Maska Gliss Kur Oil Nutritive ~ Gliss Kur Oil Nutritive deep treatment

Pomiędzy momentem kupienia maski a jej użyciem odkryłam, że jest legendą w blogosferze. To dość ciekawe. Trudno ją dostać i może stąd magiczna aura wokół niej, bo właściwie w większości recenzji na jakie trafiłam dziewczyny piszą albo o przeciążeniu włosów albo o puchu. Znalazłam niewiele pozytywnych opinii.




Sama trochę się jej bałam, ze względu na masło shea. Nightblooming Panacea z tym właśnie masłem na pierwszym miejscu w składzie puszy mi włosy, jeśli użyję go jako oleju przed myciem. W końcu, z ogromną ciekawością i (Dickens!) wielkimi nadziejami (chciałabym zobaczyć produkt, który daje radę przeciążyć moje suche, lekkie, puszące się włosy;) ) użyłam maski w standardowy sposób: nałożyłam ją na 30 minut po myciu, z wprasowaniem.


Jedyne, do czego mogę porównać jej gęstość to serek topiony (znów jedzenie. Może powinnam oficjalnie przyznać, że blog jest włosowo-kulinarny?) Jest gęściejsza nawet od maski Biovax Keratyna i Jedwab czy Elseve Cement Ceramid. (Pierwsza się u mnie kompletnie nie sprawdziła, drugą uwielbiam.) Przez to jej wydajność jest o wiele większa niż w przypadku innych produktów, ale też trzeba ją dokładnie nakładać. Na początku zostaje na wierzchnich warstwach włosów, w ten sposób łatwo zacząć niepotrzebnie dokładać kolejne porcje. Sama musiałam się trochę napracować, żeby nałożyć ją na wszystkie pasma.



Efekt po wyschnięciu włosów był… średni. Schnąc, były napuszone, tak jak się obawiałam. Po wyschnięciu nieco się wygładziły, ale nadal było wizualnie gorzej niż bez żadnej odżywki (niestety). Nawet w dotyku włosy nie były gładkie.
A miało być tak pięknie. Miałam nadzieję, że coś dociąży mi włosy. Niestety… nie tym razem. Najwyraźniej masło shea nie jest dla mnie. Podzieliłam ją na trzy odlewki i wysłałam w ramach wymiany do koleżanek-blogerek :)


____________________ 

I bought this DT and it was waiting in a closet for a longer while before I used it. In the meantime I discovered it’s a legendary product for many hair lovers. It’s an interesting thing. The DT is hard to get and maybe this is what creates the aura of magic around it. Because when it comes to reviews… majority of the ones I have read say that this DT either weights hair down or makes it frizzy. I have found few positive opinions.


Since the description on the jar isn't in English, I will write a few words about it: it's supposed to prevent split ends (up to 97% less splits) and because of 7 oils regenerate the hair. It also has liquid keratin.

I was a bit afraid if it myself, since it contains so much shea butter. Nightblooming Panacea, based on the shea butter, makes my hair frizzy when I use it as a pre-wash oil treatment. Finally, with a considerable dose of curiosity and (Dickens!) great expectations (I’d like to see a product that can weight down my light, dry, frizzy hair) I used the masque in my standard way: I applied it on wet hair, I pressed it in and left it for 30 minutes after washing.



The only thing to which I can compare its density is processed cheese, the one that comes in blocks, usually wrapped in tin foil. (Oh dear, food again. Maybe I should officially admit that this blog, in truth, is about hair and food.) The DT is even denser than Biovax Keratin and Silk or Elseve Cement Ceramid. (The first one caused a disaster on my hair, but I love the second one.) That makes it really efficient, but you need to apply it carefully. At first it stays on outer layers of hair only, and it may make you add more portions, but that’s unnecessary, you just need to focus. I had to put some effort into applying it on all strands.



The effect was so-so. When my hair was drying, it was frizzy, as I had expected. When it was dry it became a bit smoother but still, it was worse than it is when I apply no conditioner at all. My hair wasn’t even smooth to touch.

It was supposed to be so great… I hoped something would weight my hair down a bit. Not this time, unfortunately. I have divided the DT into three portions and I sent them to fellow bloggers :)


Komentarze

  1. Mam odlewkę, ale boję się użyć - spodziewam się puchu i obciążenia, nie lubimy się z masłem shea, tak jak Ty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też shea jednak nie służy, i nie lubię aż tak gęstych produktów.

      Usuń
  2. U mnie zastosowana po myciu obciążyła włosy i ogólnie były jakieś dziwne ;) Za to przed myciem działa świetnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa jestem, jak sprawiłaby się na moich włosach. Nie wiem, jak reagują na masło shea, więc sama nie wiem, czy kupować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolejna recenzja tej maski którą czytam :) Jak mi się Kallos skończy to może się skuszę :)
    __________________________________________
    Zapraszam na moje pierwsze rozdanie: http://borsuk-testuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojeeej, robi puch :( Żadna maska nie przebije mojego ukochanego Kallosa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go długo nie doceniałam. Błąd. Ostatnio, w połowie drugiego opakowania (a używałam tej maski głównie do zabezpieczania włosów przed szamponem) coś zaskoczyło. No przecież ta śmieszna, prosta maska faktycznie jest genialna! :)

      Usuń
  6. U mnie oprócz masakry na włosach, masło shea sprawia mi mega wysyp na twarzy i dekolcie :(

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie tez niekoniecznie się spisała.
    Puch był i tyle.
    Mimo wszystko dobrze spisuje się nałożona na 2 minuty na same końcówki. Ujarzmia i wygładza :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Co to znaczy-z wprasowaniem? Wytłumacz nieuświadomionej.

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie działała najlepiej jako odżywka b/s(tylko na suchych, podniszczonych włosach) :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakoś nie ufał za bardzo tej marce

    OdpowiedzUsuń
  11. a ja bym z chęcią ją wypróbowała :)
    na chwilę obecną mam odżywkę z tej serii, która grzecznie czeka na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też trochę się jej obawiam, ale jestem dobrej myśli ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zapach jest piękny, ale mnie ta maseczka w ogóle nie pasuje, próbowałam ją aplikować na różne sposoby, a efekt zawsze mizerny.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie przepadam za maskami Gliss Kura, zawsze obciążają mi włosy i wyglądam jakbym ich nie umyła (mimo że stosuje je przed myciem!). Odżywki działaą podobnie, a po szamponach mam łupież :(
    PS. Możesz objaśnić co to znaczy "z wprasowaniem"? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak splaszczasz włosy między łapkami wciskając produkt do partii, które pozostały gołe:D

      Usuń
  15. Henri u mnie podobnie jak u Ciebie sprawdzał się Gliss Kur Oil Nutritive, solo bardzo mi puszył włosy, ale mimo to błyszczały. Też mam właśnie ten problem co Ty, wiecznie fruwające, zbyt lekkie i trudne w dociążeniu końcówki. Nie wiem czy próbowałaś, ale mi ostatnio bardzo pomaga Nivea long repair, końce są idealnie dociążone, ale nie oklapnięte. Nie mogę jej jednak używać co mycie, bo ma keratynę i po kilku użyciach pod rząd włosy są przeproteinowane. Jakby była taka Nivea bez keratyny, o tym samym składzie to byłoby wyśmienicie :) Ale może właśnie sęk tkwi w tej keratynie? :) W każdym razie jest najlepsza, mimo iż napakowana silikonem, ale dla moich końcówek to niestety priorytet :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojejku, miało być "nie sprawdzał" :P :)

      Usuń
    2. Nivea jest moim bożyszczem, jesli chodzi o odżywki. Używałam póki co trzech, wszystkie są cudowne. Na liście zakupów mam jeszcze parę :> Long Repair ma u mnie trzy serduszka. Więcej się nie da. To jak hotel sześciogwiazdkowy :)

      Usuń
    3. Mam włosy też puszące i mam pytanie, czy ta odżywka Gliss Kur Oil Nutritive tylko, że w sprayu próbowałaś ?

      Usuń
    4. Mam pytanie, czy ta maska ma masło shea ?
      http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=42467

      Usuń
    5. Nie ma :)

      Odżywki GK Oil Nutritive w sprayu próbowałam wieki temu, tak z 4-5 lat, tuż przed włosomaniactwem, i pamiętam, że podkreślała mi fale. Ale zużyłam całe opakowanie, więc nie mogła być zła bo nawet bez włosomanii zauważyłabym wkurzające napuszenie.
      Używałam też ich serum w sprayu z linii Oil Nutriitive, całkiem niedawno, ale nic nie robiło, pomimo 7 olejów dość wysoko w składzie i silikonu jeszcze wyżej.

      Usuń
  16. Taki ładny skład a taki bubelek :(

    OdpowiedzUsuń
  17. U nas nie ma problemu z jej dostepem, dzisiaj nawet kolejne raz wahalam sie, czy kupic ta maske ;) Moje wlosy lubia shea, jednak najpierw wykoncze zapasy ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak to jest z tymi maseczkami-widmami;) Pewnie przez trudną dostępność ludziom tak bardzo zależy, żeby akurat tę przetestować:D Ja poluję na aloesowego natur-vital, kiedyś udało mi się dorwać na allegro, teraz nie mogę nigdzie znaleźć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dlatego, pomimo cudownych recenzji, wykreśliłam ją z listy zakupów. Jak mam za nią biegać... :)

      Usuń
  19. Też czytałam same niepochlebne opinie na jej tema, dla tego jakoś mnie nie kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. mogę zadac niedyskretne pytanie? nie dlatego, ze jestem wscibska ale sama mam wlosy krecone za talie i idzie mi sporo odzywek, np. maska Biovax starcza na 5 uzyc (250 ml), ile mniej więcej pieniędzy wydajesz miesięcznie na kosmetyki do wlosow (oleje, szampony, odzywki itp.)? i na ile starczyłby Ci taki olejek Alterra, cala pojemność, mi na 4 uzycia i szkoda kasy, a działa tak dobrze...:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi 200 ml maski/odżywki starcza też na 4-5 użyć. Czyli panicznie mało. Nie jestem w stanie na razie powiedzieć ile wydaję miesięcznie, bo nie kupuję produktów co miesiąc. Od ponad roku na przykład mam wielki zapas odzywek, które kupiłam w krótkim czasie na promocjach i używając kuponów (SuperPharm :) ) itp. Ale niedługo zapas się skończy i na odżywki pewnie będę wydawała ok. 40 zł miesięcznie. Szamponów też lubię mieć zapas, kupuję więcej co kilka miesięcy i otwieram pojedynczo, po kolei. Ale jeden (400 ml, 19.90 zł) starcza mi na 3 miesiące. Oleje... Też póki co mam zapas, ale gdyby zdarzyło sie tak, że musiałabym kupować co miesiąc, będę stawiała na duże i tanie (winogronowy, babydream), a droższe od czasu do czasu. Niech będzie 15 zł.
      Teoretycznie wyszło sporo, powyżej 50 zł razem z szamponem. Dla mnie to dość dużo, ale na szczęście robię co jakiś czas większe zakupy i wychodzi taniej. Dużo taniej :)

      Szampon wiem na ile mi starcza, maska też, ale z olejem nie wiem. Zalezy od sposobu aplikacji, np. na mokro schodzi mi więcej. Ale chyba jednak Alterra starczyłaby mi na więcej niż 4 użycia. Miałam odlewki, 2, i oszczędzałam je bardzo. Okazały się wydajne.

      Usuń
  21. Hej, przepraszam, że Ci to piszę, ale od jakiegoś czasu mam wrażenie, że dodajesz sporo recenzji kosmetyków, których ja już na pierwszy rzut oka wolałabym nawet nie wypróbowywac mając wlosy takie jak Ty (mam bardzo podobne, pisze podobne bo wiadomo, że każde są chociaż nieznacznie inne). Nie piszę tego, żeby zrobic Ci przykrośc, ale zastanawiam się, czemu z takim uporem traktujesz swoje włosy np. produktami z masłem shea?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co przepraszać ;)
      Dopiero przy tej masce zauważyłam, że moje włosy nie lubią masła shea. Wcześniej jakoś nie zwróciłam na to uwagi, w ogóle dopiero niedawno zebrałam się do przestudowania listy olejów według nasycenia i przeznaczenia z dopasowaniem do porowatości :)
      Staram się maniacko nie wczytywać w składy bo moja wiara w możliwość przewidzenia działania na ich podstawie jest niewielka. Niczego z masłem shea wysoko na liście już nie tknę, ale reszta... Właśnie. Jakich jeszcze produktów byś na moim miejscu nie użyła, a jakich z kolei tak? Może, skoro mamy podobne włosy, to mi pomoże znaleźć dobrze działające odżywki i maski? :)

      Usuń
  22. Nie miałam jej, ale jakoś mnie kusi wciąż ;-D

    OdpowiedzUsuń
  23. Ciekawe jak na mnie zadziałałoby masło shea? Na moje włosy też zużywam mnóstwo odżywek i masek!

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo lubię tę maskę! Gdybym miała ją nakładać na skalp, to miałabym gotowy przyklap, ale za to na długości idealnie mi się ona sprawuje :)

    OdpowiedzUsuń
  25. mam jej odlewkę i użyłam raz. szału nie było i jakoś nie lubię wracać do kosmetyków, które mnie nie uwiodły, ale będę musiała wykończyć ją :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz