Recenzja: Odżywka Olsson do włosów suchych i zniszczonych ~ Review: Olsson conditioner for dry and damaged hair

Dla mnie odżywki dzielą się na te, po których włosy wyglądają tak, jakby nic się na nie nie nałożyło, nieważne ile czekamy na efekt. Są takie, które zaraz po wyschnięciu dają efekt włosów bez odżywki ale po kilku godzinach (czy, jak u mnie, po nocy) wiele zmienia się na lepsze. W końcu są odżywki czy maski, których efekt widać zaraz po wyschnięciu włosów a po czasie ewentualnie robi się lepiej. 

Odżywka Olsson należy do tej drugiej grupy. Od chwili mycia włosów do wieczora jest średnio. Włosy są lekko dociążone i błyszczące, ale też są mocno napuszone na wierzchu i, w moim przypadku, na końcach. Rano robi się dużo lepiej. Pojawia się gładkość – nie idealna, ale jednak wyraźna – oraz sporo blasku. Nawet końcówki są prawie zadowolone, chociaż na dolną jedną trzecią włosów odżywka działa słabiej, co widać na zdjęciu. 


Jeśli chodzi o nakładanie, zawsze nakładałam ją metodą wprasowywania (KLIK) i trzymałam albo 30 minut, albo tylko chwilę. Końcowy efekt jest prawie taki sam, z tym, że kiedy trzymałam odżywkę krócej, trzeba było dłużej poczekać na wygładzenie a końcówki zostały trochę napuszone.

Oto obietnice producenta:
„Odżywka do włosów suchych i  normalnych , jest łagodna i delikatna, do wszystkich rodzajów włosów. Formuła zawierająca aloe vera odżywia i nawilża włosy oraz skórę głowy. Pozostawia włosy miękkie i lśniące, ułatwia rozczesywanie i stylizacje włosów.”

Moja skóra głowy nie lubi żadnych odżywek, więc fakt, że ta jej nie pasowała nawet przy minimalnym kontakcie był do przewidzenia. W kwestii włosów – nawilżenie faktycznie jest, lekkie odżywienie również, i blask. Na szczęście dla mnie włosy nie stały się miękkie. Wolę mięsiste i dociążone ;) Zamiast miękkości mamy wygładzenie.

Odżywka Olsson jest biała, kremowa, dość rzadka. Trzeba jej użyć sporo, by pokryć włosy. Pachnie neutralnie i delikatnie. Nałożona na włosy na karku spowodowała – ledwie odczuwalne ale jednak – swędzenie, tak jak wspominałam. (Kark to miejsce, od którego zaczyna się u mnie swędzenie skóry głowy, ale i tam mam włosy potrzebujące odżywienia, więc czasem dostają niewielką porcję odżywki. Wszystkie powodują swędzenie skóry nawet, kiedy staram się nałożyć je wyłącznie na włosy.)

Zamknięcie tuby jest wygodne. W przypadku odżywki taka forma opakowania ułatwia wydobycie końcówki produktu.


 

 Podsumowując, dla moich włosów szukam czegoś, co je bardziej odżywi i dociąży. Za to myślę, że dla osób, których włosy są podatne na obciążanie, nie tylko przy skórze głowy, ale i na długości, będzie bardzo dobra. Chociaż jeśli macie cienkie lub rzadkie włosy, ta odżywka może sprawić, że będą wyglądały jakby było ich jeszcze mniej.

Dziękuję firmie Olsson za współpracę i rozwiązanie zamieszania z przesyłkami ;) Na stronie internetowej możecie znaleźć informacje o samej firmie oraz o produktach. „Produkty Olsson Cosmetics Skandinavia jako pierwsze w Polsce otrzymały certyfikat Asthma-Allergy Danmark.” http://www.olssoncosmetic.pl/produkty.html



 

_______________________________

For me, hair conditioners can be divided into three groups. Some give you the “no conditioner” effect, no matter how long you wait. Some seem to be too weak but after a few hours (of after a night, in my case) good effects appear. Finally, some products give you awesome hair as soon as the hair dries, and with time it can only become better. 

The Olsson conditioner belongs to the second category. From the moment of washing until night my hair looks so so. It’s quite heavy and shiny, but also frizzy on the surface and, in my case, on the ends. In the morning, it is much better. There comes smoothness – not perfect one, but considerable – and more shine. Even my ends are nearly happy, though the conditioner works weaker on the lower one third of my hair, which is visible in the picture.

When it comes to application, I always applied the conditioner by pressing it in (CLICK) and I kept it for either 30 minutes or for a few seconds only. The final effect is almost the same, but the difference is that with shorter time of keeping the conditioner on I had to wait a bit longer for the smoothness and shine to appear and the ends remained frizzy.

Here you have the manufacturer’s promises (translated from Polish. You can find the description of the product on the picture, too.)

“Our conditioner for dry and normal hair is mild and gentle, and it suits all hair types. The formula containing aloe vera nourishes and moisturises your hair and scalp. It leaves your hair smooth and shiny, making styling and detangling easier.”

My scalp does not like conditioners at all, so it’s nothing new that it itched a bit when I applied this conditioner close to the skin. When it comes to hair – there is some moisture, nourishment and shine. No softness, good for me, because I prefer my hair to be heavier and bouncy. Instead of softness we have smoothness, though.

The Olsson conditioner is white, creamy and a bit runny. I needed quite a lot of it to cover my hair. The smell is neutral and delicate. When I applied it on my hair near the neck, the scalp itched slightly, as I have already mentioned. (My neck is the place where itching always starts but it is also there that I have hair, which needs moisture and nourishment. So I apply a bit of conditioner there, from time to time, and even though I try to avoid contact with the scalp, it almost always itches.)

The closing is convenient. In the case of a conditioner, a tube is a good solution, since it helps us to get the last portion of the product out.

To sum up, I am looking for something more nourishing for my hair, something that will weight it down a bit more. But I think that this conditioner would be very good for those, who have hair prone to be weighted down too much, also on the length. If your hair is thin and fine though, it can make it look even thinner.

I would also like to thank the Olsson company for partnership and for solving the mess with shipping ;) On their website, you can find information about the company and their products. “Olsson Cosmetic Scandinavia products received the Asthma-Allergy Danmark certificate as the first ones in Poland.” http://www.olssoncosmetic.pl/produkty.html

Komentarze

  1. Nie miałam jeszcze nic tej firmy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja o niej do niedawna nie słyszałam :D

      Usuń
  2. Mam ten sam podział odżywek =) tylko że z trzeciej kategorii trafiłam dopiero jedną...
    O tej odżywce nigdy nie słyszałam, ale to chyba jakaś niszowa ( w Polsce) firma. Zresztą nieważne. Chciałam napisać, ze nie mogę się napatrzyć na zdjęcie Twoich rozpuszczonych włosów w tym poście =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co niszowa :) Ciekawe, czy te produkty będą w drogeriach...
      Jeeeju, dziękuję :)

      Też dużo tych ostatnich nie znalazłam. Póki co są to odżywka Nivea Long Repair, Biovax Latte i, recenzja w fazie produkcji, Ziaja- maska oliwkowa. Podejrzewam o ten efekt alkohol stearylowy, ewentualnie cetearylowy. Odżywek i masek z tym pierwszym nie ma wiele, niestety.

      Usuń
    2. Biowaxa Latte miałam. Ale nie zaobserwowałam zbyt wiele podczas jego używania. Używam jakiegoś produktu długo i nie potrafię stwierdzić, czy mi służy czy nie. A dla niektórych to jest takie łątwe.
      Stearylowy bodajże siedzi w aussie, ale u mnie cudów nie robił. W swoim czasie rozejrzę się za odżywką z większą jego zawartością. Cetearylowy jest chyba dość popularny, i jest go sporo w balsamie Seboradin z żeń szeniem który obecnie testuję. Ale jeszcze nie wiem, czy zaklasyfikuję go do drugiej kategorii, czy raczej do tej trzeciej.

      Usuń
    3. Właśnie wiem. W jednej Aussie jest stearylowy, w drugiej cetylowy a w trzeciej nie pamiętam (a nie mam przy sobie). Chociaż wiele odżywek na cetylowym potrafi mnie zaskoczyć bardzo pozytywnie.
      Ostatnio trafiam na sporo produktów z cetearylowym. Jest nadzieja :D
      Jeszcze odżywki Head&Shoulders są na stearylowym. Mam jedną, ale nie używałam póki co.

      Usuń
    4. A kojarzę, taka z jabłkiem na opakowaniu chyba.
      Bardzo miło wspominam maskę gloria ( tą za 3 zł z Auchan) z cetylowym właśnie =)
      Aussie niech sobie ma co chce, raczej jej prędko nie kupię.

      Usuń
    5. Tak! :) Dokładnie tę mam, kupioną dla zapachu. Ale mają jeszcze wygładzającą, różową, też na stearylowym, ostatnio w Biedronce wczytywałam się w składy. Miałam ten szampon właśnie. Skórze głowy nic nie pomógł, ale za to wygładzał faktycznie, pomimo średnio ładnego składu.

      Odkryłam niedawno czemu mi Aussie średnio działała. Przez balsam Mrs Potters, nawilżający. Psuje efekt wszystkich odżywek, których po nim użyję w OMO. Sama Aussie nawilżająca była niezła jednak. Ale za mało, żeby kupić ją ponownie za tę ich dziką zagraniczną cenę.

      Usuń
  3. Mi się trafił szampon i inna odżywka :D W sumie to chyba hurtowo nawiązali współpracę z większa ilością blogerek i stąd to zamieszanie, bo miałam dostać co innego :D

    A co do kosmetyku to nie używałam, aczkolwiek chyba jestem w stanie wyobrazić sobie jego zapach :)
    A Twoje włosy wyglądają... na własnie dociążone, przynajmniej na tym zdjęciu!! Pieknie się prezentują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie wrażenie :D Ale wszystko dało się ogarnąć.

      Dziękuję! :):):)

      Usuń
  4. świetny blog :)

    http://alex-faashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli na moje również byłaby za słaba...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak... Chyba, że z półproduktami. Mnie skończyła się zanim miałam możliwość kombinowania i mieszania :)

      Usuń
  6. ale masz dłuuugie włosy! super... :)
    dla mnie też chyba byłaby za słaba.
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam marki, ale z tego co piszesz to raczej nie sprawdziłaby się u mnie, bo moje włosy wymagają mocniejszej pielęgnacji. Masz piękne włosy, takie długie :) a ja dziś swoje obcięłam o 15 cm, zły moment wybrałam na zajrzenie na Twój blog, bo zaczynam żałować ścięcia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)
      Ja też żałuję ścięcia swoich włosów. Po przyjęciu ( :D ) ścięłam je do brody, a miałam do bioder. Ostatnio pomyślałam, że przez to teraz je bardziej doceniam i cieszę się z zapuszczania :)

      Usuń

Prześlij komentarz