Sierpniowa aktualizacja włosów: kość ogonowa!

Hurra! Ależ się cieszę! :) Po szesnastu miesiącach od osiągnięcia poprzedniego mini-celu na drodze do długości klasycznej (kwiecień 2013, 90.5 cm, linia bioder to u mnie 90 cm) moje włosy urosły do kości ogonowej. Z półcentymetrowym zapasem! ;) Mają teraz 99.5 cm.

To tylko dziewięć centymetrów, a ich zapuszczanie trwało prawie półtora roku. Spojrzałam na notatki: przez zdecydowaną większość tego czasu włosy rosły po 2 centymetry miesięcznie. Zdarzało się 2.5 cm oraz 1.5 cm, przez chwilę stały w miejscu. Ale podcinałam końcówki – pięć razy, w sumie o czternaście centymetrów – i to dlatego pokonanie tego niewielkiego etapu trwało tak długo. 

To już ostatni mini-cel! :) Następna będzie długość klasyczna (112 cm) do której brakuje mi 12.5 cm. A przez to, że mierzę włosy lekko je naciągając, bo mierząc fale nie uzyskałabym dokładnego wyniku, pewnie będę chciała zapuścić jeszcze dodatkowe kilka centymetrów, żeby włosy sięgały długości klasycznej również, kiedy falują. Po drodze nadal będę podcinała końce, a kiedy osiągnę swój cel będę podcinała całą nadprogramową długość. Ciekawe, czy uda mi się pozbyć wszystkich starych końcówek przed długością klasyczną. Nawet jeśli nie, później postęp będzie szybszy, bo będę mogła bez obaw o cofnięcie się w zapuszczaniu podcinać cały przyrost. 

Może za miesiąc będę świętowała 100 cm? :) Chociaż, jak zawsze na przełomie pór roku podetnę końce. Oby udało mi się nie cofnąć przed 99 cm. 

Jest i zdjęcie. Niestety bez widocznego blasku. Pochmurny dzień oraz trzynaście godzin w pociągu robią swoje. Ale po tym jak wprowadziłam nową metodę pielęgnacji, już widzę pierwsze, bardzo pozytywne efekty! :) Oby za miesiąc udało mi się uchwycić je na zdjęciu.


Poprzednie lata:


Sierpień 2013: 95.5 cm i bardzo przesuszone włosy (częściowo z winy ziołowej odżywki Fitomed, a częściowo z mojej. Wtedy jeszcze nie nawilżałam włosów i nie olejowałam ich regularnie. I myślałam, że zawsze takie będą.)


Sierpień 2012: 85 cm. Na mokro :) Zyskałam tylko 2 cm od sierpnia 2011.


Sierpień 2011. 83 cm. Fale z warkocza podkreślają suche końcówki.


Sierpień 2010. 72.5 cm.

Powiązane posty:


P.S. Oczywiście (!) biorę udział w akcji zapuszczania włosów u Eternity :)
P.P.S. Dodałam pod nagłówkiem bloga nową podstronę: falowana strona mocy. Wszystkie posty związane z falami będą podpięte właśnie tam. Przy okazji, jeśli gubicie się w nowej edycji stron na blogu, ten post powinien Wam pomóc :)

Komentarze

  1. Ale długie!
    Widać że włożyłas w ich pielęgnacje mnóstwo serca, czasu i pieniędzy:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Serdecznie gratuluję.
    Widzę, że włosy są w naprawdę dobrej kondycji! Super!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej, ale to żmudnie idzie. A myślałam, że za dwa lata znów mi talia stuknie :D
    Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko mnie tak żmudnie. Obcinam więcej niż zapuszczam... Ech.
      Dziękuję! :)

      Usuń
  4. Yay! Graaaaaaaatulacje!
    Takie długie!
    Tyle radości!
    Kurcze no aż nie mogę, takie masz śliczne te włosy :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, zazdroszczę, moje mają ledwo 34 cm. :D Ja jestem dopiero na pocątku drogi w zapuszczaniu, jak i pielęgnacji włosów, więc jeszcze daaaleka droga przede mną. :D Chociaż ja nie mam takich wymagań. Moje mają mieć jedynie 60 cm długości. Dłuższych nie chcę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki masz świetny kolor włosów :) I nie widać, że są zniszczone po rozjaśnieniach i farbowaniu :) Będą wyglądały ekstra dłuższe.

      Usuń
  6. widac wyraznie ze z roku na rok Twoje wlosy sa w coraz lepszej kondycji :) A na aktualizacyjnym zdjeciu wyszly wyjatkowo jasno, cos a la ciemny blond, nie poznalabym po zdjeciach ze to Twoje wlosy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie przez to że są przesuszone. Nawilżone będą ciemniejsze =)

      Usuń
    2. Ja też bym chyba nie poznała :) To raczej światło... przynajmniej tym razem. Bo z drugiej strony, włosy często wychodziły na ciemniejsze kiedy były bardzo suche. Bardzo, bardzo :)

      Usuń
  7. Cudowne! Bardzo bym chciała mieć takie długie włosy! Gratuluję ;-)
    Pozdrawiam ;*

    Miśka
    miska0-grabowska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstaw jeszcze 3 raz ten link, bo nie widać :)

      Usuń
  8. 112,5? haha, oddaj mi chociaż 5 cm:D
    ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 99,5 to już piekna dlugosc:)

      Usuń
    2. O, pół mogę oddać :D Akurat taki mam zapas ;)

      Usuń
  9. Gratuluję! Też twardo zapuszczam ale jak pomyślę, o scinaniu 30cm kompletnie zepsutego cieniowania to mnie trzepie...marzę o włosach do kolan i boję się, że jeszcze dłuuugo pomarzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja dobrze widzę kto w tym poście narzeka, że długo pomarzy?! Taaaak? Ta która otrzymuje przyrost 10cm w miesiąc?! No z ziemi się zaraz nie pozbieram :D

      Usuń
    2. Ale że ja? :) Idę się wstydzić w takim razie za narzekanie :D

      A tak serio... Do celu brakuje mi 12.5 cm. No niby fajnie, brzmi jak pół roku z moim przyrostem (teoretycznym bez ścinania). Ale policzyłam w drugą stronę: kiedy moje włosy pierwszy raz były o te 12.5 cm krótsze. Czyli 87 cm. I wyszło tak:

      Pierwszy raz najbliżej byłam w lutym 2012, 85.5 cm. 31 miesięcy temu.
      Podcinałam tyle, że ostatecznie 87 cm przekroczyłam w styczniu 2013 (88.5 cm). 18 miesięcy.

      Półtora roku do klasycznej w wersji optymistycznej, bardzo optymistycznej. W sumie to byłoby sześć lat czekania na osiągniecie celu. I będzie dobrze jak to bedzie te 18 miesięcy. Zdążę studia magisterskie skończyć! :D A zaczynałam zapuszczać przed maturą! :D

      Medale za cierpliwość gdzie dają? Jak są z czekolady, to byle nie gorzka. Jak się da, to z orzechami też nie, ale ostatecznie przyjmę.

      Usuń
    3. Nie nie, Al KhazzaR narzeka, a otrzymała niedawno 10cm w miesiąc! A potem 6cm :D

      A medal za cierpliwość się pomyśli, pomyśli :D

      Usuń
    4. Henri masz u mnie medal zdecydowanie :) Z jakiej tylko chcesz czekolady :) No i powiele madrosc: daj czasowi czas (ostatnio gdzies to wyczytakam), zeby mogl zadzialac

      Usuń
  10. Wspaniała długość, gratuluję

    OdpowiedzUsuń
  11. Tyle cierpliwości, tyle pracy, taaaaaaaaaaaka długość! <3 Pięknie, Kochana. To może i moje kiedyś będą nawet i do talii? :) Na razie marzę o długości do zapięcia stanika. Myślę, że kto jak kto, ale Ty wiesz doskonale, jak bardzo to niesprawiedliwe, że mamy dalej to wszystkich punktów niż dziewczyny średniego i niskiego wzrostu. ;)

    Gratuluję, chylę czoła, cieszę się razem z Tobą! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuuuuję :)
      Będą do talii :) Ja już sobie Twoje włosy wizualizuję nawet :D I z tym kolorem! Będzie fantastycznie.
      A sprawiedliwości to nie ma w kwestii wzrostu i włosomaniactwa. Na niższych dziewczynach włosy o 20 cm krótsze wyglądają już na bardzo długie. A my co? ;)

      Usuń
    2. No właśnie! :) Ilościowo to samo, muszę szybko odchudzić plecy zanim włosy urosną, bo będą wyglądać na trzy kosmyki na takich szerokich. ;)

      Usuń
  12. Gratuluję. :) Ja swoich nie mierzę. Przede wszystkim dlatego, że nie umiem. Poza tym cieniowane V trudno zmierzyć. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt. Ja ze swoimi też mierzę praktycznie najdłuższe włosy, bo idealnie równe nie są. Rzadko to widać, ale mają kształt delikatnego U. Ale kiedy jeszcze mierzyłam włosy sama, jakoś mi wychodziło.Musiałam za każdym razem robić to kilka razy, bo czasem miara sugerowała 5 cm przyrostu a czasem minus 1 cm... ;) Ale w końcu udawało mi się zmierzyć włosy dość dokładnie :)

      Usuń
  13. ależ długaśne :)) i w o niebo lepszej kondycji w porównaniu z zeszłym rokiem. Widzisz, jak to fajnie jest jak się nie czesze? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooo! <3 Nie ma to jak nie czesać włosów. Anarchia!

      Usuń
  14. Klasyczna długość, czyli za tyłek? :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudownie że się udało. Teraz oby jak najszybciej kolejny cel:) u mnie sa teraz lekko za początek bioder i czekam na kość:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby! :) Będę odliczała chyba w myślach.
      Hej, a gdzie chowa się Pan Dred? Dawno go nie widziałam.

      Usuń
    2. Żyje żyje. tylko właścicielka o nim zapomina wspominać w aktualizacjach:D

      Usuń
  16. wow gratuluję ;) Mój cel wygląda podobnie, ale jeszcze trochę zapuszczania przede mną ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Moje też takie będą, droga przede mną jest już całkiem prosta ale spieszyć się nie będę =)
    Twoje wyglądają cudownie pomimo nienajlepszej kondycji. Trzymaj się swojej pielęgnacji i za miesiąc powalisz wszystkich na kolana, zobaczysz ;) A co do podcinania i ostatniego celu - sądzę że nie uda Ci się obciąć wszystkich zniszczeń przed osiągnięciem tych mitycznych 112 cm. Za to później, kiedy będziesz ścinać końcówki na bieżąco Twoje włosy z miesiąca na miesiąc będą przechodzić niesamowitą metamorfozę, już się nie mogę doczekać kiedy to zobaczę *.*. Boję się tylko że po osiągnięciu celu postanowisz zapuszczać włosy dalej, do kolan (nie mam nic przeciwko ale najpierw chcę widzieć zdrowe i gęste końcówki, to będzie coś pięknego).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie. Dalej nie ruszę na pewno, na pewno. Nie wiem co musiałoby mi przyjść do głowy, żeby (przed pozbyciem się starych końców) zapuszczać włosy dalej. Później - nie wykluczam, choć szczerze wątpię. Ale przed ścięciem nie ma mowy. :)

      Usuń
    2. Hm, czyżbyś sugerowała że Twoje włosy mogą być ZA DŁUGIE? =D
      Nie mogę się doczekać momentu kiedy zapuścisz włosy do długości klasycznej i zaczniesz je ścinać na bieżąco, naprawdę. To będzie ciekawe =).

      Usuń
    3. Moje? Myślę, że mogłyby. Generalnie "za długie" włosy dla mnie nie istnieją :) W życiu patrząc na zdjęcie włosów na przykład do podłogi nie myślę "za długie". I o tyle o ile wizualnie i ideowo jestem zakochana w długich włosach, o tyle na swoje muszę patrzeć pod kątem radzenia sobie z nimi. Z takimi na przykład dłuższymi niż do czubków palców opuszczonych rąk mogłabym sobie nie radzić już. I byłyby... uwaga, za długie ;) Ale i tak, ubezpieczam się: nie wiem co mi odbije jak już osiągnę klasyczną :D

      A ja jak się nie mogę doczekać... Tak samo długości jak wreszcie zdrowych końców.

      Usuń
  18. Gratuluję! Trzymam kciuki za setkę i za szybsze postępy! Twoje włosy naprawdę się zmieniły, są świetne!
    Przy okazji - dlaczego długość klasyczna nazywa się "klasyczna"? Nigdy o tym nie słyszałam i chyba coś mi umyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)

      A nazwa wzięła się od połowy długości ciała :) Nie wiem tylko jak mierzonej, choć prawie na pewno od czubka głowy. I wątpię, żeby to się zawsze sprawdzało, w sumie wszyscy mamy odmienne proporcje ciała.

      Usuń
    2. Bo "klasyczna" brzmi lepiej niż "do dupy". ;D

      Usuń
    3. A to nie przypadkiem pępek był środkiem ciała?

      Usuń
    4. Nie wiem. Czas się zmierzyć może? :D

      Usuń
    5. haha fightthedull padlam ze smiechu :)

      Usuń
    6. Ja też! :D
      "Cześć, jestem Henri, mam włosy do d..." Czyż nie brzmi... pięknie? :]

      Usuń
  19. Jakie cudownee! Masz włosy roszpunki! :DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zamieszkam wyżej niż teraz, będę zrzucała panu mężowi warkocze z okna! ;)

      Usuń
  20. śliczne włosy! zazdroszczę długości! :)
    http://ablonde-girl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Troche nie rozumiem tych zachwytow bo Twoje wlosy wcale nie wygladaja super i nie widze zeby byly w dobrej kondycji. Wygladaja wrecz na zaniedbane i zostawione samym sobie jakby odzywki w zyciu nie widzialy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczytaj inne aktualizacje to zmienisz zdanie =)

      Usuń
    2. Uwielbiam gdy wypowiada się ktoś kto nie przeczytał żadnego wcześniejszego wpisu

      Usuń
    3. Ja nie mówię, że bloga trzeba przeczytać od deski do deski. Ale naprawdę wystarczy znaleźć jakikolwiek wpis o pielęgnacji. Są etykiety, są karty na górze. Dość łatwo dowiedzieć się, że nie zostawiam włosów samych sobie. (Zakładam łaskawie ;), że to nie była pusta złośliwość.) Polecam kilka kliknięć, chociażby po to, żeby przeczytać, że moje włosy odżywkę widują faktycznie nieczęsto. Częściej maski. ;)

      I czy włosy naprawdę muszą wyglądać idealnie? Nie wystarczy postęp? To, że wiele zmieniło się choćby od zeszłego roku? Czy to nie jest warte pokazania? Czy może ja o czymś nie wiem, może bloga można mieć tylko jak ma się (już albo od zawsze) perfekcyjne włosy?

      Usuń
    4. Simplenaturaleasy, wystarczy spojrzeć chociażby na post poniżej (o Biovaxach) i nagle okaże się, że zapragniesz takich "zaniedbanych" włosów :>

      Usuń
  22. Gratulacje:) Piękne są! Zawsze bardzo sie cieszę, gdy osiągają swoje cele dziewczyny, które obrały sobie na prawde imponujące długości oraz takie którym włosy tak jak mi rozną wolno i na dodatek ciągle muszą podcinać końcówki pamiętające gorsze czasy.

    Ja w tym miesiącu także odniosłam swój mały skuces (znaczy zobacze na miarce dopiero za 2 dni, ale moje włosy niezależnie co bym stosowała zawsze rosną tylko 1 cm więc sa łatwe do przewidzenia), a mianowicie 60 cm mierzone od nasady włosa (nie mierze od czoła). Do celu jeszcze 10 cm, niestety za tydzień ide do fryzjera i znowu obetnę 3 cm. Teraz z perspektywy czasu, trochę żałuję, że na początku włosomaniactwa i zapuszczania nie podcięłam ich tak chociaż z 10-15 cm. Miałam włosy splane na całej długości i nadal mam jakieś 15 cm tego paskudztwa. Niestety nie dało sie ich naprawić, a teraz już nie umiem podciąć, bo psychicznie czułabym sie z tym bardzo źle. Obcianam po trochu co 6-7 miesięcy i niestety praktycznie zawsze jest to mniej niż powinnam. Pocieszam się, że zniszczenia zatrzymały się na spalonej cześci i nie ida ku górze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :)

      W podobnym czasie doszłyśmy do podobnych wniosków. Mnie teraz też zebrało się na zastanawianie nad tym co by było, gdybym podcięła mocno włosy na początku zapuszczania.

      Usuń
    2. Też się nad tym zastanawiam! Tylko u mnie dochodzi jeszcze ciekawość jak to jest mieć włosy ścięte na równo ze zdrowymi końcówkami. Nie podcięłam mocno na początku i dlatego schodzę bardzo powoli z cieniowania, włosy przy twarzy są o wiele krótsze od reszty i po żadnym przycięciu nie mam zupełnie zdrowych końców :C

      Usuń
    3. a moze znajdzie sie ktos kto tak zrobil i przedstawi swoja strone medalu?

      Usuń
    4. Cinnamon Hair może.

      http://www.beyondclassiclength.com/longhairjourney.html

      Teraz ma włosy do kolan <3

      Usuń
  23. ale są już długie! Moje są troszkę krótsze;)

    OdpowiedzUsuń
  24. po tylu latach efekt jest ogromny ! strasznie dlugie teraz są :))

    OdpowiedzUsuń
  25. Jakie długaśne! Zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ale masz długaśne włosy, kiedyś i moje sięgały mi do kości ogonowej, a nawet dalej :D Ale zaczęłam podcinać, podcinać i w końcu miałam do połowy pleców, teraz mam za pas, więc też bardzo długie i taka długość już mnie w 100% zadowala :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jeszcze trochę I będzie w blogosferze prawdziwa Roszpunka :)
    Gratulacje kochana! Nie ma to jak długooczekiwany sukces!

    OdpowiedzUsuń
  28. ja o takiej długości mogę pomarzyć :d nawet za 5 lat włosy mi tyle nie urosną :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Przekonałaś mnie do zapuszczania do kości ogonowej, pięknie wygląda taka długość :) U mnie to będzie jakieś 97-98 cm a na razie jest.......... 69, czyli jeszcze jakieś dwa lata, a jako że staram się nawrócić na wcierki i nadal praktykuję niepodcinanie to może nawet szybciej. no ale czas i tak upłynie a po drodze można się cieszyć z mini-celów, niedługo będę świętowała długość do talii :)) kupię włosom jakieś fajne serum do końcówek z tej okazji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem włosowym zarażaczem ;) Ale mówiłam zawsze, że zapuszczanie wciąga! :)

      Też planuję kupić włosom prezent! Właściwie to miało być na teraz, miałam to zrobić po osiągnięciu kości ogonowej właśnie (to nowe olejowe serum Gliss Kura, o którym rozmawiałyśmy) ale wrześniowe finanse mnie przyblokowały. Włosy dostaną serum na 100 cm, pod koniec września. (Chociaż od razu je podetnę. Ale liczy się też pierwsze podejście do setki :))

      Usuń
    2. A tak poza tym, 13 godzin w pociągu? O.o skąd wracałaś?

      Usuń
    3. Jechałam do Zakopanego :) Ha, nie wspomniałam jeszcze o ponad godzinie spóźnienia :D Ale godzina na trzynastu to i tak nie jest zły wynik. Nie narzekam :)
      Na szczęście pociąg Gdynia-Zakopane jeździ w obie strony jako nocny (no, przez większość trasy. Startuje coś koło 16 znad morza.) Inaczej nie wiem czy wysiedziałabym tyle czasu :) A co dopiero ci, którzy jadą całą trasę! 17 godzin.

      Usuń
    4. A nie, wracałam z Zakopanego! :D Przecież to zdjęcie robione w domu ;) Jak jechałam do Zakopanego to z kolei zdziwiłam się, że po tylu godzinach warkoczy, spania w różnych dziwnych pozycjach i chowania się w kapturze mam nadal gładkie włosy. To dzięki zestawowi olej Babydream fur mama + laminowanie + Biovax. Właśnie robię to samo jeszcze raz :)

      Usuń
    5. Dwa lata temu (chyba?) jak jechałam ciapągiem do Zakopanego to spędziłam ponad 15 godzin w pociągu. + parę godzin czekania na przesiadki D: Maaasakra

      Usuń
    6. Laminowanie pod olej czy zmieszane po myciu z biovaxem? I jaki biovax? Kupiłam ostatnio kilka saszetek więc może też zrobię takie połączenie.

      Usuń
    7. Najpierw olej na glicerynę, później laminowanie a po spłukaniu jeszcze na chwilę Biovax :)

      Usuń
  30. Och, jak ja Ci zazdroszczę długości! <3
    I gratuluję ;) Bardzo, bardzo, bardzo :)
    Ja się męczę, żeby doprowadzić włosy do łokci (pierwszy przystanek przed klasyczną). Ech...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czekałam na łokcie. Żeby było chociaż coś, jakiś osiągnięty etap :) Bo do kości ogonowej było daleko. Od łokci robi się ciekawie, włosy nagle wpadają w większość rzeczy, które robi się na wysokości biurka, stołu czy szafek w kuchni :D

      Usuń
    2. No właśnie :) Mam wrażenie, że dopiero od łokci będę mieć wrażenie długich włosów (przy moim wzroście i budowie) :D A potem to już z górki:)

      Usuń
  31. Zdjęcia świetnie obrazują postęp. Podoba mi się Twoja filozofia stopniowego, systematycznego podcinania końcówek. :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Hej masz przepiękne włosy i zazdroszczę długości! Sama zapuszczam, od stycznia tego roku z długości przed ramiona... aktualnie są za łopatki ale tylko najdłuższe pasma(muszę zejść z cieniowania które wygląda przeokropnie!). Marzą mi się włosy przed pupę, także z moich wyliczeń wynika, że potrzebuję jeszcze ok 30-40cm... Załamujące tym bardziej że włosy rosną mi bardzo wolno, no i najgorsze jest to że nie mam pojęcia czy mogę mieć takie długie włosy, bo nigdy nie miałam dłuższych niż lekko za piersi... także denerwuje mnie to i smuci zarazem, bo nie wiem czy spełnie to swoje marzenie, czy jednak dążę do czegoś, do czego nie da się dotrzeć...
    zapraszam również do siebie, u mnie aktualizacja włosów, wiec możesz podpatrzeć :*
    www.cukrowa-ksiezniczkaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może każdy tak ma? Ja z.włosami do ramion też nie wyobrażałam sobie posiadania takich do pupy. I chyba nawet nie wierzyłam że mi się uda. Teraz takie mam. Zaskoczenie ;-) Nie jest tak jak sobie wyobrażałam że będzie, dlugosc mam ale stan włosów jest do ogarnięcia. Ale jednak, w kwestii samej długości - urosły takie! :-)

      Usuń

Prześlij komentarz