Wielka zmiana: silikonowe serum ~ Big change: silicone serum

Część z Was pewnie wie, że używam silikonów, owszem, ale nie w formie serum. Nawet do zabezpieczania końcówek używam od kilku miesięcy naturalnych olejów. I jest wyraźnie lepiej, ale nadal nie idealnie.
Do tego mam problem z wygładzeniem całości włosów. Rzadko są śliskie i gładkie, najczęściej, pomimo odczuwalnej gładkości, są napuszone wizualnie. 

Dziś powędrowałam do Rossmanna po serum Green Pharmacy, i oto jest. Powodów wielkiej zmiany jest kilka. Zaczęło się od komentarza Czytelniczki (dziękuję, AndZebraStripes!) Dzięki niemu zaczęłam chociażby rozważać używanie serum, zamiast od razu skreślać ten pomysł tak jak robiłam to przez... kilka lat. Do tej pory byłam przeciwna, bo kiedyś używałam jedwabiu/serum i wiem, że tylko maskuje zniszczenia włosów (i to jak, wystarczy jedno użycie!) Dla mnie to jak oszukiwanie. I zero odżywienia, dlatego na końcówki wolałam nakładać oleje.



Ale...

Po pierwsze, przecież nie przestanę dbać o włosy tylko dlatego, że zaczną nagle dobrze wyglądać (o ile serum się sprawdzi). Cały czas będę miała świadomość tego, że są suche, a końcówki są zniszczone i całość potrzebuje odżywienia.
Po drugie, skład jedwabiu GP jest świetny. Silikony można właściwie potraktować jako nośniki olejów.
Po trzecie, i tak będę używała silikonowego serum na zmianę z olejem, powiedzmy co mycie, a więc każdy rodzaj produktu po dwa dni.
Po czwarte, skoro tyle osób pisze, że ich końcówki są w realnie lepszym stanie po dłuższym używaniu serum (zwłaszcza GP, co pokazuje, że oleje w składzie jednak mają znaczenie) coś w tym prawdopodobnie jest. Być może chodzi właśnie o ochronę mechaniczną, o cienką powłoczkę silikonową. Może, wbrew pozorom, oleje tak nie działają, a więc nie wystarczą. Niby używam odżywki Ziaja Intensywne Wygładzenie, która sprawuje się nieźle (i też ma dość wysoko silikon w składzie). Ale nie wygładza mi włosów tak, jak bym tego chciała (a udaje mi się to osiągnąć tylko czasem. Kiedy tak się nie dzieje, Ziaja nie uzupełnia efektu innych produktów wystarczająco.) Skoro i tak używam silikonów w formie b/s, mogę równie dobrze zmienić odżywkę na serum i przynajmniej będę miała pełniejszy efekt (oby. Nie wiem, czy będę próbowała z innymi jedwabiami, jeśli GP się nie sprawdzi. Produktu bez żadnych olejów bym nie chciała, a podobnych do GP wiele nie ma.)

Oczywiście nadal będę podcinała stare końce, bo do linii zdrowych włosów jeszcze trochę zostało. Ale mam nadzieję, że jedwab sprawi, że będą w lepszym stanie do czasu, aż je zetnę a do tego zniszczenia nie powędrują wyżej (chociaż to się nie dzieje, na szczęście. Ale gdyby chciało zacząć... ;) )

Póki co użyłam serum na suche włosy i niewiele się stało. Zauważyłam, że jest bardzo lekkie. Dłonie nie zostają klejące i śliskie, właściwie nawet nie muszę ich myć po nałożeniu serum na włosy a w przypadku innych produktów, których używałam jakiś czas temu czy które rozsmarowywałam w dłoniach niedawno z ciekawości (na przykład próbki Biovaxu), trudno było zmyć silikony ze skóry mydłem ze SLES.

Jakie jest Wasze podejście do silikonowych serów? Używacie ich, jesteście im przeciwne? Sprawiły, że Wasze końcówki są w lepszym stanie dzięki choćby niewielkiemu odżywieniu (oleje w składach) i mechanicznemu zabezpieczeniu?

P.S. Czuję się tak, jakbym zmieniła wyznanie! Serum w moim domu! Jak tak dalej pójdzie, zdecyduję się na hennę! (W końcu) ;)

______________________________________


Some of you certainly know I do use silicones, but I do not use serums. Even to protect my ends I still use oils. It's been so for a few months, and my ends are visibly better but still not perfect.
Additionally I have a problem with smoothing my hair out. It's seldom sleek and heavy and most often, even though it's smooth to touch, it is frizzy.

Today I went to a chain beauty store (Rossmann) and I bought a silicone serum by Green Pharmacy. There I go. There are a few reasons for the big change. It all started with a comment written by one of my readers (thank you, AndZebraStripes!). It made me consider the idea of using a serum, instead of saying "no" at once, as I used to do for... a few years. So far, I have been against it because I had used a silk/a serum before and I know that it simply covers damage (one application is enough!) with no nourishment. Sounds like cheating to me. That's why I preferred oils for my ends' protection.



But...

First of all, I won't stop taking care of my hair just because it will suddenly start looking good (if the serum works well, that is). I will still be aware that my hair is dry, my ends are damaged and the whole mane needs nourishment.
Secondly, GP serum has amazing INCI list. You can treat cones as carriers for oils.
Thirdly, I will use the serum interchangeably with a natural oil, switching the two every wash which means two days for each of the products.
The fourth thing: if so many people say that the condition of their ends is really better after they have used a serum for a longer while (especially the GP one, which means that oils present among ingredients do matter), there must be something in it. Maybe it's precisely about mechanic protection, about this thin layer of silicones on hairs. Maybe, contrary to what it seems, oils do not work this way so they are not enough. Well, I use Ziaja Intensive Smoothing conditioner (a leave-in, which contains a silicone pretty high on the list). It works quite well, but it does not smooth my hair as much as I would like it to. (I manage to achieve my favourite results only from time to time, and when I don't, Ziaja does not supplement the other products well enough.) Since I use silicones as leave-ins anyway, I may as well change a conditioner for a serum, and it will give me better effects (hopefully. If GP serum doesn't work, I don't know if I will try with other kinds. I do not want a serum with no oils at all, and there aren't many that are similar to this one.)

Of course, I will keep trimming my old ends, as I still need a few trims to get to the healthy hair. But I hope that this serum will keep my old ends in a better condition until I trim them and it will prevent the damage from going further up (which doesn't happen, but things may change, so just in case...;) )

So far I have used the product on dry hair, and nothing much happened. I noticed it's very light. My palms are not slippery and sticky. In fact, I don't even have to wash them after I apply this serum. I remember the feeling of some other products, the ones I used some time ago, and those I recently spread on my palms out of curiosity (samples etc.) – it was hard to wash my hands with a SLES soap.

What's your approach to silicone serums? Do you use them, or are you against the very idea? Did they make your ends better, when used regularly for a longer time thanks to oils they contain and the mechanical protection they provide?

P.S. I feel like I've changed religion! A silicone serum in my house! What's next? Maybe I will (finally!) decide to use henna? ;)

Komentarze

  1. To serum również jest na mojej liście. Tylko wykończę całą resztę i biorę się za to :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię to serum:) Używam go już od roku i nie mam ani jednej rozdwojonej końcówki (suche tak, ale w całości), mimo, że nie byłam u fryzjera już ponad pół roku:) Kiedyś to było nie do pomyślenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam z kolei suche, chociaż nie rozdwojone. Ale może serum jakoś na nie zadziała! :)

      Usuń
  3. Aktualnie używam eliksiru Biovax, który się nie kończy. ;) To serum jest na mojej liście do wypróbowania. :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Używam stale i polecam zdecydowanie każdemu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro już nawet ja się przekonałam... :D

      Usuń
  5. Ja posiadam to serum , jestem zadowolonona :) Nawet bardzo , no i mam juz jest ponad 3 miesiace i zostalo mi 1/3 opakowania :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Aktualnie mam właśnie serum GP, wybrałam je, ponieważ przekonałam się, że w moim przypadku lepiej działa "jedwab" bez jedwabiu w składzie :) takim posiadającym go. nieźle sobie przeproteinowałam końcówki. Kiedy je skończę zamierzam przerzucic się na cięższy kaliber. Niestety końcówki moich włosów pamiętają rozjaśnianie i serum z lekkimi silikonami (o używaniu samego oleju nawet nie wspomnę) to dla nich za mało, a więc zbieram pieniądzę na Syoss lub Gliss Kur (duże oszustwo nawiasem mówiąc, obydwa te produkty mają identyczny skład i różne ceny), obydwa posadają ciężli silikon zmywalny tylko SLeS, ale także oleje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, BlondHairCare zrobiła dziś świetny spis silikonowych serów, z niedługo będzie podobnych, silikonowo-olejowych produktów, więc czekam :)
      Nie pomyślałabym, że jedwab może przeproteinować końce... Chociaż właściwie... Po masce Biovax z jedwabiem i keratyną nic mnie nie zdziwi. Dziękuję za wspomnienie o tym, będę pamietała, żeby szukać silikonów bez hydrolizowanych protein.

      Usuń
    2. Mi jedwab z jedwabiem(jak to brzmi :D) wygładza włosy, ale do stosowania codziennego(jedynie do zabezpieczania) też wolę jednak serum bez jedwabiu.

      Usuń
    3. Jedwab z jedwabiem! :) To świetnie pokazuje jak producenci nazywają swoje produkty. Nie można tej części, która nie ma jedwabiu nazwać serami, po prostu?

      Usuń
  7. U mnie akurat to serum się kompletnie nie sprawdza, ale chyba wszyscy inni je chwalą, więc to dobry wybór. Akurat GP nie robi z moimi włosami kompletnie nic. Może przy dłuższym stosowaniu coś by robiło, ale mam je u Rodziców jako awaryjne, więc używam sporadycznie.

    Przez jakiś czas w ogóle nie używałam serum - kiedy miałam krótsze włosy i niemożliwym było położenie go tylko od ucha w dół i momentalnie dawało efekt nieświeżych włosów. Potem stopniowo zaczęłam się do niego przekonywać. Odkąd używam systematycznie (nieśmiertelny Marion z olejkiem arganowym, ta buteleczka nigdy mi się nie skończy), zamiast co miesiąc-półtora mogę podcinać końcówki co 4-5 miesięcy. Kolosalna różnica dla zapuszczającej, której nic nie przyspiesza wzrostu. Oczywiście pozostałe elementy pielęgnacji również mają tu znaczenie, ale jestem przekonana, że to właśnie serum zawdzięczam coraz lepszy stan końcówek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mi daje sporo nadziei! I przekonania, że warto próbować też z innymi, jednak, nawet jeśli nie mają tak cudownego składu. Okazało się, że w odżywce zniosę kiepski skład z ciekawości działania, ale serum już musi być świetne składowo :)

      Usuń
  8. Zawsze używam jakiegoś serum, ale tego jeszcze nie miałam. Szczególnie używam ich teraz, czyli zimą gdy włosy ocierają się o szaliki i swetry.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zawsze możesz pierw nałozyć kropelki oleju i dopiero na to serum, ja tak robię - jak nie zapomnę:)
    GP bardzo lubię ale nie mogę używać jednego ,,serum'' dłużej niż miesiąc - bo przestaje ,,działać'', więc je zmieniam;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Odąd używam serum silikonowego, włosy WYRAŹNIE wolniej się łamią i widzę przyrost, dla moich włosów silikony są niezbędne, patrząc na Twoje też tak uważam :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś czuję, że masz rację :) I będzie podobnie.

      Usuń
  11. Również kupiłam ostatnio jedwab z GP. Jak do tej pory sprawuje się bardzo dobrze, też stosuję go na przemian z olejkami.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie ma życia bez serum :) Używam aktualnie Biovaxowego serum wzmacniającego. to z GP też mam, ale nie do końca mi służy, bo ma oliwę w składzie, z którą się nie lubię do końca i mimo obecności silikonów to nie jest idealna gładkość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma oliwę? To już wiem, dlaczego mi nie przypasowało. :) Jakoś skupiłam się na tym aloesie na tyle, że mi oliwa umknęła.

      Usuń
    2. Niespodzianka!
      Niedobrze, że się u Ciebie nie sprawdziło, ale to pokazuje, że oleju w serum jest wystarczająco dużo, żeby włosy wkurzyć. W takim razie pewnie wystarczy też, żeby pomóc! :)

      Usuń
    3. Niespodzianka!
      Niedobrze, że się u Ciebie nie sprawdziło, ale to pokazuje, że oleju w serum jest wystarczająco dużo, żeby włosy wkurzyć. W takim razie pewnie wystarczy też, żeby pomóc! :)

      Usuń
  13. ja na razie uzywam zwykłego jedwabiu CHI, czytałam opinie ze jest bardzo beznadziejne, ale czekam az sie skonczy. Ja osobiscie nie zauwazylam jeszcze zeby cokolwiek robiło, czy to na plus czy to na minus.. no moze chociaz nie zwracalam na to wiekszej uwagi? jednak teraz wiem kto bedzie jego nastepca ;) musze sobie zapisac koniecznie ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie o CHI czytam wszędzie pozytywne opinie! Nie sprawdzałam KWC ale ostatnio dość często w komentarzach na blogach ktoś wyznaje miłość do tego serum :)

      Usuń
    2. tak? a mi sie wlasnie wydawalo, ze nie bardzo pozytywne sa to ciekawe ;D

      Usuń
  14. Myślę że ci pomoże, bo przecież masz bogatą pielęgnację i nie opiera się ona na oblepieniu. Ja też muszę jakieś nowe serum kupić, bo to które mam ma proteiny i chyba już za dużo ich w mojej pielęgnacji.

    OdpowiedzUsuń
  15. No i dobrze :-) myślę, że się sprawdzi u Ciebie - nie ma to jak zabezpieczanie silikonami :-P Tego GP jeszcze nie miałam, bo pałam miłością do CHI i Marionu, ale Marion mi się kończy, więc może akurat kupię ten

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz zacznę kolekcjonować sera :D Marionu mi się chce właśnie.

      Usuń
  16. nie przepadam za nimi, ale może kiedyś się przekonam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, jak ja się przekonałam? Wieloletnia przeciwniczka oklejania włosów? :D

      Usuń
  17. Ja bardzo lubie różne silikonowe sera, świetnie zabezpieczają i zmiękczają moje końcówki. Póki co używam serum z Joanny i drugie z olejkiem marokańskim z Avonu. Bardzo je lubie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubię tego typu kosmetyki bo nadają gładkości moim niesfornym kłaczkom ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Widzę, że strasznie kusi Cię ta henna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przecież spać przez nią nie mogę!:D

      Usuń
  20. Nie wyobrażam sobie pielęgnacji włosów bez silikonowych ser (też uwielbiam odmianę tego słowa...).
    Sprawiają, że końcówki są odporniejsze na mechaniczne urazy I prezentują się o wiele lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet przekopałam poradnię językowa PWN w poszukiwaniu odmiany, bo aż trudno uwierzyć, że wiele przypadków pokrywa się z... serem :)

      Usuń
  21. To moje ukochane serum :) Dla mnie najlepsze ze wszystkich jakie miałam, na pewno krzywdy Ci nie zrobi, a i pomóc troszkę może :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Marzy mi się to serum, po za tym ja nic do nich nie mam. Co innego nakładać je na całe włosy, ale na końce jak najbardziej chce je przygarnąć. Chociaż jeżeli chodzi o GP to pewnie i na całe co któreś mycie bym nałożyła dla sprawdzenia jak się będą zachowywały moje włosy. Wybór produktu do zabezpieczenia końcówek nie wpływa u mnie na niechęć do ich podcinania. Może jedynie jak widzę, że dobrze wyglądają to jakiś miesiąc później to robię niż zaplanowałam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie używałam, ale chyba się skuszę :) Bardzo lubię produkty GP.

    OdpowiedzUsuń
  24. Koniecznie niedługo napisz jak tam pierwsze wrażenia! Szukam nowego zabezpieczacza, bo mój mi się pewnie niedługo skończy :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Hah, też dbam o włosy już te dwa lata i miałam podobne podejście do serum i innych kosmetyków zostawianych na włosach b/s z silikonami ale od kilku miesięcy również przeszłam na inną wiarę w tym kontekście i jestem zadowolona. Bo mimo, że jest okropna pogoda lubię czasem włosów pod kurtkę nie chować, a dzięki silikonom wiem, że mają jakąś ochronę.

    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buuuu, zły tutuł przeczytałam na bloglovinie :) To o tych dwóch latach należy zignorować :)

      Usuń
  26. Nie wyobrażam sobie już pielęgnacji włosów bez serum. :) Mam już kilka kolejnych na oku. I uważam, że to daje efekty też na dłuższą metę, końcówki mniej się łamią i rozdwajają, mogę je rzadziej podcinać, są przyjemniejsze w dotyku i gładsze, więc milej jest mi być posiadaczką moich włosów. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obym za kilka tygodni powiedziała to samo! ;)
      Ostatnie zdanie ekstra :>

      Usuń
  27. ja dzięki serum nie muszę podcinać włosów co dwa tygodnie... Tzn wcześniej podcinałam rzadziej, ale już po dwóch tygodniach widziałam białe kulki itd. Dzisiaj mogę podcinać co 3-4 miesiące :) co prawda mam inny produkt (Marion), ale serum zawdzięczam dużo. W parze z przejściem z szamponów silikonowych i SLeSów-zdzieraków na delikatnie, serum pomogło mi bardzo na końce, które są u mnie wielkim problemem.

    OdpowiedzUsuń
  28. Używam tego serum od jesieni.Moim zdaniem to jedno z lepszych.A resztkę z aplikacji wmasowuję w ręce-ma świetny zapach.

    OdpowiedzUsuń
  29. też mam ten jedwab:)
    u mnie się om spisuje:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Również używam serum z GP i jestem z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Cieszę się ;) btw GP to moje ulubione serum i mam już drugie opakowanie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesamowite to jest. Gdybyś mi nie napisała tamtego komentarza, nadal byłabym zawziętą przeciwniczką serów. A trzeba było się nad tym jeszcze raz zastanowić, bo dawno nie myślałam o tym elemencie pielęgnacji, po prostu byłam na "nie", żeby okazało się, że może to serio jest dobry pomysł.
      Bardzo, bardzo dziękuję! :)

      Usuń
  32. " Do tej pory byłam przeciwna, bo kiedyś używałam jedwabiu/serum i wiem, że tylko maskuje zniszczenia włosów (i to jak, wystarczy jedno użycie!) Dla mnie to jak oszukiwanie. I zero odżywienia, dlatego na końcówki wolałam nakładać oleje."

    Przyznaję, że nie rozumiem tego toku myślenia. To, że dzięki serum włosy wyglądają wizualnie lepiej jest tym samym, że dzięki maskom/olejom/odzywkom nasze włosy wyglądają lepiej. Gdyby ktoś zabrał nam wszystkie produkty do pielęgnacji włosów, wróciłybyśmy wszystkie prędzej czy później do punktu wyjścia :)
    Rozumiem podejście do czegoś bardziej "odżywczego", ale z drugiej strony czy jakikolwiek kosmetyk przenika wgłąb włosa? Nie. Oleje zaledwie hamują nadmierną utratę wody, proteiny chwilowo uzupełniają ubytki w zewnętrznej strukturze włosa, nawilżacze zmiękczają na poziomie łusek. Na dobrą sprawę cała pielęgnacja jest "słodkim oszustwem" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teorię jako taką możemy zostawić i nie rozmawiać o tym co teoretycznie tylko powleka włosy a co je faktycznie nawilża, wzmacnia, wygładza i domyka łuski. Może bazujmy na tym, co sprawdzone w praktyce. Z mojego doświadczenia (dość jednak długiego) wynika, że działanie silikonowego serum a działanie masek czy tym bardziej olejów to naprawdę nie to samo ;) Jasne, że nic nie poprawi kondycji włosów na zawsze i nawet po pięciu latach olejowania ( :D ) włosy nie utrzymają się w dobrej kondycji jeśli przestaniemy o nie dbać.

      Usuń
  33. ja serum używam od początku włosomaniactwa, bo dążę do wymarzonej długości (brakuje jeszcze kilka cm!:D) i nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez niego:) kiedyś w ramach eksperymentu nie używałam serum przez chyba 3 tygodnie i końcówki zniszczyły się bardzo szybko.. moje włosy potrzebują silikonów, szczególnie końcówki. obecnie używam serum Bioetiki i jestem zadowolona, ale jak wykończę to spróbuję ten GP:)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja uzywam serum na końce włosy od poczatku mijej swiadomej pielegnacji czyli od pół roku. Moej końcówki włosów dzieki temu dokonały duzego kroku naprzód. Myslałam że bede musiała je duzo sciąć bo nie widziałam dla nich ratunku ale siegnełam po serum i po pół roku korzystania jest ogromna zmiana na lepsze i fryzjer nie jest juz potrzebny

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz