Sierpniowa pielęgnacja włosów

W sierpniu dopadł mnie kryzys. Zaczynam mieć dosyć tego, jak wyglądają moje końcówki ale jednocześnie nie staję się bardziej gotowa do większego podcięcia. Czasem, zwłaszcza po proteinach, końce są wypełnione wizualnie i wyglądają bardzo dobrze, ale często jest tak jak na przykład w dzień, kiedy robiłam zdjęcie do lipcowej aktualizacji długości, to w domu (wtedy suchość była winą cassii ale zdjęcie dobrze pokazuje częsty wygląd włosów w kwestii końców). Do tej pory cierpliwie podcinałam końcówki co trzy miesiące, teraz nagle nie mogę się doczekać aż dotrę do linii zdrowych włosów. Kiedy ponad cztery lata temu podejmowałam decyzję o powolnych podcięciach zamiast jednego dużego chyba nie wiedziałam, że zajmie mi to aż tyle czasu. Wiele dziewczyn już dawno osiągnęło swój cel, ja nadal czekam. Od czterech i pół roku. Wciąż myślę, że jeszcze dużo muszę zrobić nie po to, żeby włosy wyglądały lepiej, tylko po to żeby w ogóle wyglądały dobrze.

Tak jak wspomniałam na początku nie jestem gotowa na większe podcięcie. Nie wykluczam tego, że za jakiś czas się to zmieni, ale tylko kiedy będę w pełni zdecydowana podetnę włosy więcej niż te kilka centymetrów. Jeśli zrobię inaczej wiem, że będę bardzo nieszczęśliwa z krótszymi włosami a zdrowsze końce nie wynagrodzą tego w pełni. Już raz próbowałam. Na razie, pomimo, że końcówki mi coraz bardziej przeszkadzają, długości nie chcę tracić jeszcze bardziej. Chociaż nie czuję ani nie widzę jej tak, jak się tego spodziewałam. Ostatnie kilkanaście centymetrów włosów jakby się nie liczy. Włosy mają teraz prawie 100 cm, sięgają kości ogonowej a ja nie czuję tej długości przez rzadkie, lekkie końce.

Będę robiła swoje. Przestanę tyle o tym myśleć, zajmę się pielęgnacją. Może za jakiś czas zdecyduję się na większe cięcie. A może wcześniej osiągnę swój cel (112 cm, długość klasyczna czyli pod pośladki) i będę mogła spokojnie ścinać wszystko co urośnie. Na szczęście u mnie kryzysy nie kończą się nagłymi decyzjami, których mogłabym żałować ;)

Poza tym przez większość sierpnia byłam praktycznie ciągle poza domem, wyłączając pojedyncze dni na przepakowanie się między wyjazdami i ostatni, domowy tydzień. Większość miesiąca spędziłam u rodziny na wsi, miałam więc czas na to, by dbać o włosy jak zwykle, z olejowaniem i nakładaniem masek. Dzięki temu upały nie zaszkodziły im ani trochę. Dużo pływałam w jeziorze (kilka razy z rozpuszczonymi włosami, co pozwoliło mi w końcu pozbyć się efektów cassii), dużo przebywałam na słońcu (niestety nie spakowałam swojego turbanu), trochę pracowałam przy żniwach, więc włosy bywały bardzo, bardzo zakurzone. Wieczór z maską to świetny relaks po pracy i dzięki temu, że znajdowałam czas na pielęgnację (chęci na szczęście zawsze mam;)), włosy wyszły z wakacji bez szwanku.

Technika mycia: odżywka-szampon-odżywka (OMO)

Szampon (stężony): Planeta Organica toskańska oliwa

Odżywka przed myciem i do zmywania oleju: (tylko jako ochrona mechaniczna, nakładana tuż przed myciem na suche lub mokre włosy) maska Kallos Latte (Serical)

Odżywki do spłukiwania/maski: Beauty Formulas Honey Treatment Wax, L’Biotica Biovax maska do włosów ciemnych, Regenerum regeneracyjne serum-maska do włosów, maska Profis-Fryzopol: Lady Spa Repair Silk & Argan,

proteinowe: Marion zabieg laminowania „Proste i gładkie włosy”
Maski i odżywki wprasowuję kilkanaście razy we włosy i trzymam je co najmniej pół godziny, czasem pod czepkiem i turbanem.

Odżywki bez spłukiwania:

Końcówki: Natura Siberica Professional rokitnikowy koktajl do końcówek

Półprodukty i inne dodatki: gliceryna

Olejowanie (przed każdym myciem): W tym miesiącu oleje nakładałam głównie na suche włosy, na wodę i glicerynę oraz na maskę Biovax do włosów ciemnych. Dodaję je też do masek, czasem nakładam odrobinę na mokre lub suche włosy po myciu.
Używałam oleju Babydream fur mama i oleju Loton Oil therapy: Makadamia.

Nawilżanie:  gliceryna pod olej

Proteiny: laminowanie Marion

Suplementy i przyspieszanie porostu:  napój drożdżowy

Inne: w połowie sierpnia, po latach, wróciłam do suszarki (tym razem z zimnym nawiewem), z powodu mojego największego – poza końcówkami do ścięcia – problemu, czyli włosów wyglądających po myciu bardzo źle. Na razie jest obiecująco. Post ze strasznymi (dosłownie! Jest gorzej niż po cassii.) zdjęciami pokazującymi co to znaczy „źle” i suszarkową teorią pojawi się niedługo.


Skóra głowy (ŁZS): W tym miesiącu używałam Cerkogelu, mniej więcej raz w tygodniu.

P.S. Postanowiłam jakiś czas temu, że ostatni tydzień sierpnia przeznaczę na bloga. I tak też zrobiłam :) Teraz, kiedy angielską część usunęłam, ze zdziwieniem zauważam, że konieczność tłumaczenia zniechęcała mnie do pisania. W tydzień nadrobiłam wszystko, dokładnie wszystko, włącznie z obiecanym ponad rok temu wpisem o The Long Hair Community. To takie niesamowite, mogę mieć gotowy wpis w godzinę! I nie czeka mnie już po nim traktowane jak obowiązek tłumaczenie i korekta ;) 

W ramach nadrabiania zaległości powstają też nowe karty pod nagłówkiem bloga. Na razie opublikowałam ulubione połączenia produktowe, lista będzie uzupełniania na bieżąco. Kilka kolejnych kart pojawi się, jak tylko opublikuję je jako wpisy (żeby nie przeszły niezauważone;)).

Komentarze

  1. Też mam kryzys, z końcówek jestem zadowolona, ale te włosy wciąż takie krótkie... Ech. I inne, prywatne rzeczy też się składają na małą deprechę, ale żeby te kłaki jeszcze rosły zamiast wypadać, byłoby wspaniale.

    Dzisiaj przynajmniej zabrałam mojego psa na obiecany długi spacer (tak, obiecuję rzeczy psy, jestem z tych dziwnych), więc przynajmniej Majka jest zadowolona. Jutro na pocieszenie pewnie wydziergam nowe mydło.

    U mnie też godzina jest średnim czasem przygotowania posta. Czasami powstają nawet w 15 minut, jak temat jest z tych lżejszych, a ja mam wenę, a czasami zrobienie i obrobienie zdjęć, analiza składów i porady "eksperckie" zajmują mi kilka godzin.

    W tym miesiącu Twoja skóra głowy radzi sobie dobrze bez kozieradki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dolaczam do grona kryzysowych narzeczonych ;) Od jakiegos czasu bije sie z myslami, scinac czy nie, a jesli tak to czy tylko konce czy schodzic z cieniowania...a w ogole to nabawilam sie jakiejs fryzjerskiej fobii i braku zaufania do fryzjerow, juz mi sie 2 razy snilo ze wyslam z fryzura na pudla z salonu :/
      Na dodatek walcze z tym wypadaniem, myje wlosy mydlem naturalnym przez co sa takie srednio wygledne wiec je ciagle nosze spiete ...no i sie wkurzam ze kolezanki ktore rozjasniaja, byle co na glowe klada- a wlosy maja ladniejsze :(...i wkurzam sie na siebie ze sie z innymi porownuje

      Usuń
    2. Dorota, ja też obiecuję psu. A jak nawalę to się tłumaczę. "Jeszcze godzina, dobra? Ale pojdziemy, pojdziemy." Bez dogadywania sie zwiazku nie bedzie.

      Jak pomyślę o tym, że post tworzyłam po 4 do 6 godzin... Albo kilkanaście samego tłumaczenia i korekty jak Biovaxy... Teraz naprawdę mogę pisać!

      Kozieradka niestety się przeterminowala, ostatnia torebka z moich zapasow byla do lipca. Zlotowke sobie wybacze, chociaz zawsze udaje mi sie tego pilnować... Pod koniec września zrobie zamówienie na DOZie i kupie. Poki co przetrwam na Emolium ale to nie to samo jednak. Cerkogel sie skonczyl tez! Będzie kiepsko, ale muszę wytrzymać.

      Kasia, jedz do Doroty :-) W koncu mamy na pokładzie zaufana fryzomistrzynie. Ale kryzys przeczekaj. Kryzysowe decyzje nir maja wiele wspólnego z tym czego potrzebujemy.
      A ja tez nie wiem czy porownywanie jest sensowne (motywacja) czy nie. Może... trochę. Pośrodku?

      Usuń
    3. ooo to zdanie o kryzysowych decyzjach to chyba sobie gdzies wypisze wolimi literami, bo madrze powiedziane i nie tylko do wlosow sie odnosi :)
      Uwierz mi, gdybym mogla komus swoja dzieciarnie upchnac to bym pojechala i Dorote pomeczyla ;)
      Ja mysle ze przeterminowana kozieradke spokojnie mozesz uzywac, to ziolo jest, nie ma sie co zepsuc

      Usuń
    4. Napisz sobie ;) Mnie nauczyły tego włosy właśnie. Jak widzę, że zaczynam się ich czepiać i marudzić (łee, takie suche, a te końcówki, a może bym coś zrobiła) to jest znak żeby NIC nie robić. Przemyśleć dwa tygodnie i jeśli faktycznie jest jakiś problem, to po dwóch tygodniach będę zdecydowana. A jak nie, chodziło o coś innego. Raz wkurzyłam się na końcówki i podcięłam, poza tymi kwartalnymi podcięciami. Bo myślałam, że, raz: chodzi właśnie o to, że są suche, a więc, dwa, jak podetnę będzie fajniej. Nie było, poczułam się głupio, straciłam kilka tygodni zapuszczania a lepiej nie było nic a nic w kwestii suchości końców. Byłoby dopiero gdybym ścięła (wtedy) ze 30 cm... a tego bym dopiero żałowała! :D
      Kryzysy to jest zupełnie inny świat. I jak się z niego wyjdzie, wszystko co się zdarzyło, decyzje na przykład, jakoś nie pasuje do normalnego stanu.
      Pofilozofowałam sobie! :D

      Też mi się wydaje, że skoro to suche zioło, zamknięte, to chyba źle nie jest... Ale trochę się boję jednak :) Po coś w końcu tę datę ma. Zamiast czekać na większe zamówienie z DOZ (czasem mi ten dolny limit 20 zł przeszkadza) pójdę przejść się po zielarskich, może dostanę paczusię :)

      Usuń
    5. Kiedyś już mi Henri tak poradziłaś, żeby przeczekać, posłuchałam Cię i na dobre mi to wyszło. Staram się nadal trzymać tej zasady. Kasiu: umyj sobie włosy zdzierakiem, nałóż na nie maskę i obejrzyj po wyschnięciu. Po miesiącu noszenia takich "omydlonych" strąków, jak sobie zafundowałam takie porządne oczyszczenie z odżywieniem, nie mogłam się nadziwić, jak bardzo jest dobrze! Serio. Może Ci przejdzie trochę kryzys.

      Kozieradkę kup nową, Henri, jak się masz bać, to szkoda używać. :)

      Dziewczyny, żebym ja pieniądze miała na własny salon, to oooooooooooohohoho, ale bym Wam nazapraszała! Jestem w kiepskim momencie szukania i nieznajdywania JAKIEJKOLWIEK pracy, zamiast się cieszyć że dziecko w przedszkolu i mam tych kilka godzin dla siebie, to przeżywam jak kiepsko mi idzie. :/ Dofinansowania nie dostanę, bo salonów jest pierdylion w okolicy (a każdy malutki i nowej gęby nie zatrudni), na kredyt nas teraz nie stać... i tak wzdycham i marudzę, i nic z tego nie wynika.

      Usuń
    6. z praca nie jest latwo, niestety :( ja sama, odpukac, nie wiem czy niedlugo nie bede musiala czegos nowego szukac...trzymam kciuki zeby cos sie wreszcie ruszylo, a myslalas moze np o zrobieniu doksztaltu typu trychologia? (gdzies mi sie ostatnio przypadkiem rzucila w oczy oferta kursu stad to pytanie)> Gabinetow fryzjerskich wszedzie pelno, to fakt- ale juz trychologow niekoniecznie, moze to by byla szansa?

      Co do oczyszczenia to wlasnie dzis sobie zapodalam mydelko cedrowe babuszki, pomyslec ze kiedys uwazalam ze jest lagodne- w porownaniu z naturalnymi stwierdzilam ze to zdzierak max. Wlosy suche i poplatane, z rana tylko szybka odzywka byla.
      Ja nie narzekam na suchosc czy koncowki- bo w sumie zle nie jest, nie rozdwajaja sie ani nie lamia, wlosy same w sobie nie wygladaja zle, ale jakos fryzura nieksztaltna, cieniowanie mnie wnerwia, w sumie ciagle chodze w zwiazanych. Dzis sie skusilam na kupon okazyjny do fryzjera na strzyzenie i zabieg odzywczy (jakis steam pro czy cos takiego)- wazny do listopada, a predzej czy pozniej konce i tak bede musiala podciac, juz od lutego nie podcinalam. W sumie to sama nie wiem co chce i o co mi chodzi, generalnie chyba o to ze chcialabym miec piekne wlosy a one (mimo ze jak na nie jest dobrze)- nadal nie powalaja :(. Nie moge zdecydowac czy schodzic z tego cieniowania, czy nadal je cieniowac, a jesli schodzic to czy raz a dobrze czy sie bawic w podcinanie po trochu...

      Usuń
    7. Myślałam o kursie, jasne że tak. Ale to wszystko przyszłościowo, na razie muszę załapać cokolwiek, bo po prawie 3 latach życia z jednej pensji łatwo sobie wyobrazić jak wyglądają nasze finanse. :)

      Usuń
    8. A co do podcięcia - ważny do listopada masz ten kupon, więc zdążysz jeszcze przemyśleć sprawę. Na razie poczekaj. Żle wycieniowane i/lub "odrośnięte" włosy układają się kiepsko, ale wcale nie jest powiedziane, ze obcięte na prosto będą Ci się podobać (zajrzyj na przykład do Blondregeneracji). :)

      Usuń
    9. Z jednej pensji utrzymac rodzine to faktycznie tragedia :/ po raz kolejny wysylam do Ciebie wszystkie dobre fluidy zeby sie cos fajnego szybko znalazlo :)

      Co do decyzji, ten salon ma dobre opinie, moje 2 kolezanki z pracy tam chodza regularnie i sa zadowolone... No i jestem ciekawa tego zabiegu pielegnacyjnego, czytalam o nim ostatnio na blondhaircare. Licze na to ze moze trafie na jakiegos fajnego fryzjera ktory doradzi- jesli ja sama nie wiem czego chce to moze on/ona mi podpowie , oceni obiektywnie moje wlosy i cos doradzi.
      Z tym cieniowaniem to juz dlugo po mnie chodzi, pamietasz jak mi kiedys pokazywalas fryzure kociamber? To chyba gdzies w czerwcu/lipcu jeszze bylo

      Usuń
    10. Pamiętam. :) Jak fachowiec dobry, to może rzeczywiście mu zaufaj? :)

      Usuń
    11. Kasia, napisałaś dokładnie to co ja myślę :) Chciałabym mieć wreszcie piękne włosy. A one się takie nie robią! Więc cały czas myślę, szukam, a w kryzysie to już w ogóle... błednie wydaje mi się, że jak coś zmienię (henna, podcięcie większe, a może w kształt U, a może wrócę do grzywki) to od tego jednego czegoś nagle zrobi się genialnie. Nigdy się nie robiło. W końcu się nauczyłam. Nic w kryzysie nie robić ;)

      Usuń
  2. Jak sprawdza się u Ciebie ten szampon? miałam cedrowy z tej firmy i nie bardzo mi przypadł do gustu...

    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rozczarowalam sie slynnym rokitnikowym. Byl tak mocny, ze skrzypialy mi po nim wlosy, aaa! A ten jest super. Lagodny,ale nie pprzyspiesza przetluszczania.

      Usuń
  3. A ja juz sie ciesze na wiecej i czestsze posty u Ciebie :)
    Jak sie sprawdza serum NS? Bo mnie troche rozczarowalo, czuc ze jest mocno olejowe, przez co juz kilka razy zdarzylo mi sie z nim przesadzic i skonczyc z tlustymi koncami nie do ludzi - swiezo po umyciu :(. Wiec je wymieszalam z serum silikonowym, na moich cienkich klaczkach jakos lepiej daje rade

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj skonczylam dopracowywac ostatni zalegly wpis :-) Uczucie jest swietne :-)

      A serum tez mnie trochę rozczarowalo. Nie jakos bardzo. Bo zabezpieczac zabezpiecza. Konce nadal sa prosto sciete. Ale wyciera sie, nie wygladza koncowek na 2 dni tak jak typowe silikonowe serum. Poczekam do.konca 3 miesięcy czyli do końca września i napisze pelna recenzje. Poki.co czuje, ze.do niego wrócę, ale z mniej wymagającymi koncami.

      Usuń
    2. A jeśli chodzi o coś nakońcówki.. Nie wiem czy znasz "rybki śmierdziuszki" z Dermogalu? :D Ja zabezpieczam nimi końce (czasem pod serum silikonowe, czasem same), dodaję do masek i odżywek oraz używam w kryzysowych sytuacjach jako odżywki b/s ^^ Mają ładny, prosty skład (olej z wiesiołka, gliceryna, wit. A i E), są poręczne, tanie (12 zł?) i działają całkiem fajnie :)
      Nie, to nie spam :D Chociaż same superlatywy, fakt :D I dla mnie nie śmierdzą, tylko pachną orzeszkami :>

      Usuń
    3. O, jak orzeszki to biorę! :D
      Idę poczytać o orzeszkowych rybkach. Dzięki! :)

      Usuń
    4. Ja się nie mogę nawąchać :D
      I w końcu mogłam się jakąś przydatną informacją odwdzięczyć ;)
      I koniecznie napisz co wyczytałaś :>

      Usuń
    5. Czemu mi się zawsze wydawało, że... te rybki się je? :D Chyba dlatego, że tabletki, skojarzyłam z tranem. A to jest kosmetyk! ;)
      Dobrze, że nie kupiłam wcześniej bo bym to zjadła:D Jeszcze jak jest orzeszkowe?!
      Ale że też kosmetyk w tabletkach!

      Usuń
    6. A tam, trochę gliceryny nie zaszkodzi! :D
      Ja też myślałam, że to się je jak widziałam je w aptece :> Tylko mi przypominały kapsułki jak np. do witaminy E :D
      A potem się doinformowałam :> Strasznie mi się podoba idea kosmetyku w tabletkach :) A już z takim prostym składem :> I wielofunkcyjne, właśnie się nimi nasmarowałam, wczoraj dodałam do odżywki po chelatowaniu i nawet położyłam ją na skórę głowy i.. jest zaskakująco dobrze :> Czasem zdarza mi się nosić jedną w plecaku i olejować końce na bieżąco :> Niektóre dziewczyny kładą na noc, zamiast kremu :> Ogólnie wielofunkcyjne :)
      Tylko zjeść się nie da :D

      Usuń
    7. Które rybki? Bo jest kilka rodzajów, i na jednych się zawiodłam, inne nie zrobiły na mnie ani dobrego, ani kiepskiego wrażenia. To które są te dobre? :)

      Usuń
    8. Są (chyba) trzy: A+E (czyli te, które kocham i polecam :D), keratynowe (których nie próbowałam, ale mam w planach- takie niebieskie) i dla starszej cery (sama parafina, nawet ich nie dotykam :>).

      Usuń
    9. To miałam te niebieskie, one są z olejkiem miętowym, więc nie do wszystkiego się nadają. :) Dziękuję za pomoc! :)

      Usuń
    10. A prosz ;> A jak Ci się sprawowały A+E? :)

      Usuń
    11. Spoko ;) Chociaż nawet po tym można wywnioskować, że nie były ani bardzo dobre, ani bardzo złe, a to już coś ;)

      Usuń
    12. Na pewno nie miałam całego opakowania, tylko kilka rybek. Wezmę się za nie na porządnie za czas jakiś, na razie i twarzowych i włosowych olejków u mnie dostatek. ;)

      Usuń
    13. Ja mialam te a+e ale jak dla mnie to nie byly orzeszki, no moze troche- ale ze wzgledu na zapach oddalam mamie, nie moglam zniesc go na wlosach. Mama zuzyla do paznokci i bardzo je chwalila

      Usuń
  4. O, piękne miałaś wakacje -zwłaszcza fragment o żniwach i jeziorze mnie zauroczył :).
    Rozumiem, co czujesz z końcówkami. Miałam podobnie, moje były resztką z cieniowania, szamponetki i cięcia w A. I podcięłam zbyt dużo, niż planowałam. Nagle zrobiły się taaakie krótkie.... I łokcie są coraz dalej. No nic. "Nic to, Baśka, nic to" :D
    A, i mogę Ci podziękować (nie za włosową pomoc. Tym razem ;>). Zobaczyłam Twoje zdjęcie, na jakiejś aktualizacji, w brązowych oprawkach i jasnoróżowej bluzce. I się zakochałam, wyglądałaś cudnie, a ten brąz oprawek pasował idealnie <3 (A mi dawniej wydawało się, że nikomu nie pasują brązowe oprawki :D) Niedawno zmieniałam swoje i- pierwszy raz w życiu- przymierzyłam i wybrałam brązowe. I pasują mi jak żadne inne :D Także dzięki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś miałam takie wakacje co roku <3 Najlepsza rzecz na świecie. I najlepsze miejsce.

      Ha! :) Cieszę się, że okulary się przydały. Dla mnie to jest wymarzona rzecz, zawsze takie chciałam (długo zanim były modne, a nie mogłam ich mieć właśnie dlatego, że poza oryginalnym modelem RayBan Wayfarer nigdzie takich nie było :D), mam je od prawie roku (za kilka dni dosłownie będzie rok) i codziennie rano cieszę się, że je mam <3 :)

      Usuń
    2. Ja też uwielbiam takie wakacje na wsi, łączki, pola, krówki <3 :D Ach :)
      Ja mam swoje okularencje od tygodnia (?), cieszę się tak samo i w końcu przekonałam się do permanentnego ich noszenia, WIN! :D

      Usuń
    3. Win! :) Okulary są super. Ja bym bardzo nie chciała nosić szkieł. Kiedyś się nie mogłam doczekać aż spróbuję, próbowałam dwa razy i... nie. Wolę okulary, sto razy :)

      Usuń
    4. Ja nawet o szkłach nie myślę. Brr. Dla mnie to jest przerażające :D
      Ja do idealnych okularów przeszłam długą drogę. Najpierw były paskudnie jasnoróżowe - takie typowo dziecięce. Potem się nauczyłam, że chcę grube proste, ciemne oprawki. I miałam takie, tylko podłużniejsze :P Potem znalazłam idealny fason, ale kolor do kitu (granatowy, w sumie ładny, ale wyglądałam jak śmierć :D). Na szczęście panie z optyka mi je porysowały (?) wkładając szkła i obiecały, że dostanę nowe (ha!). "Niestety" niebieskich nie było, ja musiałam się spieszyć i tak oto wylądowałam w a' la szylkretowych <3 I chodzę w nich cały czas :>

      Usuń
    5. Szylkret to moja miłość. Hipsterskie czy nie, okulary mają moją nieskończoną miłość. A w środku są różowe! <3 Sprawdziłam na stronie producenta że są jeszcze żółte i niebieskie, jak się cieszę, że w tym salonie trafiły się różowe :) A pierwsze moje też były takie dziecinne. Od tego czasu zawsze nosiłam proste, cienkie,metalowe oprawki. Grafitowe, brązowe. Ostatnio, szaleństwo, czerwone przez końcówkę liceum i licencjat. I miały grubsze boki. A teraz w końcu moje wymarzone od lat grube plastiki.

      Usuń
  5. Kochana ale masz przesliczne wlosy i dlugosc !!!!!!! Zazdroszczę z całego serduszka :) Sama zapuszczam!
    Obserwuję i zapraszam rowniez do siebie, tam moje wlosy, aktualizacja co miesieczna, porady dotyczace wlosow, testowanie kosmetykow.... itp :) Buziaki!
    http://cukrowa-ksiezniczkaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Pozazdroscic pobytu na wsi i udzialu w zniwach :) W dziecinstwie/wczesnej mlodosci, czesto tak spedzalam wakacje. Rowniez mam kryzys z koncowkami, schodzeniem z cieniowania, zapuszczaniem i zas opracowalam nowy plan dzialania - po 2, 3 tyg. ;). Chyba cos juz jesienne nastroje biora ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak! Mnie już się chce ciastek, koca i herbaty. Świeczka i książka ;)

      Usuń
  7. też się bałam podciąć, ale w końcu to zrobiłam i to z rozmachem, ale nie widziałam innego wyjścia. też w końcu się zdecydujesz, przecież ładne, zdrowe końcówki sprawiają, że człowiek lepiej się czuje, długość nie jest najważniejsza, moim zdaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie jest ważna ze stanem włosów, idealnie pół na pół. Końcówki mnie teraz denerwują, ale gdyby były idealne a włosy krótsze właśnie wcale nie czułabym się dobrze. Byłoby mi bardzo żal. Na razie. A może za jakiś czas, powoli, coś się zmieni! :)

      Usuń
  8. Ja również jestem w fazie kryzysu... tylko że nie dawno podcinałam włosy. Końcówki wyglądają super...jednak ta długość chyba jest mi okrutna. Ni to krótkie ni to długie ... No i zrezygnowałam z masek więc chyba tu jest nosorożec pogrzebany.. ( ok skończyły mi się a jakoś mi ciągle wypada z głowy żeby coś zakupić).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutro piątek! ;) W Indiach dzień nauczyciela, u nas premiera konsoli xbox one. (Jestem na bieżąco jako małżonka zapalonego gracza.) Genialna okazja do kupienia maski :D

      Usuń
  9. Wpadłam na taki artykuł dzisiaj :) Może do Twojego dylematu proteinowego? ;) http://kokardka-mysi.blogspot.com/2013/09/najwybredniejsze-z-wybrednych-wosy.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślałam, że to będzie ten wpis ;) Czytałam. Ale dawno. Czytam jeszcze raz.

      Tak jak myślałam. Nadal sporo nie pasuje. Nie czuć gumowego nalotu, łatwo je zmoczyć, schną (bardzo) szybko. No i błyszczą! Nie wiem co zrobić, żeby to było widać na zdjęciach... Na tych które robię sama włosom przerzuconym do przodu to jeszcze, ale na aktualizacjach, gdzie muszę stać w ciemniejszej części (i tak dość ciemnego) mieszkania jest gorzej.

      Ale puszenie i skręcanie to ja! Za to reszta już nie pasuje. Nie pasowała nawet w najgorszych momentach :) Ale za to przydało mi się przeczytanie jeszcze raz schematu pielęgnacji. Trochę z niego wezmę, lekko zmodyfikuję i będzie super :):)

      Usuń
    2. Właśnie o ten schemat mi chodziło :) Raczej nie o typ włosów, bo ja też nie mam szklistych, a zauważyłam, że włosy mamy podobne ;)

      Usuń

Prześlij komentarz