Rosyjski haul ~ Russian haul

Latem byłam w Dreźnie. Przejeżdżałam kilka razy koło DM. Nie weszłam. Później Kraków. Przechodziłam obok sklepów zielarskich, wiem też, że gdzieś jest jeden z rosyjskimi kosmetykami. Nic. W Zakopanem znalazłam przypadkiem Mydlarnię u Franciszka i przykleiłam się mało elegancko do szyby na dłuższy moment. Niedawno robiłam zakupy w kalina-sklep.pl. Zamówiłam tylko planowane szampony i rzeczy dla Was na rozdanie. Żadnej odżywki czy maski.
Policzyłam wczoraj, mam zapas masek i odżywek na rok. Nadal. To bardzo dużo. Jakiś czas temu postanowiłam nic nie kupować i takie ćwiczenia silnej woli w Dreźnie dawały mi ogromną satysfakcję. Miejsca w szafce też powoli przybywało.
Ale.

Przed ślubem pojechałam do Grudziądza i też zerknęłam przez szybę do sklepu na Toruńskiej na który wszyscy mówią Herbapol ale odnoszę wrażenie, że on ma jakoś inaczej na imię;) W każdym razie zobaczyłam charakterystyczne słoiczki Babuszki Agafii. Chodziłam obok nich codziennie przy okazji załatwiania różnych spraw i nic. Przez jakieś pół tygodnia.

W końcu kupiłam wszystkie trzy rodzaje.

Nie czuję się winna ;) Raz na kilka przypadków, raz na kilka miesięcy można sobie odpuścić. Na dodatek te maski były tańsze niż w Internecie, co mnie zaskoczyło.
A następnego dnia pojawił się świetny powód do świętowania – po raz pierwszy usiadłam na włosach. Przypadkiem, bo przechyliłam głowę do tyłu siadając, ale jednak. Z jednej strony nie jest to długość klasyczna (jeszcze) ale z drugiej przy włosach do ramion nie byłoby to możliwe. Więc choć to przypadek – świętuję :)


In summer I was in Dresden. I went past the DM drug store a few times. I didn't go inside. Then there was Cracow. I walked past herbal shops and I know there is one with Russian beauty products as well. Nothing. In Zakopane I accidentally found Mydlarnia u Franciszka shop. I glued myself to the window for a longer while (not too elegant thing). Recently I shopped in kalina-sklep.pl and I only bought the shampoos I planned to buy and stuff for you, for a giveaway. No conditioner, no deep treatment.
I counted it yesterday, I am stocked with conditioners and DTs for a year. Still. It's a lot. Some time ago I decided not to buy more. Training my strong will in Dresden gave me satisfaction and there was more space in my closet.
But.

Before the wedding I went to Grudziądz and I looked through the window into the shop that everyone calls Herbapol but I am under the impression that it has a different official name ;) Anyway, I saw the characteristic jars of Babuszka Agafia's products. I was walking next to them for a few days when I was going downtown to do some stuff. It lasted half a week.

Then I bought all three kinds.

I don't feel guilty ;) Once every few times, once every few months I can give up. These DTs were cheaper than they are online, which surprised me.
Besides, a reason to celebrate appeared the next day. I sat on my hair for the first time. Accidentally. I leaned my head backwards when I was sitting, but still. On one hand it's not classic length (yet) on the other, it would not be possible at shoulder length. So, though it was an accident, I celebrate :)

Komentarze

  1. już po ślubie? :) chcemy fotki! :) i jeśli tak to wszystko dobrego na nowej drodze życia! wszystkiego najpiękniejszego :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po! :) Fotki są w fazie produkcji. Powinniśmy niedługo dostać. Jasne, że będą na blogu.
      Bardzo dziękujemy za życzenia :* :)

      Usuń
  2. Daj znać, która z tych masek spisuje się najlepiej ;) Ja mam tę drożdżową :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą recenzje, pewnie z porównaniem :) Drożdżowa kusi mnie najbardziej, ale póki co jedynie wącham ;)

      Usuń
  3. ja jeszcze długo nie siądę na włosach ;x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja nie wiem :) Wydaje mi się, że moje nie są wiele dłuższe od Twoich. Także... bądź gotowa na niespodziankę :)

      Usuń
  4. I słusznie, jest co świętować :) podziwiam za tak długie opieranie się pokusie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie? A ża najpierw świętowanie a później okazja... oj tam :) Poza tym silna wola to jedno a frustracja to drugie. Czasem odpuszczam.

      Usuń
  5. Gratuluję - ja bym się nie oparła i wykupiła pewnie połowę sklepu ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też... Seboradin był, Pilomax, Ziaja... Ale już naprawdę, naprawdę nie mam miejsca w szafce :) Ani więcej kasy. Życie ułatwia mi ograniczanie się :)

      Usuń
  6. Ojojojojoj-te maseczki-ojojojoj!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja lubię takie zakupy ;) Jeśli mamy na coś ochotę i długo z tym zwlekamy, to w końcu można sobie pozwolić na trochę szaleństwa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) Wolę odpuścić niż się frustrować. A teraz przez kilka miesięcy znów nic :)

      Usuń
  8. czar zakupów zrobił swoje,musiąły wpaśc do koszyka i tyle;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Za dużo chodziłam Toruńską, Babuszka mnie zaczarowała przez szybę.
      To nie moja wina! ;)

      Usuń
  9. też oczekuję momentu, aż będę mogła na moich siadać:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To takie fajne... Nowy etap, nowe znaczenie słów "mam długie włosy" :)

      Usuń
  10. Mi zdarza się oprzeć o włosy, co mnie strasznie irytuje. A co dopiero by było, gdybym na nich usiadła?! :P Z tego powodu jak siadam biorę wszystkie do przodu, gdyż nawet delikatne oparcie się o włosy krępuje mi ruchy. Zagrożenia, że na nich usiądę jeszcze przez kilka lat nie będzie, ale opieranie się jest wystarczająco wnerwiające :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie to denerwuje... Nie mogę ruszyć głową kiedy przycisnę włosy plecami do oparcia krzesła. Brr.
      My to mamy problemy :) Ale uwielbiam takie włosowe drobiazgi. Wręcz nie mogę się doczekać aż regularne siadanie na włosach zacznie mi przeszkadzać.

      Usuń
  11. Oh, ja na razie muszę co najwyżej przerzucać włosy do przodu kiedy się o coś opieram, ale to i tak już sukces. A Tobie zazdroszczę :) A propos takich przypadków: słyszałam o dziewczynie która na fb potrafiła napisać, że uwaga uwaga: znowu jej włosy gdy była w toalecie wpadły do środka! No cóż wypadki się zdarzają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa... :) Widziałam podobny post w innym miejscu :) To jest dopiero problem. Podnosić włosy bo wpadną do toalety. Serio, długie włosy zmieniają życie. Mówię całkiem poważnie, bez ironii, chociaż o tego typu problemach na fb bym nie pisała :P

      Usuń
    2. Eee idac do toalety musze wlosy wysoko zwiazac albo obkrecic je wokol szyi. No coz :D. Tez mowie calkiem powaznie ;). Przyzwyczailam sie juz :D.

      Usuń
    3. A i przy tym kucyku tez go przerzucam do przodu :D. W sumie juz jakos do tego wagi nie przywiazuje. Teraz mi sie przypomnialo :D. Moze nie wpadna to toalety bo sa za krotkie ale.... no wiecie :D.

      Usuń
    4. No jasne :) "Długie" włosy do talii a naprawdę długie włosy, takie jak Twoje eve, to już trochę inne życie :)

      Usuń
  12. Jużeś mężata? Ooo, wrzuć jakieś fotki! Proooszę :)

    Ja mam krótkie włosy i diabli mnie biorą, jak się o nie oprę - jeśli kiedyś uda mi się zapuścić, to może być ciekawe doznanie. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jużem mężata. "Życie się skończyło" oraz inne mądrości ludowe mają moc prawną :)
      Jak dostaniemy zdjęcia od fotografa zaleję nimi bloga :)

      Usuń
  13. Prędzej czy później każda z nas ulega :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie. Nikt nie jest cyborgiem :)
      Może... niekoniecznie... trzy na raz... Ale co tam :D

      Usuń
  14. Ja ostatnio też kupując szampon pokusiłam się o 3. I teraz skąd będę wiedziała, który jest najlepszy dla mnie ;p? :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak :) Silna wola, etap drugi, czyli "Mam już w domu coś, ale nie mogę tego wszystkiego użyć na raz. O nie!" :)

      Usuń
  15. Oj znam to. I też chcę te maski.
    Odetchnęłam z ulgą kiedy przeczytałam, ze nic nie kupiłaś w zielarni u Franciszka. Niby wszystko fajnie, ale produkty mają dwa razy droższe ( albo i więcej czasami) niż gdzie indziej, tylko że ładniej zapakowane. Nie polecam.
    Byłam dziś w sklepie gdzie mieli dosłownie wszystkie produkty Ziaji z linii oliwkowej, poza recenzowaną przez Ciebie maską. Czy to znak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo. Cen na wystawie nie było, więc nie nie przeraziły. W takim razie nie żałuję.
      Może znak. Czyżby ktoś jeszcze odkrył, że maska jest dobra, i teraz będzie takim widmem jak Gliss Kur Oil Nutritive?
      Oby nie, bo pojadę do producenta i kupię karton prosto z linii produkcyjnej :)

      Usuń
    2. A skąd, u mnie w jednej drogerii jest jej sporo, i innych maseczek Ziaji też (kusiły). Ale ona nie ma alkoholu stearylowego! Chyba nieuważnie przeczytałam recenzję, albo stwierdziłam że skoro tak dobrze działa to ten alkohol tam jest. A kupiłam jeszcze Nivea long repair, i miałam na oku h&s jabłkową ale wydała mi się już za duża. Mam z tym problem, bo 200 ml odżywki starcza mi na 2 miesiące. A żal mi nakładać więcej, bo to już dla mnie niepotrzebne marnotrawstwo. Póki co mam zapas na jakieś 9 miesięcy...

      Usuń
    3. Ziaja oliwkowa jest na cetearylowym. Sama się zdziwiłam, że tak dobrze działa a to nie stearylowy :)

      H&S pewnie sama będę zmęczona, ale dla zapachu- musiałam :)

      Usuń
    4. Wypróbowałam ją ostatnio na dość zmordowane włosy i wypadła genialnie. Jeśli zawsze będzie tak działała to wiele do włosowego szczęścia już nie potrzebuję. A ten zapach. A ta konsystencja...

      Usuń
    5. No nie? Ja też mogłabym iść, kupić dwa kartony i nie przejmować się nowościami nic a nic :)

      Usuń
  16. Czasem mam wrażenie, że jestem jedyną blogerką, która się jeszcze nie skusiła na żaden rosyjski kosmetyk :D

    Gratuluję długości, faktycznie jest okazja do świętowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to się nazywa bycia elitarną :) Jedyna! :)

      Dziękuję :) Świętowanie trwa :)

      Usuń
  17. Gratuluję długości i życzę miłego świętowania ;)

    Jesli zaś się rozchodiz o zakupy- oj tam, byleby sie nie przeterminowało! Nałogowe kupowanie jest oczywiście chorobą i jest złem, ale przecież raz na jakiś czas, w ramach przyjemności przecież można! W końcu człowiek nie może ciągle walczyć z pokusami, jaki byłby w tym wszystkim sens, gdyby czasem jakiejś nie uległ? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)

      Kontroluję daty ważności. Poza tym w moim tempem zużywania odżywek mało co miałoby szansę się przeterminować :D
      Ostatnio uczciwie zastanowiłam się nad tym, czy mam problem z zakupami. Ale do tego mi bardzo daleko. Arsenał włosowy jest pod kontrolą a jeśli chodzi o resztę mam manię ale minimalizmu. Tylko to, co potrzebne i wszystkiego po jednym, ewentualnie jeśli moje ulubione mleczko do twarzy jest w promocji (Biedronka!:) ) wezmę jedno na zapas. Ale z na przykład trzema balsamami do ciała, każdy otwarty, bym nie przeżyła :D

      Usuń
  18. Ja chyba nigdy nie usiądę na swoich włosach :) muszę się porządnie wziąć za ich zapuszczanie, bo co urosną to ścinam :x Z tych masek miałam tylko drożdżową, więc jestem ciekawa jak to będzie z pozostałymi :)
    Radi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam ten problem właściwie. Powoli zyskuję długość, ale... Przez 3 miesiące włosy urosną 3 cm i wszystko ścinam, bo muszę. Ech.

      Usuń
  19. Mialam wszystkie te maski. U mnie sprawdzila sie drozdzowa. Lopianowa troche mi szkodzila.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co po jednym użyciu łopianowej mogę powiedzieć, że jest w porządku. Jeszcze nie "dobrze", tylko w porządku. Zobaczę co będzie później :)

      Usuń
  20. Ja też robię kilka podchodów zanim coś kupię. Bo "za drogie", "nie teraz mam jeszcze tamtą maskę", "luby mnie wywali z mieszkania jak wrócę z kolejną" ale prędzej czy później i tak będzie stała na półce w łazience:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie trzy argumenty u mnie też działają. W większości przypadków :D Ale, dokładnie, prędzej czy później... :>

      Usuń
  21. Marzy mi się taki rosyjski haul. :) Jeszcze długo na taki poczekam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się marzył. To takie fajne... Czeka się, patrzy na zdjęcia, czyta recenzje, a później niespodzianka, w małym mieście, całkiem przypadkiem jest! :)

      Usuń

Prześlij komentarz