Grudniowa aktualizacja długości i podcięcie

W grudniu aktualizację przygotowałam i publikuję dość wcześnie, bo w czasie świąt pewnie nie miałabym okazji, żeby zrobić zdjęcia. Po drugie chciałam zdążyć na podsumowanie akcji Eter. I wyszło tak, że robiliśmy zdjęcia w bardzo niefortunnym momencie – dzień pochmurny, włosy przeproteinowane (maska Kallos Keratin mnie zaskoczyła, myślałam, że protein jest w niej za mało żeby zadziałały na moich włosach). Standardowo oberwie mi się od osób, które nie czytają postów a tylko przeglądają zdjęcia. Z drugiej strony sama mam dość tłumaczenia tego, że moje włosy wychodzą na zdjęciach trzy razy gorzej niż w rzeczywistości. Dość tłumaczenia i samej sytuacji. Czekam na lato i więcej światła. Ponadto, chociaż na żywo włosy wyglądają lepiej, pomimo pielęgnacji nie jest dobrze, wciąż, wciąż nie jest dobrze, i to mocno zniechęca. Ale to dopiero niecały miesiąc stałej pielęgnacji. Oby z czasem było lepiej! :) Póki co jedyne, co mogę zrobić, to napisać, że kiedy na nie patrzę wyglądają mniej więcej tak, jak na poniższym zdjęciu, czyli lepiej niż na tych robionych z tyłu, bokiem do okna.



Grudniowa matematyka: przed podcięciem włosy miały 103 cm. Urosły tylko o 1 cm od końca listopada, pomimo drożdży. Ale w moim przypadku żadna metoda przyspieszania porostu nie gwarantuje zawsze wysokiego wyniku, cieszę się, jeśli choć przez część jej trwania włosy rosną szybciej. Do tego trochę więcej stresu, mniej dbania o zdrowe odżywianie się, trochę wcześniejszy pomiar... i jest centymetr. 



Zgodnie z wcześniejszym postanowieniem. przy grudniowym podcięciu tak samo jak we wrześniu postawiłam na poprawianie jakości końcówek a nie zatrzymywanie zyskanych centymetrów. Chciałam zostać przy kości ogonowej (99 cm), skończyło się na 98 cm, podcięłam więc 5 cm. Nadal pozytywnie zaskakuje mnie własne podejście: nie żałuję straty długości. Nie żałuję nawet cofnięcia się przed wyczekiwaną, dopiero niedawno osiągniętą kość ogonową, o okrągłej setce nie mówiąc. Ten centymetr pewnie odzyskam do stycznia. A końcówki wyglądają dużo lepiej, są też wyraźnie gęstsze w dotyku. Różnicy w długości zbytnio nie widać, kiedy patrzę na włosy skupiam się na ładniejszych końcach. Stratę odczuwalną w dotyku też rekompensuje nowa gęstość. I wreszcie ostatnie centymetry nie są suche, szorstkie i spuszone a przez kolejne nieudane serum (październik i listopad) znów takie były.




Link do październikowego posta: Jak samodzielnie podciąć końcówki: kształt UMetoda jest świetna! :)

Nie wiem jeszcze co zrobię w marcu. To zależy od stanu końcówek, mojego nastawienia (będę chciała zyskać wreszcie trochę długości po przerwie, czy wystarczą mi jeszcze na jakiś czas okolice kości ogonowej?) i tego, ile włosy urosną. Za trzy miesiące zastanowię się czy ściąć wszystko, niewiele, czy wybrać opcję "pół na pół" zagęszczając nieco końcówki ale i zachowując długość.

Dzień przed przygotowywaniem zdjęć do aktualizacji mając na sobie jasny sweter wyznaczyłam granicę między zdrowymi włosami i starymi końcówkami. Miara pokazała 19 cm. Teraz zostało 14 cm. Jeszcze co najmniej trzy podcięcia – jeśli będą tak duże jak to grudniowe. Na to musi pozwolić przyrost i moje nastawienie ;) Czyli marzec, czerwiec i wrzesień. Nie mogę się doczekać momentu, w którym w końcu będę mogła być zadowolona z włosów i przestanę myśleć "gdyby nie te końcówki". To naprawdę zmniejsza nawet moją radość z długości. Za to teraz bardzo cieszę się z tego, że 5 cm podcięcia daje odczuwalną różnicę w ich gęstości. 

I jeszcze trochę pomiarów! ;) Dawno nie sprawdzałam objętości kucyka. W październiku 2013 było to 10 cm... i nic się do teraz nie zmieniło. Właściwie mnie to nie dziwi. Chociaż miewam sporo nowych baby hairs (na przykład po drożdżach) nie ma ich tyle, by stworzyły nową grzywkę nad czołem i nie spodziewałam się, że uwidocznią się jako dodatkowy centymetr objętości ;)

Przy okazji, warkocz. Porównanie zdjęcia robionego teraz i właśnie w październiku 2013. Obecny wydaje się grubszy, ale to działanie dopiero użytych protein. Nie chcę zapeszać, ale przynajmniej z mojego warkocza jestem dumna. Kiedy trzymam go w dłoni czuję, że to sporo włosów. :)

Październik 2013


Dwa najnowsze zdjęcia, grudniowe:




I jeszcze zdjęcia włosów z przodu, kilka dni przed podcięciem. Robione w lustrze, przy sztucznym oświetleniu. Pomyślałam, że je przy okazji opublikuję :)



Na koniec podsumowanie wspomnianej akcji wspólnego zapuszczania włosów zorganizowanej przez Eternity:
  • zaczynałyśmy pod koniec sierpnia. Włosy miały wtedy 99.5 cm. Kość ogonowa po raz pierwszy.
  • wrzesień: 99.5 cm, 0 cm przyrostu, 1.5 cm podcięcia, skończyło się na 98 cm.
  • październik: 100 cm, 2 cm przyrostu. Kość ogonowa po raz drugi.
  • listopad: 102 cm, 2 cm przyrostu
  • grudzień: 103 cm, 1 cm przyrostu, 5 cm podcięcia, skończyło się na 98 cm.
W sumie między sierpniem a grudniem włosy urosły o 5 cm. Chociaż ścięłam 6.5 cm, więc po akcji są o 1.5 cm krótsze niż były na jej początku, z przyrostu i tak jestem zadowolona. Dwa razy dwa centymetry to już coś! Wspólne zapuszczanie zbiegło się w czasie z moją decyzją o tymczasowej przerwie w dążeniu do długości klasycznej. Ale czekam na kolejną wspólną akcję! :)

Komentarze

  1. Końcówki wyglądają o niebo lepiej, podjęłaś dobra decyzję wedlug mnie. :) I proszę, nie zniechęcaj się, w końcu to dopiero miesiąc pielęgnacji bez eksperymentow... ;*
    Ja kupiłam sobie maskę LadySpa Argan Silk, ten zapach budyniowy... Aaah. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Zamiast się załamywać muszę dalej trzymać się tego, że za jakiś czas może być lepiej.
      Powinni robić taki balsam do ciała! <3

      Usuń
    2. Nie może być, tylko będzie! :)
      Oo tak, chętnie bym go zakupiła...

      Usuń
  2. o nieeeee taki dlugi koment mi zezarlo bo sie nie zalogowalam :(
    Nie moge uwierzyc ze znow podcielas, wydawalo mi sie ze to ciecie w U bylo tak niedawno....dzielna jestes z tymi 5 cm , ja sie powtorze ale postepy sa coraz bardziej widoczne niemal z aktualizacji na aktualizacje
    A i nie chce mi sie wierzyc ze w objetoscinie przybylo nic, warkocz wyglada na znacznie grubszy i nie mam na mysli koncowki a wlasnie nasade :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wsparcie :) Jak patrzę na moje włosy na tych zdjęciach, mocno go potrzebuję. Opublikowałam post i będę dwa dni czekała na przykre komentarze. Ale prawdziwe, niestety. Czy jest w blogosferze ktoś, kogo włosy wyglądają gorzej? Wliczmy kilka lat pielęgnacji. Przecież to jakieś śmieszne jest. Żeby nie powiedzieć żałosne. Ale ja już naprawdę nie wiem co jeszcze mogę zrobić.

      Za to 5 cm podcięcia to fajna sprawa :) 9 cm brakowało mi do celu! Aaaaach. Ale co tam. Siedzę i miziam koncówki, takich gęstych nie miałam... od marca 2012, wtedy ścięłam jakieś 7 cm.

      A warkocz nie wiem co sobie myśli. Fakt, że wygląda na grubszy. Nawet jesli to proteiny, miara też powinna to pokazać. Zaplatam zawsze tak samo ciasno. I mam tę samą miarę od zawsze. Magia :)

      Usuń
    2. Henri, hejterzy to zawsze sie pojawiaja i wszedzie, i to nie tylko u ciebie ale i na blogach dziewczyn o wlosach niemal idealnych (przykladowo BHC czy Anwen- do tego stopnia ze Anwen przy cyklu MWH ostatnio wlaczyla moderacje komentarzy), zawsze sie znajdzie cos czego sie mozna dop...czepic. Wkurza mnie cos takiego bo w zyciu stosuje taka zasade (nie tyczy tylko wlosow czy blogow) ze jak nie mam nic dobrego do poiwiedzenia to po prostu nie mowie nic. I nie wydaje negatywnych opinii bez pelnego obrazu sytuacji ( a w takim przypadku obrazem sytuacji byloby przejrzenie kilku postow a nie tylko zdjecie i chamski komentarz)

      BTW sliczna bluzka, bardzo stylowa i elegancka

      a jak podcinasz konce, po zebraniu na babuszke wyjasnij mi lopatologicznie jak to robisz, czy koncowki rozkladasz wzdluz czy w poprzek, nie wiem jak to ujac, jesli bys zlapala konce miedzy palcami i ciela to co spod palcow wystaje to czy dlon ma byc prostopadle do ciala czy rownolegle? chetnie bym dopadla moja corke z nozycami bo jej koncowki juz sie prosza o podciecie, a ona oczywiscie majac za ideal Roszpunke nawet nie chce o tym slyszec

      Usuń
    3. http://demotywatory.pl/4431576
      to cos dla ciebie na poprawe humoru

      Usuń
    4. Dzięki! :) Kocham ten zestaw obrazków, ostatni najbardziej. To dokładnie jestem ja, tylko chciałabym być bardziej ruda, jak ta pani <3 ;)

      Nie chodzi o hejterów. Zauważyłam, że nimi już się nie przejmuję. Jak ktoś mi napisze, że jestem brzydka, nie zmienia to nic w moim życiu. A jeśli chodzi o własne wypowiedzi, robię dokładnie tak samo co Ty. Jak nie mam do powiedzenia czy napisania czegoś dobrego, nie mówię nic. Może i to jest życie w różowej i puchatej bańce szczęścia, ale po co mam na siłę używać swojego prawa do wyrażania zdania? Bo mogę? Słaby powód. Piszę coś co niekoniecznie jest pozytywne tylko jeśli ktoś wprost prosi o poradę. I w daleko innych słowach niż typowi hejterzy.

      Ale nie o nich chodzi. Gdybym miała włosy takie jak BHC i świadomość tego, że jest super, nie przejmowałabym się niczym. Problem polega na tym, że to ja jestem niezadowolona. I przecież mam czym się przejmować. Kurczę, włosy to moja największa pasja. Nic w życiu nie przetrwało tyle czasu (żaden z co najmniej pięciu sportów, rysowanie, instrumenty, śpiew, nic) i w nic się aż tak nie zaangażowałam. I nie wychodzi mi to. I to tak z kretesem. Serio, rzadko widzę w blogosferze zdjęcia włosów gorszych niż moje. O ironio. Przez długi czas myślałam, że jak zrobię to, czy tamto, będzie w końcu lepiej. Nadzieja mnie jakoś trzymała. Teraz nie zostało dokładnie nic, może jedynie keratynowe prostowanie które dla mnie nie jest rozwiązaniem z wielu powodów i praktycznych i teoretycznych. Patrzę na te włosy i jest beznadziejnie. Przecież wyglądają źle. Nie jest nawet średnio, nie mówiąc o czymkolwiek lepszym. Czy to nie śmieszne? Przy tym co robię i przy tym jak mi zależy?


      Merci! Bluzka jest moją ulubioną :) Mogłabym mieć taką w każdym kolorze :D

      Końcówki obcinam tak, jak wisi kucyk. Kiedy wisi sobie radośnie pod brodą zbieram końcówki między palce, ale staram się ich nie rozkładać między nimi, bo uciekają. To śmieszny szczegół ale mam kościste palce, bardzo wystają mi kostki przy stawach i moje palce stykają się właśnie tylko przy stawach, poza tym nie, więc nie mam jak zacisnąć między nimi włosów :D Ale jakoś tam łapię włosy i rozkładam końcówki w mały wachlarzyk, bo całości na raz, takiego grubego pędzelka, nie przetnę. A rozkładam równolegle do brzucha. Czyli jak patrzę z przodu na brzuch, mam płaski wachlarz końcówek. Czyli nie prostopadle, nie kieruję czubków palców do siebie ani od siebie tylko w bok. Wiem, że rozkładając je minimalnie zmieniam długość, ale to są milimetry a całości na raz naprawdę nie da się ściąć, chyba że ogromnymi nożyczkami. Jak już mam złapane końcówki podnoszę je sobie do oczu bliżej.
      Czy to wyjaśnienie ma jakikolwiek sens...? :D


      Usuń
    5. Jeśli nie ma sensu, pytaj dalej :) Spróbuję jakoś inaczej ogarnąć myśli ;)

      Usuń
    6. nie rób keratynowego prostowania!!!
      Miałam podobną sytuację do Twojej- dbałam o włosy jak szalona, były błyszczące, kręcone, zdrowe, sięgały za talię. Były moim atutem, końcówki zdrowe, grube, na prawdę piękne.
      I tknęło mnie do prostowania, prasowałam Cocochoco przez rok i z każdym razem przy wypłukiwaniu się preparatu było tylko gorzej- końce były spalone, cieniutkie, białe i połamane, pośrodku pleców miałam "dziurę" z prześwitem na kark. Włosy sztywne, cieniutkie, ani związać ani zapleść, a rozpuszczone są pozbawione objętości i wyglądają jak tłuste strąki.

      Resumując- po 3 latach włosomaniactwa osiągnęłam 60cm włosów i 8 w kucyku. Po roku prostowania (bo to super mieć taflę, wow, wow!) chodzę z 35cm włosów i 6cm w kucyku… I pomyśleć, że jeszcze za to zapłaciłam ogromne pieniądze!

      Więc nie jest tak źle- masz długie, piękne, naturalne włosy. Wyglądasz z nimi świeżo i "słowiańsko", tak w moim typie ;) 100cm to długość jakiej większości włosomaniaczek, w tym mi, pewnie nie uda się nigdy osiągnąć. Jesteś coraz bliżej celu- pozbycia się resztek długości- ja mam całą długość zniszczoną przez prostowanie, pomimo bycia włosomaniaczką też parę ładnych lat.
      Koleżanki, które nic nie robią z włosami mają czym się pochwalić, a ja mam włosy troszkę za ramiona.
      Cieszę się, że mogę je nareszcie związać, może do wiosny znowu będą do okolic stanika, jak kilka lat temu. To dopiero jest spartolenie roboty :(

      Nie popsuj tego co masz, ja tam jestem Twoją fanką :D

      Usuń
    7. Dziękuję! :) Nie łowię komplementów, nie o to chodzi, ale naprawdę czasem potrzebuję zastrzyku pozytywnej energii, bo patrzę na te zdjęcia i myślę, że aż szkoda pisać o pielęgnacji włosów, przecież tak niewiele dobrego się dzieje, czy to nie jest śmieszne? Czy ja mogę próbować pomóc innym kiedy sama nie ogarniam? Nie dążę do szalonego ideału, nie będę miała tafli, ale te fale, skoro już są, niech jakoś wyglądają... ;)
      Nie zrobię keratynowego prostowania. Dla mnie to nie jest żadno wyjście, czułabym się tak jakbym się poddawała. Poza tym raz nie wystarczy...

      Damy radę. Nie jest tak fajnie jak u innych dziewczyn, które ze spalonych włosów w rok i kilka podcięć wychodzą na taflę i zachowują długość albo wrecz zyskują. Ale kurczę, coś się wreszcie musi udać. No nie? :)

      W momentach kiedy zastanawiam się czy mam w ogóle pokazywać włosy, dobrze wiedzieć, że mam wsparcie! :):)

      Usuń
    8. ja bym się z Tobą zamieniła z chęcią. Mam naturalne bardzo gładkie, miękkie i błyszczące włosy, są jak takie dziecięce, puchate włosy. Głaszcze się super, nie mam problemów z puchem, ale nie rosną! Są cieniutkie, bardzo delikatne, strasznie szybko robią się suche i do ścięcia, ogromnie ciężko mi je zapuścić i na prawdę z chęcią zamieniłabym się na inne, mniej miękkie czy dociążone, ale długie włosy.

      To dzięki Tobie zaczęłam je wiązać codziennie (wcześniej z keratyną i tak się nie dało, poza tym bałam się o zniszczenia od gumek- kupiłam spinki :D) i odkryłam Biowaxy. Nie wiem czemu, ale pasują mi dokładnie te same kosmetyki do Tobie, a to znacznie ułatwia mi odpowiednią pielęgnację :D Obecnie staram się przekonać do GlissKura na dlugość, ale strasznie szybko robią mi się smutne strąki, muszę jeszcze nad tym popracować.

      I wiesz co zauważyłam? Wyglądają lepiej po szamponie z SLS. Tylko po tych delikatnych udaje mi się uzyskać niemożliwą do rozczesania breję, a potem puch nad puchy. Myję Garnierem dla dzieci z kiwi i bardzo sobie chwalę.

      A tak sobie myślę, gdybyś stylizowała włosy do każdego zdjęcia (Anwen często pisze o stylizatorach, chusteczkach etc, BHC również- koczki, wygładzacze…) to hejterów byłoby mniej, ale mnie na przykład takie zdjęcia nie zachęcają- każde włosy wyglądają ok po odpowiedniej dawce układania ich, a długością nie zachwycają tak, jak Ty.

      Nie chodzi mi o słodzenie, tylko bardziej o zachętę do pisania- Twój blog jest pierwszym, który na prawdę zmotywował mnie do dbania o swoje włosy i zapuszczania ich :))

      Usuń
    9. Henri dzieki, wszystko jasne o to wlasnie mi chodzilo :) No wlasnie mlodej jak zlapie koncowki w pedzelek to raczej nie da sie ich jednym machnieciem uciac i rozlozyc musze :) tez mam kasciste palce i szpare mniedzy nimi, szczerze mowiac az do dzis nie zwrocilam na to uwagi :)

      Keratyny absolutnie i z cala moca prosze, NIE ROB!!!!! Sama nie mam doswiadczenia, ale moja szefowa miala wlosy za pas, grube i mocne, teraz sciela z 20 cm. Robila w wakacje keratynowe prostowanie w dobrym salonie, kupila zestaw kosmetykow do wlosow po prostowaniu- profesjonalnych, ale mowi ze jak jej sie zaczelo wyplukiwac to nie bylo ratunku, konce suche i splatane, rozdwajajace sie jak miotelki

      Usuń
    10. Nie prostuj ich keratynowo. Zobacz, jakie efekty dała Ci maska z keratyną. A Ty chcesz użyć jej więcej i wprasowywać włosy na gorąco. Naprawdę mało jest takich osób, którym ten zabieg służy. Wydaje mi się, że te dziewczyny, które widzą pozytywne efekty, to dlatego że po zabiegu zmieniły pielegnację - delikatniejsze szampony bez soli, lepsze maski, regularnie używane. Jeszcze jak zrobi się ten zabieg źle, to potem jest tak jak Agnieszka napisała.

      Moim zdaniem keratynowe prostowanie włosów sprawdzi się u osób, które mają pasma z natury zdrowe, proste albo prawie proste i chcą im dodać "blinga". Dla włosów ze skłonnościami sucharkowymi to będzie masakra.

      Niżej Dziewczyny pisały o układaniu włosów, i uważam, że mają rację. Dlaczego chcesz, żeby włosy wyglądały perfekcyjnie, jeśli nic z nimi nie robisz (stylizacyjnie?) Nawet moje druty po samym myciu i wyschnięciu wyglądają kiepsko i miotlasto (jeśli ich nie rozczeszę, wygładzając dzikiem), a co dopiero fale. ;) Nie mówię, że co mycie masz je wygniatać i suszyć dyfuzorem, bo pewnie zajęłoby Ci to ze 3 godziny - ale spróbuj choć raz.:) Kasia P wspaniale opisała krok po kroku ze zdjęciami jak to zrobić. :)

      Zostało Ci całe mnóstwo rzeczy do zrobienia z włosami - odkrycie metody stylizacji (stylizacja to nie "oszustwo", to tylko stylizacja - ja tez nie pokazuję włosów nierozczesanych, nie popadajmy w ortodoksyjną "naturalność"), odnalezienie oleju - jak pisałam niżej, wierzę że istnieje olej dla Ciebie, mimo tej przetestowanej ilości, zapuszczenie całych zdrowych włosów. :) Odnalezienie stylizatora, który ułatwi ich okiełznanie.

      Tyle czasu broniłaś się przed serum na końcówki, a zobacz jak jest dobrze, odkąd się na nie zdecydowałaś. Henri, pora odkryć stylizację! :)

      Usuń
    11. Dziękuję dziewczyny, dziękuję! :)
      Keratynowego prostowania nie będzie, nawet w najgorsze dni ani a moment nie ruszyłam się o 1% w stronę decyzji na "tak". Nawet o 0.1% :)

      Muszę znaleźć jakieś zdrowe miejsce między nie robieniem z włosami niczego a jakąś szaloną stylizacją.

      Nie wiem czemu wydawało mi się, że wiele osób nie musi robić wiele. Zwłaszcza prostowłosych. I byłam zła, że ja musiałabym tyle zrobić, coś nałożyć jeszcze, fale wygnieść, uważać żeby nie rozczesać... A Dorota mi tu pisze że ona swoje proste włosy też ogarnia! No proszę!:) A ja naiwnie myślałam, że wszyscy wstają z łóżka z pięknymi falami albo taflą. Nie aż tak, nie dosłownie, ale w dużej mierze. Niby czytam dużo o stylizacji, właśnie u Kasi na przykład, ale jej to tak dobrze wychodzi. A ja ugniatałam kilka razy i szału nie było więc myślałam, że nie wiadomo co jeszcze musiałabym robić.

      Nie muszę specjalnie obiecywać, że nie będę popadała w drugą skrajność, żadnych lokówek i cudów i udawania, że mam tak na co dzień, skoro nie mam :D (Co innego specjalne posty stylizacyjne.) To się nie stanie choćbym nagle zachciała udawać. Ale skoro mam takie włosy, które nie wyglądają reprezentacyjnie czasem, może serio warto im pomóc odzywką b/s i ugniataniem chociaż. Bo po co mam sama wpędzać się w paskudny nastrój myśląc, że moje włosy nic tylko wyglądają beznadziejnie...?

      Usuń
    12. Wiesz, myślę, że Kasi też nie od razu i nie zawsze perfekcyjnie wychodzi, to też człowiek jest. ;) Pora roku jest niesprzyjająca eksperymentom z układaniem: ogrzewanie, zmiany temperatury i wilgotności powietrza, czapki, szaliki, wiatr. Wiadomo. Napracujesz się, a potem jak wyjdziesz z domu, to i tak się spuszy/klapnie/poczochra.

      Niemniej myślę, że jakiś sprawdzony zestaw na specjalną okazję warto by mieć. :)

      Jeszcze co do samych zdjęć, muszę Ci pokazać jak bardzo różnią się moje włosy w zależności od tego w którym pokoju robię zdjęcie. Nie wiem, czy jutro dam radę, ale w poniedziałek najdalej masz ode mnie maila - może będzie Ci łatwiej przystopować z nadmierną samokrytyką. ;)

      Usuń
  3. Masz rację, nie musisz każdemu z osobna tłumaczyć dlaczego zdjęcia wychodzą tak a nie inaczej. Jeżeli przeczytali Twojego bloga albo kilka postów w stecz, powinni sami się dowiedzieć jak jest, a Twoje włosy nawet na Twoim zdaniem "niekorzystnych" zdjęciach wyglądają po prostu na..hm puchate. :D Mają objętość przyciągają uwagę. Im więcej zetniesz, tym gęstrze końsówki, a im gęstrze końcówki tym piękniejsze włosy :) Tylko nie ścinaj na raz!

    Kiedyś słyszałam o określeniu "szkliste włosy". Nie pamiętam dokładnie jak się je definiuje, ale skoro narzekałaś że pielęgnacja niewiele zmienia z tego co sama widzisz, może powinnaś coś o tym poszukać.. to tylko luźna sugestia, może coś tam pomogę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. GĘSTSZE*! Wybacz, mój mózg wyłączym się po maturze... :P

      Usuń
    2. http://kokardka-mysi.blogspot.com/2013/09/najwybredniejsze-z-wybrednych-wosy.html

      o wlosach szklistych pisala Mysia- przypuszcza ze Henri zna ten blog i artykul

      Usuń
    3. Nawet nie zauważyłam błędu za pierwszym razem :) A tak na marginesie, przymiotnik "gęste" i jego stopniowanie to moja zmora. Nigdy nie wiem czy mówi się gęstsze, gęściejsze czy bardziej gęste. Nigdy :D

      Do artykułu Mysi wracam co jakiś czas odkąd go pierwszy raz przeczytałam, ale stety czy niestety (niby fajnie nie mieć najtrudniejszego w pielegnacji typu włosów ale gdyby były szkliste, przynajmniej wiedziałabym co robić) w kluczowych punktach definicji moje nie pasują.

      Usuń
  4. Zazdroszczę grubości :D Powiedz mi jak mierzysz swoje włosy? Zaciskasz na siłę centymetr(tak jakbyś chciała związać nim włosy), czy wystarczy gumka i mierzysz pod nią bez dociskania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mierzę bez gumki. Łapię włosy palcami w kucyk i drogi mąż mierzy tuż pod palcami. Mam jakieś niesprężyste włosy chyba, bo nie ma wielkiej różnicy przy zaciśnięciu miary. Ale mąż zaciska. Nie jakoś bardzo, ale bardziej tak niż nie :)

      Usuń
    2. U mnie różnica bywa duża(zaciskam miarę na siłę, pod gumką, mocniej nie da się jej owinąć wokół włosów), ale ja mam własnie miękkie włosy.... Po kontrolowanym, lekkim przeproteinowaniu(gdy chce je podkręcić) mają znacznie więcej :)

      Usuń
  5. Kochana, a może zrezygnuj w ogóle z protein? Czytuje Twojego bloga i widzę że ciągle Cię z nimi eksperymentujesz i robisz podchody ale najwidoczniej nie pasują im i tyle. Ja wiem, że istnieje teoria nt. równowagi humektantów, emolientów i protein jednak może cisnąć ją w kąt? :P miałam podobnie, kombinowałam żeby trochę tego, trochę tamtego i efektu nie było. Diametralną zmianę w wyglądzie moich włosów (kondycji oczywiście też, ale mówię głównie chodzi o wygląd) przyniosły hektolitry masek emolientowo-humektantowych (przed KAŻDYM myciem na przynajmniej pół godziny) plus litry olejów (najlepsze efekty przyniósł rzepakowy, ale domowy od babki ze wsi, niezbyt przyjemnie pachniał, ale jaki efekt...). No i oczywiście czas - po ok czterech-pięciu miesiącach mocnej pielęgnacji nagle kłaczki zajarzyły :D
    W każdym bądź razie - trzymam za Ciebie kciuki bo strasznie mi się podobają Twoje włosy, trzeba je tylko dopieścić :D
    /Miśka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze dziewczyna mówi, ja mialam dokładnie tak samo:) moje nawet po minimalnej ilości protein wyglądają tragicznie, takie spuszone, sztywne, no okropne;/ dopiero jakies 2 miesiace temu wpadłam na post u blondhaircare: http://www.blondhaircare.com/2013/06/list-od-czytelniczki-aleksandra-o.html i postanowiłam spróbować: na godzinę przed każdym myciem (u mnie codziennie) odrobina oliwy z oliwek (moje włosy ją kochają) na pół godziny- godzinę, no i... rzeczywiście to działa!^^ nie mam już puchu, są takie śliskie, błyszczące, no mega! ^^ żałuję że wcześniej nie zaczęłam takiej pielęgnacji... myślę, że dziewczyna wyżej Ci dobrze radzi:) ja tez bym na twoim miejscu zrezygnowala z protein:) pozdrawiam! :) Magda.

      Usuń
    2. Dokładnie na grudzień z protein zrezygnowałam :) Ale generalnie potrzebuję ich jeśli chcę mieć fale. I pełniejsze optycznie końcówki. :) Chociaż dobrze wiem, widać to na przykład na tych zdjęciach, że włosy muszę wczesniej mocno nawilżyć. A z tym ciężko.

      Aktualnie topię się w hektolitrach olejów i tonach masek. I butlach całych gliceryny. Zobaczymy, czy to coś da. Oby! :)

      Magda, zazdroszczę efektów olejowania po dwóch miesiącach. Czemu ja nie mam takich włosów...? Po ponad 11 miesiącach nic. :(

      Usuń
    3. Generalnie wcześniej już olejowałam, ale tak raz na tydzień może, w wakacje nawet rzadziej, oj dużo rzadziej... a jakiekolwiek olejowanie zaczęłam dokładnie rok temu, nie maluję włosów, nie suszę, nie prostuję, więc nie są wymagające, ale nie zawsze było tak kolorowo, bo kilka lat temu je farbowałam i były wręcz tragiczne:D A puch mi zawsze towarzyszył bo mają tendencje do falowania (może nie tak bardzo jak Twoje;)) ale właśnie od tego obecnego częstego olejowania rzadko kiedy widzę puszek na głowie :):) i bardzo mi się to podoba:) świetne Ci wyszły te zdjęcia z łazienki :) w ogóle baaardzo Ci zazdroszczę długości i gęstości ^^ Magda

      Usuń
    4. Henri, a może nie udało Ci się po prostu znaleźć idealnego dla siebie oleju? Ja próbowałam różnych, i nie widziałam zbytnio efektów, myślałam, że moje włosy po prostu reagują podobnie na wszystkie. Do czasu, aż zaczęłam testować arganowy. Dzięki niemu nawet moje zniszczone końce są nieziemsko (jak na nie) aksamitne, wygładzone i błyszczące. Cieszę sie, że znalazłam "swój" olej, chociaż szkoda, że jest nim ten najdroższy ;p. Wcześniej próbowałam innych olei podobnych pod względem zawartości kwasów, ale to jedak nie było to. A więc trzeba szukać do skutku, nie koniecznie sugerując się ogólnym podziałem olei działających na dany typ włosa. Może więc jeszcze nie znalazłaś swojego świętego graala?
      Pozdrawiam
      Kosmo

      Usuń
    5. no właśnie, a na mnie tylko i wyłącznie oliwa z oliwek działa, żaden inny, a miałam ich trochę... pokombinuj może dalej z różnymi olejami:)

      Usuń
    6. Sprawdziłam trzydzieści różnych olejów, w tym kilka kremów/balsamów w roli olejów ale i tak, to dużo. Miały różne zawartości kwasów, sprawdziłam wszystko od olejów przeznaczonych dla włosów wysokoporowatych, po te kompletnie nie dla mnie jak kokos. I znalazłam takie, które daję efekty. Włosy są wyraźnie cięższe, aż je czuję na plecach co zazwyczaj siię nie zdarza (Alterra Brzoza i Pomarańcza). Są śliskie w dotyku. Więc jakiś efekt jest. Tylko tego nie widać. Po 30 olejach nie sądzę, żebym znalazła coś lepszego od tych kilku, które widać, że działają. Działają, ale... nie widać tego, po prostu. Ręce opadają.

      Usuń
    7. A wiesz, że jeszcze się może taki znaleźć? :) Naprawdę może! Sprawdziłam około 20 olejów, z czego poprawnie zachowują się dwa, a doskonale jeden. Jasne, to więcej niż u Ciebie - ale znacznie mniej niż mogłoby się wydawać. Jest za to kilka olejów, takich jak rycyna, migdał, awokado, które po jednym użyciu są fajne - ale już po tygodniu czy dwóch włosy wyglądają gorzej niż w ogóle bez oleju. Dlatego saszetki biovaxów mnie zachwycały, a całe słoiki męczyły straszliwie, przez tego migdała nieszczęśliwego. :) I Alterra z pomarańczą u mnie należy do takich "jednorazowych" olejków, ze względu na oliwę w składzie. Może gdzieś tam jest jeszcze olej dla Ciebie. :)

      Usuń
    8. A może spróbuj jakiegoś klasyka indyjskiego? :> (chyba że sprawdzałaś a mi to gdzieś umknęło!) wiem, że większość jest na kokosie (polecam szczególnie Heenare) jednak jest wiele dziewczyn które mówią że pomimo tego że włosy nie lubią czystego kokosa to Vatiki, Heenarki i inne są dla nich dobre. O, a próbowałaś olej na parafinie? Co prawda to trochę oszukane oleje no ale, co szkodzi ;) najlepiej gdyby Ci się udało zdobyć odlewki :P
      /Miśka

      Usuń
    9. Lepiej nie - Henri włosy nie lubią ziółek, a tam wszystko straszliwie ziołowe. ;)

      Usuń
    10. Bhringraj się liczy? :) Bo próbowałam. I nawet było bardzo dobrze. Włosy wyjątkowo błyszczały i były gładkie, ale zapach sprawił, że myślałam, że ucieknę od własnej głowy. W butelce był kadzidlany, intensywny ale znośny w kwestii nut zapachowych, później niestety zmienił się w zapach moczu, przejścia podziemnego koło dworca. Brzmi to śmiesznie, ale wtedy nie było zabawnie, zapach trzymał się po kilku myciach czymś innym i strasznie wyłaził podczas deszczu. Brrr. Dlatego nie użyłam odlewki Sesy, którą miałam a która pachniała tak samo.

      Usuń
    11. Indyjski indyjskiemu nierowny ;) sesa i heenara sa na bazie kokosowej, kilka khadi jest na sezamie. Ja np teraz chce przetestowac kozieradke i gorczyce- na bazie oleju musztardowego
      wiesz ze pierwsze 2-3 uzycia sesa tez mi sie kojarzyla z publiczna toaleta- ale po kolejnym moj nos ajakos oswoil ten zapach i zaczal mi sie podobac

      Usuń
  6. Fakt, włosy na zdjęciu wyglądają czasem zupełnie inaczej niż na żywo: mają inną strukturę, kolor... Też mnie to denerwuje. Grunt, żeby na żywo wyglądały dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Faktycznie, zdjęcia pokazują jakby włosy nie były w najlepszej kondycji, ale skoro mówisz, że są przeproteinowane to musimy uwierzyć na słowo ;). Zauważyłam, że ciężko jest zrobić porządne zdjęcie w okresie jesienno-zimowym, albo w naturalnym świetle włosy wyglądają gorzej, albo dużo lepiej,bo trzeba uzyc flesza. Nie zniechęcaj się i cierpliwie wklepuj wszystko co trzeba we wlosy, efekty przyjdą, nie teraz to później, powodzenia! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. popieram anonima powyżej. nie wiem w sumie jaką pielegnacje dokladnie stosujesz, ale Twoje wlosy wygladaja na przeproteinowane. sprobuj odstawic wszystkie kosmetyki z keratyną, proteinami mlecznymi, jajkami (w skladzie to najczesciej 'hydrolyzed keratin' i 'protein milk') na rzecz stosowania olejów, chociazby oliwy z oliwek. podjerzewam ze Twoje wlosy tez nie beda lubily sie z laminowaniem, maslem shea, kakaowym i lejem kokosowym. moja kolezanka kiedys za moja namową tak zrobila i poprawa byla widoczna juz po tygodniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o co chodzi z proteinami, aż za dobrze :) Kallos Keratin mnie po prostu zaskoczyła, myślałam, że jest słabsza, ale tak poza tym potrzebuję protein do skrętu i objętości końcówek, nigdy nie używam ich też solo.
      Oleje też mam od dawna ogarnięte :)

      Usuń
  9. Henri dużo blogerek wstawia włosy tylko po najlepszej masce- czyli fleszu ;) Ty nic nie przekłamujesz i uważam że przesadzasz z samokrytyką ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wliczam w swoje żale tendencję do skrajnej samokrytyki. Ale tu chyba (wyjątkowo :D) mam rację. Albo niewiele przesadzam. Pomijając zdjęcia z fleszem u innych i patrząc tylko na te naturalne... trzeba przyznać że u mnie nadal jest źle.

      Usuń
  10. Po podcięciu są super! *,*
    Cieszę się z Twojego ciachnięcia tak samo jak ze swojego :D!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Impreza na odległość :) Nie ma to jak przedświąteczny ciach. I końcówki do cieszenia się :D

      Usuń
    2. Ja mam jeszcze nieobcięte, a tak bardzo chcę. A z drugiej strony tak dawno nie miałam tak długich jak teraz... ;)

      Usuń
    3. Pół centymetra podcięcia? "Dusting" dosłownie. Będziesz miała i długość i nieco świeższe końcówki a nie stracisz długości, to lepsze niż pół na pół nawet :)

      Usuń
    4. Te strzyżone maszynką końcówki są bez zarzutu, to pół centymetra ani nawet 15 cm nic w tym względzie nie zmieni. Nie podobają mi się tylko w jednym miejscu, gdzie fryzjerka za bardzo wydziabała mi włosy wiosną, i gdzie podcinałam je mniej, żeby podrosły do reszty. Mam teraz jakieś 7-10 cm różnicy między najkrótszym i najdłuższym pasmem. Cała fryzura jest przerzedzona wypadaniem, więc nie chciałabym za bardzo cieniować. A zrównać wszystko razem... jest mi szkoda, bo dawno nie były takie długie.

      Chociaż do wyrównania włosów maszynką nie musiałabym ostrzyć/kupować nożyczek, hmm... :)

      Usuń
  11. Według mnie takie kilkucentymetrowe cięcia są jak najbardziej wskazane dla Ciebie. Wyglądają na spuszone, owszem, ale końce ogólny wygląd o niebo lepszy niż gdybyś podcieła np. tylko centymetr po to by były dłuższe. Kiedyś polecałam Ci maskę kallos honey- polecam jeszcze raz i jeśli nie próbowałaś- moje najnowsze odkrycie olej sezamowy- cudo! I nie zmieniaj nastawienia- zabezpieczaj końce ile wlezie i ciachaj co 3 miesiące jak najwięcej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już szukałam na allegro :) (Bo w Hebe nie widzę, chociaż oni kallosy mają zazwyczaj. Możliwe, że po prostu ludzie wykupują.)
      Uuu, sezam u mnie się mocno nie sprawdził. Za to fajnie pachnie :)

      Usuń
  12. Pięknie te Twoje włosy wyglądają :) Stoję przed tym samym dylematem. Długośc czy końcółki. Zapuszczam od 3 lat i na początku ścinałam tak 2 cm co 7 miesięcy, teraz i tak poświęcam się i co 6 miesięcy leci 3 cm, czyli połowa tego co urosło. Zostało mi jeszcze 10 cm do celu (70 cm, mierzone na pasemku kontrolnym od jego nasady) Niestety nie ma szans na przyspieszenie, bo jestem całkowicie odporna. Postanowiłam, że czekają mnie jeszcze 2 cięcia takie jak teraz, a później przystopuje i będę ścinać co jakiś czas wszystko co urosło. Czasami mi trochę przykro, że dziewczyny które siedzą w tym rok, mają już całkiem zdrowe włosy i końce, a ja od 3 lat nadal mam masę rozdwojeń. Niestety zapuszczam włosy, które w momencie początku włosomaniactwa miały jakieś 25-30 cm i były na całej długości spalone rozjaśniaczem. Zostało mi jeszcze min 10 cm do ścięcia.

    Widzę jedną zasadniczą różnice u Ciebie. Grubośc warkocza. I nie chcodzi mi o tę u nasady, ale końcówki. Jest o wiele lepiej niż w zeszłym roku :) Oby tak dalej. Myślę, że za rok o tej porze będziesz już miała na prawdę imponujące efekty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Rozumiemy się :) Ja zaczynałam na tej samej zasadzie. Miałam jakieś 70 cm (od czoła) i wszystko spalone prostownicą. Nie widziałam tego dopóki nie odrosły nowe włosy i nie zaczął się kontrast. I od prawie pięciu lat nadal się staram, a inni po roku mają się czym chwalić...
      Trzymajmy się małych podcięć:)

      Usuń
  13. Na ostatnich zdjęciach są świetne! *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :) Jak jest jakieś światło które mogą odbijać, jest lepiej :) Nie to co w pokoju, gdzie przez ostatnie tygodnie muszę zapalać światło o 13 żeby czytać, a biurko mam 50 cm od okna.

      Usuń
  14. Hej. W mojej ocenie problem wynika z faktu, że mimo iż dążysz do skrętu np.stosujac proteiny, nie traktujesz włosów jak kręconych/falowanych. Mam podobne włosy do Ciebie, tylko zdecydowanie kręcone. Moje włosy bez stylizatora (żel, mleczko) nigdy nie wyglądają ładnie, mimo najlepszych masek. Pusza się, sa matowe. Muszę użyć stylizatora i ewentualnie odżywke bez spłukiwania (przy czym w sprayu są za słabe). Ponadto wydaje się że włosów nie powinnas czesac na sucho tylko na mokro po czym nałożyć stylizator i wymodelowac fale. Dodatkowo moim wlosom odpowiada parafina oraz silikony w produktach ds na koniec pielęgnacji. Najpierw maska na bogato a potem 'zła' odżywka. Sprobuj moze odstawic proteiny i humekanty skoro Ci nie służą po co się męczyć? Na moicb wlosach kallosy średnio się sprawdzają - są za lekkie i spuszone po ich użyciu. Ogarniaja sie dopiero po stylizacji. Podobnie jak Tobie z masek odpowiadają mi biowaxy ale w mojej ocenie nie ma potrzeby dodawać do nich gliceryny (tez puszy).po icb uzyciu takze musze użyć stylizator. Taki typ włosa. Hoduje naturalne włosy, nie farbuje od 1.5 roku. Odsratajace włosy tez sie pusza. Takie są. Po prostu z natury suche. Może masz podobnie? Spróbuj stylizacji zelem i nie czesania na sucho. Pozdrawiam. Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Ja niby to wszystko wiem ale czasem zapominam o tym, żeby traktować włosy jak fale. Nie jestem do tego przyzwyczajona, czasem na przykład odruchowo je przeczesuję na sucho. Bo noszę je związane, więc nie stylizuję fal specjalnie. Ale powinnam je zacząć inaczej traktować.

      Humektanty mi służą, to nie tak, że nie. I muszę ich używać, bo olejowanie suchych włosów niewiele daje. Muszę je nawilżyć. Gliceryna się sprawdza, na szczęście. :)

      Usuń
    2. Henri, popieram anonima wyżej. Moje włosy bez stylizacji wyglądają tragicznie, a wystylizowane, nawet po szamponie zdzieraku, bez żadnego odżywiania, zmieniają się nie do poznania. Fakt, że mam ich mało i oszałamiać nigdy nie będą, ale trudno. Z gówna bata nie ukręcę :P

      Usuń
    3. Napiszę sobie szminką na lustrze (na coś się przyda w końcu! :D) "Stylizuj włosy". Najlepsze przypomnienie i motywacja :)

      Usuń
  15. Hej Henri,

    dzięki za zdjęcie warkocza :) Myślę, że zestawienie obu zdjęć w tej fryzurze mówi dużo o twojej pielęgnacji. Zazdraszczam, gęstość imponująca! :) Szkoda centymetrów, na zdjęciu w łazience końcówki wyglądają dobrze. Ale jak mus, to mus.

    pozdrawiam
    j.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ proszę. Z końcówkami tak jest. Z przodu jest spoko. Z tyłu często też. Ale od czasu do czasu sprawdzam ile zostało starych końcówek zakładając jasny sweter/bluzkę i rozczesując końcówki. I wychodzi takie cudo jak w zeszłym miesiącu,
      http://4.bp.blogspot.com/-h41-r_krApY/VHowrqdlMeI/AAAAAAAAFVY/tzcimrlgizs/s1600/DSC_6036%2Bsigned.jpg

      O takie :)

      Usuń
  16. Twoje końcówki wyglądają coraz lepiej. :) Bardzo podoba mi się zdjęcie na którym trzymasz warkocz w ręce :)
    U mnie gliceryna w sezonie grzewczym robi krzywdę. Włosy wyglądają na mocno przesuszone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :)
      W całym tym bałaganie, szczęście mam takie że póki co humektanty nie puszą mi w tym sezonie włosów. Zobaczymy co będzie jak na dworzu zrobi się zimniej i rozkręcę grzejnik... ;)

      Usuń
  17. Włosy włosami, dla mnie różnica jest, ale czemu nikt nie zwrócił uwagę na to jaka Ty jesteś piękna?! Masz taką klasyczną, romantyczną urodę. Śliczna <3 Och, ach, teraz idę zazdraszczać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha to samo pomyślałam :) tak właśnie sobie wyobrażałam Jane Bennet.

      Usuń
    2. Ooooo! <3 Jane Bennet! Jak cudnie <3 <3 O Elizabeth pisałam pracę licencjacką ;) I trochę żałowałam, nadal żałuję, że o Jane nie ma w powieści więcej. Dziękuję Wam bardzo! :) +20 do samooceny! :)

      Usuń
    3. Mi tez sie Henri tak wiktoriansko kojarzy i dlatego pisalam ze ta bluzka sliczna i stylowa :) I te oprawki , tez juz kiedys pisalam ze swietne, i tez wlasnie w takich klimatach :)

      Usuń
    4. licencjat o Elizabeth? wow! jedna z najwspanialszych postaci w literaturze, przynajmniej moim zdaniem. No i serial BBC, który oglądam zawsze na poprawę humoru. Pewnie się mylę i nie doceniam tego, co mam, ale chciałabym żyć w tamtych czasach :P

      j.

      Usuń
    5. Tak :) Takie cuda na filologii, na specjalności literaturoznawczej.
      Też bym chciała żyć w takich czasach. Chociaż gdyby magicznie mnie przeniosło, szansa 99:100 jest taka, że byłabym biedna, mieszkałabym w lepiance i pracowałabym 18 godzin na pańskim polu. Ale zawsze 1% szansy na to, że akurat byłabym arystokratką, nawet taką z biedniejszych, i piłabym herbatkę i odwiedzała znajome. I nosiłabym TE SUKNIE! <3 Ha, pewne rzeczy nie mijają z wiekiem :)

      Usuń
  18. A ja uwielbiam twoje włosy, wciąż czekam na kolejne posty i zdjęcia:) Sa takie naturalne i widać jak ciężko pracujesz nad nimi. To motywuje:)
    Końcówki - bajka:) Taka gęstość mi się może tylko pomarzyć przy moich cienkich włosach;)
    Pięknie Ci w tej różowej bluzce wyglądasz świeżo i dziewczęco. Świetnie ujęcie z mężem z aparatem;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Mistrz drugiego planu ;)

      Usuń
  19. Henri a udalo Ci sie cos zdzialac z za duza flexi? Ciekawa jestem czy ta historia znalazla happy end

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawa w toku. Sprzedałam to duże znajomej z forum, właśnie śledzę jego drogę do Wielkiej Brytanii. Jednak nie wszystkie dziewczyny z LHC dały radę kupić swój rozmiar podczas tych kilku dni kiedy Mega było dostępne, także chętna osoba się znalazła. I najprawdopodobniej uda mi się kupić XL. Chyba, że koszty przesyłki okażą się powalające. Jak mi się uda je dostać, pochwalę się. I będą zdjęcia i dużo radości :):)

      Usuń
    2. Ooo to super ze sie znalazl nabywca :)

      Usuń
  20. Mnie się drugie zdjęcie podoba ogromnie, a te oba z warkoczem wzbudzają we mnie nic innego jak zazdrość straszliwą i zgrzytanie zębów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak we mnie Twoje proste włosy :D

      Usuń
    2. No co Ty... :) Lichotki takie ;)

      Usuń
  21. Wpis czytałam na telefonie, ale teraz wróciłam tutaj drugi raz, żeby na większym ekranie obejrzeć zdjęcia i skomentować. Różnica w końcówkach bardzo duża na plus! Dobrze Cię rozumiem, bo sama nie byłam w stanie na początku pielęgnacji ściąć wszystkich końców do ścięcia się nadających. Właściwie na początku odrzucałam każdą możliwą stratę, choćby centymetra. Potem na szczęście zmieniły mi się trochę priorytety. Podobnie jak Ty, długość postawiłam można powiedzieć na równi ze stanem kosmyków. Minął rok, a mi właściwie zostało tylko kilka centymetrów, mniej niż Tobie, ale też o wiele mniej miałam do skrócenia, bo całość fryzury jest krótsza. Mimo, że mierząc miarą od tamtego czasu włosy mogłyby być już o wiele dłuższe, ja czuję to inaczej, ponieważ dużo centymetrów od dołu było tak opłakanych, że i tak miałam wrażenie jakby ich nie było. Po za tym im bliżej celu tym bardziej chce się ścinać, bo po każdym podcięciu widać różnicę, więc myślę, że możesz mieć równe końce jeszcze przed wrześniem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda. Kiedyś nie widziałam różnicy, bo i podcięcia za małe i "najostatniejsze" końcówki były w totalnie złym stanie. Teraz docinam się do tych, które jednak prostowane były krócej, nawet jeśli to kilka miesięcy. I są coraz bardziej gęste. Czuć większą i większą różnicę i to coraz bardziej cieszy :)

      Usuń
  22. Wydaje mi się, że Twoje włosy potrzebują czasu, by przyzwyczaić się do zmiany filozofii. Na sto procent masz mocniejszy skręt niż ja, a spójrz, że mimo jakichś 16 miesięcy świadomie falowanego stażu moje włosy naprawdę nie w stopniu całkowitym są przyzwyczajone do tego, czego ja od nich chcę ;) falki są niełatwe w obsłudze, jeśli przez dłuższy czas walczyłaś z ich naturą to daj im czas na przyzwyczajenie się do nowej sytuacji. To taka dość luźna refleksja, ale poniekąd obserwuję, że włos pamięta wcześniejsze traktowanie. Ja swoje zawsze namiętnie rozczesywałam (co prawda grzebieniem, ale jednak) i nosiłam kucyk. Wszelkie zmiany nie dały od razu efektów, minęło prawie 1.5 roku, a nie jest jakoś super-hiper-falkowo na mojej głowie ;) cierpliwość, cierpliwość, podcinanie i dobre kosmetyki.

    Głowa do góry, będzie dobrze! :* i tak bardzo dużo osiągnęłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *kucyk do spania :) miałam na myśli fakt, że kiedyś je wiązałam, teraz stawiam na ślimaka. Wszystko kwestią testów i dopracowania :)

      Usuń
    2. Chyba serio za dużo oczekuję, tak od razu. :)

      Usuń
  23. Dobrze ze obcielas, ja w sobote ide sciac.. pomimo ze zapuszczam.. Ach bedzie to dla mnie wielki ból m.in dlatego że chce mieć długie, ale rowniez dlatego ze mam krecone, podetnie sie koncowki a wlosy beda wygladaly jakby byly sciete o 15cm. i znow caaaly rok zapuszczania.... :)

    zapraszam do mnie;d

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz