Recenzja: Olej kokosowy Parachute ~ Review: Parachute coconut oil

To śmieszne, ale zużyłam dwie półlitrowe butelki tego oleju nie wiedząc jak działa. Kiedy zaczynałam swoją przygodę z pielęgnacją włosów w 2010 roku olej kokosowy był uważany za cudowny, działający świetnie dla wszystkich, najlepszy do włosów. Kupiłam go, zużyłam, nie widziałam żadnego efektu, ale kupiłam drugą butelkę zakładając, że olej odżywia i wzmacnia moje włosy z tym, że bez widocznego efektu. (Z resztą tak samo było kiedyś z odżywkami. Używałam cały czas tych samych nie zwracając większej uwagi na to, czy włosy są błyszczące, gładkie i dociążone czy nie. Byłam przekonana, że mam takie puszące się, suche włosy i nic nie da się z tym zrobić a produkty wzmacniają je i chronią, ale wizualnie lepiej nie będzie. Śmieszne, wiem.)

W każdym razie… ten olej jest kiepski. Kiedy w końcu zwróciłam uwagę na jego działanie nie było to trudne to zauważenia. Najpierw zapach, irytujący mnie od właściwie początku. Nie jestem jedyną osobą, której przeszkadza zapach bekonu i nie jest to kwestia jednej wadliwej partii. Tak, ten olej pachnie właśnie bekonem. Mocno. Zapach utrzymuje się po umyciu włosów. Część z Was pewnie zauważyła, że nie przeszkadzają mi produkty do włosów pachnące jedzeniem takie jak olej sezamowy czy kozieradka. Ale intensywna woń bekonu to przesada i nawet ja nie mam jak podejść do tego z humorem.

Jakiś czas temu przestałam używać tego oleju (a używałam go w mieszance z oliwą z oliwek i olejem rycynowym nakładanej na gorąco. Też pamiątka z czasu, kiedy myślałam, że niczego lepszego nie ma i też nie zwracałam uwagi na działanie.) Leżał i leżał, w końcu uznałam, że muszę go skończyć, bo sumienie nie pozwala mi zacząć półproduktów. I tak niedawno znów zaczęłam pachnieć bekonem, ku nieopisanej wręcz radości narzeczonego (obecnie znanego jako Król Małżonek;) ).

Olej nałożony na suche włosy na kilkanaście godzin (zasiedziałam się, zrobiło się za późno na mycie i poszłam spać) nie zmył się.

Podczas kolejnej próby też nałożyłam go na suche włosy, ale w mniejszej ilości i na krócej, jakieś 3 godziny. Tym razem odżywka wystarczyła do mycia (Mrs Potters z melisą). Efekt był dziwny. W dotyku włosy były bardzo gładkie, ale wizualnie napuszone, zwłaszcza wierzchnia warstwa. Dopiero po szczotkowaniu wygładzały się (na moment). Całkiem gładkie zrobiły się w dzień kolejnego mycia. Czyli jednak olej puszy mi włosy, choć nie mocno.

Następny raz nałożyłam go na mokre włosy, na godzinę; dłużej nie dałam rady. Na dnie opakowania (przelałam kiedyś olej do słoiczka) były grudki, które nie dały się rozpuścić. Było tak, jakby w oleju pływał piasek i drobne kamienie. Zazwyczaj nie mam problemu z wyjściem z domu z olejem na włosach, bo nakładam go tylko na długość, więc wystarczy, że je zaplotę i zepnę. Po oleju Parachute miałam pełno białych grudek, a że musiałam wyjść z domu olej został zmyty. Po kilku godzinach długość zrobiła się dość gładka (co może być zasługą balsamu Mrs Potters z melisą, którego użyłam do zmycia oleju) ale końce zostały napuszone, co po samym balsamie się nie zdarzało. Więc to olej.


I na tym, na szczęście, moja przygoda z olejem Parachute się skończyła. Nie rezygnuję całkiem z oleju kokosowego. W przypadku pozostałych olejów testuję tylko produkt jednej firmy i to wystarcza, ale olej Parachute jest na tyle niskiej jakości, że na jego podstawie nie zadecyduję o działaniu oleju kokosowego na moje włosy w ogóle. Zastanawiam się nad kupnem oleju Vatika albo Oilmedica. Który polecacie?

______________________________

No matter how funny it may sound, I used up two bottles of this oil, 500 ml each, without knowing how it actually works. When I started my hair care journey back in 2010 coconut oil was recommended to everyone and considered the best hair oil. I bough a bottle, I used it up, I didn't see any good effect but I bought another bottle assuming that the oil does something good for my hair, strengthens it or something, just without a visible effect. (Well, it used to be the same with conditioners and deep treatments. I kept using the same ones all the time without paying attention to any changes in my hair. More shine, smoothness? Frizz? I didn't know. I was sure that I simply have dry, frizzy hair and nothing can change it. I thought products protect it and strengthen is but no visual improvements will come. Ridiculous, I know.)

Anyway... this oil is not good. When I finally started paying attention to how it works it was easy to notice. First there is the smell, which has irritated me from the beginning. I am not the only person who has complained about this oil smelling with bacon. Yes. This is how this oil smells like. It's not the case of one poorly made portion. The smell stays on my hair after I wash it. Some of you might have noticed that I do not mind it when a hair product smells like food. I had fun with sesame oil's smell, I like fenugreek. But an intense smell of bacon is too much even for me and there is no chance of treating it with humour.

Some time ago I stopped using this oil. (I used to use it in a mix with olive oil and castor oil applied hot on hair. It's another thing from the past when I thought there is nothing better for hair and I didn't pay attention to how it all worked.) It was sitting in the closet until I have decided I need to use it up before I will be free to start testing my half-products. Thus, a while ago I started smelling with bacon again to the indescribable joy of my fiancé (now known as the King Consort).  

Applied on dry hair for an hour (I forgot about it and it became too late to wash hair so I went to bed) it didn't wash away.

Next try: I applied it on dry hair but I didn't use as much of it as previously. I kept it on for 3 hours. This time a conditioner (Mrs Potters with melissa officinalis) was enough to wash it off. The effect was weird. My hair was very smooth to touch but it was frizzy, especially the top layer. It went smooth (for a while) only after I brushed it. On the day of the next wash it became totally smooth. So, the oil makes my hair frizzy, but not very much.

Next time: I applied it on wet hair, for an hour. I couldn't keep it longer. There was something weird on the bottom of the jar (I poured the oil from the bottle to a jar some time ago), little clots like sand or tiny stones and those parts of oil didn't want to melt. Usually I have no problem with going out with oiled hair. I apply oil from my ears down only, so it's enough to braid and pin my hair. With Parachute oil I had a lot of white clots on my hair and since I had to leave the flat I washed my hair. After a few hours the length became quite smooth (which may be the merit of Mrs Potters conditioner with melissa officinalis– I used it to wash the oil off) but the ends were frizzy and dry, which never happens after this conditioner  So it's the oil.

And this is the end of my Parachute oil adventure. I will not give up coconut oil though. In case of all other oils I test just one brand and it's enough for me to know how an oil works. But Parachute oil is of such a low quality that I do not want to form my opinion about coconut oil in general basing on this one. I am thinking about buying Oilmedica coconut oil (which is a Polish product, I believe) or Vatika one. Have you used any of them? Can you recommend them?

Komentarze

  1. Miałam wersję od Vatiki.
    Na moich włosach sprawdzał się świetnie. Nabłyszczał, ale nie napuszał :)
    Myślę, że jeszcze do niego wrócę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też jakoś kusi. Pomimo, że jest mieszanką.

      Usuń
  2. Ja miałam zwykły olejek kokosowy, też się nie sprawdził na moich włosach, ale przynajmniej pachniał ślicznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy smażonym boczku... dobre i to! :D

      Usuń
  3. Kup czysty olej kokosowy, nie vatikę czy oilmedicę, bo w tym wypadku puch mogą wzmóc zioła i nadal nie będziesz pewna samego kokosa. ;) Wybierz jakikolwiek zimnotłoczony i nierafinowany. Swój kupiłam w supermarkecie, w płaskim słoiku, z zieloną etykietą (za grosz nie pamiętam firmy, a już się skończył) i był o niebo lepszy od rafinowanego KTC, który poza lekkim puszeniem nie zrobił u mnie nic. A Vatika puszyła mi włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to racja. Gdyby to było coś innego... Ale zioła mogą mi podsuszyć włosy. Pewnie i tak skuszę się na jeden czy drugi miks, ale powinnam zacząć od podstawowej wersji.

      Usuń
  4. Vatika i Oilmedica to nie są czyste oleje kokosowe, mają domieszki które przekłamią Ci wynik. Idź do zielarskiego i kup sobie słoik oleju kokosowego innej firmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja :) Dodałam czysty kokos do listy zakupów.

      Usuń
  5. Moje włosy kokosowego nienawidzą, niestety przekonałam się o tym dość boleśnie, bo po zastosowaniu oleju czystego :)
    A co do tego oleju to coś o nim wcześniej czytałam, ale ze względu na obecność kokosa nie zdecydowałam sie na kupno. Chociaż, w przeciwieństwie do Ciebie- mnie zapach bekonu kusi niesamowicie! 1. To jedzenie, a ja mam obsesję na punkcie jedzenia i 2. To mięso, a ja kocham mięso :)
    Także dla zapachu bym kupiła, no ale.. nawet ja nie jestem aż tak dziwna, żeby to robić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na włosy kokos to zło!! Ale ciało kocha kokos :)

      Usuń
    2. Weronika, ja też kocham jedzeniowe zapachy. Trzeci miesiąc roztaczam wokół woń kurczaka curry w końcu. Od października zmieniam kurację, będzie mi brakowało kozieradki! :D
      Ale bekon to przegięcie, nawet dla mnie :D

      Usuń
  6. Ja polecam Biooil :) chyba jestem jedyną, która nie uważa, że ten olej pachnie bekonem... owszem, zapachu nie miał super hiper ładnego, ale aż tak złego też nie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro polecasz, muszę się zainteresować. Do tej pory odrzucał mnie tym zalewem reklam. W jednym numerze Zwierciadła potrafiły być 3 reklamy Biooli. Nie znoszę takich firm które męczą odbiorców. Tak samo jak niedawno w TV cinkciarz.pl.

      Usuń
  7. Mam mieszane odczucia co do oleju kokosowego...na początku włosomaniactwa uzywałam oleju kokosowego Vatiki i jakos się nie polubiliśmy (nie mogłam domyć włosów :D:D:D, odrobinę puszyła je, cięzko się go rozprowadzało), więc oddałam go mojej przyjaciołce. Ostatnio dostałam olejek orientany kokosowy od makipaki i DZIAŁA ŚWIETNIE ! Dociąża idealnie ;d sama nie wiem co o tym sądzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzi na to, że nie mamy do końca jak powiedzieć "olej kokosowy działa na moje włosy źle/dobrze" bo to zależy od sposobu wytwarzania i często od marki :)

      Usuń
  8. Ja mam Oilmedicę i... stoi sobie na półce od paru miesięcy, bo sie nie polubiłyśmy. A włosy mam chyba podobne do Twoich. Może rzeczywiście najlepiej wypróbować czysty olej kokosowy?

    PS Zapach bekonu na włosach: fuj! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli zacznę od czystego.
      Bekon na głowie to przesada nawet dla mnie, chociaż lubię zapachy jedzeniowe :D

      Usuń
  9. U mnie kokosowy olej raczej by się nie sprawdził, ale kiedyś spróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie rzeczy. Na szarym końcu listy do sprawdzenia. "Chyba nie, ale warto spróbować jak już na emeryturze będzie mi się nudziło" :D

      Usuń

Prześlij komentarz