Lipcowe eksperymenty, połączenia i recenzje ~ July's experiments, reviews and combinations

Połączenia:

Biorę udział w akcji Anwen „Niedziela dla włosów”, więc część połączeń opisałam w osobnych postach.

Eksperymenty: w lipcu spróbowałam cassii Khadi, którą opisałam w osobnym poście.

Recenzje:

Maska CeCe, Argan – odlewka
Zauważyłam ją przypadkiem w drogerii Natura a kilka dni później udało mi się zdobyć odlewkę ;) Maska pachnie ładnie, zapach zostaje na włosach kiedy wyschną. Jest kremowa, dość wydajna. I działa nieźle, zostawia moje włosy wygładzone (ale nie rozprostowane), dociążone, są nawet śliskie. Ma olej arganowy już na czwartym miejscu. Na siódmym gliceryna, na ósmym olej z kiełków pszenicy. Jest i silikon, pantenol, wyciągi. Skład ma szansę wpłynąć na włosy, działanie jest bardzo dobre. Kupiłabym pełnowymiarowe opakowanie… gdyby nie stosunek ceny do pojemności. Około 40 zł za 250 ml to dla mnie stanowczo za dużo, zwłaszcza, że takie opakowanie wystarczy mi na maksymalnie sześć myć.

Maska Domowe Recepty Maska z białą glinką i ryżem do włosów przetłuszczających się – odlewka
Dostałam ją od Eter :) Maska jest rzadka, ale zaskakująco wydajna. Pachnie ładnie, świeżo. Jest lekka, moje włosy dociąża, wygładza i nabłyszcza zbyt słabo, żebym do niej wróciła, ale ma dość ciekawy skład może być więc dobrym rozwiązaniem dla tych z Was, które chcą odżywić włosy maską chemicznie bogatą, ale o lekkiej konsystencji.

Skład: Aqua with infusion of: Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Aralia Elata Root Extract, Oryza Sativa Extract, Geranium Maculatum Oil, Cetearyl Alcohol, Dipalmitoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Ceteareth-20, Kaolin, Citric Acid, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid.

Olej z krokosza barwierskiego – odlewka

Podoba mi się nazwa ;) Olej jest prawie bezzapachowy, ma jasnożółty kolor i jest nieco gęsty, ale nie ma problemu z rozprowadzeniem go na włosach, nie klei się. Nałożony na sucho na cały dzień zadziałał świetnie: dociążył moje włosy i wygładził je tak, jak najlepsze maski. (Zmyłam go maską Kallos Latte.) Na pewno go kupię! Cieszę się, że znalazłam kolejny pasujący do mojego typu włosów olej.

P.S. W związku z tym, że dość radykalnie zmieniłam pielęgnację, te posty będą się pojawiały nieregularnie. Od teraz będę eksperymentowała niewiele, przez najbliższy czas wcale. Ale mam jeszcze kilka nieużywanych masek i odżywek, które powoli będę zużywała zanim przejdę głównie na Biovaxy. Jeśli nie będą zasługiwały na osobne recenzje, opiszę je w takim podsumowaniu któregoś miesiąca :) 

P.P.S. To dwusetny opublikowany post! :):)

______________________________

Combinations:

I participate in Anwen’s action “Sunday for hair” so I post some combinations in separate entries.

Experiments: in July I tried Khadi cassia, which I described in a separate post.

Reviews:

CeCe, Argan masque – sample

I spotted it accidentally in Natura drugstore and a few days later I managed to get a sample ;) The deep treatment smells nice and the smell stays on my hair when it dries. It’s creamy and quite efficient. And it works pretty well, it leaves my hair smooth (but not straight), heavy and even a bit sleek. It has argan oil on the fourth place on the INCI list, glycerine on the seventh and wheat germ oil on the eight. There is a silicone, too, panthenol and extracts. The ingredients have a chance to make our hair better, and the way the products works is really good. I would buy a full-size jar… if it wasn’t for the price to size ratio. For 250 ml, we have to pay about 40 PLN, which is way too much for me, especially since a jar like this will last me for just a few washes, six at most.

Home Made, Deep treatment with white clay and rice for oily hair – sample

I received the sample from Eter:) The DT is runny and surprisingly efficient. It has a nice, fresh scent. And it’s light, it adds just a little weight and shine to my hair and it doesn’t smooth it enough for me to use it in the future. But it had interesting ingredients and it can be a good choice for those of you who’d like to nourish your hair with a treatment that’s chemically rich and yet light in texture.
INCI: Aqua with infusion of: Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Aralia Elata Root Extract, Oryza Sativa Extract, Geranium Maculatum Oil, Cetearyl Alcohol, Dipalmitoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Ceteareth-20, Kaolin, Citric Acid, Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid.

Safflower oil – sample

I like the name, in English too ;) The oil has almost no smell and a light, yellow colour. It’s a bit dense, but not sticky so there’s no problem with applying it to hair. When I applied it on dry hair for a whole day it worked great, like my best deep treatments, leaving my hair bouncy and smooth. (I washed it off with Kallos Latte DT.) I will surely buy it! I am glad I’ve found another oil that goes well with my hairtype.



P.S. Since I've changed my haircare quite radically, these posts won't be appearing regularly. From now on I will experiment very little, and not at all in the nearest future. But I still have a few unused conditioners and deep treatments that I will be slowly using up before I switch to using almost only Biovax deep treatments. If they don't deserve seperate reviews, I will describe them in the summary of a month :)

P.P.S It's my 200th published post! :):)

Komentarze

  1. Gratuluję dwusetnego posta, i obiecuję przeczytać także 200 następnych. :) Nie używałam jeszcze żadnego z tych kosmetyków.

    Henri, tez przyłączasz się do zapuszczania u Eter? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. SLyszalam ze sam Chuck Norris do niej dalaczyl lol ;)

      Rowniez gratuluje 200 postow :) Mam krokosza, nie dosc ze dobrze na wlosy dziala to swietny do salatek, ma taki orzechowy posmak

      Usuń
    2. Jakoś mam opory przez zakupieniem do włosów oleju, który stosuje się po depilacji, żeby włoski nie odrastały. :) W kuchni też już nie szaleję, ot dobry stary rzepak, ciut oliwy i tyle. Raczej staram się jeść pestki. Nawet dyniowy przestałam zjadać i przerobiłam go na mydło, żeby się nie zmarnował. Na etapie krojenia kostki były brązowe, jestem ciekawa, jak się będzie prezentować jak dojrzeje.

      Usuń
    3. Jasne, że dołączam! :) Taaaak bardzo dołączam, że aż! :) Właśnie wróciłam z Zakopanego do płaskiej części kraju, zaraz wstawię baner i będzie pięknie <3
      Dorota, mydło robisz! Wow!

      Usuń
    4. Zrobiłam! :) Wow!

      Teraz "tylko" muszę poczekać do listopada, żeby przekonać się, czy to półtora kilograma (!!!) mydła się do czegoś nadaje. :)

      Usuń
    5. Mnie to w mydle zawsze przerażało. Do tego czasu jest... toksyczne, tak? I zawsze podziwiałam ludzi, którzy robią takie cuda. Mnie by na bank nie wyszło :D Jak kanapka mi wyjdzie to już jest święto na całą gminę.

      Usuń
    6. Wcale, a wcale nie było trudno. Mydło okazało się łatwiejsze niż tonik z glukonolaktonem. Ale i owszem, "świeżej" kostki można dotykać tylko w rękawiczkach ochronnych.

      Usuń
    7. Super to jest. Byłabym dumna, gdyby mi wyszło coś tak wymagającego. Trudne może nie być, ale jest takie... Duże :) Przez to leżakowanie i w ogóle :)

      Usuń
  2. Gratuluję postu numer 200!:*
    Ceny masek mnie smuca, nawet Biovaxy podrożały. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P. S. Jak oceniasz Biovaxa do ciemnych? Miałam saszetke i jestem zadowolona, ale zastanawiam się, czy on może przyciemnić?

      Usuń
    2. Zawsze wzdycham kiedy apteki zaklejają sugerowaną cenę producenta na dużych Biovaxach swoją etykietką. Na szczęście ta ich cena wiele wyższa nie jest.
      Zużyłam 1 małe opakowanie, 1 duże, jestem w połowie drugiego dużego i nie przyciemna :) Za to jestem prawie pewna, że wydobywa brązowe i rude refleksy, ale to też nie jest trwałe, nie ma się czego bać :)

      Usuń
  3. Yay, nowy post! I to rocznicowy! Sto lat, sto lat, niech żyje Henri nam! ;)
    Idę googlować olej z krokosza :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I już jest na chciej-liście :) Jeśli za miesiąc ogłoszę bankructwo, zwalam winę na Ciebie :D :*

      Usuń
    2. Przyślij rachunki. Napiszę do UE o jakiś (mega) fundusz na rekompensaty dla moich Czytelniczek, zaprowadzonych recenzjami prosto do drogerii :D

      Usuń
    3. Coś czuję, że UE niedługo zbankrutuje ;)

      Usuń
    4. Ale włosomaniactwo rozkwitnie! :)
      Da się to na pewno przerobić na nową unię gospodarczą. A jakie porozumienie międzykulturowe!
      Włosy connecting people.

      Usuń
    5. Ja sugeruję zrobić osobne państwo z Tobą na czele :>

      Usuń
    6. Ja mogę być szarą eminencją. Gabinet cieni i te sprawy. Na czoło państwa musimy znaleźć kogoś z ekstra włosami :>

      Usuń
  4. Krokosz się u Ciebie sprawdził? To już się cieszę! Mam jego odlewkę i tak sobie żyłam w niepewności, bo jeszcze jej nie używałam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeglądam Twoje posty już od dawna i zawsze mam poczucie że Twoim włosom brakuje konkretnego koloru, który wydobyłby piękno z Twoich włosów, na Twoim miejscu poszła bym w rudości albo ciemne brązy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bzdura! One są piękne właśnie dlatego, że w zależności od słońca są albo ciemne i chłodne albo jasne i rudawe ^^ I ślicznie współgrają z karnacją Henri i jej typem urody. Na zdjęciach trudno oddać wielowymiarowość takiego koloru.

      Usuń
    2. Aaa, żadnego farbowania! ;) Wiem, że dla niektórych to jest takie proste, "poszłabym w brązy", kupię farbę, stanę przed lustrem, nałożę i zobaczę co będzie. Ale ja bardzo nie chcę farbować włosów i... męczyć się z tym później. Jak czytam tu i tam cokolwiek o farbowaniu, to poza "kolor wyszedł piękny" zaraz po, widzę, że koloryzacja to same problemy, prędzej czy później. To w końcu nie paznokcie, które można codziennie zmieniać i zmyć w minutę. Nie chciałoby mi się w to bawić, poza tym... bardzo lubię swój kolor włosów :) Dziś myślałam o tym, że trochę mam pecha, bo i struktura i kolor (no właśnie! Dziękuję za wspomnienie o tym ;) :* ) wychodzą często na zdjęciach o wiele gorzej niż w rzeczywistości. Ale to nic :) Nie schowam się przez to pod ziemię, mogę tylko liczyć na to, że jeśli piszę na przykład że włosy na zdjęciu wyglądają źle z konkretnego powodu (pogoda, produkt...), to Czytelnicy mi wierzą ;) A kolor... Czasem wychodzi całkiem rudo, czasem wygląda jak ciemny, zimny brąz. I wszystko pomiędzy. Nie zamieniłabym go na żadną farbę. Kiedyś włosy były szare. Teraz, przy nawet lekkim domknięciu łusek, jest zupełnie inaczej.

      Usuń
    3. A proszę :* Ja mam taki sam (IDENTYCZNY) i właśnie ta zmienność jest w nim najpiękniejsza ^^

      Usuń
    4. Jak dla mnie farbowane włosy nigdy nie są ładne, kolory z farby są płaskie, zawsze sztuczne. W naturalnym kolorze włosów piękne jest to, że po pierwsze (już wspomniane) jest on zmiennie odbierany w różnym świetle, po drugie każdy jeden włos ma inny kolor i to jest nie do podrobienia (wielowymiarowość koloru), po trzecie naturalnie i subtelnie się rozjaśnia przy końcach - co też jest istotne w jego odbiorze. A najważniejsze: zawsze są odrosty, bo nikt włosów nie farbuje co tydzień i zawsze wygląda to źle! Ponad to farbowane włosy nigdy nie pasują do brwi! Dużo można wyliczać, jeśli chodzi o samą estetykę, a już nie wspominając o ich zniszczeniu...

      http://śmierdzącemazidła.pl/

      Usuń
    5. Prawda :) Nigdy nie jest nudno :)

      Usuń
    6. Masz piękne włosy, chciałabym mieć taki skręt moje nie są ani proste, ani kręcone. Ale staram się pogłębić trochę kolor, mam bardzo ciemny brąz i tak właśnie działa na nie maseczka do ciemnych. Cały czas szukam jakiś innych produktów, które mógłby mi w tym pomóc.


      Może miałam jakieś specyficzne włosy, gdy farbowałam. Farba wychodzi różnie w zależności od koloru włosów nigdy nie jest taka sama, jak ktoś ma parę jaśniejszych włosów to i po farbowaniu będą one jaśniejsze.

      Usuń
    7. Dziękuję :)
      Na blogu eve (http://blogeve-evel.blogspot.com/) znajdziesz sporo przepisów na przyciemnienie włosów ;) Pamiętam wpis o orzechach na przykład.
      A sama farbować i tak się boję, panicznie. Chciałam henną, ale i tak... Zawsze, nawet jak już byłam na etapie czytania mieszanek i proporcji dla danego koloru, wygrywał strach :D

      Usuń
    8. Właśnie, chciałam nieśmiało wtrącić, że w moim odczuciu kolory po hennie nie są ani sztuczne, ani płaskie. ;) Co do pogłębiania koloru to fajna jest też Isana do brązowych włosów (koło 7 złotych, ale bywa tańsza w promocji).

      Usuń
    9. Po hennie faktycznie nie, ani trochę. Dlatego, jeśli już, myślałam tylko o niej.
      A... Isana nie jest złym pomysłem. Saszetki Marion też wyglądają fajnie :)

      Usuń
  6. Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad tym olejem i coraz bardziej mam na niego ochotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj :) Jest naprawdę fajny. Sama znam niewiele olejów, które potrafią tak zadziałać na włosy.

      Usuń
  7. Na info o oleju z krokosza natknęłam się jakiś czas temu i wydał mi się dość interesujący, ale nie na tyle, aby go kupić. Moje włosy na razie muszą się zadowolić olejem słonecznikowym i migdałowym. W planach mam z jojoby i arganowy.
    Gratuluję 200 wpisów i liczę na kolejne rocznice. I mam tylko jedno pytanie: gdzie fotki? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam na liście zakupów olej jojoba i arganowy, ale lista poczeka kilka miesięcy :)
      Mea culpa. Nie ma zdjęć :( Myślałam o tym, żeby je zrobić, zwłaszcza po krokoszu, ale zgubiłam gdzieś ten genialny pomysł. Ciągle próbuję przemówić aparatom do rozsądku. Niech zaczną pokazywać włosy choć w połowie tak, jak ja je widzę, a nie pięć razy gorzej :(

      Usuń
  8. Łooo już 200! ;) Gratulacje ;)!

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratulacje tylu postów. ;)
    Pozdrawiam. :*

    OdpowiedzUsuń
  10. A wiecie, że olej z krokosza barwierskiego był stosowany do opóźniania wzrostu włosa? Nie pacnijcie sobie na głowę.

    http://śmierdzącemazidła.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. czytalam o tym i pisalam ostatnio w komentarzu ze u mnie absolutnie nie dziala :( robilam kilka podejsc, niestety wloski na nozkach jak u sarenki i krokosz im nie daje rady :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam żadnego z tych kosmetyków :D Gratuluję :D Dobrze, że wena Cię nie opuszcza :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz