Odżywka Garnier Ultra Doux Sekrety Prowansji Morela z Rousillon i olejek migdałowy ~ Garnier Ultra Doux Heritage of Provence Apricot from Rousillon and Almond Oil conditioner

Kolejne przyjemne opakowanie. Nie wiem która z trzech butelek serii Garnier Sekrety Prowansji podoba mi się najbardziej ;) A Wam?

Jakiś czas temu napisałam recenzje wersji rozmarynowej i lawendowej.

Producent obiecuje we wszystkich wersjach mniej więcej to samo, a więc ułatwienie rozczesywania bez przeciążania. Odżywka morelowa dedykowana jest włosom z tendencją do przesuszania.

Skład zamieszczam na zdjęciu, tradycyjnie bez analizy ;)

Jak już wspominałam, wprowadziłam nowy plan pielęgnacji i testowania nowych produktów. Nadal będzie dokładnie, ale nie obsesyjnie dokładnie. Więc odżywkę opisuję tylko w działaniu solo, bo to jest podstawowa i obiektywna ocena a efekty wszelkich dodatków (do tej dodałam wodę zbożową) i połączeń takich jak pierwsza odżywka w OMO zależą już od tego drugiego produktu i w poście o nim będą opisane.

Działanie:
Odżywka morelowa sprawia, że włosy są gładkie i mięsiste, chociaż trzeba na ten efekt poczekać kilkanaście godzin i gładkość jest bardziej odczuwalna w dotyku niż widoczna. Z końcówkami radzi sobie trochę gorzej, ale nie jest źle. Jeśli miałabym porównać trzy wersje odżywek Garnier Ultra Doux Sekrety Prowansji, nadal najlepsza jest zielona, rozmarynowa. Zaraz za nią jest właśnie odżywka morelowa a na końcu działająca średnio lawendowa.  


Dla osób, które chciałyby kupić odżywkę dla zapachu – warto. Pachnie morelowo (usłyszałam od małżonka, że włosy pachną jak ciastka morelowe z Biedronki :) ), intensywnie i długo.

 

____________________________________

Another nice bottle. I don't know which of the three Garnier Heritage of Provence  bottles I like most. Which is your favourite?

Some time ago I posted reviews of the versions with rosemary one and the lavender one. 

The manufacturer promises the same thing for all three Provence conditioners: easy de-tangling without weighting the hair down. This particular line is for hair that tends to get dry.

You can find the ingredients list in the picture. No analysis, as usually :)

As I have already mentioned, I introduced a new hair care plan and a new method of testing new products. I will still be precise but not obsessively precise. So, I am only describing how the conditioner works alone, because this is the basic and objective assessment. Effects of adding anything (I added grain water to this conditioner) and mixes such as a first conditioner in CWC depend on those second products and they will be described in posts about these.

Effects:
The apricot conditioner makes my hair bouncy and smooth, though I have to wait for it several hours. The smoothness is more about touch than look. When it comes to my ends, the conditioner works a bit worse, but it's still ok. If I were to compare all three Garnier Provence conditioners, the rosemary one is still the best. Then it would be this one. The lavender version doesn't work so well. 

For those of you who would like to buy this product for the smell – good idea. It's strong and long-lasting. The condish really smells with apricot (King Consort says my hair smells like apricot cookies:) ).

Komentarze

  1. kusi mnie ta odżywka, skład ma całkiem przyjemny :) miałam wersję z masłem shea i moim włosom bardzo się spodobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim też :) Ta działa słabiej w porównaniu do wersji z awokado, ale i tak jest bardzo dobrze :)

      Usuń
  2. O tak, już dla samego zapachu warto. Uwielbiam jak włosy mi tak milusio pachną. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też :) Dlatego na pewno wrócę do maski kakaowej Ziaji. I żałuję, że nie ma kokosowej. Bardzo żałuję.

      Usuń
  3. dawno nie kupowałam odżywki, bo mam cały zapas,ale jak mnie najdzie to chyba też wybiorę swój ideał nosem:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupiłam trzy prowansalskie odżywki też mając zapas, ale uznałam wtedy, że raz na jakiś czas można zaszaleć :D

      Usuń
  4. Kusi mnie ta rozmarynowa...
    W ogóle z tej serii nie miałam żadnej oprócz osławionej z awokado.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam trzy prowansalskie, żurawinową (równie dobra jak awokado), awokado właśnie, z 7 opakowań, i rumiankową (zło, zło, zło).

      Usuń
  5. Ciekawe, czy u mnie sprawdziłaby się równie dobrze co awokado :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe :) Skład mają inny, ale działają podobnie, przynajmniej u mnie. Tylko morela słabiej.

      Usuń
  6. też ją mam, ale dla moich włosów ostatnio, jest poprostu za słaba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie powiem, żebym mogła na niej przeżyć tygodnie. Ale jako odżywka jest bardzo dobra. Nie spodziewałam się więcej :)

      Usuń
  7. nie miałam jej jeszcze,ale mnie nie kusi :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli faktycznie pachnie tak morelowo to muszę ją mieć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pachnie :) Niewiele zapachów zostaje na moich włosach po myciu. A ten tak!

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Jakoś nie mogłam się powstrzymać :) Taka przyjemna odżywka... a, skuszę kogoś :D

      Usuń
  10. Pachnie cudnie, ale u mnie się kompetie nie spisała niestety.

    OdpowiedzUsuń
  11. Cała seria prowansalska pachnie zabójczo (moja ukochana jest rozmarynowa) ale na moich włosach działa mocno średnio. Rozmaryn ma jeszcze jako-takie działanie, reszta po prostu pachnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Garnier ma swoją odżywkę awokado, która robi furorę. A reszta faktycznie bywa średnia. Nie wiem jak im to wychodzi... No, jeszcze rozmarynowa! :) Do rozmarynowej wrócę, do pozostałych dwóch- nie wiem. Może kiedyś, dla zapachu. Ciekawa jestem jak spisują się maski z serii Ultra Doux. Szkoda, że nie ma ich w Polsce. Nawet na allegro :(

      Usuń
  12. Jeszcze nie miałam okazji przetestować żadnej odżywki z nowej serii Garniera, ale mam nadzieję, że niedługo się to zmieni :)
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam :) Nie mamy gwarancji efektu wow, ale może być bardzo dobrze. I pachnąco :)

      Usuń
  13. Nie miałam żadnej odżywki z garniera, prócz AiK, więc podejrzewam, że niedługo sobie jakąś kupię dla spróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysł :) (Jestem podłą zachęcaczką :P )

      Usuń
  14. Dziękuję Kochana za miłe słowa odnośnie opisu mojego profilu ;)

    W ciąży przyrzekłam sobie, że nie zamienię się w mamę w dresie i z tłustymi włosami ;) Dresów żadnych nie mam, włosy myję co 2 dzień ;) A wieczorem obowiązkowo choć 20 minutowa kąpiel, balsamowanie i takie tam, nie zajmuje to dużo czasu, a daje poczucie, że nadal jestem kobietą i żoną, a nie tylko mamą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownie :) I jeszcze dajesz przykład innym. Mam wielką nadzieję, że sama też taka będę kiedy już będziemy mieli z mężem dziecko. Dosłownie się denerwuję za każdym razem kiedy ktoś wyciąga stereotyp zaniedbanej matki i twierdzi, że to jedyna słuszna droga.

      Usuń
  15. Nie umiem się przemóc do zakupu żadnej z tych odzywek, nie przekonuje mnie Garnier do siebie. Jak na razie zawsze się nacięłam do ich kosmetyków. Szampon nadal soi ledwo opróżniony, a maska czeka do eksperymentów i boje się ją otworzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie zawsze się sprawdzały... Mleczko do twarzy długo było moim ulubionym i kupowałam kolejne opakowania. Tonik też. Szampon z awokado tak samo. I odżywka :):)

      Usuń
  16. Ja z tej serii używam tylko wersji z Awokado i Karite, która jest świetna :) Inne jakoś mnie tak bardzo nie kuszą, sama nie wiem czemu, ale dla wypróbowania i być może przekonania się, że pozostałe też są dobre, dam im szansę i kupię którąś z nich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awokado jest najbardziej okrzyczana :) Ma pewnie 30 razy więcej recenzji niż cała reszta. Więc reszta mniej kusi :) Ale są inne dobre odżywki Garniera. Uważam, że warto spróbować :)

      Usuń
  17. Nie uzywalam zadnej odzywki garniera, mam ich tyle w zapasach, ze niepredko mnie skusza :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam szampon ten i odżywkę miałam wcześniej, nawet dają radą :) mięciukie kłaczki się robią :)
    pozdrawiam Cię.
    aldia

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz