Listopadowa aktualizacja długości ~ November length update

Utknęłam na 95.5 cm. Pomimo picia skrzypokrzywy i zdrowszego niż zwykle odżywiania się moje włosy nie uznały za stosowne urosnąć w listopadzie. Chociaż w październiku urosły 2 cm. Zaczynam powoli wierzyć w to, że w moim przypadku żadne terapie wspomagające przyrost tak naprawdę nie działają. Jedyne (ewentualne) widoczne efekty to baby hairs, a przyrost podczas trzech miesięcy każdej kuracji jest tak różny, że nie jestem w stanie niczego powiedzieć na pewno. 

Nie lubię miesięcy bez przyrostu. Pod koniec grudnia jak co kwartał podcinam końcówki i nie chciałabym mieć włosów krótszych niż trzy miesiące temu. Stanie w miejscu przez miesiąc jeszcze zniosę, ale cofanie się jest mało fajne. Zwłaszcza kiedy ma się świadomość tego, że na osiągnięcie celu trzeba czekać minimalnie półtora roku. (W praktyce, z podcięciami, dwa razy dłużej.)


Zdjęcie z lampą...


... i bez lampy. Poza bałaganem i napuszeniem po basenie, jestem dumna z blasku włosów.


Zbliżenie na końcówki. Nie jest źle. Z prawej strony już prawie nie ma starych, ale czeka mnie jeszcze sporo podcinania żeby z lewej zostały tylko zdrowe końce. Wyraźnie widać linię nad którą zaczynają się zniszczenia.

Przypominam też o rozdaniu, w którym można zdobyć jeden z trzech zestawów rosyjskich kosmetyków :)
 ________________________
I am stuck at 95.5 cm (38.2"). Despite drinking nettle and horsetail tea, and the fact that I've been eating more healthy stuff that I usually do, my hair did not find time and energy to grow in November. Even though in October it grew 2 cm (0.8"). I'm slowly starting to believe that growth support therapies do not work for me. The only visible effects (if there are any) are baby hairs. And the growth is so different in each of the three months in which I carry our a treatment, that it's impossible to say anything for sure.

I don't like the months without any growth whatsoever. At the end of December I'm trimming my ends, as I do every three months, and I would not like it to end up with hair that will be shorter than it was three months earlier. I can stand being stuck up for a month, but losing length it not funny. Especially when you know that you have to wait at least 1.5 year to reach your goal. Twice more, in fact, because of trims.


Picture with flash



No flash. Apart from a bit of post-swimming pool mess and frizziness I am produ of my hair's shine :)


Close-up on my ends. They look good on the right, there's not much damage left. On the left side though I have some old damage, so I'll have to trim more. The line where the old ends begin is well visible.

I'd like to remind you about my giveaway, in which you can get one of three sets of Russian hair products :)

Komentarze

  1. Moja wymarzona długość, chociaż dla mnie chyba nierealna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie. Tak to nie ma :) Wszystko da się zrobić :) Z kręconymi włosami zajmie to sporo czasu ale taka długość jest możliwa :)

      Usuń
  2. Jakie długie <3 Ja też własnie po lewej stronie mam dramatyczne końcówki:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja odkryłam, że to przez stare szczotkowanie plastikową szczotką. Przerzucałam włosy do przodu przez lewe ramię i szczotkowałam prawą ręką. W drugą stronę mniej, bo lewą ręką nie idzie to tak sprawnie. I dlatego lewa strona oberwała mocniej :(

      Usuń
  3. Już i tak robią wrażenie pod względem długości. ) u mnie jak stosowałam wcierki aby przyspieszyć przyrost to włosy własnie nie chciały rosnąć. Masaż lepiej im służy, a wcierka ewentualnie raz na tydzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech... Czas przyjrzeć się realnemu działaniu terapii porostu.

      Usuń
    2. Wiem, że za pierwszym razem widziałam efekt po kozieradce, ale w sumie nie wiem czy to ona czy pielęgnacja dała efekt przyrostu. Chwilowo na tyle opanowałam wypadanie, że nawet wiele baby hair nie widzę.

      Usuń
  4. Mam wrażenie, że Twoje końcówki wyglądają coraz lepiej ;-)

    Ja się nie mogę zdecydować czy zapuszczać jeszcze czy nie , więc zapuszczam i podcinam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jeszcze Ci nie przeszkadza długość, ani technicznie ani wizualnie, zapuszczaj ;)

      Usuń
  5. Henri nie wiem jak to zrobiłaś, ale ja widzę znaczną poprawę stanu włosów :) Przełomowy chyba był ten post o nieużywaniu produktów, które nie służą Twoim włosom (wiesz o który mi chodzi).
    Może Twoje włosy rosną po prostu tylko do tego momentu i dlatego nie możesz ich ruszyć dalej? Chodzi mi o cykl wzrostu włosa, z tego co mi wiadomo każdy włos ma określoną długość swojego życia i wypada. Może twoja faza wzrostu nie jest jedną z tych najdłuższych, włosy rosną same z siebie dość wolno i pojedynczy włos nie może fizycznie się wydłużyć, bo nadchodzi jego kres? Wtedy te najdłuższe włosy wypadają, a te krótsze jeszcze "żyją", dociągną do określonego pułapu i wypadają itd. Nie mówię oczywiście, że tak jest, tylko się zastanawiam czy ewentualnie mogłoby tak być, co o tym myślisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie to. Przestałam tygodniami męczyć odżywki, które nic nie robią. Zużywam je pod prysznicem do nawilżenia skóry na przykład :) Do tego doszło regularne nawilżanie i olejowanie, a nie raz na miesiąc "bo nie pamiętam" :)

      Mam nadzieję, że nie osiągnę długości terminalnej przed 112 cm :) Miesiącem utknięcia nie będe się przejmowała... jeszcze. Były i dwa, kiedyś. Miałam już dłuższe włosy, o 2 cm, przed podcięciem, więc wiem, że jeszcze rosną. Poza tym nie wypada mi ich dużo i nie mam bardzo rzadkich końcówek, a to są oznaki osiągnięcia długości końcowej :) Jest gdzieś kalkulator, ale mnie wyszło coś dziwnego tam.

      Usuń
  6. Dlaczego akurat taka długość, mogę wiedzieć?;) To tylko chodzi o wizualny efekt ?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapuszczam włosy do długości klasycznej, czyli do granicy ud i pośladków :) Taka długość mi się podoba. Oznaczam mini-cele, żeby mi się nie dłużyło, i zielona wstążka oznacza właśnie jeden z nich, kość ogonową :) Jest taka filozofia zapuszczania, że powinno się zapuszczać włosy do pewnej linii na ciele. Czyli u mnie to klasyczna.
      Poza efektem wizualnym przy długości klasycznej będę już mogła zrobić kilka fryzur, na które czekam i mam ciągle za krótkie włosy :) I może wtedy w końcu poczuję, że są naprawdę długie.

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Z wyglądu to już nawet ja tak twierdzę :) Ale jeszcze tego nie czuję, chyba są za lekkie.

      Usuń
  8. "Bałagan i spuszenie" - coś tam może i widać, ale uwierz że Twoje włosy z miesiąca na miesiąc wyglądają coraz lepiej i lepiej =) W wakacyjnych aktualizacjach wyglądały na dużo bardziej suche i zniszczone niż tutaj. Twój nowy plan działa znakomicie.
    Szkoda że nie ma przyrostu, ale coś czuję że w grudniu będzie lepiej. Moje włosy gdy "staną w miejscu" to później nadrabiają to z nawiązką. A co do podcinania i "bycia na minusie" - u mnie się na to zapowiada, więc rozumiem Twój ból. ( mam mnóstwo zniszczonych końcówek i nawet nie mam ich czym wycinać bo mój chłopak zniszczył mi nożyczki do włosów...)
    Przy okazji, nie widzę tego skośnego cięcia. Robiłaś coś, czy po prostu tak się włosy ułożyły?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jest lepiej. W końcu coś się zmieniło, bo przez długo czas zwracałam uwagę tylko na długość, później znalazłam polskie blogi i niby chciałam poprawić stan włosów ale nie wiedziałam jak, nic nie działało. Nareszcie jest zmiana :)
      Najśmieszniejsze w braku przyrostu jest to, że wydawało mi się, że włosy urosły. Że czuję końcówki na plecach dużo niżej niż niedawno, tak samo jak sprawdzałam palcem dokąd sięgają. Myślałam, że urosły ze 2 cm. A tu nic :D Ale tak jest często. Jak czekam na zmierzenie, bo myślę, że usłyszę coś dobrego od męża, słyszę to samo co miesiąc wcześniej. A jak wydaje mi się, że jest kiepsko, okazuje się że włosy urosły 2 cm.
      Może to śmieszne, że twierdzę że mogę odczuć 2 cm przyrostu włosów, ale to widać. Po miejscu do którego siągają na ubraniach które często się nosi, bo łaskotaniu końcówek w plecy... :D Do tego niedawno na końcówkach usiadłam :D

      Usuń
    2. Albo tak się ułożyły, albo wtedy w ogóle nie było krzywo... Chociaż trochę chyba było, bo jednak ścięłam z 5 cm a miara pokazała 3, czyli jedna strona się wyciągnęła z gumki i podcięłam tam mniej.

      Usuń
    3. A mierzysz włosy tylko raz czy kilka razy? Bo ja kiedy robię kilka pomiarów pod rząd to za każdym razem wychodzi coś innego. Od tego miesiąca mój chłopak będzie mnie mierzył z 5-10 razy i potem będę liczyć z tego średnią. Trochę skomplikowane, ale sądzę że to będzie bardzo skuteczne.
      Tyle szumu w komentarzach było o to krzywe cięcie a teraz tego nawet nie widać =D
      Też bym chciała usiąść na włosach, ostatnio zdarzyło mi się w zerówce. Może jak dobiję do bioder to pokuszę się o coś więcej, i wtedy będę mogła usiąść. Szczególnie jeśli uda mi się zagęścić włosy do 8 cm w kucyku - wtedy zapuszczam nawet do kolan *.*
      Btw, na podstawie zdjęć i obciętego mi kiedyś kucyka którego mam do tej pory policzyłam, ze kiedyś miałam ~5cm obwodu w kucyku, teraz mam 7 =) (ale lepiej jem i nie męczę włosów). Cuda się dzieją.

      Usuń
    4. Kilka razy. Czasem słyszę liczbę niższą od tej z zeszłego miesiąca i pytam męża jak to się stało że włosy się skurczyły :D Okazuje się, że przesunął się początek miary, na przykład.

      Zapuszczanie uzależnia, ciężko. Ja też kiedyś chciałam włosy do talii. Ha, ha, ha...

      Jak ja żałuję, że nie zrozumiałam o co chodzi fryzjerce i nie zostawiłam sobie swojego obciętego kucyka....

      Usuń
  9. mi zawsze marzyły się tak długie włosy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też. I mam! :) Ale chcę więcej :D

      Usuń
  10. Rzeczywiście końcówki po prawej stronie są już prawie idealne :)
    Jest już coraz lepiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Bardzo się cieszę, że w końcu coś się zmienia :)

      Usuń
  11. oj, taakie długie :) i tak podziwiam !

    OdpowiedzUsuń
  12. Rzeczywiście lepiej wyglądają (końce) :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Masz piękny kolor wlosow taki zloty orzech*.*
    Juz są takie dlugie, gratuluje przyrostu i oczywiscie zazdroszcze;)
    A końcówki strasznie sie mi podobaja - takie pobijane w grupki uwielbiam ten efekt;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *przyrostu w październiku, nie przejmuj sie listopadem moje tez maja takie kaprysy ze nie chca rosnac albo rosną pol centymetra;) głowa do góry następny miesiąc będzie lepszy;)

      Usuń
    2. Grupki są śmieszne :) Mi kompletnie nie przeszkadzają chociaż niektórzy nie cierpią tego efektu.
      A kolor wychodzi różnie, zależnie od światła. Cały czas się zastanawiam co to naprawdę jest, średni brąz, orzechowy? Nie wiem :)

      Liczę na nadrobienie zaległości w grudniu :)

      Usuń
  14. Są bardzo ładne, a twój kolor włosów to poprostu moje marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!:) Mój kolor zależy od światła, bardzo, czasem mam różowe włosy (?!) czasem ciemne, zimnobrązowe...

      Usuń
  15. Nie przejmuj się, może włosy nie urosły z powodu przejściowej pory roku, a w grudniu wystrzelą :)
    Twoje końcówki rzeczywiście wyglądają już dużo lepiej.
    Ps. Udało się! Wpłata poszła (nareszcie!) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuuuję :)
      Uff, jednak payU działa :)

      Usuń
  16. o długości to już nawet nie wspomnę:D końce wyglądają duuuużo lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak z innej beczki cudowne wciecie w talii !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, tego się nie spodziewałam! :) Dziękuję! :)

      Usuń
    2. Faktycznie :D. Masz bardzo ładną talię :)

      Usuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  21. Rzeczywiscie, jakbym patrzyla na swoje, nieokielznane przy czubku glowy wlosy ;) Piekna dlugosc, piekne wlosy, mam nadzieje, ze rusza mimo wszystko dalej :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz