Podziękowanie razy pięćset ~ Five hundred times "thank you"

Nie mogę uwierzyć w to, że jest Was już aż pięćset (a teraz ponad!). Kiedy zaczynałam pisać nie sądziłam, że odniosę blogowy sukces. A pół tysiąca stałych czytelników to dla mnie sukces. Dziękuję! Również tym z Was, które i którzy czytają bloga nie będąc obserwatorami. Cieszę się jeszcze bardziej kiedy pomyślę o tym, że również tu jesteście.

Pielęgnacja włosów wciągnęła mnie wiosną 2010, a jakiś czas później poczułam, że nie chcę, żeby moja pasja polegała na myciu włosów, nakładaniu odżywki, siedzeniu i patrzeniu jakie będą po wyschnięciu. Czułam, że muszę to jakoś rozwinąć. Nie miałam pojęcia o istnieniu polskich blogów włosowych, odkryłam je dopiero wtedy, kiedy założyłam własnego. A za to z kolei dziękuję mojemu cudownemu mężowi. To on wpadł na ten pomysł (a teraz nie mogę go przekonać, żeby sam zaczął pisać o swojej największej pasji. Coś z tą wyjątkową wiedzą o muzyce trzeba zrobić! ;)) i to on cały czas mnie wspiera. Z zaskakującą cierpliwością użycza mi swojego (wielkiego a odkrytego późno) talentu fotograficznego i pomaga mi, kiedy przytłaczają mnie negatywne komentarze. (Nie wszystkimi się przejmuję. Konstruktywna krytyka jest w świetna, wiele dzięki takim uwagom zmieniłam. Mogę też spokojnie tłumaczyć nowym Czytelniczkom, które w kilku najnowszych postach nie znalazły tej informacji, dlaczego nie obetnę tych starych, zniszczonych końcówek. Tracę cierpliwość tylko przy złośliwościach i braku tolerancji dla mojego sposobu pielęgnacji włosów. Naprawdę nie dla wszystkich włosy muszą być idealnie zdrowe, a długość nie ma znaczenia. Można wybrać opcję pół na pół ;).)

Przede wszystkim chciałabym, żebyście wiedziały i wiedzieli, że piszę głównie dla Was, nie dla siebie. Dla siebie dość długo prowadziłam notatki w innej formie. Później, jak już wspominałam, poczułam, że chcę jakoś rozwinąć swoją pasję, podzielić się nią z innymi. Zarazić innych magią długich włosów i miłością do nich :) Cieszę się, że moje wpisy wielu z Was pomagają dbać o włosy. Cieszę się wyjątkowo, kiedy piszecie mi, że chcecie je zapuszczać :) Hurra dla długich włosów! A teraz jeszcze jedno, dla każdych, długich czy krótkich. Zdrowych i zadbanych.

Zawsze kiedy patrzyłam na ludzi odnoszących jakiś sukces wydawało mi się, że mają w sobie coś wyjątkowego. A ja jestem zwyczajna. Nie mam pięknego, fascynującego życia, które można pokazywać na instargarmie. Nawet nie jem ładnych śniadań i obiadów! ;) Nie jestem klasyczną pięknością, nie mieszkam w inspirującym domu. (Kocham nasze mieszkanko, powtarzam to kilka razy w tygodniu, choć wynajmujemy je już ponad pół roku i teoretycznie powinnam się do niego przyzwyczaić. Jest zwyczajne, ale kocham je.) I kompletnie nie spodziewałam się, że uda mi się coś takiego. Pół tysiąca obserwatorów wydawało mi się kompletnie nieosiągalne, nawet o tym nie myślałam. Wydawało mi się, że właścicielkami takich blogów są super-dziewczyny. Wyjątkowe. A u mnie, bez sztucznego narzekania, nawet główny przedmiot bloga wyjątkowy nie jest. Owszem, mam długie włosy. Ale nie są do końca zdrowe. To nie tak, że uważam, że takie końcówki jak moje są w porządku i nie trzeba nic z nimi robić. Pisałam kiedyś o tym, że włosy nie muszą być idealne. Wspomniałam tam też, że stan moich końcówek mi nie przeszkadza. W pewnym sensie tak jest. Przyzwyczaiłam się do nich, myślę o nich jako o partii włosów do ścięcia i do momentu pozbycia się całości zniszczeń po prostu z nimi wytrzymam. Na co dzień mnie nie martwią. Z drugiej strony wiem, że moje włosy mogą wyglądać dużo, dużo lepiej. Czekam na to, czekam na ten moment kiedy zetnę ostatnie zniszczone centymetry.

Blogowanie dało mi niesamowicie dużo. Cenię internetowe znajomości tak samo jak te na żywo i wymiana komentarzy z Wami pod postami jest dla mnie tak samo ważna, jak byłaby rozmowa. Należenie do środowiska włosomaniaczek jest fantastyczne!

Pielęgnacja włosów to jedna z moich niewielu pasji, które przetrwały lata. Prędzej czy później, z dnia na dzień lub powoli, zgubiłam gdzieś jazdę konną, łyżwy, siatkówkę, koszykówkę, rysowanie, śpiewanie, grę na instrumencie, szycie, taniec. Na pewno powodem było też to, że  byłam dużo młodsza. Ale jednak pielęgnacja włosów, poza nieopuszczającą mnie nigdy literaturą, jest jedynym hobby, które jest ze mną do dziś. Powstają nowe (na przykład bieganie i rower), przy których pewnie zostanę, bo wybrałam je już świadomie,  właściwie przyszły same, a więc związane są z jakąś głębszą, naturalną dla mnie potrzebą, już nie z tym, co robią koleżanki z klasy ;)

Czasem myślę, że nie mam prawa się tak ekscytować. Że włosy innych (albo dłuższe, albo zdrowsze) są warte zdjęć i pisana o nich, że inni mogą przy poznawaniu nowych ludzi mówić, że ich pasją są włosy. A ja nie, jeszcze nie, bo końcówki nie są zdrowe, bo jeszcze nie są tak długie jak bym chciała. W rzeczywistości tak nie jest, i chciałabym, żebyście i Wy to wiedziały czy wiedzieli. Jeśli coś Was przyciągnęło do pielęgnacji włosów, rozwińcie to w pasję. Czytajcie i rozmawiajcie o włosach, eksperymentujcie z produktami, nauczcie się nowych fryzur. 

Jeszcze raz bardzo, bardzo Wam dziękuję za to, że jesteście i że czytacie. Jeśli macie jakiekolwiek uwagi, śmiało piszcie w komentarzach. Jest dobra okazja do zmian i poprawek! :)

Do świętowania też, koniecznie wspólnie, więc niedługo ogłoszę rozdanie :) Znów rosyjskie, znów potrójne. Zapraszam!



________________________________

I cannot believe that there are as many five hundred of you already (even more now!). When I started writing I had no idea I would succeed in blogging. And to have half thousand subscribed readers means success for me. Thank you! I also thank those of you who read my blog without subscribing. I am even happier when I think that you are here too.

I got the bug for hair care in Spring 2010, and sometime later I felt that I did not want my passion to be only about washing my hair, applying conditioner, sitting and waiting for how my hair will look like when it dries. I felt I had to develop it all somehow. I had no idea that Polish hair blogs exist, I discovered them only when I started my own one. And for this I want to thank my amazing husband. It was his idea (and now I cannot convince him that he should write about his biggest passion. One has to do something with this exceptional knowledge about music!;)), and he supports me now all the time. With surprising patience he lends me his (great and discovered late) photographic talent and he helps me when I feel overwhelmed with negative comments. (I do not fret over all of them. Constructive criticism is great, and I changed a lot thanks to such remarks. I can also explain patiently why I don't cut my old, damaged ends to new Readers, who cannot find this information in the few newest posts. I lose patience when someone is malicious and doesn't tolerate my hair care methods. Really, hair does not have to be perfectly healthy for everyone, and it's not like length doesn't matter. You can choose the fifty-fifty option;).)

Most importantly, I would like you to know that I generally write for you, not for myself. For quite a while I was keeping notes for myself in a different form. Then, as I have already mentioned, I felt I wanted to develop my passion and share it with others. I wanted to share the magic of long hair and love for it :) I am happy that my posts help many of you take care of your hair. I am exceptionally happy when you write me that you want to grow your hair:) Hurray for long hair! And now, once again, for all hair types, long or short. Healthy and nourished.

When I was looking at people who achieve success, I thought they are exceptional. And I am ordinary. I do not have beautiful, fascinating life that I could show on instagram. I don't even eat nice breakfasts and dinners! ;) I am not a classic beauty, I do not live in an inspirational house. (I love our flat, I keep repeating it a few times a week though we've been renting it for more than half a year and theoretically I should have gotten used to it. It's ordinary and I love it.) And I absolutely did not expect something like this to happen. Half thousand followers seemed unattainable, I wasn't even thinking about it. I was under the impression that owners of such blogs are super-girls. Exceptional. And in my case, without artificial complaining, even the main subject of the blog is not exceptional. Yes, I do have long hair. But it is not completely healthy. It's not that I think my ends are fine and I do not have to do anything with them. I wrote before that hair doesn't have to be ideal. I mentioned that the condition of my ends does not bother me. In a way, it is so. I got used to them, I think about them as sections of hair that will be trimmed off, and until the moment of getting rid of the entire damage, I will put up with them, simply. Generally, they do not bother me. On the other hand I know that my hair can look much, much better. I am waiting, really waiting for the moment when I will trim off the last damaged centimetres.

Blogging has given me a lot, really. I appreciate Internet friendships as much as I appreciate those in real life, and exchanging comments with you is as important for me as a conversation would be. Belonging to the community of hair care lovers is amazing!

Hair care is one of my few passions that have lasted through the years. Sooner or later, slowly or suddenly, I have lost horse riding, ice skating, volleyball, basketball, drawing, singing, playing a musical instrument, sewing, dancing. Surely, it was also due to the fact that I was much younger. But hair care, apart from literature, which never leaves me, is the only hobby that is still with me. New ones appear (for instance biking and jogging), and with these I will probably stay, because I have chosen them consciously, they actually came to me by themselves, so they come from a deeper, natural need, as opposed to being connected with what my classmates do ;). Sometimes I think I don’t have the right to be that excited. That other people’s hair (longer or healthier) is worth pictures, and writing about it, that other can, when they meet new friends, say that hair care is their passion. And I can’t, not yet, because my hair isn’t as long as I would like it to be and my ends aren’t healthy. The truth is, it’s not so, and I want you to know that too. If something brought you to hair care, make a hobby out of it. Read and talk about hair, experiment with products, learn new hairstyles.

Once again, thank you very, very much for being here and reading my blog. If you have any remarks, leave me a message in the comments below. It’s a good moment to introduce changes and improve things! :)

It is also a good moment to celebrate, and we will do it together, so soon I will start a giveaway. Again a Russian one, and triple too. Come and join!


Komentarze

  1. A ja się najbardziej cieszę, że przestałaś robić prostującego kucyka i już nie widzę na Twoich falach tych okropnych śladów od gumek... :D
    Dziękuję za poświęcany blogowi czas, świetne recenzje i te wręcz naukowo rozpisywane posty o eksperymentach.
    Wiem, że gdy jestem na Twoim blogu to nigdy nie "marnuję czasu po Internetach". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój kucyk... Należy mi się za niego kopniak ;) Kurczę, ja naprawdę przez lata (!) myślałam, że tak jest dobrze i lepiej nie będzie. Te odgniecenia... Niespodzianka. Włosy mogą wyglądać o tyle lepiej...

      Usuń
    2. Też się ciesze, że zaakceptowałaś swoje włosy. I jako jedna z nielicznych włosomaniaczek nie uważasz, że włosy powinny być idealne- zdrowe(przecież na to trzeba czasu) i sięgające maksymalnie po pas. Powinnam podciąć włosy o minimum 10cm, ale wolę to robić powoli. Zwłaszcza, że moje włosy nie rosną już tak szybko. Pamiętam jak pisałaś u mnie odnośnie długości włosów. Cieszyłam się, że choć dla jednej osoby moje włosy nie są za długie i z niepasującymi wywiniętymi końcami ;) Potem moje włosy ewoluowały, wygładziły się, komentarze odnoście ścięcia paskudnych końcówek zanikły, choć bywa, że się wykręcają i taka ich natura ;)
      Moim zdaniem masz się czym chwalić. Twe podkręcone włosy wyglądają cudnie i zazdroszczę 10 cm w kucyku :)

      Usuń
    3. Dziękuję! :)

      A ja pamiętam jak się cieszyłam, że znalazłam Twojego bloga. Że jest ktoś z włosami dłuższymi niż do pasa :)

      Usuń
  2. Zwyczajne życie, które większość z nas wiedzie, może być również inspirujące :) Ważny jest człowiek a nie przedmioty, a piękno, które nosisz w swoim wnętrzu pokazujesz tu - na blogu i to Twoja jak i wszystkich ludzi największa siła. Szczerość i prawda zostanie zawsze doceniona, taką mam filozofię :) Gratuluję Ci sukcesu, jestem z Tobą! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Czasem, jak wyruszę niepotrzebnie daleko w blogosferę, zaczynam się zastanawiać czy to naprawdę chodzi o ładne ciuchy, makijaż i wyjątkowe kubki z wyjątkową kawą... Nie chodzi. I dobrze. :)

      Usuń
  3. Pięknie napisałaś. Rozumiem w pewnym stopniu to, że nie chcesz obcinać końców. Sama tak robiłam przez długi czas, nawet w kilka miesięcy po rozpoczęciu włosomaniactwa. Bo kiedy tak długo czeka się na upragnione centymetry, trudno potem się ich pozbyć. Teraz przewartościowałam i jak najszybciej chcę mieć zdrowe, nie mogę patrzeć na zniszczone. Wyzwaniem jest 1,5 miesiąca bez podcinania, z racji akcji "wakacyjne zapuszczanie". Gdyby nie fakt, że stworzyłam o tym notkę pewnie już dziś ciachnęłabym trochę. Coś jednak we mnie zostało - wolę podcinać co 2 dni po 1cm niż od razu odjąć więcej. Osoby niekonstruktywnie krytykujące powinny pomyśleć o tym ile osób w ogóle nie dba o swoje włosy i siebie, a Tobie chce się, w dodatku, a to najważniejsze, spełniasz pasję, tyle, że robisz to trochę po swojemu. Życzę powodzenia w dalszej pielęgnacji i większej liczby czytelników!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)

      O, no właśnie. Trzeba robić dokładnie to, co się akurat czuje. Gdyby mnie zmieniła się perspektywa, mogłabym bez żalu obciąć więcej. Co kilka dni, albo nawet od razu. Ale dopiero wtedy.

      Usuń
  4. Gratuluję kochana:) Myślę, że wiele osób, które tu zagląda robi to właśnie dlatego, że jesteś "zwyczajna":) Taka jak my wszystkie:) I przede wszystkim nie udajesz, że jest inaczej:) Powodzenia:*

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje, bo to okrągła liczba, ale zasłużyłaś na nią właśnie takim zwyczajnym podejściem. Także odpisywaniem na komentarze :) Nie wiem, kto ma czas robić sobie ładne śniadania, fotografować je i publikować, ale ja mu zazdroszczę, bo też tak nie umiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Moje fotografie śniadań, gdybym je robiła, przedstawiałyby kanapkę w woreczku, w kieszeni, i mnie w biegu na autobus :D Piękne!

      Usuń
    2. nie to ładne, co ładne, ale co się komu podoba :)

      Usuń
    3. Racja! Świetnie napisane.

      Usuń
  6. I my również cieszymy się, że jesteś i zdecydowałaś się pisać. Jesteś wspaniałą, wytrwałą i pełną pasji kobietą z której tylko można brać przykład, jesteś wzorem dla wielu dziewczyn! Dla mnie na pewno! To właśnie dzięki Tobie pierwszy raz uwierzyłam, że mogę nie rezygnować z mojego życiowego marzenia o długich włosach, że można je powoli doprowadzić i do dobrego stanu jednocześnie nie ścinając je po ramiona na starcie.
    Dziękuję z całego serca!
    I życzę wytrwałości i cierpliwości dla tych wszystkich czytelników, którzy nie przeglądają posty do tyłu i nie orientują się jeszcze w Twoim podejściu do pielęgnacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję! :) A Twoje włosy rosną w oczach. Magia, magia :)

      Usuń
  7. Ale się miło czytało ten post! Nie uważam, że jesteś zwykła w złym tego słowa znaczeniu. :) Po pierwsze, Twoje włosy są już niezwykle długie. Po drugie, Twoj blog jest świadectwem Twojej wytrwałości. Po trzecie, dużo się od Ciebie dowiedziałam. Jesteś dla mnie inspiracją. A długość Twoich włosów to dla mnie marzenie.. Choć wiesz, te gęste, równe końcówki też mają swój urok. I wreszcie czuję, że mam kucyk (po ostatniej hennie obwód podskoczył do 8 cm, więc mimo wypadania cośtam rośnie, i BH są coraz dłuższe).

    Wiem, o czym mówisz, o tym zapuszczaniu się za daleko w blogosferę. ;) Podsumowując długą i nudną wypowiedź, podziwiam Ciebie za nieugiętość i wybór tej trudniejszej drogi do i gęstych, i długich włosów. Podziwiam a to, jak miła, grzeczna i cierpliwa jesteś dla czepliwych Anonimków. I przede wszystkim podziwiam Twoje z dnia na dzień piękniejsze włosy. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzież tam nudną. Mnie to tylko dać coś do czytania i do odpisania <3 A droga, jak się zastanowić, trudna jest faktycznie. Nie miałabym żadnego problemu gdybym ciachnęła stare końcówki, zakładając, że byłabym na to gotowa. Albo umiałabym zrobić to, co podoba się innym i zostać niezadowolona z idealnymi końcówkami...

      Usuń
  8. Wiesz, może i masz rację z tym, że jesteś zwyczajna, ale może właśnie dzięki temu, że nie próbujesz udawać idealnej kobiety, o idealny włosach wydajesz się bardziej ludzka, sympatyczna :) Napisałam do Ciebie ostatnio maila i odpisałaś mi dość wyczerpująco, co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło :) bardzo Ci za to dziękuje! :* Wszelkie blogi, na których pokazywane są tylko rzeczy idealne i perfekcyjne, wydają się takie na pokaz, to nie jest coś, co na dłuższą metę zachwyca i motywuje, ale może wpędzić w jakieś kompleksy. Wolę właśnie takie blogi jak Twój, gdzie widać, że autor/autorka czymś się bardzo, bardzo pasjonuje i wkłada w to serce. To jest właśnie prawdziwe piękno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ proszę :) Nie zawsze odpisuję od razu na komentarze i maile, ale to własnie dlatego, że chcę wszystko zrobić porządnie :)

      Usuń
  9. Nie mam idealnych włosów, ba!, swoją fryzurą zaprzeczam wszelkim ideałom blogosferzy, ale powiem Ci - co z tego! Grunt, że czujesz się dobrze ze swoimi włosami, a fakt, ile drogi przeszłaś przez dbanie o włosy sprawia, że można Cię naprawdę podziwiać. Jeśli zaś kogoś frustruje sposób pielęgnacji innych, to chyba znak, że włosomaniactwo zwyczajnie poszło za daleko.
    Dalszych sukcesów w blogosferze i cierpliwości dla anonimowych marud. ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;) Cierpliwość się przyda. Czasem bardzo, bo ludzie myślą, że internetowa anonimowość pozwala na wszystko. Także na frustrowanie się pielęgnacją włosów innych :D A przecież naprawdę nie warto.

      Usuń
  10. A ja Ci gratuluję takiej cierpliwości :) wiem, że Twoje włosy nie rosną jak torpeda, a jednak masz je już takie długie (może dla Ciebie nie, ale z mojego punktu widzenia bardzo długie :)). Cieszę się, że przeszłaś na falowaną stronę mocy i może to wymaga od Ciebie testów różnych rzeczy od początku to mimo wszystko uważam, że fale Ci są pisane. I naprawdę gratuluję dobrej, falowanej decyzji, bo lepszej chyba podjąć nie mogłaś :) blog jest jak dziecko, a dzieci są podobne do rodziców - cieszę się się, że zostawiłaś tu cząstkę SIEBIE a nie czegoś słodko - pierdząco - idealnego. Dużo włosomaniaczych lat i długich włosów! :* a jakbyś miała falowane pytania to uderzaj na maila ;) niezależnie od tego, co zrobię z blogiem to mail pozostanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Ooo, cieszę się, że nawet jeśli blog zniknie będziesz uchwytna :) Przekopuję się teraz przez Twoje posty i szukam informacji :)

      Usuń
  11. a ja sie ciesze ze Ty sie cieszysz ze jestesmy z Toba na blogu :) Bardzo lubie tu zagladac, moze wlasnie ze wzgledu na NIEIDEALNOSC. W sumie blogi o wlosach idealnych , ktore zawsze i wszedzie wygladaja pieknie- troche dla mnie...wieja nuda :) No bo ile mozna sie zachwycac czyms co juz jest tak super ze bardziej sie nie da...raz, drugi a potem to juz klepanie na okraglo tego samego :)
    O ile bardziej inspirujaca jest walka o gestosc, dlugosc czy zdrowe konce ;)
    I inna sprawa, blogi dziewczyn idealnych w kazdym calu, z miliardami odslon mnie osobiscie oniesmielaja, nigdy tam nie komentuje bo i tak zazwyczaj odpowiedzi sie nie moge doczekac. Przez to ze jestes zwyczajna, normalna dziewczyna tak jak i my, jestes bardziej przystepna a atmosfera na blogu (w komentarzach) taka swojska :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się niesamowicie cieszę z komentarzowych konwersacji pod postami ;) Dobrze, że wyszło swojsko i normalnie. Cieszę się, że tak to widzisz :)

      Gigantyczne blogi mnie tez onieśmielają. Znika jakoś osoba, zostaje strona. Często z braku czasu ale jednak, kontaktu z autorami nie ma. Niestety.

      Usuń
  12. Gratulacje ! 500 piękna liczba :) Życzę kolejnych 500 ... być może tysięcy :*:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! To by było szaleństwo ;)
      Dziękuję!

      Usuń
  13. Gratulacje moja droga! Nie ma co się dziwić, że masz tylu czytelników. Blog jest prowadzony w bardzo ciekawy sposób, więc nie tylko ja czuję się zapewne zachęcona do czytania nowych postów! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Życzę dalszych sukcesów i wiernych czytelników ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Gratulacje! Aż żałuję, że nie czytam Cię dłużej! Przy okazji przeczytałam zalinkowany wpis o końcówkowej filozofii (a potem trochę wsiąkłam w czytanie, aż podpowiedzi podsunęły mi zdjęcia ze ślubu - prześliczne!) i wychodzi mi, że osobom w typie hejtera należy pogratulować szczęśliwego życia - bo najwyraźniej nie mają większych problemów niż to, jak wyglądają czyjeś końcówki. Prawda, że włosy bez skazy są najbardziej pożądane - ale do tego trzeba jakoś dążyć, bo się nie dzieje przez noc; dlatego tym bardziej warto pokazać tę drogę! Mnie na przykład różne Twoje rady czy opisy pielęgnacji wyczytane na blogu pomogły (niechby nawet i jedynie podsunęły jakiś pomysł). Jako czytacz-nieobserwator życzę Ci dalszych sukcesów :) I przy okazji cieszę się, widząc, jak inni cieszą się z powodu swoich włosów i sukcesów, bo dlaczego by mieli nie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, dziękuję :) Za wszystko, co napisałaś:) I, przy okazji, za to, że sama piszesz, pokazujsz fryzury i prowadzisz bloga. Siedzę na Twoim Instagramie ;)

      Usuń
  16. Dziękuję, że tutaj jesteś :) Gratuluję cierpliwości i włosów!
    Przy okazji chciałabym podzielić się z Tobą pomysłem, nie moim, na to, by stosować siemię lniane jako maskę.
    Wspominałam kiedyś, że mam włosy podobne do Twoich. Zaczęłam je myć odżywką, ale oczyszczanie muszę przeprowadzać maksymalnie co 3 tygodnie. Najpierw umyłam włosy szamponem z sls, bez silikonów, jednak z dodatkami olejów estrowych (nie wiem, czy to nie taki substytut silikonu?) nałożyłam maskę biovax do włosów ciemnych, a później żel z siemienia lnianego i na 5 minut odrobinę odżywki z kauflanda(ona sama sprawia, że włosy są trochę bardziej miękkie, posiada olej makadamia; bałam się, że włosy będą miały zapach siemienia, ale czuć tylko maskę ;) ) Włosy były dociążone, miękkie, ale jakby puszyste i końcówki były bez prześwitów. Myślę jednak, że kolejnym razem po myciu nałożę siemię a później maskę/odżywkę, by zabezpieczyć humektanty :)
    Pozdrawiam, A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Wyczytałam, że oleje estrowe dają "efekt silikonu". Ciężko stwierdzić czy w sensie poślizgu czy w sensie potencjalnego osadzania się na włosach... W każdym razie mnie to nie przeszkadza :)

      Świetny pomysł! :) Dziś skończyłam tłumaczenie postu o siemieniu lnianym na wiele sposobów :D Maska się u mnie nie chciała za dobrze sprawdzić, ale takiego połączenia konieczie muszę spróbować!

      Usuń
    2. Mam wrażenie, że sama maska nie ma szansy się sprawdzić na takich jak nasze włosach, ale w połączeniu... będę próbowała i zobaczymy co z tego wyjdzie.
      Efekt tego typu mi nie przeszkadza, jednak zastanawiałam się jak ze zmywaniem ich, czy tylko w olejowych rozpuszczalnikach stosowanych dość często ;)
      Czekam na wpis :)

      Usuń
  17. I am satisfied that you simply shared this useful info. See more Buy Zirh Shave Gel

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz