Recenzja: odżywka Aussie Miracle Moist ~ Review: Aussie Miracle Moist conditioner

Czytałam o odżywkach i maskach Aussie na zagranicznych forach, wiem, dla wielu osób Aussie 3MM Reconstructor to ten cudowny produkt, do którego zawsze wracają. Szukałam na allegro, planowałam zakupy na kiedyś, aż w czewrcu Aussie rzuciło się na mnie w Rossmannie. Święto!:) Dopiero później zobaczyłam w gazetach reklamy, zapowiadające wejście marki do Polski.

Odżywkę nakłada się łatwo, ma dobry poślizg, ale ledwie czuć ją na włosach. Chciałoby się dokładać i dokładać nowe porcje. Pewnie bym to robiła gdyby nie fakt, że miałam tylko opakowanie 75 ml i wiedziałam, że ledwie starczy na 2 użycia.

Pierwszy raz: użyłam jej jako 2. odżywki w OMO, a pierwszą był balsam Mrs Potters Aloes i Jedwab. Wprasowałam ją, trzymałam pół godziny. Włosy były dość napuszone, zwłaszcza końcówki, chociaż nie było tak źle żebym nazwała to efektem włosów bez odżywki.

Drugi raz użyłam tylko odżywki Aussie, bez Mrs Potters jako 1. O w OMO. i było wyraźnie lepiej. (Jednak Mrs Potters Aloes i Jedwab podsusza włosy, tak jak robiła to odżywka Unique. Obie psują działanie drugiej odżywki w OMO, upewniłam się po kilku testach.) Włosy były gładsze, błyszczące. Efekt był dobry, dosyć blisko bardzo dobrego, zwłaszcza dzień po myciu, kiedy włosy bardziej się wygładziły.


Miałam wobec niej najmniejsze oczekiwania z trzech produktów Aussie, które kupiłam. Po pierwsze, jest tylko odżywką. Po drugie, jest oparta na alkoholu cetylowym, a wolę stearylowy, ewentualnie cetearylowy. (Chociaż, co ciekawe, w odżywce Aussie znajdziemy wszystkie trzy. Pozostałe dwa są nieco dalej na liście składników.) Zauważyłam jakiś czas temu, że alkohol bazowy ma największe znaczenie, jeśli chodzi o działanie odżywki czy maski na moich włosach. Ułatwia to wybór produktu (chociaż odżywek na alkoholu stearylowym znalazłam niewiele) ale nie jest pewną na sto procent regułą. Największe znaczenie ma dla mnie drugi składnik po wodzie, czyli najczęściej alkohol, ale reszta składu również ma wpływ na działanie. Nie jest tak, że nie ma co wysilać się i szukać odżywek pełnych ekstraktów, olejów i tak dalej. One też mają znaczenie. I okazuje się na przykładzie Aussie, że alkohol cetylowy też może dać dobre efekty.

Podsumowując, odżywką Aussie jestem całkiem pozytywnie zaskoczona. Efekty po pierwszym użyciu były kiepskie przez balsam Mrs Potters z aloesem i jedwabiem. Za drugim razem produkt użyty solo nieco wygładził włosy i dodał im trochę blasku. To więcej niż się spodziewałam, ale za mało, żeby powrócić do odżywki Moist nawet, gdyby była tańsza.

Dostępność jest dobra, produkty Aussie są w Rossmannie. Za swoją miniaturową wersję (75ml) zapłaciłam 12 złotych, była to „cena na dzień dobry”. Obecnie cena dużego opakowania odżywki to 27.99, w promocji 19.99. Dla mnie to za dużo żeby ponownie kupić Aussie Miracle Moist.

_______________________

I have read good things about Aussie products on foreign websites. I know that for many people Aussie 3MM Reconstructor is the miracle product, which they always buy. I was searching through on-line shops, planning to buy some Aussie stuff in the future. One day Aussie bottles said „Hi!” to me when I was in a Rossmann chain drugstore. Christmas in June! Later I saw ads saying that Aussie enters the Polish market.

What the manufacturer promises is smooth, soft and heavily moisturised hair. The conditioner contains a few natural extracts.

The conditioner is easy to apply, it goes smoothly on the hair though it soaks in and I wanted to add more and more. I would do that, but I had only the small, 75 ml bottle, and I knew it was enough for two washes only.
The first time: Aussie was the 2. C in CWC, the first conditioner being Mrs Potters Aloe Vera and Silk. I pressed it in, kept it for 30 minutes, rinsed… any my hair was frizzy, especially the ends, but it wasn’t bad enough to call it „no conditioner effect.”

The second time: I used it alone. And it was much better! (After a few tests it turned out this version of Mrs Potters conditioner dries my hair out and ruins effects of any conditioner I use it with.) When I used Aussie alone it left my hair smooth and shinier than it usually is. It was good, especially on the second day after washing, when it became even smoother.

From the three Aussie conditioners I have bought, I expected this one to give me the poorest results, since it’s just a conditioner. Secondly, it’s based on cetyl alcohol, and I prefer stearyl alcohol or cetearyl alcohol. (Interestingly, you can find all three in Aussie Miracle Moist. The remaining two alcohols are a bit further down the list.) I have noticed that the base alcohol means a lot, when it comes to the effects a conditioner or a DT gives me. This makes it easier to choose a product (though I haven’t found many products based on stearyl alcohol) but it’s  not a solid rule. The second ingredient (which is most often an alcohol) matters most, but the rest also affects how a product works. It’s not that I won’t take effort to seek for conditioners full of oils, extracts and other types of good stuff. The rest also matters. And, as the example of Aussie Miracle Moist shows, cetyl alcohol-based conditioners can also work well.

To sum up, the Aussie Miracle Moist conditioner surprised me. Effects after the first try were poor because of Mrs Potters Aloe Vera and Silk conditioner. The second time, I was left with smooth and shiny hair, which was more than I had expected, but not enough to make me buy the conditioner again, even it if was cheaper.

It’s relatively easy to get, in Poland Aussie products are available in Rossmann and they are quite popular abroad. I paid 12.99 for my mini-version, which is a lot, and it was just the entry prize. Now all of the products are much more expensive, full-size 200 ml bottle of conditioner costs 27.99, or 19.99 if there's a sale. That’s way too high price for me, and I don't think I will buy Aussie Miracle Moist again. 

Komentarze

  1. Czytałam gdzieś, że testują kosmetyki na zwierzętach, więc podziękuję :c
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej nie kupie. Na blogu ciasteczka pytałaś o nowy detergent w szamponach NS. Odpisałam Ci tam :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdyby nie to, że jest cała masa o wiele tańszych kosmetyków to może bym i spróbowała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Spory wydatek, ale byc moze kiedys sie na nia skusze ;)

    W Kalinie rzeczywiscie nadal brak skladow pod szamponami ;( Moze jeszcze to uaktualniaja? Jesli Ci bardzo zalezy, zeby poznac nowe NS, moze sprobuj do Nich napisac w tej sprawie :)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy mi wybitnie, więc napiszę maila :) Zaraz.

      Usuń
    2. Mam nadzieje, ze Ci szybko odpisza :)

      Usuń
    3. Ja też. Dam Ci znać, i Ciasteczku też, jak już odpiszą :)

      Usuń
    4. O super - będę bardzo wdzięczna :*
      W związku z tą całą aferą dalej pozostałam bez odżywki, i teraz zastanawiam się czy może by uderzyć w Planeta Organica? Składy tych produktów dalej wiszą na Kalinie, więc te może się nie zmieniły.

      Co do Aussie to faktycznie w Rossmanie patrzą na mnie ich kosmetyki, ale ceny moim zdaniem są wygórowane.

      Usuń
    5. Cena na dzień dobry, na spróbowanie cudu zza oceanu była znośna, ale teraz... Nie :)

      Z odżywkami jest o tyle dobrze, że jest jeszcze kilka porządnych firm. Weźmy propolisowe Babuszki Agafii, Planeta Organica obie serie (i ta z pompką i ta w kolorowych butelkach- rokitnik itd.)... Spróbuj :) Chociaż... nie wiem czy nie warto sprawdzić czy ich składy też się nie zmieniły. Może UE tknęła wszystkich producentów?

      Usuń
    6. Wstępnie zdecydowałam się na Planeta Organica seria z rokitnikiem (obecnie testuję sam olejek i jest rewelacyjny). Własnie napisałam do sklepu Bioarp (w którym chciałaby zrobić te zakupy) zapytanie odnośnie składów. Mam nadzieję, że odpiszą szybko.

      Usuń
  5. oj cena rzeczywiście niezachęcająca:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie? Importowane dobrodziejstwa... Zaszalałam raz, ale na regularne kupowanie te ceny są zbyt wysokie.

      Usuń
  6. To bardzo ciekawy wniosek z rodzajem alkoholu w składzie! Sama bym na to nie wpadła, będę musiała zwrócić uwagę, który z tłuszczowców jest w lepszych dla mnie odżywkach, jakoś wcześniej na to nie wpadłam. Na szczęście mam proste włosiska, więc odżywki w najgorszym razie nie robią nic ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet nie pamiętam jak to zauważyłam :) Ale dość dawno na to wpadłam, sprawdzałam długo, i zasada działa. Nie zawsze i nie w obie strony, ale w większości przypadków się sprawdza :)

      Usuń
  7. Nie kuszą mnie jakoś te produkty...
    Wolę delikatniejsze (jak dla moich włosów) np. Stapiz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że maska Stapiz ma teraz alkohol izopropylowy? :(

      Usuń
    2. Niestety tak i to aż na 3 miejscu po wodzie. Pogrzało ich :< a taka dobra maska była... ciekawe czy te inne stapizy co im nie wwalili IPA też tak dobrze działają.

      Usuń
    3. Serio aż tak wysoko?!!
      Klapa! Mogę zaryzykować produkt z IPA jeśli jest nisko w składzie, nie ma co panikować, ale to już przesada.
      Ciekawe właśnie. Co oni jeszcze mają? Wersję do farbowanych i do blond chyba.

      Usuń
  8. A mnie mimo wszystko kusi ;-) i pewnie kiedyś kupię ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cena masakryczna. Choć chęć wypróbowania wielka, to podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cena i umiarkowanie dobra opinia nie zachęca. Wolę za taką cenę kupić któryś z rosyjskich kosmetyków, które mam dostępne stacjonarnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem zajęta zazdroszczeniem Ci :)
      Chociaż kilka produktów też mam dostępnych stacjonarnie w mieście rodziców! :)

      Usuń
  11. Miałam tą odżywkę i byłam bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bez porządnej promocji nawet bym na to nie spojrzała;) Chociaż prawdziwe "miracle moist" zawsze mile widziane!

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie miałam tej odżywki, ciekawy produkt.
    Też stosuję czasem metodę OMO, jednak nie podczas każdego mycia.
    Pozdrawiam i obserwuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie rozumiem, czemu te kosmetyki zrobiły taką furorę, skoro nikt nie jest z nich zadowolony.

    OdpowiedzUsuń
  15. dla mnie te kosmetyki z Aussie są zdecydownie za drogie, nie stosowałam jeszcze nic z tej firmy ale po co jeżeli w drogeri można kupić bardzo fajne odżywki o połowę tańsze :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Testowanie rozpoczęte!!!! Umyłam głowę, później odżywka - efekt super puszyste i lśniące włosy. Jedyny minus na razie to okropny zapach przypominający gumę balonową z czasów PRL-u. Na prawdę - czuję ten "smród" w całym domu - okropne!!!! Jednak za końcowy zniewalający efekt na głowie ocena jak najbardziej pozytywna!!! wioletka TRND

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie trzy odżywki Aussie których póki co próbowałam pachną podobnie :) Też kojarzę ten zapach z gumą balonową, ale wolę lżejszą wersję, jak w masce Stapiz Sleek Like :)

      Usuń
  17. Ja mam mieszane uczucia co do produktów Aussie. Więcej na ten temat napisałam tutaj: http://carmentestujekosmetyki.blogspot.com/2016/10/aussie-3-minute-miracle-moisture.html
    Bardzo proszę o dodanie do obserwowanych ;) Oczywiście zrobiłam to samo :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz