Jak samodzielnie podciąć końcówki: kształt U

Na początku muszę koniecznie podziękować Lagoenie i Blondregeneracji za ich wpisy, bo to dzięki nim odkryłam tę metodę. Dziękuję! :) Moje końcówki we wpisie, który stworzyłam tuż po podcięciu (wrześniowa aktualizacja długości) nie wyglądały zbyt dobrze, bo brakowało im protein. Po zabiegu laminowania Marion spojrzałam w lustro i pomyślałam „jej, o takim kształcie końcówek zawsze marzyłam!” Bardzo, bardzo się cieszę z ich wyraźnie lepszego stanu (boki podcięłam całkiem sporo) i z zupełnie nowego wyglądu. Mój proces podejmowania decyzji dotyczącej tej zmiany możecie prześledzić w właśnie we wrześniowej aktualizacji długości. Tam też pokazałam pierwsze zdjęcia. Ale zacznijmy od początku.

Potrzebne będą Wam: gumka do włosów, szczotka lub grzebień, coś do zrobienia prostego przedziałka (na przykład ołówek ;)), nożyczki do cięcia włosów. (Ja od kilku lat używam tych z Rossmanna i sprawują się świetnie.)

Zanim zaczniecie cały proces podcinania, na nierozczesanych, lekko pozbijanych w pasma włosach możecie zrobić przedziałek i roboczo chwycić lub związać włosy w kucyk pod brodą. Spójrzcie na końcówki i ustalcie jaka jest różnica miedzy najdłuższym a najkrótszym pasmem w takim kucyku. W ten sposób ustalicie ile minimalnie trzeba podciąć, by odświeżyć wszystkie końcówki i by kształt wyszedł pełen. Pamiętajcie o zapuszczanej grzywce, jeśli ją macie. U mnie to ona jest najkrótszym pasmem i musiałam uważać, by nie podciąć całości aż do jej długości. Kiedy wyszczotkujecie lub rozczeszecie włosy pasma znikną i trudno będzie ustalić ile najmniej centymetrów należy ściąć by nawet  z najdłuższych partii podciąć choć pół centymetra ;)

1. Zaczynamy od zrobienia przedziałka na środku głowy. Swój teraz noszę z boku, ale na czas podcięcia, żeby kształt wyszedł równy, postanowiłam jednak przesunąć go na środek. Dzielimy włosy na połowy, przerzucamy do przodu, dokładnie rozczesujemy.

2. Związujemy je pod brodą w kucyk i znów rozczesujemy.
Spójrzcie w lustro. Wiecie już dlaczego Lagoena nazwała metodę "na babuszkę"! ;)


3. Trzymając końcówkę kucyka między palcami by pasma się nie przesuwały, obcinamy ustaloną liczbę centymetrów. Możemy spokojnie zacząć od mniejszego cięcia, rozpuścić włosy, zobaczyć jak wyglądają – czy nie obcięliśmy za mało, czy kształt U jest pełen – i ewentualnie powtórzyć cały proces. Metoda jest świetna właśnie dlatego, że jest prosta i za każdym razem można zebrać włosy jeszcze raz i podciąć w ten sam kształt.

4. Rozpuszczamy całość, ewentualnie przenosimy przedziałek na jego stałe miejsce. I gotowe! :)

Oto kilka zdjęć moich włosów przed podcięciem, w trakcie i po.

Tak wyglądały końcówki tuż przed podcięciem. Brakuje im protein więc są wizualnie rzadkie.


Marzec 2014. Na tym zdjęciu lepiej widać końce i ich prosty kształt sprzed podcięcia. (Link do posta w którym opisałam inny sposób na samodzielne podcięcie końcówek, też z jednym kucykiem ale właśnie na prosto, znajdziecie na końcu wpisu.)


Końcówki przed podcięciem, włosy przerzucone do przodu, jeszcze przed szczotkowaniem.


Końcówka kucyka związanego pod brodą.


Tniemy! :)


Końce po podcięciu, jeszcze w kucyku.


Pierwsze dwa zdjęcia całości tuż po podcięciu. Przez wyszczotkowanie końce zrobiły się tak spuszone, że ledwo je widać. Wspomniany brak protein też robi swoje. Ale po prawej stronie, gdzie światło jest mniej intensywne, widać nowy kształt.



I jeszcze zestawienie: przed i po. Włosy na zdjęciu "przed" są niewyszczotkowane, stąd różnica w falach.


Końce przerzucone do przodu. Tutaj bardzo dobrze widać, że zostały podcięte. Kiedy ich dotykam również mocno to czuję. Są krótsze, brakuje sięgających wcześniej najniżej pasm bocznych. Ale przede wszystkim są dużo gęściejsze! :)



Zestawienie końcówek z przodu przed i po podcięciu. Ze względu na światło, różnicę na zdjęciu najbardziej widać na prawej połowie pasm.


I jeszcze zdjęcie ściętej partii. Udało mi się na raz obciąć mniej więcej tyle ile planowałam, czyli 1.5 cm z najdłuższych, środkowych pasm. Włosy miały 99.5 cm przed podcięciem i 98 cm po. (Jak mierzę włosy.)


Jeszcze zdjęcie zrobione kilka dni po podcięciu, po tym jak użyłam w końcu protein i końcówki jak zwykle się wypełniły. Widać dobrze ich kształt, w którym jestem zakochana :) O takim marzyłam! Całość włosów wygląda tutaj kiepsko. Aktualizacja i ten wpis sprawiły, że wpadłam na pomysł napisania o tym, jak różnie moje włosy wyglądają w rzeczywistości i na zdjęciach. Trochę martwi mnie to, że w wielu postach muszę wspominać o tym, że "włosy tylko tak wyszły na zdjęciu, w rzeczywistości wyglądają lepiej..."


I jeszcze zdjęcie mokrych włosów. W ten sposób na ciemnym tle również dobrze widać kształt cięcia. (Oraz to, że krótsze włosy wyraźnie się kręcą tuż po myciu, dając książkowy efekt napuszenia ;))



P.S. Maluję paznokcie może raz na pół roku. Teraz mam ten jeden raz udokumentowany! ;) I oczywiście nie mogłam nie założyć do zdjęć pandy :)

P.P.S. grudzień 2014: w grudniu spróbowałam zostawić przedziałek tak, jak go zazwyczaj noszę, czyli na boku. Nie miało to znaczenia dla ostatecznego kształtu końcówek, bo okazało się, że kiedy dzielę włosy na połowy od czubka czy raczej tyłu głowy do karku i tak prowadzę linię przez środek, niekoniecznie kontunuując linię przedziałka. (Który tak czy siak kończy się na środku głowy, choć z przodu nie widać krzywej linii. Moje włosy naturalnie tak opadają na boki więc z tym nie walczę.) Różnica może więc dotyczyć tylko końcówek wąskiego pasma włosów znajdujących się między moim bocznym przedziałkiem a domyślnym środkowym. Ale jej w praktyce nie widać.

Powiązane posty:

~Prosty sposób na samodzielne podcięcie końcówek. Z kucykiem z tyłu głowy, na prosto.

Komentarze

  1. a ja bym je jeszcze troszkę podcieła, choć wyglądaja fajnie :)
    panda zdecydowanie dodaje uroku :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Też często wykorzystuję tą metodę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. faktycznie ladny ksztalt wyszedl :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę wypróbować tę metodę, bo dotąd podcinałam na dwa kucyki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zakochałam się w pandzie! <3
    No i te końcowe zdjęcia nareszcie ukazują piękno Twoich włosów! Końcówki wyglądają genialnie i ten kształt nieziemsko pasuje do Ciebie i Twoich włosów, to chyba było to czego tak długo potrzebowały.
    Uzyskałaś takie delikatne U o którym marzę, by mieć je w przyszłości gdy uda mi się zagęścić końcówki :)
    Jeeej jeej nie wiem czy nie ciesze się z tego efektu równie bardzo jak Ty :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się wydaje, że to jest to! :) I czemu tak długo czekałam?! ;)
      Cieszę się, że mnie rozumiesz w mojej dzikiej radości :):)

      Usuń
  6. Wow! Bardzo ciekawa metoda, pierwszy raz widzę:) Fajny kształt:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na dwóch ostatnich faktycznie fajnie widać kształt w odróżnieniu od tych prześwietlonych wcześniejszych :) jest "zaelfiście" jak to red haired ujmowała :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepraszam, że to napiszę, ale według mnie Twoje włosy są w opłakanym stanie... Wyglądają gorzej niż jakbyś o nie nie dbała wcale

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd wiesz jak wyglądałyby, gdybym o nie nie dbała? ;) Czytałaś post? Nie czytałaś. Nawet poruszyłam w nim konkretnie kwestię tego, jak włosy wyglądają na zdjęciach.

      Usuń
  9. Ciekawa metoda, widziałam już ją u Lagoeny. Efekt wyszedł bardzo fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie znałam wcześniej tej metody :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nazwa mnie naprawdę okropnie bawi! :D Ale trafnie! Sama własnie ostatnie podcięcie zrobiłam tą metodą. Bardzo łatwa i dokładnie zrobiona gwarantuje idealne cięcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja musiałam zrobić przerwę na śmianie się kiedy związałam włosy pod brodą :) Te włosy wokół twarzy i jeszcze kitek! :D Boska stylizacja ;)

      Usuń
  12. właśnie podcięłam, świetna metoda:)

    OdpowiedzUsuń
  13. hej Henri,

    zmiana kształtu na U robi u ciebie mocną różnicę! zdecydowanie lepiej po tym cięciu. poza tym na zdjęciu w fioletowej bluzce nie widać zniszczeń, o których często piszesz, a na zdjęciach z pandą już tak. cieszę się, że pokazujesz i takie zdjęcia, na których włosy nie wyszły najlepiej.

    [mam wrażenie, że większość blogerek wyszkoliła się z z robienia perfekcyjnych fotek swoim nieperfekcyjnym włosom, przez co cała lektura ich blogów to dla mnie strata czasu. "Ojej, przepraszam za kiepskie zdjęcie, no ale widzicie same, że te włosy są takie, śmakie i owakie" - a tam długa, błyszcząca fryzura. Dopiero przy jakichś zbliżeniach, czy zdjęciach robionych przy innych okazach, albo notce dotyczącej kryzysu w pielęgnacji widać, że im wiele brakuje do ideału. Po co zaklinać rzeczywistość i oszukiwać wszystkich włącznie z samym sobą?]

    A teraz pytanie - jak sobie radzisz Henri w tym beznadziejnym okresie, gdy dni są bardzo ciepłe, noce chłodne i wilgotne, a grzejniki grzeją? Bo ja mam 3xP: puch, przetłuszcz, przyklap :/

    Pozdrawiam,
    j.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak... Ja też na 99.9 procentach zdjęć nie widzę czyjegoś "bad hair day".
      Na tym blogu tak już będzie. W dni kiedy włosy wyglądają źle, będą takie też na zdjęciach. Bo jak ma być inaczej? Szkoda tylko, że to właśnie zdjęcia z kiepskich dni przyciągają tyle uwagi. I że zaskakująca większość czytelników nie zwraca uwagi na to, że wiele dziewczyn wstawia zdjęcia z lampą. Jeśli nie wyłącznie, to najczęściej.

      Kurczę, nie mam pomysłu na poradę :( Sama jeszcze nie mam włączonego ogrzewania, a nawet jak już będę miała... moje włosy nie reagują na takie rzeczy. (A może w tym roku coś zauważę?) Nigdy nie musiałam sobie radzić z problemem ogrzewania w mieszkaniu czy upału na dworze i nie mam pomysłu :(
      Może ta magiczna lista temperatur punktu rosy pomoże? To znaczy w ogóle całe zagadnienie punktu rosy.

      Usuń
  14. Moje włosy są niestety jeszcze za krótkie aby je podciąć tym sposobem.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wow, jakie cudne dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuugie włosy masz !
    Pozazdrościć xd
    Pozdrawiam ;*

    Miśka
    ♥miska-grabowska.blogspot.com♥

    OdpowiedzUsuń
  16. przydatny post :) a panda super!! :D mega długie te Twoje włoski :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Henri, ja sądzę że o wiele więcej osób ma problemy z tym jak ich włosy wychodzą na zdjęciach, i po prostu idą łatwiejszą i ładniejszą drogą - robią zdjęcia z lampą bo wtedy po prostu włosy wyglądają lepiej. I nie mam tutaj na myśli blogerek "zawodowych", którym najbardziej zależy na pięknych zdjęciach, tylko te zwykłe, "amatorki". Zresztą, nawet u Anwen parę razy pojawiło się zdjęcie bez lampy i zaraz pod nim tłumaczenie dlaczego włosy wyglądają gorzej niż zazwyczaj. A Ty prostu jesteś aż do bólu uczciwa i konsekwentna i wrzucasz tylko zdjęcia bez lampy które, bądźmy szczerzy, nie dodają Twoim włosom urody, wręcz przeciwnie, podkreślają odstające włosy itd. Dlatego uważam że powinnaś od czasu do czasu wrzucać zdjęcia i z lampą, i bez (np. w comiesięcznych aktualizacjach) - z informacją że faktyczny stan włosów jest gdzieś pośrodku.

    Btw, chcesz zobaczyć zdjęcie moich końcówek? Tak, tych końcówek które od listopada 2011 są wciąż podcinane a i tak ciągle gdzieśtam są jeszcze zniszczenia? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak będę robić. Wrzucać od czasu do czasu zdjęcia z lampą i bez dla porównania.

      A koncówki chcę! Wczoraj nawet zastanawiałam się, czy coś napiszesz na blogu i pokażesz włosy w najbliższym czasie :)

      Usuń
    2. Wrzucaj takie zdjęcia regularnie, może nie w każdym wpisie ale chociaż raz w miesiącu.

      Blogerka ze mnie żadna, nie przepadam za pisaniem i raczej nie zamierzam kontynuować pisania. Był moment kiedy chciałam usunąć bloga, ale ostatecznie nie zrobiłam nic. Jedyną motywacją dla mnie jest możliwość pokazania paru blogerkom u których komentuję moje włosy... ale to za mało żeby pisać regularnie.
      Tak czy siak, oto moje końcówki: http://pl.tinypic.com/r/2ylo3d0/8
      Ich stan jest świetny, ale mogłam już dawno mieć o wiele dłuższe włosy. A najlepsze jest to, że w paru miejscach na długości wciąż mam zniszczenia. Po prawie 3 latach pielęgnacji i podcinania.

      Usuń
    3. O ja, no przecież jest świetnie! Naprawdę! Kurczę, super :):):)

      Usuń
    4. Zdjęcia z lampą obok tych bez lampy w Twoim wypadku Henri faktycznie mogą pomóc, bo nie ma co się oszukiwać, ale Twoje włosy fotogeniczne nie są, a szkoda byś wyczytywała tyle przykrych komentarzy tylko dlatego, że komuś się nie chciało czytać notki. Mi z prostymi włosami jest łatwiej, wystarczy że znajdę troszkę słońca, więc nigdy nie potrzebowałam zdjęć z lampą.
      Gabrysiu ale końcówki! Cudne. Nie ma co żałować, że mogłoby sie mieć już takie długie włosy, bo każda droga jest dobra. Albo ta wolniejsza jak u Henri - wtedy cieszy długość, ale na zdrowe końce trzeba czekać, albo ta szybsza - cieszą zdrowe włosy, ale o długość walczy się wolniej. A Twoje końcówki gdybym mogła to bym skradła :)

      Usuń
    5. Ja też! Dziś w nocy zakradamy się i porywamy końcówki :-D

      Usuń
    6. Widzę że wam się nie udało =D ale żeby was trochę pocieszyć, ja też mam zniszczenia! Same końcówki są zdrowe, za to wyżej różne rzeczy się dzieją... I strasznie mi włosy lecą. Za to wizualnie jest świetnie, przestałam się rozczulać nad tym że moje włosy są niby falowane i nosze je bardziej na gładko. I jest super.

      Gabrysia

      Usuń
  18. pierwsze zdjęcie jest zabójcze:D
    czytam o tych lampach błyskowych i wiem,że kolejne zdjęcie jakie wstawię u siebie będzie dla odmiany bez,żeby nie było ciągłego "upiększania" włosów:p

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo ładnie pasuje ten kształt. Szczególnie na ostatnim zdjęciu widzę, jak ładnie zagęściłaś optycznie końce. Pięknie jest! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Przymierzam się do wypróbowania tej metody :) Mam nadzieję, że uda mi się osiągnąć w miarę równy efekt, żebym mogła potem wyjść do ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się bałam tego, że wyjdzie jakiś kompletny kosmos, odwrócone V :D Ale nie! Wyszło ekstra :)

      Usuń
  21. Czemu ty czeszesz krecone wlosy? Sa mega mega mega spuszone wez wydobyj piekny skret! : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Henri, jeżeli już chcesz pracować nad falami, to rób to z głową - nie rozczesuj ich tak, bo nie wyglądają wtedy dobrze. Świetny post ze zdjęciami o stylizacji włosów falowanych napisała ostatnio Kasia z wlosowo - kosmetytyczno - jedzeniowo.
      Gdybyś po myciu zaaplikowała na nie żel, ugniatała i wysuszyła przy użyciu dyfuzora, prezentowałyby się pewnie bardzo dobrze. Spróbuj!

      Usuń
    2. Nie mam dyfuzora :-D Wyrzuciłam go jakiś czas przed zaakceptowaniem fal. Wtedy nawet nie wiedziałam do czego służy. Teraz trochę żałuję.
      A tak poważnie... Podkreślam skręt, ale wolę koczek od żelu i ugniatania. Ugniatanie bardzo, bardzo źle wpływa na moje wrażliwe i suche końcówki. A przede wszystkim na moich włosach bardziej podobają mi się duże "koczkowe" fale, nie te mniejsze naturalne ;-) Ugniatania próbowałam i to jednak nie to w moim przypadku.

      Usuń
  22. Przede wszystkim: jaka urocza panda!
    Co do U - udało mi się wreszcie pozbyć tych nierówności, uff. Fryzjerki podcinały tak bez konsultacji ze mną i odczuwam teraz głęboką niechęć. Nie lubię różnicy w długości, bo jak tu zrobić potem fryzurę, kiedy długość różna? Irytujące. Przy okazji, chyba umarłabym ze strachu, gdybym miała tyle włosów obciąć! Ale za to jak Twoje ładnie teraz wyglądają! A zdjęcie na mokro jest w ogóle doskonałe. Ślicznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :-)
      Ja bez przemyślenia tego przez 2 tygodnie tez bym umarla przed wzieciem nozyczek w reke :-)

      Usuń
  23. Sposób "na babuszkę" - uśmiałam się, ale rzeczywiście tak to wygląda :D
    No u mnie by takie podcinanie zdecydowanie nie przeszło, bo mam za krótkie włosy, żeby tak z przodu je związać :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciekawy sposób na samodzielne obcięcie końcówek. Oszczedzamy pieniądze i stres, że fryzjerka źle to zrobi. ;)
    Pozdrawiam. :**

    OdpowiedzUsuń
  25. Ale się cieszę, że się odważyłaś :)) Efekt jest super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, a zaczęło się od komentarza u Ciebie! :-)

      Usuń
  26. Wiesz co Ci powiem? Przekonałaś mnie kobieto :D
    Następnym razem tnę tym sposobem sama!

    OdpowiedzUsuń
  27. Końcówki wyglądają dobrze, zwłaszcza na ostatnim zdjęciu mają fajny kształt. Bardzo Cię lubię za realizm :)
    sasa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :-) Za nic nie zrezygnuję ze zdjęć bez lampy. Dodam do nich od czasu do czasu te z fleszem, ale będę nadal pokazywała włosy takie jakimi są. Jakiekolwiek będą ;-)

      Usuń
  28. ale masz długie włoski :) będe musiała wypróbowac ten sposób.
    pozdrawiam i zapraszam do siebie http://emissss.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja jednak wolę wybrać się do fryzjera :))

    OdpowiedzUsuń
  30. Ciekawy sposób i na pewno kiedyś wypróbuję go na swoich włosach - dziękuję za pomysł:)
    Wydaje mi się Henri, że powinnaś rozważyć kwestię keratynowego prostowania włosów - na pewno w ten sposób Twoje włosy (przynajmniej końcówki) szybciej doszłyby do siebie i przestałyby się tak puszyć. Na moich włosach, o podobnej do twojej strukturze, właśnie taki zabieg pomógł mi najbardziej.
    Pozdrawiam, E.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już kilka osób sugerowało mi prostowanie ale naprawdę boję się takich zmian :-) Będzie dużo trudniej, ale poradzę sobie inaczej :-)

      Usuń
  31. Dużo bardziej podobają mi się Twoje włosy z takim ścięciem. Wydaje się jakby troszkę odżyły ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. tu by się przydał dobry fryzjer, bo na razie wygląda to jak bezkształtne siano katechetki :(

    OdpowiedzUsuń
  33. Raczej sama nie odważyłabym się podciąć włosów ;p Dobrze, że mam mamę, która się potrafi posługiwać całkiem sprawnie nożyczkami.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz