Rzymska majowa aktualizacja długości ~ May's length update in Rome

Myślę, że zdjęcie tłumaczy moją tygodniową nieobecność ;-) Przed wyjazdem do Rzymu nie udało mi się zrobić dobrego zdjęcia, więc majowa aktualizacja jest historyczno-plenerowa. Po końcówkach trochę widać kryzys, o którym wspominałam w podsumowaniu pielęgnacji, znów odróżniają się od reszty włosów. Częściowo jest to spowodowane ograniczoną, podróżną pielęgnacją, ale w sumie nie jest źle.

W maju włosy urosły znów aż 2 cm. Nie wiem czy to zasługa Serum Babuszki Agafii czy prezent od włochatych bogów, tak jak w kwietniu. W każdym razie mają 97.5 cm, tak długie jeszcze nie były. Hurra! Teoretycznie jeszcze tylko 1.5 cm do kości ogonowej, ale czerwcowe podcięcie, na które z resztą już trochę czekam, zmieni sytuację. Obym nie cofnęła się zbyt daleko.






Żeby było śmiesznie, to ta sama sukienka którą mam na sobie na zdjęciu w nagłówku bloga. Torebka też ta sama! Włosy od sierpnia 2012 zyskały tylko 12.5 cm, ale za to końcówki po tych wszystkich podcięciach są w dużo, dużo lepszym stanie :) To kolejne zdjęcie z tamtej sesji, jedno z moich ulubionych. Uwielbiam rudy kolor moich włosów o zachodzie słońca ;)


_____________________________________

I think that the picture explains why I was absent for a week ;) Before I went to Rome I hadn't managed to take a good picture, so May's length update is historical and outdoor. My ends show the crisis I mentioned in hair care summary post. They are again a bit different from the rest of my hair. It's partially due to limited, in-travel care, but in general it's all well.


In May my hair grew as much as 2 cm (0.8”) again. I don't know if it's a merit of Babushka Agafia's Serum or of the hairy gods, like it was in April. Anyway, it's 97.5 cm (39”) and it has never been so long before. Yaay! Theoretically I only need 1.5 cm (0.6”) to get to TBL, but the upcoming June trim (I am waiting for it) will slightly change the situation. I hope it won't take me too far back.





The funny thing is I am wearing the same dress I have on the picture that is the heading of the blog. The bag is the same too! Since August 2012 my hair gained only 12.5 cm (5"), but after all those trims my ends are in way, way better condition. As a bonus, this is another shot from that session: one of my favourite photos of my hair, I love the red shade the sunset gave me :)





Komentarze

  1. Beautiful! I love your waves! ^-^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you! :) I love them too, though that's quite recent romance ;)

      Usuń
  2. Włosy prezentują się świetnie! :D
    A Rzym jest na prawdę piękny! Wiele do zwiedzania. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszczę wyjazdu :) ile mi brakuje do takiej długości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieważne ile. Włosy urosną. W pewnym momencie spojrzysz w lustro i będą długie. Ja sobie kiedyś nie wyobrażałam tego, że będę miała włosy dłuższe niż do kości biodrowych, myślałam, że to się po prostu nie stanie. Nagle takie są. :)

      Usuń
  4. Wyglądają znakomicie- jak zawsze plenerze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne! <3 Zazdraszczam wyjazdu ;) Ja sobie strzelę kilka włosowych słitfoci w Zakopanem, a co! :D
    Piszesz o czerwcowym podcięciu... Jak często ścinasz swoje włosy, bo nie mogę się doliczyć? :) Ja ostatni raz podcinałam 9 miesięcy temu i - o, zgozo! - nie mogę się zmotywować, żeby podciąć ;c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaak! Góry! <3 Pieszo bym poszła z Torunia, zaraz. No może bym coś zjadła przed wyjściem. Ewentualnie paczka pierników na drogę. Dom w górach jest na szczycie moich materialnych celów życiowych. Nie wiem czy przypadkiem nie w kategorii "niewykonalne", ale jest. A zdjęcia z Zakopca będą super! :)

      Co 3 miesiące :) Na przełomie pór roku. Samo się pamięta :D
      Jak nie potrzebujesz, nie podcinaj. Są osoby które podcinają raz na miesiąc 1 cm a są takie, które wolą kilkanaście cm raz na rok :)

      Usuń
    2. Czy Ty przypadkiem nie jesteś mną? :D Ja też chce dom w górach! Drewniany! :D A pierniki na drogę sama Ci upiekę <3
      Końcówki są pocieniowane (dwie warstwy), suche i odrobinkę rozdwojone :> ale mam 16 powodów, żeby teraz nie ścinać :D

      Usuń
    3. A może jestem Tobą? Zaraz odnajdę zaginioną siostrę może! :)
      Jak się złożymy na dom to może damy radę!
      Zaraz ruszam w drogę :) Na lato akurat dobrnę do Tatr. A sesja poczeka.

      Usuń
    4. Wszystko poczeka, tylko góry nie <3 Taak, dom dla nas i naszych włosów!
      A jeśli chodzi i zaginioną siostrę, to jestem prawie pewna, że rozdzielili nas w dzieciństwie :D Jak czytam Ciebie, to jakbym czytała siebie :> Praktycznie pod każdym względem :D

      Usuń
    5. Internet zesłał mi siostrę! <3

      Usuń
    6. Zawsze chciałam mieć starszą siostrę! <3 Alleluja :D

      Usuń
    7. Ojeju, domek w górach, tak bardzo <3

      Usuń
    8. Przenieśmy się wszystkie w góry! ;)

      Usuń
    9. Ja mieszkam "prawie nad" Bieszczadami, ha! :D I coś mi się wydaje, że będę powoli emigrować w stronę Ustrzyk ;)

      Usuń
    10. Czy ja mogę na doczepkę? :D

      Usuń
    11. możesz <3 baaardzo możesz :) a nawet będę taka kochana i powiem "możecie" :> Ty, włosy i Jaśnie Pan Małżonek :*

      Usuń
    12. Wpadniemy wszyscy troje :D :)

      Usuń
    13. Hurra! :D

      Usuń
    14. Zapraszam jeszcze bardziej :D Zobię cudowną domową pizzę... I lasagne... I kurczaczka z gyrosem i groszkiem i papryką... I piernik z polewą czekoladową... <3

      Usuń
    15. JEDZENIE! Kocham jedzenie. Najbardziej na świecie. To jest aż głupie. Dobre jedzenie przed nosem uszczęśliwia mnie tak natychmiastowo i tak bardzo... Z drugiej strony to dobrze. Dość łatwo mi się czymś uradować :D

      Usuń
  6. Byłam w Rzymie na wakacjach ;-) jest tak przepięknie i nie mogę się doczekać aż pojadę jeszcze raz! :-D :-)
    Pięknie wyglądają włosy! ;-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Ja z kolei po kilku dniach czuję, że przyjęłam wystarczającą dawkę Rzymu na całe życie.

      Usuń
  7. ładne masz włosy :) jak myślisz, czy jest możliwy spadek porowatości włosów dzięki pielęgnacji? przy jednoczesnym zapuszczaniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)

      Jest możliwy. Na dobre 100% :) Zakładając, że porowatość się podniosła wskutek niewłaściwej pielęgnacji. Wtedy z odpowiednią możemy spokojnie wrócić do swojej naturalnej porowatości. Jeśli masz z natury na przykład średnioporowate włosy, które nie są zniszczone, tylko po prostu są średnioporowate, to pielęgnacja ich na niskoporowate raczej nie zmieni, bo to kwestia genów.
      Zamotałam tę wypowiedź? ;) (Filolog, o zgrozo.)

      Usuń
    2. Miałam napisać "filolożka"!
      Feminizm też dziś leży. Co za dzień!

      Usuń
    3. Jak to mówi mój kolega "ja do feministek nic nie mam, nawet szacunku" :D
      Cóż, moje są średnioporowate, ale je "zwysokoporowaciłam" na końcach, na dodatek uparcie zapuszczam :> Może jak dojdę do upragnionej długości i będę podcinać, to trochę zejdą z tej porowatości. Oby :> Marzy mi się tylko naolejowanie, umycie i nałożenie odżywki.. :D Bez OMO, czepków i trzymania masek pół godziny :P
      Wypowiedź ani trochę nie zamotana - przynajmniej wg przyszłej pani filolog (oby!) :D

      Usuń
    4. Ja z częścią koleżanek feministek też się mocno nie zgadzam :D I właśnie sporo do nich mam.
      Ale tekst na inne okazje jest niezły, zapamiętam ;)

      O. Czyli jest dobre 100% szansy na obniżenie porowatości pielęgnacją. Może dieta albo nakładanie produktów na skórę głowy też coś zmieni? Włosy będą wyrastały zdrowsze i może o niższej porowatości.
      Też czekam aż się "dotnę" do nowszych, niżej-porowatych (słowotwórstwo na piątkę) włosów. Ale za to wszystkie zabiegi lubię i mam nadzieję, że właśnie nigdy nie będzie tak, że starczy mi szampon i odżywka bo będzie mi smutno.

      Na jaką filologię startujesz? :)

      Usuń
    5. Możliwe, możliwe :> Szorowanie szamponem z SLS po kilka razy, bez odżywki, spanie w mokrych, szamponetka (nieumiejętnie użyta, na szczęście już na końcach)...
      Wcieram w głowicę Pokrzepol, niech się naje :D
      Filologię polską :> Ale angielska też do mnie cicho woła... :D

      Usuń
    6. Ja też chciałam na polską. Nie pamiętam kompletnie jaki proces myślowy sprawił, że złożyłam papiery na rosyjską, włoską i angielską. Chociaż nie żałuję, na ogół. Czasem jakieś bezsensowne zajęcia mnie wkurzą (na semestr) ale generalnie jestem zadowolona, nawet bardzo.

      Z drugiej strony jak słucham studentów filologii polskiej to się ślinię, nie mówiąc o wykładowcach. I zazdroszczę wiedzy jak mało czego mało komu. Kurczę, my angielski romantyzm na przykład przelatujemy w 1.5 godziny wykładu a oni mają to cały semestr, albo dwa, i w teorii i w praktyce. I w obu aspektach wiedza polonistów na temat języka i literatury jest kilkadziesiąt razy większa niż moja w analogicznych obszarach anglistyki. Na filologii obcej sporo czasu schodzi na praktyczną naukę języka i na kulturę, a ja bym mogła mieć samą literaturę :D

      Usuń
    7. Brzmi jak marzenie *.*
      A jeśli mówimy o zrytych procesach myślowych to ja od 6 lat powtarzałam, że idę na psychologię albo na wychowanie muzyczne, ale jednak... F I L O L O G I A P O L S K A :D Tłamszone marzenia wygrały :> Zrozumiałam, że nawijanie o Baczyńskim, Stachurze i Hłasko to jedyny cel mojego życia <3

      Usuń
    8. Bardzo, bardzo slusznie :-) Studia z pasji sa cudowne. A i prace mozna znalezc. Nie lubie trendu wpychajacego maturzystów na ekonomię i politechniki, bo jest praca. Niby. A po kierunku humanistycznym niby nie.

      Gdyby 2 kierunek nadal byl bezpłatny zastabowilabym sie nad polonistyka. Chociaz, co do psychologii, jedna pani doktor swoim zajeciami sprawiła w tym semestrze ze minimalnie ale jednak pozalowalam ze nie poszłam na ten kierunek.

      Usuń
    9. Ja się opierałam jak mogłam temu bezsensownemu stwierdzeniu :) Nie mogłabym pracować jako, nie wiem, pani inżynier albo chirurg, bo to - tak aż zwyczajnie, po prostu - to "nie moja bajka", nie będę się zmuszać.
      Takie panie minimalnie nasze poglądy są cudowne ;) Ja mam takiego pana od angielskiego, że aż zapragnęłam pójść na filologię angielską (no i wyjść za niego, bo jest niesamowity, ale - niestety - żonaty :D) A moja polonistka z pasją "nawróciła" mnie na polski :) Sympatia do nauczyciela i świetny sposób prowadzenia zajęć dużo "robi" :)

      Usuń
    10. Dużo robi, dużo :) Chociaż ja w liceum angielski miałam słaby. Poziom języka może i wysoki ale sposób prowadzenia zajęć tragiczny, a na filologię zdecydowałam się w sumie dzięki włosom :D W marcu przed maturą zaczęłam pisać na zagranicznych forach, i czytać, i sam język mnie jakoś wciągnął. Już mi się przypomniało jak znalazłam się na filologii :D To bardzo zabawne, serio. Przez włosomanię znalazłam też jeszcze jedną świetną rzecz, która jest ze mną do teraz - fascynację Elżbietą I.

      Usuń
    11. Polecam filologię polską, sama jestem na 3 roku :-) A i ponoć drugi kierunek jednak ma być bezpłatny, więc nie wszystko stracone ;-) A włosy absolutnie piękne, marze o takiej długości. Na razie jestem na etapie wydobywania fal, ale ciężko mi idzie, oj ciężko...

      Usuń
    12. A ja filologię polską odradzam. :P

      Usuń
    13. A zwyczajnie. Kończę już ( na szczęście), ale chyba nie będę w stanie czytać nic ambitniejszego niż instrukcja obsługi pralki przez najbliższe miesiące. W dużej mierze dzięki tym ę - ą dziuniom, które traktują literaturę śmiertelnie poważnie i przeraża je myśl o przeczytaniu czegokolwiek poniżej Chwina, za to chętnie pozują na intelektualistki cytując recenzje w nadziei, że uda się im przekonać słuchacza, że to ich własne przemyślenia. W ogóle mam dość ludzi, którzy patrzą na mnie z przerażeniem, bo książki i dyskusje o kognitywizmie nie są centrum mojej egzystencji. Polon jest fajny ot tak, na luzie. Jak spędzasz pół nocy usiłując zrozumieć, co cholerny Derrida miał na myśli wypisując to wszystko, to zaczynasz zastanawiać się ile on miał wolnego czasu, że takie dyrdymały przychodziły mu do głowy.
      Poza tym UW to burdel administracyjny, załatwianie czegokolwiek przyczynia się do przedwczesnego siwienia.
      No i ulało mi się trochę jadu :P

      Usuń
    14. I dobrze, że się ulało. Bo Derrida NIE mial równo pod sufitem i ja naprawdę zastanawiam się, czy wszyscy wokół przypadkiem nie udają zachwytu (i zrozumienia!!). Baudrillarda nie pobije co prawda nikt, ale nawet nie trzeba. Kilka poziomów... nie wiem jak to nazwać. Wymyślania?... niżej to i tak za dużo. Odmawiam dostrzeżenia geniuszu.

      Usuń
  8. Moje również w tym miesiącu podrosły o 2 cm. Chyba to jednak włochaci bogowie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak. Miesiąc łaskawości. Wszyscy lubią wiosnę, nawet włochaci bogowie! :)

      Usuń
  9. Łał, wyglądają obłędnie. W porównaniu do starego zdjęcia wyglądasz delikatniej - służy Ci długość :P
    Swoją drogą - mają niemal metr, a na zdjęciach nie wydają się jakoś potwornie długie. Czary...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!:)
      Czary. Ale już bym bardzo chciała, żeby w końcu wyglądały na długie! Już! :) Myślałam, że tak będzie przy długości do talii! A tu nic, biodra i nic, prawie kość ogonowa i nic! Za wysoka jestem czy co?:D Zaczną wyglądać na długie dopiero przy długości klasycznej? ;)

      Usuń
    2. Wyglądają na długie! :) ale nie są przytłaczające. Tak przy okazji, ile masz wzrostu? Ja z moimi 173cm zapuszczam już prawie trzy lata i nie osiągnęłam nawet długości do talii, a mają już 66cm i urosły baardzo dużo, bo startowałam z długości do ramion. Do pierwszej wymarzonej długości brakuje mi aż 16cm. Ale to Twoje 100cm też fajnie by u mnie wyglądało,może za jakieś 5 lat... :)

      Usuń
    3. Znów wychodzi na to, że jestem nieobiektywna. Pewnie tak jest, bo patrząc na osoby o krótszych włosach myślę sobie "o kurczę, już wyglądają na długie". A u siebie nic... Czasem mam takie wrażenie, początki, ale to jest ZAWSZE tuż przed podcięciem. Tydzień, dwa... 3 cm znikają i znów czekam na poczucie i zauważenie długości ;)

      Dla pewności sprawdziłam w dowodzie (chociaż nie ma co wierzyć, kolor oczu mam inny :D) 181 cm radości. Zapuszczam włosy ponad 4 lata, a ze dwa przede mną. Teoretycznie rok, ale dojdą podcięcia. Hurra dla wysokich! :D

      Usuń
    4. A ja się również na tym łapie. Bywa, że moje włosy wydają mi się takie średnio długie. Oglądam zdjęcia i potem lecę do lusterka sprawdzać, czy naprawdę sięgają aż tak daleko :D Ja tego aż tak strasznie nie odczuwam.

      Usuń
    5. Ty?! Jak to? :):)

      Zaczynam się poważnie martwić że w życiu nie poczuję, ze mam długie włosy zwłaszcza, że są lekkie i nie czuję ich wagi nic a nic.

      Usuń
    6. Jak zaczną Ci się plątać między nogami przy chodzeniu lub się na nich potkniesz to pewnie poczujesz =)

      Usuń
    7. No dobra. Dziś odchyliłam głowę do tyłu i sprawdziłam jak mniej więcej włosy będą wyglądały przy długości klasycznej. Jest "długo", w końcu.

      Usuń
  10. jejku te ostatnie zdjęcie jak z filmu ♥ cudowne

    OdpowiedzUsuń
  11. Odpowiedzi
    1. Moje ulubione w tym miesiącu :)

      Usuń
    2. Tak! Jest przepiękne!!!

      Usuń
  12. Śliczna sukienka! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Kocham ją. Mogłabym mieć takich 10, w każdym kolorze.

      Usuń
    2. Sukienka rzeczywiście wspaniała, gdzie ją kupiłaś?
      aga

      Usuń
    3. W Orsayu, ale to bylo ze 3 lata temu.

      Usuń
    4. Też zwróciłam na nią uwagę, śliczna :)

      Usuń
  13. Pieknie sie prezentuja :)))

    OdpowiedzUsuń
  14. W Rzymie jeszcze ładniejsze niż zwykle! :) Genialna długość!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki! Moze podroze im służą? :-D

      Usuń
  15. Pięknie się komponują z tą długą sukienką! <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetnie, wyglądają nie tylko na dużo dłuższe ale i gęstsze niż na tym starym zdjęciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? :) Najczęściej wyglądają na żywo właśnie tak, ale zdarzają sie i kiepskie dni.

      Usuń
  17. Twoje włosy prezentują się cudnie na tych zdjęciach! Sukienkę masz prześliczną :) Pięknie wyglądasz :) Zazdroszczę wycieczki.

    OdpowiedzUsuń
  18. wzruszyło mnie normalnie Twoje podsumowanie!!!!!! Rzym i cudne włosy!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Ja wczoraj odkryłam, że Ty śpiewasz i JAK śpiewasz. To jest dopiero coś!

      Usuń
  19. Zdjęcia w plenerze dodają uroku i Tobie, i Twoim włosom ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden argument wiecej za przeniesieniem się w góry. Zdjęcia z widokami. Co miesiąc z innego szczytu na przykład. Ale wieje tam! :D

      Usuń
    2. Chcecie to przyjedźcie w wakacje, mogę wam porobić zdjęcia z widokami =)

      Usuń
  20. Piękne i takie długie-kiedy ja będę miała takie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz :) Z tym, że w promocji 3x większa gęstość będzie u Ciebie.

      Usuń
  21. Odpowiedzi
    1. A ja ciągle się gapię na Twoje włosy :D

      Usuń
  22. Matkozcórko, wciąż żadnych komentarzy, żebyś ścięła to "ohydne, przytłaczające siano"! Henri, zapisuj w kalendarzu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w ciężkim szoku. Aż dziwnie. Może zaraz ktoś się znajdzie, żeby nie było za wesolusio? Król Małżonek pytał o złośliwców w tym miesiącu i aż się bałam mówić, że nic :D

      Usuń
    2. A ja mam swoją teorię... Po prostu stan Twoich włosów się poprawił :) Nie żeby wcześniej były zniszczone czy cuś, ale - wiesz, pielęgnujesz je intensywnie, dbasz, nie niszczysz i coraz bardziej wyraźnie widać skutki :) No przynajmniej wg mnie wyglądają coraz lepiej ;) Moja Ty motywacjo :D

      Usuń
  23. Rzym<3 Włosy <3 Sukienka<3 no same cuda:))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz