Idealna metoda rozcieńczania szamponu ~ Perfect method of diluting shampoo

Zgodnie z obietnicą, dzielę się z Wami wynikami moich trwających kilka miesięcy eksperymentów z serii "jak rozcieńczyć szampon" :)

Na początek, dla wyjaśnienia, zaprezentuję jeszcze krótką historię moich przygód z rozcieńczaniem. Długo nie rozcieńczałam szamponu w ogóle, później używałam małej butelki do której wlewałam około 3 części szamponu i 7 części wody. Taka mieszanka się nie pieniła, wtedy nie wiedziałam, że piana nie jest jednoznaczna z myciem. Kiedy nierozcieńczonego szamponu użyłabym może łyżkę, tej mieszanki w trakcie jednego mycia potrzebowałam tyle, że samego szamponu były w niej ze trzy łyżki. Dlatego na jakiś czas przestałam rozcieńczać szampon. Później miałam romans z plastikowym kubeczkiem, ale używając 15 ml szamponu na mycie i około 70-100 ml wody odkryłam, że butelka szamponu starcza mi na dużo, dużo mniej niż wszystkim (!) osobom, które o to pytałam. Powoli zaczęła się przygoda z butelką pianotwórczą. Ktokolwiek wpadł na ten pomysł, jestem gotowa wysłać mu pudełko ulubionych czekoladek.

Pokażę Wam jeszcze dlaczego muszę rozcieńczać szampon.
Tak wyglądają moje włosy po umyciu rozcieńczonym szamponem. Tu akurat jest to Neutralny, Natura Siberica. Było to moje pierwsze mycie tym szamponem, pierwsze w ogóle mycie szamponem organicznym, byłam u rodziców. Myślałam, że to magia niedrogeryjnej pielęgnacji i organicznego szamponu. Później wróciłam do domu, do swojej twardej wody i nie rozcieńczyłam szamponu. Dramat na kolejnym zdjęciu.


A tak właśnie jest po nierozcieńczonym. Zaznaczam, że jest to szampon bez siarczanów. Możecie sobie wyobrazić co się dzieje po umyciu stężonym szamponem ze SLES. Albo lepiej sobie nie wyobrażajcie.


Mając tak wrażliwe na przesuszenie włosy muszę rozcieńczać szampon. Również z tego powodu nie używam soli siarczanów. Żadnych. Chyba, że raz na kilka tygodni czy wręcz miesięcy do chelatowania i oczyszczania. (Ze względu na problemy ze skórą głowy nakładanie odżywki na włosy powyżej uszu nie wchodzi w grę.)

Poza tym, przez dobre trzy lata zwracałam uwagę wyłącznie na długość włosów. Potrzebowałam trochę czasu żeby zauważyć, że chyba tylko ja mam włosy na długości dużo gładsze niż te powyżej uszu, które po każdym myciu wyglądały dawniej tak jak na powyższym zdjęciu.

Eksperymenty z samą butelką pianotwórczą trwały dobre dwa miesiące, notatki mają siedem stron. Przeszłam przez kilka kombinacji. Brałam pod uwagę takie czynniki jak stężenie: czy szampon nie jest za słaby (czy włosy nie przetłuszczają się szybciej) albo za mocny (czy nie są cięgle napuszone po myciu). Ważne było też to jak dużo używam szamponu na jedno mycie. Podpowiem Wam, że dobre do eksperymentów jest wybieranie stężenia x:10, łatwo się na tym liczy. Sama poruszałam się między stężeniami 10:10 a 3:10, czasem również wybierając te z końcówkami 0.5 czy 0.75. Do niektórych dodawałam mydlnicę lekarską. Czasem okazywało się, że szampon jest za mocny, czasem za słaby, czasem było dobrze, ale szamponu używałam na jedno mycie nadal dużo. A chciałam nie tylko znaleźć łagodną metodę mycia ale i oszczędzić.


Idealna okazała się proporcja 4:10 :) W mojej 150 ml butelce pianotwórczej oznacza to 40 ml szamponu i 100 ml wody (źródlanej). Taka porcja starcza mi na 4-6 myć. Średnio 5, a więc jest to 8 ml na jedno mycie. Szampon 400 ml w ten sposób starcza na 50 myć, czyli 100 dni. Około 3 miesiące. Jak dla mnie wystarczająco długo. Włosy zostają czyste do ostatnich godzin przed kolejnym myciem a jednocześnie są gładkie. Zależnie od szamponu – albo zaraz po myciu albo rano następnego dnia (myję włosy popołudniu albo wieczorem). 

Jeśli chodzi o samą butelkę, można kupić gotowy produkt i przelać oryginalną zawartość do innego pojemnika. Najtańsza jest chyba pianka do twarzy Rival de Loop z Rossmanna. Mnie ta butelka nie działała długo, pewnie była przygotowana do przepompowania 150 ml i koniec. Kupiłam nowe na zrobsobiekrem.pl, póki co działają świetnie i wyglądają solidnie.

Przy okazji możecie zobaczyć jak wygląda moja pielęgnacja włosów za sceną :) Sporo liczę, sporo notuję.

 
________________________________________

As I have promised, I am sharing with you the results of my "how to dilute shampoo" experiments that lasted a few months :)

To start with, and as an explanation, I will present the short history of my diluting shampoo adventure. For a long time I wasn't diluting shampoo at all, later I was using a small bottle, into which I was pouring about 3 parts of shampoo and 7 parts of water. Such a mix was hard to lather and in that time I didn't know that lather does not mean washing. So, without diluting I would probably use one tablespoon of shampoo. But I was using so much of this mix that there were probably three tablespoons in each washing. That's why I stopped diluting shampoo for some time, again. Then I had an affair with a plastic cup, but using 15 ml of shampoo and 70-100 ml of water per wash I discovered thtt a bottle of shampoo still lasted me for much shorter time than it did for everyone (!) I asked about it. Slowly, my adventure with a foam making bottle has began. Whoever has invented this idea, I am ready to send him or her a box of their favourite chocolates.

I will also show you why I have to dilute shampoo.
This is how my hair looks like when I wash it with diluted shampoo. The one used here was Neutral shampoo by Natura Siberica. It was my first wash with this shampoo, my first organic shampoo ever, and I was at my parents'. I though it was the magic of non-drug-store, organic products. Then I went back home, to harder water, and I didn't dilute shampoo. You can see the drama on the next picture.


So this is how my hair looks like when I wash it with undiluted shampoo. And I would like to emphasize the fact that it's sulphate-free. You can imagine what happens when I wash my hair with a sulphate shampoo without diluting it. But I would advise you not to.


With hair that is so prone to being dry, I have to dilute shampoo. This is also why I do not use sulphates. At all. With exceptions for chelating and clarifying once every few weeks or even months. (Because of my problems with scalp I can't afford putting conditioner on my hair above the ears.)

Besides, for three years I paid attention only to my length. I needed some time to notice that it's only me who has relatively smooth hair on the length and dry on the head, where it is frizzy after each washing and in the past it looked like on the above picture all the time.

My experiments with foam making bottle lasted for two months and I have seven pages of notes. I went through several combinations, taking into consideration such aspects as density: whether the shampoo is not too diluted (does the hair become greasy too early?) or still too strong (frizz after washing). It was also important to see how much shampoo I use per one wash. I will tell you that it's convenient to use x:10 dilutions for easy calculations. I was operating between 10:10 and 3:10 dilutions, going into more detailed ones such as those of 0.5 and 0.75. I was adding common soapwort to some mixes. Sometimes I was discovering that a mix is too strong or too weak. Sometimes the strength was fine but I was not happy with the amount of shampoo I was using per wash. The point was not only to invent a gentler way of washing my hair but also to save a bit.

The 4:10 proportion turned out to be perfect :) In my 150 ml bottle it means 40 ml of shampoo and 100 ml of water (spring water). One portion lasts me for 4-6 washes. 5 on average, so it's 8 ml per wash. A 400 ml bottle gives me 50 washes, which is 100 days. About 3 months. Fine for me. The hair stays clean until the next wash and at the same time it's smooth. Depending on a shampoo, smoothness comes either just after drying or the next morning (I wash my hair in afternoons and nights).

When it comes to bottles, you can buy a ready product in a foam making bottle and pour the original thing inside into another container. Such a bottle did not last long for me, I guess it was only ready to work with those 150 ml of original product. So I bought new bottles on-line, on a website with laboratory equipment and half-products for people who make their own beauty products at home. Those bottles seem solid and they work great so far. 

By the way, you can see how my hair care looks behind the scenes. I count and note down a lot :)

Komentarze

  1. Super pomysł ;-) jak kupię produkt z taką butelką to będę wiedzieć do czego ją potem użyć ;-)
    ja wlewam szampon z wodą do buteleczki i wstrząsam, u mnie się sprawdza idealnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak robiłam, dość długo, ale nie sprawdzało się. Ani pod względem wydajności ani łagodności :( Chociaż założę się, że ja po prostu czegoś nie umiem. Szczęka mi opadła kiedy popytałam i tu i na zagranicznym forum i odkryłam, że wszystkim osobom szampon starcza na 2 i więcej razy dłużej niż mnie. NAwet do 6 razy dłużej. Co ja robię z tym szamponem? Myję tylko skórę głowy więc długość włosów nie ma znaczenia...

      Może mam dużą głowę, czy coś? :D

      Usuń
  2. Moje wlosy trudno domyc, wola szampon bez rozcieńczania. Ale te lagodniejsze mi nie szkodza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie właśnie łatwo doprowadzić do skrzypiąco czystych włosów, brrr.

      Usuń
  3. niedługo skończy mi sie pianka do higieny intymnej z GP i będe miała taką butelke, napewno spróbuję twojej metody ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam :) Sama pianka zwiększa wydajność szamponu a stężeń jest nieskończenie wiele do wyboru :)

      Usuń
  4. o kurcze, nie wiedziałam, że to może mieć aż takie znaczenie ;o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie nie dla wszystkich ma, ale u mnie... widać na zdjęciach :D

      Usuń
  5. Ciekawa jestem jak by się spisało rozcieńczanie na mojej głowie.
    Nie mam zbyt przesuszonych włosów u nasady, ale kiedy wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę Ci :) Moje siano jest niewiarygodne. Po zwykłym myciu! :(

      Usuń
  6. Ja rozcienczam w kubeczku, ale zazwyczaj robie to na oko. Wyprobuje taka proporcje, sprobuje dobrac najlepsza dla siebie. Ze tez nie zwrocilam na to wczesniej uwagi.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie nie miałaś potrzeby. Mnie ruszyło i sianko na głowie i ilość zużywanego szamponu... :)

      Usuń
  7. Kochana, zostałaś wpisana na listę blogerek do spotkania. Zapraszam na facebooka bo więcej informacji https://www.facebook.com/events/570393173023724/571369499592758/?notif_t=event_mall_comment

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hurra! :) Czas się w końcu odważyć.

      Usuń
  8. A u mnie nigdy się szamponu nie rozcieńczało - moim włosom naprawdę trudno zaszkodzić, nie przesuszają się, raczej nie puszą, skóra głowy też w porządku. Ale co mi tam - jutro rocieńczę i zobaczę, czy dla mojej czupryny ma to jakiekolwiek znaczenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znów zazdroszczę :)
      Chyba sama mam włosy wybitnie wrażliwe na przesuszenie.

      Usuń
  9. Miałam tą butelkę, ale to rozcieńczanie było dla mnie raczej kaprysem i nie brałam go na serio, a teraz widzę jak duże to może mieć znaczenie ( na moich włosach często zdarza się makabra wyglądająca identycznie z Twoją!). Później przestałam rozcieńczać. Teraz chciałam wrócić, ale okazało się, że pompka przepadła =( Co prawda u mojego chłopaka jest druga taka sama, ale on się tak przywiązał do tego wynalazku że mi jej nie odda. Muszę kupić nową, piankę do czegoś przelać, bo w życiu jej ot tak nie wyrzucę, zresztą dobra jest. A normalnie zużywać nie mogę, bo to mi zajmie zbyt dużo czasu. Buuu...
    Chyba że sobie zamówię z zsk tą pompkę. Chociaż moja z RdL nie zacinała się wcale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz :) "Makabra" to dobre określenie. Mocno dziwne jest to, że po zwykłym myciu nierozcieńczonym szamponem mam na głowie to, co mam. To się chyba nazywa superwrażliwe włosy...

      Też przelałam piankę, zużyłam pod prysznicem :) Pompka na początku się nie zacinała. Później przestała odskakiwać, ale to jeszcze było ok. Później już nie dała się wcisnąć nawet jednym palcem, a na końcu nawet całą dłonią i całym ciężarem mnie :)

      Usuń
    2. Ja mam już nową pompkę z zsk ( btw nie dali mi gratisu, skandal =D). I od dzisiaj zaczynam mycie pianką.

      Usuń
    3. A specjalnie tego korundu nie brałam bo się napaliłam ze w gratisach dostanę. A tu buba.
      Szampon Babydream nie chce współpracować z pompką, ale już go prawie kończę - i dobrze bo mnie wymęczył. Szampon NS już powinien współpracować.
      I kupiłam sobie jeszcze cysteinę ( płukanka, ew maska), ekstrakt wzmacniający włosy ( idealny do rozcieńczenia i wcierania) i olej ze słodkich migdałów.

      W ogóle mam problem z wyciąganiem wniosków z mojej pielęgnacji. Od prawie dwóch lat je obserwuję i testuję różne rzeczy, i nawet nie wiem czy olejek kokosowy który używałam przez długi czas mi służy czy nie. Mam nadzieję ze bardzo szczegółowe zapiski pomogą.

      Usuń
    4. Ech. Nie jesteś pierwszą osobą, której ZSK zapomniało dołożyć gratisów do zamówienia... Może ich to minimalnie przerasta. Ilość zamówień i drobiazgów.

      Haha :D Właśnie przygotowuję recenzję oleju kokosowego, w której napisałam dokładnie to samo. Zużyłam litr (!) i nie wiedziałam jak działa. W ogóle kiedyś nie zwracałam uwagi na to jak co działa. Dziwne.
      Pomogło mi kilka myć samym szamponem, kiedy zobaczyłam jak wyglądają moje włosy bez masek czy odżywek. I kilka paskudnych produktów, które je przesuszyły. Od tego czasu wiem mniej więcej czy coś włosy wygładza, nabłyszcza, dociąża, czy nie robi z nimi nic, czy też im szkodzi.
      Ale szczegółowe zapiski pomagają. Przynajmniej mi.

      Usuń
  10. ale jesteś wytrwała w testach :) ja do tej pory rozcieńczałam szampon tylko w buteleczce po hydrolacie z ZSK i w kubeczku z miarką, muszę to wypróbować gdy wrócę do mojego ulubionego szamponu z biovaxa, do tej pory nie udało mi się znaleźć metody na oszczędzanie go :) niestety obecny szampon nie domywa mi włosów gdy go rozcieńczam :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O:( Ja właściwie nie mam problemów z niedomyciem, nigdy. Za słabe rozcieńczenie skutkuje tylko nietrwałą pianą, ale nigdy niedomyciem. Wyszło na to, że skóra głowy i sebum też mają znaczenie.

      Usuń
  11. No i po raz kolejny się przekonuję, że Twój blog to rzetelne źródło wiedzy. Jeśli robisz takie notatki, to nie może być inaczej;p też się zastanawiam nad założeniem takiego dziennika pielęgnacji (na razie mam tylko taki z listami zakupów, przeliczaniem ceny na 100ml itp:D), to powinno być pomocne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Czasem mam mniej cierpliwości niż bym chciała do takiego dokładnego testowania, już chcę inny olej, ale jeszcze muszę sprawdzić ten na dwa sposoby... Za to na końcu jestem pewna opinii, działania i tego czy kupić coś ponownie czy nie :)
      Dziennik pielęgnacji byłby super :) Ręcznie pisany, w jakimś ślicznym notatniku albo kalendarzu, o...

      Usuń
    2. No to pochwalę się... założyłam! Świetna rzecz, na razie mam dużo motywacji i uzupełniam codziennie wieczorem;)

      Usuń
    3. O, cudownie. Pisanie dziennika pielęgnacji codziennie wieczorem jest po prostu świetne :)

      Usuń
  12. Chyba specjalnie w tym celu zakupię taką buteleczkę :)
    Jednak osobiście mam wrażenie, że moje włosy sa niedomyte, kiedy myję je pianą.. i sama nie wiem, bo zazwyczja jak mam tkaie wrażenie to po wysuszeniu rzeczywiście są niedomyte :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie, ja tak nie mam. Zawsze jest mi łatwo domyć włosy. Nawet jeśli okazuje się, że są podejrzanie gładkie po myciu to zostają czyste do ostatnich godzin przed następnym :)

      Usuń
  13. to dobrze, bo jednak latem włosy wymagają trochę więcej uwagi:) widzę, że też masz skłonność do suchych włosów:( ja niczym ich nie mogę nawilżyć:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na długo też nie :( Chyba, że pływałabym w soku a aloesu :D

      Usuń
  14. Genialny pomysł! Ja z lenistwa po prostu myję nierozcieńczonym szamponem skalp, a potem reszta myje się podczas spłukiwania:P Jak mi się skończy pianka do twarzy to zaabsorbuję opakowanie do Twojej metody:) Dzięki za podzielenie się taką kreatywną metodą:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ proszę :) Metoda z samą butelką nie jest moja, ale za to może komuś pomogą proporcje :)

      Usuń

Prześlij komentarz