Dwa miesiące z piciem drożdży

Ze wszystkim trochę się spóźniam. Odkryłam polskie blogi, kiedy rosyjskie kosmetyki były już popularne od jakiegoś czasu, a i swoich pierwszych nie kupiłam od razu. Nowe sposoby przyspieszania porostu też testuję późno, po momencie największej popularności. Zazwyczaj mam coś do zrobienia, a testy trwają długo, czekam i kończę jedno zanim zacznę drugie. Czasem się niecierpliwię, ale z drugiej strony czekanie daje mi szansę na przeczytanie wielu opinii i przygotowanie się na rewelacje typu zapach kozieradki i smak drożdży.

Zapach kozieradki mi nie przeszkadzał. Przyzwyczaiłam się, że Król Małżonek zwracał się do mnie per „Kurczak” przez trzy miesiące. Samozachowawczo wmawiałam sobie, że po prostu lubi curry. A drożdże… Nie znalazłam obrazowego opisu ich smaku ani porównania do podjadania mamie, babci albo sobie ;) surowego drożdżowego ciasta. Przygotowałam się na najgorsze. A źle wcale nie jest. Fakt, po rozpuszczeniu we wrzątku wybija się kwaskowata nuta drożdży. Napój nie nadaje się do delektowania się nim, najłatwiej wypić go duszkiem, ale ja swój czasem piłam powoli, robiąc przy okazji coś innego, i smak mi wcale nie przeszkadzał. Przyzwyczaiłam się już po pierwszym dniu. Nie jest nawet w jednej piątej tak źle, jak się tego spodziewałam!



Swój napój przygotowuję tak prostą metodą, jak tylko się dało: z wodą. Wrzącą, bo zdecydowałam, że wolę nie ryzykować – „zabijam” drożdże. Opinie o bezpieczeństwie picia drożdży zalanych chłodniejszą wodą czy mlekiem oraz o skuteczności tych „zabitych” krążą różne, ale przekonało mnie to, że dziewczyny pijące drożdże zalane wrzątkiem widziały pozytywne efekty kuracji. Czyli da się, w dodatku bez ryzyka. Drożdże piję kiedy mają temperaturę pokojową (cieplejsze potrafią powodować ból brzucha a chłodniejsze według mnie smakują silniej), nie dodaję też niczego słodkiego, żeby nie reagowały z cukrem. Planowałam ewentualnie chłodzenie napoju w lodówce, dodawanie kostki rosołowej (chociaż zbędna sztuczna chemia mi się nie podobała), cynamonu lub kakao gdyby smak okazał się nieznośny. Okazał się w porządku, więc zostałam przy wersji podstawowej. Zaczęłam od 1/4 kostki, po kilku dniach zwiększyłam ilość do 1/3, później, przez zdecydowaną większość trwania terapii, piłam połowę kostki dziennie. Kupuję Drożdże Babuni i zalewam je kubkiem (250 ml do 400 ml) wody. Staram się nie pić napoju na pusty żołądek.


(Panda!♥)

Pilnie obserwowałam skórę, bojąc się trądziku. Postanowiłam, że jeśli się pojawi i nie minie rezygnuję od razu z picia i przestawię się na tabletki. Zapisałam sobie kiedyś wyniki znalezionej w Internecie analizy popularnych suplementów drożdżowych: najwięcej drożdży w drożdżach mają tabletki Dromin Intenso i to był mój plan B. Choć nie przepadam za suplementami w takiej formie uznałam, że dwie tabletki dziennie zniosę. (Skreśliłam z listy terapii Calcium Pantothenicum, bo wymaga przyjmowania około pięciu tabletek dziennie. Na pierwszy test – co najmniej przez dwa miesiące a jeśli będą efekty, chciałabym przecież wracać do CP na kolejne dwumiesięczne serie.) Czekałam też na ewentualne sensacje ze strony układu trawiennego, chociaż po „zabiciu” drożdży wszystko powinno być w porządku. Otóż okazało się, że stan cery wręcz się poprawił (bez pogorszenia jako stanu przejściowego). Zazwyczaj co kilka dni wyskakuje mi na twarzy pojedyncza krostka. Podczas drożdżowej terapii tak nie było.

Piłam radośnie drożdże i czekałam na szybszy porost włosów, ewentualnie na mocniejsze paznokcie. Wolę krótkie, bardzo krótkie, ale nawet takie bardzo się rozdwajają. Witaminy z grupy B, witamina H (biotyna) i minerały takie jak selen, cynk, miedź, magnez, fosfor, żelazo, chrom i potas powinny zdziałać coś dobrego ;) Pomimo możliwego wystąpienia trądziku wiele dziewczyn chwali drożdże jako poprawiające stan cery właśnie dlatego, kuracja drożdżowa podobno oczyszcza organizm.

Czas minął szybko. A efekty przyszły :) W lipcu włosy urosły 2 cm, w sierpniu 1.5 cm. Nawet jeśli przyrost był przypadkowy (co się u mnie zdarza), baby hairs samorzutnie już się nie pojawiają. To znaczy nie w takiej ilości :) A jest ich naprawdę sporo, widzę to zwłaszcza nad czołem. Po żadnej poprzedniej kuracji nie miałam ich aż tylu! Do drożdży więc będę na pewno wracała, bo zdecydowanie warto! :) Nawet już to zrobiłam: na listopad i grudzień. Piję drożdże od ponad tygodnia.

To siódma metoda przyspieszania porostu włosów której używałam. Na razie ostatnia, więcej ciekawych i możliwych dla mnie do zrealizowania pomysłów nie znalazłam (odpadają na przykład wszystkie alkoholowe wcierki). Od teraz będę wracała do ulubionych metod a podsumowanie wszystkich… Zaraz zacznę pisać. Tylko zrobię sobie więcej herbaty ;) (I kanapkę, i wypiję przygotowane rano drożdże! ;))

Powiązane wpisy:

Komentarze

  1. Smak drożdży jest dla mnie ohydny.

    OdpowiedzUsuń
  2. moja pierwsza kuracja drozdzami to był spektakularny sukces. kolejne podejscia niestety konczyly sie okropnymi bolacymi gulami, nawet po drozdzach w tablertkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie bylo podobnie, strasznie sie na te drozdze nakrecilam no i pilam je wytrwale przez 3 miesiace. W tym czasie cera wygladala paskudnie, nie dosc ze mnie sypalo po odstawieniu pigulek to jeszcze to. Ale liczylam ze wysyp minie i cera sie poprawi. Po 3 miesiacach wlosy owszem, skorzystaly, podrosly naprawde sporo. Cere podleczylam i ostatnio chcialam znow wrocic do drozdzy, tydzien i 4 wielkie bolesne gule. Poddaje sie.
      Aktualnie pije glutka, z wewnetrznego przyspieszania mam ochote na triphale i sok z pokrzywy, ale wsio po kolei, na razie 2 miesiace z glutem i Balbina O. :)

      Usuń
    2. ja to dziwna jestem, bo smak k drozdzy akurat lubilam szczerze.

      Znajoma panda jak zawsze urocza :)

      Usuń
    3. Ja też lubię ten smak. Pewnie dlatego, że kojarzę go już z obietnicą świetnych efektów. Oby tym razem też sie pojawiły!
      Widziałam akcję Balbiny, lubię robić coś wspólnie blogowo, ale kurczę, siemię u mnie to złe zło.

      Usuń
    4. W sensie ze smaku nie lubisz czy Ci krzywde wyrzadza jak nam drozdze.

      Usuń
    5. Jedno i drugie. Smak był na początku ok, chociaż nawet wtedy nie zachwycający, a po kilku dniach miałam go dość. A gdzie tu trzy miesiące?! :D W kwestii efektów pozytywnego nie było nic a nic, ani przyrost, ani baby hairs, ani cera, nic. Za to straciłam apetyt trochę przerażająco. Dziewczyny pisały że siemię zmniejsza ochotę na słodycze czy inne przekąski ale mi po prostu rozwaliło żywienie. Nic fajnego.

      Usuń
    6. To ja mam odwrotnie - siemię lniane działa super i mogę je pić bez problemów, ale po drożdżach mam koszmarne problemy żołądkowe, nieważne, czy je zaleje wrzątkiem, czy tylko ciepłą wodą - brzuch potrafi mi tak spuchnąć, że nie mogę zapiąć luźnych zazwyczaj spodni :(

      Usuń
    7. O kuuurcze.:-( Niedobrze. Ale super, że za to siemię działa!
      Zaczęłam się zastanawiać od czego to zależy. Takie rozne reakcje, właściwie przeciwne. Enzymy w żołądku? Generalna dieta?

      Usuń
    8. ja daje rade pije juz 2 tygodnie

      Usuń
  3. Oh u mnie wysyp to pewniak. Brałam przez miesiąc CP i było tragicznie. W okolicach nosza, rozszerzonych porów zaczęły wyskakiwać okropne krostki, codziennie po kilka. Przerwałam kurację, bo psychicznie tego nie wytrzymałam. Nawet nie zwróciłam uwagi jak tam włosy. Do drożdży przymierzam się już od ładnych paru miesięcy i zebrać nie mogę :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jakoś nie mogę się przemóc i chyba nie dam rady zabrać się za picie drożdży.

    OdpowiedzUsuń
  5. Podziwiam, ja wytrzymałam tylko 3 dni :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mogę się przekonać do drożdży, no nie mogę :D

    Dziękuję Kochana za komentarz pod dzisiejszym postem ;)
    Mleczko pszczele powinno ładnie się u Ciebie spisać, pięknie nawilża i może delikatnie podkreśli Ci skręt :)
    Bardzo fajny jest też nawilżacz cukrowy, z naturalisa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co :) Wszystko w pełni zasłużone :)
      Zerknęłam do notatek, faktycznie mleczko pszczele spisywało się ok. Wtedy jeszcze nie wiedziałam nic o skręcie, ale nawilżało fajnie. Pora na powrót.

      Usuń
  7. kiedyś próbowałam pić drożdże, udało mi się przeżyć aż 1 kubek! to niestety nie dla mnie, smak mnie odrzuca :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Pamiętam, że drożdże robiłam z mlekiem, musli i jakimś sokiem truskawkowym. Dalo się zjeść, a nawet to polubiłam, smak droższy był zabity przez musli i sok:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Koncze wlasnie trzecia kuracje i za kazdym razem obserwuje znaczna poprawe stanu cery, dobrze, ze i u Ciebie nie bylo wysypu :) Smak drozdzy bardzo lubie, wrecz delektuje sie codziennym, wieczornym kubkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. u mnie włosy po drożdżach rosną jak szalone, niestety rujnują cerę :<

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam podobnie z herbatą pokrzywową, czytałam o niedobrym smaku i na taki się nastawiałam. W tej chwili jest mi szkoda, kiedy muszę kończyć miesiące z nią, tak mi smakuje i przynosi efekty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo! Pokrzywa ma świetny smak :-) Teraz od czasu do czasu popijam sobie tę nową z Biedronki, z trawą cytrynowa.

      Usuń
    2. A czy herbata z rosnacej przy domu pokrzywy ma takie samo dzialanie?

      Usuń
    3. Taka jest najlepsza! Tylko musi rosnąć daleko od drogi ;-)

      Usuń
  12. Miałam już dwa podejścia do drożdży. Za pierwszym razem wymiękłam przez smak, w dodatku przyprawiałam go różnymi "wspomagaczami" co w efekcie jeszcze bardziej pogarszało sytuacje. Za drugim razem smak wyjątkowo mi nie przeszkadzał, ale jakoś zabrakło mi wytrwałości, zwłaszcza w bieganiu co chwile do sklepu po nową kostkę. Ale, jak to się mówi, do trzech razy sztuka, także może przy następnym podejściu się uda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt że biegać trochę trzeba. To nie tak jak z wcierką że butelka starcza na cala terapię. Ale ja kupuję po 2 albo 3 kostki, zapas daty jest spory :-)

      Usuń
  13. ja kiedys próbowałam tego, ale skończyło się na jednym razie, a mówiłam sb, ze będę piła pomimo smaku, zapachu itd..

    OdpowiedzUsuń
  14. Mi po drozdzach wlosy rosly jak szalone . Narazie biore Cp ,wiec nie bede zaczynac jeszcze kuracji , ale mam w planach powrot do drozdzy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo fajne efekty ! Ja właśnie rozpoczynam kuracje ze skrzypem. Całkiem przyjemnie się pije :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja troszkę wykrzywiałam twarz, po wypiciu drożdżowego napoju, ale tak naprawdę ich smak nie jest wcale taki najgorszy. Ja drożdże piłam tylko przez miesiąc, ale chyba znowu wrócę do takiej suplementacji, bo już mam dość jesiennego wypadania włosów.

    OdpowiedzUsuń
  17. Piłam je, ale jest to dość uciążliwe jeżeli mieszka się w 3 osoby w akademickim pokoju, nie każdy musi znosić widok i zapach drożdży. Spróbuję z tymi tabletkami, które miałaś w planie B, bo o nich jeszcze nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda. Drożdże mają zdolność odrzucania otoczenia :-D

      Usuń
  18. drożdzy nie próbowałam i chyba sie nie odważę, swoją drogą dosyć duzo tych drożdzy pijesz dziennie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet o tym nie pomyslalam! Kurcze, wydawało mi się ze pol.kostki to przecietna ilosc. Nie szkodzi mi, wiec chyba przy niej zostanę ale bede pamiętała ze to juz gorna granica.

      Usuń
    2. tez mnie to zastanowiło czy nie za dużo tych drożdży , ja piję 1/3 i raczej zostanę przy takiej dawce

      Usuń
    3. Ale dlaczego za dużo? Sama nie wpadlam na tę ilość, czytalam że inni tyle piją wiec to nie wyjątek. Po drugie, nie szkodzi mi.

      Usuń
  19. Kiedyś przeprowadziłam kurację drożdżową, ale nie pamiętam wyników. Chyba tylko paznokcie się minimalnie wzmocniły. Z innych kuracji - kilka lat temu przygotowałam własnoręcznie wcierkę cebulową, którą stosowałam razem z mydłem siarkowym. Kurację przeprowadziłam zimą. Dopiero po pewnym czasie zorientowałam się, że w zatłoczonym autobusie, który jest mocno ogrzewany takie combo działa "oszałamiająco" na zmysł powonienia pasażerów. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-D Jeszcze kozieradka jest interesująca w kontekście transportu publicznego w ciepłym autobusie. :-D

      Usuń
  20. Ja po 1maseczce z tych wlasnie drozdzy mialam zadziwiajace efekty

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedyś próbowałam pić drożdże ale nie mogłam znieść tego smaku :(

    OdpowiedzUsuń
  22. Nigdy drożdży nie piłam, podejrzewam, że smak by mi raczej bardzo nie przypadł do gustu :D Poza tym ciężko u mnie z regularnością, a chyba to tutaj jest najważniejsze.

    Przejrzałam Twojego bloga i faktycznie chyba mamy podobne włosy. Mam tylko wrażenie, że Twój pojedynczy włos jest cieńszy od mojego, nie masz takich wrednych, grubych żyłek jak ja w niektórych miejscach.

    Długość - powala :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie lubię tego smaku, ale tak jak napisałam u siebie, pewnie wrócę do drożdży jak podetnę włosy ;-) Ale fakt faktem po niczym nie mam takiego wysypu babyhair ;-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Witam :). Powierzchnia tego drożdżowego napoju powinna być idealnie gładka czy dopuszczalne są bąbelki w małej ilości? Czy to już to słynne spienienie?

    OdpowiedzUsuń
  25. O drożdzach czytałam juz dawno i na tym się zakończyło, mimo że planowałam zacząc kuracje.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz