Listopadowa aktualizacja długości: 102 cm

Dzięki drożdżom i mojemu zdrowszemu odżywianiu się włosy w listopadzie urosły o 2 cm. Hurra! Mają teraz 102 cm, więc w grudniu spokojnie będę mogła obciąć 3 cm (plus to, co urośnie do końca grudnia!) i zostać przy niedawno osiągniętej kości ogonowej (99 cm). Nie ma to jak cieszyć się z przyrostu nie dlatego, że to zysk długości ale możliwość obcięcia większej ilości starych końcówek ;)

Skoro o nich mowa, na trzecim zdjęciu, na tle jasnego swetra i po wyszczotkowaniu włosów na prosto (zrobiłam to specjalnie) widać ile ich jeszcze zostało. Nie jest źle! Przy środkowych pasmach to kwestia kilku najbliższych podcięć. Z bocznymi jest gorzej, zwłaszcza z lewej strony. Wspominałam już o tym, ale możliwe, że tylko w komentarzach, więc warto powtórzyć: w związku z tym, że jestem praworęczna, łatwiej mi było szczotkować włosy przerzucone do przodu przez lewe ramię. W ten sposób lewa strona ucierpiała wskutek używania przed włosomaniactwem plastikowej szczotki z kulkami dużo bardziej niż prawa. Teraz to widać.

Pierwsze zdjęcie jest lekko doświetlone, drugie w naturalnym (chociaż niestety bocznym) świetle. Trzecie również i na nim, jak wspominałam, włosy są wyszczotkowane.




I jeszcze poprzednie listopady ;) Nie mam zdjęcia z 2010 roku, bo postanowiłam robić je co dwa miesiące, żeby aż tak nie przejmować się przyrostem. Szybko wróciłam do comiesięcznych pomiarów, ale września i listopada brakuje.

Listopad 2011. 84 cm. Tego zdjęcia z lampą używałam już kilka razy, żeby pokazać Wam ile miałam zniszczonych końcówek. Wydaje się, że przez dwa lata pomimo cokwartalnych podcięć nie pozbyłam się znaczącej ilości, ale pamiętajcie, że zabezpieczam je dopiero od lutego tego roku. Wcześniej zniszczenia najwyraźniej wędrowały w górę. Teraz tego nie robią i mam nadzieję, że sposób, który wybrałam czyli wiele małych podcięć zamiast jednego dużego pozwoli mi niedługo osiągnąć zdrowe końcówki :)


Listopad 2012. 86.5 cm. W październiku trochę krzywo je ścięłam. Tylko trochę ;) Nie rzucało się to w oczy do momentu, aż zrobiłam zdjęcie na jasnym tle.


Listopad 2013. 95.5 cm. Najpierw bez lampy. Olejowałam je wtedy dużo rzadziej i były mniej zadbane niż są obecnie, ale światło padało prosto z tyłu więc wyglądają lepiej niż na tegorocznym zdjęciu. Nie ma puchu! :) Choć to z kolei częściowo zasługa wygładzającego kucyka. (Osobom, które są na blogu po raz pierwszy wiele wyjaśni post o tym, jak różnie potrafią wyglądać moje włosy.) 


A tu z lampą.


Nie mogę się już doczekać ścięcia całości starych zniszczeń. Przez nie nie mogę się cieszyć długością włosów. (Dobrze, że na co dzień, bez szczotkowania, końcówki nie są takie spuszone i niewidoczne.) Ale za to może teraz wreszcie uda mi się je nawilżyć i wygładzić! Poświęcę tej wspaniałej i jakże wyczekiwanej okazji osobny wpis ;), ale i tu muszę o tym wspomnieć: skończyłam zapasy produktowe. Nie mam już nic nowego do przetestowania. Zaczynam wreszcie używać wyłącznie kosmetyków z wąskiej grupy tych sprawdzających się najlepiej, z nowościami pojawiającymi się rzadko. Oby to poprawiło stan moich włosów. W końcu musi zrobić się lepiej! Patrzę na historie dziewczyn, które po około roku pielęgnacji mogą naprawdę pochwalić się włosami. Z moimi jest niezaprzeczalnie lepiej. Ale nadal nie jest dobrze, ani bardzo dobrze. Oby trwanie przy sprawdzonych produktach oraz wielka akcja „nawilżanie i natłuszczanie” wreszcie przyniosła efekty. Marta, dziękuję jeszcze raz, bardzo, za olejowe pomysły! :)

Komentarze

  1. Henri, ile Ty masz włosów! :) Patrzę i patrzę w to pierwsze zdjęcie, i zazdrość mnie zżera niemożebna! Pięknie!

    Cieszę się, że zdecydowałaś się zabezpieczać końcówki, między tym rokiem a poprzednim widać wyraźną różnicę - więc też w rok zrobiłaś wielkie postępy. Trzymam mocno kciuki, żeby udało Ci się utrzymać przyspieszony porost, i jak najszybciej w pełni się cieszyć swoimi włosami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie daj się zeżreć. To częściowo czarne tło :D Zobacz jak jest na jasnym swetrze. "Pięknie inaczej" :D

      Za 10 cm mogłabym mieć swój cel osiągnięty! W marzeniach - 5 miesięcy. To jest kwiecień. To jest za chwilę! Ale pewnie będą ze dwa lata :D Bo podcięcia.

      Usuń
    2. oj sa geste nie zaprzeczaj, przy nasadzie widac ze jest moooc

      Usuń
    3. Ej, ej, bo zaraz tu kogoś trzasnę. A kto mi pisał, że może to włosy wyglądają tak jak powinny właśnie na czarnym tle? A jasne im zwyczajnie nie służy. Masz identycznie jak ja, czyli boskie włosy na ciemnych ciuchach :D

      Usuń
    4. Racja;-) Tak należy myśleć. Musze o tym pamiętać jak zbiera mi sie na biadolenie. Na czarnym jest true story. A na jasnym gorzej.

      Generalnie trochę ich jest. Nie da sie zaprzeczyć. Poki co nie na całej długości, ale na gorze kiedy zlapie je w dłoń czuć ze.to konkretna ilosc włosów.

      Generalnietroch

      Usuń
    5. A to na dole to błąd, przeskoczył mi kursor w telefonie. Ups.

      Usuń
    6. No pewnie, że na kontrastowym czarnym wyraźniej widać włosy, czarny sweter nie kłamie. :)

      Usuń
    7. Trzymajmy się tego. :>

      Usuń
  2. Oddaj mi trochę centymetrów. :)
    Piękne są na pierwszym zdjęciu.
    Ja zawsze czeszę włosy pół na pół, pół na lewe ramię, pół na prawe. :D A tak przy okazji, pomyliłaś się: "W ten sposób LEWA strona ucierpiała [..] bardziej niż LEWA."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdzałam pięć razy posta i nie zauważyłam tego sama... Dzięki, poprawilam! :)

      Usuń
  3. Ależ one długie. I do tego jakie gęste :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, że drożdże Ci pomogły na porost, bo ja je piję od tygodnia i mam nadzieję, że też zaczną dzięki nim szybciej rosnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Henri naprawde twoje wlosy wygladaja lepiej z miesiaca na miesiac :) Przerzedzonych koncowek zostalo juz naprawde malusko, mysle ze 2 podciecia po 2-3 cm i bedzie powalajaco :) Fajnie ze tak Ci drozdze pomogly z przyrostem no i gratuluje zuzycia zapasow, mysle ze teraz jak pielegnacja bedzie bazowac na "pewniakach" postepy beda jeszcze szybsze i bardziej zauwazalne

    OdpowiedzUsuń
  6. Na pierwszym zdjęciu wyglądają faktycznie gęsto :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale długie! Aż pożałowałam, że swoje podcięłam. :D Próbowałaś może je pognieść żelem lnianym i wysuszyć na dyfuzorze? Wydaje się, że Twoje włosy mają ogromną ochotę się kręcić. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dyfuzora nie mam, ale inne metody się sprawdzają :-) Włosy bardzo chcą falować, często im pomagam ;-)

      Usuń
  8. Widzisz, a jednak miałam rację z tym przyspieszaniem porostu! Strasznie się cieszę że to się sprawdza i mam nadzieję że tak zostanie i będziesz mogła szybko pozbyć się zniszczeń.
    Co do tego oleju w masce - ja już drugi miesiąc z rzędu tak robię, do maski Ziaja dodaję łychę oleju, mieszam, i potem parę minut taką maską wystarczy żeby włosy były śliczne i zadbane. O olejowaniu mogę już zapomnieć. Jeśli zużyłaś zapasy to możesz pomyśleć nad zakupem tego olejku: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=67370 - pięknie pachnie wanilią, oleju sezamowego wcale tak dużo w nim nie ma, a jeśli włosy go nie polubią to można go zużyć do kąpieli lub do olejowania ciała (szczególnie po depilacji, bo spowalnia wzrost włosów - dlatego na głowie nadaje się tylko na długość).

    Pozdrawiam i życzę dalszej przychylności u Włochatych Bogów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!
      Myślałam wczoraj o Tobie. Dobrze, że się czasem pojawiasz :-)

      Usuń
  9. Ja także piłam drożdże przez ten miesiąc i jestem zadowolona! Długość twoich włosów jest imponująca! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale ich duzo :)! Gratuluje przyrostu i zycze kolejnych takich, zeby szybko udalo Ci sie osiagnac cel koncowkowy :) Sprawdzony pielegnacja to bardzo dobry pomysl, sama ostatnio nie mam juz ochoty siegac po nowosci, choc jednak jeszcze mnie kusza ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie długość włosów to może max 50 cm była. Teraz mają coś ok 20cm...za 10 lat może bym Cie dogoniła;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz startować, będzie dużo szybciej niż 10 lat :-D Ja czasem w rok nie zyskuje więcej niż 2 cm przez podcięcia, także są szanse ;-)

      Usuń
    2. Ja niestety bardzo lubię krótkie fryzury, tydzień po ślubie z włosów do ramion ścięłam na 7-8cm...teraz postanowiłam zapuszczać, ciekawe kiedy mi się znudzi...

      Usuń
  12. Hej Henri,

    gratuluję przyrostu :-) Włosy wyglądają coraz lepiej, ciekawie się ogląda twoją przemianę. Jak już ktoś wyżej zauważył, widać wyraźnie, że masz bardzo gęste włosy. Czy mogłabyś wrzucić aktualne zdjęcie z włosami upiętymi w zwykły warkocz i porównać je z tym, które publikowałaś kiedyś? (w czerwonym swetrze).

    Przy okazji uprzejmie przypominam o tej notce wiszącej nieopodal ciebie, tej o postach z upięciami :P

    Pozdrawiam,
    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpinam się pod prośbę warkoczową! :)

      Usuń
    2. Okej. Jak będę robiła w grudniu aktualizację, postaram się pamiętać o warkoczu. Dobry pomysł. W sumie, zapiszę sobie w kalendarzu zaraz.
      Zapisałam. I zmierzę obwód kucyka :)

      Bardzo dobrze, że przypominacie i upominacie się o fryzury. To pomaga, mnie trzeba popychać troszkę. Właśnie przejrzałam folder fryzurowy i zrobiło mi się smutno, bo kiedyś, od 2010/11 do zeszłego roku czesałam się często. A ostatnio chodzę w roboczym koczku bez przerwy. Mam tyyyle, tyle fryzur! Serio muszę zacząć je robić. Spisałam sobie 21 ulubionych i przyczepiłam w tym samym miejscu w którym wisi karteczka żeby zacząć robić wpisy fryzurowe. Teraz powinno o pójść do przodu.
      A nie szło, bo ja się uparłam na tutoriale. Nie chcę wstawiać linku do kogoś bo raz, strony wygasają, ludzie usuwają filmiki z YT a nie chcę mieć dziur w blogu, ktoś za rok będzie czytał wpis a tam brak tutorialu ;) Więc chcę robić swoje. A to zajmuje trochę czasu. Coś wymyślę. Zaplanuję to jakoś na przód, poproszę męża i damy radę :)
      Przy okazji przeglądania zdjęć uświadomiłam sobie, że w innym świetle i upięte, moje włosy nawet dwa lata temu były bardzo błyszczące. Jest nadzieja ;)

      Usuń
    3. Super, cieszę się :) Zwłaszcza z tutoriali!

      j.

      Usuń
    4. Tutoriale <3 Jestem bardzo ciekawa Twojego obwodu kucyka, także w kontekście rozmiarow tych slicznych biżuteryjnych klamer do włosów, o których kiedyś pisalas :)

      Usuń
    5. Nie pamiętam kiedy ostatnio mierzyłam, ale było 10 cm. A rozmiar Flexi to ciężka sprawa. Ja według ich rozmiarówki powinnam nosić M, co jest śmieszne tak, że aż, bo przy niektórych kokach ledwo dopinam XL.

      Usuń
  13. Końcówki mimo że rzadsze, są zadbane i całe włosy wyglądają pięknie. Teraz tylko czekać aż zapuścisz długie do kolan gęste włosy! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj przeglądałam stronę Marianne (http://www.amazing-hair.de/) i oglądałam jej film na 10 lat długich włosów

      https://www.youtube.com/watch?v=y0GYszAvtXo

      (I jeszcze ma doktorat z genetyki i tańczy balet, no kurczę, cudnie!) i znów zaczęłam myśleć o bardzo długich włosach. Chociaż na próbę :D Ale wiem, że z dłuższymi niż ręce byłoby mi ciężko sobie poradzić.

      Usuń
    2. Ty nie dasz rady?! :D
      A może takie do połowy uda?

      A Marianne faktycznie ma cudne włosy! I pozazdrościć organizacji czasem... I tej zazdrości w oczach innych.. ;)

      Usuń
    3. Podejrzewam, że jak zapuszczę do klasycznej zdrowe końcówki będę chciała jeszcze ;-)

      Takie wlosy to już coś dużego, nie? I na co dzień dla właścicielki i dla innych. Sesje, telewizja... :-)

      Usuń
  14. Za każdym razem, jak tu zaglądam i widzę zdjęcia to jestem pod wrażeniem gęstości. Marzę o takiej. :) Już kiedyś pisałam, że lubię Twoje zdjęcia. Włosy wyglądają naturalnie. W erze photoshopa to miła odmiana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze wydaje mi się, że dziewczyny o gęstych włosach jakoś są tego świadome. Ja o swoich nigdy nie myślę "gęste", ale może czas zacząć :)
      Dziękuję :)

      Usuń
  15. Cześć! Śledzę Twojego bloga już od jakiegoś czasu i w związku z zabawą Liebster Blog Award chciałam Cię nominować :) Serdecznie zapraszam i życzę miłej zabawy!
    Link do wpisu i pytań dla Ciebie: http://wlosy-of-tyska.blogspot.com/2014/12/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! W wolnej chwili odpowiem :-)

      Usuń
  16. Ja teraz uzywam tej szczotki z kulkami wiec jaka powinnam uzywac jaka ty teraz uzywasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczotki z kulkami potrafią z czasem zniszczyć wlosy wlasnie przez kulki. Wlosy pod nie wchodza i... zdzieraja sie to chyba najtrafniejsze określenie na jakie teraz wpadlam. Zamiast nich moge zaproponować albo szczotkę z wlosia dzika, albo Tangle Teezer. A sama od dłuższego czasu nie uzywam zadnej, nie szczotkuje wlosow a rozczesuje je palcami takze grzebienia tez nie mam ;-)

      Usuń

Prześlij komentarz