Czerwcowa aktualizacja długości i podcięcie ~ June's length update and trim

Przez ostatnie kilka dni zastanawiałam się, co w tym miesiącu powie mi miara (ustami Króla Małżonka, taka to magia). Częściowo spodziewałam się tego, że włosy znów urosły 2 cm, czyli będą miały 99.5 cm. Sięgałyby wtedy kości ogonowej (z jakże imponującym półcentymetrowym zapasem) a ja zaraz po zmierzeniu i tak bym je ścięła, jak zwykle na przełomie pór roku. Byłoby mi dość mocno żal tego, że dobiłam do kości ogonowej akurat w miesiąc podcięcia.

Jednak w czerwcu zyskałam centymetr, podcięłam włosy z 98.5 cm do 96 cm, czyli standardowe 2-3 cm. Pierwszy raz taką długość miały we wrześniu 2013, a ostatnio przed marcowym podcięciem. I chociaż to oznacza, że jestem znów o 2.5 cm bliżej pozbycia się całości starych końców, w praktyce nie zyskałam na długości nic przez dziewięć miesięcy. Przez moment miałam nadzieję, że przed nowym rokiem akademickim, czyli do października, osiągnę w końcu kość ogonową. W końcu brakuje mi tylko trzech centymetrów, w trzy miesiące włosy powinny tyle urosnąć. I może to zrobią, tylko że wtedy będzie już czas na kolejne podcięcie, pod koniec września... i znów się cofnę. Czasami końcówki są w tak dobrym stanie, że mogę podciąć je o centymetr i wiem, że przetrwają kolejne trzy miesiące. Czasami w trzy miesiące włosy urosną tyle, że nawet kiedy obetnę te 2-3 centymetry i tak zostaje chociaż trochę przyrostu. Ale często jest tak jak teraz: ścinam wszystko, co urośnie.

Zdjęcie nie jest najlepsze. (Zostało zrobione już po podcięciu. Nigdy nie robię zdjęć "przed", w ten sposób mniej żałuję straconych centymentów;)) Wyjątkowo umyłam włosy rano i zaraz musiałam wyjść. Jeszcze wilgotne związałam je w luźny koczek i myślałam, że zaraz wrócę, wyschną i zawinę je na czubku głowy, żeby powstały fale. Wróciłam przed chwilą ;) Włosy są nadal wilgotne i spuszyły się po rozpuszczeniu. A końcówki udają, że jest ich mniej niż w rzeczywistości ;) Jednak nie chciałam czekać, bo za chwilę będzie zbyt ciemno, żeby zrobić zdjęcie bez lampy.

Skoro zaczęłam doceniać i podkreślać fale, przestanę używać wstążki do oznaczania kolejnych przystanków na drodze do wymarzonej długości. Fale oznaczają krótsze włosy i codziennie inną wizualną długość, więc od teraz będę się kierowała tylko pomiarem.

Z dobrych wiadomości: skoro dziś podcięłam włosy, kończę dwa miesiące z serum Babuszki Agafii i serum do końcówek Gliss Kur. Wrócę do obu produktów, ale najpierw przetestuję kurację drożdżową i rokitnikowy koktajl olejowy Natura Siberica. I to, przynajmniej na razie, będzie ostatnia terapia na porost włosów i ostatnie serum do końcówek jakie chcę sprawdzić. Po nich będę wracała do sprawdzonych produktów, przynajmniej dopóki nie znajdę czegoś naprawdę interesującego, co mogłoby okazać się lepsze lub chociaż tak samo dobre jak to, co w obu kategoriach odkryłam do tej pory.



_________________________

For the past few days I was wondering what the measuring tape would tell me this month (via King Consort's mouth, this is the kind of magic we have in here). Partially, I was expecting 2 cm (0.8") of growth again, which would give me 99.5 cm (39.8"). My hair would be at TBL then (with impressive 0.5 cm (0.2") buffer zone) and I would trim it anyway right after measuring, as I usually do at the turn of seasons. I would regret reaching tailbone length in a trim month.

But I gained just 1 cm (0.4") in June, and I trimmed my hair from 98.5 cm (39.4") to 96 cm (38.4"), which means the usual 2-3 cm (0.8 - 1.2"). I first had this length in September 2013, and the last time was in March, just before the trim. And even though it means I am 2.5 cm (1") closer to getting rid of all my old ends, practically I haven't gained any length in nine months. For a moment I hoped I would have reached TBL before the new academic year, which starts in October. After all, I need just 3 cm (1.2"), my hair should grow this much in three months. And maybe it will, but then it will be the time for the next trim, at the end of September... and I will go back again. Sometimes my ends are in such a good shape I can trim just 1 cm (0.4") and I know they will survive the next three months. Sometimes in three months my hair grows so much that I can trim the usual 2-3 cm (0.8-1.2") and there is still some growth left. But it's often as it is now: I trim everything I grow.

The photograph isn't best. (It was taken after the trim. I never take "before" pictures, this way I regret the lost length less ;)) Today I washed my hair in the morning and I had to leave the house right after. When my hair was still damp I made a loose bun and I thought I'd be back in a moment. I planned to make a top knot then, to create waves. I came back home just a few minutes ago ;) My hair is still damp and it became frizzy when I let it out of the bun. And my ends pretend there's less of them than in reality ;) I didn't want to wait though, because in a moment it will be too late to take a picture without flash.

Since I started appreciating and enhancing my waves, I won't be using the ribbon to mark my next mini-goal on pictures. Waves mean shorter hair, and a different visual length everyday, so from now on I will rely on measuring.

Let's have some good news. Since I trimmed my hair today, I am finishing my two months with Babushka Agafia's growth serum and with Gliss Kur silicone serum for my ends. I will go back to both products, but first I will test yeast treatment and Hippophae Rhamnoides serum for hair ends. And this, for now, will be the last growth therapy and the last silicone serum I am going to test. When I finish the experiment I will go back to my trusted products, at least until I find something really interesting that could be better or as good as those products I have discovered so far in both categories.

Komentarze

  1. Zastanawiam się kiedy zakończy się Twój wyścig pt: "nie zyskałam na długości nic przez dziewięć miesięcy". Chyba nigdy =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze długo nie pewnie :( Te 98.5 cm, a wcześniej 97.5 w maju to największa długość, jaką osiągnęłam. Więc przez moment tego nie było :D Teraz podcięłam, zanim odrosną do 98.5 znów minie trochę czasu i znów powiem "praktycznie nie zyskałam nic w kwestii długości przez x miesięcy" :D

      Usuń
  2. Ale długaśne <3 Ja podcinam w sobotę. Jak człowiek od ponad dwóch miesięcy potrzebuje podcięcia, to już nie można zwlekać :D
    Ale będę płakać na fotelu fryzjerskim :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobra. Dwa miesiące, niech będzie :D
      Ile planujesz? :) (Z wliczeniem tego, że fryzjer/ka doda ze 2 cm?)

      Usuń
    2. Moja nie doda :> To ta cudowna o której gdzieś kiedyś Ci pisałam :>
      Koło 5 cm :) Tak, żeby już pozbyć się nędznej resztki cieniowania, przetrzebienia, cięcia w A i szamponetkowych resztek :/
      Ale będzie mi smutno, bo niedawno osiągnęłam 60 cm ^^ I ja też będę powtarzać "znowu x miesięcy bez przyrostu" :D

      Usuń
    3. Powtarzajmy razem :D
      Ale przynajmniej będziesz bez cieniowania i całej reszty. To w sumie też wielkie osiągnięcie, tak jak któraś linia na ciele czy okrągła liczba centymetrów. I będzie widać różnicę! I czuć. U mnie na zdjęciach nie widać, a w rzeczywistości od niedawna czuć, z czego się cieszę.

      Usuń
    4. Aż sprawdziłam wpis z marca. Nawet napisałam, że podcięcie 2.5 cm sporo zmieniło. To był chyba pierwszy taki raz. Poza tym szalonym podcięciem 7 cm, też w którymś marcu, zanim założyłam bloga. Fakt, poczułam różnicę, ale włosy nagle zrobiły się ledwo do talii i bardziej żałowałam niż się cieszyłam...

      Usuń
    5. Ja widzę różnicę między Twoimi zdjęciami teraz a np. sprzed roku! ^^
      Uwierzyłabyś, że robiłam sobie listę za i przeciw podcięciu? I to taką duuużą? :D
      Ale za to będę mogła już zapuszczać w spokoju... Z upinaniem, olejowaniem końców, odżywczym OMO, gliceryną półprodukatamu i silikonowym serum (czyli jedyną włosową nowością) :)

      Usuń
    6. *półprodukatamu... taaak :D półproduktami oczywiście

      Usuń
    7. Bozie, ja teraz mam ledwo do talii ;c
      http://wizaz.pl/forum/attachment.php?attachmentid=5717064&d=1403519254

      Usuń
    8. Taaak... ;) Ja w życiu nie napisałam poprawnie za pierwszym razem słowa koktajl na klawiaturze. Teraz też nie :D Paskudny układ klawiszy.

      Jeśli widać różnicę, bardzo się cieszę. Potrzebuję czasem coś takiego usłyszeć/przeczytać, bo surowa samoocena nie sprzyja obserwacji postępu.
      Listy za i przeciw rządzą światem!
      Całkowicie zdrowe końce to jest wielka rzecz. Wiele osób może złośliwie powiedzieć, ze po mnie nie widać tego przekonania, ale właśnie doceniam zdrowe końce bardzo, bardzo mocno. W końcu tyle czasu do nich dążę... Kiedyś, na początku zapuszczania, myślałam bardzo błędnie, uznawałam, ze końcówkami zajmę się jak już będą zdrowe, a na razie niech tylko włosy urosną. Myślałam, że tym zniszczonym włosom przeznaczonym tak czy inaczej do ścięcia jakby nie należy się olejowanie i maski i tak dalej bo nie warto. A guzik z pętelką.

      Usuń
    9. Widać różnicę! Są bardziej nawilżone, mięsiste, błyszczące, wyglądają na mięciutkie ^^ No i imponująca długość <3
      Warto dbać o te końcówkowe mendy :D Ale jak już zauważyłam, że drastycznie różnią się porowatością i od dwóch miesięcy błagają o podcięcie to.. no :D
      W ogóle, chyba najwyższy czas się podpisać :P
      Ania :)

      Usuń
    10. Jak bardzo proszą, niech im będzie. Jest szansa, że poza pozbyciem się reliktów przeszłości po podcięciu końce nie będą się wykruszały i zrealizuje się mit o szybszym przyroście po podcięciu :D

      Usuń
    11. Nie obraziłabym się za to :D

      Usuń
    12. Może włochaci bogowie się zmobilizują :D

      Usuń
    13. Już ja ich pogonię! :D
      A jak nie, to mnie popamiętają! :P

      Usuń
    14. Włochaci bogowie strzelili focha i po raz pierwszy spuszyły mi się naolejowane (!) włosy :D

      Usuń
    15. Kurde. Wkurzyłyśmy niebiosa samymi planami zamachu.

      Usuń
    16. Auć, auć, auć :D Nie chcę iść na odebranie wyników matury z filcem na głowie :P

      Usuń
    17. Schowaj się!
      Ja właśnie siedzę z nową maską na głowie. (Na początku napisałam "siedzę na głowie z nową maską", czytałam to i nie wiedziałam co jest nie tak.) Proteinowa, jajeczna Agafii. Jest szansa, ze cała wściekłość włochatych bogów skupi się na mnie, trochę się boję iść spłukać to pachnące ciasteczkami cudo.

      Usuń
    18. Będę musiała :D
      Ja właśnie zmyłam czarną marokańską i aż się boję jak to wyschnie :P
      Ale może jak będę czekać do rana przy komputerze to się jakieś loczki zrobią, Plizzzz, włochaci bogowie, blizzz ^^

      Usuń
    19. Spłukałam swoje rosyjskie jajo. O mamo! Nigdy w życiu nie miałam tak gładkich podczas płukania włosów. Nigdy, nawet po najlepszym na świecie zestawie olejowanie, potem Biovax + olej.

      Jednak przymknęli oko na nasze groźby i niewdzięczność. Uff.
      Chociaż kto wie. Może włosy wyschną mi do stogu siana.

      Usuń
    20. Uczucie podczas płukania jest najbardziej złudnym, złośliwym i perfidnym na świecie :D Przynajmniej na moich włosach.
      U Ciebie też deszczowo i pada, dlatego się puszą?

      Usuń
    21. *aktualizacja* :D
      wcale nie spuszone i na dodatek dawno nie miałam takich sprężynek ^^
      dzięki, włochaci bogowie <3

      Usuń
    22. Deszczowo :( Nawet moje niby spięte włosy po rozpuszczeniu wyglądają tak, że jak pokażę zdjęcie, to nic tylko "zetnij!" :D
      Włochaci bogowie są jednak kochani <3

      Usuń
    23. Wredne mendy i tyle :D Jak z mitologii :P
      A ja już po podcięciu, poszło 15 cm (!), ale to co zostało jest równiutkie, niefarbowanie i nieprzetrzebione ^^
      Mogę zapuszczać w spokoju duszy :D

      Usuń
    24. Ale zazdroszczę... To musi być fantastyczne uczucie :)

      Usuń
    25. Z jednej strony bardzo fantastyczne :) A z drugiej.. kurczę, krótkie takie :D Zaczęłam mierzyć na mokro, żeby było więcej tych cm :D
      No i żeby nie było za wesoło, wczoraj dostałam takiego megaprzesuszu od nowego szamponu, że aż strach :D Mam teraz problem z nową pielęgnacją, jak już się tej farbowanej reszty pozbyłam ;c Nie mogę domyć skalpu, a reszta suchawa ale jednak nie... i różne takie ciekawostki :(

      Usuń
    26. Oooo :( Szukanie pielęgnacji od nowa? :(

      Usuń
    27. Nooo :( (chlip). Przez ten paskudny szampon dawno takiego bad hair day nie miałam ;_; Dobrze że są wakacje, to będę miała czas pokombinować :) Ale jak na razie - dziwnie :( Chciałoby się tylko zmyć olej delikatnym szamponem, ale końcówki i przesusz, bo w końcu wysokoporowate. Chciałoby się dociążyć i odżywić, ale nagle oblepienie i przyklap i przetłuszczenie. A po olejowaniu końcówek (<3) nagle się wszystko tłuste i ciężkie robi. Ech... Ratunku :(

      Usuń
    28. Dosłownie :D Nałożyłam na nie pierwszy raz Anidę, potem się położy Mrs. Potters z dodatkową gliceryną i zmyje się Hipp-em w metodzie OM, i zobaczymy, czy końcówki zawołają za olejem a babyhairs (i z resztą całe włosy) się nie spuszą do granic możliwości i przyzwoitości :D

      Usuń
    29. To się nazywa życie na krawędzi :D

      Usuń
    30. Naprawdę :D Chyba jeszcze nigdy pielęgnacja włosów mi tak nie zbrzydła :P A i okazało się, że jeszcze im mało, więc musiałam się poratować fioletową Ziają, tyle że spłukaną :) Zobaczymy, aż się boję :P

      Usuń
  3. Henri, nie rezygnuj ze wstążki, bo nie wiem, gdzie co masz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja... Jak człowiek występuje w lekko za dużych sukienkach... ;) Dzisiaj nie mogłam się powstrzymać, bo... Kocham pandy. Zimą w KappAhl była taka fajna dluga bluza, droga, jak na bluzę, ale postanowiłam zaszaleć. Poszłam a bluz z pandami już nie było. Pan mąż niedawno upolował jedną na allegro i mi kupił :) Nie mogłam jej nie założyć, chociaż widać tylko tył :D Jest cudowna <3

      Staram się żeby chociaż łokcie było widać, bo inaczej to faktycznie klapa :D W luźnych ubraniach nic nie widać. Postaram się zakładać coś dopasowanego do zdjęć :)

      Usuń
    2. Właśnie się zastanawiałam, co to masz ubrane. Wygląda jak za duży sweter założony przód do tyłu, co absolutnie nie znaczy, że mi się nie podoba. :D

      Henri, może długość jest taka jak 9 miesięcy temu, ale stan włosów, gęstość końcówek, dociążenie i dokarmienie włosów bez porównania! :)

      Usuń
    3. Też myślałam, że to długi sweterek :D
      Dokładnie :) Ja też nie idę na przód z długością, ale pozbywam się pozostałości po kryzysie(połamane pasma) i farbowane końcówki.

      Usuń
    4. Sweter tyłem do przodu u mnie jest wielce prawdopodobny. Już i takie rzeczy się robiło. Jak poszłam biegać w koszulce i tyłem do przodu i na lewej stronie, nie zauważyłam. Szczegóły... :D

      Doceniam ten postęp. Jak nie długość, to lepsze końce, a to ważne, w moim dość ciężkim przypadku. Gdybym zostawiała każdy nowy centymetr, siedziałabym tu narzekając, że końcówki nie tylko nie są coraz lepsze, ale wręcz kruszą się coraz szybciej.

      Usuń
    5. Wyszłam ostatnio z domu w kapciach ;) Takich góralskich, ocieplanych :D A zastanawiałam się dlaczego ta kobieta z windy tak się mi przyglądała. Kapcie nie pasowały do zwiewnej, eleganckiej góry :D Zauważyłam je wychodząc z bloku.
      Dwa- pomyliłam groch jasiek z bobem- byłam wtedy strasznie zamyślona i mało przytomna(to tego samego dnia)

      Usuń
    6. Jak mi jest dobrze w moich kapciach :D I też czasem wyrywam się w nich na dwór, ale na klatce schodowej już czuję, ze coś jest nie tak.

      Usuń
    7. Ewelinko, chyba fasolę Jasiek? :D:D:D Uśmiechnęłam się szerooooko. :) Szkoda, że tych papci nie widziałam! :)

      Usuń
    8. A ja wczoraj widziałam w barze mlecznym panią w papciach. Luzik. Blisko ma pewnie, to po co buty zakładać :)

      Usuń
  4. Ciekawa jestem swojego przyrostu. Choć włosy zostaną znów podcięte. Moja pierwsza myśl po zobaczeni notki: "To już koniec miesiąca?" Zawsze mi przypominasz o zrobieniu filmików :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czerwcowi się coś stało, serio. Wydaje mi się, że majową rzymską aktualizację wrzucałam 2 tygodnie temu. A dziś idąc ulicą myślałam o tym, że przygotuję wpis i Ty niedługo też wstawisz aktualizację :)

      Usuń
  5. Patrzac na Twoje wlosy, ciagle wydaje mi sie, ze patrze na swoje ;) Znam ten bol z cofaniem sie i wspolczuje ;( Moze juz taka uroda naszych wlosiat, ze koncowki zawsze wydaja sie byc przerzedzone ;)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, ale mam nadzieję, że nie. W sumie... kiedyś podcięłam włosy o jakieś 7 cm. I nagle były takie bardzo gęste końcówki... a do teraz zostało z nich tyle, ile widać :D Ale wtedy nie zabezpieczałam końcówek i to był gigantyczny błąd. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że największy jaki zrobiłam podczas zapuszczania i pielegnacji włosów. Może od teraz, z zabezpieczaniem, będzie dużo lepiej.

      Usuń
  6. Poniekąd znam Twój ból - w ten piątek idę do fryzjerki i znów stracę ok. 10cm i wracam do punktu wyjścia sprzed 2 lat: http://1.bp.blogspot.com/-91-JZOY4Tnk/UaOpupmU2zI/AAAAAAAAAhU/7AKTSkfYJb4/s1600/kola%C5%BC+2012.jpg (2 i 3 zdjęcie). Różnica? Zapuszczona grzywka i wszystkie włosy jednej długości (łącznie z grzywką), ścięte na prosto do linii brody, włosy i końcówki w idealnym stanie. Końcówki od grzywki w idealnym stanie nie są, dlatego chcę je w końcu ściąć: http://2.bp.blogspot.com/-uwM2bGTTyGQ/U3dnOvvPA3I/AAAAAAAAA6c/Mr5WlaTNVIs/s1600/DSC07426k.png
    Uff i od piątku mogę ze świętym spokojem zapuszczać.. A jaką długość by miały moje włosy, gdybym przez te 2 lata ich nie ścinała, to wolę nie myśleć, bo by mi było żal :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Końcówki faktycznie w idealnym stanie! A i grzywka dobrze się trzyma jak na zapuszczanie. Po podcięciu do brody faktycznie całość będzie zdrowa. I to jest osiągnięcie porównywalne do zapuszczenia takiej a takiej długości. Pewnie daje taką samą satysfakcję. A ja uparłam się i zamiast jednego czy drugiego od razu dążę powoli do obu.
      Lepiej serio nie myśleć i nie liczyć. Próbuję właśnie tego nie robić. Nie chcę wiedzieć ile moje włosy urosłyby przez 4 lata i 3 miesiące zapuszczania gdybym nie ścinała. Ale wolę też nie myśleć jak wyglądałyby końcówki :D

      To zawsze sprowadza się do jednego wyboru. Szybkie osiągnięcie długości, zdrowe końce od razu czy pomiędzy. Mało kto wybiera to pierwsze, w sumie tendencja jest raczej taka, że zaczyna się zapuszczanie i pielegnację od ścięcia wszystkiego co stare i zniszczone.

      Usuń
    2. Wiesz, nigdy nie miałam długich włosów, więc nie wiedziałam, co tracę :) A przy moich cienkich i rzadkich włosach wolałam jednak najpierw zająć się ich kondycją, a dopiero potem już zapuszczaniem "na poważnie" - pewnie gdybym miała gęstsze i/lub grubsze włosy, to bym, tak jak Ty, wybrała zapuszczanie :D

      Usuń
  7. długość super :)
    zapraszam do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nigdy nie miałam tak długich włosów jak mam teraz, ostatni raz podcinałam je [uwaga!] w połowie wrześnie, po podcięciu zaczęłam zabezpieczać końcówki wcześniej tego nie robiłam. Rezultaty: włosy dłuższe o 14 cm, i minimalna ilość rozdwojonych końcówek. Na razie nie planuję wizyty u fryzjera, stwierdziłam, że skoro nie mam zniszczonych włosów, a końcówki ładnie wyglądają to nie ma co bezrozumnie przestrzegać włosowych przykazań, skoro włosy tego nie potrzebują. Tak więc jeżeli szacuję kiedy włosy będą miały pożądaną długość to nie robię sobie żadnego zapasu, za rok włosy do pasa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale super! :) Obliczenia bez zapasu :)
      E tam, przykazania. Nie rozumiem nawet w jednym procencie pisania "podcinaj końcówki co...", powód "bo tak trzeba" a już najlepiej jak sa tam wpisane okresy z kosmosu na przykład sześć tygodni. Kto dbający o włosy zniszczy końce w sześć tygodni? :D Jeśli się nie niszczą, można podcinać i raz na rok. Ha! :) Podcinanie dla podcinania nie ma kompletnie sensu. Rzadko głoszę coś tak radykalnego, ale tu... To jak mycie czystych talerzy.

      Usuń
  9. jaka masz porowatosc wlosow? taka ich natura czy co?
    nie uraz sie, ale ciagle czytam jak duzo o nie dbasz, a na kazdym zdjeciu wydaja sie mega suche.. jak to jest?
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę,Ja dbam o swoje od ok. dwóch lat i dalej są suche i wysokoporowate. Poza tym zdjęcie z akurat tej aktualizacji przedstawia włosy spuszone, Henri pisała o tym w poście.

      Usuń
    2. Są wysokoporowate. I pewnie to się wiele nie zmieni. Naprawdę nie na każdym zdjęciu wyglądają na mega suche, ostatnio właśnie było bardzo dobrze, na przykład podczas niedziel dla włosów ;) A dziś faktycznie nie wyglądają dobrze, bo były cały dzień mokre w koczku... z resztą, no własnie, pisałam o tym :) Z jednej strony wiem, że wstawianie takich zdjęć jest kiepskim pomysłem, bo przecież powinno się wstawiać tylko te zrobione w najlepszym momencie w całym miesiącu :D A z drugiej, moje włosy właśnie takie są. Zaraz po wyschnięciu są napuszone, i czasem będę pokazywała również takie.

      Usuń
    3. Jasne, fale są specyficzne. A wilgotne i spięte włosy mi tez się puszą, choć mam proste i niskoporowate. :)

      Usuń
    4. Moje dam sobie rękę uciąć, że wyglądałyby tak samo spięte w koka na wilgotno.
      Fale są zdradliwe i ciężko trafić w ich humor :D

      Usuń
    5. Ciężko. Wczoraj wybitnie nie trafiłam :D Chwilę w koczku by przeżyły, ale cały dzień, wilgotne... Klapa, co bardzo mocno widać :D

      Usuń
    6. rozumiem:) dzięki za odp

      Usuń
    7. Dziś jest tak samo, bo wczoraj znów musiałam wyjść i związałam je wilgotne. Bu. :(

      Usuń
  10. Jeju kiedy ja dojde do takiej długości? :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Strasznie masz długie te włoski :) Nie mogę się nadziwić ;) Przy takiej długości nie było żal tych kilka cm ubytku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi jest żal nieopisanie ;) Nie jest tak, że czuję że mam długie włosy i mogę sobie spokojnie trochę ściąć. Jeszcze ;)

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. No! Przed podcięciem dość mocno czułam, że takie długie jeszcze nie były. Końcówki łaskotały mnie zaskakująco nisko :D

      Usuń
  13. Napiszę może tak...zawsze podobały mi się tak długie włosy jak Twoje Henri, jednak zdecydowanie wolę je gdy są albo pokręcone po koku, albo zupełnie proste (nie po kucyku czy warkoczu).
    Naprawdę nie wiem dlaczego Twoje włosy są wciąż wysokoporowate, skoro tak o nie dbasz i regularnie podcinasz?
    Może te wszystkie "naturalne" kosmetyki rosyjskie, półprodukty są po prostu nieodpowiednie dla Twoich włosów? Przecież i tak może się zdarzyć. Może potrzebują więcej zwykłych, drogeryjnych kosmetyków, więcej silikonów i porządnego, większego cięcia?
    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się moje w połowie rozprostowane (czyli pogniecione :)) fale też nigdy nie podobały, ale nie wiedziałam długo co z nimi zrobić. Na tym zdjęciu znów wyglądają tak jak wtedy, i nie jest dobrze.

      Nie ma stuprocentowej gwarancji obniżenia porowatości u każdego. Może moje włosy nawet po dwóch latach olejowania będą takie jak teraz? Może mam takie genetycznie, a nie ze względu na poprzednią kiepską pielęgnację. Jeśli zawsze były wysokoporowate, to to się nie zmieni, a na pewno nie jakoś powalająco wyraźnie.

      Ja w sumie wcale nie używam naturalnych kosmetyków, tylko i wyłącznie. Tylko szamponów, a one nie mają styczności z włosami poniżej linii uszu więc to, że czasem mam na głowie to co na powyższym zdjęciu ( :(! ) to nie ich wina. Z masek czy odżywek używałam tylko kilku rosyjskich. Na razie, w planach mam więcej. A silikonów też używam, i drogeryjnych masek, i to niewiele zmienia.

      A na większe jednorazowe cięcie się nie zdecyduję. Raz to zrobiłam i byłam mocno nieszczęśliwa. To nie jest tak, że podetnę włosy o 7 cm i one za 3-4 miesiące wrócą do poprzedniej długości. Wrócą za dwa lata. Nawet nie dlatego, że czasem nie rosną, albo rosną pół centymetra na miesiąc. Chodzi o to, że i tak co 3 miesiące muszę je podcinać, nawet po większym podcięciu. Włosy takiej długości są po prostu stare, i nawet jeśli się o nie dba, będą się robiły słabe. Podcięłam 7 cm, póżniej co 3 miesiące 1-3 cm, i powrót do poprzedniej długości zajął mi wieki. I ani nie miałam idealnych końcówek ani długich włosów. Żałowałam dużego podcięcia jak mało czego. Wolę mieć nieidealne końcówki na trochę dłuższych włosach ;)

      Wiem, ze nie dla każdego działa to tak samo. Przy innym typie włosów (niskoprowate i gładkie) a przede wszystkim przy krótszych, młodszych włosach jednorazowe duże cięcie działa. Jedno podcięcie i można radośnie zapuszczać zdrowe włosy. U mnie to nie bedzie ani "Zdrowe" ani "zapuszczać" , jeśli zetnę dużo.

      Usuń
    2. Mam włosy sięgające linii pośladków, więc poczuwam się po trosze do odpowiedzi (a przy okazji bardzo lubię Twój blog i cieszę się, że go znalazłam - większość włosomaniaczek, których blogi odwiedzam, ma jednak włosy przynajmniej trochę krótsze) - nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że włosy na końcach są stare, wobec czego muszą być słabe i przerzedzone; zwłaszcza, że chwilowo moje własne końcówki wyglądają bardzo zdrowo (co mnie zaskoczyło - zazwyczaj miałam z nimi problemy i musiałam podcinać raz na kwartał - ostatnio podcięłam po pół roku, a zniszczonych końców było bardzo niewiele). Być może to wina takiego typu włosów - i bardzo współczuję, bo sama wiem, jakim okropnym bólem jest ścinanie większej ilości niż te parę centymetrów (chociaż ja ścinam po około 5 i wydaje mi się to optymalną ilością; może spróbuj podciąć coś między tymi 3 cm a 7? ;) ).
      Ja z kolei mam problem z wierzchnią warstwą włosów, bo u mnie to one są zniszczone. Ostatnio wypróbowuję spanie w związanych włosach i jestem ciekawa, jak Ty to robisz - związujesz je w tradycyjnego koka-ślimaka? Jeśli tak, to czy mogłabyś zrobić jakiś tutorial albo może podlinkować do jakiegoś? Przyznam, że nie mam pojęcia, jakim cudem taka fryzura mogłaby być a) wygodna, b) zdrowa dla włosów, przynajmniej od pewnej długości.

      Samych dobrych włosowo dni życzę!
      Abe

      Usuń
    3. Racja. To kwestia typu włosów. Są dziewczyny z włosami do kolan, które mają końcówki tak samo grube jak początek warkocza. Częściowo to kwestia pielęgnacji i stanu włosów, nie każdy zaczyna z włosami zniszczonymi prostowaniem w końcu :) Ale w dużej mierze to sprawa typu włosa. Moje są dość wrażliwe, i niszczą się szybko...

      Ja długo spałam w kucyku z kilkoma gumkami w odległości szerokości dłoni. Ale powstawały odgniecenia i przerzuciłam się na koczek, ale taki na czubku głowy. Dosłownie na czubku, tak, żeby kok opierał się choć trochę o poduszkę kiedy leżę na plecach i na boku. Tutorialu chyba nie znajdę ;) Po prostu pochylam się do przodu, łapię włosy na czubku głowy, skręcam mniej lub bardziej zależnie od tego czy chcę mieć fale czy nie, i zawijam. W ten sposób spodnia warstwa jest paskudnie narażona na zniszczenia i tarcie o poduszkę, dlatego zabezpieczam włosy silikonowym serum albo olejem.
      Przy takkim typie włosów jak moje ciężko znaleźć idealną fryzurę do spania :( Wszystko się odgniata...

      Usuń
    4. O, i masz bloga! Jak świetnie! :) Fryzury, w końcu fryzury! Jak mi brakuje na polskich blogach fryzur, w porównaniu z forami LHC i UTT!

      Usuń
    5. Ja ostatnio robię warkocza, ale wydaje mi się, że nic nie daje. Dziś obudziłam się z warkoczem tak pięknie rozciągniętym (pancaked), że lepiej bym tego celowo nie zrobiła. A w koku boję się właśnie narażenia wierzchniej warstwy - do szczęścia brakuje mi przecież jeno przeniesienia zniszczeń z wierzchu na spód... No cóż, będę szukać dalej. Może wypróbuję tego koka i dodam po prostu więcej zabezpieczenia. Mi się nie odgniatają tak bardzo, tylko uparcie falują od warkoczy. Nie falują z kolei wtedy, kiedy ja bym chciała, żeby to robiły.

      Hm, ja nawet nie szukałam blogów z fryzurami. Wystarcza mi YT, i tak nie nadążam z oglądaniem KAŻDEJ. Aha, no i Instagram, niewyczerpane źródło inspiracji co pięć minut i niewyczerpana skarbnica naprawdę imponujących fryzur.

      Usuń
    6. Instagrama ja z kolei unikam ;) A na YT mam swoją starą listę subskrypcji, której staram się nie rozszerzać, bo to jest nie do opanowania, masz rację ;) Na blogach wielu fryzur nie ma, przynajmniej nie takich o które mi chodzi, dlatego cieszę się, że Ty swoim blogiem je w pewien sposób rozpowszechniasz.

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. Ha! :>
      Ale nadal wydaje mi się, ze masz dluższe :D

      Usuń
  15. Opadła mi szczena, jak przeczytałam ile Twoje Włosy mają centymetrów :o I tak są bardzo dłuuuugie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Mierzę od czoła, czyli wychodzi mi 10 cm więcej niż większości włosomaniaczek, które mieszą swoje włosy od czubka głowy. Ale i tak... ;)

      Usuń

Prześlij komentarz