Trzy miesiące z kozieradką ~ Three months of fenugreek treatment

Czas trwania terapii: 25.06.13 – 30.09.13

Zaczęłam kilka dni przed początkiem lipca, bo naprawdę miałam dosyć siemienia lnianego :) Za to za kozieradką jako środkiem na porost włosów będę tęsknić.

Wiem, że dla wielu osób kozieradka jest raczej sposobem na wypadanie włosów niż środkiem na zyskanie szybszego porostu i baby hairs. Sama nie mam problemu z wypadaniem, tracę kilkadziesiąt włosów dziennie, nawet nie połowę przyjmowanej często za normę setki. Ale... z kozieradką wypada mi ich jeszcze mniej. Pomyślałam, że warto o tym wspomnieć :) Zauważyłam to dopiero po zakończeniu regularnej kuracji i przejściu do używania wcierki raz w tygodniu. Na początku nie dostrzegłam, że wypada mi mniej włosów. Po zakończeniu zwróciłam uwagę na to, że zaczęło wypadać więcej włosów, widać to wyraźnie w trakcie mycia.

Sposób przygotowania:
Na początku przygotowałam napar używając ¾ szklanki wrzątku i jednej płaskiej łyżki kozieradki. Po około 2 godzinach wywar bez ziarenek przelałam do butelki po terapii Joanna Rzepa. (Można też użyć butelki ze spryskiwaczem albo strzykawki.) Za drugim razem przygotowałam sobie więcej wywaru i po dwóch dniach odkryłam, że w buteleczce na powierzchni powstał dziwny osad, który po potrząśnięciu rozbił się na mniejsze fragmenty, co wyglądało jak woda z trocinami. Kozieradka pachniała dziwnie. Po prostu się zepsuła, a nawet nie było gorąco. Zaczęłam więc przygotowywać jednorazowe porcje: jedna płaska łyżeczka kozieradki i 90 ml wody. Z tego udaje się uzyskać około 20 ml czystego wywaru. Wolę kiedy jest on intensywny, nieprzezroczysty. Przecedzanie przez sitko to jednak za mało więc zbieram wywar z powierzchni strzykawką. Pamiętajcie, żeby mieszać kozieradkę tylko na początku. Kiedy przestygnie, na dnie naczynia utworzy się żel, który po rozmieszaniu już nie opadnie.
Po kilku przygotowaniach zaczęłam odmierzać kozieradkę i wodę „na oko”.
Większość wcieram przed myciem a niewielką część po. Kozieradka nie wysuszyła mi skóry głowy, chociaż byłam pewna, że to zrobi.

Starałam się wcierać wywar przed każdym myciem. Zostawiałam go na minimalnie trzy godziny, czasem na więcej. Kozieradka wysycha nawet nałożona w dużej ilości, także właściwie nie miałam problemu jeśli chciałam wyjść z nią z domu. Minimalne sklejenie włosów mi nie przeszkadzało. Zapach za to jest dość intensywny, więc starałam się planować aplikację tak, żeby między nią a myciem jednak nie musieć wychodzić;) Raz w tygodniu zamiast wywaru przed myciem nakładałam na głowę Cerkogel a kozieradkę aplikowałam tylko po myciu. Po myciu nakładałam wcierkę na mokrą skórę głowy. W ten sposób była całkiem niewidoczna kiedy włosy wyschły. 

Co do zapachu, mnie przypomina on paluszki. I trochę kurczaka curry, ale w końcu kozieradka jest składnikiem mieszanki przypraw curry. Nauczyłam się reagować na zawołanie „Rosołek” i specjalnie wybrałam na terapię kozieradką lato, kiedy nie muszę chodzić na zajęcia ;)

Odkryłam przypadkiem, że kozieradka pomaga mi na ŁZS, o czym napiszę osobną notkę. W związku z tym będę jej nadal używała, raz w tygodniu. To wystarczająco żeby opanować skórę głowy a za mało żeby wpłynąć na wynik innych terapii przyspieszania porostu.

A teraz wyniki! 

W lipcu włosy urosły aż o 2.5 cm, w sierpniu 1.5 cm a we wrześniu tylko 1 cm, chociaż wcierałam kozieradkę mniej regularnie ze względu na podróże. Nawet jeśli nie weźmiemy pod uwagę września, wynik sierpniowy to też niewiele, dość często miałam 1.5 cm przyrostu bez przyspieszania. Lipiec został sam ;) a więc może być przypadkiem. Dwa czy trzy razy miałam taki przyrost bez wspomagania. Trudno mi ocenić wpływ kozieradki na porost włosów. Ale baby hairs mam! Wyraźne i dość dużo. Jest ich za dużo, żeby były przypadkowe.

Kiedy sprawdzę już wszystkie inne metody przyspieszania porostu jakie mam na liście, do kozieradki na pewno wrócę, choćby przez baby hairs. Naprawdę ją polubiłam. Aplikacja jest wygodna, masaż skóry głowy przyjemny. Herbatki są dla mnie neutralne, siemię lniane było okropne a kozieradkę bardzo polubiłam :)

Jeśli chodzi o dostępność, sproszkowane nasienie kozieradki jest w aptece internetowej doz.pl za zawrotną cenę 1.90 zł za paczkę :) 



Wyprowadzam baby hairs na spacer. Im też się należy ;) Nie wszystkie są zasługą kozieradki. Te najdłuższe są dużo starsze, wyrosły w trakcie poprzednich terapii. 
Fryzura to LWB (lazy wrap bun) spięty Flexi8 XL. Niedługo przekonam Króla Małżonka żeby pomógł mi sfotografować dla Was tutorial :)

~

I take my baby hairs for a walk. They deserve some fresh air too :) They didn't all grow during fenugreek treatment, the longest ones are older, come from previous therapies.
The updo is LWB (lazy wrap bun) held with an XL Flexi8. I will soon ask Kin Consort to help me prepare a photo tutorial for you :)

_________________________________

Duration: 25 June 2013 – 30 September 2013

I started a few days before July because I was really fed up with drinking flax seed :) When it comes to fenugreek, I will really miss it as a growth enhancer.

I know that for many people fenugreek is rather an anti-hair fall treatment than a growth and baby hairs enhancer. I don't have a problem with excessive hair fall, I loose a few dozens hairs a day, no even a half of the hundred that tends to be seen as a norm. But... with fenugreek it's even less. I think it's worth mentioning :) I noticed it only when I switched from regular fenugreek therapy to applying the brew once a week. At the beginning I wasn't paying attention to it so I didn't notice I loose fewer hairs. But after I finished the therapy it stroke me that I have more hair in the shower after each wash. 

How to prepare fenugreek:
At the beginning I used 3/4 cup of boiling water and one flat teaspoon of fenugreek. After more or less two hours I poured the fenugreek water (without the powder) to a bottle with long thin applicator (originally there was a drug-store scalp treatment in it. You can also use a spray bottle or a syringe). Next time I made more fenugreek and after two days I discovered some weird sediment in the bottle. When I shook it, it separated into small fragments so the whole thing looked like water and sawdust. And the smell was weird. It was rotten, simply, and it wasn't even hot outside. So I started preparing small portions: one flat teaspoon of fenugreek, 90 ml of water. It gives me about 20 ml of brew. I like my fenugreek brew to be intense, non-transparent.
Filtering it using a tea strainer was not enough so I usually use a syringe to separate the liquid from the powder that's on the bottom of a glass. Just remember: stir fenugreek only at the beginning, when it's hot. When it goes colder, there will be gel on the bottom of the container and if you stir it, it won't go down again.
After a few times I stopped measuring anything and I was preparing my brew at a guess.

I apply most of the brew before washing and the rest after. Fenugreek has not made my scalp dry, though I was sure it would.

I was trying to use fenugreek before every wash. I was leaving it on my scalp for 3 hours, at least. Sometimes it was more. Fenugreek dries, even if you apply a lot, so I didn't really have problems with going out. My hair was a bit glued sometimes, but I didn't mind. The smell is quite strong, though, so I was trying to plan the application in such a way that I didn't have to go out with the brew on my scalp ;) Once a week I was using Cerkogel before washing (for seborrhoeic dermatitis) and fenugreek was used after washing only. When I was applying fenugreek after washing it was on wet scalp and hair. This was it was totally invisible when my hair dried.

When it comes to the smell, it's bread-sticks to me. And of course curry chicken. After all, fenugreek is an ingredient of the curry spice blend. I have learned to react when someone called "Broth" and I choose summer for fenugreek scalp treatment in purpose. I don't have to go to classes :)

Accidentally, I have discovered that fenugreek helps me with my seborrhoeic dermatitis issues. I will post a separate entry about that. Thus, I will keep using it, once a week. It's enough to calm my scalp and too little to influence any other growth enhancing therapies I will do. 

And now, the effects!

In July my hair grew 2.5 cm (1"), in August it was 1.5 cm (0.6") and in September – 1 cm (0.4"), but I was using less fenugreek because of travelling. Even if we forget September, the August result is not much either. I had had 1.5 cm of growth without any supplements at all. So July is alone ;) and it can be an accident, therefore. Two or three times I had had this much growth without any treatments as well. So it's difficult for me to say anything about fenugreek and hair growth. But I have baby hairs! A lot of them! They are surely not accidental.

When I check all methods of enhancing hair growth that I want to check, I will surely use fenugreek again, for the baby hairs. I really like this treatment. The application is easy, the scalp massage is a pleasure. Teas are neutral for me, flax seed was a horror, but I really, really like fenugreek :)

I buy my powdered fenugreek seeds in an on-line pharmacy. They also have physical stores but on-line there are more products and everything is cheaper. Since originally it's a herb for digestive problems, I am sure you can get in in pharmacies and herbal stores. It's ridiculously cheap, a pack costs me less than a dollar. 

Komentarze

  1. "Króla Małżonka" - jak słodko :)
    Ja nie stosowałam kozieradki, zamierzałam zrobić sobie kuracje po wcierce Jantar ale dała takie super efekty, że pozostanę na razie przy niej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinno jeszcze być "Miłościwie nam panującego etc."
      Właśnie zaczęłam Jantar! :) Ciekawe czy u mnie zadziała na przyrost. Na razie, po kilku zastosowaniach, jestem prawie pewna że będę go nakładała raczej przed myciem, bo po mogę nałożyć tyle, że raczej nie ma szans zadziałać a kilka kropli więcej to już sklejone włosy :(

      Usuń
  2. haha, też stosowałam ją w wakacje - miałam bardzo poważne problemy z wypadaniem - ale czy pomogła? trudno stwierdzić, nie byłam regularna i przy tym stosowałam jeszcze kurację siemieniem, brałam tabletki, wcierałam olejek rycynowy... ale najważniejsze, że włosy już nie wypadają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wypadanie to chyba faktycznie najlepiej zastosować kurację uderzeniową i kilka rzeczy na raz... A w dociekanie co pomogło można bawić się później :)

      Usuń
  3. zamierzam stosować kozieradkę w tym miesiącu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. musze ją spróbować:)
    zapraszam Cię na rozdanie z błyskotką;)
    Musi uzbierac się 20 osób aby doszło do skutku;)
    pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja się do kozieradki jakoś nie mogę przekonać, nie wiem o co chodzi, bo nawet zapach aż tak mi nie przeszkadza... :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja próbowałam wcierac, ale zapach pozostaje na włosach... :(
    Gratuluję wytrwałości.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie mam nerwów do domowych wcierek/kosmetyków itd :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie wcieka za pierwszym razem wywołała baby hair i szybszy przyrost (stosowana jeden miesiąc), po przerwie już nie zrobiła dosłownie nic.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nie mogę się przekonać do tego zapachu ;-( no może kiedyś..

    OdpowiedzUsuń
  10. Też bardzo ja lubię, mimo zapachu;) Przyspieszała u mnie porost odrobinę i zmniejszała przetłuszczanie;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Podziwiam za pisanie po angielsku!

    OdpowiedzUsuń
  12. Zazdroszczę Ci tego, że nie masz problemu z wypadaniem. Ja co prawda już sobie z nim poradziłam, ale gdybym przestała się o to starać znowu traciłabym po 120 włosów dziennie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doceniam to, że nie mam tego problemu, naprawdę. Jakiś czas temu zauważyłam, że wiele, wiele osób narzeka na wypadanie włosów. I przestałam się dziwić, że jak jest nowa dostawa w Kalinie, to serum na wypadanie (i to na porost) znikają pierwsze, i to szybko.

      Włosy wypadają mi tylko kiedy nakładam odżywkę na skórę głowy, poza tym jest w normie. Ale za to paznokcie mam miękkie jak papier i w każdej chwili mogę, łącząc końcówki, je rozdwoić i zerwać wierzchnią warstwę w postaci płatka. Życie bywa sprawiedliwe :D

      Usuń
    2. A ja jak zawsze spóźniona... :D
      Na paznokcie absolutnie genialna jest odżywka Eveline 8w1! Uratowała moje (i kobietom w promieniu 2km ode mnie :D ) łamiące i rozdwajające się paznokcie, dodatkowo nałożona jako podkład pod lakier (także jako ostatnia warstwa na lakier) przedłuża jego trwałość.

      Polecam ją gorąco tym, które jeszcze jej nie znają, zarazem przestrzegam przed nadgorliwością - przy nadużyciu lub niewłaściwym stosowaniu może wywoływać krótkotrwały ból paznokci, tak więc należy zapoznać się z instrukcją :)

      Usuń
  13. u mnie kozieradka czeka w kolejce:D A kok bardzo fajny, mnie zawsze wkurzają baby hair wszęęęędzie:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie teraz też :( Mało kto wie, że to baby hairs, wyglądam po prostu jakbym zgubiła szczotkę do włosów.

      Usuń
  14. jak skoncze jantar od razu lapie sie za kozieradke ;d juz od jakiegos miesiąca czeka na swoja kolej w szafce ;D mam nadzieje, ze jednak u mnie bardziej wpłynie na przyrost włosów, zobaczymy;D

    OdpowiedzUsuń
  15. Zazdroszczę przyrostu...
    Ja niestety nie mogę jej stosować... Zapach rosołu towarzyszy mi nawet po umyciu włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam oj tam :) Dobry rosół nie jest zły ;)

      A tak poważnie... gdyby zapach mi przeszkadzał, taki argument wystarczyłby żeby nie stosować kozieradki.

      Usuń
  16. Uuh, pamiętam że moja przygoda z kozieradką skończyła się bardzo szybko - większe porcje się psuły po 3 dniach a na przygotowywanie jej codziennie/ co 2 dzień byłam zbyt leniwa.
    Bardzo nie lubię kiedy moje baby hair się popisują, mogę mieć całe włosy wygładzone a przy głowie mi sterczą takie drobniutkie pasemka, i to jeszcze tak wrednie spuszone dla kontrastu. Trochę jak na Twoim zdjęciu. Może wcierka po myciu by je spacyfikowała? Albo żel lniany, ale to znowu trzeba by co 2 dni pichcić.
    Trochę niemiło ze strony Twoich włosów że tak nagle urosły na początku kuracji a później już nie, przy sierpniowym pomiarze musiałaś być niezadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam, a nawet bardzo liczyłam na to, że zrobię sobie butlę kozieradki na dwa tygodnie i będę zadowolona z siebie. Ale nie! Nie ma tak dobrze. Co 2 dni musiałam się z tym bawić, ale jakoś bardzo mi to nie przeszkadzało. Właściwie wiele do roboty nie było.

      Cieszę się z perspektywy zagęszczenia włosów ale baby hairs wyglądają w tej chwili średnio. Właściwie jak albo nieuczesane włosy albo wręcz połamane, zaniedbane i suche. Staram się coś z nimi robić - szczotka, dziś nawet odrobina odżywki b/s... zobaczymy. Chciałabym mieć przerwę od baby hairs i dla odmiany dostać przyrost. W sierpniu byłam bardzo zadowolona. Nawet policzyłam sobie ile miesięcy zajmie mi dojście do 99 cm w tym tempie. A później klops. A jeszcze później podcięcie, i jeszcze jedno, i tyle z przyrostu :(:(

      Usuń
    2. Dużo pracy z tym nie ma, ale jak się jest leniem... Walczę z tym.

      Sądzę że jeśli masz włosy z tendencją do falowania to szczotka może wręcz zaszkodzić - u mojego chłopaka po czesaniu jego kręconych! włosów pozostają gładkie, grube loki bez odstającego włoska. A u mnie albo się robi jeszcze gorsza szopa, albo robi mi się wizualnie "przetłuszczona" tafla włosów na głowie... od której odstają wszędzie bh.
      Ja będę próbować jakoś je wygładzić żelem lnianym. Przetestuję i dam znać co i jak. Ale to jeszcze nie teraz - dziś ostatni test maski Gliss Kur którą dostałam od Ciebie. Chociaż to będzie chyba tylko formalność... W dodatku zorientowałam się ( wczoraj!) że na włosach przy głowie, tam gdzie odżywka nie sięga, widzę działanie szamponu - czy nie przesusza itd. Więc będę testować też szampony zanim przejdę do siemienia.
      Ja mam już policzone że jak będą rosły tak jak teraz to w czerwcu będę mieć już włosy do talii. Chociaż chłopak mi dzisiaj je zmierzył i wychodzi na to że przez 10 dni przybyło 1,5cm. A co do podcinania - nie podcinam, nie i koniec. Dopóki nie zobaczę mnóstwa rozdwojeń to ich nie ruszam.

      Przepraszam że tak w kółko rozwodzę się nad moimi włosami =D

      Usuń
    3. U mnie po przeczesaniu całych włosów szczotką nic dobrego nie powstaje :> Raczej puch, niż wygładzenie. Ale przy samej głowie robią się gładsze, chociaż jest cienka granica między gładkimi a ulizanymi i wyglądającymi jak przetłuszczone.

      Rozwódź się :) Ja się naprawdę cieszę z naszego gadania o włosach :) <3

      Usuń
    4. U mnie o szczotkowaniu suchych włosów na długości nie ma mowy. Przy skórze głowy bywa za to różnie. No, ale jak się już spuszą to przynajmniej widać ile mam baby hairów =)
      Ja zazwyczaj przekraczam tą cienką granicę, niestety.

      Usuń
    5. Napisałam opinię o masce którą od Ciebie dostałam. Jeśli masz duuużo czasu to zapraszam =)

      Usuń
    6. Powiem Ci jeszcze co do tej skali ocen że warto po każdym użyciu jakiegoś produktu wystawiać mu taką ocenę, a nie tylko jednorazowo pod koniec. Bo pod koniec możesz już nie pamiętać jakie wrażenia miałaś na początku.

      Usuń
  17. Właśnie tego szukałam. Dodaję Ciebie do mojej listy najlepszych blogów o włosach: http://najlepszeblogi-wlosy.blogspot.com/. Mam nadzieję, że znajdę u Ciebie jeszcze więcej ciekawych wpisów na ten temat. Pozdrawiam, Michalina.

    OdpowiedzUsuń
  18. ...i dlatego wróciłam do kozieradki!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja też stosuję kozieradkę od trzech miesięcy i też mam zauważalne baby hair :)

    OdpowiedzUsuń
  20. kozieradka jest dostępna w każdej aptece stacjonarnie w pl za 1,80
    tez zakupiłam i właśnie zastanawiam jak to się stosuje

    OdpowiedzUsuń
  21. Fenugreek... No proszę, nie dość, że poznaję tajniki pielęgnacji włosów, to jeszcze przy okazji podszkolę angielski. :D

    Śliczna spinka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)

      Angielska nazwa kozieradki uszczęśliwia mnie od kiedy ja poznałam :) Zabawne słówko :) "Greckie siano".

      Usuń
    2. Może faktycznie to rośnie w Grecji i pewnie kozy tym pasą =D bo kozie-radka. Czy ser feta powstrzymuje zatem wypadanie?

      Usuń
    3. Ale wewnętrznie czy jako okład na skórę głowy?
      :D:D

      Usuń
    4. Oczywiście że jako okład!

      Usuń
    5. Nie wiem, jak z okładem, ale wewnętrzną kurację mogę na sobie zastosować i przetestować ^^. I jestem pewna, że pizza jako maleńki dodatek do tego nie zaszkodzi. :D

      Usuń
  22. Zazdroszczę ci, że wszysttkie metody masz jużprzetestowane :) Mam tyle wlosowych checklist, że nie wiem w co ręce włożyc

    OdpowiedzUsuń
  23. ja własnie niedawno zaczęłam wcierać kozieradkę:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja jakoś nie mam cierpliwości do takich domowych wcierek, wybieram te gotowe :) Ale fajnie, że Tobie służą takie metody :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Słyszę tyle o kozieradce, muszę kiedyś wreszcie spróbować :)
    "Wyprowadzam baby hairs na spacer. Im też się należy ;)" - uśmiałam się hihi :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja dopiero zamierzam zacząć kurację z kozieradką:)

    OdpowiedzUsuń
  27. O.O kurcze, 2,5 cm na miesiąc to bardzo fajny wynik, u mnie naszczęście możne prawie taki dokonać za pomocą CP i nie trzeba nic wcierać :) tylko połykać :D

    OdpowiedzUsuń
  28. "Krol Malzonek", rozbawilas mnie :) Co do kozieradki, wcieralam ja kilka m-cy temu. O dziwo nie podraznila, ale tez w zaden sposob nie pomogla. Mi jej zapach przypomina magii ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Fajnie, że napisałas o kozieradce... ja wcierałam ją może 2 dni :P potem jakoś przestałam... Pachniała mi bardzo przyprawa magi :) Może się skuszę mam w domu to co kupiłam kiedyś :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Czy ktoś z Was stosował kozieradkę w kapsułkach? Natknęłam się na coś takiego i jestem ciekawa czy jest skuteczne http://www.apo-discounter.pl/bockshorn-tisane-plus-kapsuki-kozieradk-na-porost-wosw-p-45030.html

    OdpowiedzUsuń
  31. Oj kozieradka to dobry kompan, tylko szkoda, że tak śmierdzi ;x Jednak hamuje moje wypadanie, także i to jej moge wybaczyć ;p

    OdpowiedzUsuń
  32. hejooo na poczatku bład jest nbie stosuje sie nazwy hairs tylko hair :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "zyskanie szybszego porostu i baby hairs" Tam?

      Jeśli tam, to jest dobrze. Ja tego bardzo pilnuję bo razi mnie typowy polski błąd "My hairs are long", aaa, to aż zgrzyta. "Hair" używa się kiedy mówimy o włosach w całości a "hairs" raczej rzadko, w niewielu kontekstach, na przykład kiedy mówimy o pojedynczych włosach, "I have a few grey hairs at my temples". Ja tu nie piszę o moich włosach jako całości tylko o niektórych. Więc jest poprawnie.

      Osoby dla których angielski jest pierwszym językiem piszą tak, więc te dwa argumenty chyba załatwiają sprawę. :)

      Usuń
    2. Sprawdziłam każde użycie liczby mnogiej w tym poście i jest poprawnie. :)

      Usuń
  33. Widze, że dużo osób chwali wcierkę Jantar, chyba o niej pomyślę. Na razie "pod nóż" idzie kozieradka w tabletkach. Nie wiem czy jednocześnie próbować Jantar bo nie będę wiedzieć czego efekty będę widziec w razie czego.. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nawet nie wiedziałam, że kozieradka w tabletkach jest! :)
      Jakkolwiek jest to duża próba cierpliwości, polecam sprawdzanie metod przyspieszania porostu na początek osobno. Łączyć można później i wtedy już tylko te które na pewno działają :)

      Usuń

Prześlij komentarz