Jak opanowałam ŁZS

Dotychczas o moim problemie ze skórą głowy (który, okazało się, ma na imię łojotokowe zapalenie skóry) pojawił się jeden post. Jest w nim wielka lista wszystkiego, czego próbowałam przez kilka miesięcy. Zaczęłam na własną rękę szukać i możliwej diagnozy i możliwych antidotów, później zapisałam się na wizytę u dermatologa ale w czasie oczekiwania (pół roku) rozwiązałam problem sama. Przynajmniej częściowo. Reszta przyszła później. (A recepty od lekarza nawet nie udało mi się wykupić. Czekałam kilka dni, trafiłam na moment zmiany numeracji recept i moja zrobiła się nieważna. Nie było sensu czekać pół roku na szansę dostania nowej.)

W skrócie, problem polegał na tym, że na mojej skórze głowy pojawiała się biała warstwa. Teraz wiem, że był to nadmiar martwego naskórka. Trzeciego dnia po myciu (albo i czwartego, bo wtedy jeszcze wciąż próbowałam myć włosy rzadziej. Nie miało to sensu, a skórze głowy wręcz szkodziło.) widoczne były maleńkie, białe płatki. Dodatkowo, nadmiar martwego naskórka powodował wypadanie włosów. A kiedy zaczęłam z tym walczyć, doszło swędzenie, zwłaszcza nad karkiem. O ironio. Nie mogłam przykrywać głowy czepkiem ani zawijać w ręcznik, nie mogłam nałożyć odżywki nawet na włosy powyżej linii uszu, bo przy związywaniu ich w koczek produkt dostawał się w pobliże skóry i swędzenie było wyraźniejsze.

W końcu znalazłam i kupiłam Neutralny szampon Natura Siberica. Pomógł natychmiast. Po jednym użyciu swędzenie skóry zniknęło. Później zaczęłam myć włosy częściej: co dwa dni. Na początku niewiele to zmieniło, jak wspominałam w pierwszym poście. Ale teraz wiem, że właśnie to przyczyniło się najbardziej do opanowania problemu. (A prawda jest taka, że mycie co dwa dni nawet w kwestii przetłuszczania włosów jest dla mnie optymalne. Rzadsze mycie było już na siłę, dopiero teraz to widzę.) Włosy więc nie tracą, nie są myte kiedy jeszcze tego nie potrzebują, nie przesuszają się. A skóra głowy jest oczyszczana dokładnie wtedy, kiedy tego potrzebuje.

Kolejny produkt: Cerkogel 30. Przeczytałam o nim na jakimś niewielkim forum w momencie, kiedy myślałam, że próbowałam wszystkiego (i nic, poza szamponem NS który usunął swędzenie ale nie nalot i płatki, nie zadziałało). Wersja z 10% mocznika jest nawilżająca, a 30% nawilża i złuszcza. I tego mi było trzeba. Na początku używałam Cerko co mycie (przez i po), teraz wystarczy raz w tygodniu przed myciem a jak zapomnę, nic wielkiego się nie dzieje. Delikatne swędzenie przypomni mi o złuszczaniu dopiero po dwóch tygodniach, chociaż nadmiar naskórka wyczuję dotykiem wcześniej.

Kompletnie niespodziewanie, pomocne okazały się też wcierki. Zaczęłam ich używać żeby przyspieszyć porost włosów i przy każdej bałam się, że zaburzy delikatną równowagę skóry głowy. Okazało się, że kozieradka świetnie usuwa nadmiar naskórka, działając prawie tak, jak Cerkogel 30. Po tym jak przestałam używać jej co mycie jako środka na porost włosów (a i do tego wrócę) używam jej tak, jak Cerkogelu: raz w tygodniu, przed myciem. Nie zawsze, bo to Cerkogel jest stałym elementem a do niego dobieram inne. Czyli Jantar, który genialnie nawilża skórę. Pokrywa ją widocznym, delikatnym filmem. Bez sklejania włosów, bez obciążania. Nawilżające dla skóry okazało się też ziołowe Serum na porost włosów Babuszki Agafii. Kupiłam również Emulsję na suchą skórę głowy Emolium (już nie jako wcierkę na porost włosów ;)). Tych czterech produktów używam dla dopełnienia działania Cerkogelu. Nie wszystkich na raz, najczęściej pojedynczo, po kilka tygodni. Odkąd przetestowałam wszystkie interesujące mnie metody przyspieszania porostu włosów, mogę spokojnie pić skrzypokrzywę albo drożdże a do tego częściej używać Jantaru. Albo wcierać serum Agafii na porost a kozieradki używać jako elementu pielęgnacji skóry głowy. Już wiem jak działają, mogę mieszać i produkty i cele.


 A więc kluczowe w moim przypadku elementy to:

  • Częstsze oczyszczanie skóry głowy – w takim momencie, w którym swędzenie jeszcze się nie pojawia (czyli co dwa dni).
  • Złuszczanie nadmiaru naskórka (Cerkogel 30 i kozieradka)
  • Nawilżanie skóry głowy, bo kiedy dotykam jej opuszkami palców czuję, że bywa sucha. (Jantar, Serum na porost włosów Babuszki Agafii, Cerkogel 30, Emulsja Emolium) Nawilżanie nie tyle wpływa bezpośrednio na samo łojotokowe zapalenie, co utrzymuje skórę w stanie równowagi. Przesuszona mogłaby zacząć produkować więcej sebum. Taka pielęgnacja ważna jest dla każdego, nie tylko dla osób z ŁZS. Sama długo ignorowałam skórę skupiając się na pielęgnacji włosów. Okazało się, że niewielki wysiłek dużo zmienia – stan skóry przekłada się na stan włosów.
  • Swędzenie usunął natychmiast szampon Natura Siberica. Od tego czasu używam tylko szamponów NS oraz Planeta Organica – bez siarczanów. Do Neutralnego nie wróciłam, bo już nie muszę: po jednej butelce swędzenie nie wróciło do mnie ;) Jednak kombinowanie (na przykład próba zastąpienia szamponu balsamem do kąpieli Babydream fur mama) kończy się nawrotem i swędzenia, i nadmiaru naskórka, i suchych kropek czy płatków.
Najczęściej nawet nie pamiętam o tym, że mam ŁZS. Do używania Cerkogelu i dodatkowych produktów już się przyzwyczaiłam, z resztą i bez ŁZS prędzej czy później zaczęłabym w podobny sposób dbać o skórę. Mogę spokojnie nakładać czepek i turban na całą głowę, kiedy wejdę zimą do autobusu nie muszę pamiętać o zdjęciu czapki. A najbardziej cieszę się z tego, że mogę nakładać odżywki i maski na włosy tuż przy głowie. Nic się nie dzieje nawet, jeśli przypadkowo wmasuję odrobinę w samą skórę. (Ale mycie odżywką nadal nie jest dla mnie.) Zdaję sobie sprawę z tego, że opanowanie choroby przy pomocy kilku aptecznych kosmetyków bez recepty, wcierek i tymczasowej zmiany nawyków było możliwe tylko dlatego, że szczęśliwie ŁZS jest u mnie łagodne. Choć momentami było tak źle, że musiałam świadomie powstrzymywać się przez drapaniem skóry (krótkie paznokcie pomagają), nigdy nie miałam na głowie typowej łuski, nawet nad karkiem. Działanie kozieradki na moją skórę w kontekście łojotokowego zapalenia jest na tyle nietypowe, że raczej nie sprawdzi się u każdego. Ale stworzyłam ten wpis, żeby tym z Was, które mają podobny problem podsunąć kilka ogólnych pomysłów nawet, jeśli konkretne szczegóły się nie sprawdzą. Niech moje trwające ponad rok poszukiwania będą dowodem na to, że zawsze da się znaleźć rozwiązanie. :)

Komentarze

  1. Właśnie zdałam sobie sprawę, że gdy przetrzymam włosy do 4 dnia to automatycznie na skórze jest dość gruba warstwa martwego naskórka i niemiłosiernie swędzi. Kurczę. Dziękuję za uświadomienie, będę pracowała nad skórą. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że moje pomysły jakoś Ci pomogły :) Mycie jest takie proste! A tyle może zmienić.

      Usuń
  2. chyba skuszę się na Jantar skoro piszesz ,że pomaga na nawilżenie skóry głowy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kupie tą odżywkę z Jantara zdecydowanie!

    OdpowiedzUsuń
  4. ja myje codziennie, na drugi dzien wygladaja nieswiezo i swedza :(

    OdpowiedzUsuń
  5. wlasnie zakupilam peeling z NS i jestem ciekawa czy takie porzadne zluszczenie skory glowy cos pomoze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że firmy zaczynają coś takiego robić! :)

      Usuń
  6. dobrze dobrany do kaprysów naszej skóry szampon, mycie w potrzebie, a nie przetrzymywanie włosów na siłę, nawilżanie i złuszczanie to są rzeczy, które sama, z własnego doświadczenia polecam. najgorszy jest dobór szamponu, ale jeśli już się taki pasujący znajdzie, to faktycznie, można żyć zupełnie normalnie;)

    sama obecnie stosuję tylko dwa pierwsze z wymienionych przeze mnie punktów i w zupełności mi to wystarcza - nie pamiętam nawet, kiedy ostatni raz zaswędziała mnie skóra głowy, kiedy była zaczerwieniona. bez obaw i wstydu chodzę do fryzjera:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy możesz napisać, jakiego szamponu używasz?

      Usuń
    2. u mnie działają wszelkie head & shoulders:)

      Usuń
  7. Jak aplikujesz Jantar? Pytam szczególnie o metodę- strzykawka i bezpośrednio na skóre głowy, czy na opuszek palca i palcami wcierasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku używałam butelki ze spryskiwaczem z ZSK ale aplikuje takie ilości, że jedna butelka Jantaru starczała mi na 10 dni. Przerzucę się następnym razem na butelkę od serum Babuszki Agafii, bo jest idealna :)

      Usuń
  8. U mnie Jantar i kozieradka nasilały podrażnienie skóry głowy, w efekcie nasilając łojotok.

    Pomogły mi:
    cerkogel 30 - najpierw przed każdym myciem, potem co drugim, teraz w razie potrzeby;
    peeling skóry głowy (dodaję do szamponu korundu lub mielonych pestek róży od ol'vity), najpierw co drugie, potem co trzecie mycie, teraz już raz w tygodniu;
    maseczki ziołowe na skórę głowy (w sensie zioła w proszku z glinką i wodą);
    i przede wszystkim szampon. U mnie tym idealnym okazał się szampon Eva natura z czarną rzepą;
    jeśli chodzi o wcierki, dobre efekty przynosi rzepa joanny, używana rzadziej niż codziennie.
    Mogę używać też olejków ziołowych, ale tylko na czystą skórę głowy.

    Dopóki trzymam się tego planu - jest OK. Ostatnio wymyśliłam testowanie innego szamponu i w ciągu tygodnia kondycja skóry bardzo się pogorszyła. Również nie mam typowej łuski, u mnie objawy to bardzo nasilony łojotok, bolące podskórne gule na skroniach i nad karkiem, kosmicznie nasilone wypadanie włosów i koszmarne swędzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kombinowanie z raz znalezionym szamponem się mści. W życiu już chyba nie zmienię NS.
      Chciałam też próbować ziół i glinek, ale przez suche włosy i właśnie myśl "jak masz coś dobrego to nie kombinuj" nie próbuję.

      Usuń
    2. Prawda, ja mam cienkie, z natury tłuste i przyklapnięte, i im "spuszacze" są niezbędne. U Ciebie mogłoby być kiepsko.


      ZOSIA <- Zo kazała mi napisać :)

      Usuń
    3. Cześć Zosia! Znalazłaś jeże w lesie? :-)

      Usuń
  9. zmagam się z podobnym problemem, od zawsze myje włosy co 2 dni i nie mogę dopuścić aby skóra pokryła się tym martwym naskórkiem bo potem zaczyna się zwiększone wypadanie, nie miałam jeszcze szamponu Natura Siberica,
    masakra, pół roku na wizytę do dermatologa, chyba leczenia bezpłatnego już nie ma u nas ,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem pół roku a raz, ale nie ze skórą głowy, weszłam dosłownie od razu. Myślałam że idę się tylko zarejestrować a dostałam od razu wizytę.

      Usuń
    2. Zależy od gabinetu, ja mam lekarza u którego jest reguła że pacjenci są przyjmowani tego dnia, którego przyszli. Jeśli ktoś przyjdzie za późno, po prostu wraca następnego dnia. I działa to bardzo sprawnie. Zupełnie nie rozumiem i nie popieram zapisywania się na wizytę na kiedyśtam.

      Usuń
  10. Całe szczęście moja skóra głowy nie borykała się i nie boryka z podobnym problemem ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czy stosowałaś kiedyś Cerkogel na noc? Myję głowę rano zaraz po wstaniu, więc nie mam kiedy go używać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie. Ale często Chodze z nim dużo dłużej niż pół godziny. Nie dzieje się nic typu podrażnienie. Chyba możesz zaryzykować, najpierw z mała ilością w jednym miejscu na skórze na przykład. :)

      Usuń

Prześlij komentarz