Lawendowa płukanka do włosów ~ Lavender hair rinse

Po płukance lawendowej nie spodziewałam się fantastycznych efektów. Internet mi nie pomógł w kwestii jej działania, znalazłam kilka przepisów, według których ta płukanka miała działać zmiękczająco. Na miękkości włosów mi specjalnie nie zależy (wolę dociążone, gładkie) ale lubię zapach lawendy… nawet jeśli jest to zapach saszetek antymolowych ;)



Próba pierwsza

Maska, jakiej użyłam po myciu to dobrze sprawdzony Stapiz Sleek Line Repair & Shine. Herbatę przygotowałam z 2 łyżek suszu (z apteki) i 2 szklanek wody. Gotowałam ją jakieś 5 minut i zaparzałam dłuższą chwilę. Do płukania rozcieńczyłam 1:1 z wodą źródlaną (po szklance). Spłukałam jak zwykle wyłącznie długość włosów, czubek głowy załapał się przypadkowo.

Włosy były dość gładkie i trochę bardziej mięsiste, ale końce lekko przesuszone, co po samym Stapizie się nie zdarzało.



Próba druga

600 ml wody źródlanej + 2 łyżki suchych kwiatów lawendy. Po ugotowaniu zostało 300 ml naparu. Do płukanki wzięłam połowę porcji herbaty lawendowej (150 ml) i rozcieńczyłam z 300 ml wody źródlanej. Herbaty nie spłukałam wodą z kranu.

Przed płukanką użyłam maski Biovax do włosów ciemnych (wprasowana na 30 minut), która zazwyczaj zostawia je gładkie i bardzo, bardzo błyszczące.

EFEKT: Znów lekki przesusz, końcówki są mniej zadowolone niż po samej masce L’Biotica. Płukanka lawendowa jest najwyraźniej wysuszająca.

Do tego zapach nie zostaje na włosach, ani trochę, więc główny cel płukanki przepadł. Sama więcej jej nie użyję, ale jeśli macie włosy odporne na wysuszanie przez zioła, warto spróbować. Być może otrzymacie mięsiste, gładkie włosy bez wysuszenia końcówek :)
_________________________

I didn’t expect much. In the Internet I found few recipes for lavender rinse for hair, which were all described as softening. Well, I do not particularly care to have soft hair (I prefer it to be heavy and smooth). But I like the smell of lavender… even if it’s actually the smell of the anti-cloth moth bags we put in our wardrobes ;)



Take one

The deep treatment I used after washing was Stapiz Sleek Line Repair & Shine, one I know well. I prepared the lavender tea using 2 tablespoons of dry flowers (from a pharmacy) and 2 cups of water. I let it boil for 5 minutes maybe and then I kept it covered, so that it became quite strong. To rinse my hair, I took 1 cup of spring water and 1 cup of the tea. As usually, I rinsed only my length, but the top of my head also received a bit of lavender, accidentally.

The length of the hair was quite smooth and bouncy, but the ends were dried out a bit, which wasn’t happening when I was using Stapiz deep treatment alone.



Take two

I took 600 ml of spring water and 2 tablespoons of lavender flowers (dried). When it was ready, half of the water had evaporated, so I was left with 300 ml of lavender tea. I took half of it (150 ml) and added 300 ml of spring water to make the hair rinse. I didn’t follow the lavender rinse with a tap water rinse.
The mask I used before the rinse was L’Biotica Biovax for dark hair (pressed in, kept for 30 minutes), which in general works great for me, leaving my hair smooth and very, very shiny.

Effects: My hair is a bit dry again and the ends are less happy than they are with L’Biotica deep treatment alone. So, lavender rinse is a drying one.


Plus, the smell does not stay on hair, so the main goal was not achieved. I will not use this rinse again, but it your hair is not easily dried out by herbs, try it. Maybe you’ll simply have bouncy, smooth hair, without the dryness on ends :)

Komentarze

  1. Lawenda chyba na trądzik dobra? W każdym bądź razie coś z twarzą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, bo myślałam, że to coś nowego, czego warto spróbować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy nowe nie wiem, ale spróbować warto! :)

      Usuń
  3. Moje włosy są również podatne na wysuszenie, także zapewne się nie skuszę...chociaż zastanawiam się ostatnio nad rozpoczęciem stosowania płukanki rumiankowej, bo bardzo ściemniały mi włoski, jak to zwykle na zimę, także zobaczę :)
    Henri a stosowałaś maskę Natur Vital Aloesową? Masz jakieś zdanie wyrobione na temat aloesu? :)

    Martusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Natur Vital się nie dostałam, ale sok aloesowy przetestowałam na kilka sposobów. Wczoraj skończyłam eksperyment :) Jest dziwnie. Zależnie od sposobu użycia efekty są różne. Mam już ułożony wpis, przetłumaczę w święta i wrzucę :)

      Usuń
  4. Lawendowy zapach włosów - marzenie... :) Szkoda, że sie nie udało. Pozostaje tylko wpleść jakąś saszetkę antymolową we fryzurę :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli nie chcesz przesuszać końców, to raczje uderze w jakieś śluzorodne:P
    Szkooda, że zapach nie zostaje, też lubię lawendę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hm, szkoda. Ja robię płukanki z rumianku aktualnie i nieco wygładzają i zmiękczają niesforne kosmyki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lawendy jeszcze nie kupowałam, ale z tej firmy w aptece zielarskiej kupuje kwiaty nagietka :) dodaję wywar do kąpieli :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też lubię zapach lawendy ;-) Na płukankę się raczej nie skuszę, bo i tak po hennie mam suche włosy ;-P

    OdpowiedzUsuń
  9. szkoda że nawet zapach się nie utrzymał :(

    OdpowiedzUsuń
  10. szkoda, również chętnie nadałabym moim włosom zapach lawendy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Od tego zdjęcia świat mi zawirował przed oczami, a kolacja prawie wróciła:D
    W takim razie jeden punkt z płukankowej listy odpada... a szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jak na nie patrzę robi mi się dziwnie ;) A wyszło całkiem przypadkiem takie!

      Usuń
  12. My greasy roots always welcome drying rinses :) - Unfortunately, I'm allergic to strong lavender smells, so I don't think I can try it...

    OdpowiedzUsuń
  13. dziękuję za ten wpis!!! Przypomniałaś mi o poście który miałam napisać:D

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak wysusza to na pewno nie będę jej u siebie próbować.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeśli jest wysuszająca to chyba będzie najgorszym złem dla moich włosów.
    Poza tym nie pozostawia tego pięknego zapachu... nie wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zmiękczenie brzmi kusząco , ale zabardzo boje sie przesuszenia aby spróbować. Moje włosy są już wystarczająco suche :)

    OdpowiedzUsuń
  17. O tak, zapach lawendy jest śliczny. Szkoda, że wysusza, na razie nie będę jej mogła wobec tego przetestować na swoich włosach - już chyba są wystarczająco suche, szczególnie końcówki. Ale wszystko przede mną, więc dziękuję za przepis. :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam zioła, plukankę orzechową uwielbiam, a ona sprawia, że włosy są takie 'matowe w dotyku' i podatne na skręt. tobie sie jednak chyba nie przyda skoro lubisz tafle

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz