Invisibobble i H&M: gumki-kabelki na długich włosach

Przez długi czas ignorowałam modę na gumki-kabelki. Nie były mi potrzebne. A później nagle mój nocny koczek spinany klamrami zaczął być niewygodny, pojedyncze pasma ciągnęły mi skórę już wieczorem, po całej nocy było jeszcze gorzej. Czasem mogę spać w kucyku z kilkoma gumkami, ale jednak w dni kiedy chcę mieć fale potrzebuję mojego małego nocnego przyjaciela. A ten nagle zrobił się ciężki i przez to niewygodny: okazało się, że dociążenie włosów ma tę jedną wadę. Wtedy pomyślałam o gumkach-kabelkach, których hasłem reklamowym jest przecież brak ciągnięcia włosów.

Zaczęłam od podróbek z H&M, żeby przekonać się czy taki typ gumek w ogóle się u mnie sprawdzi. Jeśli dobrze pamiętam, zapłaciłam za nie 9.90, gumek w zestawie jest pięć, do wyboru mamy dwa warianty kolorystyczne. Ja kupiłam ten bardziej neutralny, z przezroczystą i czarną gumką. Nie planowałam wychodzić z nimi z domu, ale dopuszczałam możliwość tego, że sprawdzą się aż tak dobrze, że zmienię zdanie ;)



Gumki są spore, dosyć łatwo je rozciągnąć palcami. Łatwo też się odkształcają, zwłaszcza jeśli nosimy fryzurę którą oplatamy gumką kilkukrotnie, ale wracają do pierwotnego kształtu płaskiego koła, choć zostają nieco rozciągnięte. Guma jest dość gruba, ma przekrój spłaszczonego walca, w niektórych miejscach łączenia są widoczne i można je wyczuć palcami.

Używając ich, dość szybko się rozczarowałam. Koczek związany gumką z H&M nie trzymał się w ogóle w miejscu. Robię go zawsze  na czubku głowy, a on tuż po związaniu za każdym razem był po prostu luźny, opadał nad czoło, w stronę karku, na boki. Taka fryzura nie nadaje się do wykonywania wieczornych czy porannych czynności w spokoju. Porannych zwłaszcza, bo do rana koczek potrafił całkiem się rozpaść. Gumka nie spadała, włosy były nadal związane, ale kok znajdował się na wysokości moich łopatek. Próbowałam oplatać gumkę wokół niego trzy razy zamiast dwóch, ale było za ciasno, gumka rozciągała się tak, że przestawała być kabelkiem. Zwątpiłam w kabelki.

Postanowiłam jednak spróbować oryginalnych Invisibobble i wybrałam je w ramach współpracy z hairstore. Nie mogłam uwierzyć, że pudełko i same gumki są tak maleńkie! Dla porównania zrobiłam zdjęcie z zakreślaczem i gumkami z H&M ;)




Okazało się jednak, że rozmiar nie ma znaczenia. Liczy się coś innego. Może to, że gumki są ciaśniejsze, trudniej je rozciągnąć a więc mocniej trzymają włosy. Może to, że sam kabelek jest dużo cieńszy. I okrągły w przekroju. (Choć w niektórych miejscach widać stopione łączenia. Mnie nie udało się ich spiłować.) A po rozciągnięciu przerwy między zwojami są dużo większe niż w przypadku gumek z H&M, są też większe w porównaniu do grubości kabelka. Nie pierwszy raz przekonuję się, że drobne ale świetnie obliczone i dopracowane szczegóły kształtu oryginalnych przedmiotów robią ogromną różnicę. Podobnie było z grzebieniami Jeterforks.



Koczek na czubku głowy zostaje na miejscu. A byłam przekonana, że żadna gumka mi tego nie zapewni, że do zamocowania koczka w miejscu potrzeba klamer, bo połowę każdej wpinam w  koczka a połowę we włosy przy głowie. Nie wiem jak Invisibobble to robi. Związuję (dwukrotnie) tylko koczka. A on trzyma się w miejscu. Nie robi się luźniejszy, nie opada. Magia.

Nad falami muszę popracować, bo póki co robią się odgniecenia. Gumki w założeniu mają ich nie powodować ale przypuszczam, że chodzi o związywanie kucyków. Przy koczku, dużym, związanym dwukrotnie, nawet nie oczekiwałam braku odgnieceń. Nie przeszkadzają mi zbytnio. Chociaż przynajmniej na razie koczek związany na noc Invisibobble nie zapewnia mi fal, znalazłam rozwiązanie problemu braku komfortu przy cięższych włosach. Mogę wygodnie spać z koczkiem. Post o moich nocnych i domowych fryzurach za jakiś czas się pojawi. Póki co, radośnie używam moich czekoladowobrązowych Invisibobble. A właściwie jednej, bo ona też dość szybko wraca do swojego kształtu płaskiego koła, chociaż rozciągnięta pozostaje.



Nie noszę kucyków a dzienny koczek nad karkiem związany Invisibobble trochę za bardzo odstaje jak na moje upodobania. Dlatego postanowiłam opisać Wam gumki tylko w kontekście koczka na czubku głowy i fryzury nocnej ;) Przekonałyście się do kabelków? Ja pokornie nauczyłam się, że czasem warto próbować tego, co wydaje się kolejną mało ważną modą. A skoro Invisi działają tak dobrze, zachciało mi się innych kolorów. (Muszą pasować do piżamki, a co ;)) Tutaj możecie ich znaleźć naprawdę mnóstwo, w tym tak cudowne jak liliowy czy beżowy :)

Komentarze

  1. Ja używam podróbki chińskiej do koczka, super sprawa :) Jak wrzucisz gumkę do miski z ciepłą wodą to wróci do pierwotnego kształtu (lub choć troche bardziej go odzyska)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tak samo jak Czarna Wiedźma :) mam gumki z Pelikana za 60 gr i do koka świetne rozwiązanie!

      Usuń
  2. Ja nie mogę się doczekać, kiedy moje włosy odrosną na tyle, abym mogła je spłatać na noc w warkocz, inna fryzura na noc odpada, żaden koczek, bo nawet mnie głowa potem bolała. A gumki mi się podobały , ale nie wiem czy bym się zdecydowała?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie przy zwykłych gumkach koczek powodował na prawdę okrutne bóle głowy - przy kabelkach nie mam tego problemu, czy to z H&M czy oryginalne:)

      Usuń
    2. Łał. A u mnie tak różnie się sprawują! :)

      Usuń
  3. Mam i jestem zadowolona,innych gumek pozbyłam się na rzecz tych kabelków:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O szaleństwo :) Ja jednak czasem potrzebuję innych. Na przykład do kucyka na noc. Invisi potrzebowałabym z sześciu, i chyba byłyby za twarde gdybym się na nie przypadkiem położyła :D

      Usuń
  4. Mam te z HM i je lubie, ale zachęciłaś mnie do tego, by wypróbować te orydżinalne :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Póki co mam tylko podróbki, ale w planach wisi zakup oryginału dla porównania :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam jedną gumke invisibobble w kolorze rozowym i moze nie wyjde w niej na miasto, ale tylko ta gumka jest w stanie utrzymac mi koczka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja mam podróbki, które wyglądają jak oryginały. Nie jestem zadowolona, wolę moja nocną gumkę. Może coś źle robię?

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja używam, co chyba już wiesz ;) ale koków jeszcze nie próbowałam, bo sezon zimowy nie pozwala, fryzura ma się zmieścić pod czapkę i nie ma zmiłuj, niestety. A po domowemu koków nie noszę, bo mi niewygodnie, wolę warkocze. Nie odważyłam się w koku spać - bo fale! - ale może w ramch eksperymentu sprawdzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, no i jak zwykle jestem pod wrażeniem kolekcji włosowych akcesoriów! Niesamowitości w tym linku się kryją! Grzebienie ciekawe jako zabezpieczenie koka, może coś takiego wypróbuję do szkoły, bo wygląda ładnie i praktycznie, o. Tylko te czapki, niech je drzwi ścisną...!

      Usuń
    2. Tak jest. Fryzura musi się mieścić pod czapkę. U mnie w beret nic nie wejdzie, taki jesienny, ale kupiłam bardziej elastyczny :D A zimowa czapka jest wielka, specjalnie do koczków. Nie mogę tylko nosić szpilek i grzebieni właśnie, bo po pierwsze przebijają wełnę a po drugie strasznie dużo mam na karku - kołnierz, brzeg czapki, szalik - i te dwie rzeczy sprawiają, że szpile i grzebienie się wysuwają i mogę je zgubić. Brr!

      Usuń
  9. Mam i jestem w sumie niezadowolona. Co prawda odgniecenia się nie robią, ale mam tak śliskie włosy, że nie wiem ile razy bym musiała związać aby gumka się nie ześliznęła. Po za tym czy to kok czy kucyk i tak bolą mnie w końcu włosy jak po zwykłej gumce. Co do samej wersji, nie wyobrażam sobie tych podróbek z H&M na moich włosach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja bym chyba chciała mieć takie śliskie włosy! :)

      Usuń
  10. mam gumki invisibobble od ponad roku, są genialne i nie wyobrażam sobie już wiązać włosów innymi.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam dokładnie te same, również jestem zadowolona. I dodatkowo mam podroby z Mullera (10 szt 2.50€) i również jestem zadowolona + nie rozciągają się :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mam jeszcze tych gumek ale wybieram sie po nie do Hebe :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Na poczatku nie bylam przekonana, ale sa wspaniale. Utrzymuja kucyka na miejscu i nie sciskaja, zbieraja wlosy troche jak zestaw spinek zabek.

    OdpowiedzUsuń
  14. chcę je w końcu wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam oryginalne :)
    Trochę odgniatają jednak mi włosy, ale na pewno nie tak, jak zwykłe gumeczki :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Muszę w końcu zdecydować się na zakup, w koło same pozytywne recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakoś nie jestem do nich przekonana, nie kuszą mnie zbytnio :D Może i przetestowałabym ale widziałam w Hebe, że do najtańszych nie należą więc na razie zostanę przy tradycyjnych gumkach :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak ostatnio byłam w Hebe to zastanawiałm się nad tymi "kabelkami". Jak będę następnym razem to przyjrzę się bliżej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. ja tez invisibobble bardzo lubie :) i podobnie jak Ciebie, zaskoczyla mnie "malenkosc" pudeleczka z 3 gumkami

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie mialam, ale planuje, narazie podrobki :) pierwszy raz trafilam na twojego bloga, przegladalam zdjecia twoich wlosow. Tez mam wlosy suche, wysokoporowate i lekko falowane. Bardzo pomoglo mi olejowanie, ale tylko i wylacznie na mgielke z soku aloesowego pol na pol z woda i paru kropli gliceryny lub najlepiej na maske aloesowa naturvital. No i bardzo wygladzilo je hennowanie, ale przed hennowaniem umylam wlosy szamponem z mocznikiem, a henne rozrabialam sokiem z aloesu z dodatkiem wody. Nie bylo zadnego przesuszu, a wlosy maja do tego tendencje. Jesli masz ochote to sprobuj :)
    Roswita :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetnie ze znalazlas cos co pomaga Ci nawilzyc wlosy :-) To takie wazne! Moje aloesu nie znosza, a szkoda, ale gliceryna jest ok.

      Henny chcialam sprobowac również przez jej dzialanie kondycjonujace. Ale cassia powoduje u mnie dlugotrwala pustynie ;-) Wiec obawiam sie ze henna zadzialalaby podobnie. No i nie ma mowy o zmianie koloru ;-)

      Ale Twoj sposob na henne z aloesem moglby sie przydac wielu osobom. Brzmi obiecująco. :-)

      Usuń
    2. Moje znosza tylko i wylacznie pod olej, normalnie niezbyt. Jesli hennowalas casia na wlosy umyte zdzierakiem i bez nawilzaczy to normalne ze suche wlosy tak zareagowaly :) ja farbowalam brazem, z racji na wysokoporowate wlosy po 2 myciach juz prawie nie bylo tego widac, 3-4 wlosy jak sprzed farbowania. Planuje nastepne podejscie, bo kolor zszedl a lepsza kondycja wlosow zostala .

      Usuń
  21. Kupiłam podróbkę Invisibobble w sklepie Świat Spinek i szału nie było, w dodatku już po paru dniach pękła. Zaniechałam po tym eksperymentów z gumkami tego typu, ale skoro mówisz, że jest różnica między "podróbkami" a oryginałem, to chyba jeszcze raz dam im szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Używałam podróbki i już byłam bardziej zadowolona, niż ze zwykłych gumek. Niestety po 1,5 miesiąca zobaczyłam pasmo pourywanych włosów dokładnie w miejscu, gdzie je splatała. Przestałam od razu jej używać, ale wiem, że przez poprawianie kucyka splecionego frotką, rozciągając go na boki też niszczę włosy, dlatego już niedługo zamówię Invisi :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo nie kuszą te gumeczki, widziałam je w Hebe. Postanowione, przy najbliższej okazji je kupie! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz