Październikowa pielęgnacja włosów ~ October hair care


Październikowa pielęgnacja włosów 

Technika mycia: odżywka-szampon-odżywka (OSO), 

Szampon: Natura Siberica szampon Objętość i Pielęgnacja do wszystkich typów włosów (również z sokiem aloesowym), Johnson’s Baby szampon lawendowy (chelatowanie), Szampon Rokitnikowy Planeta Organica,
  
Odżywka przed myciem i do zmywania oleju: (tylko jako ochrona mechaniczna, nakładana tuż przed myciem na suche lub mokre włosy) Mrs Potters balsam Aloes i Jedwab (Odbudowa i Nawilżanie), Mrs Potters Ginko Biloba i Keratyna (do włosów farbowanych) 

Odżywka do spłukiwania/maska: Receptury Babuszki Agafii- Maska łopianowa, Garnier Ultra Doux Sekrety Prowansji Morela z Rousillon i olejek migdałowy, Garnier Ultra Doux Awokado i Karite, 

Odżywka bez spłukiwania: Ziaja intensywne wygładzanie 

Głębokie odżywianie: cassia gloss 

Półprodukty: rozpuszczalny kolagen i elastyna, stężony sok aloesowy, kwas hialuronowy, d-panthenol, witaminy all-in-one, mleczko pszczele w glicerynie 

Plan pielęgnacji
1. Olejowanie: organiczny olej słonecznikowy, oliwka Johnson’s baby,
2. Nawilżanie: płukanka z siemienia lnianego z aloesem, maska z siemienia lnianego z aloesem, woda zbożowa dodana do odżywki Garnier Ultra Doux Morela, płukanka aloesowa, maska z siemienia lnianego z ziarenkami według przepisu z bloga czeszesie.pl ale bez miodu i cytryny, mgiełka nawilżająca według przepisu caravely,
3. Proteiny: rozpuszczalny kolagen i elastyna z ZSK (jako dodatek do odżywki (GUD Morela) i płukanka), 

Suplementy: skrzypokrzywa 

Inne: cały czas mam naolejowane końcówki, w tym miesiącu używam organicznego oleju słonecznikowego; płukanka z wody filtrowanej 

Skóra głowy (ŁZS):
Używam Cerkogelu raz w tygodniu przed myciem włosów. Tak samo często nakładam na skórę głowy kozieradkę, która na początku służyła jako przyspieszanie porostu teraz jest środkiem na ŁZS (przypadkowe odkrycie).

______________________________

October hair care


Washing technique: condition-wash-condition (CWC) 

Shampoo: Natura Siberica Volume and Care shampoo for all hair types (also with aloe vera juice added), Johnsons Baby lavender shampoo (chelating), Planeta Organica Hippophae rhamnoides (Common sea-buckthorn) Shampoo, 

Conditioner used before shampoo and to wash oils off: (for mechanical protection only, applied just before washing, on dry or wet hair) Mrs Potters Aloe Vera and Silk (Regeneration and Moisturising), Mrs Potters Ginko Biloba and Keratin (for coloured hair) 

Rinse-out conditioner/mask: Receptury Babuszki Agafii – Burdock deep treatment, Garnier Ultra Doux Heritage of Provence Apricot from Rousillon and Almond Oil, Garnier Ultra Doux Avocado and Shea Butter, 

Leave-in conditioner: Ziaja intensive smoothing 

Deep treatments: cassia gloss 

Half-products: soluble collagen and elastin, aloe vera juice (concentrate), hyaluronic acid, d-panthenol, all-in-one witamin powder, royal jelly in glicerin, 

Hair care plan elements:
1. Oiling: organic sunflower oil, Johnson’s baby oil
2. Moisturising: flax seed with aloe vera rinse, flax seed with aloe vera mask, grain water added to Garnier Ultra Doux Apricot conditioner, aloe vera rinse, flax seed masque with seeds- prepared according to recipe I found at czeszesie.pl just without honey and lemon juice, moisturising mist – recipe by carevely,
3. Protein: soluble collagen and elastin (as an addition to a conditioner (GUD Apricot) and as a rinse), 

Supplements: field horsetail + nettle tea 

Other: I keep my ends oiled. Now with organic sunflower oil. I made a filtered water rinse once. 

Scalp (seborrhoeic dermatitis):
I use Cerkogel once a week, before I wash my hair. Fenugreek is applied once a week too. At the beginning it was a growth enhancer and now it’s a SD treatment (which is my accidental discovery).

Komentarze

  1. ja jakoś nie polubiłam kozieradki, ze względu na przygotowywanie i zapach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przygotowanie mi nie przeszkadza. Jest bezpiecznie, niczego nie trzeba gotować a więc nie jest tak, że wstawię coś na gaz i wrócę jak poczuję spaleniznę :D
      A zapach... curry, tak. Za to na włosach jak paluszki :) Lubię go, w jakiś dziwny sposób.

      Usuń
  2. Musze się z lnem częściej bawić, moje włosy go lubią. Gdzie kupujesz pół produkty? Szukam sklepu idealnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaszalałam raz, na ZSK. I to były moje jedyne zakupy półproduktowe. Poza tym nigdzie indziej nic chyba nie kupowałam, tylko glicerynę w aptece ;) ZKS i doz.pl (stąd zioła) mają wszystko, czego mi potrzeba.

      Moje włosy pokochały płukankę z siemienia. A reszta średnio. Maska i mgiełka.

      Usuń
  3. Sok aloesowy dodawałaś sama do szamponu? Ja ostatnio tak robię ale jeszcze nie umiem opisać działania takiej mieszanki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama. Zamiast 100 ml wody i 40 ml szamponu wzięłam 100 ml soku aloesowego. Liczyłam na nawilżenie, a skończyło się na... objętości. Dziwne :D

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Ja już inaczej nie myję włosów. Chyba, że czasem samą odżywką. Widzę sporą różnicę w stanie włosów i w łatwości rozczesywania przy OMO :)

      Usuń
  5. Dopiero zaczęłam używam szamponu rokitnikowego, ciekawe jak się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa jak zadziała u Ciebie. U mnie miał niestety krótką karierę. A tak się na niego cieszyłam... Zdziera włosy gorzej niż niektóre szampony, których używałam do oczyszczania. Bu :(

      Usuń
  6. trochę sie tego nazbierało ,niezła pielęgancja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazbierało się :D Jak się na to patrzy.... Ruszyłam z nowym planem, to dlatego.

      Usuń
  7. o! widzę maska z siemienia :) jak się sprawdziła?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Średnio. Właściwie nijak, zero zmiany, albo minimalna. Wolę płukankę jednak.

      Usuń
    2. Jeszcze tylko kilka prób i wielki wpis o siemieniu będzie gotowy :)

      Usuń
  8. Napisz kiedyś post o Cassi, jakoś zbiorczo o Twoich doświadczeniach. Bo z tego co wiem, na początku jakoś nie zrobiła na Tobie wrażenia. Sama przymierzam się do zabiegu i chętnie poczytam;) Z rokitnikowej serii mam balsam, działa całkiem, całkiem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napiszę pewnie jeszcze coś. Kiedyś napisałam o sposobie na suche włosy po cassii i trochę o moich przygodach z nią. Planuję kupić cassię Khadi żeby zobaczyć czy podobnie wysusza włosy i senes, bo jest go łatwiej dostać i wtedy napiszę post o tych trzech cudach :)

      Usuń
    2. Super! To ja z moimi zabiegami jeszcze trochę poczekam w takim razie;)

      Usuń
    3. Uczciwie uprzedzam, że nie wiem kiedy mój zakup nastąpi. Może to być i pół roku ;) Niestety. Więc w ramach małego podsumowania napiszę, że mam wrażenie że na LHC 80% dziewczyn doświadcza przesuszonych włosów po cassii czy hennie. A z kolei w polskiej blogosferze chyba 10 :) Nie wiem jak to się dzieje. Ja mam po każdym zabiegu siano na głowie, dramatyczne. Pomaga tylko płukanka z wody mineralnej. Muszę następnym razem zrobić to, co wygładza mi włosy najlepiej na świecie, czyli płukankę z siemienia lnianego.
      Nie dodaję soku z cytryny, kilka razy próbowałam ale nic dobrego się nie działo. Robię cassię na wodzie. Kolor włosów mi delikatnie zmienia, ociepla, robi się brąz z szarego brązu, ale to nie na stałe. Pogrubienie faktycznie jest, też na krótko.
      Najbardziej zależy mi na tym legendarnym wzmocnieniu i nabłyszczeniu włosów, na zminimalizowaniu rozdwajania końcówek... Nie wiem czy to się dzieje. Trudno zobaczyć jakiekolwiek efekty w tym strasznym sianie :) Więc jest to bardziej kwestia wiary niż doświadczenia. Nie mam natychmiastowego blasku jak niektóre dziewczyny. U nich to serio widać po zdjęciach, u mnie nic.
      Mimo to wierzę w cassię i będę próbowała wydobyć jej działanie spod przesuszenia. Używana regularnie powinna faktycznie przyczynić się do ograniczenia łamliwości końcówek... Dlatego kiedy przekopię się przez to, co mam w domu, chociaż częściowo, i będę miała fundusze, wrócę do cassii. Kupię Khadi (jest bez henny, ale akurat ze względu na minimalną zawartość henny teoretycznie bardziej odpowiada mi Henne Natur) i zobaczę jak działa, tak samo z senesem. Znajdę jakiś sposób na oswojenie cassii i będę obserwowała długofalowe działanie.
      Gdybyś miała jakieś pytania, chętnie odpowiem na bieżąco. Wpis o gloss'ie jest prawie gotowy, ale do porównania z Khadi daleko :)

      Usuń
  9. Co to za cassia glos, jakaś nowa? Czy po prostu tak nazwałaś zabieg z naszą poczciwą cassią Henne Natur?
    No i ciekawa jestem tej maski łopianowej, dobrze się spisuje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nasza stara cassie Henne Natur ale bez rozrabiania z wodą, za to z odżywką. Spróbowałam techniki "gloss" zamiast standardowej. Źle było. Oj, źle. Wybrałam złą odżywkę, bo woskową.

      Usuń
    2. Z tego co wiem to przy hennie nie należy używać żadnych olei i innych sub. powłokotwórczych - ze względu na barwnik. Z cassią analogicznie raczej nie jest, chyba żeby wziąć pod uwagę proteiny wnikające we włosy. A jaka to konkretnie odżywka była? Zaciekawiło mnie to i będę robić cała analizę =D

      Usuń
    3. Beauty Formulas Honey Treatment Wax.
      Niby wiedziałam, że do miksów wszelakich nie należy używać odżywek woskowych. Ale oczywiście musiałam to zakwestionować (niespodzianka) i pomyślałam, że przecież skład jest bardzo podobny do zwykłych. Weźmy taki Biovax. Tylko konsystencja z jakiegoś powodu wychodzi inna ale co tam.

      No i wrzuciłam do BF tę cassię. Wyglądało dobrze. A później okazało się, że to plastelina właściwie. Nałożyć- nałożyłam. Za to spłukiwanie... było prawie tak jak wtedy, kiedy w dzieciństwie wkleiłam sobie plastelinę we włosy, na głowie. Cudowne doświadczenie. Wrzucę post ku przestrodze powszechnej.

      Usuń
    4. Ha ha, a masz zdjęcia już gotowej papki i tego jak wyglądała na głowie? =D
      Mogę Ci jeszcze polecić maskę na skalp z całej startej cebuli ( a nie z odciśniętego soku), płukanie włosów po umyciu w mleku ( niby potem to się spłukuje, ale zapach maślanki i tak masz gwarantowany), wszelkiego rodzaju owocowe papki i maskę z jajkiem i naftą w której z nieznanych mi dotąd przyczyn powstają kłaczki ściętego białka które trzeba wyczesywać z mokrych włosów drobniutkim grzebykiem ( cebulę też).
      W sumie to niezły pomysł na post, nie sądzisz?

      Usuń
    5. Nie :D Byłam akurat sama w domu. Ale z wyglądu nie było podejrzanie... Może trochę za gładko, jak pasta.

      Pomysł bomba. Ze zdjęciami. Albo filmami! :D
      Nie wiem czy bym się poświęciła :D

      Z z tym białkiem to ciekawe... Denaturacja wymaga albo ciepła albo alkoholu, tak? Co jeszcze ścina białko?

      Usuń
  10. też używam kozieradki, fajna pielęgnacja :)
    Obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie przestaje mnie zadziwiać, jak różne są skóry, włosy itp. :) Mi kozieradka robiła katastrofę na głowie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że niektórym własnie przesusza skórę, powoduje łupież... Sama się tego bardzo bałam, ja i mój ŁZS. Tymczasem wyszło cudo. Zbawienie wręcz :)

      Usuń
  12. Zamierzam dodawac soku z aloesu do wszystkiego, bo ta litrowa butla musi sie jakos zuzyc :P Do szamponu do plukanki, aloes wszedzie :) No moze nie wszedzie bo bedzie miotła, ale musze sie sumienniej za niego zabrac

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz