Ponad 5 miesięcy olejowania końcówek ~ Over 5 months of oiling ends

Zaczęłam olejować końcówki w połowie września, podcięłam je pod koniec miesiąca. Zaczęłam olejowanie, żeby chronić końcówki, bo nakładanie odżywek i olejów ze zmywaniem nie wystarczało. Są bardzo stare, pamiętają czasy sprzed pielęgnacji i muszę im jakoś pomóc przetrwać czas między podcięciami. Kilka dni temu zaczęłam dodatkowo używać silikonowego serum, chociaż długo byłam zdecydowanie przeciwna takim produktom. Ale podsumowanie obejmuje tylko oleje, recenzja serum (które właściwie i tak mieszam z olejami) pojawi się za jakiś czas :)


Jeśli chodzi o produkty, zazwyczaj używam tego oleju, który miałam akurat otwarty do olejowania długości włosów przed myciem. Kilka razu użyłam innych produktów, na przykład kremu do rąk Anida z woskiem pszczelim czy oleju winogronowego z kuchni. Wszystkie używane oleje znajdziecie na blogu w zakładce z podsumowaniem miesięcznej pielęgnacji włosów. W każdym poście od września wpisywałam oleje do końcówek w osobnym punkcie, więc łatwo je odnaleźć ;)

Aplikacja:

Czasem nakładam odrobinę oleju na mokre włosy po myciu tak, żeby po wyschnięciu był niewidoczny. Później dokładam maleńką ilość. Częściej jednak nakładam sporą porcję na suche końce i dodaję kilka kropel, kiedy olej się nieco wchłonie, na przykład rano i wieczorem. Noszę włosy związane, więc olej na końcówkach mi nie przeszkadza.
Nakładam olej na ostatnie 5-10 centymetrów włosów. Prawdopodobnie sięga on już zdrowych włosów, ale tym lepiej dla nich kiedy dostają cały czas trochę oleju nawet, jeśli nie są tak zniszczone jak partie niżej.
W kwestii ilości, jedna kropla najczęściej pozostaje niewidoczna na suchych włosach. Zazwyczaj jednak nakładam oleju znacznie więcej, około 6 kropli na noc i trochę mniej rano, na dzień.

Efekty:

Fantastyczne! Podcinam końcówki co 3 miesiące of prawie 4 lat i do tej pory praktycznie za każdym razem (poza okresem kiedy używałam regularnie masełka Nightblooming Panacea na końce, no właśnie!) do czasu kolejnego podcięcia końce były pokruszone i nierówne. Tym razem po trzech miesiącach nadal wyraźnie widać prostą linię cięcia kiedy zbiorę włosy w kucyk. Niesamowite. Jestem naprawdę zaskoczona.

Druga kwestia to wygląd i to, jakie końcówki są w dotyku. Kiedy przesuwam palcami po włosach nie czuję, że nagle na końcach robi się ich więcej, a przedtem tak właśnie było, ze względu na wieczne napuszenie. Końcówki nie są też szorstkie i skrzypiące.

Do tej pory sporo odżywek i masek działało świetnie lub chociaż wystarczająco na długość włosów, ale końcówki rzadko zostawały zadowolone, potrzebowały czegoś więcej. Teraz są przez większość czasu gładkie i nawilżone, po umyciu i wyschnięciu nie widać większej różnicy między nimi a resztą włosów. Jeśli końcówki zostają po jakiejś odżywce napuszone to nie dlatego, że jest ona dla nich niewystarczająca ale dlatego, że było w niej coś nieodpowiedniego dla moich włosów w ogóle. Wtedy długość zostaje również sucha i napuszona.
Wszystko to oznacza, że porowatość się nieco wyrównała. Minimalnie, ale jednak.

Różnica w kondycji oczywiście nadal jest, oleje nie odbudowały końcówek, ale świetnie je zabezpieczyły i wygładziły.

Olejowanie końcówek nie musi oznaczać konieczności związywania włosów. Po pierwsze, możecie nałożyć mniej oleju, niż ja. Zależnie od oleju (na przykład sojowy bardzo się wchłania) i włosów (ich stanu, gęstości) efekt będzie różny. U mnie kropla oleju jest niewidoczna, jak już wspominałam. Dwie zostawiają już końcówki lekko sklejone. Po drugie, możecie nakładać olej tylko na noc a rano przeczesać włosy szczotką, najlepiej z włosia dzika. Część oleju zostanie na szczotce a część rozprowadzi się równo na włosach. U mnie szczotkowanie zawsze sprawia, że końcówki są mniej sklejone i olej staje się całkiem niewidoczny, za to długość się wyraźnie wygładza, staje się bardziej błyszcząca. W ten sposób olej dostają i końcówki i długość ;)

Tak wyglądały moje końcówki w sierpniu 2010, kilka miesięcy po rozpoczęciu włosomaniactwa:


Tak wyglądały na początku olejowania końcówek, we wrześniu:


To listopad:



A to styczeń, najnowsze zdjęcie:



Nie są idealne, do pełnej gęstości potrzeba im jeszcze kilku podcięć, ale jest dobre dwadzieścia razy lepiej :)

____________________________

I started oiling my ends in the middle of September, and I trimmed them at the end of the month. I started it to protect my ends. Applying conditioners and oils (and washing the oils off) was not enough. My ends are very old, they remember the pre-haircare times and I have to help them go through the periods between trims.

A few days ago I started using a silicone serum, additionally, although I had been against these products for a long time. Anyway, the summary is just about oils and a review of the serum will come later (I use it mixed with oilt, in fact.)

When it comes to products, I usually use the oil that I happen to have opened for regular oiling of the length before washing. I have used different things a few times, for instance Anida hand cream with beeswax or grapeseed oil from my kitchen. You will find a list of all products I have used in the tab with monthly hair care summary. Since September I have been writing them in a separate point, so it’s all easy to find ;)

Application:

Sometimes I apply a drop of oil on wet hair after I wash it, so that it’s invisible when my hair dries. Later I add a bit. More often though I apply more on dry ends and I keep adding oil as it soaks in, for instance in the morning and at night. I wear my hair up, so oiled ends do not bother me.
I apply oil on the last 5 – 10 cm (2 – 4 inches). Probably, it already touches the healthy hair, but it’s just a benefit for it if it gets a bit of oil all the time, even though it’s not as damaged as the sections below. When it comes to the amount, one drop usually stays invisible on dry hair. But most often I apply more, about 6 drops at night and a bit less again in the morning.

Effects:

Amazing! I trim my ends every three months for almost four years, and until now. Every time (apart from the period when I was regularly using NightBlooming Panacea butter, precisely!) before the next trim came my ends had been uneven and crumbled. This time after three months I still clearly see the straight line of the cut when I gather my hair in a ponytail. Unbelievable. I am really surprised.

The other thing is the way my ends look and feel when I touch them. When I slide my hand down the hair I don’t feel that near the ends suddenly there’s more hair, and before it was so, because my ends were frizzy all the time. They are not rough and creaky.

Until now, lots of conditioners and DTs would work great or at least good for my length, but my ends were most often unhappy, they needed something more. Now, most of the time my ends are smooth and moisturised, when I wash my hair and it dries I don’t see the difference between ends and the rest. Even if my hair is frizzy and dry after I use a conditioner, it’s not because the product is not good enough. It’s because it contained some substance my hair in general doesn't like, in general. Then the length is also dry and unhappy.
It all means that the porosity of my hair has become more equal. Just a bit, but still.

The difference in the condition of the hair is obviously still present, oils did not rebuild the hair, but they protected and smoother it out.

Oiling ends does not have to mean that you have to wear your hair up. First of all, you can use less oil than I do. Depending on an oil (for instance soybean oil soaks in hair to a great extent) and on your hair (its condition and thickness) the effect will vary. For me, a drop of oil stays invisible, as I have mentioned. Two leave my ends a bit sticky already. Secondly, you can apply oil before going to sleep, and in the morning brush your hair, a boar bristle brush (BBB) will work best here. Some of the oil will stay on the brush, the rest will be evenly spread all over the hair. For me, brushing hair this way always makes the ends less sticky and the oil becomes completely invisible. My length becomes smoother and shinier. This way, both the ends and the length get some oil :) 

This is how my hair looked like in August 2010, a few months after the beginning of my hair care journey:


September, the beginning of oiling ends:



That's November:



And this is the newest picture. January:


Komentarze

  1. rzeczywiscie jest różnica wydają się być gęstsze a i bardziej odżywione..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie? :) Nie myślałam, że tak będzie. Liczyłam na to, że chociaż przestanie się robić gorzej, ale żeby aż poprawa? Wow :)

      Usuń
  2. biedna jestes z tymi falami jakbys dwa dni włosy w konskim ogonie trzymala... tragedia :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się składa, że te "fale" są dokładnie po rozpuszczeniu włosów z kucyka z kilkoma gumkami... :)

      Usuń
    2. Nie każdy myje i układa włosy codziennie, nie każdy ma idealnie proste i odporne na odkształcanie się włosy. Ja nie widzę nic dziwnego w tym że włosy się odkształcają od fryzury, po prostu mają tendencję do tego.
      Zbyt pochopnie używasz słowa "tragedia".

      Usuń
    3. też tak sadzę . sama robię taką fryzurę po umyciu i może wyglądają podobnie. Ale lepiej tak niż używać prostownicy.

      Usuń
    4. Ha :) Znam gorsze włosowe problemy niż odgniecenia, serio. Może na ostatnim zdjęciu nie wygląda to najlepiej, ale nie odczuwam tego jako tragedii, no właśnie :)

      Usuń
    5. Nie odczuwasz tragedii,bo jej nie ma!Tak jak piszesz,są prawdziwe włosowe problemy.Ja również robię zdjęcia,po uprzednim spięciu,więc według anonima również jestem biedna....

      Usuń
    6. Mari, no zobacz! Jesteśmy bohaterkami tragedii. W życiu nie myślałam, że stanę na równym poziomie z Antygoną, Balladyną i Julią.

      Usuń
    7. O!Przejdziemy do historii!Dzięki komu?ANONIMOWI!

      Usuń
    8. Będziemy na liście lektur w szkole... ;) :D

      Usuń
    9. Anonimku, jeśli Henrietta ma tragedię, bo ma fale po upięciu - to rozumiem, że właścielki naturalnej fali czy loczków powinny już popełnic harakiri z okazji braku jedynej słusznej lśniącej tafli?

      Usuń
    10. Wystarczy zgolenie głowy na łyso i wspominany kiedyś czepek z kokardką. Henri taki ma to niech się pochwali gdzie je sprzedają.

      Usuń
    11. Ja mam proste ale często końce są całkowicie wywinięte(i na tle tafli wyglądają komicznie :D), po niektórych produktach(niektóre je prostują a jeszcze inne sprawiają, że wyglądają jak zmięta kartka papieru) też się odkształcają. Taflę(mając proste włosy) też nie jest tak łatwo utrzymać :D, ale dla mnie takie drobne odgniecenia to normalne :).

      Usuń
    12. Eve-trafiasz na listę lektur jako postać tragiczna!

      Usuń
  3. 40km od obecnego miejsca zamieszkania, ale niedługo kupujemy mieszkanie 15km bliżej w moim mieście rodzinnym. ;) Do Ostravy jest dość trudny kawałek, zwłaszcza jadąc przez Polskę - brak pobocza, same tiry na drogach, ale za to od czeskiego Bohumina zaczyna się całkiem przyjemna droga. :)

    W Twoich włosach widać bardzo dużą zmianę. Jednak olejowanie to najlepsza metoda, aby włosy stały się zdrowsze. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem tak zestresowana jadąc rowerem drogą po której samochody jadą sto na godzinę a co trzeci to tir... Brr.

      Usuń
  4. Jak patrze na 1 zdjecie, to mam wrazenie, ze widze swoje wlosy sprzed wlosomaniactwa ;) Ja rowniez ostatnio coraz czesciej olejuje koncowki na noc. Silikonowego serum nie uzywam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ile dokładnie nakładasz oleju? On Ci się tak cały wchłania? :D U mnie zawsze to wygląda jakby włosy były tłuste..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kropelka na mokre włosy (ale serio kropla, jeśli mam go w butelce z pompką to wciskam ją na milimetr, a z butelki takiej jak ta od oleju Hipp wylewam na dłoń małą kropeczkę oleju :D) może nie tyle się wchłania co rozprowadza się na tyle cienką warstwą że nie skleja końcówek. Olej sojowy za to naprawdę znikał. Nakładałam go na noc, związywałam włosy jak zwykle a rano były prawie suche. W sensie nie-tłuste.

      Usuń
  6. Niesamowita różnica!Masz piękne włosy-upięte w warkocz ,pięknie wyglądały.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dużą różnicę widać, włosy od wyglądają na znacznie zdrowsze na końcach. Muszę do swoich końcówek poszukać fajny olej, widzę ze to daje super efekt. Jak na razie jestem w fazie testów masła Shea.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja ostatnio nałożyłam na końce 4 krople oleju ;D. Było ciężko, ale strączki się nie porobiły!
    Efekty są u Ciebie świetne. Końcówki zdecydowanie lepiej wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie już odrobina nałożonego oleju na końcówki powoduje ,że są tłustę,może to wina oleju lnianego,będę musiała wypróbować inny olej .Ale u Ciebie różnica jest naprawdę bardzo duża,i ta długość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olej lniany jest akurat "ciężkim" olejem, u mnie nawet nałożony przed myciem powodował późniejsze bardzo widoczne dociążenie włosów ( mam cienkie włosy, na grubych pewnie nie byłoby aż tak źle). Więc koniecznie spróbuj jakiegoś innego, a najlepiej to kilku =)

      Usuń
  10. widać ogromną poprawę włosów, wyglądają coraz ładniej, w dodatku ta długość, marzenie! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. widać ogromną poprawę, a w stosunku do zdjęcia z 2010 roku to już w ogóle kosmos :) zmotywowałaś mnie, od dzisiaj obowiązkowo olejek w końcówki, minimum raz między myciami :) bo po myciu akurat stosuję serum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie wiem czy jak wstawię to zdjęcie z 2010 to kogoś przestrasze czy zmotywuję. Może jedno i drugie, w fazach. :D

      Usuń
  12. też bym chciała tak robić, bo efekty brzmią cudownie,ale... moim włosom nie odpowiada żaden olej, bo nałożeniu i zmyciu nie ma efektów, są takie same, jakbym nic nie nakładała. mimo to, warto spróbowac z takim olejowaniem koncówek? może to coś dać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może powinnaś wypróbować olejowania w następujących formach:
      1. Dodawać kilka kropel do maski/odżywki
      2. Zabezpieczać włosy olejem po ich wysuszeniu
      3. Mieszać olej z silikonowym serum i siup na włosy :)

      A może masz włosy cienkie? Bo ja dochodzę do wniosku, że moim cienkim włosom służą oleje w minimalnej ilości, wraz z którymś z powyższych sposobów, w innym wypadku są albo obciążone albo nic się nie dzieje :)

      Usuń
    2. robiłam tak, wykorzystywałam wszystkie metody olejowania i przeróżne oleje i za każdym razem nic. ale zastanawiam się, czy może sposób Henrietty nie byłby dobry ze względu na ochronę mechaniczną jaką daje olej...

      Usuń
    3. Czasami efekty widać dopiero po kilku tygodniach, albo nawet miesiącach regularnego olejowania (jak u Blondregeneracji). Nie zawsze jest tak, że się nałoży olej, zmyje i od razu jest WOW. Henri na swój efekt pracowała prawie pół roku. :) Cierpliwości!

      Usuń
    4. Mnie to dość trudno przekonać do tego, że olejowanie nie działa, bo nie działało dla mnie długo, długo, a później znalazłam inne oleje i zaczęło. Pomaga przestudiowanie listy olejów według wnikania. I dokładnej listy Kasi.
      Tej: http://recenzjekosmetykowpolskich.blogspot.com/2014/01/masa-i-oleje-nasycone-zawartosc.html
      i dwóch pozostałych, są na pasku :)

      Ale olej na końcówki i tak polecam ;)

      Usuń
  13. Efety świetne Henri, wreszcie ujarzmiasz ten puszek okruszek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mam z nim żyć, trzeba się dogadać. ;)

      Usuń
  14. Ale motywacja! Może i ja zamiast silikonowego serum zacznę nakładać olej? Kuszące

    OdpowiedzUsuń
  15. Te włosy z sierpnia 2010 - gdybym takie dostała to miałabym z nimi mnóstwo zabawy, jednak zadbane i zdrowe włosy są czasami nudne =D Poprawę widać itd, ale ja nadal Cię podziwiam za to że mając tak zniszczone włosy wolałaś je zapuszczać niż przyspieszać porost i czekać aż odrosną Ci nowe ( ostatnio znowu jestem zwolenniczką ścięcia tego co zniszczone, to po ostatniej wizycie u fryzjera).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, wtedy nawet mi nie przyszło do głowy ścięcie całości, na przykład do ramion. Czas pokazał, że mini podcięcia też doprowadzą mnie do zdrowych końcówek. Ale było (i jest) co robić. Chociaż wtedy do wcale nie wyglądało jak fajna okazja do pracy nad włosami :D

      Usuń
  16. Widać ogromną różnicę! :) Oleje są cudowne do końcówek, ja daję teraz malutko, 1 taką kropelkę, więcej już obciąża ;) I wolę lżejsze oleje, coś w stylu orzecha włoskiego czy krokosza.

    OdpowiedzUsuń
  17. Widać różnicę, jest coraz lepiej! :) Pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  18. efekt genialny! ja też sobie cenię olejowanie. jednak ostatnio robię to nie tak często jak kiedyś....

    OdpowiedzUsuń
  19. Jestem pod wrażeniem, naprawdę widać efekty. Zazwyczaj gęstość włosów maleje od czubka głowy w kierunku końcówek,a u Ciebie widać ze olejowanie cos z tym robi!
    Sama kiedyś wykonywałam na końcówkach podobne zabiegi i aż żałuję w chwili obecnej, że z tego zrezygnowałam ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznij znów może. Wiem, że to kolejna rzecz do zrobienia, ale to naprawdę 15 sekund :)

      Usuń
  20. Faktycznie zmiana ogromnie na plus! U mnie olej na końcówki włosów po myciu jest już tradycją :)
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
  21. Rzeczywiście widać różnicę. Ja olejuję końcówki dość rzadko, chyba czas to zmienić. ^^

    OdpowiedzUsuń
  22. Zmiana jest naprawdę bardzo widoczna. Świetny efekt osiągnęłaś. Ja końcówek wcale nie zabezpieczam, ale to jest chyba mój błąd...

    OdpowiedzUsuń
  23. rzeczywiście są dużo gęstsze :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Strasznie cienkie sa te końce. Ja bym ścięła z 20 cm i wyglądałyby na pewno lepiej. Przykładem jest Natalia z haircare. Lepiej miec krótsze włosy a zdrowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To.są zdjęcia sprzed wielu miesięcy...

      Usuń
  25. przykro mi ale dla mnie z tymi wlosami to wygladasz jak stara baba ze wsi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ nie ma żadnego powodu, by było Ci przykro ;)

      Usuń
  26. W listopadzie włosy bardzo ładnie się prezentowały. Ja niestety mało w tygodniu nakłądam oleju na włosy, bardziej bazuje na maskach. Odkryłam nie tak dawno że olej wzmaga mi bardzo przetłuszczanie włosów

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz