Planeta Organica Szampon Rokitnikowy ~ Planeta Organica Common sea-buckthorn shampoo

Blogosfera mnie skusiła :) Szampon rokitnikowy to element mojego wielkiego zapasu szamponów. Zaczęłam od mycia bez rozcieńczania i niestety już w trakcie spłukiwania czułam, że mam skrzypiąco czyste włosy. Po wyschnięciu były napuszone i lekko matowe. Bardzo nie lubię tego efektu, staram się unikać tak silnego oczyszczania włosów więc szybko rozcieńczyłam szampon moją (wtedy) ulubioną sprawdzoną metodą (40 ml szamponu, 100 ml wody, wszystko w butelce pianotwórczej).



Szampon rozcieńczony nadal zostawia włosy skrzypiąco czyste, szorstkie po wyschnięciu i lekko matowe, chociaż są też dość miękkie. Baby hairs nie są aż tak napuszone jak po użyciu stężonego szamponu. Niestety dla mnie jest to zbyt silne oczyszczanie. Już prawie zmieniłam szampon w żel pod prysznic, ale było mi go szkoda i przyszedł mi do głowy jeszcze jeden pomysł.

Używanie mniejszej ilości szamponu. Zazwyczaj szampony rozcieńczone w proporcji 4:10 są już tak łagodne, że nie muszę się przejmować ich ilością nakładaną na włosy. Zależnie od szamponu, od dnia, od tego czy nałożyłam coś wcześniej na skórę głowy czy nie, czasami porcja piany wystarcza, żeby ją wmasować w dane miejsce a czasem po kilku ruchach dłońmi znika. Wtedy zazwyczaj troszkę jej dokładam. Z tym szamponem postanowiłam użyć minimalnej ilości szamponu, a więc nałożyłam na dane miejsce na skórze porcję piany (kilka pompek), wmasowałam i jeśli piana zniknęła nietypowo szybko, nie dodawałam jej. Ryzykowałam tylko niedomyciem włosów. Niestety okazało się, że nawet to nie pomaga i włosy nadal są nie tyle umyte, co „zdarte”.


Szampon zmienił kwalifikacje i stał się żelem pod prysznic. Już do niego nie wrócę. Szkoda, bo zapowiadał się dobrze z tym olejem na drugim miejscu w składzie. Co do składników, właśnie, jest ciekawie. Olej z rokitnika jest tuż po wodzie, ale inaczej niż w przypadku szamponów Natura Siberica nie jest tylko dodatkiem do wody stanowiącym w rzeczywistości niewielki procent składu. Nie znajdziemy tu zwrotu „Aqua with infusions of…” Wygląda na to, że olej jest samodzielnym składnikiem i faktycznie jest go bardzo dużo. Nie ma soli siarczanów ani silikonów. Szalenie przydatna we włosomaniactwie (szczątkowa) umiejętność czytania cyrylicy (musiałam podświadomie przewidzieć włosomanię, kiedy wybierałam drugi język w liceum) pozwoliła mi na odkrycie, że producent chwali się na etykiecie jeszcze brakiem parabenów ;)

Butelka jest bardzo wygodna, odpowiednio miękka i łatwo wycisnąć z niej potrzebną ilość produktu. To przydało mi się, kiedy na początku użyłam szamponu bez rozcieńczania ale także później, przy przelewaniu go do butelki pianotwórczej. Przede wszystkim bardzo lubię ten typ zakrętki. Bezpieczny w podróży, trudny do zniszczenia, łatwy do obsługi mimo mokrych rąk i braku okularów.

A zapach… Gdyby nie to, że czytałam recenzje pod znakiem landrynek, nie pomyślałabym, że szampon pachnie właśnie tak ;) Dla mnie ten zapach, chociaż słodki, nie przypomina niczego konkretnego.

Efekty tej samej odżywki mogą być bardzo różne u dwóch różnych osób. Za to jeśli chodzi o szampony po długim czasie czytania recenzji mam wrażanie, że różnice są mniejsze. Nadal nie mogę stwierdzić „uważajcie, ten szampon na pewno przesuszy Wam włosy”, ale mogę zasugerować, że jest to bardzo możliwe. Patrząc na to z innej perspektywy wiem, że wiele z Was lubi ten efekt skrzypiąco czystych włosów i oczekujecie go od swoich codziennych szamponów. Jeśli tak jest, warto sięgnąć po szampon rokitnikowy Planeta Organica.

_______________________________

Blogs tempted me :) Hipponae rhamonides shampoo was one of the shampoos I bought in August. I have started with using it undiluted, and when I was rinsing my hair I felt it was squeaky clean. When it dried it was dull and frizzy. I don’t like this effect and I try to avoid cleansing my hair so strongly. So I diluted the shampoo using my (then) favourite method: 100 ml of water, 40 ml of shampoo mixed in foam-making bottle.



When it’s diluted, the shampoo still leaves my hair squeaky clean, rough and a bit matte, but it’s also quite soft. Baby hairs are not as frizzy as they are when I use the shampoo undiluted, but it’s still too cleansing for me. I had almost started using the shampoo as a shower gel, when I decided to give it one more chance as another idea came to my mind.

Using less shampoo: Usually when I dilute shampoos in 4:10 proportion they are so mild that I do not need to worry about the amount of lather I put on my hair. Depending on a shampoo, a day, depending on whether or not I had applied something on my scalp before, sometimes a portion of lather is enough, and I can massage it into the given place and sometimes it disappears after a few movements of my hands. I usually add a bit more then. With this shampoo I decided to use as little lather as possible, so I applied a portion on each place on my scalp and I massaged it on. If it disappeared too fast, I didn’t add more. The only risk was dirty hair. Unfortunately even this trick did not help and my hair was not really washed, it was simply stripped.



The shampoo has become a shower gel. I will not buy it again. It’s a pity, because it looked really well with an oil on the second place on the list of ingredients. When it comes to ingredients, they’re interesting. Hipponae rhamonides oil is just after water, but it’s not like in the case of Natura Siberica shampoos. Here, it’s not an addition to water that constitutes a small part of the shampoo as a whole. You won’t find the “Aqua with infusions of…” phrase here. It seems that the oil is an independent ingredient and that we really have a lot of it in this shampoo. It’s also silicone-free and sulphate-free. When you’re a hair care person, it’s so useful to know Russian, see? ;) My basic knowledge allowed me to notice that the front label also says the shampoo is paraben-free. See, when I was choosing my second foreign language in high school I knew I would become a hair lover one day ;)

The bottle is well-made, it’s soft so you don’t have any problems when you want to squeeze a precise amount of shampoo out of it. This was useful at the beginning, when I wasn’t diluting the shampoo, but also when I was pouring shampoo from original bottle into the foam-making bottle. Moreover, I love this type or cap. Safe for travelling, nothing breaks, easy to use, despite wet hands and no eyeglasses.

And the smell… If I hadn’t read reviews full of the small of candies, I wouldn’t have thought that this shampoo smells like this. Although the smell really is sweet, it does not remind me of candies.

Effects of a conditioner can be very different for two different people. But when it comes to shampoos I think the differences are smaller. This is what I’ve observed after a long time of reading reviews. I cannot tell you “you can be sure that this shampoo will dry your hair out”, but I can suggest that it’s probable. Taking a different perspective, I know that many of you like the squeaky clean hair effect and you expect your everyday shampoos to be so strong. If yes, try the Hipponae Rhamonides shampoo by Planeta Organica. 

Komentarze

  1. Ten szampon przy delikatnych włosach mógł by się dobrze spisać do oczyszczania. Na co dzień nie lubię nie lubie takie efektu, ale lubię takie mocne oczyszczenie przed nałożeniem maski na włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie... Kiedyś myślałam, że dobrze jest oczyścić włosy przed cięższymi zaiegami odżywczymi, żeby lepiej zadziałały, ale teraz wiem, że na moich włosach działa to odwrotnie.

      Usuń
    2. Moje strasznie łatwo nadmiernie obciążyć więc muszę bardziej uważać.

      Usuń
  2. to jest jedyny rosyjski kosmetyk, który mnie jeszcze jako tako kusi;) póki co na brak szamponów nie narzekam, ale kiedy będę w potrzebie i zapomnę, że póki co żaden produkt od naszych wschodnich sąsiadów się u mnie jakoś specjalnie nie spisał, to myślę, że możliwe, że się bliżej poznamy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj zapomnieć że póki co nic się nie sprawdziło :D Jednak poza własną nie widziałam chyba żadnej negatywnej recenzji tego szamponu, więc jednak warto :D

      Usuń
  3. Z tej serii mam jedynie ochotę na balsam cedrowy.
    Reszta produktów jakoś średnio do mnie przemawia ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam ten szampon ,faktycznie dobrze oczyszcza,lubię go.Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie czeka w kolejce, mam nadzieję, że będę jednak zadowolona ;) Buziaki :-*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam odżywkę z tej serii i byłam zachwycona. Moja ulubiona i mimo że testowałam po niej wiele innych, muszę do niej wrócić, bo jest najlepsza! Zastanawiałam się też właśnie nad szamponem, ale skutecznie mi go odstraszyłaś, bo też nie lubię uczucia ''skrzecząco'' czystych włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta zakrętka u mnie wcale nie jest taka cudowna, jeśli szampon nie stoi ładnie na półeczce tylko się np. przewróci to zawsze coś u mnie cieknie. Dobrze że mi przypomniałaś bo wywożę dwie takie buteleczki do domu i zapomniałam je zabezpieczyć, pewnie miałabym pół bagaży zalane kwiatowym propolisem babci agafii =D
    Jak zamawiałam parę miesięcy temu 2 szampony i balsam to zakrętki też były kilkakrotnie zafoliowane i oklejone, więc widocznie nie tylko mnie się zdarza że coś wycieka.

    Kwiecień miesiącem henny i keratynowego prostowania, maj miesiącem biovaxów, czerwiec miesiącem mycia odżywką a w lipcu planuję wrócić do delikatnych szamponów i żelu facelle. Poza tym próba przedłużenia świeżości włosów do 3 dni, kilka rodzajów mazideł do wypróbowania no i cała sterta rzeczy na porost których już przez drugi miesiąc nie używam. I jeszcze zioła, i jeszcze stylizatory. A włosy wciąż wkurzająco szorstkie, spuszone i matowe.

    OdpowiedzUsuń
  9. moje wlosy maja tendencje do puszenia sie wiec chyba nie dla mnie ten szampon, choc od dawna kusi mnie seria Planeta Organica :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz