Recenzja: Olej sezamowy ~ Review: Sesame oil

Podkradłam z kuchni rodziców trochę oleju sezamowego, bo tracił ważność a mama nie dałaby rady go zużyć. Wzięłam akurat tyle, żeby starczyło mi na 4 użycia.

Pierwszy raz użyłam go na mokro, zmyłam po trzech godzinach (dwa razy, bo już w trakcie mycia czułam, że coś jest nie tak) balsamem Mrs Potters z Aloesem i Jedwabiem, rozcieńczonym jak zawsze do mycia czy zabezpieczania włosów w metodzie OMO. Olej się nie zmył, więc nie byłam w stanie powiedzieć nic o działaniu. Za to chodziłam przez dwa dni pachnąc sezamem. Nie użyłam po zmyciu oleju żadnej maski czy odżywki, bo na początek chciałam zobaczyć jak spisuje się sam olej.

Drugi raz zrobiłam to samo- olej nałożyłam na mokro, zmyłam odżywką, bez nakładania drugiej cięższej odżywki później. Użyłam go mniej, trzymałam 4 godziny. Również nie do końca się zmył, chociaż było lepiej niż poprzednio. Część pasm była posklejana. Reszta włosów była gładka i błyszcząca, ale było czuć, że to przez cienką warstwę oleju, która pozostała na włosach, a przecież kompletnie nie o to chodzi. Końcówki były suche.

Trzeci raz naolejowałam włosy na sucho i trzymałam olej przez 3 godziny. Zmyłam jak zawsze rozcieńczoną odżywką (Mrs Potters). Po myciu włosy były napuszone, dość suche — typowy dla moich włosów efekt “bez odżywki”. Z czasem zrobiły się gładkie w dotyku (ale nie z wyglądu) a końce pozostały suche. Przynajmniej olej zmył się całkowicie – olejując (śmieszne słowo kiedy powie się je kilka razy na głos)  suche włosy używam go mniej, bo widzę ile i gdzie go nałożyłam. W przypadku mokrych włosów cały czas wydaje mi się, że oleju jest za mało.

Czwarty raz dodałam około 15 ml oleju do 40 ml maski Biovax do włosów ciemnych. Po wprasowaniu (KLIK) trzymałam maskę na włosach 30 minut, jak zawsze. I to była ostateczna porażka. Włosy zostały wyraźnie napuszone, suche, szczególnie końcówki. Wygładziły się dopiero w dzień kolejnego mycia.

Podsumowując, olej sezamowy zależnie od metody aplikacji albo robi z moimi włosami niewiele (na sucho pozostawiał włosy gładkie w dotyku ale przesuszał końce), albo im szkodzi. Trudno jest go zmyć, chociaż wszystkie oleje poza rycynowym do tej pory idealnie zmywały się rozcieńczoną odżywką. Jedyne, co mi się w nim podobało, to zapach. Zabawnie było pachnieć sezamem ;) Na pewno do niego nie wrócę i cieszę się, że nie kupiłam sama całej butelki.

_____________________________

I took some of the oil from my mum’s kitchen, since it was close to be past the expiration date and my mum wouldn't to use it all up in time. I took enough to be able to use it 4 times.

The first time: I applied the oil on wet hair, washed it off after three hours. I did a double CO wash on the length because even when my hair was wet I felt there was something wrong. I used Mrs Potters Conditioner with Aloe Vera and Silk, diluted, as always when I use it to wash my hair or to protect it in the CWC method. The oil did not wash away, so I was not able to say anything about how it worked. I spent two days smelling like sesame. I did not use any deep treatment or conditioner afterwards because, for the beginning, I wanted to see how the oil works alone.

The second time: I did the same thing- I applied the oil on wet hair, but this time I used less. It was on my hair for 4 hours and there was no heavier conditioner after I washed the oil off with the Mrs Potters conditioner. And… the oil was still there, though it was better than before. Some strands were sticky. The rest of the hair was shiny and smooth but it was because of a thin layer of oil that still was on my hair. Well, it’s not the point of oiling hair for me. Additionally, my ends were dry.

The third time: I applied the oil on dry hair and I kept it there for three hours, then I washed it off with diluted Mrs Potters conditioner (the moisturising one again). After washing, my hair was puffy and quite dry — typical “no conditioner” effect. With time it became smooth to touch (not visually, though) but the ends remained dry. At least the oil washed off completely this time. When I oil dry hair I use much less of a product because I can see well how much I have already applied. With wet hair I still feel that I don’t have enough oil.

Fourth time: I added about 15 millilitres of the oil to 40 millilitres of a conditioner (Biovax conditioner for dark hair). After I pressed it all in the hair (CLICK) I kept it on for 30 minutes, as usually. And it was the ultimate failure.  My hair was frizzy and dry, especially on the ends. It became smooth only on the day of the next wash.

In conclusion, sesame oil doesn't do much for my hair (applied on dry hair it left it smooth to touch but dry on the ends) or it does some harm. It’s hard to wash off, although so far all oils I used apart from castor oil were easy to wash off with a diluted conditioner. The only good thing is the smell. It was fun to smell liken sesame for some time ;) I will not be going back to it and I am glad that I haven’t bought a whole bottle.

Komentarze

  1. ja go użyłam raz zmieszanego z maską i nie wytrzymałam zapachu! po 15 minutach zmyłam i przez 3 dni go czułam -nigdy więcej!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, zapach trzyma się długo. Nawet po następnym myciu... Mnie takie śmieszne "jedzeniowe" zapachy bawią, ale faktycznie sama intensywność zapachu oleju może go wykluczać. Jakikolwiek zapach by to nie był, tak mocny jak ten nie wszystkim pasuje. Zwłaszcza, że się trzyma.

      Usuń
  2. Ja mam straszne problemy ze zmyciem oleju z włosów, a rozcieńczoną odżywką tym bardziej by mi się nie udało:P Muszę go mieszać z maską, bo inaczej mycie to katorga:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas się zastanawiam jak to jest, że niektórzy mają tak jak Ty właśnie. Mnie wszystko (ok, większość :D) schodzi bez najmniejszego wysiłku. A oleju używam sporo. Żadne "wystarcza mi łyżeczka na pokrycie całych włosów" nie wchodzi w grę. Zależnie od oleju używam nawet około 4 łyżek stołowych. I schodzi po odżywce...

      Usuń
  3. Kusił mnie, ale chyba mu podziękuję ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też kusił, a recenzje czytałam chyba same pozytywne, wliczając w to kilka z serii "mój ulubieniec". A tu wojna! Klejąca w dodatku.

      Usuń
  4. Kupiłam specjalnie w lidlu jak był tydzień azjatycki, olej sezamowy, używałam może 3 razy i dokładnie mam to samo, moje włosy są raczej wysokoporowate i lubią się puszyć :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że chociaż da się go zjeść! :D

      Usuń
  5. A ja mimo tej negatywnej opinii chyba go kupię. Nie mam pojęcia czemu ale czuje, że moje włosy go polubią (intuicja?) ;) A jeśli nie to zużyję do smażenia itp. także nic sie nie zmarnuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj sobie :) Racja, zawsze można go zjeść :D A intuicja włosowa to świetna rzecz.

      Usuń
  6. Ja swój mam i czeka na przetestowaniu w lodówce.
    Jest to jednak mała wersja zimnotłoczonego, więc zobaczymy jak spisze się u mnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet nie wiem jaki był ten mój kuchenny. Ale pewnie nie zimnotłoczony... Jestem ciekawa jak olej zadziała u Ciebie :)

      Usuń
  7. Szkoda, że przesuszał końce włosów :( Ja niestety największy problem mam z końcówkami... Pierwszy raz widzę olej sezamowy :)

    w wolnej chwili zapraszam do mnie na news :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja... Końcówki u mnie pochłaniają większą część czasu i energii w całej włosomanii :D

      Usuń
  8. czytam o nim i czytam, a nigdy nie miałam :D ale nauczona doświadczeniem chyba załatwię sobie od kogoś odlewkę w razie jakby miał się nie sprawdzić, bo moja rodzinka woli inne oleje i w kuchni byśmy go na pewno nie spożytkowali ;) najbardziej ciekawi mnie zapach bo wg jednych jest ładny a wg innych śmierdzi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pachnie mniej więcej tak jak sezamki. Mnie słodko, bardziej orzechowo :) Czy to oznacza, że pachnie ładnie, czy śmierdzi, to kwestia gustu. Wydaje mi się, że nie jest to typowy brzydki zapach, którego większość osób by nie lubiła. Tak... pół na pół. Niektórzy nie lubią zapachu Kallosa Latte. Z olejem chyba jest tak samo :)

      Usuń
  9. Henri, użyty przez Ciebie olej (wiem, bo podczas pobytu w Polsce kupiłam dokładnie taki sam flakonik) to olej z prażonych nasion sezamu. Ja zwykle używam surowego, nierafinowanego, który jest o wiele lżejszy, łatwiej się rozprowadza i pachnie chałwą, a nie kuchnią azjatycką :) Używam sezamowego do ciała zamiast balsamu, na włosy również, ale tylko tego nierafinowanego. Ten ciemny również trudno mi było zmyć. Może spróbuj surowego, ja go bardzo lubię w serum olejowym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! No proszę. Chyba nie zdawałam sobie sprawy że między olejami może być taka Różnica, zależnie od sposobu przetwarzania. Zapamiętam :-)

      Usuń

Prześlij komentarz