Listopadowa pielęgnacja włosów

Mycie
Skóra głowy: szampon Natura Siberica Objętość i Nawilżenie (z nowym składem), od połowy miesiąca szampon Natura Siberica do włosów słabych Ochrona i Energia (z nowym składem)
Długość: wymienione niżej maski i odżywki (emulgowanie oleju)

Odżywki do spłukiwania i maski (poza proteinowymi)
Biovax maska Gold Argan & Złoto 24k
Receptury Babuszki Agafii: maska drożdżowa
Ziaja maska Intensywny kolor
Planeta Organica, balsam fiński
Maska Isana Hair Professional Effektiv Oil-Kur
Dodatkowo: Serical, maska Crema al Latte, używana czasem do zmywania oleju zamiast bogatszych składowo masek

Odżywki bez spłukiwania
Gliss Kur Oil Nutritive ekspresowa odżywka regeneracyjna
Ziaja Intensywne Wygładzanie
Olej z nasion brokułu na glicerynę, czasem tylko olej lub tylko gliceryna

Zabezpieczanie i pielęgnacja końcówek
Gliss Kur 6 Miracles Oil Essence

Olejowanie
Olej Babydream fur mama
Olej Alterra Limonka i Oliwa
Krem do rąk Isana Intensiv 5% Urea

Najczęściej używane sposoby nakładania oleju: na suche włosy, na wodę i glicerynę oraz na maskę miodowo-migdałową Seri, dodawanie oleju do masek, olejowe serum. Oleje zmywam emulgując je wymienionymi wyżej maskami, olejowe serum* które najczęściej stosuję przed maską proteinową spłukuję.
*Olejowe serum:
Maska miodowo-migdałowa Seri + olej Babydream fur mama + woda (resztka z października)
Maska Biovax Naturalne oleje + olej Alterra Limonka i Oliwa + woda

Nawilżanie
gliceryna: pod olej, dodawana do masek

Proteiny (maski i półprodukty)
Zabieg laminowania włosów Marion Proste i gładkie włosy
Receptury Babuszki Agafii: maska jajeczna

Płukanki, dodatki do masek i odżywek (poza humektantami i proteinami wspomnianymi wyżej)
l-cysteina jako dodatek do masek

Suplementy i przyspieszanie porostu
Drożdże (pierwszy miesiąc drugiej serii)
Nieregularnie (i nie z myślą o włosach, ale warto o tym wspomnieć) popijałam też pokrzywę (tę z trawą cytrynową z Biedronki) i brałam SuperOptic. Regularnie (ale nadal nie z myślą o włosach ;)) brałam tran.

Skóra głowy (ŁZS)
Emolium, emulsja na suchą skórę głowy
Cerkogel 30
Kozieradka

Z powodu braku czasu w listopadzie zaniedbałam skórę głowy. Poczułam się trochę zbyt pewnie ze świadomością kontroli nad ŁZS. A że ŁZS nie lubi braku uwagi, przypomniało o sobie powrotem swędzenia skóry nad karkiem. Cerkogel pomógł natychmiast.

Co nowego?
Bardzo przyjemna niespodzianka :) Ktoś zauważył moje zachwyty nad maskami Biovax i firma odwzajemniła moją miłość ;) Skontaktowała się ze mną przemiła pani Marzena. Niespodziewanie otrzymałam maskę Biovax Gold i wybraną odżywkę do spłukiwania z nowej serii BB. Podwójnie! Maski używałam w listopadzie, odżywka musiała chwilkę poczekać.



Po raz pierwszy używałam też maski Ziaja Intensywny kolor, maski Isana, maski drożdżowej Babuszki Agafii i balsamu fińskiego, a w roli oleju – kremu do rąk Isana. Dzięki temu szalenie intensywnemu zużywaniu produktów w ostatnim czasie, wreszcie udało mi się skończyć zapasy. Bardzo mi na tym zależało.

Różności

1.Przetłuszczanie

Stało się coś, czego się nie spodziewałam. Moje suche włosy, jeszcze do niedawna spuszone po jednokrotnym myciu łagodnym szamponem (chociaż puszenie to wina rozcieńczania, stężone szampony sprawdzają się dużo lepiej) nagle zaczęły się szybciej przetłuszczać. Częściowo to kwestia właśnie stężonych szamponów – po nich włosy są dużo gładsze i bardziej błyszczące. (Paradoksalnie.) Częściowo to konsekwencja tego, że ostatnio udaje mi się regularnie olejować włosy powyżej linii uszu i nakładać na nie maski i odżywki. Przez kilka miesięcy było idealnie: matowość, puch i suchość zniknęły, włosy były gładkie i lśniące. Ale kilka tygodni temu najwyraźniej przekroczyłam pewną granicę i pojawiło się przetłuszczanie.

To nie tak, że nie domywam olejów czy za słabo spłukuję maski. W dzień po myciu włosy przy głowie wyglądają dobrze, jak zawsze. Tylko drugiego dnia są już dość wyraźnie obciążone, tego wcześniej nie było. Po prostu przetłuszczają się szybciej. Obawiam się, że to nie kwestia skóry głowy, bo na nią masek i olejów nie nakładam. To raczej włosy wygładziły się w tych partiach na tyle, że sebum rozprowadza się szybciej. Chciałam gładkich włosów, to mam ;) Przynajmniej kilka, kilkanaście pierwszych centymetrów.

Nie zacznę myć włosów codziennie. Na to nie miałabym czasu. Zmiana rytmu mycia będzie ostatnią deską ratunku. Póki co, spróbuję myć włosy dwukrotnie. Do tej pory mycie wyglądało tak: moczyłam włosy, nakładałam maskę, która emulgowała olej, spłukiwałam okolice skóry głowy, myłam skórę szamponem. Wmasowywałam też w ten sposób niespłukane resztki maski i oleju. I było świetnie, tego potrzebowały włosy przy skórze po latach dostawania wyłącznie szamponu, ale po kilku miesiącach pojawia się efekt nadmiaru. Od teraz spróbuję więc spłukiwać szampon chociaż częściowo i nakładać kolejną, mniejszą porcję. W dni stosowania protein przesunę mycie na sam koniec, po emolientowej masce, bo do tej pory czasem nakładałam szampon między proteinami i emolientami. Przez to po ciężkiej masce włosy tylko spłukiwałam, a najwyraźniej potrzebują jednak mycia.

Jeśli to nie pomoże, drugą ewentualnością jest zmiana szamponu. To będzie wydarzenie roku! ;) Naprawdę trudno mi uwierzyć w to, że moje suche włosy nagle potrzebują mocniejszego oczyszczania. Ale tak jest. I jeśli okaże się, że Natura Siberica z Sodium Cocoyl Isethionate już nie wystarcza, zastanowię się nad szamponami Planeta Organica zawierającymi Magnesium Laureth Sulfate. (O rany, Henri i siarczany! ;)) Nie dlatego, że to MLeS a nie SLeS, bo nie jestem pewna czy pierwsza wersja jest łagodniejsza. Czytałam w kontekście naukowym, że niektóre odmiany siarczanów wbrew powszechnym opiniom są jednakowo silne. Za to opinie o łagodności niektórych z nich, z którymi się spotykam są podawane na zasadzie „czytałam na innym blogu”. Ale nawet gdybym znalazła artykuł dowodzący, że MLeS czy inny siarczan jest łagodniejszy od SLeS i tak nie miałoby to wielkiego znaczenia. Jak wspominałam w postach o analizie składów (część pierwsza, część druga) nie kieruję się naukowymi teoriami. Możliwe, że szampon ze SLeS będzie działał łagodniej niż ten z MLeS, bo, na przykład, zawiera więcej substancji nawilżających i natłuszczających. Wybrałam wstępnie szampony PO bo (pomimo składu zapisanego niezgodnie z INCI) zawierają wiele wyciągów i olejów. Wiele w sensie mnogości pozycji. To ile jest ich procentowo to inna kwestia ;) Ale i tak wyglądają obiecująco.

Po trzecie, w grudniu wrócę do regularnej pielęgnacji skóry głowy, przede wszystkim do złuszczania.

2. Fale i puch

Przeszłam na falowaną stronę mocy. Zaakceptowałam fale i zamiast z nimi walczyć staram się je podkreślać (przy pomocy koczka i protein) albo chociaż im nie przeszkadzać. Zauważyłam jednak pewien niewesoły fakt: kiedy na noc związywałam włosy w kucyk, który choć częściowo prostował włosy to powodował też odgniecenia (widoczne najlepiej na marcowym zdjęciu), nie miałam aż takiego problemu z puszeniem. Odkąd podkreślam fale… mam fale. Świetnie. Ale wierzchnia warstwa krótszych włosów kręci się bardziej i tworzy efekt napuszenia, który w dodatku na zdjęciach wygląda dużo gorzej niż na żywo. Aparat wyłapuje te pojedyncze, wierzchnie włosy. (Najnowszy przykład: październikowa aktualizacja.) Chwilowo nie wiem co z tym zrobić. Być może nawilżenie spowoduje, że włosy się wygładzą, więc nad tym będę pracowała. Ale w listopadzie, żeby nie musieć patrzeć na ten puch, najczęściej na noc wybierałam kucyk. I miałam pogniecione włosy. Ale gładkie. Albo decydowałam się na koczek na noc, ale luźny, żeby fale były jak najlżejsze, a drugiego dnia rozczesywałam włosy szczotką z włosia dzika. Odkryłam, że po szczotkowaniu nie puszą się tak jak kiedyś. Po chwili w koczku (bardzo luźnym. Jakiż ten koczek wielofunkcyjny! Wygładza, kręci… ;)) są gładkie i proste. Tylko końcówki, po wyszczotkowaniu, stają się niewidoczne.

Właśnie. Moją teorię potwierdza też to, że włosy wyglądają dużo, dużo lepiej drugiego dnia po myciu, kiedy fale znikają. Kiedy są proste, są bardziej gładkie, napuszenie znika, nie wyglądają na (aż tak) suche. To takie oczywiste ;) Obawiam się, że problem sprowadza się do tego: jeśli fale, to i puch. Mam bardzo dużo baby hairs różnej długości, zaczęły wyrastać na początku 2012 roku kiedy rozpoczęłam wewnętrzne wspomaganie przyrostu. I to one, kręcąc się inaczej niż długie pasma, tworzą puch. Tak jak wspomniałam, będę starała się opanować sytuację nawilżaniem i natłuszczaniem, przede wszystkim po skończeniu zapasów mogę wreszcie używać tylko najlepszych produktów. Zobaczę, co z tego wyjdzie. Właściwie nie mam wyboru, moje włosy nie będą proste, tkwienie pomiędzy (czyli prostowanie kucykiem, czyli odgniecenia) jest kiepskie, muszę zostać po falowanej stronie ;)

Powiązane posty:
Moje włosy: rzeczywistość a zdjęcia. Dodałam do wpisu powyższy fragment o falach i puchu.

Komentarze

  1. Gratuluje prezentu od Biovax ! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż kiwałam głową z zapałem czytając ten post: też sądzę, że to nie skóra produkuje więcej sebum, tylko włosy coraz mniej go "zniosą". :) Co do MLS vs. SLS - ten pierwszy robi mi siano z włosów i wióry ze skóry głowy o wiele bardziej wypróbowałam 6 różnych szamponów z jego zawartością, i każdy jeden był dla mnie za mocny. Ale ja to jestem dziwadło, więc się nie sugeruj. ;) Ważne, że rzepka działa, i kokosowy szampon.

    ŁZS to jest takie bydlę, że nie podaruje ani chwili nieuwagi. Właśnie się boleśnie (no dobra, swędząco) dziś o tym przekonałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurka szmatka, zaczęłam się bać. Jak okaże się, że jednak muszę zmienić szampony (tak bardzo, bardzo mi się nie chce znów szukać, ryzykować, rozczarowywać się bo swędzi... I 80% butelki szamponu do zużycia pod prysznic i szukamy następnego... A jeszcze włosy.) to zapytam na blogu o polecane. To chyba będzie kategoria średnie, ale bliżej łagodnych niż zdzieraków. Tylko nie wiem czy to mi pomoże na tyle, żebym trafiła szybko. PO rokitnikowy który wielu osobom nie domywał włosów moje wysuszył na siano.

      Usuń
  3. u mnie Łzs trochę opanowane po aplikacji oleju rycynowego z olejkiem tymiankowym , co dziwne olejowanie skóry głowy zmniejszyło przetłuszczanie ,
    muszę w końcu nabyć ten Cergogel, tyle osób go poleca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pierwszy raz słyszę, że olejowanie skóry pomaga na przetłuszczanie :)

      Usuń
  4. Bardzo lubię czytać Twoje rozmyślania, bo zawsze zaczynam się zastanawiać przy okazji nad moją pielęgnacją!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. Dobrze to wiedzieć :) Czasem się zastanawiam, czy publikować takie traktaty o drobiazgach czy zapisać te procesy myślowe gdzieś dla samej siebie, ale zawsze ostatecznie myślę, że może komuś coś podpowiem :)

      Usuń
  5. Nie zrażaj się do fal!!!!! Ja zwalam wszystko na pogodę :<
    A myślałaś może, żeby oczyścić całe włosy jakimś mocniejszym szamponem, a potem zapodać włosom na długości mocno emolientową maskę? Może te nadbudowane produkty powodują puch?
    W końcu zasada curly hair mówi żeby oczyszczać raz na jakiś czas i tylko zabezpieczać końce serum, a włosy z czasem staną się kształtne i mięsiste :)

    BTW Mój ulubiony szampon to ten z Orientany jaśmin&migdałecznik - nie dość, że boski zapach, to jeszcze bogaty skład i nie wysusza, a no i polska firma :D Może Cię zainteresuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie wrócę do pseudo-prostych włosów :) Zostanę przy falach, ale jest jeszcze dużo do ogarnięcia.
      Oczyszczanie na pewno trochę pomoże :) Zrobię w najbliższym czasie, chociaż nie mocnym szamponem bo to się kończy tragicznie.

      Usuń
  6. Muszę Ci napisać, że mając włosy podobne do Twoich, może tylko nieco mniej problematyczne, doznałam olbrzymiego wygładzenia i dociążenia. Prawdopodobnie to zasługa żelu lnianego wymieszanego z maską (powstaje masa dość niejednorodna, ale łatwiejsza do nałożenia niż sam żel-już taką o wyglądzie ryżu preparowanego w roztworze nałożyłam na włosy), następnie maski z dodatkiem oleju. Dziś dałam inną maskę i czułam , że włosy są nawilżone już przy spłukiwaniu mieszaniny. Poszła oczywiście maska seri z olejem na koniec. Myślę, że mieszanka maski z żelem jest kluczem, pewności nie mam. Działanie jednak na moich włosach było lepsze niż sam żel jako maska, a potem inna. Zastanów się, może spróbuj kiedyś.
    Pozdrawiam, A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbowałam :) Pierwszy raz użyłam żelu lnianego chyba półtora roku temu i do dzisiaj pamiętam to wielkie, cudowne wygładzenie. Włosy były w dotyku śliskie, jak niskoporowate. Nigdy później nie udało mi się tego powtórzyć a robiłam wszystko tak samo, gotowałam cały słoik glutka kilka razy, używałam żelu w sumie kilkadziesiąt razy. A to była płukanka.
      A dodawanie żelu do maski psuje jej efekt. Próbowałam z kilkoma, żel sprawia, że mam bardzo spuszone włosy, bardziej niż po samej danej masce. :(

      Usuń
    2. Szkoda. Jednak chyba nie tylko żel działa dobrze na moje włosy, może dopiero widzę bardziej długotrwałe efekty mycia odżywką, stosowania masek z olejem, oleju i silikonów po myciu etc. Generalnie takiej mocno przemyślanej pielęgnacji :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Zauważyłam kilka punktów wspólnych: maska Seri miodowo-migdałowa - mój aktualny "Święty Graal", jest absolutnie cudowna i już nigdy nie będę marudzić na woskową konsystencję; olej bdfm - sprawdza się; Gliss Kur 6 Miracles - kupiłam pod Twoim wpływem i nie żałuję :)
    U mnie szampony z łagodnymi detergentami przy ciągłym używaniu nie domywały skóry głowy lub/ i powodowały swędzenie a w dalszej konsekwencji łupież. Musiałam ich używać zamiennie z bardziej agresywnymi szamponami np.: "Bambi" z kaczuszką (był naprawdę świetny). :) Mój aktualnie ulubiony szampon to propolisowy z "Korany" (lukrecja, keratyna, kwasy owocowe, sodium laureth sulfate/lauryl glucoside). Każdy szampon trzymam od 3 do 5 min na skalpie, niezależnie od składu i to jest moja ogromna zmiana w podejściu do higieny skóry głowy. Tak w ogóle, w toku "samorozwoju włosowego" okazało się, że postawiłam na szampony - sztuk 11 na stanie a tylko 2 maski, 1 odżywka w sprayu, 1 wcierka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że u Ciebie 6 Miracles się sprawdza. Pamiętam, że pisałaś mi o tym zanim kupiłam swój. I byłam tak bezczelnie pewna, że zadziała cudnie, że, najwyraźniej dla równowagi we wszechświecie, nie zadziałał :D Nie mogę się doczekać aż zacznę kolejne serum.
      Heeej, dłuższe trzymanie szamponu na głowie to może być to! Wielkie dzięki! :)

      Usuń
  8. doraźnie na odstające na długości spuszone włosy mi pomaga kilka kropelek oleju roztartego na dłoniach i na włosy - nie tylko na końcówki, jak jest potrzeba to i powyżej ucha. z tym, że to dodatkowo wzmaga przetłuszczanie - mi nie przeszkadza aż tak bardzo bo i tak myję włosy codziennie ;) ale dla ciebie może to być kłopot. tak czy siak - spróbuj jeśli nie praktykowałaś :)
    pozdrawiam, włosowa prawie-siostra ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz :) Nakładam w ten sposób olej co jakiś czas, żaden nie działał (mój puch naprawdę jest uparty), ale olej z nasion brokułu się sprawdza :)

      Usuń
    2. brokuła nie próbowałam, mi bardzo przypasował z pestek śliwki - i do tego naprawdę ładnie pachnie :) ale fakt, moje włosy są naprawdę cienkie, łatwo je przklepać mimo suszu.

      Usuń
    3. Ciekawe, że piszesz akurat o śliwce bo i brokuł i śliwkę kupiłam jednocześnie :-) Śliwka się nie sprawdza, puszy mi końcówki i wysusza ale muszę przyznać, że to najlżejszy olej jakiego próbowałam. Dwa razy lżejszy od innych. Używam go teraz do twarzy i jest ekstra. Właśnie dziś przyszła kolejna butelka :-)
      A brokuł jest wyjątkowy, bo przypomina konsystencja i zachowaniem silikony. Nawet na opakowaniu jest napisane, że można go dodawać do kosmetyków zamiast silikonow :-)

      Usuń
    4. jej, zdecydowanie spróbuję przy następnym zamówieniu (czyli za pół roku najwcześniej, staram się wyrównać tempo zużywania z tempem kupowania :P)

      Usuń
  9. Henri, ratuj! ;) Zainspirowana Tobą kupiłam sobie maskę miodową z Seri. Problem w tym, że nie mogę jej otworzyć. Miałaś może podobny problem? A może Twoje czytelniczki też coś takiego zauważyły?
    Ania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam tak! Już myślałam, że zostanie mi ten słoik do patrzenia na niego, z litrem maski nie do użycia. W końcu mój domowy mężczyzna jakoś zwalczył zakrętkę, ale coś jest nie tak.
      Spróbuj może wlać do szerokiego garnka zimnej wody i zamoczyć odwrócony słoik, tylko zakrętkę i kilka cm nad nią. Jeśli to nie pomoże, to to samo w bardzo gorącą wodą. Mam nadzieję, że rozszerzalność cieplna ruszy ten plastik.

      Usuń
    2. Kolega ruszył <3 Jego dziewczyna dostała odlewkę ;)

      Usuń
    3. Powinni pisać na etykiecie "przed pierwszym użyciem znajdź silnego mężczyznę" :-D

      Usuń
    4. Dokładnie xD

      Usuń
    5. Następnym razem zanim.wyjdę z Hebe poproszę tego biednego pana ochroniarza, któremu prawie nikt nie odpowiada na powitanie i pożegnanie, żeby otworzył słoik ;-)

      Usuń
  10. Fajny upominek od Biovaxu :) Jestem ciekawa, jak Ci służy ta złota maska arganowa? Ja mam mieszane uczucia, bo mocno przyspiesza przetłuszczanie, ale za to przez kilka godzin od mycia włosy są przepiękne, bardzo gładkie, mięsiste i dociążone, świetnie się układają same z siebie. I jest dwa razy wydajniejsze niż inne Biovaxy, to małe pudełko starcza na dłuuugo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złota jest cudna :) Działa u mnie tak samo bosko jak większość Biovaxów, czyli wygładza aż do śliskości, plus jakby lekko zmienia kolor włosów. Refleksy mam ciepłe, złotawe. I jest dokładnie dwa razy bardziej wydajna niż przeciętny produkt tego typu, liczyłam użycia :D

      Usuń

Prześlij komentarz