Październikowa aktualizacja długości: 100 cm

100 cm! Niespodzianka :)

Kiedy we wrześniu podcinałam końcówki w nowy kształt U miałam nadzieję, że od sierpnia włosy urosły tyle, że będę mogła obciąć chociaż 1 cm z najdłuższych partii żeby stworzyć pełne U i zostać przy 99 cm czyli kości ogonowej. Tuż przed cięciem miara pokazała tylko 99.5 cm, włosy nie urosły od końca sierpnia ani o milimetr ;) Nie miałam dużego zapasu, podcięłam końce tak, że najdłuższe pasma miały 98 cm. Tracenie dopiero co osiągniętego celu po wielu, wielu miesiącach czekania nie było motywujące, ale jednocześnie bardzo cieszył mnie wyraźnie lepszy stan końcówek.

Nie spodziewałam się tego, że w miesiąc nie tylko wrócę do kości ogonowej ale i osiągnę magiczne 100 cm :) Prawdopodobnie zawdzięczam 2 cm serum Babuszki Agafii (choć stosowałam je też we wrześniu i przyrost wyniósł wspomniane zero.) Nadal trzymam się postanowienia, że przynajmniej podczas kolejnego cięcia, czyli w grudniu, a może także w marcu, nastawię się na podcinanie tyle ile się da, a nie jak dotychczas na minimalne lub średnie podcięcie i zachowanie jak najwięcej z długości którą zyskałam. (Chociaż czasem moje trzymiesięczne podcięcia kończyły się tym, że traciłam wszystkie zyskane przez kwartał centymetry albo i więcej. To kombinacja zbyt dużego cięcia, wykruszania się końcówek i małego przyrostu.) Podetnę włosy o tyle, by zostać przy kości ogonowej lub okrągłej setce. Mam nadzieję, że do końca grudnia zyskam sporo na długości i będę mogła dość dużo podciąć. Co za zmiana nastawienia! ;) Jeszcze niedawno nie spodziewałabym się będę czekać na przyrost tylko po to, żeby podciąć jak najwięcej.



Jak to ostatnio bywa, na zdjęciu robionym od tyłu włosy wyglądają na matowe, spuszone i suche. Poświęciłam temu problemowi osobny wpis, który może sporo wyjaśnić osobom będącym tu po raz pierwszy :)
W innym ustawieniu:



W tej chwili do celu brakuje mi tylko 12 cm. W idealnej sytuacji dwucentymetrowego przyrostu co miesiąc i bez konieczności podcięć osiągnęłabym długość klasyczną w kwietniu. W rzeczywistości czas pewnie wydłuży się co najmniej dwukrotnie. 

Komentarze

  1. Gratuluję wyniku!! ;) Piękne włosy! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje! Mi brakuje ponad 10cm do takiego wyniku więc mnie w tej chwili porządnie Twoje włosy inspirują:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Długość fajna, ale szkoda, że z jakością gorzej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. źle nie jest, ale najlepiej też nie ;) widać, że włosy są przesuszone i dodatkowo spuszone na końcach..

      Usuń
    2. Anonimowy, pokaż swoje włosy, na pewno są długie i piękne :>

      Usuń
    3. Nie są przesuszone. To, co WIDAĆ, to naprawdę nie jest żaden wyznacznik tego jak JEST. To tylko pokazuje jak włosy wyszły na zdjęciu a nie to, jakie są. U wielu osób to to samo. U mnie kompletnie nie, z kilku powodów. Głównie światło. I same włosy - fale.

      Usuń
    4. anonimie z godz. 15:48 - długość moich włosów sięga do łopatki, ale są o wiele bardziej nawilżone i ujarzmione ;)
      tak więc długości owszem mogę zazdrościć, ale nie ich stanu..

      Usuń
    5. Czasem trzeba patrzeć też na to od czego ktoś zaczynał i jaki ma typ włosów. Nie wszyscy dojdą do tafli, nawet po latach. U mnie jest lepiej niż było, widać postęp i to jest sukces, a że te 10 kroków do przodu to wciąż nie ideał... trudno. Może moje włosy zawsze będą tak wyglądały na zdjęciach. I może nawet na żywo nie będą idealne. Przeżyję.

      Usuń
  4. Gratuluję tak pięknej długości :) Skąd ja znam tę złośliwość światła..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)

      Niedługo machnę na blogu napis "na okres jesienno-zimowy dodawanie zdjęć zawieszone. Czekam na normalne światło."

      Usuń
  5. Pięknie! Bardzo ładne to pierwsze zdjęcie, całe - nie tylko włosy. Gratuluję serdecznie trzycyfrowej długości!

    Moje włosy mierzone Twoją metodą mają 53 cm. Jestem o pół metra z tyłu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale masz zdrowe włosy. (W świetnym kolorze.) Czasem chciałabym się zamienić.

      Usuń
  6. Gratuluję! :)
    Pierwsze zdjęcie <3 Woow *.*

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniała długość *-* moje marzenie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Hurra! :)
    Muszę Ci powiedzieć, że metoda małych obcięć na razie mi odpowiada, bo widzę, ze włosy rosną. Widzę też smutne końcówki, ale mam nadzieję, ze kiedyś je obetnę :)
    Pozdrawiam, A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno. W końcu z każdym podcięciem jest bliżej :) Wiem, że w pewnym sensie czy to 2 cm czy 20 cm, zniszczone końcówki i tak są, ale mnie pomaga myślenie, że jest ich coraz mniej.

      Usuń
    2. W Twoim wypadku nie zawsze je nawet widać, bo już naprawdę jesteś blisko linii zdrowych włosów :)

      Usuń
  9. Gratuluje osiagniecia takiej dlugosci i zycze szybkiego przyrostu abys szybko dobila do kolejnego celu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakie długie. Chciałabym chociaż połowę tego co masz ty :)

    OdpowiedzUsuń
  11. 100 cm ? Oszałamiający wynik,gratuluje !! :*,kiedy ja osiągnę taką długość ? :) Moje włosy również czasami jak chce im zrobić zdjęcie z tył,wyglądają okropnie ,jakby od roku odżywki nie widziały a następnego dnia są jak po wyjściu od fryzjera :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Już gratulowałam na fb, ale i tu powtórzę: gratulacje! 2cm, wow. No i to cięcie w U faktycznie Ci służy, włosy cudownie się układają no i końcówki wyglądają szałowo.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jejć super długość , jeśli w swoim zyciu bym taka osiągnęła to chyba już by mi było szkoda podcinac ani o 2 mm żeby nie było mniej niż 100 ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jesteś już tak blisko! ;) Cieszę się! Jej, jak tak teraz na Ciebie patrzę... swojego długiego ogona nie mam już ładne kilka miesięcy i włączyło mi się zdziwienie, że ktoś może mieć TAKIE długie włosy!

    OdpowiedzUsuń
  15. gratulacje. taka okrągła liczba. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Gratuluję! :) Czy ja kiedyś osiągnę setkę, oj nie wyobrażam sobie tego :)
    Na 1 zdjęciu wyglądają bardzo ładnie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Hej Henri,

    gratuluję długości! Przy okazji mam pytanie - nie myślałaś o tym, by przesunąć termin cięcia? Wiem, że podcinasz końcówki raz na kwartał i się tego trzymasz, ale mnie by chyba korciło po ostatnim podcinaniu "na babuszkę", by to od tego momentu liczyć trzy miesiące. Włosy najwyraźniej dostały kopa i przyznam, że tak ci kibicuję w osiągnięciu celu, że aż smutno by było znów zmniejszać wynik w grudniu :P

    No i gratuluję ci również ostatnich notek o analizie składów kosmetyków. Lubię takie rozsądne osoby, ciągle mało ich niestety w blogosferze ;)

    pozdrawiam,
    j.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) I za kibicowanie i za słowa o moich ostatnich produkcjach ;)

      Pod koniec grudnia wyjdą właśnie trzy miesiące od babuszkowego podcięcia :) Chyba, że źle zrozumiałam. Bardzo możliwe ;) Jest późno. Ale kradnę tę dodatkową godzinę snu którą zsyła nam zmiana czasu :D

      Usuń
    2. Aaaa widzisz. To mi się jak tak pomyliło, nie wiem czemu sądziłam, że liczysz od jeszcze wcześniejszego cięcia. A pytam, bo skoro włosy przyspieszyły ze wzrostem, a końcówki coraz lepsze, to ja bym się chyba nie spieszyła z podcinaniem.

      No i ofkors podziwiam, że chce ci się ciągle odpowiadać na zaczepki w temacie zniszczone/niezniszczone. Ja bym chyba nie wytrzymała :P

      Usuń
  18. DLACZEGO TYLKO MI NIE PODOBAJĄ MI SIĘ JEJ WŁOSY?
    Ludzie ona ma okropnie suche włosy.. Fakt długość włosów WIELKIE WOW. Ale jednak to ogólny stan włosów robi wrażenie głównie... Nie wiem jak CI to mam wytłumaczyć.. Nawilżaj włosy. Piękno jest w stanie włosów, czy są zadbane (Twoje nie są zadbane) a długość z takimi włosami niestety przegrywa. Ja większy potencjał widzę w włosach krótszych, ale zadbanych i one wtedy są wow, a nie włosy takie zniszczone jak Twoje.. Co z tego, że są mega długie skoro nie mają w sobie tego "życia"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jej" i "ona". Hej, ja tu jestem. Wiem, że strony internetowe czasem wyglądają jakby nie stał za nimi człowiek i dlatego tak łatwo się pisze, ale ja tu naprawdę jestem.

      "Nawilżaj"? A co robię cały czas? Czy to tak trudno zrozumieć, że robię co mogę? Poczytaj o mojej pielęgnacji choćby w miesięcznych podsumowaniach w karcie na górze. Gdyby włosy zmieniały się w piękną taflę po pstryknięciu palcem byłoby super. A teraz bez ironii, serio pytam: może mi powiesz co mam jeszcze zrobić, żeby było lepiej? Bo wydaje mi się, że robię wszystko co się da. A nie jest idealnie.

      Włosy nie są zniszczone ani trochę. Poza końcówkami.

      Usuń
    2. I jeszcze: czy naprawdę myślisz, że mi nie przeszkadza to jak włosy wyglądają? Czy sprawiam wrażenie osoby zadowolonej w 101 procentach z ich stanu? Nie trzeba mi tłumaczyć, że włosy mają ładnie wyglądać a nie tylko być długie. Ja naprawdę nie twierdzę, że tylko długość się liczy i nie mam w nosie kondycji włosów. Staram się to podkreślać. Nie wiem dlaczego wiele osób widzi to tak, że ja tylko zapuszczam a nie dbam. Włosy nie są zadbane? Maska i olej co mycie. Potrzebuje tylko magicznego sposobu na to, żeby to wreszcie przyniosło spektakularny efekt. Ha :D

      Usuń
    3. Znów mam wrażenie, że to kompletnie bezpodstawny komentarz. Dobra, byłoby ok i własna opinia gdyby Anonim napisał "wyglądają jak suche", a nie" ona ma okropnie suche włosy". Skąd wiesz Anonimie że są suche? Przeczytałeś/aś tego posta i posta o tym jak włosy wyglądają u Henri na zdjęciach? Nie? To polecam poczytać zanim się skrytykuje :)

      Usuń
    4. Smutny jest fakt, że niektórzy ludzie są tak ograniczeni, że potrafią oceniać Świat i innych ludzi wyłącznie swoją miarą. Każdy jest inny nie tylko pod względem psychologii, ale też fizjonomii.
      Ocena Anonima z 25.10 23:33 jest niesprawiedliwa. Taka osoba nigdy nie zrozumie, że posiadaczki suchych, wrażliwych włosów też chcą mieć długie włosy i niekoniecznie katować je prostownicą, by były proste lub spalić je trwałą by mieć kręcone włosy.
      Anonimie uwierz, że są osoby, które pielęgnując ODPOWIEDNIO swoje włosy nigdy nie osiągną efektu bliskiego gładkiej tafli. Powiem też, że bardzo często osoby z pięknymi, gładkimi włosami używają tylko szamponu, czasem sięgną po prostownicę i włosy nadal błyszczą, nie puszą się i generalnie wyglądają jak z reklamy.
      Pozdrawiam i życzę nieco empatii oraz rozsądku.

      Usuń
    5. Po raz pierwszy postanowiłam dodać tu jakiś komentarz. Czytam bloga Henri ponad rok. Czytam dokładnie posty i jestem świadoma jej filozofii. Jednak zastanawiające jest, że jak na "włosy, które nie są zniszczone ani trochę poza końcówkami" na praktycznie wszystkich publikowanych zdjęciach wyglądają zupełnie odwrotnie do tego opisu. Oglądam te zdjęcia w powiększeniu i mam wrażenie, że te włosy aż krzyczą z tej suchości i ogólnego wymęczenia. Czyżby Henri jako jedyna miała zawsze problem, że "zdjęcia nie oddają ich stanu faktycznego"?? Naprawdę z tego co tu widać nawet przy ogromnej ilości dobrej woli i (jak ktoś napisał) empatii nie da się powiedzieć, że te włosy nie są zniszczone. Nie rozmumiem po co jakby na siłę hodować tak długie włosy, kiedy ich stan wcale nie ulega znaczącej poprawie (a po tak długiej "świadomej" pielęgnacji chyba można tego oczekiwać??). Mam prawo wyrazić swoją opinię (taka samo jak wszyscy, którzy się zachwycają), że te włosy są po prostu nieładne i nieestetyczne. Moja opinia i tak nic tu nie zmieni, bo Henri i tak nadal będzie je zapuszczać. Mam na celu zwrócenie tylko uwagi na sytuację jak w "Nowych szatach cesarza". Wszyscy się zachwycają, prawią komplementy i tylko nieliczni (którzy od razu są krytykowani i punktowani totalnie bezsensownymi argumentami) widzą, że król jest nagi...

      Usuń
    6. Trochę męczy mnie już przekonywanie lekko kpiących, nie wierzących w to co piszę Czytelników, że moje włosy nie są zniszczone. Nie wyglądają dobrze, ok, ale trzymajmy się terminologii. "Zniszczone" a "suche" to różnica, nie każde suche włosy są zniszczone. Moje nie mają od czego być zniszczone. Ciepła nie używam od lat, sześciu chyba. Nigdy nie farbowałam włosów, nie czeszę ich plastikiem (właściwie niczym). Od czego miałyby być zniszczone?

      Jest takie zjawisko w psychologii - pamiętamy bardziej złe rzeczy. Stąd powiedzenie, że kanapka zawsze spada masłem do dołu a statystycznie to nieprawda. Więc nie generalizujmy - "na praktycznie wszystkich publikowanych zdjęciach" włosy nie wyglądają źle.

      Tu na przykład nie jest źle. Nie jest oczywiście idealnie, ale koszmarnie też nie.

      http://2.bp.blogspot.com/-pYOhnwqWB9g/U2-xNscDi8I/AAAAAAAAEis/YiiJgA-d0Nk/s1600/DSC_7973+signed.jpg

      Nie mogę zrobić nic więcej poza pisaniem w kółko "moje włosy nie są zniszczone". Jeśli ktoś nie chce uwierzyć, trudno.
      Po co miałabym kłamać? Przyznaję, że są suche, ale nie zniszczone. Naprawdę, trzymajmy się prostych rozróżnień kiedy już dyskutujemy. Bo chociażby pielęgnacja włosów suchych i zniszczonych się różni.

      Po co hodować długie włosy? Bo mi się podobają. To nie tak, że postanowiłam sobie że zapuszczę długie włosy chociaż zą w złym stanie, żeby było więcej brzydkiego. Jest mi po prostu przykro, kiedy ktoś sugeruje że mam tak okropne, rażąco brzydkie włosy, że nie mam prawa mieć ich długich. Nie jestem nienormalna, widzę, że moje włosy źle wyglądają. I co, mam je ściąć na chłopaka, żeby było mniej brzydoty? Pielęgnuję je od lat. Możemy nie liczyć czasu na LHC, proszę bardzo. Liczmy blogi. Więc prawie dwa lata. Wiele dziewczyn (historie włosowe u Anwen) w tym czasie osiągnęło fenomenalne rezultaty. Ja nie. Nadal mam brzydkie włosy. I co mam zrobić, obciąć je? To sprawi, że będą ładniejsze? Nie będą, tylko będzie ich mniej. Czy skoro nie jestem w stanie poprawić kondycji włosów (próbowałam wszystkiego, to są lata, za chwilę pięć, nie mam już ani pomysłów ani nadzieji) to mogę je chociaż mieć długie? Czy mam mieć i krótkie i brzydkie?

      Jeszcze raz podkreślam, nigdy nie twierdziłam, że mam piękne włosy. Nie jestem ślepo i głupio zakochana w swoich włosach, to nie tak że nie widzę jakie one są. Ostatnio częściej jestem w stanie napisać o nich coś dobrego (szkoda, że nie zawsze widać to na zdjęciach) ale obiektywnie to i tak niewielki procent dni. Nie jestem jakaś głupia, nie siedzę i nie zachwycam się swoimi włosami. Wiem, że jest kiepsko. I nic na to już chyba nie poradzę. Próbowałam wszystkiego. To, co u innych przyniosło spektakularne efekty u mnie nie zrobiło nic. Może będzie lepiej kiedy skończę nowości i przejdę na stałe na maski Biovax, czyli za jakieś 2-3 miesiące.

      Być może to kwestia fal, może rozprostowane fale dają efekt kompletnego spuszenia, suchości.

      Usuń
    7. Czytając wypowiedź anonima z g.22:22, doszłam do wniosku, że sama nie mogłabym chyba lepiej opisać tego co myślę o włosach Henri.
      Ja również czytam prawie każdy jej wpis, jestem świadoma "filozofii nieścinania", wiem również że warunki oświetlenia mają bardzo duży wpływ na to jak włosy będą prezentować się na zdjęciu, ale....przepraszam nie mogę powiedzieć, że Twoje włosy Henri mi się podobają, lub że wyglądają naprawdę korzystnie.
      Długość jest imponująca to fakt - sama zapuszczam włosy do długości klasycznej, umiem więc docenić każdy centymetr.
      Wiem, że o nie dbasz, pielęgnujesz, starasz się i myślisz, lecz uważam, że pielęgnacja którą obecnie stosujesz musi być jednak niedostosowana do potrzeb Twoich włosów.
      Skoro są spuszone, wrażliwe i suche, dlaczego nie zdecydujesz się na zabieg keratynowego wygładzania, który wielokrotnie był Ci polecany? Jestem pewna (widzę rezultaty wśród swoich znajomych), że włosy wizualnie na pewno by się poprawiły, a fale, które są u Ciebie znikome, mogłabyś stworzyć nawet na tak prostych i wygładzonych włosach!

      Podkreślę jeszcze raz - nie jestem fanką "tafli", wystylizowanych i nienagannych w 100% włosów, zaczesanych co do jednego kosmyków na potrzeby zdjęcia, ALE czasami czuję się właśnie jak jedyna osoba, której włosy Henri zupełnie się nie podobają i w której odczuciu, są po prostu wymęczone przesadnym o nie dbaniem...
      Michalina

      Usuń
    8. Wydaje mi się, że Henri ciągle płaci za rozczesywanie skrętu. Dla porównania wrzucam własne zdjęcia - od razu mówię, że stan włosów idealny nie jest, ale widać różnicę pomiędzy włosami rozczesanymi po nocy, a włosami odgniecionymi z sucharków. Kolejno: włosy rozczesane, włosy świeżo i niedokładnie odgniecione z "sucharków", włosy po całkowitym odgnieceniu. Zdjęcia robione komórką w przeciągu godziny, ostatnie przed 15 minutami, mniej więcej w tym samym miejscu (wybaczcie kurtkę w tle).

      http://ompera.w.interii.pl/pulpit.jpg

      Usuń
    9. Włosy na zdjęciach często nie wyglądają jak w rzeczywistości - mają inny kolor (nawet moje brązowe), ponadto inaczej wyglądają po myciu, a inaczej - po 2-3 dniach. No i na pewno nie będą wyglądać jak włosy wystylizowane. Poza tym, włosy zwyczajnie mogą się pewnego dnia prezentować gorzej niż zwykle. Weźcie też pod uwagę to, że nawet na tych zdjęciach prezentujących piękne włosy, widać, że te włosy zostały przed zdjęciem odpowiednio wystylizowane/ rozczesane/ świeżo umyte, kiedy prezentują się najkorzystniej. I dziewczyny same o tym piszą, że do zdjęć włosy rozczesały/ ustylizowały, a za 5 minut na wietrze włosy będą zbijały się w kołtunki/ kolonie i już będą wyglądać inaczej. W realu znam naprawdę niewiele osób, których włosy wyglądają dobrze - i nie chodzi mi o włosy długie, nawet te krótkie wyglądają niespecjalnie. I - przepraszam - ale w porównaniu z nimi włosy Henri prezentują się dobrze. Tak, może czasami się puszą, ale to chyba wynika po części z tego, że mają taką strukturę, a po części z tego, że włosy są często rozczesywane.
      Co do zabiegu keratynowego prostowania włosów - osobiście nie wierzę, że ten zabieg na dłuższą metę jest dla włosów obojętny i korzystny. Nie wierzę też, że ten zabieg włosy odżywia. Preparaty mają w składzie formaldehyd, co sprawia, że powierzchnia nim pokryta odbija światło. Uważam, że się jak taki zabieg zacznie stosować, to potem już trudno przestać i dopiero po jego dłuższym stosowaniu włosy mogą wyglądać tragicznie. Nie wierzę, że wtłaczając coś do środka włosa na dłuższą metę pozostaje obojętne na jego stan. Proponuję tym, kto sugeruje taki zabieg, przeprowadzić go na własnych włosach i zrobić to nie jeden raz, a tak ze 4 razy w ciągu roku, a potem pokazać na zdjęciach swoje włosy przed wszystkimi zabiegami i 4-ty raz po takim zabiegu, kiedy jego efekty zaczną mijać (bez lampy, środków stylistycznych, silikonów), byśmy wszyscy mogli/ mogły porównać, czy taki zabieg jest dobry dla włosów czy też nie. Mało kto ten zabieg stosuje, a jeżeli już - to nie sądzę, by ta osoba chciała nam pokazać/ pochwalić się włosami w niezbyt dobrej kondycji po zaprzestaniu stosowania takiego zabiegu. Ten zabieg jest stosunkowo nowy i mało zbadany. Nie ma też o nim tak naprawdę opinii wiarygodnych w internecie. Nie mam znajomych, które by ten zabieg stosowały. Na swoich włosach go też nie przeprowadzę, bo szkoda mi włosów i długoletniej pielęgnacji. Gdybym włosy zniszczyła i nawet gdybym udowodniła ich kiepski stan spowodowany tym zabiegiem, to i tak żadne pieniężne odszkodowanie włosów by mi nie przywróciło. Więc jak pisałam, ten, kto sugeruje ten zabieg, powinien najpierw go wielokrotnie przetestować na własnej głowie, by móc się wypowiadać. Bo radzić zawsze jest łatwo, szczególnie jeśli ewentualne konsekwencje nie dotyczą bezpośrednio osoby udzielającej "dobrych rad".

      Usuń
    10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    11. A to nowe cięcie bardzo dobrze wygląda! :)

      Usuń
    12. Chyba nie opublikował mi się komentarz :( Uważam, że czepianie się to czysta złośliwość i ignorancja. Włosy suche są inne, niszczy je cokolwiek, a pielęgnacja jest trudna. Niektórym się chyba wydaje, że jest jedna złota rada na wszystkie włosy :D Poza tym jestem pewna, że na żywo są piękne - moim zdaniem naturalny kolor na zdjęciach nie jest łatwy do oddania, np. nie widać subtelności rożnych odcieni, gry światła, która jest zupełnie inna, niż na farbowanych. Farbowane na zdjęciach często wyglądają z kolei lepiej niż na żywo.

      Usuń
  19. Piękna, okrągła liczba :) Gratuluję! Bardzo podoba mi się drugie zdjęcie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Imponujaca dlugosc :) nawet nie chce myslec ile czasu musialabym poswiecic, by moje wlosy tyle urosly...

    OdpowiedzUsuń
  21. ja mam odwrotny problem na zdjęciach moje włosy nie wyglądaja nawet tak źle, nawet sprawiają wrażenie dociążąnych i lśniących, natomiast na zywo i w lustrze widzę jeden wielki puch, elektryzują się, pojedyncze włoski odstają na całej długości, strasznie mnie to drażni i póki co żaden kosmetyk nie poradzil sobie. gratuluję długości :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ale extra!! moja noga też ma 100 cm :P hahaha

    OdpowiedzUsuń
  23. No nie! Jak ja Ci zazdroszczę tej 100! :P Piękne są i mam nadzieję, że i moim uda się uzyskać taką długość

    OdpowiedzUsuń
  24. moim zdaniem to nie jest wina swiatła tam gdzie pokazywałas na ostatnim poscie w róznych miejscach zdjecia były moim i nie tylko zdaniem złe-suche juz od czubka głowy...

    OdpowiedzUsuń
  25. Gratuluje osiagniecia setki :) bardzo mi sie podobaja twoje okulary, juz chyba kiedys ci to pisalam, pieknie do ciebie pasuja :)
    I zycze duuuzo cierpliwosci do bezsensownych hejterskich wpisow, a moze czytelnikow ze zdolnoscia zytania ze zrozumieniem?

    OdpowiedzUsuń
  26. Ksztalt koncowek jest super, jak bede miala dluzsze wlosy to tez sobie tak zrobie w u. Poki co namawiam swoja corke - ale ona dosc oporna w kwestii podcinania

    OdpowiedzUsuń
  27. Gratuluję! Życzę kolejnych 100 cm! :DD

    OdpowiedzUsuń
  28. Gratuluję! Życzę kolejnych 100 cm! :DD

    OdpowiedzUsuń
  29. 100?! ..no to jestem w połowie.. i patrząc na pierwsze zdjęcie stwierdzam że minimum 80 chcę mieć;D

    OdpowiedzUsuń
  30. Chciałabym Ci polecić maską kallos honey jeśli jeszcze nie próbowałaś. Uprzedzam: śmierdzi okrutnie. Natomiast działanie jest tak niesamowite, że dla niego znoszę ten smród. Wydaje mi się, że mam podobny rodzaj włosów dlatego Ci polecam, jeśli zadziała jak na moich to po 2-3 użyciach różnica będzie widoczna też na zdjęciach. Moje wysokoporowate, mocno falowane włosy o wiecznie suchych końcach lśnią i są idealnie nawilżone- czy trzeba lepszej zachęty? :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Kochana, wydaje mi się, że naprawdę nasze włosy mają ze sobą bardzo wiele wspólnego. Może moje są odrobinę bardziej fotogeniczne, ale wiem, że tak delikatne fale naprawdę ciężko pokazać na zdjęciu w sposób dokładnie taki, by oddać ich wygląd. I nie mówię tego tylko w stronę "Moje włosy są niezłe, a wychodzą beznadziejnie" -> Czasem mam właśnie dokładnie odwrotnie :) już nie wspominając o tym, że moje włosy pokazują milion swoich kolorów na żywo, na zdjęciu to samo - od rudości aż po jakiś ciemny brąz.

    W ogóle to jestem ciekawa, jak będą wyglądały Twoje włosy przy tej wymarzonej długości, wtedy gdy całkowicie obetniesz to co masz zamiar podcinać co jakiś czas itd :) czekam na relację :D ja dawno temu podcięłam je i tej decyzji nie żałuję, ale rozumiem że każdy ma swoją własną filozofię i podziwiam wytrwałość, bo ja naprawdę jestem niecierpliwa i już 5 razy bym trzymała nożyczki w ręku, gdybym wiedziała, że jakaś partia włosów jest prędzej czy później do odstrzału ;)

    Aha, no i ostatnie: uważam, że Twoje włosy przeszły naprawdę dużą przemianę, ogromnie dużo dało im przejście na falowaną filozofię. Ja widzę różnicę w porównaniu do tego, co pokazywałaś wcześniej na blogu. Może i nie na wszystkich zdjęciach wyglądają szałowo, ale nie mogą być zniszczone, bo od czego? Cztery lata (popraw mnie, bo może dłużej!) je hodujesz, dbasz, pielęgnujesz i te które w ciągu czterech lat urosły cierpienia nie zaznały - no to przecież same z siebie nie urosły zniszczone ;) tak jak mówiłam: moim zdaniem zmiana jest duża, na plus. I to najważniejsze :) nie każdy osiąga włosy rodem z fotoszopa, a włosów idealnych po prostu nie ma. Dlatego trzeba się cieszyć z pozytywnych zmian :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Sorry, ale mi się nie podobają, ciachnęłam z 20 cm i nie wiem one pragną olei !!!!

    OdpowiedzUsuń
  33. Dziękuję za komentarze na moim blogu :* zajrzałam do Ciebie żeby zobaczyć ile Twoje włosy mierzą i powiem Ci ze sporo przesadzilas z tym, że moje włosy są "prawie" tak długie jak Twoje ;) z ciekawości przylozylam miarę do czubka głowy i wychodzi na to że Twoje włosy sięgałyby mi do połowy uda:p Musisz być bardzo wysoka, chociaż taki pożytek z mojego skapego wzrostu, że mam ułatwione zapuszczanie :p tak więc nigdy nie osiągnę Twojego imponujacego wyniku, bo potykalabym się o własne włosy :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ta tam napisałam? :) Miało wyjść odwrotnie. Jeśli chodzi o linie na ciele, wydaje mi się, że Twoje włosy są właśnie dłuższe od moich :)
      A jesli chodzi o centymetry, odejmij sobie z 10 cm od tego co Ci wyszło, bo ja nie mierzę włosów od czubka głowy tylko od czoła. Od czubka głowy jest kompletnie niedokładnie :D
      Mam 181 cm wzrostu. Zapuszczanie trwa wieki! :D I metr włosów wcale nie wygląda na jakąś super długość.

      Usuń
    2. Naprawdę jesteś wysoka! Ja mam tylko marne 164, Ty masz o wiele ciężej z zapuszczaniem

      Usuń
  34. chyba znalazłam włosową siostrę. moje też wiecznie wyglądają na suche co bym nie robiła więc wiecznie je związuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mamy powodow do skakania z radosci ale chociaż razem razniej :-) Przybij piątkę! ;-)

      Usuń

Prześlij komentarz