Dziesięć metod olejowania włosów ~ Ten methods of oiling hair

Początkowo miała to być recenzja oleju słonecznikowego, ale wyszedł zbiorczy post na temat olejowania, w którym organiczny olej ze słonecznika jest głównym przykładem, bo większość metod testowałam właśnie na nim ;) Tam, gdzie używałam innego oleju jest to zaznaczone. Oczywiście rezultaty danych metod nie będą u Was identyczne, ale nawet, jeśli macie zupełnie inny typ włosów niż ja, znajdziecie w tym poście kilka ogólnych wskazówek.

Przy okazji chciałabym Was zapytać jak długo czekacie na efekty maski/odżywki czy oleju. Czasem, kiedy czytam, że ktoś przez pół roku używa jednego oleju i nadal czeka na efekty zastanawiam się czy warto. Chyba nie. Oczywiście na długotrwałe rezultaty trzeba długo poczekać, ale ja po kilku pierwszych użyciach decyduję czy będę używała danego produktu dalej czy nie. Są oleje (a już w ogóle maski i odżywki), które dają świetne efekty od razu, wygładzają i nabłyszczają włosy, chociaż trwa to wyłącznie do kolejnego mycia. Wracamy do tego, że na trwały efekt trzeba czekać. Ale czy aż tak długo jak pół roku? I czy trzeba czekać na jakikolwiek efekt? Coś, cokolwiek, powinno być widoczne dość szybko, prawda? Ja po kilku długich i rozczarowujących testach olejów i masek czy odżywek wiem, że jeśli coś nie działa przez pierwsze pięć myć, nie zacznie działać nawet po dwudziestu. Więc jeśli coś nie daje żadnych efektów lub wręcz szkodzi włosom, nie eksperymentuję dalej.
Nie chodzi o to, że oczekuję efektów od razu. Wiem, że oleje i wyciągi zawarte w maskach potrzebują czasu na zadziałanie, na długotrwałe wzmocnienie czy wygładzenie włosów. Ale i oleje i maski czy odżywki potrafią dać widoczny efekt po jednym czy dwóch użyciach i chociaż trwa on tylko do kolejnego mycia, dla mnie jest wyznacznikiem tego, czy warto danego produktu używać dalej. Jeśli jest dobrze, używam na przykład oleju długo, regularnie, i pozwalam mu robić co mycie to, co zrobił po kilku pierwszych. Wtedy efekty zostają na dłużej i nawet, jeśli za którymś razem nie mam czasu podtopić włosów w ich ukochanym oleju, po myciu nadal są w dobrej kondycji.

A teraz czas na listę metod! :)


1. Do końcówek – na sucho przed myciem, oraz na sucho i na mokro po:

Olej świetnie zabezpiecza końcówki. Po kilku tygodniach od podcięcia były w tak dobrym stanie, w jakim nie były nigdy przedtem. Przy zebraniu włosów w kucyk nadal widać na końcówkach wyraźnie prostą linię cięcia. Kropla wystarcza, dwie zostawiają już widoczną warstwę oleju. Ja najczęściej nakładałam 2-3 krople oleju na noc (na suche lub mokre włosy) i 1-2 rano (na suche).

2. Na sucho, kilka godzin przed myciem:

Najprostsza metoda. Ja zmyłam olej balsamem aloesowym Mrs Potters. Celowo wybrałam produkt, który źle działa na moje włosy – chciałam zobaczyć, czy olej wyraźnie pomoże. Niestety nic wielkiego się nie stało. Włosy na długości były tylko minimalnie gładsze, końcówki zostały suche i napuszone nawet po nocy. Tej metody użyłam kilka miesięcy temu, teraz już zmieniłam sposób myślenia: używam dobrych odżywek do zmywania olejów nawet w trakcie początkowych testów i zakładam, że świetny olej poprawi działania nawet dobrej odżywki i jego efekty będą widoczne.
Na sucho, próba druga: tym razem zmyłam olej odżywką Mrs Potters Ginko Biloba i Keratyna do włosów farbowanych, która jest fantastyczna. Włosy były gładkie (w dotyku) i mięsiste. Do tego błyszczące bardziej niż zwykle. Super! Po tym użyciu wiedziałam, że na pewno do oleju słonecznikowego wrócę.

3. Na mokro, na kilka godzin przed myciem.

Znów zmyłam olej dobrą odżywką, Mrs Potters Ginko Biloba i Keratyna. Włosy były gładkie (bardziej w dotyku niż wizualnie), gładsze niż po samej odżywce. A więc olej spisuje się bardzo dobrze. Jedyną wadą tego sposobu używania oleju jest znaczne zmniejszenie objętości włosów.

Przykład na innym oleju: na moment przejdę do oliwki Hipp (recenzja), która jest połączeniem oleju słonecznikowego i oleju ze słodkich migdałów. Mam notatki z używania jej na mokro i pomyślałam, że wrzucę te tutaj.

Oliwka Hipp nałożona na mokro jest decydowanie w pierwszej trójce wszystkiego, co do tej pory robiłam z włosami! A zaznaczam, że wymagam dużo, jeśli chodzi o wygładzenie. (Nadal próbuję się pogodzić z tym, że nie będę miała tafli gładkich włosów, bo mam fale.) Włosy już w trakcie wysychania były gładsze niż zwykle, co już jest sukcesem. Za to po nocy… Po nocy zrobiły się tak gładkie, mięsiste i ciężkie, a także błyszczące, że co chwila chodziłam do lustra ;)



Czytałam zachwyty nad produktami i domowymi sposobami u innych, ale mnie samej rzadko coś takiego się zdarzało. Bo, powtórzę, wymagam dużo. Olejowanie na mokro (i na długo) zostało stałym elementem mojej pielęgnacji. To był mój pierwszy efekt „wow”.

Zanim wrócę do oleju słonecznikowego dodam jeszcze, że w moim przypadku sukces zależy bardziej od oleju niż od metody. Kiepski olej (sezamowy) będzie działał słabo lub wręcz szkodliwie niezależnie od metody. Ale kiedy już znajdę dobry olej, użycie go z wodą, odżywką czy mgiełką z siemienia lnianego zazwyczaj sprawia, że jest jeszcze lepiej.

4. Olejowe serum w sprayu:

Czyli woda (u mnie źródlana), odżywka oraz olej w proporcjach 1:1:1. Próbowałam kilku wersji, z różnymi olejami i tą samą odżywką i za każdym razem moje końcówki były przesuszone. Nie mam pojęcia dlaczego. Oleje i odżywka (Garnier Awokado i Karite) solo działały na moje włosy świetnie a w połączeniu i z dodatkiem wody już nie. Długość była zadowolona, ale stan końcówek skutecznie zniechęcił mnie do dalszego testowania tej metody, przynajmniej na jakiś czas.

5. Olejowanie włosów na odżywkę:

(Garnier Awokado i Karite, stara wersja – bez alkoholu isporpoylowego.) Potrzebowałam jej zaskakująco niewiele żeby pokryć suche włosy. Na warstewkę odżywki nałożyłam olej, zmyłam odżywką Mrs Potters Keratyna i Ginko Biloba po około 5 godzinach.

Włosy były tak dociążone i gładkie, że aż straciły na objętości. Podobnie jest w przypadku olejowania na mokro. (Na sucho włosy nie tracą na objętości ale też nie są aż tak gładkie i dociążone.) Nie mam wiele przeciwko temu i od czasu pierwszej próby wracam do tej metody olejowania.

6. Dodawanie oleju do odżywki lub maski:

Maska Łopianowa Babuszki Agafii sama nie daje spektakularnych efektów. Za to po dodaniu łyżeczki oleju do porcji włosy były wygładzone, dociążone, sprężyste. Sprawdzałam tę metodę wielokrotnie, z różnymi odżywkami/maskami i olejami i zawsze działa świetnie.

7. Olej na mgiełkę aloesową:

Z 10x zatężonego soku aloesowego przygotowałam mgiełkę, rozcieńczając go do naturalnego stężenia. Nałożyłam na nią olej na mniej więcej 12 godzin. Zmyłam wszystko jak zwykle odżywką (Mrs Potters Ginko Biloba i Keratyna do włosów farbowanych). W trakcie schnięcia było źle: włosy były matowe, szorstkie, napuszone. I tak już zostało do następnego mycia. A spodziewałam się nawilżenia… Dziwne. Nie mam pojęcia dlaczego sok aloesowy i olej tak zadziałały.

8. Olej na mgiełkę z siemienia lnianego:

Tu z kolei było świetnie. Po wyschnięciu włosy były gładkie i dociążone, ale bez utraty objętości, jaką zaobserwowałam przy olejowaniu na wodę lub odżywkę.

9. Olej na glicerynę:

Kolejne podejście do nakładania oleju na humektant. O aplikowaniu gliceryny pod olej przeczytałam u Gapy i postanowiłam spróbować. Na suche włosy nakładałam sporo gliceryny zmieszanej z odrobiną wody dla łatwiejszego rozprowadzania. Tę metodę odkryłam jakiś czas po tym jak skończył mi się olej słonecznikowy, więc na początku nakładałam olej odżywczy Baikal Herbals a później zostałam przy tej metodzie i obecnie używam dowolnego oleju. Po takim zabiegu włosy są świetnie nawilżone, mięsiste, błyszczące, gładkie i dociążone. Nakładanie oleju na glicerynę to zdecydowanie jedna z moich ulubionych metod olejowania!

10. Sposób BlondHairCare: olejowanie z miską, czyli rosołek:

Użyłam 2 litrów ciepłej wody z kranu i oleju łopianowego z propolisem Mirrolla. Jakoś włożyłam całą długość włosów do miski, ale olej złapały tylko końcówki i musiałam go dolać. Przez to zużyłam dużo więcej oleju niż przy innych metodach a i tak był rozłożony nierówno. Rano, kiedy włosy były suche okazało się, ze niektóre pasma są obciążone a inne w takim samym stanie, co po olejowaniu na mokro.

Ta metoda się u mnie nie sprawdziła, ale nie zrażajcie się. Jeśli macie krótsze włosy olejowanie w misce powinno właśnie sprawić, że uda się Wam pokryć je olejem bardzo równo. Do tego, jak pisała BHC, ciepło wody pomaga olejom zadziałać. Warto spróbować!


Podsumowując, u mnie sprawdzają się wszystkie metody poza olejowym serum w sprayu i nakładaniem oleju na mgiełkę aloesową. Najlepiej działa olejowanie na wodę, siemię lniane, odżywkę i glicerynę. A Wy, które metody olejowania włosów lubicie najbardziej? Jakie jeszcze sposoby znacie? Jeśli do tej pory używałyście oleju tylko na suche włosy, zachęcam do spróbowania kilku innych sposobów, koniecznie z tym samym olejem dla dobrego porównania.

_______________________________


Ten methods of oiling hair

Initially, this entry was a review of sunflower seed oil, but it has become an overview of oiling methods, and the sunflower oil is the main example, as I tested most of the methods with this oil ;) Whenever I used a different oil, it is indicated in the text. Of course, effects of given methods will not be identical to mine when you use them, but even if your hair is completely different than mine, you will find some general hints here.

By the way, I’d like to ask you how long do you wait for the effects of a masque/conditioner or an oil to show. Sometimes, when I read that someone has been using one oil for six months and there’s still nothing, I wonder if it’s worth. I think it’s not. Of course, we have to wait long for long-term effects. But I decide if I want to keep using a given masque or oil during the first few washes. There are oils (not to mention conditioners and deep treatments) that do give great effects at once. They smooth the hair and make it shinier, even if it lasts only until the following wash. We’re back to waiting long for permanent results. But do we have to wait six months? And do we have to wait for any effect? Something, anything should be visible quite early, shouldn’t it? After a few tests of oils or masques that were too long and finished with disappointment anyway, I know that if something doesn’t work through the first five washes, it will not start working after twenty. So, if a product gives no effects or makes my hair look or feel worse, I give it up.
It’s not that I want to see effects at once. I do know that oils and extracts in masques need time to work, to strengthen or smooth the hair permanently. But both oils and deep treatments/conditioners can give visible results after one of two washes and although they last just until the next wash, for me it’s the thing that decides whether a product is worth experimenting with further. If it’s good, I keep using an, let’s say, oil, regularly, and I let it do all the time what it did with the first few washes. Then, the effects stay and even if one day I don’t have time to marinate my hair in its favourite oil, it still looks good after I wash it.

And now it’s time for the list of methods! ;)

1. Oil on ends – applied on dry hair before wash, as well as on wet and dry hair after wash:

The oil works great as end protector. A few weeks after a trim my ends were in really great condition – better than ever before. When I gathered the hair into a ponytail, the blunt cut line was still visible. A drop is enough, two leave a visible film. I usually apply 2-3 drops of oil overnight (on dry or wet hair) and 1-2 more in the morning (on dry hair).

2. On dry hair, for a few hours before wash:

The simplest method. I washed the oil off with Mrs Potters aloe vera conditioner, which works bad for my hair. I wanted to see if the oil helps. Nothing happened. My hair was only slightly smoother, ends were dry and frizzy even the next day. I did it a few months ago, now I have changed the way of thinking: I use good conditioners to wash oils off even during the first few tests, and I assume that a great oil will improve effect of a conditioner and its properties will be visible, even if the condish is good in itself.

Oil on dry hair, take two: this time I washed the oil off with Mrs Potters Ginko Biloba and Keratin conditioner, which is amazing. My hair was really smooth (to touch), bouncy, and shinier than usually. Great! After I used the sunflower oil this way I knew I will buy it again.

3. Oil on wet hair, a few hours before a wash:

Again, I washed the oil off with a good conditioner, Mrs Mrs Potters Ginko Biloba and Keratin. My hair was smooth (more to touch than visually), smoother than when I use the conditioner alone. So the oil works really well. The only disadvantage of this method is that my hair loses volume.

Let me use a different oil as an example here: I will write a few words about Hipp baby oil (review), which contains sunflower oil and sweet almond oil. I have notes about this oil used on wet hair so I thought I could add them here.

Hipp baby oil applied on wet hair is definitely in the first three best things I have done to my hair so far! And I repeat: I expect a lot when it comes to smoothing. (I am still trying to come to terms with the fact that I will not have a smooth waterfall of hair, since I have waves.) As early as during the drying phase my hair was smoother than it usually is, which is already a success. And after the night… After the night it was so smooth, heavy, bouncy and shiny that I couldn’t stop myself from looking in the mirror every minute ;)



I have read other people’s texts (about home-made treatments or ready made products) full of amazement, but I experienced this very seldom. Because, as I have said, I expect a lot. Oiling wet hair (and leaving the oil for a long time) has become a fixed element of my hair care routine. It was my first “wow” effect.
Before I go back to sunflower seed oil I’d like to add that in the case of my hair, the success depends on an oil more than on a method. A bad oil (sesame oil, for me) will work poorly or even bad, no matter what method I use. But when I find a good oil, using it with water, conditioner or flax seed mist usually makes it even better.

4. Oil serum spray:

Water (spring in my case), conditioner and oil in 1:1:1 ratio. I have tried a few versions, with the same conditioner and different oils and every time my ends were dry. I have no idea why. The oils and the conditioner (Garnier Avocado and Karite/Shea) work great when I use them separately. When I mix them and add water – no. My length was happy, but the effect on ends made me unwilling to experiment with this method further, at least for a while.

5. Oil on conditioner:

(Garnier Avocado and Karite, the old version without isopropyl alcohol.) I needed very little of the conditioner to cover my dry hair. I applied oil on a thin layer of the condish and after more or less five hours I washed it all off with Mrs Potters Ginko Biloba and Keratin conditioner.

My hair was so heavy and smooth that it lost volume, just like it did when I oiled it with water. (When I apply oil on dry hair it does not lose volume but it’s not as heavy and smooth as with water.) I don’t mind having less volume and I keep using this method.

6. Adding oil to conditioner/DT:

Burdock deep treatment by Babushka Agafia does not work great on its own. But when I added a teaspoon of sunflower seed oil to a portion of it, my hair was smooth, heavy and bouncy. I have used this method with various oils and various conditioners/DTs and it always works wonderfully.

7. Oil applied on aloe vera mist:

Using 10x concentrated aloe vera juice, I prepared a bit of normal concentration juice. I sprayed my hair with it and applied oil onto that, for more or less 12 hours. I washed it all off with conditioner (Mrs Potters Ginko Biloba and Keratin) as usually. When my hair was drying it was dull, frizzy and stiff. It remained in that lovely state until the next wash. And I expected moisture… Weird. I have no idea why aloe vera and oil worked that way together.

8. Oil applied on flax seed mist:

This in turn worked great. When my hair dried it was smooth and heavy, but it did not lose volume, which is an advantage compared to using oil with water or conditioner.

9. Oil on glycerin:

My next attempt at applying oil on a moisturiser (humectant). I read about it on Gapa’s blog and I decided to give it a go. I applied quite a lot of glycerine mixed with a bit of water (for easier distribution) on my dry hair. I started using this method sometime after I finished sunflower oil, so I was using Baikal Herbals nourishing oil at the beginning, and now it is any other oil I happen to use. After such a treatment, my hair is amazingly moisturised, bouncy, shiny, smooth and heavy. Applying oil over glycerine is definitely one of my most favourite methods of oiling!

10. BlondHairCare’s method: oiling hair in a bowl, aka. broth:

I used 2 litres of warm tap water and Mirrolla burdock oil with propolis (beeswax). Somehow, I managed to put my entire length into a bowl, but my ends caught all the oil and I had to add more of it. This made me use more oil than I usually do, and it was still distributed unevenly. In the morning, when my hair was dry, it turned out some strands were glued, some were just as they are when I oil my wet hair.

This method didn’t work for me, but don’t give it up. If your hair is shorter than mine, oiling it in a bowl should work, precisely because it allows for even distribution of oil. Additionally. As BHC said, the warmth of water helps the oils to work. It’s really worth trying!

To sum up, all methods apart from serum spray and aloe vera mist worked well for me. My favourite ones are those with water, glycerine, flax seed and conditioner. What about you? Which methods of oiling hair are your favourite ones? What other methods do you know? If you haven’t experimented with various methods of oiling, I strongly recommend you to do it. Just remember to use one oil, for just comparison. 

Komentarze

  1. Stosowałam już kilka z tych metod. Musze przyznać że dla mnie olejowanie to najlepsza metoda pielegnacji włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie niestety jedno użycie maski potrafi dać lepsze efekty niż dłuższe olejowanie :(

      Usuń
  2. Nawet się nie spodziewałam, ze aż tyle tego uzbierasz;) Ale faktycznie, jakby się zastanowić, to sama tak z pięć wypróbowałam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiedziałam, że tyle ich jest! Ten post powstawał rok, zdjęcie po olejowaniu na mokro jest z 26 maja 2013 :D Cieszę się, że w końcu go "skompletowalam" bo testy zajęły spoooro czasu, ale i tak jest tego 2x więcej niż myślałam! :)

      Usuń
  3. Mam pytanie co do olejowania na mokro - spryskujesz włosy wodą np atomizerem tak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najczęściej właśnie nie, bo to konczy się tym, że woda jest tylko na wierzchniej warstwie włosów, nawet kiedy dzielę je na połowy. Ciężko mi ją "wcisnąć" w głębsze warstwy. A kiedy dzielę pasma na mniejsze mam mokrą koszulkę czy sukienkę. Po prostu moczę włosy od uszu w dół pod kranem i odciskam nadmiar wody. :)

      Usuń
    2. Ja tak jak Ty Henrietto. Zwilżam włosy nad kranem i to w zupełności wystarcza. Najczęściej właśnie olejuję na uprzednio zwilżone włosy, na które nakładam odżywkę i olej. Ta metoda spisuje się u mnie najlepiej :)

      Usuń
  4. muszę spróbować z olejowaniem na glicerynę, może być ciekawie:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy u Ciebie może być lepiej? :D Gładziej i błyszczącej? :)

      Usuń
  5. parę metod muszę wypróbować u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam olejowe kombinacje :)

      Usuń
  6. Może spróbuj jeszcze raz z mgiełką aloesową? U mnie działa to dopiero, gdy pozwolę "naaloesowanym" włosom wyschnąć, a dopiero potem nałożę olej. Uzyskuję wtedy nawilżone i gładkie włosy, zamiast właśnie matowych i napuszonych, tak jak napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie kupiłam kolejną butelkę stężonego aloesu, w wakacje pewnie dam mu jeszcze jedną szansę pod olej. Ale mam wrażenie, że jednak moje włosy go nie lubią. Jako płukanka jest ok, ale na przykład dodany do maski totalnie psuje jej działanie. Próbowałam z kilkoma :(

      Usuń
    2. Mam nadzieję że rozcieńczasz ten aloes. Niby jest fajny, nawilża, łagodzi, ale stężony potrafi zrobić niezłe kuku - więc uważaj, szczególnie ze swoimi włosami. Przy Twoim opisie olejowania włosów z aloesem moja pierwsza myśl brzmiała "pewnie za słabo rozcieńczyła ten aloes". Według mnie aloes powinien być tylko niewielkim dodatkiem, "wspomagaczem" przy olejowaniu na mokro. Pomimo tego ze zwykło się mówić o nim że nawilża i łagodzi podrażnienia - ja go wrzucam do jednego worka z ziołowymi ekstraktami i wyciągami które źle użyte podrażniają i wysuszają.

      Usuń
    3. Mam bardzo podobne (przynajmniej wizualnie) włosy i pierwsze podejście do humektantów było bardzo miłe. Mieszałam miód z oliwą uzyskując bardzo miękkie włosy, nie były też bardzo spuszone. Kolejnym podejściem była maska biovax do włosów słabych z aloesem (do włosów zniszczonych z jednym innym składnikiem-cynamonem sprawdziła się gorzej-mniej połysku niż po aloesowej, ale użyłam jej tylko raz) i ucięłam sobie z nią bardzo udany romans. Myślałam, że aloesu nigdy za dużo, to nie proteina przecież (a włosy nawilżenie bardzo lubią) i zaczęłam używać soku aloesowego do kompletu. Jako odżywka bez spłukiwania pod kilka kropli oleju nie sprawdził się u mnie-puszył. Używałam jako bazy pod olejowanie (olejowanie na mokrou mnie daje lepsze efekty) i przez jakiś czas było bardzo dobrze.Obecnie odstawiłam sok, bo na głowie powstał straszny puch (przy użyciu maski z aloesem, ale innego rytuału olejowania było już dobrze). Tym przydługim komentarzem chciałam zilustrować, że mimo włosów pragnących nawilżenia może trzeba uważać też na porę roku, wilgotność i wszystko inne przy używaniu tego nieszczęsnego aloesu? Czy sok aloesowy też należy rozcieńczać? Sam fakt, że wcześniej było nam razem miło, a teraz już nie, dość mocno mnie zdziwił, sądzę jednak, że moje włosy lubią urozmaicenie. Na zakończenie zachęcam do kilkukrotnego przetestowania maski biovax z aloesem :) Dzięki temu, że mam podobne włosy do Twoich odważyłam się umyć je odżywką i efekty pozytywnie mnie zaskoczyły, mam tez nadzieję, że maseczka do włosów ciemnych i na moich się sprawdzi :)
      Pozdrawiam i dziękuję za wskazówki :)

      Usuń
    4. Rozcieczyłam aloes, mocno :) W życiu nie użyłabym w ten sposób stężonego.

      Dziękuję za komentarz! Lubię długie :D Lubię czytać i odpisywać. Jesteś drugą osobą, której włosy tak zareagowały na aloes po dłuższym czasie. Pierwsza dziewczyna, u której o tym czytałam ma bardzo proste, niskoporowate włosy, więc widocznie typ nie ma znaczenia, aloes się "nudzi" uniwersalnie.

      Mam kilka próbek maski z aloesem, w sumie mam wszystkie :D Kilka miałam w pełnej wersji, i póki co kocham wszystkie Biovaxy poza keratynowym. A z próbek nie wiem od których zacząć! :D Chyba właśnie od wersji aloesowej.

      Usuń
    5. Niestety, chyba aloesem moje włosy się "znudziły", bo maska biovax po umyciu odżywką nie dała tak dobrych efektów jak dawała na początku (i przez kolejne tygodnie). Chyba po prostu muszę szybko reagować na gorszy ich stan, bo lubią urozmaicenie, nawet oleje muszę zmieniać, mam wrażenie, że co miesiąc, no może 3 (z racji studiów mój wrodzony brak poczucia czasu bardzo się pogłębił).
      Mam jeszcze ważne pytanie: czy kiedykolwiek przed dolegliwościami skóry głowy używałaś odżywki do jej mycia? Pytam, bo zastanawiam się, czy przy skłonnościach odżywka mogłaby doprowadzić do ujawnienia choroby.
      I jeszcze jedna ważna rzecz: kojarzę, że włosy myjesz kallosem mlecznym, ale czy to jedyna odżywka jakiej używasz do mycia włosów? Zastanawia mnie to, gdyż podobno do tych masek można się dość szybko przyzwyczaić (pewnie do każdej jeśli używa się ich non stop) i pozytywny efekt będzie się zmniejszał. Obmyślam, że przynajmniej do zimy mogłabym myć włosy regularnie odżywkami, dlatego chciałabym je zmieniać. Szkopuł w tym, że chyba dobre do mycia odżywki mają bardzo podobne składy :/ Zamierzam zmieniać kallosy (ciekawe, czy to coś pomoże) i na lato dokupić ten do włosów farbowanych, choć włosów nie farbuję (podobno posiada filtr uv) oraz jaśminowy. Co sądzisz o problemie z przyzwyczajaniem się włosów w tej kwestii? Myślisz, że możesz mieć z tym problem? Mam nadzieję, że masz jakieś przemyślenia, którymi możesz się podzielić, ewentualnie zrobić to w przyszłości.
      Pozdrawiam, Agnieszka

      Usuń
    6. Kiedy jeszcze nie wiedziałam, że mam ŁZS, używałam odżywki do mycia. Swędzenia nie pamiętam, ale włosy wypadały na potęgę podczas płukania. Wystarczyło, żebym kolejny raz umyła szamponem i problem znikał. Moja skóra głowy po prostu nie znosi mycia odżywką, ale niekoniecznie ma to związek z zapaleniem. A obecnie Kallosem myję tylko długość. I już teraz używam tylko tej maski. Przedtem, na samym początku, używałam odżywek Hegron, ale są kiepskie. Później dość długo używałam balsamów Mrs Potters, które z kolei (przynajmniej dwa) okazały się super. Teraz zostaję przy Kallosie bo jest wielki i tani, 2x tańszy od Mrs Potters, a schodzi u mnie jednak dość szybko. Spokojnie możesz zamieniać Kallosa właśnie z Mrs Potters, w końcu większości osób pół litra starcza na długie miesiące ;)
      Co do tej serii drugiej masek Kallos, gdzie jest jaśminowa, arganowa i waniliowa, one wszystkie mają dokładnie ten sam skład. Tak samo odżywki. I nie ma w nich jaśminu, oleju arganowego itd. Myślę, że producentowi chodziło o zapach... Bardzo zabawne.

      Kallosa używam od... w zeszłym roku w wakacje już go miałam. I sprawdza się nadal tak samo dobrze. Chociaż może przy odżywce do mycia długości, po której zawsze nakładam coś innego,a przed nią często olej, być może przyzwyczajenie się włosów nie ma znaczenia?

      Usuń
    7. Jeśli dobrze kojarzę to z tyłu opakowania jest napisane "maska do włosów o zapachu arganowym" (wtf?). Nie cierpię takich zagrywek.

      Usuń
    8. Ja też. Na szczęście jest takich numerów mało.

      Usuń
    9. Dziękuję za odpowiedź.
      Obecnie dość mocno wypadają mi włosy, więc nie będę w stanie ocenić wpływu maski na ten proces. Nawet kuracja kozieradką nie pomogła :( (za pierwszym razem wypadanie wyraźnie zmniejszyło się jeszcze w czasie trwania kuracji). Zastanawiam się tylko, czy to nie zbyt długa (standardowa) kuracja drożdżowa i przyzwycajenie do witaminy B6, a następnie niemiłe skutki odstawienia.
      Wiem, że te Kallosy mają tylko zapach danego surowca, o arganowym nawet nie myślałam, więc nie sprawdzałam. Jednak jaśminowy według niektórych ma autentyczny zapach i planuję zakupić dla urozmaicenia ;) Obecnie sprawdzam składy i trochę śmiać mi się chciało z powodu tej nazwy, choć to rzeczywiście nie na miejscu, najgorsze przy masce arganowej, skoro ten olejek ma robić coś z włosami :/
      Średnio (technicznie) wyszło mi mycie skóry głowy szamponem, a włosów odżywką, miałam nierównomiernie spuszone włosy. Nie wiem, czy powinnam się bać mycia całości odżywką, co jest kuszące. Pozostaje obserwacja.
      Co do zużycia pierwsze próby nie do końca zachwycają wydajnością ;)
      Odnośnie przyzwyczajenia miałam na myśli tę samą bazę większości odżywek, ale może nie warto się przejmować, wiedząc jak wiele mogą zmienić dodatki, choć jednak ich ilości są ograniczone. Mam takie wątpliwości, bo na początku ograniczenia szamponów z SLS do jednego użycia w tygodniu (moja skóra głowy wymaga lepszego mycia dość często), przestawiając się na facelle w końcu zobaczyłam jakieś efekty olejowania. Ostatnimi czasy jednak włosy były takie średnie (może po prostu chciałabym lepszych efektów?) i mam wrażenie, jakby się do tego mycia przyzwyczaiły. Dziś jednak podniosłam się trochę na duchu: pierwszy raz od dawna zrobiłam sobie loki zawijane na palec, nie użyłam utrwalacza, ale nie zależało mi na trwałości. Kiedy już trochę się rozprostowały (taki efekt najbardziej lubię) ujrzałam dość gęste, błyszczące loki na plecach :) Cieszę się, ponieważ przed czasami świadomej pielęgnacji układałam w ten sposób włosy i pryskałam lakierem, bo wolałam jakoś ułożone, włosy od rozpuszonej czupryny, mimo, że te loki/fale były dość suche. Rożnica nie jest spektakularna, ale tak przyjemnie coś dostrzec :)
      W Twoim przypadku różnica od pierwszego zdjęcia do obecnego stanu jest wręcz porażająca :)

      Usuń
    10. Kurczę. Wiec może jednak włosy się przyzwyczajają? Może to, czego im brakuje po czasie się uzupełnia i zwyczajnie potrzeba czegoś innego? A może to my chcemy coraz więcej? (To na pewno o mnie! :D) A właściwie to pewnie kombinacja obu czynników.

      Usuń
  7. Olejowanie na odżywkę to jest to :)
    Myślałam o oleju na glicerynę, ale troszkę się boję, nie lubimy się z gliceryną dość mocno ;)
    W rosołku nie próbowałam, serum olejowe lubię, ale zaniedbałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się bałam gliceryny ale na szczęście niepotrzebnie. Dobrze mieć jeden humektant (chociaż jeden!) który cokolwiek dobrego robi.
      Zazdroszczę Ci tego, że serum się sprawdza. Olej i odżywka na włosach na raz to fajna sprawa, szkoda, że nie mogę moim takiego odżywienie fundować.

      Usuń
  8. Nie wiedziałam, że jest aż tyle metod. U mnie sprawdza się ta w sprayu, szybko, sprawnie, a efekty mega :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeeju, masz szczęście, że serum się sprawdza :)

      Usuń
    2. I to jak, jeszcze nie miałam tak odżywionych włosów. Ale jak widać każdy ma inaczej :)

      Usuń
  9. ja chyba trochę naczej na kontekst własnych włosów: chcę, żeby wyglądały dobrze. A innej drogi nie ma, niż fale :) Ty pomyśl o tym w ten sposób. Jeśli Twój "prosty włos" wygląda źle, ale jest prosty, a z drugiej strony możesz mieć piękną (!!!) falę, której jednak nie chcesz to może naprawdę lepiej docenić falę? :)

    P.s mam nadzieję, że nie odbierasz tego komentarza jako atak, bo nie to miałam na celu. Wiem, że ciężko zmienić sposób myślenia, ale czasem nawet to, co nam się wydaje idealne tylko z pozoru takie jest ;) tak jak choćby życie celebrytów. Niby piękne, fejm, pieniądze, dziesięć domów w Hollywood. A tak naprawdę? Śledzenie przez paparazzich na każdym kroku i inne takie. Wszystko ma swoje dobre i złe strony, DOCEŃ to że naprawdę nie musisz się użerać z włosami żeby mieć fale, ja bym tak chciała od razu po myciu, a tak nie mam :(


    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a co do tych metod to ja jestem za serum ;) godzina seansu z mieszanką na głowie i mój włos jest szczęśliwy i zadowolony :)

      Usuń
    2. Ja już teraz też. Powinnam usunąć ten fragment o falach. Pisałam go z rok temu, dosłownie! Zdjęcie jest z 26 maja 2013. Już nie mam nic przeciwko swoim falom, widzę, że mogą być ładne ;) kiedy o nie zadbam i jakoś je ukształtuję. Jedyne co zostało, to chęć posiadania prostych włosów ale dlatego, że łatwiej i częściej wygladają na zdrowsze. Chociaż wiem, że mają swoje złe strony :)

      W życiu bym nie chciała być sławna. W życiu. To musi być naprawdę straszne. ;)

      A użerać się użeram, nie ma co udawać że moje włosy przez 99% czasu wyglądają tak jak na najlepszych zdjęciach. Ostatnio częściej wyglądają niestety tak jak na tym sprzed roku:

      http://4.bp.blogspot.com/-nwPhhW_IMwc/UcmflfvnHLI/AAAAAAAADNc/9Shbl-iJLEI/s1600/36.+25+czerwiec+2013;+91.5+cm+signed.jpg

      Usuń
    3. dużo emolientów, mało czesania i heja do przodu! :) jak włos ma potencjał i chce falować to nawet prostownica by go nie powstrzymała dłużej niż do mycia ;) ja za to nie mogę żyć bez dokładnego rozczesania po myciu gęstym, drewnianym grzebieniem. No muszę im to zrobić, bo się plączą :( potem aż do następnego mycia przeczesuję TBSem albo wcale. Trochę roboty z nimi jest, ale satysfakcja jaka :))

      Usuń
    4. Staram się. Nawet olejuję co mycie! Prawie, przerywam tylko jak muszę sprawdzić coś nowego. A i tak ostatnio sytuacja się pogorszyła. Przez moment jak zaczęłam podkreślać fale było ok, a teraz jest kiepsko. Za mało protein może? Upały? Nie wiem.

      Usuń
  10. O, super wpis. Ja wypróbowałam tylko dwie metody, na sucho i na mokro ;_; To drugie sprawdza się lepiej. Muszę przetestować inne, ale to nie teraz. Teraz stawiam raczej na oszczędność w pielęgnacji.
    Btw, pod jednym z postów czytałam, że, tak jak ja, oglądasz Hannibala. Jakie wrażenia po finale? (Wiem, że upłynęły bodajże 2 tygodnie, ale ja ciągle rozpamiętuję Mizumono, wciskam 'replay' na kinomanie i ogólnie wariuję.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po finale siedziałam z otwartą buzią z 5 minut i tak jak zazwyczaj zawsze gadam od razu i komentuję tak wtedy nie wiedziałam co powiedzieć.
      Abigail? Serio? SERIO?!!!

      I cały czas myślę o samolocie. Mój mąż ma teorię, że jednak go złapali (nie tylko mnie wydawało się, a może właśnie nie, że widzę odblaski świateł policyjnych migające na mokrym płocie kiedy Hannibal przeszedł za bramkę i szedł chodnikiem.) i scena w samolocie miała miejsce tylko w jego głowie. Wspominał przecież o pałacu pamięci w rozmowie z Willem kiedy palili zapiski.
      Z drugiej strony, samolot pokazano najpierw z zewnątrz. To jednak nadaje scenie obiektywnej wiarygodności. Aaaa! Nie wiem!

      Jak widać też wariuję :)

      Usuń
    2. Hannibal widać do końca grał na emocjach Willa. Nie uwierzyłabym, że wiązał realne nadzieje z takim wspólnym życiem - on, Will i Abigail. Zresztą nadal tak naprawdę nie wierzę, bo JAK. Ale chyba jednak... Jego relacja z Abigail była dla mnie zależna od Willa. Gdy zdał sobie sprawę, że Will go zdradził, Abigail stała się mu niepotrzebna... Myślę, że ona jako jedyna NAPRAWDĘ umarła. Chociaż Alana też by mogła, nie rozpaczałabym ^__^

      Przyznaję, dobra teoria. Kurczę, to ja jestem ślepa, nie widziałam żadnych odblasków tego typu ;__; Ale może rzeczywiście były. Tylko jeśli scena w samolocie rzeczywiście miała miejsce tylko w pałacu jego umysłu, to oczekiwałabym Willa na miejscu obok niego xD Albo przynajmniej Abigail, jak to nawet chyba planowali scenarzyści.
      Podobno 3. sezon ma być oparty trochę na ''Hannibalu po drugiej stronie maski'', a 4. na Czerwonym smoku, gdzie Hanni już siedzi w więzieniu, więc zamysły Twojego męża wydają się jeszcze bardziej prawdopodobne D:

      Usuń
    3. Mnie jakoś wspólne życie też nie przekonywało... A co do umierania, nie mam pojęcia kto umrze a kto nie, a tyle się zmieni, zależnie od konfiguracji! Za Alaną bym trochę płakała jednak. Wkurzała mnie czasem, ale pogubiła się i wcale się nie dziwię. Lubię ją jako postać, bo pokazuje sporo uczuć i nie jest jednoznaczna. Widzę ją jako najbardziej ludzką.

      Muszę przeczytać książki, mamy wszystkie, Król Małżonek już czytał a na nie, jak dobrze, że idą wakacje! :)

      Usuń
  11. Ja sobie odpuściłam olejowanie ;) nie sprawia mi to przyjemności wręcz przeciwnie ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie nigdy nie miałam tego technicznego problemu z olejowaniem :) Co Ci przeszkadza? ;)

      Usuń
  12. Ja lubię olejowanie na mokro i olejowanie na mgiełkę z gliceryną. Jak do tej pory to moje dwie ulubione metody.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Zastanawiałam się nad tym, czy zamiast nakładania gliceryny na wodę nie zrobić po prostu mgiełki :)

      Usuń
  13. Na zdjęciu wyglądają na mega gładziutkie!
    Ja również najbardziej lubię olejowanie na mokro, odżywkę oraz na glicerynę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W niektórych sprawach nasze włosy są bardzo podobne :) Dlatego niedługo zrobię płukankę z kwasu mlekowego. Dzięki Twojemu wpisowi ;)

      Usuń
  14. Kurczę, tyle sposobów, a ja i tak zawsze na sucho ;) Jakoś mi się nie chce w tej kwestii strasznie kombinować tym bardziej, że mam włosy w dobrej kondycji, więc nie walczę o lepszą, a jedynie o jej utrzymanie. Chociaż muszę spróbować z jakąś mgiełką lub odżywką, nie mogę się jednak nigdy zdecydować i w końcu nakładam sam olej :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak kiepski stan włosów to wielka motywacja :) Chociaż ja często myślę, że jak już moje będą w dobrym stanie, to i tak chciałabym mieć bogatą pielęgnację. Bo lubię :)

      Usuń
  15. Mam pytanie z innej beczki- jak radzisz sobie z tym, że końce włosów są w gorszym stanie niż reszta? Nie krytykuję- tylko mam podobnie i nie wiem co zrobić. W środę idę do fryzjera. Włosy mam bardzo gęste, mocno cieniowane. Trochę dalej niż po ramiona jest ok- 2 lata nie używam prostownicy, więc to głównie efekt tego. Natomiast spodnia, dłuższa warstwa do łopatek to siano i jeszcze go mało w porównaniu do reszty. Końcówek rozdwojonych brak bo dbam o włosy. Tylko wizualnie jest różnica. Żal mi długości... Gdybym miała taką jak Ty ciachnęłabym bez zastanawiania to co gorsze. Ale ja nie chcę zostawać z włosami do ramion. Doradź- podciąć ze 2 cm czy jednak cięcie całego siana? i Jeszcze jedna kwestia- cieniowanie. Całe dorosłe życie mam mocno cieniowane włosy- gdy były do ramion sprawdzało się to. Przy dłuższych wygląda gorzej. Tylko, że ja mam ich mnóstwo- Zbigniew Wodecki jest łysy przy mnie;-) 12 cm w kucyku... Wdzięczna bym była za sugestie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybyś przyszła do mnie z takimi włosami, zalecałabym podcięcie kilku centymetrów, tak żebyś czuła się komfortowo z długością, ale żeby pobyć się jak największej ilości przerzedzonych końców. A całość cieniować, ale delikatniej niż przy długości do ramion. :)

      Usuń
    2. Popieram. I przepraszam, że spóźniłam się z odpowiedzią, środa była wczoraj. Nie wiem czy to teraz coś zmienia... ale nie ścinałabym całości na raz. Może niekoniecznie też 2 cm, skoro czujesz, że to za mało. Coś pomiędzy, jak radzi Dorota.
      To zabawne, że wiele osób myśli, że jak się ma długie włosy to już bez różnicy, 5 cm w tę czy w tamtą:D Dla mnie to wielka różnica, bo gdybym ścięła to, co stare i zniszczone mialabym znów krótkie włosy. Bu :( I tak jak Ty nie chcesz zostać z włosami do ramion, ja nie chciałabym mieć swoich znów do talii ;)

      Usuń
    3. I jeszcze coś, pierwsze pytanie :) Radzę sobie tak, że traktuję to jako stan tymczasowy. Końcówki są do ścięcia, a że nie na raz, że to potrwa lata, to nie ma znaczenia. Nie myślę o tym co mam w tej chwili na głowie jako o stanie finalnym. Dbam o końce najlepiej jak się da, żeby nie pogarszać sytuacji i żeby do momentu ścięcia jakoś wyglądały ;) Ale po prostu czekam cierpliwie aż je wszystkie zetnę.

      Usuń
  16. moim włosom podpasowała metoda na mgiełkę aloesową i tak olejuje je od prawie 2 miesięcy ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Olejowanie na mgiełkę aloesową kusi mnie od dawna :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zgadzam się całkowicie z efektami. Jeśli coś mi orutnie puszy włosy, albo podrażnia skalp nie będę czekać aż zrobi się gorzej w nadziei na poprawę. Moje ulubione kosmetyki dają efekty i od razu, i długotrwałe... Chociaż czy w ogóle można mówić o długotrwałych efektach w kontekście jednego produktu? Moje włosy wyglądają zdrowiej niż rok temu, ale jest to zasługa całej złożonej pielęgnacji, nie wspominając o podstawach, czyli diecie. Czasami śmieszą mnie recenzje masek "dopóki jej używałam włosy były ładne i błyszczące, ale kiedy się skończyła, włosy wróciły do poprzedniego stanu". Serio? Myślałam, że wystarczy kupić tylko jedną dobrą maskę i potem spokój z włosami na całe życie.

    Upał i duchota potęgują moją standardową złośliwość. ;)

    Długo używałam olejów na sucho i byłam zadowolona z tej metody. Dopóki nie wypróbowałam innej. Teraz nie męczę się też ze spaniem w oleju, bo działanie tych na skalp podbija darsonval. Ładnie się wchłaniają i za pół godziny mogę myć. Włosów leci coraz mniej, więc ziółka zdążają zrobić swoje. ;)

    Lepiej działa u mnie naolejowanie na sucho niż nic, ale najfajniesze efekty mam po olejowaniu na odżywkę, choćby i taką w sprayu. I odwrotnie ni u Ciebie, nicnierobiący olej połączony z fajną odzywką daje dobry efekt, nawet jeśli i odżywka to nic specjalnego.

    Muszę jeszcze wypróbować olejowanie na glicerynę, chociaż trochę się boję - moja twarz jej nie lubi, a na pewno ileś tam mi na policzki przewędruje biorąc pod uwagę moje zdolności manualne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie czasem też dziwią wypowiedzi na temat produktów ;) A z olejowaniem miałam właściwie tak samo! Każda metoda wydawała mi się super, dopóki nie odkryłam kolejnej. Gliceryna póki co rządz. Gliceryna rulez, taką koszulkę sobie zrobię! :D

      Usuń
  19. próbowałam na sucho, na mokro i na maskę - teraz olej ląduje tylko na jakąś maskę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie na maskę nie próbowałam :) Od niedawna przestałam traktować odżywki jak maski, więc... może to zmienię :)

      Usuń
  20. Ja olejuję klasycznie na suche włosy :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz