Recenzja: Oliwka Johnson's do włosów ~ Review: Johnson's baby oil for hair

Pobiegłam do Tesco po oliwkę chyba wiosną, kiedy na LHC wyczytałam, że olej mineralny może być ratunkiem dla końcówek. Zmiękcza je, wygładza i pomaga przetrwać czas między podcięciami zwłaszcza osobom, które postawiły na mini-podcięcia zniszczonych końców, zamiast jednego dużego. Kiedy pierwszy raz nałożyłam kilka kropel oliwki na mokre końcówki po myciu efekt był dokładnie taki, jaki miał być. Miałam miękkie, gładkie końce…i nigdy później nie udało mi się tego powtórzyć. Oliwka albo nie robiła nic albo zostawiała włosy tłuste. Nie mogłam znaleźć idealnej dawki.

I tak stała w szafie kilka miesięcy. W końcu postanowiłam ją zużyć. Duży wpływ miała na to Gapa, która pod postem ze zdjęciami mojej kolekcji kosmetyków zapytała jak oliwka działa na moje włosy. Tak pojawił się pomysł nałożenia jej na całą długość. W końcu wiele osób chwali sobie naftę kosmetyczną… Potrzebowałam trochę czasu, żeby przekonać się do nałożenia sztucznego oleju na włosy. Wyszłam z założenia, że naturalne są dużo lepsze. Ale i tak spróbowałam, bo staram się nie zakładać niczego patrząc na skład ;)

Pierwszy raz użyłam oliwki na sucho, na 3 godziny przed myciem. Zmyłam ją odżywką Fitomed do włosów ciemnych, która przesuszała mi włosy wiec starałam się ją zużyć, a po myciu nałożyłam znów tę samą odżywkę. Po oliwce było lepiej. Minimalnie lepiej, ale widocznie. Włosy były gładsze, mniej napuszone.

Przetestowałam ją też na mokro. Nałożyłam oliwkę na mokre włosy, po prawie trzech godzinach zmyłam odżywką Mrs Potters Ginko Biloba i Keratyna. Podczas płukania włosy były niesamowicie gładkie ale nie czułam, żeby oliwka się nie zmyła. Podczas schnięcia z kolei miałam wrażenie, że włosy są tłuste. Kiedy wyschły okazało się że faktycznie olej nie do końca się zmył a nieobciążone pasma włosów są napuszone. Po samej odżywce Mrs Potters do włosów farbowanych jest lepiej (jest wręcz genialnie, kocham ją) więc… parafina chyba jednak nie działa dobrze na moje włosy. Właściwie w tym przypadku, wyjątkowo, nawet gdyby działała dobrze nie używałabym jej często. Wolę naturalne oleje. Dlatego też nie przepadam za odżywkami mającymi wysoko w składzie olej mineralny. Czuję się nieco oszukana takim wypychaniem produktu parafiną. Z tego powodu nie używam większości odżywek bez spłukiwania Ziaji... poza tą fioletową, do włosów niesfornych, która jest fantastyczna :)

________________________

I think it was Spring when I ran to Tesco to buy Johnson’s baby oil. I read on LHC that mineral oil can be a miracle for ends, making them smoother and softer. It helps to get through the time between trims, which is great especially for those who micro-trim old damaged ends instead of doing one big chop. So, when I first applied the oil on my wet ends the effect was just like in descriptions. I had soft, smooth ends… and I have never managed to get that result again. There was either no effect or I was getting over-oiled ends. I couldn't find the perfect dose.

So the bottle was in a closet for a few months. Finally, I have decided to use it up. Gapa inspired me to do that when under the post in which I showed you my hair products collection she asked how the oil works for my hair. That’s how I came across the idea of applying it all over my hair. After all, many people swear for mineral oil. I needed some time to convince myself to apply a synthetic oil on the hair. I assume that natural ones are much better. But I tried it, nevertheless, because I try to avoid making assumptions on the basis of an ingredients list :)

The first time: I applied the oil on dry hair, 3 hours before washing. I washed it off with Fitomed herbal conditioner for dark hair and I applied the same conditioner after washing. Generally, it dries my hair out so I was trying to use it up fast and that's why I took it as the first C as well. But with the oil it was better. Only a bit, but the difference was observable. My hair was smoother, less frizzy.

I also checked how baby oil works when applied on wet hair. I applied it and washed it off after almost 3 hours with Mrs Potters Ginko Biloba and Keratin conditioner. When I was rinsing my hair, it was really smooth but I did not feel any oil on it. When it was drying I had the impression that my hair was greasy. When it was dry, indeed, it turned out that the oil did not wash away completely. Those strands that were clean were frizzy. It was not so after the Mrs Potters conditioner alone (it’s genius and I love it). So… I think paraffin does not work good for my hair. As an exception, in this case I would not be using it often even if it did. I prefer natural oils. This is also why I am not a fan of those conditioners that have mineral oil high on the INCI list. I feel a bit cheated when someone fills a conditioner up with paraffin. So I don't use most of Ziaja leave-ins... apart from the violet one, for frizzy hair, which is amazing.

Komentarze

  1. Ja jakoś jestem na nie, co do nakładania parafiny na włosy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje włosy lubią parafinę i im nie przeszkadza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam krótką przygodę z olejem amla, który nie robił nic - ani dobrze, ani źle. Jednak z czasem moja skóra głowy zrobiła się bardzo wrażliwa, a że mam nadal raczej krótkie włosy, nie jestem w stanie nałożyć czegokolwiek ze stuprocentową pewnością tylko na długość włosów. Dlatego nie używam kosmetyków z parafiną (choć niechcący kupiłam jakiś czas temu maskę z tym składnikiem). Uznaję ją tylko w kremach do rąk, a i to sporadycznie. Oliwkę bambino, którą dostałam kiedyś dla Zo zużywałam do czyszczenia drewnianego grzebienia oraz polerowania drewnianych mebli ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie tez parafina się nie sprawdza. Przy twardej wodzie daje ładny efekt na 1 dzień ale na drugi.. siano;d Przy miękkiej w ogóle puch;)

    OdpowiedzUsuń
  5. moim włosom parafina nie przeszkadza ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja olejuję włosy tylko oliwką Babysrem i nakładam na skalp olejki łopianowy z GP, a teraz spróbuje kupić jakiś nowy olej, chyba skuszę sią na lniany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj:) U mnie na długości się sprawdził, na końcówkach nie. Może i dla Ciebie zadziała dobrze :) W końcu mamy podobne włosy!

      Usuń
  7. Może to i lepiej, że Ci się nie sprawdziła, przynajmniej nie kusi Cię żeby często nakładać parafinę. :P
    ps. Dziękuję za miłe słowa, to cudowne uczucie, kiedy mówisz, że mogę być Twoją motywacją. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak sądzę :) Przynajmniej mnie nie kusi, mam spokój, wiem, że jest kiepsko i zostanę przy naturalnych olejach.

      Znając mnie będę wracała do Twojego wpisu i jeszcze kilka razy Ci to napiszę, bo naprawdę mam nadzieję, że nie jest tak źle żebym swoich włosów nie mogła doprowadzić do takiego stanu, w jakim są Twoje. A są cudowne! :) Może ze względu na fale nie będę miala gładkiej rafli (chlip) ale chociaż porównywalną cudowność, plus fale :)

      Usuń
  8. Jakos nie moge sie przekonac do parafiny - nawet pq zle dziala

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja na końcówki używam masła shea. Krótkie włosy oznaczają jedno: cieniowanie i degażowanie, fajnie to wygląda, gdy są krótkie, ale gdy chce się zapuścić, wyjście z tych warstw to dramat, zwłaszcza dla włosów falowanych. Teraz mam długość do ramion. Warstwy trochę w międzyczasie wyrównałam (mam cudowną fryzjerkę, która za każdym ciachnięciem pyta: "Obcinam tyle a tyle, na pewno tyle pani chce?"), ale nadal są tendencje do strzępienia.

    Masło nakładam na noc. Surowe shea nie jest nawilżaczem: jak to gdzieś przeczytałam na stronie amerykańskiej... not a moisturizer, but a sealant! No właśnie, też mam takie wrażenie, że to jest dopiero prawdziwa ochrona. Muszę rozetrzeć masło w rękach i wetrzeć dość stanowczo w końcówki. Pod koniec są trochę pokawałkowane, ale nie przejmuję się tym. Rano po maśle nie ma śladu. Tylko miękkie końce. Poza tym wiem, że należę do mniejszości, ale ten zapach uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, na zagranicznych stronach mocno podkreśla się to,że oleje nie nawilżają :-) Coś, co tak bardzo ucieka od wody nie wnosi jej do włosa. Bezpośredniego nawilżania nie ma.
      Miałam masło shea, bo kupiłam je podczas pierwszego wielkiego zamówienia z ZSK, a zanim go użyłam okazało się ze moje wlosy puszy niemiłosiernie ;-)
      Jak pachnie shea? Moje trzymane w lodówce nie pachniało mocno, więc nie pamiętam ;-)

      Usuń
    2. Jeśli kupowałaś z ZSK surowe, to pewnie miałyśmy to samo. Też trzymam je w lodówce, ale przenoszę małą część do osobnego pojemnika (uwielbiam apteczne pojemniki na mocz, hehe :), bo wtedy mogę mazać w nim palcami i nie muszę się bać o kontaminację całości. Jak pachnie? O matko, trudno mi do czegokolwiek porównać. Kojarzy mi się z ciepłą wilgotną ziemią. Lubię takie zapachy, ale chyba jestem w mniejszości. Na przykład olejek arganowy również pachnie dla mnie ciepło i woskowo, a innym zalatuje łajnem... Podobnie z Sesą :)

      Usuń
    3. Czystego arganu nie wąchałam, koktajl do końcówek Natura SIberica ma go na 1. miejscu i pachnie słodko i kozą, co mnie rozbawiało :) Lubię zapach kozieradki. :)

      Usuń

Prześlij komentarz