Grudniowa pielęgnacja włosów

Mycie
Skóra głowy: szampon Natura Siberica do włosów słabych Ochrona i Energia (z nowym składem)
Długość: wymienione niżej maski i odżywki

Odżywki do spłukiwania i maski (poza proteinowymi)
Maska Biovax Naturalne Oleje: Argan Makadamia Kokos
Odżywka Biovax Beauty Benefit do włosów suchych i zniszczonych
Odżywka Nivea Long Repair
Seri Natural Line, maska miodowo-migdałowa
Dodatkowo: Serical, maska Crema al Latte, do zmywania oleju

Odżywki bez spłukiwania
Ziaja Intensywne Wygładzanie

Zabezpieczanie i pielęgnacja końcówek
Schauma Beauty Oil

Olejowanie
Olej Babydream fur mama (dodawany do masek, nakładany na sucho, na wodę i glicerynę)
Olej Alterra Pomarańcza i Brzoza (nakładany na wodę i glicerynę, później głównie na sucho. Jest drogi, więc wolę zostawiać go do jak najbardziej bezpośredniego działania.)

Oleje zmywam emulgując je rozcieńczoną maską Serical, olejowe serum* które najczęściej stosuję przed maską proteinową spłukuję.

*Olejowe serum:

Nawilżanie
gliceryna (z wodą pod olej, dodawana do masek)

Proteiny (maski i półprodukty)
Maska Kallos Keratin

Płukanki, dodatki do masek i odżywek (poza humektantami i proteinami wspomnianymi wyżej)

Suplementy i przyspieszanie porostu
Drożdże (drugi miesiąc drugiej serii)
Nieregularnie (i nie z myślą o włosach, ale warto o tym wspomnieć) popijałam też pokrzywę (tę z trawą cytrynową z Biedronki) i brałam SuperOptic. Regularnie (ale nadal nie z myślą o włosach ;)) brałam tran.

Skóra głowy (ŁZS)
Cerkogel 30
Kozieradka

Schemat mycia:
Mycie z olejowaniem, emulgowaniem Latte i maską z łyżką oleju: Olejowanie, nałożenie maski Serical na olej, spłukanie, nałożenie cięższej maski z łyżką oleju i/lub innym dodatkiem, spłukanie maski z nasady włosów, mycie skóry głowy, spłukanie szamponu a później maski, serum na końcówki (i odżywka bez spłukiwania).

albo

Mycie z olejowaniem i emulgowaniem ciężką maską: Olejowanie, nałożenie treściwej maski na olej, spłukanie maski z nasady włosów, mycie skóry głowy, spłukanie szamponu a później maski, serum na końcówki (i odżywka bez spłukiwania).

Od połowy miesiąca, eksperymentalnie:

Mycie z olejowaniem i emulgowaniem Latte: Olejowanie, nałożenie maski Serical na olej, mycie skóry głowy, spłukanie szamponu a później maski, serum na końcówki (i odżywka bez spłukiwania).

albo

Mycie z maską z olejem: Nałożenie cięższej maski z łyżką oleju i/lub innym dodatkiem, spłukanie maski z nasady włosów, mycie skóry głowy, spłukanie szamponu a później maski, serum na końcówki (i odżywka bez spłukiwania).

Co nowego?
Odżywka Biovax Beauty Benefit, ta która przywędrowała do mnie w prezencie od firmy razem z maską Gold :) I serum do końcówek, Schauma Beauty Oil. I maska Kallos Keratin. Pierwszy raz od wieków było tak, że przeczytałam kilka recenzji, coś mi się spodobało, mogłam to od razu kupić i od razu zacząć używać. Bez dwuletniej kolejki. Cudownie jest mieć wolne „miejsca” na nowości w pielęgnacji.

Różności

1. Właśnie. Schauma. Teoretycznie powinnam jeszcze przez miesiąc, do kolejnego podcięcia końcówek, używać serum Gliss Kur 6 Miracles Oil Essence, które zaczęłam w październiku. Ale nie możemy się dogadać. Uznałam więc, że zamiast czekać jeszcze miesiąc wyłącznie dla zasady – po dwóch wiem o nim wszystko, co chciałabym wiedzieć – zacznę kolejne serum miesiąc wcześniej i będę go używała „awaryjnie” w grudniu, a później standardowo przez trzy miesiące między podcięciami, od stycznia do marca włącznie.

2. Poza tym w grudniu odpuściłam używanie protein, skupiłam się na bardzo intensywnym nawilżaniu włosów. Kilka razy użyłam maski Kallos Keratin, która zaskoczyła mnie proteinowym działaniem. Solo powodowała widoczne oznaki nadmiaru protein, a zakładałam, że jest ich w niej za mało, żeby na moich włosach dały taki efekt. Po wstępnych testach wróciłam do humektantów i emolientów.

3. Przetłuszczanie o którym wspominałam w listopadzie udało mi się opanować podwójnym myciem, przy czym drugie to ilość szamponu wielkości wiśni. Pieni się bardzo mocno i daje nieco silniejsze oczyszczenie, którego potrzebowałam.

Ponadto zauważyłam, że włosy nie przetłuszczają się w dni, kiedy ich nie olejuję. Eksperyment z rozdzieleniem maski i oleju opisany poniżej przydał się także w ten sposób. Nakładam olej tylko na włosy od uszu w dół, ale najwyraźniej wystarczy choćby dotknięcie ich lekko tłustą dłonią przy  robieniu lub poprawianiu koczka, żeby wyglądały na przeciążone. Kiedyś tak nie było, to prawda, więc widoczne przeciążenie to częściowo kwestia olejowania a częściowo jednak gładszych włosów.

4. Wróciłam też do emulgowania oleju prostą maską Serical al Latte. Od września używałam w tym celu cięższych produktów, teraz pomyślałam, że mogę łączyć obie metody.

Po kilkunastu dniach zauważyłam, że włosy po spłukaniu oleju i maski Latte są śliskie, a po spłukaniu drugiej maski już nie. I chociaż to jeszcze niczego nie oznacza, bo moje śliskie podczas płukania włosy potrafią wyglądać źle po wyschnięciu, pomyślałam też, że testując wstępnie maski (solo) i oleje (zmywane Latte) często miałam śliskie włosy w efekcie końcowym. W połączeniach już niekoniecznie. Przez długi czas sprawdzałam pojedyncze produkty żeby później móc łączyć je podczas jednego mycia i czasem taka pielęgnacja dawała cudne efekty końcowe (moje ulubione połączenia znajdziecie w artykule na pasku bocznym). Ale jednak nie zawsze. Czasem włosy wyglądały po prostu dobrze, ale nieco gorzej niż po pojedynczych produktach. Nie mam pojęcia dlaczego, bo teoretycznie powinno być inaczej, „świetnie” plus „świetnie” powinno równać się efektowi „wow”. Tymczasem 90% + 90% to jakieś 60% ;) Słabszy efekt nie polegał na przeciążeniu, nie o to chodzi. Po prostu włosy były mniej śliskie (albo wcale), mniej gładkie i błyszczące. Postanowiłam więc przeznaczyć kilka tygodni na eksperyment i rozdzielić dwa największe elementy mycia: raz nakładać olej i zmywać go maską Serical, raz nakładać dość ciężką maskę/odżywkę z łyżką oleju i/lub innym dodatkiem. Długo byłam przekonana, że moje suche i puszące się włosy potrzebują bogatej pielęgnacji, tak ciężkiej jak się da. Ale zauważyłam, że niewiele włosomaniaczek robi aż tyle podczas jednego mycia a ich włosy wyglądają świetnie, coraz lepiej i lepiej. Uznałam, że spróbuję uprościć swoją pielęgnację. Olej co drugie mycie i maska z dodatkiem oleju co drugie mycie to w końcu nadal bardzo dużo. Powinno wystarczyć. Gdyby okazało się, że jest gorzej, zawsze mogłam wrócić do poprzedniej metody. Nie uśmiechały mi się kolejne zmiany, bardzo chciałabym już ustalić pielęgnację i przy niej zostać, ale przynajmniej tutaj nie ma nowości a tylko kombinowanie z dobrze znanymi elementami.

Obserwacje: niespodzianka.
Maska z dodatkiem oleju to nie to, włosy wyglądają jakbym niewiele zrobiła (używałam miodowej maski Seri, maski Biovax Naturalne Oleje i odżywki Nivea Long Repair).
Za to sam olej (Alterra Brzoza i Pomarańcza) nawet nałożony na sucho zmyty maską Serical al Latte działa super. Lepiej, niż wtedy kiedy po jego zmyciu nakładam jeszcze maskę, z olejem czy bez. Włosy są gładkie, proste, dociążone i wyraźnie śliskie w dotyku.
Tak samo dobrze jest wtedy, kiedy nakładam dane maski solo, bez olejowania przed czy dodawania bezpośrednio do nich oleju.

Oto włosy po samym oleju. Zdjęcia robiłam rano, po myciu poprzedniego wieczora. Spałam w koczku. 





Dzień później były jeszcze gładsze.




Nie wiem co mam z tym zrobić ;) Przestać używać masek i tylko olejować włosy? Właśnie kupiłam sześć wielkich słoików Biovax. I ledwie zaczęłam stałą pielęgnację. Nie chcę zaczynać poszukiwań od początku. Nie mam też kompletnie pojęcia dlaczego tak się dzieje. Dlaczego po samym oleju mam włosy gładkie praktycznie od razu po wyschnięciu, a po masce czy odżywce nałożonej po nim są spuszone, suche w dotyku i sytuacja poprawia się dopiero po dobie? Po samej odżywce czy masce włosy też potrafią być od razu gładkie i dociążone a kiedy dodaję do niej olej lub nakładam go przed myciem jest gorzej. Za dużo na raz? Możliwe. Tylko dlaczego to nie kończy się przeciążeniem, włosy nie są zbite w strączki ani tłuste w dotyku a suche i lekkie? Przez taki efekt myślałam cały czas że wciąż robię za mało. Dlatego do olejowania przed myciem dorzuciłam jeszcze olej w masce. A wcześniej zaczęłam emulgować oleje ciężkimi maskami.

Czyżby szykowało się wielkie uproszczenie pielęgnacji? Na przykład jedno mycie tylko z olejem zmytym Latte, kolejne tylko z maską/odżywką? Na szczęście mam już zbiór masek i cięższych odżywek, które solo dają świetne efekty: śliskie, gładkie, błyszczące włosy. 

Cóż, taki więc jest plan na styczeń. Przez jakiś czas spróbuję nie tylko rozdzielać ale i upraszczać dwa najważniejsze elementy mojej pielęgnacji włosów, czyli olej i maskę. Napiszę o efektach.

P.S. Serdecznie witam w moich blogowych progach nowe Czytelniczki! :) 

Komentarze

  1. Nivea Long Repair stała się ostatnio bardzo popularna, chyba muszę ją w końcu kupić.
    Mam podobną metodę olejowania (olej, na to maska po jakimś czasie, ale potem nie nakładam już maski tylko myję głowę i daję na chwilę odżywkę), nie zauważyłam jakiegoś większego przetłuszczania się włosów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze, to dopiero zagwozdka! Nigdy w życiu bym się nie spodziewała, że ten eksperyment zaowocuje takimi wnioskami... Cholercia.
    Powiedz mi Henri, jak rozcieńczasz maskę do emulgowania? Niestety, muszę używać jakiś tańszych w ten sposób, bo inaczej często nie domywam oleju...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wkładam do pojemniczka zakręcanego maskę Latte, dodaję wody (wody tylko trochę mniej niż maski), zakręcam i potrząsam. I jest. Rzadka i idealnie wymieszana. Małe ilości spokojnie mogą sobie z wodą stać, ja trzymałam nawet po kilka tygodni takie mieszanki i żadne rozcieńczanie konserwantów nie sprawiło że coś się zepsuło:)

      Usuń
  3. Może twoje włosy nie przepadają za ekstraktem z henny obecnym we wszystkich biowaxach ? I ewenualnie czyms co siedzi w seri (niestety nie zbam skladu wiec nie wiem co to może być). Może być też tak że obecnie, kiedy jest baaardzo wilgotno ( ehh ta nasza polska zima....) twoje wlosy nie potrzebują tylu humekentow a wiecej emolientòw. Dlaregk tak dobrze wygladaja po oleju ☺. Pozdrawiam :* nowa czytelniczka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, Biovaxy są cudne ;):) Solo to najlepsze maski jakie znam. Seri też jest świetna, ale też pojedynczo. To wina połączeń, całkowicie... co jest mocno zaskakujące :)

      Usuń
  4. używałam kiedyś odżywki nivea long repair, dla mnie była super, miałam po niej takie gładziutkie włoski :)) ale masz długie, chciałabym takie. ;) wesołych świąt ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo wszystko prezentują się naprawde ładnie :) Ja na Twoim miejscu na jakiś czas zrezygnowałabym z maski na końcu i zobaczyła jak się to wszystko potoczy

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmm.. dziwna sprawa z tym maskowaniem... U mnie jest odwrotnie, włosy wyglądają o wiele lepiej po masce z dodatkiem oleju, niż po samym olejowaniu.. Też nachodzą mnie myśli, czy nie zrezygnować z olejowania, ale przecież chyba na dłuższą metę powinno im posłużyć? tego przynajmniej się trzymam ;)
    Jest pod wrażeniem, że zakupiłaś aż 6 Biovaxów! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. no proszę, a ja się z 6 miracles gliss kura bardzo polubiłam. dziwne, bo moje włosy zazwyczaj lubią to, co Twoje ;) planujesz może przetestować mythic oil? kusi mnie trochę, ale cena, ech..

    napiszesz proszę jakieś dodatkowe wrażenia ze zmywania olei crema al latte? szukam czegoś niedrogiego i skutecznego, zmywanie droższymi maskami boli w kieszeń i do tego nie zawsze przynosi skutek, jak maska ma oleje wysoko w składzie. chyba, że coś robię źle :c

    pozdrawiam :) m.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze zmywam oleje crema al latte bądź którymś z kallosów - świetnie się do tego nadają. Nakładam je tak chociaż 10 min. przed myciem, w celu zemulgowania oleju. Potem wystarczy lekko potrzeć włosy, i "voila" :). Odkąd emulguję odżywką nie zdarzyło mi się nie domyć włosów. Reasumując - crema al latte i kallosy polecam. Świetnie radzą sobie z olejami i są tanie ( co ma znaczenie niebagatelne, jeśli ktoś tak jak ja myje kudły codziennie )
      Kosmo

      Usuń
    2. Zastanawiam się nad MythicOil. Moze byc super, ale z drugiej strony takich produktów jest pelno a ja w końcu chciałabym uzywac sprawdzonych zamiast co chwila sprawdzac nowe sera bo mogą byc dobre. Ale pojemność za nim przemawia. Zobaczymy :-) Poki co jest Schauma, później Biovax. I potem mogłabym juz tylko zmieniac sobie te znane.i lubiane. Ale MythicOil rozwazam.:-)

      A zmywanie oleju... Robilam to dlugo, dlugo, teraz wrocilam po przerwie i nadal jest super. Rozcienczam maske, nakladam ja na olej, myje skore glowy, i po tych moze 3 minutach splukuje. Olej zmyty idealnie. A nakladam go duzo, zadna tam łyżeczka ;-) Maski tez duzo. Ze 30 ml rozcienczonej. Nie zdazylo mi sie nie zmyc oleju, poza lanolina ale.to specjalny przypadek :-)
      Jesli cos nadal jest niejasne, napisze wiecej :-)

      Usuń
    3. Mythicnto chyba najlepsze serum jakie dotad mialam, wyjatkowo leciutkie w konsystencji ale swietne w dzialaniu

      Usuń
    4. O właśnie. To, że jest lekkie chyba nie do końca by mi odpowiadało. Bo pewnie zabezpieczałoby na dłuższą metę, ale ja potrzebuję jednocześnie efektu od zaraz, dociążenia i wygładzenia.

      Usuń
  8. Ale się przyłożyłaś do tego posta, gratuluję ;D! Odżywka Nivea Long Repair jak dla mnie jest troszkę za ciężka, obciąża mi włosy ;/
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ooo zaciekawilas mnie tym olejem z alterry, teraz uzywam wersji z papaja ale szalu nie zrobila

    jesli chodzi o eksperymenty to twoje wlosy wymykaja sie wszelkim regulom i logice :)moze chodzi o zdolnosc olei do glebszego wnikania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem. A tak.nie lubię nie wiedzieć! :-D Ale logiczne to nie jest ani trochę.

      Brr, mi rycyna w wersji z papaja zaszkodzila. A szkoda.

      Usuń
  10. Mogę się podpisać pod Twoimi obserwacjami - też zarejestrowałam podobną niespodziankę. Gdy do gotowej maski/ odżywki dodam oleju i nałożę przed myciem nie zauważam, aby dana maska/ odżywka poprawiła swoje działanie.
    W ramach "samorozwoju włosowego" opracowałam dwie techniki nakładania oleju - "na sucho" i "na mokro", które mi najlepiej służą i stosuję je zamiennie, w zależności od potrzeb. Aby zabezpieczyć włosy na długości nakładam olej rzepakowy na suche włosy na krótki czas, następie myję szamponem i nakładam maskę/ odżywkę (olej "na sucho" - szampon - maska). Aby odżywić - olejek BDFM lub sam migdałowy nakładam na mokre i trzymam od 30 do 60 min., emulguję odżywką i myję szamponem, często nakładam dodatkowo maskę lub psikam odżywką w sprayu ( olej "na mokro" - maska - szampon - maska/ odżywka).
    W obydwu przypadkach włosy wyglądają dobrze lub bardzo dobrze, czasami fenomenalnie. Ta ostatnia opcja pojawia się wyjątkowo rzadko, niestety.
    Zastanawiam się, jak wygląda przeproteinowanie po odżywce Nivea Long Repair? Bo ja miałam "przyklap stulecia", gdy używałam na całej długości po myciu.
    Henri, Twoje włosy są suche, wysokoporowate i falujące czyli są to trzy elementy, które trzeba wziąć pod uwagę jednocześnie. Tutaj chyba działa "odwrotna matematyka" i dobroci płynące z oleju i maski nie sumują się.
    Używałaś szamponów Biovax? Bo widzę, że uwielbiasz maski. Z tego co pamiętam, w szamponach występuje w miarę przyjazny detergent.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytalam kilka skarg na suche, sztywne wlosy po Niveach. Wszystko wygladalo na przeproteinowanie.
      Jesli okaze sie ze odwrotna matematyka dziala, nie wiem czy bede sie smiala czy plakala. Fajnie, wręcz cudownie będzie jeśli znajde klucz do pielęgnacji, ale kurcze zeby tyle czasu stracic na dokladanie kolejnych rzeczy kiedy nalezalo odjąć... :-)
      Szamponu uzywalam kiedys tego do suchych i zniszczonych. I byl w porządku ale nie pamiętam dokładnie efektów, mam tylko podstawowe notatki. Myslalan o kupieniu ktoregos, ale sa trochę za drogie.

      Usuń
    2. @sasa: Mi nivea używana zbyt często też obciążała włosy. Z kolei "przeproteinowanie" po niej może wynikać, poza proteinami oczywiście, ze spuszenia olejem babassu lub wysuszenia przez alkohol izopropylowy. U mnie ta odżywka spisywała się bardzo dobrze, używana na zmianę z innymi. Nie znalazłam jeszcze takiej, która używana przez dłuższy czas za każdym razem działałaby tak samo dobrze.

      @Henri: I myślę, że i u Ciebie tak może być. Że to nie dlatego, że za dużo było tych produktów, tylko dlatego, że pielęgnacja była zbyt jednostajna. (Ja przynajmniej tak mam, że muszę używać na raz kilku odżywek o różnym składzie, inaczej włosy wydają się suche - wypróbowane w ciągu wielu lat, wielu kosmetyków o przeróżnym składzie, zawsze tak się dzieje, włosy "przyzwyczajają się", choć raczej chodzi o to, ze czegoś im brakuje). Biovaxy różnią się składami, ale nie tak znów bardzo - a latte ma wyraźnie inny skład, bez migdała i bez ziół. To jedna możliwość.

      Inna jest o wiele prostsza: punkt rosy, kaloryfery, zimne powetrze i wszystkie te falowane sprawy. Czyli emolientowa pielęgnacja lepsza niż humektantowo-emolientowa, bo jest zima. Napisałam chaotycznie, więc jak coś to postaram się doprecyzować ;)

      Usuń
    3. Zadna z odzywek Nivei nie ma alkoholu izopropylowego. Moze masz albo mialas starsze wersje?

      Tylko ze ja nie uzywam Biovaxow ani w ogole niczego jednostajnie. Zmieniam zawsze. No i problem nie zaczal sie teraz, byl od dawna. Patrze na zdjecia sprzed 2 lat i widze ze wlosy wygladaly duzo lepiej. Na prostej pielegnacji. Pomijajac.juz nawet.roznice swiatla ;-) Teraz od kilku myc uzywam tylko oleju albo tylko maski. I jest idealnie. To za malo czasu, nic jeszcze nie mowie, nie wyrokuje. Ale obawiam sie ze to wina za duzej.ilosci produktów na raz. Najwyraźniej moje wlosy lubia minimalizm co jest szokujace jak nic innego. Bede sobie plula w brode jak.okaze sie ze dawno moglam miec fajne wlosy. Tylko trzeba bylo robic mniej wszystkiego.

      Zastanowilabym sie nad kaloryferami i zima i w ogole, ale latem, wiosna i jesienia bylo tak samo :-D A teraz uzywam tylko maski albo tylko oleju i nagle wlosy od razu schna na gladko i sa gladkie tak o.

      Ewenement, czemu mi nadmiar nie przeciazal wlosow? Wszystko wygladalo tak jakby mialy wciaz za malo.

      Usuń
    4. To znaczy emulgowanie okazalo sie kiepskie dopiero przez te kilka tygodni ale zle bylo poprzednio w sensie przy polaczeniach w ogole, jeszcze bez zmywania oleju ciezka maska. Dlatego nie winie samego emulgowania, ani pory roku, ani konkretnych produktów. Tylko w ogóle połączenia.

      Usuń
    5. MIałam NLR i dałabym sę rękę obciąć, że był w niej właśnie alkohol izopropylowy. :) A teraz widzę, że istotnie jest go brak. Jest za to SLeS ukryty pod inną nazwą. Dziękuję za poprawienie. :)

      Co do połączeń i minimalizmu - pewnie wiesz najlepiej. Ale pamiętam jak czytałam u Ciebie, że często stosowałaś zbyt ubogą pielęgnację, bo testowałaś jakiś olej, szampon i odżywkę i chciałaś sprawdzić jak działa solo. ;) Jest jeszcze taka metoda jak Martusi (Kuferkowej): na zmianę "lekkie: i "ciężkie" mycie, może właśnie w ten sposób udałoby się utrzymać równowagę między oczyszczaniem a dokarmianiem? Tak naprawdę moim zdaniem dla niektórych włosów i głów nie istnieje coś takiego jak jedna idealna pielęgnacja, tak jak nie ma jednego dobrego zestawu kosmetyków, który sprawdzi się zawsze. Nie i uj.

      Usuń
    6. Nie będę hiper szczęśliwa, ale jeśli okaże się, że włosy lubią zmiany zniosę to. Jakoś :D Tylko żebym miała sprawdzone zestawy, nawet dziesięć :D do stosowania na zmianę. Niech działają, no!:)
      Prawda to. Testowanie rzeczy pojedynczo zostawiało mi niedostatecznie zadbane włosy. Ale to chyba nie dlatego, że te rzeczy były pojedyncze, ale dlatego, że były słabe. Bo jednak to, co się sprawdza, samo działa super.
      Czas pokaże. Na razie czekam.

      SLeS w odżywce... :(

      Usuń
  11. Może obniżyła Ci się porowatość i włosy mają teraz już inne potrzeby? Na zdjęciach wyglądają na bardzo śliskie i lśniące :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Szczerze? Również mam wysokoporowate włosy, ale nie są aż tak suche. Twoje poprawiły się ewidentnie, lecz nadal susza. Myślę, że to ciągle wina protein. Na Twoim miejscu odpuściłabym je sobie CAŁKOWICIE przez miesiąc. Użycie w ciągu 3 tygodni kilka razy (przynajmniej 3, prawda?) solidnej maski proteinowej, jaką jest Kallos Keratin to naprawdę dużo. Maska Latte ma mało protein: nie są one wystarczające, żeby coś zdziałać, mogą tylko dodatkowo podsuszyć. Myślę, że to nie jest maska dla Ciebie. Naprawdę, Twoje włosy mają duży potencjał! Jest coraz lepiej, wierzę, że znajdziesz właściwą dla siebie metodę pielęgnacji. Szkoda, że nie dałaś zdjęć końcówek. Po ostatnich zdjęciach stwierdzam, że dobrze by im zrobiło spore ciachnięcie (ok. 10 cm), przy czym ciągle byłyby długie! Ale wiem, że decyzja o ciachnięciu dla zapuszczającej to dylemat życia. Mi samej włosy wolno rosną, no i zawsze szkoda :( Czasem jednak trzeba :) Mam nadzieję, że się nie obrazisz i potraktujesz ten komentarz jako po prostu opinię. Nie miałam na celu Ci ubliżyć ani Cię zganić. Jeśli coś Ci sprawiło przykrość, to przepraszam. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie :-) Taki komentarz jest naprawdę daleki od sprawiania mi przykrości :-) A proteiny odstawiam, przynajmniej na razie.

      Usuń
    2. Super :))

      Usuń
  13. Pierwszy raz komentuję, choć podczytuję Twój blog od jakiegoś czasu i aż żal czasem patrzeć, ile wysiłku wkładasz a włosy nie zachwycają. Mam nadzieję, że nie odbierzesz tego zdania jakoś obraźliwie, to szczere wyrazy współczucia. Mój komentarz będzie długaśny, ale mam nadzieję, że pomocny, bo sama doświadczyłam kiedyś identycznych efektów. Bardzo, bardzo dbałam o włosy - opisałabym je jako wysokoporowate, falowane (taki najsłabszy skręt, miejscami nieco ciaśniejszy), suche, wiecznie spuszone, z lekko rozjaśnionymi sprayem końcówkami. Nie suszyłam, turban tylko z koszulki, przed myciem oleje w różnych konfiguracjach, do mycia coś łagodnego (najcześciej facelle,bdfm do kapieli,czasem babydeam,alterra), maski (zazwyczaj i tak tuningowane), odzywki b/s (zazwyczaj joanna), potem jeszcze silikonowo-olejowe serum lub spray. I wlosy wciaz byly puchate wyglądały chyba najgorzej ze wszystkich wtedy znanych mi włosów koleżanek. A te ładnowłose tylko:szampon (fructis,nivea,loreal,dove,ultra doux), czasem odżywka ale najczęściej w sprayu albo jedwab i ewentualnie raz na jakies 2 tygodnie domowa maseczka-to już te, które "dbały". Załamana ich wyglądem zaczęłam czytać o oblepieniu i depozycie we włosach i o tym, jak nadmiar substancji odżywczych może zniszczyć zdrowe włosy. Pomyślałam, że to może być to, ale jeszcze jakoś wciąż nie mogłam uwierzyć, że moim włosom może być za dużo dobroci-przecież wyglądają na takie suche i zniszczone. Eksperymentalnie umyłam włosy barwą żurawinową 2 razy na całej długości. I co? Nagle zaczęły lśnić, zrobiły się sypkie i gładkie, jak po najlepszym wygładzającym serum! I były dłużej świeże! Powtarzałam takie mycie potem jeszcze kilka razy, za każdym razem efekt słabł-tzn.dalej były lśniące,ale zaczął pojawiać się lekki puszek i sztywniejsze końce. Wystarczyło położyć joaśkę b/s i znów było cacy. Od tego momentu przestałam się cackać z włosami-najczęściej myłam je na zmianę timotei2w1 kokosowym lub dove total repair i familijnym pokrzywowym lub trzy zioła do suchych i było ok. Do tego od czasu do czasu (mniej wiecej 2 na 3 mycia) jadwab z biosilku (koniecznie ten i to najlepiej na suche włosy,bo po innych robiły się klejące).

    OdpowiedzUsuń
  14. C.d...
    Potem,jak to babie-zachciało mi się lepiej i bardziej. Kupiłam odżywkę timotei drogocenne olejki i byłam zachwycona efektem. No to dawaj! Po drugim razie już pojawił się puszek, który zaczęłam ujarzmiać nowonabytym serum welli professional. Potem zaczęły się strąkować a końce wysuszać-no to nabyłam odżywkę do włosów tłustych seboradinu (nasiliło się przetłuszczanie). Znów-jedno,dwa użycia i gorzej. Kupiłam po jakimś czasie odżywkę total repair extreme-efekt rewelacyjny,ale przez jakieś 3 użycia a włosy znów powoli zaczynały wyglądać jak sweter z moheru czy angory, do tego już tak nie błyszczały. Tragedii jeszcze nie było. A! Te wszystkie kombinacje rozpoczęłam po przeprowadzce-woda zaczęła źle działać na włosy. Żeby im dogodzić kupiłam mlecznego sericala. Umyłam włosy pokrzywowym, nałożyłam maskę na pół godziny (gdzieś pół łyżeczki) pod folię i czapkę, spłukałam,dopłukałam chłodną wodą, osuszyłam ręcznikiem. Podczas schnięcia zaczęły się puszyć,więc wygładziłam je serum green pharmacy. Były dość miękkie, średnio błyszczące, trochę spuszone. Co mnie zaczęlo zastanawiać to fakt, że zaczęły mi się kleić ręce. Nie powiązałam tego z kłakami, a szkoda. Końcówki były suche, więc stwierdziłam, że czas na silikonowy szampon i silikonową odżywkę i jakiś olej może? Nałożyłam kilka kropli hippa na końcówki i wierzchnią warstwę, umyłam dovem intensive repair, nałożyłam trochę błyskawicznej maseczki dove na minutę, spłukałam, wysuszyłam w turbanie,zapodałam na lekko wilgotne jedwab biosilk. Podczas nakładania były lekko gumiaste, jakby pokryte gumą do żucia. I co? Niby były niezłe, aleee...było trochę puchu, końcówki aż skrzypiały z suchości, elektryzowały się i strasznie lepiły, rąk nie mogłam domyć z tej warstwy. Wczoraj zaeksperymentowałam totalnie i umyłam włosy 3 razy...płynem do mycia garów (!). Tyle razy, bo włosy wciąż się ciągnęły i były lepkie. Potem trochę piekła mnie skóra głowy. W wilgotnych poszłam spać i dziś rano sprawdziła, czy w ogóle mam jeszcze włosy. No i mam-błyszczące, trochę przesuszone, prawie wszędzię miękkie i śliskie i trochę puchate. Na niektórych fragmentach jeszcze trochę lepkie.o.O. Przypuszczam więc,że może być jak, że zbyt bogate mieszanki na moich (a być może także i Twoich) włosach osadzają się i mieszają ze sobą i naszym sebum i robią coś na kształt osadu (jak mydło w twardej wodzie) i w efekcie jest na nich taka właśnie warstwa-nie tluszczy z odżywek, tylko tego miksu dającego suchość. Pamiętam, że kiedyś przeczytałam u Ciebie, że ze zdziwieniem odkryłaś, że Twoje włosy wolą nierozcieńczony szampon-moje też! Co więcej-lubią silikonowy szampon bez odżywki na zmianę z ziołowym i zmiekczającą odżywką (jedwabiem) raz na jakiś czas. Już trochę więcej=puch i suchość.

    Przepraszam za taki elaborat, ale bardzo chciałam pomóc, stąd tyle szczegółów.

    Pozdrawiam,
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też kiedyś wymyślałam z pielęgnacją, szampony bez SLS, odżywki, maski, milion olejów, serum, odżywka b/s, żadnej suszarki, etc. Dopiero po odstawieniu wszystkiego na korzyść jednego szamponu (Eva z rzepą, Garnier dla dzieci) i jednej maseczki (Biowax) w komplecie z serum (Elseve, Gliss Kur) się polepszyło i po dwóch latach z włosami nieco za ramiona nagle zostałam z włosami do stanika. Jednak niedługo po tym polepszeniu końcówki się posypały, dodałam olejek przed myciem (Sesę) i znowu jest ok.

      Wypytałam wszystkie koleżanki, które mają ładne włosy minimum do bioder- wszystkie używają tylko szamponu lub ewentualnie czasem odżywki. Pojawiły się same Garniery, Nivea, Dove- słowem- normalna, drogeryjna pielgnacja. Kolejnym punktem wspólnym było rzadsze mycie- żadna z nich nie myje codziennie, raczej co 2-5dni. Staram się swoje włosy przestawić, obecnie zamiast kazdego dnia myję je co dwa- trzy. Po długości nie widzę żadnych zmian, ale ustąpiło swędzenie i pieczenie skóry.

      Myślę, ze "M" ma rację- na pewno jest coś w daniu włosom świętego spokoju- rzadsze mycie oraz zaprzestanie żonglowania kosmetykami z tygodnia na tydzień i miesiąca na miesiąc przynosi pozytywne efekty. Zastanawiam się, jak to się ma do tego, że często dziewczyny stosują tylko szampon raz na tydzień i mają cudowne włosy - nie wiem, czy nie powinnyśmy dążyć do takiej pielęgnacji. W końcu wiele dziewczyn np trądzik wyleczyło myciem bez wody lub tylko mydłem Alep/micelem i rezygnacją z kremów.

      Usuń
    2. Wszystko to pięknie, ale nie każda skóra głowy poradzi sobie z takim przetrzymywaniem. Suchą można jeszcze jakoś nawilżać między myciami, ale z tłustą, albo z ŁZS są okropne schody.. piszę z doświadczenia. Szampon z rzepą natomiast też bardzo, bardzo chwalę - i tez najlepiej sprawdza się u mnie wynajdowanie równowagi między myciem oczyszczającym a odżywczym z silikonami. :)

      Usuń
    3. M., dziękuję bardzo! To mnie dość wyraxnie umacnia w teoriach i postanowieniach - kiedy wiem, że nie jestem sama. Zawsze jest szansa na wyjątek, ale dobrze wiedzieć, że według kogoś innego coś dziala od jakiegoś czasu i ma sens.

      Usuń
  15. O widzę moje ulubione olejki z alterry i babydream ^^ co do uproszczonej pielęgnacji to tez mam czasem takie wrażenie, że mniej znaczy lepiej :))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz