Dwa miesiące z serum na porost włosów Babuszki Agafii

Serum na porost włosów Babuszki Agafii to moja trzecia wcierka. Zdecydowałam się na nią po recenzjach pełnych trzycentymetrowych przyrostów włosów w miesiąc i tysięcy baby hairs, ale jednocześnie nieco bałam się podrażnienia skóry. Okazało się, że niepotrzebnie. Serum nie tylko nie podrażnia skóry głowy, ale wręcz ją pielęgnuje, podobnie jak dwa poprzednie produkty, i tym samum uzupełnia działanie złuszczająco-nawilżające Cerkogelu. Nie czułam nawet na skórze głowy ciepła, jakie niektórzy zauważali ze względu na obecność papryki w składzie.



Na końcu listy składników znajdziemy informację, że jest ona zgodna z systemem INCI. Mamy więc pewność, że składniki są ułożone w odpowiedniej kolejności i że wymieniono wszystkie, a nie tylko te aktywne z pominięciem choćby bazy, o konserwantach nie wspominając (jak to było w kilku przypadkach przy rosyjskich maskach i odżywkach).

Skład: Althaea Officinalis Extract, Shizandra Chinensis Officinalis Oil, Panax Ginseng Extract, Mellissa Officinalis Leaf Oil, Arctium Lappa roqt Extract, Urtica Dioica Extract, Betula Alba Extract, Yeast Extract, Capsicum Anuum Fruit Extract, Climbazole, Allantoin, Pantothenic Acid, Neolone

Jeśli chodzi o szczegóły techniczne, żałuję, że butelki od Serum Babuszki Agafii nie miałam wtedy, kiedy przelewałam Jantar do tej z ZSK. Tamta butelka (miałam wersję ze „spustem”, nie wciskaną) dozowała dość dużo płynu na raz, ale wtedy nie miałam porównania i myślałam, że to normalne. Jantar stał się przez to przerażająco wręcz niewydajny. Butelka od Serum Babuszki Agafii dozuje idealną ilość produktu (ja akurat w każde miejsce nakładałam dwie porcje), jedno opakowanie starcza mi aż na półtora miesiąca używania co dwa dni… ale jest małe „ale”.

Pierwsza butelka jaką kupiłam miała lekko wklęsłą zatyczkę, tę przezroczystą, a wężyk był cienki i tak długi jak sama butelka. Dozował serum tak, że tworzyło mgiełkę, ale jeśli trzymałam butelkę dość blisko przedziałka, całość lądowała na skórze a nie na włosach wokół. Strumień nie był silny, mogłam spokojnie wetrzeć płyn w skórę zanim spłynął. Idealnie. Kiedy otworzyłam drugą, nowszą butelkę, żeby przelać do niej resztkę serum którego nie mogłam wydobyć ze starej, okazało się, że wężyk jest dużo grubszy i tak długi, że zawija się i leży na dnie. Zatyczka tego dozownika nie jest wklęsła. To są widoczne znaki zmian. Mechanizm chodzi ciężej… i rozpyla płyn na tak drobniuteńką mgiełkę, od razu, nawet centymetr od wylotu, że serum trafia na włosy, a nie na skórę na przedziałku. Od razu zamieniłam nakrętki, cieszę się, że mam tę starą. Szkoda, że producent z jakiegoś powodu zmienił tę część butelki. Obie swoje kupiłam w tym samym sklepie, w odstępie kilku tygodni.

Serum stosowałam po każdym myciu włosów, co dwa dni, czyli nieco częściej niż 2-3 razy w tygodniu, jak zaleca producent. Pachnie zabawnie, jak cytrynowa coca-cola. Nie skleja włosów, nie przyspiesza przetłuszczania, wysycha bez śladu chociaż nakładałam go sporo. To pierwsza terapia na porost włosów, którą stosowałam dwa a nie trzy miesiące. Żadna z dotychczasowych nie zadziałała dobrze (albo jakkolwiek) przez cały okres stosowania, niektóre dały efekt tylko w jednym miesiącu, i chociaż wydawało mi się, że trzy miesiące to dość długo, żeby być w stanie powiedzieć coś pewnego o działaniu na przykład wcierki, wcale tak nie jest. W moim przypadku prawdopodobnie nawet po roku nie byłabym w stanie stwierdzić niczego na pewno, bo z przyspieszaniem czy bez moje włosy potrafią nie rosnąć przez jeden czy dwa miesiące, albo urosnąć dwa i pół centymetra.

Serum Agafii stosowałam przez cały maj i czerwiec, włosy urosły mi w pierwszym miesiącu (maj) aż dwa centymetry a drugim (czerwiec) standardowo jeden. Nawet, jeśli przyspieszanie porostu jest niepewne, nagłe pojawienie się wyjątkowej ilości baby hairs dowodzi, że serum jednak działa ;) Do tego, jak już wspominałam przyjemnie pielęgnuje skórę głowy, odczuwalnie ją nawilża. Wszystko to sprawia, że na pewno do niego wrócę.

Komentarze

  1. Pewnie jak skończę kurację Jantarem w końcu skuszę się na to serum ;) kusi mnie już od roku a jeśli jakimś cudem przyśpieszyłoby wzrost włosów to czemu go nie spróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak sprawdza się Jantar? :)

      Usuń
    2. Całkiem nieźle ;) trochę zahamował jesienne wypadanie i na szczęście nie przyśpieszał przetłuszczania się skóry. Co do przyśpieszenia przyrostu to efektów jeszcze nie zauważyłam. Pewnie dlatego, że moja kuracja trwa niecałe dwa tygodnie ;)

      Usuń
    3. A u mnie po 3 miesiącach ani babyhairs ani szybszego przyrostu, ale za to jakie przyjemne nawilżenie skóry głowy! :-) W pewien sposób się mocno rozczarowałam i straciłam sporo czasu, ale jednak znalazłam produkt do pielęgnacji skóry :-) Nawet jeśli chodziło o coś innego.

      Usuń
    4. Czy można ten preparat stosowac u 10cio latki ?

      Usuń
    5. Nie mogę z całą pewnością powiedzieć, że tak, niestety.

      Usuń
  2. Super, że u Ciebie się sprawdziło! :) To tylko ja mam pecha do tych Agafiowych wcierek

    OdpowiedzUsuń
  3. Trochę Ci się miesiące pokićkały w ostatnim akapicie (kwiecień i maj, maj i czerwiec). :)

    Nie miałam go jeszcze, bo wcierki u mnie nieszczególnie działają. Aczkolwiek baby hair przydałyby mi się, nie powiem. I coś, żeby podbić działanie cerkogelu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, dzięki! W kwietniu miałam przyspieszeniowo-porostową przerwę.

      Usuń
    2. Zupełnie nie na temat: odżywka z Twoim ulubionym alkoholem tłuszczowym na pierwszym miejscu. Znasz? :)

      http://kasias1980.blogspot.com/2014/09/recenzja-labolatorium-pilomax-odzywka.html

      Usuń
    3. A, nie znałam :-) Ale kurczę, aloes. Brr.

      Usuń
  4. u mnie przesusza włosy i ją odstawilam, ale mam zamiar do niej wrócic :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja właśnie wracam do niej po kilkumiesięcznej przerwie.Za pierwszym razem był fantastyczny przyrost (po 2cm miesięcznie przez okres 3 miesięcy).Potem po prostu miałam inne wcierki.Zobaczymy jak będzie teraz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, ale fajnie że przez cały czas używania serum tak ładnie przyspieszało porost. :)

      Usuń
  6. Ja ostatnio używam olejku odbudowującego z Yves rocher i ku mojemu zaskoczeniu też pojawiło mi się bardzo dużo nowych baby hair :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. on ma wysoko w skladzie rycyne :) pewnie dzieki niej pojawily sie bejbiki

      Usuń
  7. chyba wyprobuje bo wczoraj padlam ofiara masakry u fryzjera. Z umowionych 2-3 cm poszlo dobre 8 :/ i marzenie o zapuszczeniu wlosow leglo w gruzach...blisko pol roku zapuszczania zaprzepaszczone w jednej chwili przez jedna glupia babe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze kiedy słyszę albo czytam taką historię jestem tak strasznie zła... Denerwuje mnie to, że niektórzy fryzjerzy nie słuchają, wiedzą lepiej, zakładają, że każdy chce mieć włosy średniej długości (a po co komu długie?) albo że końcówki ktoś chce ściąć wszystkie na raz i najlepiej jeszcze z 5 cm zapasu. A te 5 cm to jest dobre pół roku zapuszczania (z innymi podcięciami w międzyczasie, albo z miesiącami bez przyrostu), jak nie więcej. Wraca się do domu po dosłownie chwili w fotelu, pół roku za przeproszeniem szlag trafił i za pół roku jak dobrze pójdzie włosy wrócą do stanu na który czekało się miesiące.

      Będziesz wkurzona jakiś czas, i bądź. A później... nie zostaje nic innego jak faktycznie przyspieszanie przyrostu. Przy trafionym sposobie możesz te 8 cm zapuścić w mniej niż 4 miesiące. (Nie powinno tak być, wiem. Za 4 miesiące mogłabyś mieć jeszcze dłuższe włosy...) A na następny raz... Może naprawdę spróbuj sama podciąć włosy? Albo z jednym kucykiem z tyłu głowy (ktoś może Ci pomóc), albo z kucykiem pod brodą, albo może uda Ci się dostać CreaClip. 50 zł (jak nie więcej) za kawałek plastiku to śmieszna cena, ale rzecz zostanie na lata, zaoszczędzi w sumie pieniędzy na fryzjerów i sporo nerwów. I czasem można dostać w Internecie chińską wersję (to znaczy CC i tak jest Made in China, tyle tylko że te tansze mają chińskie opakowania a te "oryginalne" nie), taniej.

      Usuń
    2. Za moją podróbę płaciłam bodajże 16 złotych z wysyłką. Jest badziewna, ale oryginał podobno tez jest. Zapiąć się zapina, włosy obciąć się da. Mnie się udało samej.

      Usuń
    3. O, super! Kiepsko że oba są badziewne ale dobrze wiedzieć że nie warto przepłacać. Gdzie kupiłaś? :-)

      Usuń
    4. Mnie ostatnio fryzjerka też tak urządziła ale ja akurat nie jestem o to ani trochę zła. Nie zabezpieczałam końcówek, o włosy dbałam tak sobie, no i pasma przy twarzy strasznie mi się poniszczyły. Ostatnio wyrobiłam sobie nawyk codziennego nakładania serum na końcówki, zabrałam się też za przyspieszanie porostu. A dzięki ścięciu zniszczeń ( jakieś 6 cm) czuję że zaczynam z czystym kontem i że mam o co dbać. Bo co jak co ale zniszczone przerzedzone końcówki zniechęcają mnie do zapuszczania włosów i przyspieszania ich porostu - satysfakcja z pięknych długich włosów spada u mnie o połowę kiedy wiem że ileśtam centymetrów jest nieodwracalnie rozdwojone i prędzej czy później muszę to ściąć. Ja jestem z tych co wolą krótsze ale z zadbanymi końcówkami =). No i teraz mam motywację do pielęgnacji i zapuszczania - muszę nadrobić to co ścięłam i nie pozwolić końcówkom się wystrzępić tak jak teraz. Bo w końcu też chcę mieć długie włosy =)

      Usuń
    5. Mnie satysfakcja też spada. O dobre 80 procent w porównaniu do tego, co pewnie mogłoby być gdybym miała inne koncowki.

      Usuń
    6. Będziesz miała nagły skok satysfakcji kiedy zaczniesz ścinać końcówki na bieżąco, zobaczysz. Keep calm.

      Usuń
    7. Poszlam dzis szukac tego serum, nie bylo ale kupilam spray dr bio - kondycjoner niby przyspieszajacy porost . Moze cos pomoze... Ale wiecie co mnie najbardziej denerwuje, juz o tym pisalam Dorocie- przebolalabym strate dlugosci gdyby szla za tym poprawa kondycji wlosow. Ale... Pani sciela mi najdluzsza spodnia warstwe, mniej wiecej zrownala ja z cieniowana wierzchnia warstwa, ktora byla najbardziej zniszczona. Wiec wizualnie w zasadzie jest jak bylo tylko o wielekrocej. Spytalam czy moze podciac koncowki tej gornej warstwy to powiedziala ze tak sie nie da bo by ja musiala znow wycieniowac. Chyba juz widziala mord w moich oczach i bala sie cokolwiek zrobic..a jeszze sie przy tym nasluchalam ze wlosy cienkie, ze sie placza, ze koncowki zniszczone ( moze byly szorstkie ale nie rozdwajaly sie). No trudno zeby siw nie plataly po umyciu jakims domestosem i szarpaniu na mokro metalowa szzotka i mega gestym
      Grzebykiem....
      Kolezanka z proacy poszla sobie w ubieglym tyg zrobic gesta, ciezka grzywke- skonczyla z fiu-bzdziu do pol czola. Ani to nosic jako grzywke -ani zaczesac. Marzy mi sie fryzjer z powolania - ale gdzie go znalezc...

      Usuń
    8. Też miałam taki problem z cieniowaniem, od spodu włosy zdrowe a wierzchnia krótsza warstwa koszmarnie zniszczona i porozdwajana. Ścinałam to stopniowo, trochę z wierzchniej warstwy i trochę więcej ze spodniej. W końcu nie wytrzymałam i ciachnęłam wszystko na równo. A wierzchnia warstwa nadal była zniszczona. Tak się bawiłam od listopada 2011 aż do teraz, i wreszcie wszystko jest zdrowe i równe, ale z drugiej strony straciłam mnóstwo czasu...

      Jeśli chciałaś zejść z cieniowania to nie było innego wyjścia jak obcięcie dolnej, zdrowej warstwy. A skracanie tylko wierzchniej, zniszczonej też nie jest dobrym pomysłem, prawda? Musisz się uzbroić w cierpliwość ( bardzo dużo cierpliwości) i stopniowo podcinać zniszczone końcówki. Najgorsze masz już za sobą, teraz pewnie wystarczą Ci minimalne podcięcia co jakiś czas. Będzie dobrze =)
      Ja u fryzjera nigdy nie myję włosów, proszę tylko o zmoczenie ich i podcięcie ( nie mam ochoty dopłacać za mycie w salonie bo dla mnie to bez sensu). Zawsze przed wizytą bardzo dokładnie rozczesuję włosy, na jakieś 10 cm od końcówek nakładam silikonowe serum- to mi pozwala w miarę bezboleśnie przeżyć spotkanie z grzebykiem (nienawidzę kiedy fryzjerka wyszarpuje mi nim połowę włosów). Dobrym pomysłem jest też pokazanie fryzjerce na pasemku ile chcesz, żeby Ci podcięła - przy czym pokazujesz o połowę mniej =D Działa w 90% przypadków, wypróbuj ten sposób następnym razem, może się sprawdzi.

      Usuń
    9. Gabrysia, ja sobie wydrukuję taki obrazek z serii "keep calm", naprawdę. W gorezych chwilach skłaniam się ku temu, żeby po prostu biec do łazienki, podciąć ze 20 cm i mieć zdrowe końcówki. Ale niestety też krótkie włosy, prawie takie jak 4.5 roku temu :D Dlatego "keep calm" to jest dobre hasło. I mam nadzieję, że szybsze podcinanie mnie trochę uspokoi. Myślę, że zatrzymam się na kości ogonowej na jakiś czas, zanim ruszę w stronę klasycznej.

      Usuń
    10. Miałam Ci napisać że skoro Cię tak to męczy to zrób jedno "średnie" cięcie, tak z 5 cm. Ale wtedy nie miałabyś ani końcówek, ani długości. Więc keep calm =D Zrób sobie rok kości ogonowej, i podcinaj to co urośnie na bieżąco, nawet co miesiąc. Nawet przy przyroście 1cm/miesiąc będziesz mieć połowę zniszczeń za sobą. A przy poroście 2 cm na miesiąc za rok o tej porze będziesz radośnie podążać w stronę długości klasycznej wymiatając zdrowymi końcówkami. Skoro już tak długo wytrzymałaś to teraz musisz zacisnąć zęby i wytrzymać jeszcze trochę bo to już ostatnia prosta.

      Usuń
    11. Racja. Na kości ogonowej się zatrzymam na dłużej. Bo pomysł ze średnim podcięciem sprawdzałam i źle się to skończyło.

      Usuń
  8. Też pisałam kilka dni temu o tym serum, ja je stosuję dopiero ponad 20 dni, ale zauważyłam już wysyp baby hairs i większy przyrost :))

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie niestety się nie sprawdziło.
    Nie zauważyłam żadnych spektakularnych efektów...

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam je i niestety nie zauważam rezultatów. Tzn. podzieliłam sobie na dwie kuracje. Jakoś 3 tygodnie jedna, i po tych trzech tygodniach nie widziałam nic - ani wzrostu, ani babyhair. Teraz robię drugi raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że są osoby które i po dwóch tygodniach widzą efekty. U mnie nie ma takiej opcji :D Często baby hairs widzę na przykład kilka tygodni po zakończonej trzymiesięcznej (!) kuracji, albo pod jej koniec. Także naprawdę nie ma co się zniechęcać, trzy tygodnie to jeszcze krótko :) U niektórych osób pewnie mogą pojawić się jakieś efekty, ale jeśli nie to jeszcze nic nie znaczy.

      Usuń
  11. Mnie uczuliło i niestety nie poznałam jego cudownych właściwości fajnie, że u Ciebie się sprawdziła :) ja osobiście nie widzę sensu w używaniu wcierki dłużej niż miesiąc później zmiana na inną moja skóra głowy jak i włosy za szybko się przyzwyczajają

    OdpowiedzUsuń
  12. Oh, ileż pozytywnych słów. Mam ją, zastosowałam jak dotąd 2x bo właśnie miałam wrażenie, że przetłuszcza mi włosy ! Jantar uwielbiam i już nawet miałam do niego wrócić, ale najpierw dam jeszcze szansę tej wcierce.

    OdpowiedzUsuń
  13. Moja lepetyne niestety uczulilo, ale jak wiekszosc, wiec nie bylam zbytnio rozczarowana ;) Fajnie, ze u Ciebie pojawilo sie tyle nowych bejbikow :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzięki niemu moje włosy rosły 2 cm na miesiąc

    OdpowiedzUsuń
  15. chyba muszę spróbować z tym serum - ostatnio strasznie gubię włosy :/

    OdpowiedzUsuń
  16. Zastanawiałam się nad tym serum, gdy robiłam zamówienie w Lawendowej Szafie, ostatecznie jednak postawiłam na coś innego, co mam nadzieję się sprawdzi. Tak czy owak, to serum na pewno przywędruje do mnie, kiedy tylko zużyję obecny. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. jak skończę wodę brzozową to chyba się na nie zdecyduję :)

    OdpowiedzUsuń
  18. dopisuje na listę pazdziernikowych zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam problem z wypadającymi włosami więc sądzę, że warto spróbować... :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Czyli wybiera u kogo działa, bo właśnie przeczytałam gdzieś odmienną opinię :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Z tego co piszesz wynika że (być może) Twój skalp dość szybko przyzwyczaja się do wcierek. Dlatego proponuję Ci inną taktykę w ich używaniu - kup sobie kilka różnych wcierek ( na przykład wszystkie 3 przetestowane) i stosuj co miesiąc inną. Albo jeszcze lepiej - 3 tygodnie wcierania, tydzień przerwy i przechodzisz do następnej wcierki. (ewentualnie możesz wypróbować metodę 3 tygodnie tydzień przerwy z jedną wcierką przez 2-3 miesiące, ale moim zdaniem będzie lepiej spróbować z kilkoma różnymi). Sądzę że ta metoda ma szanse się sprawdzić, a byłoby naprawdę świetnie gdyby udało Ci się na stałe przyspieszyć porost do 1,5-2 cm na miesiąc. Wtedy szybciej osiągnęłabyś swój upragniony cel, a potem szybciej ścinałabyś końcówki i miałabyś piękne włosy - ja wręcz nie mogę się doczekać żeby to zobaczyć bo to będzie coś wspaniałego.
    Przemyśl taki sposób używania wcierek, byłoby mi bardzo miło gdybyś spróbowała, a jeśli zadziała to będę się cieszyć bardziej od Ciebie, wierz mi =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie o tym myślę! Teraz, we wrześniu, wróciłam do Serum Agafii, pierwszy raz używałam go w maju i czerwcu, testowo. Teraz już wiem jak działa i zastanawiam się czy używać go przez miesiąc czy jeszcze też w październiku. Siedzi we mnie takie przekonanie, że miesiąc to może za mało, może wcierki czy przyjmowane wewnętrznie produkty dopiero się rozkręcają... ale w sumie lista wyników wszystkiego czego próbowałam świadczy o tym, że miesiąc wystarczy. A kolejne już bywają gorsze. Skoro wracam do wszystkiego ponownie, nie muszę czekać trzy miesiące żeby przekonać się jak coś działa. Mogę spokojnie używać tych rzeczy tylko miesiąc. Albo dwa...? Zastanawiam się nad tym.

      Jak zetnę wszystkie stare końcówki chyba urządzę wielką imprezę. Taką na tydzień, jak staropolskie wesela. Kiedy to będzie?!

      Usuń
    2. Cieszę się że myślisz podobnie =) Spróbuj na początek po miesiącu z inną wcierką a jeśli z miesiąca na miesiąc przyrost będzie spadał to wypróbuj opcję trzytygodniową. A co do testowania... 3 miesiące to za mało, kurcze, nawet rok to za mało - pomyśl że nawet pory roku ( sposób odżywiania, rytm dobowy...) mogą wpłynąć na wyniki i przyrost. Czynników które (poza wcierką) składają się na przyrost jest tak dużo że nie jesteś w stanie tego wszystkiego ogarnąć. Dlatego taka jednomiesięczna próba będzie najlepsza - jeśli w tak krótkim czasie wcierka zadziała na porost i nie zaszkodzi skalpowi to znaczy że jest wystarczająco dobra, po co więcej kombinować?
      Ja się piszę na tą imprezę! A potrawy będą typowo włosomaniasze? =D

      Usuń
    3. Zgadzam się z Gabrysią, jeśli coś jest beznadziejne i nie dało efektów przez miesiąc to nagle nie stanie się cud i nie awansuje na super produkt ;) przy kuracjach wewnętrznych faktycznie potrzeba dużo więcej czasu cieszmy się, że ze wcierkami można szaleć i eksperymentować

      Usuń
    4. Jasne! I skrzypokrzywa jako drink z parasoleczką! :-)

      Usuń
    5. Rzuciłam okiem na zbiorcze wyniki wszystkich kuracji na porost. Działały albo w 1 miesiącu albo w 2, wiec chyba jednak będę musiała wracać do nich w systemie po 2 mies ;-)

      Usuń
    6. Nie nie nie =) My tu walczymy o długość klasyczną i zdrowe końcówki. Bierzesz te wcierki które działają od razu, ewentualnie dokładasz jedną nową i wcierasz =D Te które działają z opóźnieniem zostaw sobie na kiedy indziej.

      @Al KhazzaR, bardzo się cieszę że myślisz podobnie =)

      Usuń
    7. Hej, ale rzeczy które działają od razu są tylko dwie! :D Babuszka Agafia i drożdże :D Reszta w drugim miesiącu. Trochę kiepsko przez kilka lat uzywać tylko tych dwóch rzeczy. Ja nawet nie nastawiam się na 2 cm co miesiąc, spokojnie :) Będę wracała do wszystkiego, co zadziałało (czyli wszystko poza Jantarem a pokrzywę zastąpię skrzypokrzywą).

      Usuń
    8. Przy wcierkach działających dopiero w drugim miesiącu przez pierwszy miesiąc pij drożdże ;)

      Usuń
  22. Używam od miesiąca :) Mam nadzieję, że i u mnie pojawią się baby hairs :) Ja niestety walczę z nadmiernym wypadaniem włosów:(

    OdpowiedzUsuń
  23. Boje się zrobić drugie podejście do tego serum. jedyne z czym mi się kojarzy to przesuszenie i straszne podrażnienie skóry głowy. Starałam się przetrzymać mówiąc sobie, że to pewnie chwilowe, ale w końcu ostawiłam bo nie wytrzymałam tego swędzenia. Niestety nie widziałam po nim żadnych dobroczynnych efektów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam że o tym pisałaś... Zawsze w takich sytuacjach myślę, że nie warto ryzykować. Wkurzona skóra głowy nie jest fajna i 1 cm wlosow więcej takich akcji nie wynagrodzi.

      Usuń
  24. Fajny on :) z chcecia bym go kupila, lecz nie jest dostepny stacjonarnie u mne :(

    OdpowiedzUsuń
  25. Co masz zamiar teraz stosować na porost? Używałaś może wody brzozowej albo lotionu czarna rzodkiew Seboradin? ciekawią mnie one...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz wracam do już znanych metod przyspieszania porostu. We wrześniu (i nie wiem czy w październiku też, zastanawiam się nad tym czy w powrotach stosować system po 2 miesiace czy po 1 miesiącu) używam znów właśnie Serum Agafii :) Woda brzozowa i Seboradin są na alkoholu, czyli zdecydowanie nie dla mnie :(

      Usuń
  26. Mam w planach jego wypróbowanie. W obecnej chwili jestem w trakcie kuracji jantarem.

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak nauczę się ekonomicznie wcierać to kupię to serum, teraz nie ma to sensu bo zużywam ogromne ilości wcierki przy pojedynczym użyciu. Nawet nie przyznam się na ile wystarczył mi Jantar :( A że mam na oku kilka wcierek to muszę się zmobilizować. Ale póki co kupiłam szampon 'Intensyfikacja Wzrostu' i wydaje mi się, że grzeje przy myciu więc może da jakieś efekty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja Ci na poprawę nastawienia powiem, że 1 butelka Jantaru starczala mi na 10 dni. Strasznie było, ale to jednak wina butelek z ZSK. Ta od serum babuszki jest.super :-)

      Usuń
  28. Kuś mnie kuś, serum to ciekawi mnie od dawna :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Witaj. O co chodzi z tymi ukrytymi składami w rosyjskich kosmetykach? Czy mogłabyś np podać przykłady takich kosmetyków?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykłady pokręconych składów to nadal 95% tych produktów. Na tą chwilę tylko Natura Siberica ułożyła składy według faktycznej zawartości danych składników, od tch których jest najwięcej do tych, których jest najmniej.

      Pierwsza sprawa: Reszta kosmetyków, z tym nieszczęsnym zwrotem "aqua with infusions of" sprawia, że nie wiemy ile czego jest. Bo w praktyce to jest tak, że mamy wodę zmieszaną z olejami, wyciągami i czym tam jeszcze, i powiedzmy że ta woda w sumie stanowi 70% odżywki. Za nią, miejsca od 2 do np.10 w składzie zajmują te wyciągi, ale jest ich rozpuszczonych w wodzie po 0.2%. Miejsce jedenaste to na przykład alkohol tłuszczowy, dajmy na to cetylowy, którego jest 10%, przykładowo. Tak zapisane składy, jeśli ktoś nie zwróci uwagi na "aqua with infusions of", sugerują, że bardzo dużo jest tych dobrych składników, bo w końcu są na drugim, trzecim, czwartym i tak dalej miejscu.

      Druga, mniej znana sprawa to to, że producenci w ogóle źle zapisują składy, nie piszą części składników wcale. Bo np. w Rosji i podobno w Indiach też nie ma obowiązku spisywania wszystkiego, można wymienić tylko składniki aktywne i takie składy wyglądają pięknie, same oleje, same ekstrakty, a nikt nie wspomina o bazie ani o konserwantach.
      Przykładem tutaj są produkty z serii Babuszka Agafia właśnie. Gapa (http://gapowo.blogspot.com/) napisała kiedyś post z przykładem składu peelingu który na polskiej etykiecie był super, pod nią na rosyjskim kartoniku były siarczany, prawie nic albo nic z wymienionych składników kluczowych (kawa i śmietana bodajże) a na rosyjskiej stronie chyba było jeszcze inaczej. Post wywołał małą burzę i słusznie. Niestety teraz zniknął, dlatego piszę "chyba". Ale wiele osób o tym pamięta, na szczęście.

      Usuń
    2. O, troszkę o różnicach w składach jest w tym poście. Tym razem nie o peelingu a o masce.

      http://gapowo.blogspot.com/2013/06/maska-miod-i-lesne-jagody-ruska-bania.html

      Usuń
    3. Znalazłam jednak pełniejszy wpis, pod innym adresem i innym tytułem.

      http://gapowo.blogspot.com/2013/11/ruska-bania-czego-my-wasciwie-uzywamy.html

      I jeszcze o peelingu:

      http://cosmeticsfriend.blogspot.com/2013/11/peeling-ruska-bania-ktory-skad-jest.html

      Usuń
  30. Odpowiedzi
    1. Ja swoje kupuje w sklepie internetowym Kalina, ale możliwe ze w zielarskich sklepach stacjonarnych tez jest.

      Usuń
  31. Jestem fanką marki Lab One. W ofercie mają produkt na porost włosów. Zauważyłam, że moje włosy zyskały na objętości.Therapy Serum nawilżyło i uelastyczniło skórę głowy.Moje włosy odzyskały witalność i nawilżenie.
    mam tez dużo więcej owych włosów.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz