Moje włosy: rzeczywistość a zdjęcia

Bezpośrednio do stworzenia tego wpisu zmotywował mnie wpis z wrześniową aktualizacją długości włosów oraz tutorial Jak samodzielnie podciąć końcówki włosów w kształt U. Na zdjęciach z obu postów moje włosy wyglądają na matowe, spuszone, suche. Znów musiałam tłumaczyć, że wyglądają tak tylko na fotografiach. Nie są to jedyne takie zdjęcia. Oto kilka przykładów:

Wspomniane zdjęcie z wpisu z instrukcją do samodzielnego podcinania włosów. Dzień wcześniej użyłam protein, ale w zestawieniu z humektantami, a po nich nałożyłam emolientową maskę. (O balansie proteinowym.) Fakt, że włosy były jeszcze lekko napuszone, bo zabieg laminowania Marion należy do tych silniej proteinowych masek. Ale i tak na żywo wyglądały zupełnie inaczej.


Zdjęcie z posta aktualizacyjnego. 



Sierpniowa aktualizacja. Nie jest tak źle jak na innych fotografiach, ale w rzeczywistości włosy wyglądały wtedy zupełnie inaczej.


Czerwcowa aktualizacja. Wygląd włosów to tylko częściowo moja wina (związałam je kiedy byly jeszcze wilgotne). Reszta to już problem ze zdjęciem.


Jeśli włosy naprawdę są w złym stanie, tak jak na poniższym zdjęciu z lipca 2013 kiedy były przesuszone po ziołowej odżywce, wyglądają źle na zdjęciach w pełnym świetle. Na przykład w słońcu. Wtedy zawsze to przyznaję.



Ostatnio taka sytuacja miała miejsce w lipcu, kiedy użyłam cassii.



Główny problem, czyli to że moje włosy nagle zaczęły wyglądać na zdjęciach źle, powstał kiedy przeprowadziłam się do mieszkania z oknem od północy. Czasem nie jest źle. Przykład: marzec 2014.



Ale bardzo często włosy wyglądają na zdjęciach tak, jak na pierwszych czterech fotografiach z tego posta. 

W rzeczywistości za to wyglądają zupełnie inaczej. Wróćmy jeszcze raz do zdjęcia włosów po podcięciu w kształt U i użyciu protein:


Krótko później, nie robiąc z włosami nic poza przeczesaniem ich palcami, zrobiłam kolejne zdjęcie. Zmieniłam tylko ustawienie względem okna. I aparat, na gorszy. Poprzednie zdjęcie robił mój Nadworny Fotograf półprofesjonalną lustrzanką. Poniższe ja, telefonem. W rzeczywistości od początku (w lustrze czy kiedy na nie patrzyłam) włosy wyglądały tak jak niżej. 




Oto kilka innych zdjęć zrobionych w pełnym, odpowiednim naturalnym świetle:






Z innego mieszkania:



Z mojej perspektywy włosy często wyglądają właśnie tak. Ostatnio bywają dużo bardziej błyszczące. A aparat pokazuje je tak, jak na zdjęciu z końcówkami podciętymi już w kształt U, po zabiegu proteinowym (pierwsze w poście).



Fale po masce Biovax Latte, robione w jasnym mieszkaniu.



Włosy po senesie. Zdjęcie bezpośrednio w słońcu.



Tu też w pełnym słońcu, na zewnątrz.


A tu zupełnie inna sprawa, czyli zdjęcie z kategorii tych, jakich starałam się nie robić: z lampą. Wyjątkiem były naprawdę pochmurne dni i zimowe popołudnia. Robię wszystko, by nie doświetlać w taki sposób zdjęć nawet teraz, po przeprowadzce. Wpadłam jednak na pomysł, by co jakiś czas robić jedno zdjęcie z lampą a drugie bez. W ten sposób będę mogła stanąć do porównania z tymi włosomaniaczkami, które większość zdjęć robią z lampą. Jednocześnie nie będę oszukiwała ani siebie, ani Was :) Nie chodzi o samo porównywanie się i wartościowanie, bo tego unikam. Ale pomysł przyszedł mi to do głowy po tym, jak dostałam komentarz z serii "Po co pokazywać takie włosy, blog ma sens jak ma się włosy takie jak..." i tu linki do wpisów innych dziewczyn w których zamieszczone były zdjęcia zrobione z użyciem lampy. Pomijając w ogóle kwestię twierdzenia, że prowadzenie bloga ma sens tylko jeśli ktoś ma idealne włosy, zauważyłam, że część Czytelników po prostu nie zwraca uwagi na to, czy zdjęcie jest zrobione z lampą, czy nie.


Przy okazji robienia powyższego zdjęcia, zrobiłam też zdjęcie warkocza, jedno z lampą drugie bez. Nawet przy zaplecionych włosach różnica w blasku jest wyraźna.





Po powodzi zdjęć, czas na podsumowanie i wnioski.
Problem nie leży w aparacie. Król Małżonek jako fotograf (również z wykształcenia i bardzo utalentowany, to nie tylko moja opinia nieobiektywnej żony ;)) pracujący w dość ekstremalnych warunkach przy fotografii koncertowej naprawdę wie co robi przy doborze obiektywu i ustawień.

W moim przypadku chodzi o światło i jego ilość – o to jak ustawię się względem okna. Przez większość roku światło słoneczne wpada bezpośrednio do naszego mieszkania tylko przez krótki czas każdego dnia i świeci w miejscu, w którym nie mogę stanąć. Mieszkanko jest dość ciemne. (I tak z miliona innych powodów je uwielbiam!:)) Tylko zimą, kiedy nie ma liści na drzewach za oknem mogę robić zdjęcia takie jak jedno z powyższych, z marca 2014. Przez większość czasu muszę stać blisko okna, bokiem do niego (gdybym stała tyłem, Król Małżonek musiałby stać między mną z oknem i zasłaniałby światło), a to już nie wystarcza. W efekcie włosy wyglądają tak jak na kilku pierwszych zdjęciach w poście. Tylko kiedy przerzucam je do przodu i robię sama zdjęcia lekkim telefonem mogę stanąć tuż przy oknie i ilość światła jest wystarczająca. Najlepszym przykładem jest wspomniany już zestaw zdjęć.


P.S. Oto do czego doszłam w listopadzie.

Przeszłam na falowaną stronę mocy. Zaakceptowałam fale i zamiast z nimi walczyć staram się je podkreślać (przy pomocy koczka i protein) albo chociaż im nie przeszkadzać. Zauważyłam jednak pewien niewesoły fakt: kiedy na noc związywałam włosy w kucyk, który choć częściowo prostował włosy to powodował też odgniecenia (widoczne najlepiej na marcowym zdjęciu), nie miałam aż takiego problemu z puszeniem. Odkąd podkreślam fale… mam fale. Świetnie. Ale wierzchnia warstwa krótszych włosów kręci się bardziej i tworzy efekt napuszenia, który w dodatku na zdjęciach wygląda dużo gorzej niż na żywo. Aparat wyłapuje te pojedyncze, wierzchnie włosy. (Najnowszy przykład: październikowa aktualizacja.) Chwilowo nie wiem co z tym zrobić. Być może nawilżenie spowoduje, że włosy się wygładzą, więc nad tym będę pracowała. Ale w listopadzie, żeby nie musieć patrzeć na ten puch, najczęściej na noc wybierałam kucyk. I miałam pogniecione włosy. Ale gładkie. Albo decydowałam się na koczek na noc, ale luźny, żeby fale były jak najlżejsze, a drugiego dnia rozczesywałam włosy szczotką z włosia dzika. Odkryłam, że po szczotkowaniu nie puszą się tak jak kiedyś. Po chwili w koczku (bardzo luźnym. Jakiż ten koczek wielofunkcyjny! Wygładza, kręci… ;)) są gładkie i proste. Tylko końcówki, po wyszczotkowaniu, stają się niewidoczne.

Właśnie. Moją teorię potwierdza też to, że włosy wyglądają dużo, dużo lepiej drugiego dnia po myciu, kiedy fale znikają. Kiedy są proste, są bardziej gładkie, napuszenie znika, nie wyglądają na (aż tak) suche. To takie oczywiste ;) Obawiam się, że problem sprowadza się do tego: jeśli fale, to i puch. Mam bardzo dużo baby hairs różnej długości, zaczęły wyrastać na początku 2012 roku kiedy rozpoczęłam wewnętrzne wspomaganie przyrostu. I to one, kręcąc się inaczej niż długie pasma, tworzą puch. Tak jak wspomniałam, będę starała się opanować sytuację nawilżaniem i natłuszczaniem, przede wszystkim po skończeniu zapasów mogę wreszcie używać tylko najlepszych produktów. Zobaczę, co z tego wyjdzie. Właściwie nie mam wyboru, moje włosy nie będą proste, tkwienie pomiędzy (czyli prostowanie kucykiem, czyli odgniecenia) jest kiepskie, muszę zostać po falowanej stronie ;)

Wiem, że wiele z Was też ma problem z niefotogenicznymi włosami ;) Jak wygląda u Was sprawa zdjęć na bloga?

Komentarze

  1. Faktycznie u Ciebie różnica jest wielka, aparat robi Ci kuku ;) Od razu widać na innych zdjęciach, że są o wiele zdrowsze i bardziej miękkie, na tych pierwszych uwypukla suchość.
    Ja mam makabrycznie ciemny pokój, jest południe, a ja muszę świecić nocną lampkę i w rezultacie się czuję, jakby cały dzień był wieczór ;) Robię przeważnie zdjęcia z lampą, ale zdarzało mi się też w świetle dziennym, plenerze, niestety, nie zawsze się tak da ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sztuczne światło potrafi być dołujące :D Ja zawsze zauważam ze smutkiem dzień, kiedy wstaję o swojej 6:15 i muszę zapalać światło... :(

      Usuń
    2. kubekczekolady- również mam strasznie ciemny pokój. Dlatego do wszelkich zdjęć schodzę na dół, gdzie jest jakieś normalne światło, żeby nie korzystać z lampy błyskowej.

      Faktycznie różnica w zdjęciach jest przeogromna, ale znam to również ze swojego doświadczenia i jak na złość, gdy w rzeczywistości wyglądają świetnie, widać ich nawilżenie i ładny skręt, to na zdjęciach wyglądają, jakbym dopiero co wstała i od miesięcy jedynie myła włosy szamponem "rypaczem" :D

      Usuń
    3. Haha, dokładnie :-D Ręce opadają. A Nie da się pod każdym postem tłumaczyć że jest w rzeczywistości super a zdjęcia przekłamują stan włosów.

      Usuń
  2. Też tak mam jeśli stanę bokiem do okna wtedy całość jest prześwietlona i wygląda na jedno siano ;) gdzieś znajdę zdjęcia jak wrócę to pokażę o co mi chodzi, w tym momencie nie mogę. Światło to 90% efektu końcowego dlatego nigdy całkowicie nie ufam zdjęciom, szczególnie, że sam kąt ustawienia potrafi zmienić wizualną gęstość włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też! I długość :D Zależy, czy ktoś robi zdjęcie lekko z góry, czy aparat jest na poziomie końcówek, czy niżej. Wizualnie to potrafi bardzo zmienić położenie końców.

      Usuń
  3. Henri, a skoro i tak małżonek robi Ci zdjęcia włosów, nie mógłby robić tego na dworze? :) Też mam dość ciemne mieszkanie i wiem o co chodzi. Rzadko wrzucam zdjęcia z dworu, bo po prostu nie ma kto mi takich zrobić, muszę sobie radzić z samowyzwalaczem. Miałabyś ładne zdjęcia bez lampy, choć włosy pewnie momentami byłyby rozwiane ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, i jeszcze czy myślałaś o krótkim filmiku? Na przykład włosy Michasi z czasów, kiedy jeszcze je czesała na sucho wyglądały nieszczególnie, za to na filmikach było widać że są zdrowe i błyszczące.

      Usuń
    2. Myślałam o tym. Nawet kilka razy próbowaliśmy. Może teraz się uda, ale wcześniej nie było mowy, bo miałam tak niewiarygodnie lekkie włosy, że po prostu fruwały cały czas :D Zwłaszcza końcówki. Wyjście na dwór w jakieś sensowne miejsce (żeby nie było na tle sklepu, albo bloku z napisem "Legia rządzi") to już cała wyprawa :D

      Usuń
    3. Myślałam o filmie też :) Tylko nie wiem, czy nie będzie właśnie jeszcze gorzej :D Jednakowoż jak już zaczęłam to przetwarzać, za jakiś czas coś zadecyduję.

      Dopiero teraz zaczęłam widzieć jaki wielki to jest problem. Wcześniej włosy zawsze wyglądały kiepsko. No to na zdjęciach też. I to było w porządku. A teraz... na żywo potrafi być świetnie, na zdjęciach zostało siano :(:( Nie wiem, może to naprawdę kwestia różnicy możliwości oka i obiektywu :) Boję się, że na filmie będzie jeszcze gorzej. Będzie widać wciąż lekkie końcówki :D

      Usuń
    4. Nakręć na próbę, nie musisz zaraz publikować. Wątpię, żeby było gorzej niż na tych kiepskich zdjęciach. ;) Z tym sklepem i blokiem rozumiem, ale może chociaż kawałek gładkiej ściany gdzieś tam masz? :) Spróbujcie, będzie dobrze. :) Sesja nad jeziorem podobała mi się straszecznie, i włosy, i sweter, i okulary i w ogóle wszystko. :) Muszę sobie podhodować włosy, bo ja też tak chcę! :)

      Usuń
    5. Mam ciemne mieszkanie, kiepski aparat, zdjęcia włosów są przekłamane- zwłaszcza kolor( od strasznie jasnego po brąz- w zależności od aparatu) Wolę nagrywać filmiki- warto spróbować :)

      Usuń
    6. Mamy park. Co prawda teraz daleko, ale i tak wciąż do niego wracam, więc może przy okazji uda się zrobić zdjęcia :-) Dziękuję za pomysł :-)

      Eve, ja Twoje filmiki uwielbiam. :-)

      Usuń
    7. Ja również lubię oglądać inne włosowe filmiki. Filmiki i zdjęcia nagrywam w różnych pomieszczeniach. Tam gdzie nagrywam filmiki jest ciemno i moje włosy pod wpływem lampy wyglądają na blond(naturalki) :D Mam swoje stałe miejsca :)

      Usuń
  4. Na niektórych zdjęciach faktycznie wyglądają na strasznie zniszczone :[ aż się przeraziłam ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj w klubie, mam ten sam problem, że u mnie na mieszkaniu jest ciemno :/ Zdj włosów robię zawsze w dwóch wersjach: z fleszem i bez, jedne i drugie zamieszczam w notce, ale te bez flesza i tak wychodzą okropnie ciemne :( Za jakiś czas się to zmieni, słońca będę miała pod dostatkiem w każdym miesiącu, ale męża zabraknie do robienia aktualizacji zdjęć </3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Zdjęcie włosów po masce Biovax Latte - cuuuudo! <3

      Usuń
    2. Dziękuję! :-)
      Czyżbyś wyprowadzała się... na Florydę? ;-)

      Usuń
    3. Floryda? Nie, chociaż podobna szerokość geograficzna :P
      https://goo.gl/maps/mScvp - o tu :)

      Usuń
  6. Ja tak mam z cera, na niektorych zdjeciach wygladam jak ofiara tradu z worami pod oczami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ahahaha rozwalił mnie ten opis :) Ja do tego czasem mam zamknięte oczy albo zeza... Life is brutal...

      Usuń
  7. Widać różnicę, co oznacza, że nie można do końca wierzyć temu, co widzi się w Internecie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Najpiękniej wyglądają po laminowaniu i Biovaxie, moje dwa faworyty! U mnie jest tak, że owszem, mam gdzie stanąć, ale... też nie są zbyt fotogeniczne. Z jednej strony są piękne i nawilżone, a z drugiej... szkoda gadać tak na prawdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, szkoda gadać. Może ktoś powie że włosomaniaczki znalazły sobie kolejny śmieszny, wręcz absurdalny problem, niefotogeniczne włosy :-D Ale jak się prowadzi bloga naprawdę nie da się pod każdym zdjęciem przekonywać, że w rzeczywistości jest inaczej.

      Usuń
  9. Moje włosy bardzo dziwnie wychodzą na zdjęciach z lampą. Ale to zapewne wina tego, że są czarne, no i robienia samowyzwalaczem. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zastanawiało mnie właśnie, dlaczego Twoje włosy potrafią wyglądać tak różnie, szczególnie, że nieraz przy gorszych odsłonach pisałaś o udanym połączeniu kosmetyków. I już wiem :) Ja radzę sobie stawiając dość duże lustro na parapecie i robiąc zdjęcie odbiciu, włosy są wtedy skierowane w stronę okna, czyli światła, ale czytałam, że nie masz parapetów, a nic innego nie jestem w stanie poradzić. Po za tym też uważam, że robienie wszystkich zdjęć z fleszem jest trochę nie w porządku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz! :-) Jednak były takie razy że wyszło wszystko super a na zdjeciu klapa. I moje zachwyty że włosy takie gladkie tylko jakoś tego nie widać :-D A starałam się takich nie wrzucać. Dlatego wiele niedziel dla włosów odpada. Jest ekstra, ale na zdjęciach bardzo źle to wygląda i po prostu rezygnuję ze wstawiania notki... Bo ile możecie czytać moje wyjaśnienia że to tylko na zdjęciu tak? :-D

      Usuń
  11. Moj aparat robi tak samo :/ najlepsze zdjecia wychodza w naturalnym swietle :)

    OdpowiedzUsuń
  12. najładniej wyglądają w warkoczu, muszą być zdrowe, tylko po prostu nie są fotogeniczne :D

    OdpowiedzUsuń
  13. faktycznie coś jest na rzeczy z tym światłem. poza tym wydaje mi się, że masz włosy podobne do moich czyli cieniutkie i wysokoporowate. w takim przypadku ciężko o idealną gładkość, zawsze coś odstaje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysokoporowate są, dokładnie, ale nie cienkie. I właśnie dlatego każdy pojedynczy odstający włos taaak bardzo widać :-D

      Usuń
    2. Jak na niecienkie włosy, to masz cienkiego warkocza. Choć mój warkocz jest jeszcze cieńszy ;)

      Usuń
    3. Włosy są średnio grube, ale nie ma ich bardzo dużo. Włosy cienkie/grube a rzadkie/gęste to dwie inne kategorie. A kucyk ma 10 cm w obwodzie, nie wiem czy to tak mało :P

      Usuń
    4. To calkiem sporo moim zdaniem :)

      Usuń
  14. Właściwie to, co chciałam napisać po obejrzeniu kilku pierwszych zdjęć, napisałaś niżej. Zdjęcia, na których stoisz bokiem do okna, są wyraźnie gorsze, bo światło podkreśla pojedyncze, odstające włosy, co z kolei sprawia wrażenie ogólnego puchu. Skoro masz już do dyspozycji lustrzankę, masz możliwość manualnych ustawień. Nawet jeśli jest ciemnawo, może spróbujesz ustawić się włosami do okna, użyć statywu i cyknąć zdjęcie na dłuższym czasie naświetlania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Załamuje mnie trochę to,że na cokolwiek razem wpadamy, okazuje się nie do zrobienia. Parapetu nie mam...statywu też nie. Mąż w pracy nie potrzebuje a nie chciałabym wydawać ponad 100 zł minimum...na zdjęcia włosów :-D

      Usuń
    2. Wiesz, to inwestycja w Twój rozwój ;) statyw znajdziesz na pewno dużo taniej, pilot do aparatu za może 20 zł z przesyłką. I już pełna wygoda.

      Usuń
  15. Fotografowanie prostych włosów jest o wiele łatwiejsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Wyższy współczynnik wygladania super na zdjęciach :-)

      Usuń
    2. Mi się lepiej fotografuje fale :D Proste, mega długie włosy(im większa odległość, tym te zdjęcia są mniej wyraźne- moim sprzętem), plus ciemne pomieszczenie, plus słaby aparat = często mat :D Falki jakoś ładniej mi się błyszczą do zdjęć.

      Usuń
    3. To ma sens. Fale odbijają światło pod wieloma kątami, któreś powierzchnie zawsze będą błyszczące. A proste włosy w złym ustawieniu odbiją mało światła, cała powierzchnia.

      Usuń
  16. Henri, pisalas, ze maz robi zdjecia pol lustrzanka. Jesli macie ciemne mieszkanie (jak ja sciane, lustro ;)), moze ustawienia w aparacie pomoga? Zeby zrobic zdjecie bez lampy, warto pokombinowac z ISO, ktore wychcwyci wiecej swiatla. Im wyzsze, tym w ciemniejszym pokoju, czy nawet noca, zdjecia wyjda ok., choc automatycznie mniej wyrazne. Ja ustawiam ISO na 200, czasami 400 i gra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. doczytalam jeszcze komentarz powyzej o statywie. Ja rowniez takowego nie posiadam, za statyw (kiedy robie zdjecia pod sciana), sluzy mi biurko, na nim taboret, na taborecie pudelko, a za fotografa samowyzwalacz ;) Troche sie przy tym nalatam do aparatu, ale co tam :)

      Usuń
    2. Nie pół lustrzanką tylko pół-profesjonalną ;-) Pan Mąż jest fotografem (nie że ma lustrzankę i szumnie się nazywa :-D W tym kierunku się ksztalci i pracuje ;-)) i robi co się da jeśli chodzi o same ustawienia aparatu. Także w tej kwestii niewiele da się zrobić. Bu :-(
      Może coś dopiszę w poście bo wyjdzie na to że moje.problemy wynikają z kiepskich albo wręcz automatycznych ustawień aparatu :-D

      Usuń
    3. Zwracam honor, jak Maz fotograf, to wie, co i jak :) Mozesz dopisac, bo faktycznie, jak ktos slyszy/czyta lustrzanka, to mysli, ze samo przez sie zdjecia powinny byc swietnej jakosci, czy to w ciemnym, czy w jasnym pomieszczeniu ;D Sama dlugo jechalam na automacie nie wiadzac tak naprawde, ile mozna z lustrzanki wycisnac ;) Dopiero Dosia mnie poratowala wiedza i od tej pory latwiej mi robic zdjecia, choc lazienkowe, lustrzane i tak zawsze wychodza za ciemne ;)

      Usuń
    4. Dopisałam, ratuję człowiekowi honor :D

      Usuń
  17. A według mnie Twoje włosy dobrze wyglądają na zdjęciach :) Naturalnie <3
    Jeśli mam być szczera, tylko Twoje włosy mam w folderze z inspiracjami :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siedzę i myślę czy kiedyś przeczytałam/usłyszałam coś lepszego jeśli chodzi o włosy. I chyba nie. Napisanie "dziękuję" to za mało :) Ja tu taka zwykła, z siankiem na zdjęciach a czasem i na żywo... i inspiracja?
      Wow.
      :*

      Usuń
    2. Żadna "zwykła" i żadne "sianko" ;)
      Właśnie niezwykła, bo i długość (<3!), i kolor (<3), i fale (<3), i kondycja przecież też, bo widać (i czytać :D) ;) No i przede wszystkim naturalność (!), sto razy bardziej podobają mi się zdjęcia Twoich włosów (co z tego, że czasem spuszonych albo widać odstające włoski - moje fale też tak robią i to wcale nie czyni ich brzydszymi, a nawet powiem więcej, takie włosy "żyją"^^) niż specjalnie "spreparowanych" lokówkami, prostownicami, nie-wiadomo-czym i jeszcze z lampą, bo przecież włosy na co dzień tak nie wyglądają. I chwała im za to! A jak tu się motywować i inspirować zdjęciami nierealnych włosów?
      A Twoje zdjęcia (dzięki, Królu Małżonku ;)) przez tą.. zwykłość? codzienność? są przepiękne <3 Zwłaszcza po tym, jak przeszłaś na falowaną stronę mocy - te z majówki, z NdW i moje ukochane, w żółtawym (?) swetrze (sweter też cudny, szukam takiego wszędzie i nie mogę znaleźć) :D
      :*

      Usuń
    3. Ja tez lubie patrzec na te zdjecia znad jeziora, z ogrodu ( takie stare zdjecia chyba z postu o szczotce) i ogolnie plenerowe a juz zwlaszza takie jedno slubne :) kilka razy juz do niego wracalam

      Usuń
    4. <3 !!! Jeeeeju! :)

      A sweter z lumpeksu jest, ja w nim praktycznie mieszkam. Kocham go :) Żałuję, że nie wzięłam bordowego, był podobny. A teraz nie mogę takiego znaleźć.

      Usuń
  18. No zdjęcie zdjęciu nie równe i tak będzie zawsze u każdego ;p zbyt wiele czynników, na które nic nie poradzimy, ma na to wpływ! Za to zdjęcie z warkoczem jest niesamowite !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie, na zdjeciu z warkoczem, bez lampy wloski wygladaja genialnie :)

      Usuń
  19. Ja mam tak samo. Mieszkam na parterze i światła w ciągu dnia wpada do niego bardzo mało. Zrobienie zdjęcia przy oknie sprawia, że włosy wyglądają jak nie moje, najczęściej prześwietlone. Natomiast robione gdziekolwiek indziej jest zbyt ciemne i nie widać na nich zbyt wiele. Ja niestety jestem czasem zmuszona sięgnąć po lampę, bo szczerze mówiąc w takich warunkach jak moje, tylko użycie lampy jako tako pokazuje stan faktyczny moich włosów. Trudna sprawa... ;/
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z oknem mam tak samo! Czasem nie ma dobrego miejsca. Zdjęcia są prześwietlone, pół kroku dalej już ciemne. Buu. :(

      Usuń
  20. Wiem, że zdjęcia włosów nie odzwierciedlają rzeczywistości w 100%. To jest najbardziej widoczne przy ujęciach z fioletową sukienką - jedna rzecz a kilka odcieni. Bardzo podobają mi się 2 zdjęcia - po zabiegu laminowania Marion (czarna sukienka) i fale po masce Biovax Latte. Twoje włosy są tak naturalnie piękne, że chciałabym ich dotknąć. Wydają się być sprężyste i mięsiste czyli takie, o jakich sama marzę. :)
    sasa

    OdpowiedzUsuń
  21. Moje włosy niestety nie mają Osobistego Nadwornego Fotografa, więc zazwyczaj zdjęcia na bloga robię sobie sama, ostatnio zaczęłam używać statywu, więc jest znacznie lepiej, ale to jednak nadal nie jest to. Ale ja nieraz też się wkurzam, bo włosy czasami mam naprawdę bardzo ładnie, układają się jak nigdy a na zdjęciu wyglądają jakbym nic z nimi nie robiła. Więc moje włosy również nie należą do fotogenicznych, ale mówi się trudno, czasami jakieś zdjęcie się uda i odzwierciedla faktyczny stan włosów i to jest już powód do dumy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Wtedy i z włosów i z udanego wreszcie zdjęcia :-)

      Usuń
  22. u mnie jakoś na szczęście włosy wyglądają w większości przypadków tak samo :) u Ciebie różnicę widać ogromną. Ale jak dla mnie to i tak masz piękne włosy, których zazdroszczę :D

    OdpowiedzUsuń
  23. W swoim domu znalazłam takie miejsce, które dokładnie odzwierciedla wygląd moich włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jeeej, przede wszystkim: włosy takie śliczne! Rzeczywiście zdjęcia dużo im ujmują, niech się zdjęcia wstydzą! Śliczne, niech powtórzę. Ale moje też nie są szczególnie współpracujące i w moim odczuciu wyglądają źle, a na pewno o wiele gorzej niż w rzeczywistości, na suche i spuszone właśnie, kiedy normalnie nie robią nic poza odbijaniem światła, ale ja niestety nie mam do dyspozycji takiego fajnego Pana Fotografa i sprzętu, więc zwalam na to i liczę, że się kiedyś domarzymy sesji. Ja nie robię z lampą, bo akurat światła mam dużo, ale na przykład instagramowe filtry/edycje to codzienność ;) pomagają na kiepskie umiejętności. Ale nie wydaje mi się, żeby lampa jakoś szalenie przekłamywała rzeczywistość, zwłaszcza w takim przypadku: kiedy te z lampą bardziej odpowiadają stanowi faktycznemu. (Wspominałam, że śliczne? Naprawdę robią wrażenie, a ja już naprawdę nie wiem, co mogłoby spowodować u Ciebie jakiekolwiek niepewności co do ich urody i tak dalej!) Chyba najlepszym rozwiązaniem byłoby wrzucanie dwóch zdjęć, a my wyciągniemy średnią :P Osobiście czekam na więcej takich zdjęć! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki dzięki :-) Popchnęłaś mnie trochę w stronę przekonania, że naprawdę nie ma na co narzekać. Poza koncami nad ktorymi pracuję przecież. :-)

      Usuń
    2. Na zdjęciach próbowałam się dopatrzyć różnicy między końcami i resztą i nie dopatrzyłam się, przynajmnie na tych z lampą, czyli działa Twoja praca ;)

      Usuń
  25. Niezależnie w jakim świetle masz piękne włosy, których szczerze zazdrosczę :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Hej! Przeglądam Twojego bloga już dobrych parę miesięcy, ale do napisania skłoniła mnie ostatnia wizyta u fryzjera. Mam nadzieję, że się nie obrazisz, że poruszam temat, którego nie lubisz, ale wydajesz się rozsądną osobą, więc spróbuję. Niedawno miałam najdłuższą długość w życiu (do talii) co właściwie było prawie tą długością jaką docelowo chciałam osiągnąć. Włosowe porady czytam od ponad roku, więc wiedziałam jak o nie zadbać i wizualnie potrafiłam sprawić, że wyglądały imponująco, natomiast caly czas był zgrzyt pod tytułem suchych końcówek. Nie zniszczonych, bo prostowałam z 5 razy w życiu, nie suszę, nigdy nie farbowałam, nie były też rozdwojone, ale po prostu suche. Bo zamiast w porę je obciąć 2 cm, czego teraz bardzo żałuję, że nie zrobiłam, to walczyłam o długość, o każdy kolejny centymetr. Uwielbiam dotykać swoich włosów, przeciągać je między palcami i zawsze jak przeciągałam ręką, to było super, gładziutko, cudownie, aż ostatnie 10 cm czuć było różnicę w gładkości i grubości kitki. Oszukiwałam się, że to końce, że dłużej żyją, więcej znoszą, że może ten olej je nawilży, może ta maseczka je wygładzi, ale mimo, że wizualnie nie odstawały od reszty, to ja czułam tą szorstkość i popadałam już w jakąś paranoje (potrafiłam siedzieć GODZINĘ! i bezustannie je głaskać, porównywać, gdzie się kończy gładkość itd. Dodatkowo zauważyłam, że po umyciu włosów, końcówki potrafią wyschnąć w 20 min, gdy cała reszta schła godzinami. W przypływie impulsu, gdy po raz kolejny na zajęciach tak macałam te włosy to powiedziałam dość i poszłam do fryzjera. Fryzjerka podotykała, popatrzyła i wyrok - -10cm. Wiem, że to żałosne, ale do końca miałam nadzieję, że powie, że nie trzeba aż tyle, że w końce nie są zniszczone przecież i tak dalej. Gonitwa myśli, jakby mi co najmniej obcięcie na łyso zaproponowała, ale stwierdziłam raz się żyje i zgodziłam się na ścięcie i dodatkowo spróbowałam cięcia maszynką. I jestem zachwycona! Mimo, że nie mam już wymarzonej długości to fakt, że teraz włosy od nasady po końce są gładziutkie, lśniące i co najważniejsze schną dokładnie tak jak cała reszta. Żeby nie było - nie jestem niskoporowata, raczej średnia w kierunku wysoko. Postanowiła Ci o tym napisać, bo znam Twój dylemat końcówkowy i myślę, że nasza historia jest dość podobna, czyli walka o długość i te starania o to, żeby wreszcie te końce się poddały, bo przecież tak o nie dbam, tak je nawilżam! Nie wiem jak podsumować to co Ci napisałam, bo absolutnie nie chcę Cię przekonywać do żadnej decyzji, bo bardzo dobrze rozumiem jak to jest walczyć o każdy centymetr, natomiast stwierdziłam, że może będziesz zainteresowana podobną historią włosową i rezultatem innego wyboru, niż podjęłaś. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam tak, że czuję tę różnicę w fakturze włosów. Co ciekawe, moje końce były czasem tak suche i przez to spuszone, że pasmo robiło się grubsze u dołu, czułam to przesuwając włosy między palcami. Teraz udało mi się to w dużej mierze opanować olejami i maskami, ale idealnie nie jest. I już od dawna wiem, że nie będzie dopóki tych partii nie zetnę.

      Czytam komentarz juz któryś raz i aż chciałabym być gotowa do takiej decyzji. Twoja była spontaniczna ale to i tak oznacza, że byłaś gotowa ;) Chociaż podświadomie. Wyobrażam sobie jak to fajnie - mieć zdrowe końcówki. I sama nie mogę się doczekać. Nawet dziś myślałam o tym, że podcinałam włosy miesiąc temu. Jeszcze dwa i będę mogła podciąć znów. Nie czekam na przyrost, to znaczy nie czekam na zwiększenie długości. Czekam na obcięcie. I im więcej centymetrow zyskam, tym więcej będę mogła obciąć zostając w granicach 99-100 cm.

      Przy okazji, ale to jakiś podoczny tor myślenia bo w sumie nie napisałaś o tym bezpośrednio, zdałam sobie sprawę z tego, że być może za mało albo niewystarczająco jasno powtarzam jedną rzecz. Chodzi o to, że wielu Czytelnikom, zwłaszcza takim z doskoku, nieznającym całej sprawy, wydaje się, że ja swoje suche i rzadkie końcówki albo lubię albo chociaż mi nie przeszkadzają. A one mi przeszkadzają bardzo, wcale nie cieszę się z tego, że je mam. I nie mogę się doczekać pozbycia się ich. Ale długość włosów (wyczekiwana latami! Co innego gdybym dopiero zaczynała) jest dla mnie tak ważna, że wiem, że po cięciu cieszyłabym się bardzo, bardzo, bardzo razy sto ze zdrowych końcówek. I prawie tak samo bardzo byłoby mi żal długości. Więc nadal wiszę w połowie.
      I tak cieszę się z tego, że we wrzesniu podcięłam sporo i zrobię to samo w grudniu. Róznica jest wielka! :)

      Usuń
  27. Oj tak Kochana, oświetlenie jest bardzo ważne, złe miejsce też potrafi spaprać zdjęcie.
    U mnie najrealniej wychodzą na balkonie albo w ogrodzie, gdzieś przy oknie ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Mąż zagląda mi przez ramię i powiedział, że "Fale po masce Biovax Latte, robione w jasnym mieszkaniu." są piękne, potwierdzam :):)

    OdpowiedzUsuń
  29. Fale po laminowaniu sa cudowne :-) Mam ciągle ten sam problem - zdjęcia przekłamują. A wiele osób lubi poprawić sobie humor i mówią abym je scieła. A końce nie są przerzedzone tylko cieniowane. Ale i tak tego nikt nie czyta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytam :D Nie mamy innego wyjścia niż pisanie tego i tłumaczenie. Może z czasem chociaż część nie-stałych Czytelników zauważy te informacje :)

      Usuń
    2. Czyli mówisz, za każdym razem trzeba pisać - fryzjer cieniował włosy mimo ze nie chcialam i teraz to trwa ? :D

      Usuń
    3. Prawie :D :D Ja staram się wyjaśniać takie rzeczy w postach ze zdjęciami na których włosy wyszły kiepsko. Bo na przykład spięlam je kiedy były mokre. I tryliardy razy napisałam, że końcówki są stare, sprzed pielęgnacji i ścinam je powoli ale i tak co jakiś czas ktoś mnie olśni "przecież twoje koncówki są okropne, zetnij ze 20 cm". Ech :D

      Usuń
    4. Ja nie mam chyba tyle cierpliwości ;-) Co ja mam zrobić, że moje końce są zawsze posklejane od żelu ;-) no i liliputy są wiem o tym, ale nic na to nie poradzę. Jestem tylko ciekawa w jakim celu ludzie to piszą, bo przecież nie z dobrego serca ;-)

      Usuń
    5. Wydaje mi się, że część po prostu nie rozumie tego, że ktoś chce mieć dlugie wlosy. Staram się pamietac o tym, ze większość dziewczyn stawia przede wszystkim na kondycję włosów i jesli maja 3 cm zniszczonych końcówek idą do fryzjera i tracą sześć. Nie zwracają uwagi na dlugosc i mysla, ze kazdy tak ma. Ze na przykład ja moge obciąć 10 cm wlosow na raz i będę szczęśliwa bo przecież beda zdrowe.

      A reszta to typowi, smieszni zlosliwcy.

      Usuń
    6. Szkoda tylko ze mnie zawsze takie rzeczy pisza anonimy, nie wiem dlaczego tylko? Np dzisiaj napisala dziewczna zebym obciela do zapiecia stanika. ale to jest 10 cm. chyba bym sie zaplakala, a poza tym nie uwazam aby moje koncowki byly bardzo zniszczone. Moze 3 cm i je planuje obciac ;-)

      Usuń
    7. To nie tak.że tylko osoby niemajace konta Google piszą złośliwe albo przykre komentarze. Anonimy tak, ale w takim sensie, że część to osoby mające konto tylko wylogowuja sie na czas publikowania takiego komentarza. Ja pamiętam tylko jeden komentarz taki wredny napisany przez zalogowana osobe.

      Zostaw to. Kompletnie to zostaw. Nie moze byc tak ze ktos Ci napisze ze masz sciac 10 cm i biegniesz do lustra i zastanawiasz sie czy faktycznie. Nie bierz tych komentarzy do siebie, bo one po prostu nie sa prawda. Wiesz w jakim stanie sa Twoje wlosy i nie moze byc tak ze 1 komentarz sprawi, ze zwatpisz. Pamiętaj ze niektórzy sa zlosliwi. Widocznie im to pomaga, nic tylko współczuć. A inni nie wiedza ze zdjecie zle wyszlo (bo nie chce sie czytac posta) albo sa.na blogu pierwszy raz i nie wiedza ze.ktos tak jak ja nie ma ochoty obcinac 10 cm na raz i robi to powoli.

      Usuń
    8. U mnie jeszcze się nie zdarzyło, aby zalogowana osoba napisała coś niemiłego. Zawsze wszystko brałam do siebie, taka niestety jestem. Muszę się uodpornić, ponieważ im więcej wejść na bloga, tym więcej krytyki. To jest normalne.

      Usuń
    9. Ja brałam wszystko do siebie ekstramalnie. I kompletnie nie wyobrażałam sobie tego że kiedyś nauczę się tego nie robić. Samo się stało.

      Usuń
    10. Mam nadzieje, że u mnie tak samo się stanie :-)

      Usuń

Prześlij komentarz