Zamówienie z ZSK ~ ZSK order

Jakiś czas temu postanowiłam, że jak tylko będę mogła, złożę swoje pierwsze zamówienie półproduktowe na zrobsobiekrem.pl. (Zakaz zakupu masek i odżywek na szczęście półproduktów nie obejmuje.) Oczywiście nie mogłam wytrzymać i zaczęłam układać sobie koszyk (następnego dnia był egzamin, więc jak zwykle znalazło się coś lepszego do zrobienia ;) ) już kilka dni przed zamówieniem. A jak już ułożyłam, musiałam kliknąć "Złóż zamówienie" bo kilka produktów było na wyczerpaniu :) Później zostało mi tylko poczekać na możliwość wykonania przelewu.

Lista zakupów była długa i niepokojąca. A nawet niepokojąco długa :) Klikałam, klikałam, wzięłam kilka prezentów dla rodziny... i okazało się, że wyszłam tylko kilkanaście złotych poza ustalony limit cenowy. A myślałam, że będę mogła wziąć tylko 1/3 z tego, co chcę! 

Zostało na liście tylko kilka rzeczy i to takich, na których nie zależało mi jakoś specjalnie. Na przykład mgiełki mogę na początek porobić na wodzie, później kupię hydrolaty. Odpuściłam też celowo niektóre oleje, bo o tyle, o ile protein, substancji nawilżających i innych, biorąc pod uwagę zalecane stężenie wystarczą mi najmniejsze opakowania na pierwszy raz, to olejów potrzebowałabym minimalnie 60 ml, żeby móc ich kilka razy użyć na sucho, na mokro, dodać do masek czy odżywek... Także droższe oleje, takie jak jojoba, arganowy, kokosowy (chciałabym nierafinowany) zostały na przyszłe zamówienia. Teraz wolałam zamówić więcej tańszych półproduktów.

Sama w to nie wierzę, ale prawie wszystko poza olejami (i znanym mi aloesem oraz mocznikiem, który działa świetnie na skórę głowy w Cerkogelu 30% a przy okazji na włosy przy skórze, więc czysty pewnie też się sprawdzi) wybrałam w najmniejszych dostępnych opakowaniach, chociaż jestem fanką dużych. Bo taniej, bo raz się płaci za dostawę jeśli to zamówienie on-line, bo zapas. Wszystkie poza jednym produktem z mojego zamówienia wcale nie były tańsze w większych opakowaniach, na szczęście. Jedna pokusa mniej. A poza tym ostatnio, po trafieniu na odżywki, które nic z włosami nie robią (kiedyś nie było to oczywiste. Myślałam, że wszystko zadziała.) nauczyłam się, że z jednej strony opłacalność, zapas, jedna opłata za przesyłkę ale z drugiej można skończyć, na przykład, z litrem oleju, który na włosach się nie sprawdza, na twarzy w ogóle, a zjeść się go nie da :)

Zamówiłam też kilka opakowań i akcesoriów.

W związku z tym, że mam dużo tej półproduktowej radości, zrobiłam sobie listę ułożoną według dat ważności i w tej kolejności będę je zużywała. Zanim zacznę, została mi do skończenia moja mieszanka oliwy i oleju rycynowego, nieszczęsny olej kokosowy Parachute, eksperyment z wodą zbożową i jeszcze kilka drobiazgów. Wolę je skończyć, bo powoli brakuje mi miejsca na pliki z notatkami na pulpicie. Planuję przetestować samodzielne działanie półproduktów zanim zacznę je łączyć. 

Ale i tak, jak to często ostatnio bywa, będę potrzebowała Waszej pomocy :) Macie jakieś sprawdzone metody na testowanie półproduktów? Trochę się boję, że na przykład nie polubię keratyny solo a okaże się, że razem z jakimś innym półproduktem (albo siedmioma) dodana do innej maski niż te kilka, z którymi ją przetestowałam sprawdziłaby się świetnie. Zamierzam przetestować każdy półprodukt z Kallosem (duży, więc dobra baza) i z jeszcze jedną maską/odżywką, w różnych ilościach. Z części zrobię też mgiełki. Ale co z łączeniem? Jakie półprodukty działają dobrze razem? Wiem na przykład, że do proteinowej maski dobrze jest dodać nawilżacze. Jeden albo kilka... Znacie może więcej takich zasad?
P.SWybierałam produkty według recenzji na blogach, częściowo pojedynczych a częściowo po recenzjach mgiełek czy płukanek składających się z kilku składników. Więc na to pomysły mam. Ale reszta... Ech :)


__________________________________

Some time ago I decided that I would buy cosmetic semi-products on zrobsobiekrem.pl (ZSK). (The ban on DTs and conditioners does not apply to these, right?) Of course I could not wait so I started preparing the order a few days before the planned date of shopping (there was an exam next day so obviously I found a better thing to do than studying ;) ). A few items were almost gone so I had to click "buy" before someone took the last bottles :) Then I only had to wait to pay.

My shopping list was disturbingly long. I was clicking, clicking, clicking... I took a few gifts for family and it turned out I went above the price limit I gave myself only a bit. And I thought I would only be able to take 1/3 of all I wanted! 

There are a few things left on the list but I didn't particularly want to have them now. I can make spray conditioners based on water and buy herbal distillates later. I also gave up some more expensive oils (argan oil, jojoba oil, unrefined coconut oil). For the first time, I can have the smallest bottles of moisturisers, proteins etc. Looking at the advised concentration, I can use them a few times. But with oils, I would need at least 60 ml  to test them alone, with conditioners and so on. So I will buy them next time. Now I preferred to have more cheaper stuff. 


I can hardly believe it myself, but I choose almost everything, apart from oils (and aloe vera juice which I know works good for me, as well as urea which also works great for my scalp and hair close to it in Cerkogel 30%, so I bet that pure urea will be also good) in the smallest available packages, despite being a huge fan of big ones. Because it's cheaper this way, because I pay for shipping only once if it's on-line shopping, because I am stocked for some time. Luckily for me, all but one products from my order were not cheaper in bigger bottles anyway. One temptation less. Besides... recently I had a few conditioners that did nothing for my hair (in the past I was sure that everything would work...) and I learnt that on one hand big packages are cheaper but on the other I can end up with a litre of oil that does not work for my hair or face and it's inedible. And I'm stuck ;)

I also bought a few bottles and accessories.

Since I have a lot of it all I made myself a list with expire dates. I will use the products accordingly. Before I start anything, I still have to finish off my mix of olive oil and castor oil, Parachute coconut oil which I don't like and an experiment with cereal water. I prefer finishing these little projects before I start semi-products, because slowly, files with notes fill my desktop. I plan to test it all separately before I start mixing my own sprays and stuff.


But still, I am going to need your help. Do you have any good methods of testing semi-products? I am a bit afraid that, for instance, I won't like hydrolysed keratin alone but if I added it to a different mask with one more semi-product (or seven more), it would work great. I plan to test each thing with Kallos Latte (big jar, so it will be a good base) and with one more conditioner/mask, in various amounts. I will probably use some of the items to make sprays. But what about mixing? Which products work good together? I know that it's good to add moisturisers to protein treatments. One or more... Are there any other advices of this kind? 
P.S. Choosing the products I was thinking about blog reviews of single items and of rinses and sprays made of a few ingredients. So I have ideas for these. But when it comes to the rest... Oh, well.

___________________________________

Całość na początek. Wygląda trochę strasznie, jednak przy zakupach on-line wolę poczekać, odłożyć pieniądze i zrobić jedno duże zamówienie niż kupować kilka rzeczy co miesiąc i płacić za przesyłkę za każdym razem ;)
~
It looks a bit scary when photographed together. But I prefer waiting, saving money and placing one big order than buying a few things each month and paying for shipping each time.



Akcesoria. Miała być też pipetka, ale zaginęła. ~ Accessories. I also ordered a dropper but someone must have lost it.



Prezenty dla rodziny raz gratisy od firmy dla mnie. Kwas mlekowy też powinien tu być, ale zaplątał się na jedno z kolejnych zdjęć ;)
~
Gifts for my family and free items I received with the order. Lactic acid should also be there, but it ended up on one of the following pictures. 

Słoiczek ~ A jar
Korund ~ Alumina
Olej z orzechów laskowych ~ Corylus Avellana (Hazelnut) Seed Oil
Hydrolat szałwiowy bułgarski ~ Salvia Officinalis Water
Potrójny kwas hialuronowy 1.5% ~ Triple hialuronic acid 1.5%
Naturalny złoty olej jojoba ~ Natural jojoba oil
Macerat z zielonej herbaty ~ Camellia sinensis leaf extract & Helianthus Annuus seed oil distillate
Mleczko pszczele w glicerynie ~ Royal jelly in gliceryne


Słoiczki ~ Little jars

Spirulina ~ Spirulina Platensis
Surowe masło shea ~ Shea butter
Naturalne masło babassu ~ Orbignya Cohune Seed Oil
Lanolina ~ Lanolin
Witaminy all in one ~ All in one vitamin mix
Witamina B3- niacynamid ~ Niacinamide, vitamin B3
L-cysteina ~ Cysteine



Oleje i mocznik ~ Oils... and urea ;)

Organiczny olej ze słonecznika ~ Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil 
Naturalny olej z kiełków pszenicy ~ Triticum aestivum oil
Olej sojowy ~ Glicyne soya (soybean) oil
Mocznik ~ Urea


Różności ~ Miscellaneous (I adore this word) stuff 

Mleczan sodu ~ Sodium Lactate
Mleczko pszczele w glicerynie ~ Royal jelly in glycerine
10x zatężony wyciąg z aloesu ~ Aloe vera extract, 10x concentrate
D-panthenol 75%
Potrójny kwas hialuronowy 1.5% ~ Triple hialuronic acid 1.5%
Kwas mlekowy ~ Lactic acid
Hydrolizat keratyny ~ Hydrolised keratin
FEOG, konserwant ~ FEOG, preservative
Rozpuszczalny kolagen i elastyna ~ Soluble Collagen, Hydrolyzed Elastin 



Komentarze

  1. Ile tego, ojej! :) Co do kręcenia, jak nie pomogę, bo się nie znam, jeszcze się w to nie bawiłam - to chyba wyższe stadium włosomanii :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tak na to patrzę, to też mam takie wrażenie. Nie wiem, czy dorosłam. No więc siedzimy i patrzymy na siebie, ja, buteleczki i słoiczki. Jakoś nie wiemy co ze sobą zrobić :D
      Wybierałam produkty według recenzji na blogach, częściowo osobnych a częściowo po recenzjach mgiełek czy płukanek składających się z kilku składników. Więc na to pomysły mam. Ale reszta... Ech :)

      Usuń
  2. Jak tego dużo! :)Też kupiłam ZSK mocznik w celu tuningowania nim odżywek do włosów. Czytałam, że nalezy dodać go ok 5%, potrafię policzyć w gramach ile to powinno być, jednak nie mam pojęcia jak odmierzyć tak małą ilość mocznika… masz na to jakiś patent? ;) proszę o odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj jest świetny kalkulator do takich obliczeń, ja zawsze z niego korzystam :)

      http://zachowajwlosy.pl/kalkulator.htm

      Usuń
    2. ale ja potrafię to obliczyć (jestem po biol-chemie), tylko nie wiem jak odmierzyć tak małą ilość moccznika

      Usuń
    3. A ile to wychodzi tak... w łyżeczkach? :) Mówisz, że mało... 1/4? Liczy się procent wagi, prawda? Nie objętości. Jak dokładne są wagi kuchenne?
      Z objętością byłoby łatwo... Strzykawka by wystarczyła. Nawet jeśli mocznika nie da się do niej wessać ;), zawsze możnaby wyjąć tłok i nasypać z góry kilka mililitrów.
      Przy wadze chyba zostają nam małe łużeczki od syropów albo te z ZKS.
      Pewnie nie pomogłam :(:(

      Kasia, dzięki za kalkulator. Ja skorzystam, bo obliczenia molowe wspominam z bólem ;)

      Usuń
    4. Tak procent wagi...hmm znaczy trzeba przeliczyć masę na objętość i odmierzać strzykawką.ok dzięki :)

      Usuń
    5. O proszę, mój nieścisły umysł jednak coś przydatnego wyprodukował. Utknęłam, bo nie wpadłam na przeliczeniu masy na objętość :) Ale jednak się da :)

      Usuń
    6. jednak bycie po biol-chemie pomaga w byciu włosomaniaczką ;D no i inspirowanie się umysłami nieścisłymi też! ;*

      Usuń
    7. Na allegro bardzo tanio można kupić wagę jubilerską która waży z dokładnością do 0,1 g.

      Usuń
    8. O, no proszę. Ja nie zainwestuję bo nie potrzeba mi takiej dokładności, ale osobom robiącym kremy do twarzy się przyda :)

      Usuń
  3. Ile pyszności!

    Uwielbiam olej z kiełków pszenicy, kocham keratynę i aloes. Mleczko pszczele fajne, jak z nim nie przesadzę, bo jest w medium gliceryny, za którą nie przepadam. Panthenol fajny, ale też jak nie dam za dużo, bo inaczej włosy wydają się nieco lepkie ;)

    All in one i niacynamid - fajne witaminki do maski.

    Z masłem shea i babassu się nie lubię.

    Muszę spróbować spiruliny, cysteiny, mocznika, lanoliny i kolagenu z elastyną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już nie wiem czy się bać czy się cieszyć na to testowanie :) Jak skończę z nieodwracalnym sianem na głowie to chyba nawet 850g słoik Nutelli mnie nie pocieszy :D

      Usuń
  4. OMG, mam w domu 95% tych półproduktów - czas rozpocząć zużywanie :) Mnie 1,5% HA podrażnił, dosłownie palił moją twarz, więc wybieram zawsze 1% :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo. To może ja się zastanowię dobrze zanim nałożę kwas na twarz. A planowałam to zrobić, coś tam zostanie po używaniu go do włosów. Dziękuję za ostrzeżenie :) Kurczę, nie pomyślałabym, że 0.5% różnicy może tyle zmienić.

      Usuń
    2. Mnie osobiście krzywdy nie robił, choć nigdy nie używam go solo. Mieszam go z kremem lub kremem+olejem i tak nakładam na twarz.

      Usuń
    3. O. To ja też spóbuję zmieszać z kremem :) Dziękuję :)

      Usuń
  5. Złoty olej jojoba? Pierwsze słyszę. I widzę, że też skusiłaś się na półprodukty nie tylko stricte do włosów przeznaczone- korund :D
    No i zazdroszczę tak dużego opakowania mocznika. Ja żałuję, bo mam trzy razy mniejsze, a świetnie nawilża i nabłyszcza. Podobno jest niestabilny, ale u mnie działa i to najważniejsze.
    Co do stężeń, proporcji i zasad to ja jestem zdania, że najlepiej zachować równowagę między proteinami, humektantami i emolientami. No i humektanty bez dodatku emolientów to oczywiście szczyt głupoty :D
    Poza tym u mnie keratyna świetnie się sprawdza w dodatku do nawilżających maseczek, np. Bioetiki, której solo moje włosy nie lubiły.
    Poza tym to chyba fajnie przetestować półprodukty w odstępach czasowych i testować jeden na raz, np. przez miesiąc. Bo wiadomo, włosy mają różne humorki.
    A- no i ważne jest, żeby sprawdzać pH swoich wyrobów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korund dostałam gratis, sama brałam tylko produkty do włosów:D, poza prezentami dla rodziny :) Ale cieszę się. W sumie mam peeling tylko mechaniczny, bez tego paskudnego żelu, który jest w Garnierach i innych i wysusza tak, że aż boli :) Chyba kupię sobie więcej jak skończę próbkę ;)

      Mocznika wzięłam dużo przez Cerkogel, ale głównie za Twoją radą :)

      Temat humektantów i emolientów póki co nieźle mnie przerasta. Chyba czas w końcu poczytać i zrobić notatki. A nie tygodniami patrzeć na listę rzeczy do zrobienia :D

      Jeden na raz na pewno będę testowała. Pewnie będę musiała otworzyć jakiś olej z ZSK jak skończą mi się te stare i znane, bo taki na przykład mleczan sodu wystarczy mi pewnie na kilka tygodni. Nie chciałabym tyle czekać na olejowanie ;) Ale na pewno nie będę testowała dwóch czy więcej rzeczy w trakcie jednego mycia.

      A jednak trzeba było wziąć papierki lakmusowe. A myślałam, że to już za dużo wnikania w teorię.

      Usuń
    2. Można z pH tak orientacyjnie, że w teorii tyle i takie stężenie danego półproduktu ma takie pH i korzystać z gotowych przpeisów, ale wtedy warto wybrać te precyzyjne, że np 5ml półproduktu na 100ml wody, bo np. łyżka łyżce stołowej nierówna :)
      No i trzeba uważać na stężenia ;/ a także na to, że niektóre półprodukty są w gramach, z w przepisie są ml, wtedy trzeba korzystać z przelicznika. Chyba że wolisz "na oko" ;)

      Usuń
    3. Założę się, że skończy się na robieniu wszystkiego "na oko" i "na krople", względnie mililitry (mam łyżeczki, powinno być ok) :) Wolałabym nie robić z pielęgnacji włosów biochemii.

      Usuń
  6. Kieruję się tą samą zasadą - zamówić więcej za jednym razem i nie przepłacać niepotrzebnie za przesyłkę:)
    Jestem strasznie ciekawa, jak sprawdzą się u Ciebie te półprodukty, czekam na recenzje. Nadal nie mogę się przekonać do zainwestowania w nie... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, wakacje nadchodzą, będę miała czas na testy i na produkowanie recenzji :) Mam nadzieję, że będą na tyle pozytywne, żeby Cię przekonać ;) ;)

      Usuń
  7. Mrr... ale bym się ucieszyła z takiej przesyłki! Same dobrocie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie? A dodatkowo w paczce były takie śmieszne pianki wypełniające, turkusowe, wyglądały jak chrupki kukurydziane :) (Musiałam sprawdzić czy to chrupki przypadkiem. Niestety nie.)

      Usuń
    2. U mnie te pianki były białe i wyglądały na jadalne =) nawet jedną próbowałam ugryźć i zachowywała się całkiem jak chrupka kukurydziana. Miałam je podłożyć w kuchni ale nie chciałam być wredna =D

      Usuń
    3. U mnie turkusowość osłabiała efekt jadalności, ale spróbować i tak musiałam :D Trochę za miękkie jak na chrupki były :)

      Usuń
  8. Nie robiłam jeszcze żadnych półproduktowych zakupów, ale w końcu muszę.
    Całkiem niezłe zbiory :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, ze nad nimi zapanuję, że nic się nie przeterminuje... Ech. Jak mam zakaz maskowo-odżywkowy to przerzuciłam się na zioła i półprodukty.

      Usuń
  9. Ciekawa sprawa, ze do tej pory nie wiedziałam że na zsk mają witaminę b3. A szukałam jej wielokrotnie.
    Ja mam tylko parę rzeczy, i nie przetestowałam ich do tej pory. W ogóle z każdej kategorii mam jakieś zaległe rzeczy więc nic nie kupuję. Z jednej strony mnie mnóstwo innych rzeczy kusi, z drugiej jednak - trzymam się twardo. Nawet wieeelka alejka z mazidłami w Auchan i inne stoiska w Bonarce mnie nie ruszyły.

    Z niektórych produktów możesz też zrobić płukanki. Niektóre nadają się na skalp. Niektóre do zabezpieczania końcówek. Testuj półprodukty pojedynczo - jak skończysz jeden to dopiero wtedy wyciągaj kolejny. Resztę schowaj gdzieś głęboko. Inaczej nie dojdziesz do ładu, stracisz tylko czas =)

    Powodzenia. Szczerze mówiąc to biedna jesteś, tyle rzeczy do testowania. Wcale Ci nie zazdroszczę =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja zazdroszczę :D Jakbyś czegoś miała dość, chętnie przyjmę :D Żartuję, na pewno super będzie się testowało i sprawdzało potrzeby swoich włosów :)

      Usuń
    2. Ja znalazłam przeglądając wszystkie kategorie po kolei, bo po nazwie mi chyba też nie wyskoczyła...:)

      Trzymamy się! Wyobraź sobie, że dziś idąc ulicą przez miasto (jestem u rodziców) przykleiłam się standardowo do szyby sklepu zielarskiego (mają Ziaję, Biovaxy...) i zobaczyłam opakowanie Maski Babuszki Agafii. Nie wiem która to, bo była bokiem. Nie weszłam :) Jak wracałam już jej nie było.
      Teraz też nic nie kupuję. Mam już tonę masek, półproduktów i ziół. Starczy, bo boję się, że się przeterminują.

      Moja mania organizacji mi nie pozwoli wpakować się w chaos :) Wszystko po kolei. Inaczej, racja, stracę masę czasu i pieniędzy też.

      Powodzenie się przyda, dziękuję :)

      Kasia, jak zauważę, że się nie wyrobię z czymś, na pewno będę rozdawała. Póki co lista ułożona według dat ważności wygląda jakby była do zrealizowania. Ale kto wie :D
      Najdalej sięga spirulina, aż 2016. Za trzy lata, jeju, dokąd będę miała włosy? Będę po magisterce już! O jeeju. Ale reszta 2014.

      Usuń
    3. Hm hm, ja też chętnie coś przyjmę =D (hipokrytka jedna)do mnie doszły słuchy o szamponie NS pojawiającym się w zielarskich - jak gdzieś spotkam to akurat na pewno sobie kupię, nie mam dużych zapasów to mogę sobie pozwolić.
      Ja jakoś nie patrzę na daty ważności, zazwyczaj nie mam takiej potrzeby. Rzadko mi się coś psuje.

      Usuń
    4. Mi się jeszcze też nie zepsuło, ale mam wyliczone na styk :)

      Usuń
  10. ohoho jest tego trochę;)obserwuję;)Pozdro

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz