Timotei Intensywna Odbudowa: stara i nowa wersja oraz Moc i Blask ~ Timotei Intense Repair, old and new version, and Strength & Shine

Postanowiłam łączyć recenzje odżywek i masek tej samej firmy w jednym poście, żeby nie zasypywać Was tylko recenzjami. Jeśli nie macie włosów podobnych do moich i/lub akurat nie idziecie na zakupy, tego typu posty niekoniecznie są wciągającą lekturą ;)



Intensywna Odbudowa


Starej wersji tej odżywki w latem 2012 raz – pożyczyłam ją na wyjeździe. I przepadłam. To, że chodziła za mną tyle czasu o czymś świadczy ;) Jakiś czas później firma Timotei wprowadziła serię Jericho Rose, wycofując stare produkty. Udało mi się (cudem) kupić jedną butelkę starej odżywki, do tego mam nową dla porównania.

Stara wersja

Opakowanie podoba mi się bardziej, chociaż to pewnie sentyment do tego, co stare, znane, widywane na półkach przez lata. Ale stoi na zamknięciu, więc jest wygodniejsze. Wygląda też na większe, choć w rzeczywistości pojemność została ta sama. Kocham zapach tej odżywki. Nie przypomina nic konkretnego, jest lekko chemiczny, ale i tak za każdym razem kiedy idę do łazienki wącham tę odżywkę ;) Konsystencję Timotei ma kremową, średnio gęstą, nie spływa z rąk i dość łatwo ją rozprowadzić. Wydajność za to nie jest najlepsza, zużywam jej sporo w porównaniu do innych odżywek.

Skład  nie powali tych z Was, które wróżą z niego działanie. Silikon jest już na trzecim miejscu, dwa oleje i jeden ekstrakt dużo dalej (chociaż przed zapachem). Jest to raczej produkt szybko poprawiający wygląd włosów, niż faktycznie odżywczy.

A więc działanie. Nie jest aż tak dobrze, jak to zapamiętałam. Odżywka wprasowana i nałożona na około godzinę pod czepek sprawia, że włosy są sypkie, i to jest największy efekt. Na szczęście przy tym nie są lekkie ani zbyt miękkie, ale nie są też sprężyste czy dociążone. (Jeszcze rok temu w życiu nie opisałabym włosów po odżywce tyloma przymiotnikami! ;)) Jeśli chodzi o wygładzenie, w dotyku jest znikome, a wizualnie średnie. Większość włosów wygląda dobrze, ale końcówki krótszych odstają na całej długości.

Odżywka chodziła za mną wiele, wiele miesięcy jak duch a kiedy w końcu porządnie ją przetestowałam, przyszło rozczarowanie. Jest dobra, ale nie na tyle, żeby do niej wracać, więc nie żałuję, że już jej nie ma.

A nowa…?



Opakowanie tym razem ma nakrętkę na górze, więc pod koniec używania czeka nas mała przygoda z wydobywaniem resztek. Być może na zdjęciach tego nie widać ale smukła butelka naprawdę wygląda jakby miała o dobre 50 ml mniejszą pojemność od starej. Producent zaznacza, że butelka jest w pełni recyklingowana i wykonana z 15% mniejszej ilości plastiku niż stara. Zapach został ten sam ;)

Konsystencja

Odżywka jest nieco bardziej gęsta od poprzedniej wersji i tym samym dużo bardziej wydajna.

Skład jest lepszy. Silikon nadal mamy na trzecim miejscu, ale jeden (nowy) ekstrakt i olej są wyżej. Zniknął drugi olej.



Działanie

A tu już jest dobrze. Bez zbędnego rozpisywania się: ta odżywka zostawia moje włosy gładkie wizualnie a w dotyku są aż śliskie. Są też błyszczące i dociążone. Zmiana na lepsze!

Timotei Moc i Blask




Skład

W porządku. Na Miejscach od 4 do 7 ekstrakty, trochę niżej, jeszcze przed zapachem, dwa silikony. Dla mnie jest dobrze :)

Działanie

Nie oczekiwałam wiele po tej odżywce. Nie wiem co z siłą;), ale jeśli chodzi o blask, obietnice producenta są spełnione. Włosy faktycznie błyszczą bardziej niż zwykle a do tego są gładkie, również wizualnie. Jak na odżywkę, produkt jest bardzo dobry. Ale ja ostatnio wyostrzyłam kryteria, szukam produktów świetnych i lepszych niż świetne, stawiam na maski. Do tej odżywki pewnie nie wrócę.

Mam na liście jeszcze jedną odżywkę Timotei, ale będzie musiała poczekać. Miałam też wersję dla brunetek, ale nie zrobiła nic poza delikatnym nabłyszczeniem włosów. A Wy, lubicie produkty tej firmy?

__________________________________

I have decided to post reviews of products made by one company as single entries, to avoid showering you with reviews. Unless you have hair similar to mine and/or you’re going shopping, posts like these are not the most intriguing reading:)

Timotei Intense Repair 


In the summer of 2012 I used this conditioner once – I borrowed it during holidays. And I was lost. The fact that I kept thinking about it for such a long time means something, right? ;) Some time later Timotei introduced the Jericho Rose series and the old versions of their products disappeared. I have managed (miraculously) to get one bottle of the old version of this conditioner, and I also have a new one, for comparison.



The old one

I like the bottle more, but maybe it’s just a sentiment for something old and known, something I have seen on shelves in stores for years. But it stands on the cap, so it’s more handy. It also looks bigger, though the size is really the same. I love the smell of this conditioner. It does not remind me of anything precise, it’s a bit chemical, but I still smell it every time I go to bathroom ;) The consistency is a bit creamy and not too runny, it doesn’t leak between my fingers when I apply it. But the efficiency is not best, I need a lot of this conditioner to cover my hair, compared to other products.

The ingredients will not amaze those of you who predict results basing on INCI lists. A silicone is on the third place, two oils and one extract can be found much lower (but still before the parfum). It’s a product that will make our hair look better fast, rather than provide true nourishment.

So… effects. It’s not as good as I have remembered it. The conditioner, when I pressed it in and kept it under a cap for about an hour, makes my hair loose (in the sense that it doesn’t clump into strands), and that’s the biggest effect. Fortunately, it’s not light and too soft, but it’s not bouncy or heavy as I like it either. (A year ago I wouldn’t describe my hair after using a conditioner with that many adjectives! ;)) When it comes to smoothing, my hair is not smooth to touch, Visually, it’s generally ok (bit not great), yet shorter hairs stick to all directions from my head to ends.

The conditioner haunted me for many, many months, and when I finally tested it well it disappointed me. It’s good, but not enough to buy it again, so I don’t regret that it’s gone.

And the new one...



The bottle has the closing on top, so near the end of the package there’s an adventure awaiting us – we have to shake the remains out. Maybe he pictures don’t show it, but a slender, straight bottle looks at least 25% smaller than the old one. The manufacturer points to the fact that it was made of recycled material and 15% less of plastic was used, compared to the old one. The smell remains the same.

Consistency

This version if a bit denser than the old one, soi t i salso much more efficient.

Ingredients are better. We still have a cone on the third place, but a (new) extract and an oil are higher. The second oil is gone.



How it works

Great! This conditioner leaves my hair smooth, sleek, shiny and bouncy. The change was for better!

Timotei Strength and Shine




Ingredients

Good. We have extracts on places 4 to 7, a bit later there are two silicones, still before the parfum. I like it :)

Effects

I was not expecting much. I don’t know how about the strength, but when it comes to shine, manufacturer’s promise is fulfilled. My hair is shinier, indeed, and it’s also smoother. As a conditioner, this thing is really good. But I have made my criteria stricter recently. I look for products that are fantastic or better, I stick to deep treatments. I don't think I will but this conditioner again.

I have one more Timotei conditioner on my list, but it will have to wait. I had the one for brown hair, but it did nothing apart from adding a bit of shine to my hair. Do you like Timotei products?


Komentarze

  1. Jakos utozsamiałam ta firme z silikonowymi oblepiaczami i ostatnio omijalam Timoteje szerokim łukiem, teraz widze ze moze niesłusznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stare składy bywały gorsze. Nie wszystkie (chociaż teraz ciężko to porównać, bo tych poprzednich butelek nigdzie już nie ma) ale jednak. Te odżywki chyba wtedy były niezmieniane przez lata a powstały pewnie wtedy, kiedy mało kto na naturalne dodatki się wysilał :D

      Usuń
  2. Nie miałam chyba żadnej odżywki z timotei, sama nie wiem czemu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dawno dawno temu, za górami, za lasami, kiedy młoda byłam, a skórę głowy miałam pancerną, używałam tej starej wersji timotei do włosów brązowych i bardzo mi się podobały refleksy, jakich nadawała moim włosom (i odżywka, i szampon). Potem szampon już mnie podrażniał, choć sentyment do zapachu i do butelek pozostał.

    Właśnie kiedyś było pełno kosmetyków do brązowych włosów na półkach, a teraz nic z tego nie zostało poza tymi do blondu, czy mi się wydaje?

    Narobiłaś mi apetytu na tę odżywkę, jak spotkam w promocji to kupię. Mam zasadę, że nie płacę za drogeryjne odzywki więcej iż 6 złotych. ;) Włosy z opisu są dokładnie takie jak lubię (i zignoruję fakt, że przecież mam zupełnie inne od Twoich).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, właśnie. Szał na kosmetyki do poszczególnych kolorów włosów minął i też mam wrażenie, że ostał się tylko blond. I szampony Isany, tam jest chyba jeszcze rudy i brązowy. A zawsze zastanawiałam się dlaczego nie było wersji do czarnych włosów. Dyskryminacja w sumie.

      Usuń
    2. Przez Ciebie polazłam do Rossa i kupiłam odżywkę Isany do brązowych. Do rudych już nie było, a widziałam jej recenzję u ArcyJoko. Marion jest też do rudych, ale trzeba zamawiać, a nie lubię płacić za wysyłkę więcej niż za kosmetyk.

      Usuń
    3. Przyślij mi rachunek, z poczucia winy za kuszenie wyrównam :D Dolicz też coś za fatygę, dwieście procent jeśli pada tak jak tu :D

      Allegro! 1.99 za kosmetyk, 6 zł za przesyłkę. Yaay!

      Usuń
    4. Mam coś do czarnych włosów, ale nie kupowałam tego stacjonarnie ;) Strasznie lubiłam balsam firmy Nivea do włosów brązowych, ale już go nie widuje.http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=49372 - to mnie kiedyś kusiło, miałam ochotę na te drobinki ;)

      Usuń
    5. Do czarnych-czarnych nadadzą się też niebieskie dla blondynek. :)

      Usuń
    6. O! Mojemu drogiemu ciemnowłosemu mężowi spodobał się ostatnio fioletowoniebieski szampon dla blondynek! Następnym razem mu kupię :D

      Balsamy z Nivei wiele osób chwaliło. Ten do włosów blond też. Szkoda, że wycofali... Ale faktycznie, Balea nadal robi "kolorowe" produkty :) I, w zeszłym tygodniu siedziałam u fryzjera czekając na przyjaciółkę, odkryłam w profesjonalnej prasie (Henri pro włosomaniaczka) odżywki Wella Color Recharge. Kiedyś na allegro odkryłam też inną firmę. W sumie... jak się takich rzeczy nie szuka, to trudno znaleźć bo nigdzie się recenzje nie przewijają. (W sumie marek produktów też są setki, takich, o których się nie dowiemy dopóki nie wejdziemy do sklepu fryzjerskiego ale takiego bardziej w stronę hurtowni, który faktycznie zaopatrza salony.) Te odżywki już chyba farbują włosy, bo na tych drogeryjnych było co drugie zdanie napisane, że na zmianę koloru nie ma co liczyć, tyko na podkreślenie i refleksy.

      Usuń
  4. O tez w dawnych czasach mialam ta do brazowych, z henna ona chyba zreszta byla :) Pamietam ze bylam zachwycona wizualnie tym szamponem, mial sliczny kolor. Nie pamietam czy odzywka tez... Ale fakt, drzewiej bylo sporo takich kosmetykow do wlosow brazowych. Teraz jest taka nowa seria z Pilomaxu- min maska do brazowych
    A na blogu Aliny czytalam o takich saszetkach z maska z Marion, o prosze
    http://www.alinarose.pl/2014/07/maska-marion-ozywiajaca-kolor-jak-spisa.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, miał takie drobinki! O, i jeszcze Gliss Kur był do brązowych i blond, jak ta wersja do brązu ślicznie pachniała... I drobinki też były :D Nie ma jak błyskotki.

      Ostatnio zamawiałam na allegro laminowanie Marion (te duże butelki) i sprzedawca miał też kolorowe maski. Zastanawiałam się nad tą do brązowych ale w końcu zrezygnowałam, żeby nie ryzykować ;)

      Usuń
    2. O miałam jeszcze odżywkę i szampon Gliss kur :)

      Usuń
  5. Kurcze, zamiast czytać gapiłam się przez 5 minut na pierwsze zdjęcie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo :):) Kiedy mam dwa produkty do zdjęcia, lubię kiedy wygląda to właśnie tak. Pomysł i wykonanie Jaśniemałżonka, cobym sobie nie przypisywała zasług. Ciekawi mnie strasznie jak by wyszło kombinowanie z ostrością przy trzech butelkach.

      Usuń
  6. Czyli jednak jednym słowem zmiana wyszła odżywce na dobre...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż jednej firmie! :D Tylko butelki mogliby zostawić stojące na zamknięciach.

      Usuń
    2. A czy ona nie zawiera ciężkiego silikonu?

      Usuń
    3. Moja ma tylko amodimethicone. Chociaż skład mógł się niezauważenie zmienić od czasu, kiedy ją kupiłam.

      Usuń
  7. Nigdy jakość nie byłam przekonana do odżywek tej firmy, ale ostatnio zwróciłam uwagę na tę odżywkę z różą z jerycha, zastanawiam się nad nią.

    OdpowiedzUsuń
  8. Szczerze to jeszcze nie miałam nic z tej firmy, ale po Twojej recenzji na pewno wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie, i az o dziwo, ze nowa wersja spisuje sie lepiej :) Nie mialam nigdy tej odzywki, ale tez raczej stawiam na maski ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba muszę się w końcu przekonać do Timotei, ale pamiętam jak po szamponie kilka lat temu wypadały my włosy i nie mogę się przełamać... ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Od jakiegoś czasu chcę wypróbować nowe wersje. Stare pamiętam właśnie z dzieciństwa. :D
    A jaka maska jest jak dotąd Twoją ulubioną? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biovax. I tu powinno być z dziesięć wykrzykników. Kwiatki, motylki i wszystko. Wszystkie Biovaxy poza dwoma, no powiedzmy trzema, robią taką furorę, że czapki z głów. Nie przypuszczałam, że coś może na moje włosy tak działać. A jest tak, że są Biovaxy, a za nimi długo nie ma nic, co działałoby chociaż podobnie. Mam gotową gigantyczną recenzję tak pełną zachwytów, że aż dziwne :D

      Usuń
    2. Hah, to dobrze, że trafiłaś na takie cudo dla swoich włosów. :) A które Ci nie pasują? Ja jeszcze nie wypróbowałam wszystkich. Ile je trzymasz zazwyczaj? :)

      Usuń
    3. Właśnie siedzę z Biovaxem na włosach, żeby było śmiesznie :)

      Nie pasuje mi ta do włosów słabych (z aloesem) i ta do farbowanych. Pierwsza puszy włosy (jako to aloes, teraz wiem na pewno) a druga działa bardzo dobrze. W porównaniu do powalającej wręcz reszty. Trzecia, do której też raczej nie wrócę, to ta do włosów blond, bo lekki wysusza. A reszta... resztę wzięłabym na bezludną wyspę. Z tym, że na keratynową muszę trochę uważać bo potrafi przeproteinować, a ta z trzema olejami faktycznie powoduje puch. Tylko że później robi się tak ekstra, że warto przeczekać :)

      Usuń
    4. Zapomniałam :) Trzymam je minimalnie pół godziny. Najczęściej z rozpędu godzinę. Bywa, że pod czepkiem. Chociaż są bardzo treściwe, dodaję też niekiedy olej, nie tyle dla dociążenia włosów co raczej dla odżywienia... jeszcze większego.

      Usuń
    5. Na moich włosach 3 oleje to był puch, siano i szorstkość...
      Dzięki za wyczerpującą odpowiedź. :)

      Usuń
    6. Czekam na recxenzje :) Ja w sumie pelnowymiarowa mialam tylko do wypadajacych zeby opanowac pociazowe wypadanie (maslo maslane), a ostatnio w Biedzie skusilam sie na saszetki- rozne wersje i w sumie nie wiem ktora mi najbardziej podpasowala (a na pewno mialam zielona, mleczna, keratyne i oleje)
      Musze sobie wlasnie jakas maske dokupic wiec chetnie poczytam co polecasz :)

      Usuń
    7. Myślę właśnie o tym, żeby zrobić wpis po pierwsze opisujący dokładnie moją pielęgnację włosów a po drugie, zrobić listę ulubionych produktów z każdej kategorii. Są wakacje, chociaż sporo wyjeżdżam może dam radę. Już prawie skończyłam wszystkie obiecane dawno i zaczęte wpisy! :) Te może też jeszcze zdążę stworzyć :)

      Usuń
  12. Z timotei miałam tylko szampon, wersja "pure", to było ze dwa lata temu, ale pamiętam, że mi się spodobał.

    OdpowiedzUsuń
  13. w przyszłym tygodniu zakupię. Jeszcze nigdy nie próbowałam tej odżywki ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Henri, zdjęcia pierwsza klasa, bardzo mi się podobają!

    A co do Timotei, to kiedyś namietnie uzywłam serii do włosów brązowych z henną, uwielbiałam jej zapach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Uśmiecham się kiedy na ostatnim widzę cytryny w tle :D Byliśmy wtedy chorzy i zapijaliśmy katar cytryną.

      Jak się nad tym zastanowić, te produkty do brązowych włosów faktycznie łączył piękny zapach. Gliss Kura nie mogę przeboleż, od wczoraj o nim myślę! A jeszcze niedawno w Piotrze i Pawle widziałam kilka starych balsamów z dawno wycofanych serii.;)

      Usuń
  15. Odżywka Timotei Precious Oil jest boska!!! Wg mnie lepsza niż niejedna maska. Z całego serca ją polecam.
    Cami86

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A można ją gdzieś dostać w regularnej sprzedaży? Póki co widziałam tylko w Biedronce, na jakiś czas :)

      Usuń
  16. Muszę spróbować, bo do tej pory omijałam kosmetyki Timotei szerokim łukiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. O! Akurat dzisiaj kupiłam tę odzywkę :) Zdziwiłam się tylko jej "kosmickim" zielonkawym kolorem :D

    OdpowiedzUsuń
  18. I am satisfied that you simply shared this useful info. See more Buy Zirh Shave Gel

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz