Turban

Myślę, że pomysł przyda się Wam dopiero w przyszłe lato... choć turban można nosić nie tylko jako ochronę włosów przed słońcem ale i jako ozdobę. Kiedy udało mi się znaleźć odpowiednio dużą chustę, kilka lat temu często nosiłam ją na głowie właśnie jako turban. 

Ale od początku :) Odkąd świadomie dbam o włosy myślę też o ich ochronie latem. Na niektórych zdjęciach bardzo dobrze widać to, jak robią się coraz jaśniejsze wraz z upływem czasu. Te tuż przy głowie są brązowe, a końcówki są już rude. Kontrast przy przyłożeniu końca warkocza do głowy jest bardzo wyraźny, wiem więc, że mam dość podatne na słoneczne rozjaśnianie włosy. O tyle o ile sama zmiana koloru wręcz mi się podoba, zniszczenia przychodzące wraz z nią już niekoniecznie. Oczywiście nie jest tak, że po trzech słonecznych miesiącach mam suche, matowe i szorstkie włosy. Nie widać tego od razu, ale robią się słabsze.

Zaczęłam więc szukać sposobów na ochronę włosów przed słońcem. Przez większość czasu noszę je spięte, ale zostaje jeszcze ochrona głowy. Mgiełki z filtrami, które znalazłam, bazują na wysuszającym alkoholu. Maski i odżywki nie wystarczą. (Ale warto na lato znaleźć taki produkt. Filtry UV zawierają często kosmetyki do włosów farbowanych, na przykład fenomenalne serum Gliss Kur, oraz te do ciemnych. Polecam mój ukochany Biovax:).) Kapelusz nie sprawdza się w wietrzny dzień, nie przepadam za sportowymi czapkami z daszkiem.

Któregoś dnia w C&A przypadkiem zauważyłam bardzo szerokie, elastyczne opaski, które według instrukcji mogły służyć za szale oraz opaski i chusty na głowę zależnie od tego jak bardzo się je rozwinie. Chciałam je kupić, ale przyszło mi do głowy zrobienie własnych, w takich kolorach, jakie chcę. Te w C&A były dobrane w pary i to takie, że nosiłabym tylko jedną opaskę: białą lub czarną, a i tak nie były to kolory które mi odpowiadały. Do tego tunele nie były wykończone przy brzegach, materiał był po prostu obcięty.

Zmierzyłam obwód swojej głowy, kupiłam w pasmanterii elastyczny materiał w neutralnych kolorach, beżowy i szary. Był dość drogi, zapłaciłam jakieś czterdzieści złotych. Za połowę mogłabym kupić parę gotowych opasek... ale nosiłabym tylko jedną z nich. A okazało się, że z kupionych materiałów da się uczyć cztery i noszę wszystkie. (Możecie kupić dużo mniej materiału i za jakieś 10 zł spróbować najpierw z jednym turbanem.)

Jak ze wszystkim co wymaga szycia, z turbanami powędrowałam do mamy Króla Małżonka :) Najpierw uszyłyśmy dwie dość krótkie opaski, przypominające te z C&A. Kiedy zakładam je na głowę, dolny koniec sięga ramion, mogę go zawinąć i schować. Ale materiału została nam cała masa. Uszyłyśmy więc jeszcze dwa długie tunele. Kiedy je zakładam, koniec sięga mi aż do pośladków. Skręcam go, owijam wokół głowy i tak powstają moje ukochane turbany. Dzięki zawinięciu trzymają się dobrze nad czołem. Kryją i głowę i spięte w kok włosy. Nie jest mi w nich gorąco. Są dobrze dopasowane, pomimo szycia wzdłuż i obszycia brzegów materiał pozostał elastyczny. Kolory pasują mi do wszystkiego. Materiał się nie gniecie i można go złożyć tak, że odpowiada wielkością dwóm paczkom chusteczek, a to ważne w podróży.



Kiedy będziecie miały humor na szycie, spróbujcie zrobić sobie turban. Przy większej dawce cierpliwości da się go uszyć bez maszyny! :)

Komentarze

  1. Cos dla Ciebie Henri : ) Moj maz jest z religii Sikhow. Ortodoksyjni Sikhowie przez cale zycie nie scinaja wlosow (ideologia jest mniej wiecej taka ze wlosy to dar Bozy i trzeba go szanowac) , w nikogo chyba nie widzialam tak pieknych wlosow jak ma moj szwagier , geste, gruge, czarne, krecone i dluugie, klasycznie co najmniej. Kurcze chyba az poszukam zdjec to padniecie ;)
    Panie wiadomo, nosza wlosy zwaizane w warkocz, klasycznie. Panowie wlosy zwijaja w slimaka na czubku glowy (tak tak ta fryzura jest popularna nie tylko wsrod wlosomaniaczek) i chowaja je pod turbanem. I te ichnie turbany to nie jest byle kawal szmatki, maja okolo 3 metrow dlugosci, cieniutki bawelniany material, istnieje mnostwo technik ukladania turbanow :) Zawsze mnie fascynowalo jak oni je zakladaja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaaaaaasiu, błagam Cię, wynajdź zdjęcia i pokaż!

      Usuń
    2. Zobaczę zdjęcie i pewnie serio padnę z zazdrości :)
      Czytałam o Sikhach przy okazji opowiadań postkolonialnych na literaturę. Pierwsze co zwróciło moją uwagę na zajęciach... Te turbany! Mój jest naprawdę jak hulajnoga przy mercedesie :D Ich wyglądają na tak solidnie zawiązane i tworzą taki idealny kształt!

      Usuń
    3. Dziewczyny jak bede miala chwile to poszukam, obiecuje szczerze

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Na około głowy chyba?

      Usuń
    2. Domyślam się, ale mam dwie lewe ręce i chciałabym zobaczyć jak ktoś to robi. :) Poszukam chyba jakiegoś tutorialu na YT :)

      Usuń
    3. Jak już zakładam tunel na głowę i koniec wisi, zaczynam go skręcać jak kucyk do koczka. A później owijam wokół głowy i wsuwam koncówkę pod materiał na karku. Jest na tyle elastyczny i nie-śliski, że trzyma :)

      Usuń
    4. brzmi prosto - ciekawe, gdzie polegnę ;)

      Usuń
    5. Możesz w pewnej chwili potrzebować trzech rąk :D Jednej do trzymania turbanu na głowie, drugiej do trzymania nasady skręconej końcówki a trzeciej do owijania końca wokół głowy. Bo jak się pociągnie koniec żeby go owinąć, turban potrafi się zsunąć. Ale to jest do opanowania :)

      Usuń
  3. Pomysłowe :) Niestety takie rzeczy nie dla mnie. Ja nawet w kucyku czuję się 'łyso' i jakoś 'goło' :D Najlepiej mi w rozpuszczonych :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawy pomysł. ;)
    Pozdrawiam. :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny! ;-) Ja mam swój z Primarka - wygrałam kiedyś na jakimś blogu ;-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz