Zakupy, prezenty, plany ~ Haul, gifts, plans

Będzie na bogato :) Jak dla mnie, niespodziewanie bogato. Czerwiec był pełen niespodzianek.
~
There will be a lot of stuff. More than I expected. June was a month full of surprises.



Najpierw zakupy :) Ten materiał złożony w kostkę to moje letnie nakrycia głowy. Kiedy opanuję ich używanie, pojawi się wpis :)

Chciałam wykorzystać kupon otrzymany po założeniu karty w Yves Rocher. Kupiłam więc kokosowy balsam do ciała (skład powala na kolana), którego planuję używać do włosów (oczywiście wcale nie jest to dziwne. Nie jest, prawda?) W prezencie otrzymałam tusz do rzęs, który pozostanie zamknięty, dopóki nie skończę poprzedniego (właściwie to dopóki poprzedni nie wyschnie). Jest też wielki słoik maski Kallos. Jest  ona moją bazą do testów półproduktów, potrzebuję niezłego zapasu ;) Na koniec szaleństwo, szczotka jonizująca Braun Satin Hair.
~
Shopping first. The fabric is my summer head coverings. When I master using them I will post an entry :) Next, I wanted to use the coupon code I received when I entered the Yves Rocher partner programme. So I bought the body moisturiser (the ingredients are so, so awesome! I plan to use the moisturiser for hair. It's not weird at all, is it?) and I received a mascara that will remain unpacked until my current one is finished. Or, rather, until it dries out. There also is a huge jar of Kallos deep treatment, which is my base to test half-products, so I need a lot of it. Last but definitely not least, a hair brush with ionisation, Braun Satin Hair. 


Prezenty! :) W dzień obrony pracy licencjackiej rodzina mnie niesamowicie zaskoczyła :) Od narzeczonego dostałam wielką chustę w kwiaty i książkę (nasza bibliofilia robi się niebezpieczna). Od kuzynki aparat, z którego cieszę się jak dziecko :) Jest szansa, że zdjęcia na blogu będą lepsze! :) Do tej pory robiłam je telefonem. Aparat ma prawie 3x większą rozdzielczość. Żebym ja jeszcze umiała robić ładne zdjęcia... Zazdroszczę blogerkom, których fotografie butelek z kosmetykami są artystyczne ;)
Pióro kupiłam sama. Na I roku postanowiłam, że po dobrze zdanym licencjacie kupię sobie pióro i oto jest. Parker Urban Classic Night Sky Blue. 
~
Gifts! :) The day in which I defended my BA thesis my family surprised me :) From my fiancé I received the amazing scarf with flowers and the book (our bibliophily gets dangerous). My cousin gave me the digital camera. I am as happy as a kid ;) There is a chance that pictures on the blog will improve, the camera has three times better resolution than my mobile phone camera. If only I could take nice pics... I envy the blog owners whose photos of beauty products bottles look artistic ;)
The fountain pen is a gift from myself. On the first year I decided I would buy myself one after defending the BA thesis well. Here it is. Parker Urban Classic Night Sky Blue.



Moje plany na wakacje;) Na zdjęciu powinny być też ogród i słońce. I spray przeciw komarom. A jest Richard Dawkins obok Bridget Jones... Tak... ;) O kilku książkach stojących na półce zapomniałam.
Ostatnio przeczytałam "Łuk Triumfalny" Remarque'a i póki co uważam, że nikt nie piszę piękniej. Jakim cudem dopiero teraz go odkryłam?! W tej chwili jestem w trakcie "Wielkiego Gatsby'ego" (rozczarowanie) i "Cold Mountain". 

A Wy co czytacie w wakacje? :)
~
My holiday plans ;) There also should be the sun and the garden. And some anti-mosquito spray. We have Richard Dawkins next to Bridget Jones instead... Well ;) I have forgotten about a few books on the shelf.
Recently I have finished Arch of Triumph by Remarque and so far I don't think anyone has written more beautiful books. I regret I discovered him so late. Now I am reading The Great Gatsby (and I am disappointed) and Cold Mountain.

What are you reading this summer? :)

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Dzięki :D Szybciej dokładam do gromadki niż czytam, niestety.
      Tak jak z kupowaniem masek i odżywek... :D

      Usuń
  2. Ja teraz nic ambitnego, czytam lekkiego Sparksa, pozwala na chwilę się zrelaksować i zapomnieć o problemach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czytałam parę jego książek jakiś czas temu :)

      Usuń
  3. Aleee prezenty!!!!Aparat-marzenie,Twój ukochany ma gust,książka Kinga naprawdę dobra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szaleństwo, co? :)
      Dowiedziałam się ostatnio, że za Kinga piszą inni ludzie. Że to już cała firma. Jak Danielle Steel. Więc warto kupować tylko jego wczesne książki. No cóż. Mamy, to zobaczymy :)

      Usuń
  4. co za prezenty... należało Ci się! :) a co studiowałaś?
    wow, sporo książek planujesz przeczytać. Ja póki co ograniczyłam się do jakichś 6ciu, z braku czasu na czytanie :)

    co do prawka: oo rany, aż tak? Mam nadzieję, że jak ja skończę studia to obrona też będzie dla mnie mniej stresująca niż zdawanie na prawo jazdy :P
    Jest dokładnie tak jak mówisz - ja też chciałam uciekać jak tylko ich zobaczyłam :) a jeszcze czekanie na wywołanie... jak na szpilkach. Dobrze, że to już za nami ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś mi dziwnie kiedy widzę czasownik "studiować" w czasie przeszłym :D Skończyłam I stopień filologii angielskiej, ale od października zaczynam II stopień więc właściwie nie czuję, żebym skończyła studia :D

      Tak, aż tak :D Zdawałam prawko zaraz po maturze i nawet ustne matury były lepsze niż to. Miałam świeże porównanie. Idąc na obronę pod koniec czerwca zastanawiałam się, czy będzie gorzej. Nie było. Nawet w 1/3 nie było tak stresująco jak na prawku, a jednak się lekko trzęsłam i byłam blada jak ściana.

      Usuń
    2. ja prawo jazdy wspominam no cóż... chyba żadna matura ani sesja nie była tak stresującym przeżyciem jak prawo jazdy :D

      Gratulacje ukończenia pierwszego etapu studiów :)))! Mnie to czeka za rok

      Usuń
    3. Czyli nie jestem jedyna;) Osoby zdające prawko kilkadziesiąt lat temu nie mogą pojąć co jest w tym takiego strasznego. Przecież wsiada się do samochodu, jedzie jak co dzień, i już. Zapraszam do porównania codziennej jazdy doświadczonego i wyluzowanego kierowcy z wymaganiami egzaminacyjnymi, gdzie niektórzy egzaminatorzy odliczają centymetry przy parkowaniu... ;(

      Dziękuję! :):)

      Usuń
  5. Nie mogłabym żyć bez czytania:) gratuluję zdania licencjatu:)
    z książek na zdjęciu znam tylko 'Zaginiony symbol' Dana Browna - genialna książka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie. Kurczę... Ile to wiedzy, emocji... Wolę książki od filmów. Milion razy.
      Dziękuję :)

      Usuń
  6. "Łuk triumfalny" przypomina mi o maturze ustnej z polskiego, pewnie dlatego nie wspominam miło tej książki :) gratuluję licencjatu i zazdroszczę szczotki Braun! A co z "uczesaniem tygodnia" ? :) Czekam niecierpliwie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytanie na przymus i analiza licealna faktycznie mogą sprawić, że wszystko jest do bani. Gdybym miała napisać jakąś ohydną analizę w stylu "dopasuj się do klucza" o powieści Remarque'a też bym jej nie cierpiała :D

      Dziękuję :)

      Uczesania są w przygotowaniu. Na weekend wyjeżdżam i zaplanowałam kilka innych wpisów. Po powrocie ogarnę zdjęcia i postaram się je sensownie opisać. Na początek będzie Nautilus bun w trzech wersjach :)

      Usuń
  7. Mam szczotkę, bardzo fajna :D Muszę też w końcu wypróbować Kallosa. I gratulacje! :)
    W aparacie akurat rozdzielczość jest mało ważna, o wiele bardziej obiektyw... ale skoro robiłaś do tej pory komórką, to pewnie różnica będzie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)

      Mój telefon ma dość dobry aparat, ale jednak szczegółowe zdjęcia wychodzą słabo :) Mam nadzieję, że różnica w jakości będzie, w końcu wszystkie parametry są lepsze.

      Usuń
  8. Gratuluję, ja dopiero skończyłam gimnazjum ale myśle że napisanie pracy licencjackiej to niesamowite wyzwanie, dopiero dziś kiedy napisałas u mnie komentarze na blogu zauważywałm że nasze włosy sa bardzo podobne - wysokoporowate i niesamowicie puszące ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisanie pracy było dla mnie momentami frustrujące, ale też jest to powód do dumy. Zwłaszcza, że jednak na filologii pisze się w obcym języku ;)
      Puszenie to jeden z moich największych problemów, racja :D Dodatkowo mam suche z natury włosy.

      Usuń
    2. to znaczy że jesteśmy włosowymi siostrami ;)

      Usuń
  9. tez by mi się przydał taki aparacik,ciagle cykam zdjęcia telefonem i nie zawsze wychodza dobre

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że mój brak zdolności kadrowania i tak zepsuje zdjęcia... ale technicznie jakość będzie lepsza :D Chociaż na telefon jakoś bardzo nie narzekałam.

      Usuń
    2. Eee, takich podstawowych zasad idzie się nauczyć;) Serio. Nie mówię o polocie fotograficznym, ale o kadrowaniu itp. To w gruncie rzeczy nauka ścisła:D

      Usuń
    3. Mam nadzieję, że się da;) Oczywiście najpierw muszę przejść fazę "ale to takie niesprawiedliwe, że inni mają to od razu a ja muszę się uczyć". Wtedy będzie pole do rozwoju.

      Usuń
  10. Ja czytam to co wpadnie mi w ręce w bibliotece. Niestety jest mocno niedofinansowana, także po wszelkie nowości (o ile takie są) trzeba czekać w długiej kolejce. Także na razie wybieram trochę na oślep :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biblioteki... Nie dość, że niedofinansowane, to jeszcze dość stare książki są nieoddawane... Czekałam na Wiedźmina tyle czasu (ze trzy lata temu chciałam sobie kolejny raz przeczytać) że prędzej kupiłam narzeczonemu całą serię niż ktoś oddał zaległe części do biblioteki. W Toruniu bardzo dobra jest biblioteka wojskowa. Oni nie mają problemu z nowościami ;)

      Przerzuciłam się też na allegro. Nowości są drogie, ale stare książki można dostać za mniej niż 5 zł :)

      Usuń
  11. ja do kupna Kallosa przymierzam się już od pół roku i ciągle mi się to nie udaje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam przeszkodę :D Kasy w Hebe się zawiesiły na jakąś godzinę :D

      Usuń
  12. Kallosa chętnie bym przygarnęła.
    Musze go kiedyś kupić! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto. Nawet jeśli sam nie działa cudownie, to zawsze jest to litr bazowej odżywki do tworzenia domowych mikstur :) I półproduktowych :)

      Usuń
  13. Gratulacje! Jak poszła obrona?;)
    julia (thesheerstories)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Dobrze było. Najbardziej cieszę się z tego, że pomimo stresu dałam radę utrzymać z komisją kontakt wzrokowy :) Było trochę dziwnie, bo ze względu na nazwisko byłam ostatnia na liście w grupie. Wszyscy już wyluzowani, znali wyniki, czekali na wręczenie kwiatów, a ja siedziałam w stresie :D

      Usuń
    2. Współczuję, lepiej chyba mieć wszystko szybko za sobą;) Ale ważne, że poszło jak trzeba. Do Stanów wyjechałam na konkurs łazików marsjańskich, na blogu nie wspomniałam, bo raczej nikt by się nie spodziewał;)

      Usuń
    3. Ale super!! :) Sam wyjazd do Stanów to już dużo, ale na takie wydarzenie... :)

      Usuń
  14. Gratuluję!!! :) :*
    super kolekcja książek :) uwielbiam czytać, ale ostatnio jakoś mało czasu na to mam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja w roku akademickim... Kurczę, w podstawówce czytałam cały czas. Dosłownie. Jeśli nie jadłam i nie byłam w szkole, to najprawdopodobniej czytałam. Źle mi z tym, że teraz zazwyczaj nie mogę nawet 20 stron dziennie przeczytać, bo byłoby to kosztem snu...

      Aha :D Książki nie są moje, w znakomitej większości. Niestety. Moja kuzynka ma pokaźną bibliotekę w domu, więc korzystam :

      Usuń
  15. Kallos jest idealny tylko jako baza pod cokolwiek innego :D
    Książki <3 Sama mam w domu ok. 90 książek zakupionych z własnej inicjatywy (nie liczę słowników itp., a tylko tą moją najcenniejszą kolekcję). Kocham czytać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham czytać... :) Najlepsza rzecz, z takich materialnych "chciałabym mieć" jaką widziałam w życiu, to biblioteczka. Wyjeżdżając z Warszawy wpadłam przypadkiem do centrum meblowego Witek w Łomiankach. A tam... cudo. Gigantyczna szafa z szybkami w drzwiczkach. Taka jak w filmach! :D Można od góry do dołu stawiać książki :) Tak długo się tam kręciłam że aż podszedł pan z obsługi i zaczął mi opowiadać o tymże meblu. Można sobie zamawiać co się chce, dowolny układ półek i ich ilość, narożnie albo i nie... Marzy mi się cały taki pokój, cztery ściany zajęte książkami. Jak uzbieram 45 tysięcy złotych to kupię. Zapełnię książkami i spędzę tam resztę życia. Czasem wyjdę nałożyć jakiś olej na włosy. I zjeść czekoladę. Tak... :D

      Usuń
  16. Gratuluję obrony! Uwielbiam Ryszarda Kapuścińskiego, miałaś może kiedyś w ręce? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :):)

      Czytałam "Cesarza" i nie podobał mi się :( Może jestem uprzedzona do gatunku. Reportaż to nie jest to, co jakoś bardzo lubię. W którymś roku chciałam pisać o reportażu olimpiadę literatury i języka polskiego, nazbierałam sobie książek Kapuścińskiego ale musiałam zmienić temat, bo nie dałam rady przez to przebrnąć :(

      Usuń
    2. Rozumiem :) Dla mnie Cesarz jest wspaniały :) Zainteresowałam się Kapuścińskim na studiach. Mieliśmy przeczytać fragmenty książki "Heban". Dzięki Niemu rozwinęłam się, czerpię naprawdę ogrom wiedzy z tych książek. Są emocjonalnie trudne, nie nadają się na wakacyjne leniuchowanie na plaży.

      A jakie gatunki Ty lubisz? :) Może polecisz coś fajnego i niezbyt długiego? Tak do 300 stron.

      Usuń
    3. Może powinnam podejść do Kapuścińskiego jeszcze raz...? Trochę czasu minęło, byc może zmieniło mi się podejście. I mam więcej cierpliwości.

      Nie nadaję się do polecania książek :D Zawsze mam pustkę w głowie :D Nie mam tak, że lubię jakiś konkretny gatunek. Raczej autorów. Chyba, że chodzi o biografie Elżbiety I ;)
      Poza tym angielskie klasyki. Jane Austen, Charlotte Bronte.
      O, fantastykę za to lubię. Sapkowskiego – polecam trylogię husycką. W sumie ma więcej niż 300 stron, sporo więcej. Ale warto. To jedne z niewielu książek, przy których wybucham śmiechem.

      Usuń
  17. Parę tygodni temu przeczytałam "Zbrodnię w błękicie" i zakochałam się w tej książce. Teraz męczę jakiś kiepski kryminał, ale nie potrafię odstawić żadnej książki, muszę przeczytać do końca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeju, ja też... Kiedyś czytałam "Co widziały wrony" Ann-Marie MacDonald. Chyba z pół roku czytałam te 850 stron. Rozwiązanie ciekawe, na końcu, ale dojście do niego... Tragedia.
      Ale i tak nie mogłam zostawić tej książki. Zostawiłam w życiu tylko jedną, w połowie chyba, i było to "Życie Pi", tak z 5 lat temu. Brrrrr.

      Usuń
  18. Zapraszam do mnie - nominowałam Cię do Versatile Blogger Award ;) Szczegóły na http://mojeheryy.blogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz