Suknia ślubna ~ My wedding dress

Ostatnio trochę mnie nie było. To efekt słodkiej mieszanki braku czasu (licencjat i sesja, na szczęście szczątkowa), braku stałego dostępu do Internetu i problemów ze wzrokiem. Ale od wczoraj licencjat jest złożony w dziekanacie, oceny wpisane. Teraz tylko obrona :)

Na początek podzielę się radością ślubną. Ponad tydzień temu mierzyłam pierwszy raz suknię, fakt, że w wersji jeszcze bardzo roboczej, ale zaczyna wyglądać jak moja wymarzona suknia ślubna :)

Zdjęć z przymiarki niestety nie będzie, ponieważ ustaliliśmy z narzeczonym, że robimy sobie niespodzianki garniturem i suknią. (Wiem, Panie Narzeczony, że Pan czasem rzuca okiem na posty. :* Zdjęć nie ma. Mówiłam! ) Nie, żebyśmy wierzyli w przesądy.

Z drugiej strony, może to dobrze. Bo gotuję to ja słabo a wniosek o zrobienie prania należy składać przynajmniej 2 dni robocze przed planowaną datą realizacji projektu (wersja optymistyczna). To niech chociaż ciekawość zatrzymuje tego pana przed zmianą zdania ;) Bo do 7 września może jeszcze dojść do wniosku, że moje gotowanie to jednak nie to ;)

Jeśli chodzi o suknie ślubne... Moje doświadczenie jest znikome, ale może pomoże osobom, które jak ja szukają bardzo prostej sukni i nie mogą ich znaleźć. Przy czym dla mnie "prosta" suknia oznacza taką bez żadnych kamieni, wstążek, falban... Chciałam grecką, z dekoltem w kształcie V... I to koniec listy wymagań. Okazało się, że jest za krótka by ją zrealizować. Na początku.

(Nie wiem dlaczego myślałam, że w salonach jest kilka rozmiarów każdej sukni, mierzy się wybrany model, robi ewentualnie poprawki i za kilka dni odbiera się suknię. A są tam tylko modele pokazowe, każdą suknię szyje się na wymiar.)

Nie znalazłam ani jednej sukni, która by mi odpowiadała. Kamyczki, wstążki i klamerki da się usunąć (w większości przypadków), ale zawsze było jakieś marszczenie "które musi tutaj być" albo gęsta koronka zasłaniająca podszewkę i szwy. Znalazłam jedną prawie idealną, ale z prostym dekoltem. Zapytałam, czy dałoby się wyciąć głębiej środek a boki podciągnąć do góry, żeby uzyskać kształt "V". Otóż okazało się, że nie, że trzeba użyć innego materiału do podstawy sukni, czyli właściwie wziąć inny model bazowy do przeróbek (i usunąć z niego klamerki, kamyki i inne cuda) i w efekcie cena byłaby wyższa o 400 zł. Śmieszne.

W końcu trafiłam do pani Patrycji Pardyki, która szyje suknie sama, nie ogranicza jej katalog, nie jest tak jak w salonach, że można ewentualnie zmienić koronkę i stronę, przy której dopięty jest kwiatek. Pani Patrycja uszyje Wam wszystko, co sobie wymarzycie (pod warunkiem, że nie jest to kilogram pereł na delikatnej koronce ;) ) Narysuje, zaprojektuje, doradzi. Bierze pod uwagę sylwetkę, kolor skóry... Mnie na przykład powiedziała, że faktycznie nie powinnam mieć prostego dekoltu bo mam szerokie barki. Nie jest to w żadnym wypadku krytyka czy wpędzanie panny młodej w kompleksy z serii "nie może pani mieć swojej wymarzonej sukni bo jest pani za niska". Z panią Patrycją jest tak, że od samego początku czuje się, że będzie dobrze. Można ją zostawić na kilka tygodni ze szkicem po rozmowie wstępnej, przyjść na przymiarkę i zobaczyć swoją suknię lepszą, niż w wyobraźni. Jest wspaniała :) Kocha to, co robi i zna się na tym. Spędziłyśmy w czwartek pół godziny nad wyborem koronki i o każdej opowiadała tak, że chciałam mieć je wszystkie :) (Koronka jednak wystąpi, bo skóra na moim dekolcie nie jest jakoś wybitnie pokazowa.) Projektantka z artystycznym zacięciem to jednak zupełnie, zupełnie ktoś inny niż pani w salonie, znająca tylko ceny i numery katalogowe w parze z krawcową, szyjącą suknie na zapleczu i patrzącą na klientki z perspektywy miary krawieckiej, a i to nieczęsto. Aż żałuję, że suknia i ślub występują pojedynczo, bo mogłabym wpadać do pani Patrycji na przymiarki raz w tygodniu :) Jeśli szukacie sukni w Toruniu lub okolicach, polecam. Bardzo, bardzo, bardzo. Wychodzę od pani Patrycji z szerokim uśmiechem. I nie, suknia projektowana indywidualnie nie jest droższa. U mnie wyszło taniej niż większość sukien, które mierzyłam w salonach.

Panią Patrycję Pardykę znajdziecie w Toruniu przy ulicy Lilii Wodnych 28 a zdjęcia jej projektów tu: http://www.patrycjapardyka.pl/

Jeśli nie jesteście z Torunia ani okolic i nie możecie dojechać te kilka razy na przymiarkę, nadal polecam znalezienie podobnej osoby. Salonom i katalogom mówię "nie"! :)

W związku ze ślubem, który niedawno był za "jeszcze ponad rok" a teraz właściwie zostały mniej niż 3 miesiące, mam do Was pytanie. Co z włosami? Nie mam nawet pojęcia czy rozpuścić czy spiąć. Moje końcówki nadają się wyłącznie do tego, żeby je schować ;) Z drugiej strony szkoda nie pokazać długości. Na ślubie brata latem 2011 miałam fryzurę, która bardzo mi się podobała: warkocz francuski z jednej strony a z drugiej loki. (Na pierwszym zdjęciu coś mówię. Jak zwykle. Ja jeśli nie jem i nie śpię, to na pewno mówię. Na pewno.)

 


Więc może znów coś podobnego?
Może coś greckiego, skoro suknia będzie w tym stylu? Czyli wszystkie włosy luźno upięte.
Może dolna połowa rozpuszczona a górna upięta luźno?

Wszelkie pomysły są mile widziane bo mój brak zdecydowania zaczyna się robić ironiczny. (Szewc bez butów chodzi oraz inne ludowe mądrości...)

_____________________________

I was absent recently because of lack of time (finishing BA thesis and a few exams...), Internet connection issues and problems with my eyes. But yesterday I left my BA in the dean's office, so I'm done. Now I only have to defend the thesis.

At the beginning, I will share my wedding joy with you :) More or less a week ago I tried on my wedding dress for the first time. It's still a draft, but it starts looking like my dream dress.

There will be no pictures because we have a deal: surprise me with your dress/suit. (See, I know that you look at my blog sometimes, Mr Fiancé :* No pictures, I told you ;) ) Not that we are superstitious.

On the other hand, maybe it's good. I am a terrible cook and if you want to have the laundry done, you shall apply for it at least two business days before the planned date of realisation (that's the optimistic version). So, at least curiosity will keep Mr Fiancé from changing his mind and running away, in case he concludes that my cooking is not what he wants in life.

When it comes to wedding dresses... My experience is not great, but maybe it will help those of you who look for really simple dresses and cannot find them. For me, a "simple dress" is one with no stones, ribbons, flounces... I wanted a Greek one, with V-shaped neckline. End of my needs. And the list, initially, seemed too short to be realised. 

(I don't know why I thought that there are several sizes of each dress in a saloon, you measure them, you have a few changes made and soon you have your dress ready. Well, no. In saloons they only have exemplary dresses to try on and each proper one is sewn for individual order.)

I found no dress that would suit me. Stones, ribbons and metal clips could be removed (in most cases), but there always was some flounce or a lace with many ornaments that had to be there because it was masking the under-layer of the dress or the sewing lines. Then I found one that was almost perfect – but it had straight neckline. So I asked whether it was possible to cut it deeper in the middle and make the sides higher, to obtain a nice V-shape. Well, no. This would require different base material, which means different base dress, which meant 400 PLN more. Ridiculous. 

Finally, I went to Ms Patrycja Pardyka, who sews and designs dresses on her own. She is not limited by a catalogue, it's not like you can only change a lace and the side on which a flower is clipped (if anything at all). She will design anything you dream of (unless it's a ton of peals on a delicate lace;) ). She will draw it for you, she will advice you, taking into consideration your figure, skin colour... For instance she told me that because of wide shoulders, I should not have a straight hemline. It is not a critique like "you cannot have your dream wedding dress because you are too short". She will not make the bride depressed :) With Ms Patrycja you feel that the dress will be amazing. You can leave her with the initial project, come back a few weeks later and see that the dress is better than you imagined it to be :) She is brilliant. You can see that she knows what she does and she loves it. On Thursday, we spent half an hour choosing a lace and she was talking about them with so great passion that I wanted them all. (Eventually, I will have a lace, since the skin under my neck is not perfect, unfortunately.) A designer with an artistic soul is someone completely different than a lady working in a saloon and knowing catalogue numbers and prizes, paired with a seamstress who looks at clients through the perspective of a measuring tape, if at all. I regret that I can only have one wedding and one dress, because I could go to Ms Patrycja once a week :) If you live in Toruń or close, I really, really recommend her. I smile like crazy when I leave her studio :) And no, an individually designed dress is not more expensive. For me, it will be cheaper than most dresses I saw in saloons.

You can find Ms Patrycja Pardyka on Lilii Wodnych 28 street in Toruń and look at her designs here http://www.patrycjapardyka.pl/

If you do not live here and/or you cannot come to Toruń those few times to try the dress on, I still recommend finding a similar place in your city. I say "no" to catalogues and wedding saloons! :)

A moment ago there still was a year left to the wedding. Now it's less than three months! So I have a question for you. What could I do with my hair? I don't even know if I should put it up or leave it down. My ends should be hidden from the public view, but then it would be a pity not to show off the length. On my brother's wedding in 2011 I had a nice updo. It was a French braid on one side and curls on the other. (See the pictures up there. I am talking in the first one. As usually. If I am not asleep or if I am not eating something, it means I'm talking. For sure.)

So, maybe I could have something similar done?
Or a Greek updo, since the dress is in the Greek style? That would mean all hair loosely pinned up.
Or a half-updo? With the upper half pinned loosely.

All suggestions are welcomed. My lack of ideas is getting ironic. I've heard I am a hair lover and... :)

Komentarze

  1. O gratuluje kochana. 3 miesiace zleca teraz bardzo szybko. Ja na swoim slubie mialam rozpuszczone(no prawie, z lekkim luznym upieciem z niektorych wlosow)- na zyczenie meza :D. Podoba mi sie ta fryzurka ze zdjecia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :):*
      Jak myślę sobie, że 3 miesiące temu był marzec, wydaje mi się, że to niedawno. Więc do września też już tylko chwila :)
      Najbardziej chciałabym właśnie coś takiego jak Ty miałaś :)

      Usuń
    2. A i niestety moje wlosy tez wtedy nie byly w najlepszej kondycji(po wypadaniu, cienkie).

      Usuń
    3. Może powinnam się mniej przejmować tymi końcówkami w sumie.

      Usuń
  2. Może włosy zebrane z dwóch stron po bokach (warkoczem czy czymkolwiek) żeby nie przeszkadzały, a resztę z tyłu zostawić luźną. Jakieś loki ? O ile Twoje włosy dają się kształtować w ładne loki. Przy lokach końcówki nie będą tak bardzo krzyczały i prosiły o uwagę, a fryzura będzie luźna. Bo faktycznie...długość pokazać koniecznie musisz!
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Skłaniam się ku pół-upięciu, też. Loki wychodzą całkiem do rzeczy i trzymają długo (czasem aż za długo) :D

      Usuń
  3. Gratuluję! :)
    Dla mnie zawsze podobały się grube loki, ale to upięcie jest również bardzo efektowne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje włosy mają to do siebie, że lądują na twarzy zaraz po rozpuszczeniu :D Może w lokach ułożonych przez fryzjerkę by tak nie było... ? Ale i tak coś bym chciała podpiąć.

      Usuń
  4. ładna ta fryzura ze ślubu brata:)

    zajrzyj może na http://www.oncewed.com/ - jest to moja najukochańsza strona o ślubnej tematyce. zdjęcia są tak cudne, że czasami nie mogę się napatrzeć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeeeeeju, dziękuję! :) (Teraz będę pół nocy tam siedzieć ;) )

      Usuń
  5. Osobiście widziałabym dwie opcje- podciąć włosy- ale z tego co czytałam to nie wchodzi w grę. Druga opcja to spróbowałabym je mocno zakręcić. I zobaczyła jak to wygląda przy rozpuszczonych włosach- wtedy można się pochwalić długością :) Jeżeli nie, zostają upięcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę podcinać, bo to musiałoby być do talii co najmniej, żeby "dociąć się" do zdrowych końcówek. A nie chcę znów mieć takich krótkich włosów... ;)
      Trzeba będzie zakręcić :)

      Usuń
  6. A jakby włoski z dwóch stron tak rozpuścić i ułożyć luźno w takie grube loczki, jak na powyższym zdjęciu? Jest Ci nieziemsko do twarzy w takich, no i inne kobiety umrą z zazdrości widząc długość, tak przy okazji ;)
    A co do końcówek, to... zawsze można
    a) podciąż
    b) użyć mega ciężkich silikonów, żeby "zareperować" i żeby wyglądały olśniewająco na czas ceremonii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podcinać nie podetnie ;)
      A z tego co ja wiem to końcówki nie są zniszczone a zwyczajnie wyglądają na rzadkie, a tego silikony nie naprawią :<

      Usuń
    2. Dziękuję za komplement :)
      Coś tam bym musiała podpiąć. Bo moje włosy naprawdę mają manię spadania mi na twarz ;) Ale loki, w tej czy innej ppostaci, wygrywają póki co :)
      Końcówki są zazwyczaj błyszczące, najczęściej gładkie (tylko przy słabej odżywce zostają napuszone) ale problem polega na tym, że są cienkie, a silikony mi tego nie naprawią. One dość ok wyglądają, tyle, że jest ich mało.
      Trochę podciąć i tak podetnę, ale nie aż tyle, żeby się dociąć do zdrowych końcówek...

      Usuń
    3. My z Czarną Wiedźmą czytamy sobie czasem w myślach, jak państwo widzą.

      Usuń
  7. Gratluję :* czekam na zdjęcia ze ślubu :D Co do fryzury to ja na swój ślub chciałabym mieć rozpuszczone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuuuuuję :) :*

      Zdjęcia przyjdą :)

      Mam rozdwojenie jaźni jak przychodzi do wybierania fryzury. Może po prostu wezmę ze sobą fryzjerkę i będę zmieniała zaczes co godzinę. Skoro podobno wiele panien młodych szyje sobie kilka sukien...? :D

      Usuń
  8. Jak ja nienawidzę tych sukien z salonów, upstrzonych mnóstwem ozdóbek... w życiu bym takiej nie ubrała i w pełnie podzielam Twoje zdanie.
    Moja bratowa miała bardzo ładną suknię, gładką z lekko kremowym i delikatnie pomarszczonym wszytym pasem. Białą ale nie śnieżno białą jak z reklamy wizira. I jedyną ozdobą był rząd białych guziczków na plecach, od góry do samej podłogi =)
    Co do fryzury - luźne loki / fale, z przednimi pasmami podpiętymi do tyłu. Moze nawet coś w tym stylu:
    http://www.youtube.com/watch?v=X69Cn-S4vJQ
    Takie spięcie włosów to dobre posunięcie taktyczne - nie będą Ci wpadać do rosołu =)
    Tak to sobie wyobrażam. Strasznie jestem ciekawa Twojej sukni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż nie mogłam uwierzyć, że na każdej sukni jest COŚ. A na większości jest więcej niż pięć cosiów. I wstążka i kamyki i marszczenie i klamerka i kwiatki i...

      Nie ma szans (niestety) że u mnie coś takiego wyjdzie, bo nie mam gładkich włosów jednej długości. Za dużo by odstawało :) Ale inne podpięcie po obu stronach definitywnie wystąpi. Bo faktycznie nie mam potrzeby posiadania włosów w zupie :D

      Usuń
    2. Zastanawiam się nad działaniem maggi na włosy...

      Usuń
    3. A może właśnie...? I ta pietruszka... I zboże z makaronu...
      :D

      Usuń
  9. No, jak ja się ślubu doczekam, to pewnie cholery z suknią ze sto razy dostanę. Do tej pory widziałam ładną RAZ w życiu i to w muzeum... Zwykle patrze na jakąś i stwierdzam, ze ładna, gdyby nie... I tu leci lista tak na dziesięć pozycji co najmniej.

    Co do fryzury - ja ostatnio namiętnie plotę każdej koleżance potrójnego warkocza - czyli plotę dwa duńskie, ale od wewnętrznej strony zostawiam luźne pasemka i z nich splatam łączący je, trzeci (też duński). Niestety, nie mam zdjęcia, ale rzecz wygląda naprawdę efektownie ;) Inspirowało mnie to (choć efekt końcowy jest jednak inny, to może da Ci to chociaż jakiś punkt odniesienia) http://24.media.tumblr.com/tumblr_lvdancvn2A1r614huo1_500.jpg

    A tak przy okazji - tagnęłam Cię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę prosić o link do bloga? :)

      Muzeum! Dokładnie :) Mogłabym iść do ślubu w sukniach z Dumy i Uprzedzenia z Keirą Knightley, ze sceny z balu :) Za to współczesność mnie frustruje. Lista "byłaby ok, gdyby nie miała..." jest zazwyczaj tak długa, że aż szkoda wymieniać :D

      Mniej więcej wiem o co chodzi z warkoczem :)

      Usuń
    2. barton-cottage.blogspot.com

      Usuń
    3. Dziękuję :) Przez jakiś czas myślałam, że wcięło mi wszystkie obserwowane blogi. Uff.

      Usuń
  10. Jakiś half-up na pewno będzie Ci pasował. Do prostej sukni pasowałby taki subtelny kręciołek: http://pinterest.com/pin/185914290840232208/ (mi się podoba jeszcze taki rozczochrany, ale co kto woli. Tobie może nie pasować: http://pinterest.com/pin/36451078204762842/)
    Poszukaj na pintereście, na pewno coś znajdziesz;)
    Ja, jak już będę potrzebować, uszyję sobie sama suknię. Wtedy to będzie na pewno to, czego chcę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pomysły! Bardzo:) Ja mam tak, że nie siedzę na stronach takich jak tumblr czy pinterest bo dobrze wiem, że jak wpadnę to zostanę na całe tygodnie, tak jak na soup.io :) Więc nie mam skąd brać pomysłów, przykładowych obrazków... :) Ale chyba na potrzeby ślubu zaryzykuję :)

      Usuń
  11. You're getting married, so wonderful! Congratulations in advance :) I love the waterfall braid. Or maybe a braided hairband (a French braid in the front of the hair, or a lace braid). And if you want to put it up I like hairbands or braided hairbands as well, like here http://lasthairmodels.com/2012/08/30/greek-hairstyles/jlogreeceinstyledec2008/ Have fun trying out hairdo's :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you! :) For congratulations and ideas. J Lo's updo is amazing! :)

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. :) Szkoda, że mam tylko jedną głowę :D

      Usuń

Prześlij komentarz