Postanowienie: nowy plan pielęgnacji ~ Resolution: new hair care plan


Uwaga, będzie długo. Już kiedyś wspominałam o tym, że układam myśli pisząc. Ten wpis to mój sposób na wyplątanie się ze zbyt drobiazgowej i dokładnej pielęgnacji włosów.

Nie odpuszczam swojego postanowienia o skończeniu wszystkich zaczętych eksperymentów (takich jak woda zbożowa) i produktów (np. oliwki Johnson’s) przed otwarciem półproduktów, chociaż jest mi ciężko. (Otwieram tylko to, czego potrzebuję czyli np. olej kiedy skończył się poprzedni czy konserwant.) Zawsze sprawdzam wszystko powoli, pojedynczo, otwieram tylko jeden szampon, jeden olej i dwie maski/odżywki na raz. Czasem mam suche, nienawilżone i nieodżywione włosy przez kilka dni albo nawet tygodni, bo wciąż trafiam na kiepskie nowe produkty i niedziałające domowe sposoby. Mogłabym otworzyć pięć półproduktów i zrobić nawilżającą mgiełkę czy dodać je do sprawdzonej maski, ale nie miałabym pojęcia jak działają…I mogłabym używać już tylko tego zestawu, który dawałby mi piękne włosy do każdego zdjęcia. Ale mam długą listę rzeczy do przetestowania a w domu zapas odżywek na rok ;) Chcę sprawdzić tak dużo jak się da i za jakiś czas wybrać tylko to, co działa idealnie, kupować tylko te produkty i jedynie od czasu do czasu sprawdzać coś nowego. Ta chwila nastąpi za jakieś sześć lat ;) Policzyłam ostatnio pojemność wszystkiego co mam w domu plus to, co mam na liście do spróbowania.

Chociaż z drugiej strony czuję już, że muszę coś zmienić. Na przykład używać sprawdzonej domowej maski nawilżającej. I chciałabym zacząć olejować włosy minimalnie raz w tygodniu. Sprawdzanie nowych rzeczy będzie szło wolniej, ale… chyba czas opracować nowy plan pielęgnacji :)

Może powinnam też odpuścić aż tak rygorystyczne testowanie wszystkiego odrębnie. Znalazłam obiecujący przepis na mgiełkę nawilżającą u Blondregeneracji. Dokładnie tego potrzebują moje włosy. Przetestowanie każdego półproduktu osobno zajmie mi… kilka miesięcy. A włosy będą czekały, w kiepskim stanie. Może po prostu powinnam otworzyć buteleczki, zrobić mgiełkę skoro moje włosy jej potrzebują (bardzo, bardzo) a później dać sobie czas na sprawdzanie jak działa d-pantenol a jak działa kwas hialuronowy? Nawet jeśli mi się to nie uda bo coś skończy się zanim dokładnie to poznam… to nic. Powiedzmy, że d-pantenol będę kupowała tylko jako dodatek do pięcioskładnikowej mgiełki i nie muszę wiedzieć jak działa sam. Jeśli będę dalej robiła to, co robię, wiedza teoretyczna będzie spora a włosy suche i nieodżywione. W końcu chodzi o efekt na włosach a nie o rozpisanie raportu z doświadczenia. Do tej pory za bardzo bałam się, że coś mi umknie albo coś zaszkodzi. I właściwie użyłam wielu odżywek, masek, olei, domowych sposobów… tylko efektów na włosach kompletnie brak (co widać co miesiąc przy zdjęciu aktualizacji długości) bo wszystko robię zbyt wolno, osobno. Jedna udana odżywka na dziesięć kiepskich, a do kiepskich nie dodaję półproduktów przez zorganizowanie i metodyczność, które są chwilami zbyt duże. Za jakiś czas będę świetnie wiedziała jak działa osobno dana odżywka i kilkanaście półproduktów ale stracę wiele okazji do zrobienia czegoś dobrego dla włosów przez brak mieszania. Definitywnie czas coś zmienić.

Nie ograniczę się do brania wszystkich najlepszych półproduktów, dodawania je do ulubionej maski i już, mam bombowe nawilżenie i wygładzenie. Ale postanowiłam zacząć jednak regularnie używać sprawdzonych rzeczy a między tym wrzucać testowane nowości. Zostanę przy jednym szamponie, oleju i dwóch odżywkach, ale z większą swobodą mieszania wszystkiego z półproduktami. Ileż można mieć suche włosy z powodu kilku pod rząd nietrafionych odżywek…? Więcej luzu, mniej drobiazgowości. Wystarczy, że sprawdzę jak działa dana odżywka solo. A później, zamiast testować ją z pojedynczymi dodatkami, mogę przecież użyć podczas jednego mycia pierwszej odżywki w OMO (np. Mrs Potters, której działanie solo też znam i nie muszę go dalej sprawdzać w połączeniach z innymi odżywkami), oleju (który znam) czy płukanki (którą znam). Skoro znam daną odżywkę i wszystkie dodatkowe elementy pielęgnacji nie ma sensu czekać i można dać włosom dawkę odżywienia, którego potrzebują. Większość opakowań odżywek o pojemności 200 ml starcza mi na 4-5 użyć, więc nawet nie zdążę przetestować z nimi wszystkiego, nie mówiąc o użyciu ich w najlepszych zestawach chociaż raz. Otwieram następną odżywkę i wszystko zaczyna się od nowa.

Mam opracowany nowy plan pielęgnacji. Póki co przez kilka tygodni będę sprawdzała czy jest technicznie możliwy do zrealizowania. Jeśli na przykład w środy będę wracała z zajęć o 20 nie ma mowy o nakładaniu oleju na 3 godziny. Jeśli będzie trzeba, coś pozmieniam. I będę obserwowała efekt na włosach. W skrócie te nowe elementy to olejowanie końcówek (cały czas) i regularne nawilżanie i olejowanie długości włosów. Od dawna chciałam olejować końcówki, ale cały czas myślałam, że to przecież wpłynie na działanie odżywek i nie będę mogła ich ocenić. W końcu mam tego dość, nie mogę czekać na sprawdzenie wszystkich nowych odżywek zanim zacznę dbać o końcówki. Będą cały czas zabezpieczone olejem a działanie odżywek będę oceniała na reszcie włosów. Po prostu.

Jednak negatywne komentarze na blogu na coś się przydały (co nie znaczy, że zachęcam ;) ). Zmieniłam podejście do pielęgnacji włosów. Wcześniej byłam nastawiona na nowe rzeczy, cały czas. Liczyłam na to, że będą trafione, a jeśli nie – że włosy jakoś przetrwają. Ale faktycznie, na większości zdjęć wyglądają kiepsko. Co z tego, że prawda jest taka, że mogą wyglądać świetnie, skoro mało kiedy wyglądają? Niewykorzystana możliwość ma niewielkie znaczenie. W końcu dotarło do mnie, że zapewnianie „ale one są w zdrowe, tylko dzisiaj tak jakoś wyglądają…” nie ma sensu.

Poza rzeczami, o których wcześniej nie miałam pojęcia, takimi jak półprodukty, nowe sposoby olejowania, rosyjskie kosmetyki i przyspieszanie porostu ta zmiana jest chyba największą rzeczą, jaką wniosła do mojej pielęgnacji włosów polska blogosfera. Trochę zazdroszczę dziewczynom, które już dały radę doprowadzić włosy do idealnego stanu i mają swoje pewne zestawy pielęgnacyjne. Sama znam za mało olejów i półproduktów, żeby stworzyć sobie z nich sprawdzony zestaw. Dlatego ciągle szukam. Ale z tego co znam już teraz postanowiłam ułożyć kilka pewnych punktów w planie pielęgnacji, które będę utrzymywały włosy w dobrej kondycji.

W skrócie:
- będę regularnie nawilżać i olejować włosy
- przestanę aż tak dokładnie sprawdzać działanie produktów. Wystarczy sprawdzić jak odżywka działa solo, reszta zależy od półproduktów i dodatków takich jak olejowanie czy płukanka... których będę używała bardziej swobodnie.
- będę zawsze używała najlepszych produktów jakie znam. A więc koniec ze zmywaniem oleju kiepską odżywką Mrs Potters z aloesem i jedwabiem, żeby zobaczyć czy olej poprawi jej działanie. Jeśli jest dobry, jego efekt będzie widoczny nawet ze świetną odżywką.
Za to kiepskie odżywki będę łączyła ze sprawdzonymi olejami, półproduktami czy płukankami, żeby poprawić ich działanie i w najgorszym razie skończyć z dobrym efektem, w najlepszym- z bardzo dobrym. Kiedy używam ich solo albo mieszam z nowymi elementami często psują one efekt nowości i jest bardzo źle albo w optymistycznej wersji kiepsko. I tak przez kilka myć. Dla produktów które nie tyle nie działają co wręcz szkodzą włosom znajdę alternatywne zastosowanie takie jak nawilżanie ciała czy golenie nóg :)

Pielęgnacja włosów to moje największe hobby, sprawia mi wyjątkową przyjemność i całościowo i w drobiazgach. Dzięki ułożeniu tego planu jakoś ją ogarnęłam. To nie tak, że coś muszę, ale sporo chcę, a w polskiej blogosferze odnalazłam tyle produktów i zabiegów, że zaczynało mnie to trochę przytłaczać. Czułam, że odżywka to za mało, ale nie wiedziałam jak uporządkować resztę tak, żeby wrzucić do pielęgnacji wszystko, czego potrzebuję. Teraz mi się udało :)

__________________________ 

I warn you, the entry will be long. I have mentioned that I deal with my thoughts by writing. This entry is my way of dealing with too detailed and too organised hair care.

I don’t give up my resolution to finish all experiments I have started (such as grain water) or products I have opened (such as Johnson’s baby oil) before opening half-products. (I only open the things I need such as preservative and a new oil.) I always check everything slowly, one by one, I open only one shampoo, one oil, two conditioners/DTs at a time. Sometimes I have dry hair that needs nourishment and moisture for days or weeks because I keep coming across poor products and home-made treatments that do not work. I could open five half-products and add them to a favourite mask, but I would have no idea how they work. And I could keep using this mixture, which would give me awesome hair in every photograph. But I have a long list of stuff to try and enough conditioners at home to last me a year ;) I want to test as many things as possible and in time choose only these that work perfectly. Then I will keep buying them and I’ll test new things from time to time. This moment should come in… six years ;) A while ago I counted the sizes of all bottles and jars I have at home and on my list.

But on the other hand I feel I need to change something. For instance I’d like to start using a trusted home-made moisturising hair treatment. And I’d like to oil my hair at least once a week. Trying new things will take more time but… I think I need a new hair care plan ;)

Maybe I also should give up this rigorous testing of all things separately. I have found a promising recipe for a moisturising mist at Blondregeneracja’s blog. This is precisely what my hair needs. Testing all ingredients separately would take me… a few months. And my hair would wait, in poor condition. Maybe I simply should open the bottles, make the mist if my hair needs it (so, so much) and then give myself time to see how d-panthenol and hyaluronic acid work separately? Even if I don’t manage to do it because something will be gone before I know it well… so what? Let’s say I will keep buying d-panthenol only as an ingredient of a mix that has four other elements and I do not need to know how it works alone. If I keep doing what I do, I will have considerable theoretical knowledge and dry, unnourished hair. After all, it’s all about effects on hair, not about writing a scientific report. So far I was too afraid that I will miss something or I will do something wrong. And in fact I have used many conditioners, deep treatments, oils, home-made mixtures… but there was no effect on hair (which is visible every month in my length update pictures) because I do everything too slowly, separately. I find one good conditioner and ten poor ones, and I don’t add half-products to the poor ones because of my need to be organised and regular, which is too big, sometimes. In time I will know perfectly how a given conditioner works, as well as several half-products but I will lose many chances to do something good for my hair. Because of lack of mixing. It’s high time to change something.

It will not limit my hair care to taking all the best half-products and adding them to a favourite mask to have amazing shine and moisture. But I have decided to start using trusted treatments and throw new things in between them. I will stay with one shampoo and oil, and two DTs/conditioners, but I will give myself more freedom to mix them with half-products. How long can I have dry hair because of a few poor conditioners in a row? I need more freedom, less meaningless details. It’s enough that I check how a conditioner works alone. And then, instead of testing it with single additional elements I can use a few during one wash. For instance a first conditioner in CWC (like Mrs Potters one, since I know how it works alone and I don’t need to check it further with other conditioners), an oil (one I know) or a rinse (also one I know). Since I know a conditioner and all the remaining elements there is no need to wait and I can give my hair the moisture it needs. Most of 200 ml packages last me for 4-5 uses, so I don’t even have time to check the conditioners will all things I want. Forget using the best set at least once. I open another conditioner and I have to start over.

So, I have a new hair care plan. So far I need to test it for a few weeks to see if I can follow it, technically. For instance if it turns out I will finish classes at 8 p.m on Wednesdays I won’t be able to apply oil for 3 hours before a wash. I will change some things if I need to. And I will observe the effects on hair. In short, the new elements are oiling ends (all the time), regular moisturising and oiling the length. I have wanted to oil my ends for a longer while, but I kept thinking that it would influence the way conditioners work and that I wouldn't be able to see their real effects. Now I am fed up with it, I can’t wait with taking care of my ends until I test all conditioners. So, the ends will be oiled all the time and I will be checking how conditioners work on the rest of the hair. Simply.

After all, negative comments on the blog had their good effect. Which doesn't mean I need more ;) I have changed the attitude to my hair care. Before I was all for trying new things. I hoped they would work and if not – that my hair will survive. But in truth it looks bad on majority of pictures. The truth is that it can look great, but it means nothing since it hardly ever does. An unused possibility does not count. In the end I have understood that assuring people “my hair is healthy, it just looks bad today…” is pointless.

Apart from things I had no idea about like half-products, new oiling methods, Russian beauty products and growth enhancers, this change is the biggest thing brought to my hair care by Polish blogs. I envy (a bit ;) ) those girls who have already managed to bring their hair to perfect condition and they have trusted sets of products. I know few oils and half-products, too few to create a permanent hair care routine. That’s why I keep looking for new ones. But I have decided to make up a trusted set from the things I already know. It should help me maintain the good condition of my hair.

In short:
-I will regularly oil and moisturise my hair
-I will stop checking how products work in such a detailed manner. It's enough to check how a conditioner works alone and the rest depends on half-products ans additional hair care elements such as oils and rinses... which I will use more freely.
-I will always use the best products I know. It means I won't use Mrs Potters conditioner with aloe vera and silk to wash oils off, to see if an oil improves effects of the poor conditioner. If an oil is good, its effects will show even with a great conditioner.
When it comes to bad products, I will mix them with trusted oils, half-products and rinses, to improve their effects. The best result will be very good. The worst- good. When I use the poor products alone or when I mix them with new things they often ruin the results of the new elements and it's either really bad or, at best, just bad. For a few washes. And for those products that worsen the condition of my hair (as opposed to those that just do nothing or not much) I will find an alternative use such as moisturising my skin or shaving legs :)

Hair care is by biggest hobby. It gives me a lot of pleasure both in total and in details. Thanks to this plan I have it all arranged. It's not like I have to do anything. I want to do it, I want to do a lot. On Polish blogs I have found so many products and treatments that I was beginning to feel a bit overwhelmed. I felt that a conditioner was not enough but  I did not know how to organise it all in a way, which would include all things I need in my hair care. Now I have a plan :)

Komentarze

  1. też chciałabym być bardziej regularna np.w olejowaniu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tak, że chcę, i chcę, łażę i powtarzam "chciałabym..." aż w końcu mam tak dosyć na przykład nieodżywionych włosów że się do tego zabieram :)

      Usuń
  2. Nad regularnym olejowaniem końcówek będę musiała się zastanowić...
    Kiedyś to robiłam, a teraz zwyczajnie zapominam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to zastępstwo silikonowych zabezpieczaczy końcówek, których do swojej pielęgnacji nie wprowadzę. Już kiedyś regularnie olejowałam końcówki (oliwa+rycyna, nie był to świetny pomysł) i pomimo oleju rycynowego pomogło mi to przeżyć między podcięciami.
      Buteleczka oleju siedzi na parapecie przed moim nosem, więc udaje mi się pamiętać. A jak nie, końcówki same przypomną. Dość asertywne są ;)

      Usuń
  3. ja ostatnio zauważyłam że w pielęgnacji moich włosów najważniejsze jest olejowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Ci zazdroszczę odkrycia. Sama nie mogę tego powiedzieć. Może "jeszcze" nie mogę. Ale problem jest nie tylko w elemencie pielęgnacji, takim głównym, jak olejowanie ale i w produktach... U mnie mało który olej daje efekty :)

      Usuń
  4. Ja regularnie olejuję włosy na całej długości, chociaż końce bardziej tego potrzebują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama teraz też zacznę. Raz w tygodniu to nie dużo, będę się starała częściej. Ale przynajmniej jest regularnie, na pewno ten raz w tygodniu, a nie... tak z 7 razy rzadziej :P
      Znalazłam recenzję oleju Yves Rocher. I nawet zamierzałam go dodać do listy. Ale cena... chyba jednak nie.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ja bym go nie kupowała bo szanse ze sprawdzi się rewelacyjnie są dość nikłe, spora część ceny to ładny wygląd i zapach =) u mnie nieźle się sprawdzał olej z pestek winogron i oliwa z oliwek, teraz mam migdałowy i też jest ok. Jeśli chcesz coś ładnie pachnącego to polecam olejki z alterry. Ogólnie z olejami jest chyba tak, ze efekty widać dopiero po długotrwałym używaniu i tutaj fory mają tańsze i wydajniejsze oleje.
      Ja od ponad miesiąca olejuję włosy przed każdym myciem i przesusz już u mnie nie występuje mimo używania dość marnej odżywki.

      Usuń
    4. W końcu go nie kupię. Chyba, że za jakiś czas, jak będę mogła sobie na to pozwolić pielegnacyjnie i finansowo.
      Winogronowe pestki u mnie też działały świetnie. Jako jeden z dwóch olejów... Ostatnio czły czas myślałam, że właściwie tylko Hipp zrobił fuforę ale olej z pestek winogron jednak też. Zajrzałam do notatek :)
      Alterra... jak skończę to co mam kupię chyba właśnie Alterrę. Chociaż mogli sobie odpuścić podniesienie ceny. Ale niech im będzie. Już wyłączam narzekanie.
      U mnie właściwe widać jakiś tam efekt już po jednym użyciu. Albo jest super (Hipp. winogrono, teraz słonecznikowy) albo jest kiepsko (sezamowy. Przesusz od razu.) Chociaż zdaję sobie sprawę z tego że na stałe efekty, takie jak właśnie odporność włosów na przesuszanie, trwała poprawa stanu- trzeba poczekać.

      Usuń
  5. Ja wolę nałożyć na włosy coś sprawdzonego niż kombinować z czym i jak zużyć jakąś maskę, która włosom się nie podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jak już kupiłam, otworzyłam, a nie działa (dobrze) to nie mam sumienia wyrzucić :) Więc kombinuję. Ewentualnie zużywam metodami alternatywnymi, np. do golenia nóg ;) Z jednej strony już bym chciała mieć sprawdzony zestaw, pełen, a z drugiej ciagle chcę szukać nowości. Kiedy zabrałam się do pisania tego posta wpadłam na to, że mogę mieć i jedno i drugie na raz. Zamiast czekać aż sprawdzę jeszcze nie wiadomo ile rzeczy mogę już teraz zacząć wprowadzać stałe elementy :) I pomiędzy nimi bawić się w szalonego naukowca.
      Szaloną naukowczynię. Gdzież mój feminizm? :D

      Usuń
  6. Napisałabym Ci bardzo długi komentarz z analizą każdego akapitu i porównaniem do mojej pielęgnacji,ale nie mam na nic siły. Więc w skrócie.
    Dobrze czynisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dziękuję. (Uwaga, będzie sentymentalnie!) Doceniam to, że mimo zmęczenia mi to napisałaś. Potwierdzenie logiki z zewnątrz jest jak najbardziej przydatne.
      Jeśli kiedyś będzie Ci się wybitnie nudziło, chętnie przestudiuję analizę porównawczą naszych pielęgnacji. Jestem pewna, że coś przydatnego wyciągnę :)

      Usuń
  7. Mi brakuje w sumie tylko oleju pewniaka. Może było by gorzej, ale skupiam się na naturalnych włosach, zostało jeszcze trochę farbowanych wiec one nie powalają. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może ja polecę jedyny, który u mnie robi furorę- oliwka Hipp :)

      Usuń
  8. Henri: świetny, mądry wpis :) "W końcu chodzi o efekt na włosach a nie o rozpisanie raportu z doświadczenia." To zdanie bardzo mi się spodobało i podpisuję się pod nim. Nie jesteśmy w stanie wszystkiego przetestować! Uważam, że powinno się używać 80% sprawdzonych produktów, które działają świetnie na włosy i 20% nowych produktów. Rozumiem Cię, że jest to Twoje hobby, uwielbiasz analizować składy i zastanawiać się jak dany składnik wpłynie na włosy, dlaczego działa w określony sposób itd. Jest tego masa, nie jesteś w stanie przetestować wszystkiego. Po prostu spraw, aby Twoje długie włosy były piękne i pomożesz tym sposobem innym Dziewczynom mającym podobny typ i rodzaj do Twoich, a i sama lepiej się poczujesz.
    Czasami sobie mówię, że po użyciu danej odżywki moje włosy nie są piękne, ale widać, że zdrowe, a teraz widzę, że się oszukuję. Mają być olśniewające! :)
    Zazdroszczę Ci ogromnej wiedzy, którą możesz ukierunkować, ja się jeszcze wielu rzeczy uczę.

    Powodzenia Kochana w minimalistycznej, ale świadomej pielęgnacji :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Trochę się bałam reakcji, nie chciałam wyjść na maniaczkę utopioną w pielęgnacji :)
      Na podział procentowy nie wpadłam. Ale faktycznie, dobry pomysł. U mnie to na razie będzie pewnie 50:50, za jakiś czas będzie więcej "pewniaków" (jak w Tesco :) ). Racja, nie jesteśmy w stanie sprawdzić wszystkiego. Dlatego od dawna nie dodaję do listy zakupów dobrych produktów. Dodaję tylko te najbardziej obiecujące. Później, w drugiej kolejności wezmę się za sprawdzanie reszty. Za jakieś 10 lat czy coś ;)

      Moja wiedza chyba nie jest aż taka wielka. Jest definitywnie bardziej praktyczna niż teoretyczna. Ogarniam emolienty, proteiny, balans proteinowy, alkohole i tak dalej... Ale składami się nie kieruję i ich nie analizuję dokładnie. Szukam tylko kilku rzeczy które lubię i unikam tych, których nie lubię. I to wszystko. Nie ma to jak z dobrą maską na włosach zasiąść do poczytania jakiejś pielęgnacyjnej teorii :) Ale takiej zdrowej, a nie pseuonaukowych bzdur. To się nazywa wielotorowe rozwijanie pasji :D

      Dziękuję. I nawzajem! :):)

      Usuń
    2. Wiesz blog to miejsce takich rozważań, poza tym jest Twój i możesz pisać co chcesz, a lepiej być sobą i szczerą wobec siebie niż dostosowywać się do oczekiwań innych :) Raczej mało jest racjonalnych włosomaniaczek, większość kupuje i kupuje, testuje aż końca nie widać :D Już dawno nie miałam takiej włosowej refleksji, a Twój wpis bardzo mnie zmotywował do przemyślenia swojej pielęgnacji. Wszędzie czytam, że oleje to jest klucz, a ja jak do tej pory nie mam ani swojej ulubionej metody ani olejku. Szkoda, że nie można jednego dnia przetestować kilku rzeczy, tylko trzeba czekać na te kolejne mycia :) Ale w międzyczasie tak jak napisałaś warto poczytać coś naukowego a nie pseudonaukowego. Czasami coś znajduję na blogach, ale nie przyjmuję tego za pewniak tylko podchodzę sceptycznie. Interesuje mnie dlaczego coś się dzieje, a nie sam fakt, że tak po prostu jest.

      Usuń
    3. Trochę ciężko było mi przyznać, że nieco zaplątałam się w pielęgnację. Przed samą sobą nie, ale publicznie już tak. Obawiałam się trochę tego, że ktoś to wyolbrzymi i dołoży cegiełkę do stereotypowego obrazu włosomaniaczki jako osoby tonącej w kosmetykach i spędzającej cały wolny czas z czymś na włosach, najczęściej dziwnym.
      Też nie lubię czekać na kolejne mycia :) Już wymyśliłam sobie co zrobię podczas kilku kolejnych i nie mogę się doczekać :D
      Ja raczej też podchodzę do wielu informacji sceptycznie zwłaszcza, jeśli są oparte o niby-logiczne twierdzenia takie jak "silikony blokują dostęp substancji odżywczych do włosów". Badaniom naukowym nie ufam w ogóle, bo udowodnić eksperymentalnie da się dużo, a w praktyce to wcale nie jest tak jak w raporcie. Mam zebranych kilka takich bzdur i planuję przygotowanie wpisu.

      Usuń
    4. Rozumiem, ale jak widać opłaciło się :)

      Czekam zniecierpliwiona na ten post :) :*

      Usuń
    5. W czwartek w przerwie między zajęciami udało mi się stworzyć tabelkę która wygląda nawet przyzwoicie. Wena :) Jeszcze dopracuję, zrobię wersję angielską i wrzucam post. Już wiem, po kilku tygodniach, że plan się nieźle dopasował do zajęć, na szczęście ;) i do godzin powrotu, więc nie muszę układać go od nowa.

      Usuń
  9. Dobre podejście ^.^ Przecież właśnie o to chodzi - by włosy były zadowolone :)
    Ja olejuję przed każdym myciem - to coś stałego w mojej pielęgnacji, wiem jak wpływa to na moje włosy dlatego ustalam to jako punkt zero, dzięki czemu wiem, że każdy odchył od tej normy to zasługa odżywki czy maski której użyłam. Teraz pokończyły mi się moje oleje których używałam zawsze i nie wiem co ze sobą zrobić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie premierze, jak żyć?! Pan wie co to znaczy- oleje się skończyły?

      Świetne. Takie ustalenie punktu zero z olejem. Właściwie w swój pokręcony sposób mniej więcej chciałam napisać coś podobnego. Olejować za każdym razem pewnie nie dam rady, ale wtedy kiedy będę, spokojnie mogę coś do tego dodać bo wiem jak dany olej działa :)

      Usuń
  10. Ja mam tak ze wszystkimi kosmetykami do włosów i twarzy, ciągle sięgam po nowości, zamiast trzymać się sprawdzonych, bo przecież "zawsze może być lepiej" tyle tylko, że najczęściej jest gorzej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie jak będziesz miała chwilę może też ustal sobie jakiś plan pielęgnacji. Fajny sposób podrzuciła Martusia wyżej. 80% sprawdzonych rzeczy, 20% nowych. Proporcje można zmienić, ale niech chociaż część będzie sprawdzona. Jako ratunek na wypadek nieudanych nowości :)

      Usuń
    2. Oj tak, muszę coś takiego wprowadzić w życie koniecznie :)

      Usuń
    3. Żeby było jeszcze cudowniej, stwórz sobie plan graficzny jeśli lubisz takie rzeczy. Piramida pielęgnacji twarzy może? :) Ja mam plan włosowy zrobiony ręcznie w tabelce, ale rozmyślam nad czymś ładnym cyfrowym.

      Usuń
    4. Zrób cyfrowo i wrzucaj bejbe na bloga :D

      Usuń
    5. Cierpię na brak talentu jeśli chodzi o sztuki wizualne :) Ale mogę zrobić zdjęcie swojej karteczki z planem :) A tak poważnie, postaram się zrobić to jakoś ładnie i wrzucić na bloga. Tylko muszę jeszcze poczekać, żeby zobaczyć czy się sprawdza...

      Usuń
  11. Łał. Nie wiedziałam, że taki z Ciebie naukowiec-maniak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maniak, tak :) Trochę dałam sobie wejść własnej dokładności na głowę. Musiałam to zauważyć a później wymyśleć plan ratunkowy :) Kurczę, w końcu nie moze być tak że wiem, że np. olej działa dobrze z daną odżywką "ale muszę go jeszcze sprawdzić tak, i tak, i tak", wiecznie jakieś szaleństwo eksperymentów z których sporo nie poprawia kondycji włosów... :)

      Usuń
  12. Gratuluję przemiany, miejmy nadzieję, że będziesz z niej zadowolona Ty i Twoje włosy, bo oto właśnie najbardziej chodzi :)
    Pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! :) Czuję się podbudowana i bardziej pewna ("pewny" się chyba nie stopniuje ale mniejsza o to :D ) że robię dobrze.

      Usuń
  13. Ja mam tak, ze zawsze kiepskiego produktu sie pozbywam. Nie zuzywam na sile bo potem wlasnie tylko wlosy na tym traca. Mam kilka sprawdzonych kosmetykow ale udaje mi sie czasami trafic na jeszcze lepsze :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po jeszcze jednym dniu przetwarzania infomacji w głowie dopisałam do postanowień właśnie to. Kiepskiego produktu po prostu nie będę używała. Zużyję do golenia nóg czy... jakkolwiek. Ale nie do włosów. Ulepszać będę tylko te słabo działające, nic nie robiące rzeczy. Ale jak cos już szkodzi... nie ma mowy. Nie wyrzucę, bo szkoda mi pieniędzy, ale na włosach to nie wyląduje :>

      Usuń
    2. Czuję się jakoś lżej z tym wszystkim :)

      Usuń
  14. Piękne włosy!

    Ja mam teraz tyle pootwieranych odżywek, że chyba cały rok będę je zużywać :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      To mamy podobnie :) Moje są zamknięte, ale zapas czasowy podobny :D

      Usuń
  15. Mam dokladnie tak samo, kazda maske testuje na 5 roznych sposobow z nadzieją ze mi sie jednak spodoba, A tu lipa nnic nie dziala.Dlatego wszytskko tak wolno denkuje. Też musze cos z tym zrobić bo inaczej nie wygrzebie sie z tych masek nigdy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio nic nie działa? Ani po myciu, ani przed, ani z olejem, ani z nawilżaniem...? :(

      Usuń

Prześlij komentarz