Recenzja: odżywka Mrs Potters Ginko Biloba i Keratyna ~ Review: Mrs Potters Ginko Biloba and Keratin conditioner

Dzisiaj krótka recenzja świetnego i taniego produktu :)

Odżywka Mrs Potters Ginko Biloba i Keratyna do włosów farbowanych

Do marki Mrs Potters mam sentyment. Moja pierwsza odżywka do włosów, jaką pamiętam, miałam jakieś 7 czy 8 lat kiedy ją dostałam, była właśnie tej firmy, jeszcze w starym opakowaniu. Założę się o średni słoik Nutelli, że jest to pierwsza odżywka do włosów, jakiej w ogóle używałam. Wcześniej był tylko szampon. Pamiętam Schaumę dla dzieci ;) I kataklizm przy rozczesywaniu włosów do bioder.


Chociaż pierwsza odżywka w OMO jest dla mnie tylko ochroną mechaniczną przed szamponem, lubię sprawdzić jak działa jako druga, żeby zobaczyć czy na przykład nie podsusza włosów (jak to było z odżywką regenerującą Unique czy balsamem Mrs Potters w wersji z aloesem i jedwabiem) i będąc pierwszą nie wpływa w ten sposób na dzianie drugiej odżywki. Balsam Mrs Potters z ginko biloba i keratyną, w tej roli nierozcieńczony, działa fantastycznie. Włosy są gładkie, dość dobrze dociążone, błyszczące bardziej niż po wielu maskach. Pewnie czasem będę jej używała jako drugiej, nie pierwszej, odżywki.
Do OMO używam odżywki rozcieńczonej z wodą, podobnie do mycia.

Balsam jest tani (za swój płacę mniej niż 10 zł, butelka ma 500 ml), dostępny w osiedlowych drogeriach i marketach. Opakowanie jest wygodne, pomimo wielkości

Tym z Was, dla których nie sprawdził się balsam nawilżający (wiem, że nie tylko mnie wyraźnie wysusza włosy) polecam tę wersję Mrs Potters. Również ma alkohol isopropylowy, ale na tyle nisko w składzie, że raczej nie warto się nim przejmować. Moim suchym włosom nie szkodzi ani trochę :)

___________________

Today it's a short review of a cheap and great product :)

Mrs Potters Ginko Biloba and Keratin conditioner for coloured hair

I’ve got a certain fondness for Mrs Potters conditioners. Their product is the very first conditioner I remember using, I was 7 or 8 years old when I got it. The design of the bottle was different then. I can bet you a medium jar of Nutella – it was the first conditioner I ever used. Before there was only shampoo. I remember Schauma Kids ;) And the catastrophe that was coming with attempts to de-tangle my hip-length hair.

Although for me the first conditioner in CWC (condition-wash-condition) only serves the purpose of mechanical protection from shampoo, I like using it as the second conditioner just to see how it works, to check whether it does not dry my hair out a bit (like the Unique Regenerating conditioner does, or Mrs Potters conditioner with aloe vera and silk) since this can influence the effect of the second conditioner. Mrs Potters Ginko Biloba and keratin conditioner works amazingly. It leaves my hair smooth, shiny, as heavy as I like it. It's better than after a few DT I have used. I think I will use this conditioner as the first one in CWC as well, from time to time.
In CWC and CO (conditioner only wash), I used it diluted with water.

The conditioner is cheap here, and easy to get in supermarkets and small drugstores. Even though it's quite big, the bottle is convenient to use.

If the moisturising version of Mrs Potters conditioner didn't work for you (I know I am not the only person that had dry hair after using it) check this one. It also has the isopropyl alcohol, but it's so low on the INCI list that you don't need to worry. It doesn't affect my dry hair at all :)

 



Komentarze

  1. również bardzo lubię tą odżywkę :)



    Zapraszam do mnie i do obserwowania ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ma swoje grono fanów :) Zawsze wydawało mi się, że jest mniej znana i doceniana od aloesowej :D

      Usuń
  2. Nigdy jej nie miałam. Muszę się za nią rozejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto :) Jest tania, możesz spróbować :) Gdyby okazała się kiepska, zawsze nadaje się do nawilżania ciała :) Zużyłam w ten sposób wersję z aloesem. Świetne!

      Usuń
  3. Kiedyś chyba się skuszę, ale na razie mam dużo do wykorzystanie u siebie. Skład ma ciekawy i już kiedyś patrzałam na tą firmę, ale jeszcze nie kupiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ból kolejki kosmetyków do włosów czekających na zużycie :)

      Usuń
  4. Ja już obczaiłam gdzie u mnie można go kupić więc na dniach będzie mój :3 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja czekam na recenzję, albo wpadnę zapytać jak działa :)

      Usuń
  5. Mam tylko tę aloesową, bo innych akurat nie było, ale jeszcze jej nie otworzyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie. Aloesowej jest najwięcej :) Później tej do farbowanych. W jednym sklepie widziałam wersję z Melisa i witaminami (świetna) a reszty nigdzie nie ma. Są za to szampony... Ech.

      Usuń
  6. Coś mi tu śmierdzi. Dlaczego na zdjęciu są platynowe włosy? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Ciebie są platynowe? Dobrze! U mnie są różowe :D Nie wiem co lepsze.
      Nie wiem czemu, tak poważnie :) Robiłam to zdjęcie telefonem, wczesnym latem w słońcu ale przez firankę :) I zawsze tak to wygląda w tych warunkach. Mam kilka takich różowo- platynowych zdjęć :)

      Usuń
  7. Nie dodało mojego komentarza =( unikniesz kolejnego mojego elaboratu, ciesz się =D
    Mogłabyś mi udostępnić zdjęcia Twojej korony z warkocza z uwzględnieniem miejsca łączenia i widokiem z góry? Najlepiej na maila bo na notkę nie chcę czekać. Powoli zaczynam przechodzić do oplatania włosów wokół głowy bo wiszące mi już przeszkadzają. I jeszcze chciałam Cię zapytać czy znasz jakieś różne techniki wpinania wsuwek czy wpinasz je byle jak? Podobno jest wiele sposobów, również takich żeby tych wsuwek w ogóle nie było widać - szukałam na yt ale te kilka filmików które obejrzałam to było jedno i to samo, w dodatku z taką angielszczyzną że nie mogłam się połapać ( po polsku też tak mam).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuję braku elaboratu :(

      Zaraz poszukam czy mam zdjęcia z miejscem łączenia. Ale szkopuł w tym, że pewnie nic nie widać, bo o to chodzi. Włosy do dobierania kończą mi się za uchem... i już. Chyba, że nie wiem o jakie łączenie chodzi.
      Dobra, mam jakieś zdjęcia ze wszystkich stron :) Ale niewiele na nich widać :D
      Podasz maila?:)

      Wsuwki!
      Mam sposób. Muszę go w końcu narysować bo miałam to kiedyś zrobione ale usunęłam :( Zawsze otwieram wsuwkę, wbijam ją jedną nóżką we fryzurę a jedną we włosy obok (pionowo, prostopadle do głowy) i dopiero wtedy wsuwam. Albo zaczynam wpinać w przeciwną stronę a później zawracam. Znalazłam w historii świetny film, podrzucam link. Wbrew pozorom wcale nie jest łatwo znaleźć instrukcje do tej metody :)

      Coś mniej więcej jak 0:20 albo 1:30.
      http://www.hairromance.com/2012/05/how-to-insert-a-bobby-pin.html

      Usuń
    2. jealous.in.paradise@gmail.com
      Chodzi mi konkretnie o to miejsce kiedy kończysz warkocz dobierany i zaplatasz zwykły - jak go potem owijasz i jak chowasz końcówkę jego. No i u mnie początek dobierańca jest strasznie cieniutki, a koniec dużo grubszy - czyli ten początek przykrywasz przez kawałek warkoczem a później co?

      Ten sposób z zawracaniem widziałam, ale jeszcze nie próbowałam. Co do otwierania wsuwki - zawsze tak robię a podobno się nie powinno.

      Usuń
    3. A. To w tym miejscu nic nie widać. Ale wyślę Ci zdjęcia :) Po prostu kończą mi się włosy gdzieś za uchem i nie dobieram dalej. Końcówkę chowam pod warkocz, przy tej długości koniec sięga akurat takiego miejsca, że jest gdzie schować. Początek u mnie też jest cienki, zawsze. Niestety. I ten początek najczęściej właśnie chowa się pod zwykłym warkoczem. Ostatnio zaczęłam owijać zwykły warkocz na zewnątrz dobieranego, później końcówkę przeciągam do wewnątrz i upinam, bo tam łatwiej schować wsuwki ;)

      E tam. Trzyma, to trzyma. Po co przejmować się tym co się powinno robić :>

      Usuń
    4. Z tym przeciąganiem końcówki to dobry pomysł, wypróbuję następnym razem. Dzisiaj miałam taką koronę na zajęciach i mimo wielu (moim zdaniem) niedociągnięć, i tak okazała się być ładna =) Mi na razie najlepiej wypada zaczęcie dobierania za uchem, jadę dookoła i robię pełne koło. Wtedy część od ucha do ucha nad twarzą to najgrubszy warkocz, tył jest podwójny a luźny warkocz kończy się dokładnie nad środkiem czoła, ale zupełnie go nie widać.

      Też mam takie zdanie, jeśli coś działa to nie zamierzam tego zmieniać na inną metodę "bo tak się powinno", jeśli ie przemawiają za tym inne, poważne argumenty.

      Nie wiesz jak to jest z "odzyskiwaniem" konta na lhc? Miałam tam kiedyś konto, nic nie pisałam tylko od czasu do czasu przeglądałam różne wątki. Po awarii serwera ( czy co tam mieliście) zalogować się już nie mogę a maila z aktywacją nowego konta nigdy nie dostałam, choć próbowałam kilka razy.

      Usuń
  8. Nie wiem dlaczego, ale odżywki tej firmy nigdy mnie nie kusiły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze zastanawiam dlaczego tak jest :) I czy sama tak mam.

      Usuń
    2. Mnie właśnie jakoś też nie kuszą :)

      Usuń
    3. Może dlatego, że tanie? :)

      Usuń
  9. Używałam jej kiedyś do mycia ale jakoś ostatnio porzuciłam mycie odżywką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, ja gdybym mogła myć włosy odżywkę to bym tego nie porzuciła :D

      Usuń
  10. Wczoraj pierwszy raz nie zabezpieczyłam końcówek i nie naolejowałam włosów przed użyciem MP z aloesem i jedwabiem i dopiero zauważyłam, że faktycznie wysusza mi włosy:P Kiedy się skończy na pewno zmienię na wersję, której Ty używasz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niespodzianka :(
      Mam nadzieję, że wersja do farbowanych lepiej się sprawdzi :)

      Usuń
  11. Właśnie na tą wersję się skuszę, ponieważ mam włosy podobne do Twoich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, czy u Ciebie zadziała podobnie.
      Zauważyłam, że sama też zaczęłam kierować się przy wyborze odżywek tym, czy osoba piszące recenzję ma włosy podobne do moich.

      Usuń
    2. Też mam podobne włosy więc zapisuje do kupienia tą odżywkę :)

      Usuń
  12. Mnie odżywki Mrs. Potters nie służą. Po przeczytaniu sporej ilości peanów w blogosferze kosmetycznej zdecydowałam się na tę z aloesem i jedwabiem. Nieważne czy używałam jako d/s czy b/s na końce, czy jako 1 O w OMO - włosy były szorstkie. Ostatecznie przemianowałam ją na "żel" do golenia :)
    Włosy zachwycające. W lewym dolnym rogu zdjęcia widzę niebieskie pasemko. Czy to gra światła, mój "daltonizm" czy rzeczywiście tak jest?
    sasa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie podobnie. Nie wiem czy u Ciebie to kwestia tej linii odżywek i czy Ginko sprawdziłaby się lepiej, czy zawartości alkoholu isopropylowego... Jest go mało... Więc może to kwestia akurat tej wersji odżywki? :)

      Dziękuję! :) To niebieskie to moja bluzka ;)

      Usuń
  13. Lubię ! :) ale jakoś do koszyka zazwyczaj wpada wersja sławnego brata :)

    OdpowiedzUsuń
  14. To na prawdę niezła cena jak za taką pojemność.

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja jeszcze nic nie miałam z tej firmy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam drugą butelke tego balsamu, ale kupiłam ją tylko dlatego, że nie było wersji aloesowej :P Używam tylko do mycia, bo jest za lekka jako odzywka

    OdpowiedzUsuń
  17. A myślisz, że tym balsamem można przeproteinować włosy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, ze musialyby być bardzo wrażliwe na proteiny zeby to sie stalo, bo keratyny jest tam malo :-) Mniej niz w odzywkach Nivea na przyklad, a mi juz one wlosow nie przeproteinowuja :-)

      Usuń

Prześlij komentarz