Woda zbożowa w pielęgnacji włosów ~ Grain water and hair care



Pomysł zaczerpnęłam od BlondHairCare, która jakiś czas temu napisała o wodzie zbożowej.

Do pierwszego użycia zagotowałam makaron bez soli, odlałam wodę, przecedziłam. Do szklanki wody zbożowej dodałam szklankę źródlanej. Spłukałam tą mieszanką włosy po myciu, zostawiłam do wyschnięcia.

Maska której wtedy użyłam to Stapiz Sleek Line Repair&Shine.
Niestety przed myciem nałożyłam na kilka godzin moje olejowe serum w sprayu I. Zapomniałam, że chcę wieczorem testować wodę zbożową po raz pierwszy i powinnam robić to w podstawowej wersji, bez olejowania, nieznanych odżywek itd.
EFEKT: Lekkie, napuszone włosy zaraz po wyschnięciu, czyli coś, czego nie lubię. Na końcach zrobiły się loczki. Pierwszego dnia po myciu miałam suche końcówki, aż się plątały. Ale to wina olejowego serum, które zawsze tak działa, jeśli trzymam je za długo.


Kolejna wersja wody zbożowej: zalałam otręby owsiane wrzątkiem, poczekałam aż napęcznieją. Odcedziłam wodę (mniej więcej 2-3 łyżki) i dodałam ją do odżywki, którą nałożyłam na włosy po myciu na 30 minut (Garier Ultra Doux Sekrety Prowansji Morela i Olej migdałowy). Włosy zaraz po wyschnięciu były bardziej napuszone niż po odżywce solo, ale po jakimś czasie stały się bardziej mięsiste i gładkie, również wizualnie. Po samej odżywce gładkie były głównie w dotyku.

Do wody zbożowej na pewno wrócę. Świetnie wspomaga nawilżenie włosów, jest łatwa i tania w przygotowaniu. Nie spodziewałam się po niej aż tak wyraźnych efektów! 

Przypominam o rozdaniu z kilkoma włosowymi produktami i miksem różności :)

________________________________________

I borrowed the idea from BlondHairCare who wrote a post about grain water some time ago.

For the first time I cooked some pasta without salt, I poured the water to a separate container and I filtered it using a tea strainer. I added a glass of spring water to a glass of grain water and I rinsed my hair after washing with this mixture.
The DT I used after that wash was Stapiz Sleek Like Repair&Shine
Unfortunately, I had forgotten that I wanted to test grain water and I applied oil serum spray 1 on my hair before that wash, although I should use new things in neutral conditions. No unknown conditioners, no oiling etc. 
EFFECTS: Light, frizzy hair just after it dried, which is something I really don't like. I had curls on my ends. The day after the wash my ends were so dry that it was hard do run my fingers through them. But that was because of the oil serum spray which always does that when I keep it on my hair for too long. 

Another version of grain water for hair: I added boiling water to oat bran, I waited for the bran to become soft. I filtered the bran off and it gave me 2-3 tablespoons of water. So I added it to a conditioner (Garnier Ultra Doux Heritage of Provence, Apricot from Rousillon and Almond Oil) which I kept on my hair for 30 minutes after washing. 
Just after it dried my hair was more frizzy than with the conditioner alone but with time it became more bouncy and smooth, also visually. After I used the conditioner alone the smoothness was more about touch than look.

I will surely use grain water again. It boosts the moisturising effect, it's cheap and easy to prepare. I didn't expect so great results! :)

Also, let me remind you about the giveaway with a few hair products and some more various items :)

Komentarze

  1. Ja chyba nie będę tego praktywkować, płukanki ani inne "wodowe" eksperymenty jakoś mnie odpychają. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś nie wierzyłam, że mogą być skuteczne. W końcu to tylko coś o małym stężeniu... No i okazało się (niespodzianka) że nie wszystkie działają. Akurat woda zbożowa jest lepsza w masce. Za to siemię lniane jest przecudowne :)

      Usuń
  2. Fajny pomysł, chyba sama się skusze bo odzywka ze zbożem (chyba pszenicą) mi się kończy, ale włosy zboża pokochały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To próbuj :) Tania, prosta rzecz i ma szanse powodzenia :)

      Usuń
  3. Wygląda na to, że całość wymaga sporej ilości czasu na przygotowanie. W ogóle wszystkie fajne płukanki = siedzenie w kuchni :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd :) Ugotowanie szklanki wody, zalanie otrąb czy płatków do mniej niż 10 minut :)
      Reszta mi jakoś też szybko idzie. Herbatki na przykład... Wrzucić ziółka i zostawić. Generalnie jestem maniaczką wstawiania czegoś na gaz, zostawiania, "niech się robi, zaraz wrócę" i wracania za godzinę. (Ups.)

      Usuń
  4. Pierwsze słyszę o takiej wodzie, ciekawie brzmi, ale jak się znam to jestem za leniwa na takie eksperymenty;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie lenistwo panuje w mniejszym czy większym stopniu w prawie każdej dziedzinie życia. Jednym z niewielu wyjątków są właśnie włosy. Teraz zdałam sobie z tego sprawę :D

      Usuń
  5. Ciekawe, moja lista produktów, które chce kiedyś przetestować znowu się powiększyła :)
    Myślisz, że zamiast otrąb mogą być płatki owsiane?

    OdpowiedzUsuń
  6. pierwszy raz słyszę o wodzie zbożowej.. Zaciekawiło mnie to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przed wpisem BlondHairCare też o niej nie słyszałam :)

      Usuń
  7. bardzo ciekawy pomysł, super, że się sprawdził;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie spodziewałam się tak dobrych wyników :)

      Usuń
  8. Łał, pierwszy raz słyszę o wodzie zbożowej! Pokrzywowa, czy brzozowa tak, ale zbożowa? :D Muszę to koniecznie wypróbować!

    Dodaję do obserwowanych! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie ja, to BlondHairCare na to wpadła :) Uczciwie zaznaczam. Ale wypróbować warto, bo jest to proste, tanie, nic do stracenia :)

      Usuń
  9. Bardzo uroczy blog <3
    agrestaco6.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Kolejny pomysł do przetestowania :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam juz o tym na blogu o egzotycznej pielęgnacji :) I zawsze kiedy gotuje ryz czy makaron mam ochote nie dodawac soli ale przypmina mi sie, ze reszta domownikow bedzie marudzic ze nie slone i ze solenie po ugotowaniu to nie to samo.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz