Stapiz Sleek Line Repair & Shine: Recenzja maski ~ DT review

To chyba moja pierwsza maska kupiona pod wpływem polskiej blogosfery :) Nie żałuję, ale na początku byłam rozczarowana. A to przez nierealne do spełnienia wymagania. 

Drobiazgi na początek

Swoją maskę kupiłam w sklepie fryzjerskim za około 28 zł. Cena porównywalna do tej z allegro włączając przesyłkę. Wydajność jest standardowa. Słoik wygodny, brzeg nie jest ostry więc można wygodnie włożyć rękę i wydobyć produkt z dna. Pachnie gumą balonową, racja :) Chociaż jednak trochę chemicznie.
W obietnice odbudowy nie wierzymy :), ale blasku można się spodziewać.

Działanie
Czytając opinie o tej masce na początku naiwnie spodziewałam się, że wygładzi mi włosy tak, że będą piękną gładką taflą. U mnie do tego efektu potrzeba wyprostowania, nie tylko wygładzenia. A cuda ostatnio nie chcą się zdarzać. 
Kiedy obniżyłam poziom wymagań do realnego okazało się, że maska sprawdza się dobrze. Efektu "wow" nie ma, takiego jak bywa po odżywkach i maskach na alkoholu stearylowym czy po olejowaniu na mokro. Ale jest dobrze, nawet bardzo dobrze. Blask jest bardziej wyraźny minimalnie, ale za to wygładzenie czuję i widzę. 
Kończąc ją planowałam już zakup półproduków i trochę żałowałam, że widzę dno słoika. Taka duża maska świetnie nadawałaby się do testowania z nią wszystkiego. Później doszłam do wniosku, że działa trochę za dobrze by używać jej jako bazy do testów półproduktów czy płukanek (część efektów mogłaby być niewidoczna). A teraz odkryłam Kallosa Latte, który sam działa słabo, najwyżej średnio, za to jest megawydajny i mogę go używać jako bazy do testów cudowności z ZSK. Efekt będzie dobrze widać, maska starczy na długo. 

Podejrzewam, że do maski Stapiz wrócę. Starcza na długo a działanie ma w porządku, więc dobrze ją mieć na zapas, gdybym na przykład przez kilka tygodni nie mogła kupić czy zamówić czegoś innego.

Podrzucam Wam jeszcze skład. Ale postanowiłam, że przestaję zamieszczać analizy, ponieważ sama w nie nie wierzę. Z jednej strony może powinnam zamieszczać je dla osób, które patrzą na tę kwestię inaczej. Z drugiej, wolę raczej wytłumaczyć dlaczego nie wierzę w takie podejście (wpis się pojawi) i zgodnie z zasadą honoru z biznesie ;) zainteresowane osoby odsyłać do innych blogerek. Wrócę do szukania tych kilku składników, które lubię bądź nie.

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimmonium Chloride, Isopropyl Myristate, Halianthus Annuus, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Hydrolyzed Silk, Butylene Glycol, Malic Acid, Prunus Amygdalus Dulcis Seed Extract, Actinidia Chinensis Fruit Juice, Citrus Aurantium Dulcis Fruit Juice, Citrus Paradisi Fruit Juice, Pyrus Malus Fruit Juice, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Alpha-Isomethyl Ionone, Eugenol, Hexyl Cinnamal, Linalool, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylaraben

Silikony: dwa 
Proteiny: tak, hydrolizowany jedwab

Parafina: nie
Wysuszające alkohole: nie
Inne: alkohol cetearylowy (hurra), dość wysoko oleje i wyciągi



______________________________________

I think this is my first product bought under the influence of Polish blogs :) I don't regret it, although at the beginning I was disappointed because of my high expectations. 
Details for the beginning

I bought my jar for 28 PLN in a shop for hairstylists. Buying it online and paying for shipping would cost more or less the same amount of money. The efficiency is standard. The jar is fine, it has smooth edge so you can safely put the hand inside to take out the product from the bottom. It smells like bubblegum :) But a bit chemically, too.
We don't believe in the promise of hair repair, do we? But we can count on increased shine.

How it works
After reading opinions about this mask, I expected it to smooth my hair out and make it a nice, flat, and shiny surface. To achieve this, my hair would have to be straightened, not only smoothed out. And miracles do not want to happen lately, for whatever reason.
When I lowered my expectations to realistic ones it turned out the mask works good. No "wow" effect here, the results are not as great as they can be after a conditioner based on stearyl alcohol or after oiling wet hair. But the result is good, even really good. The shine is not much stronger, but I can observe the smoothing effect. 
When I was close to finishing it I was planning to buy semi-products, so I regretted that I saw the bottom of the jar. Such a big jar of a mask would be great to test semi-products and rinses with it. Then I thought that it works too good to test stuff with it (some effects could be invisible). And now I discovered Kallos Latte deep treatment which doesn't work well but it's super-efficient so I will use it as a base to test my chemical goodies. Effects will be visible, the mask will last me long time. 

I think I will go back to it. It lasts long and works good enough, so it would be fine to have it in case I would not be able to buy other conditioners for a few weeks. 

I will show you the INCI list, but I have decided to stop publishing analyses, because I do not believe in them myself. On one hand, maybe I should continue posting them for those of you who have different approach. On the other, I would prefer to tell you why I don't like analysing ingredients lists (I will post an entry) and, according to the business honour code ;) I will direct you to other blog owners. I will go back to looking for those few ingredients that I like and those I'd prefer to avoid.

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimmonium Chloride, Isopropyl Myristate, Halianthus Annuus, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Hydrolyzed Silk, Butylene Glycol, Malic Acid, Prunus Amygdalus Dulcis Seed Extract, Actinidia Chinensis Fruit Juice, Citrus Aurantium Dulcis Fruit Juice, Citrus Paradisi Fruit Juice, Pyrus Malus Fruit Juice, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Alpha-Isomethyl Ionone, Eugenol, Hexyl Cinnamal, Linalool, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylaraben

Silicones: two 
Proteins: yes, hydrolised silk

Mineral oil: no
Drying alcohols: no
Other: cetearyl alcohol (hurra), extracts and oils quite high on the list


Komentarze

  1. Będę jej używać w lipcu. A Kallos u mnie sprawdza się dobrze, nawet sam, choć korci mnie, by coś do niego dodać, niestety nie mam co. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A coś z kuchni?:) Jogurt? Oliwę? Miód? Trochę mleka? Wodę zbożową? :)
      2 dni temu nałożyłam więcej i ... też zaczął dobrze działać. Co chwila zmieniam zdanie co do Kallosa :D

      Usuń
  2. Używam sporadycznie, ale bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzo lubię, ale spory wpływ ma na co cena i pojemność. Gdyby to była mała drogeryjna maska, byłoby gorzej :) Ale samo działanie, zapominając o innych kwestiach, jest też lepsze niż tylko dobre :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Powiedziałabym, że warto. Ale chyba małe opakowanie :)

      Usuń
  4. Hmm.. czekam na wpis o analizie składu ;) Zainteresowałaś mnie!
    A co do maski- ja też z początku nie byłam zachwycona jej działaniem, ale potem zawładnęła moje serce i włosy. Zwłaszcza po użyciu Cassi.. moje włosy były po takim połączeniu w idealnym stanie- gładkie, mięsiste, nawilżone, lśniące.. Ehh, to moja ulubienica!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas go wymyślam :) Widziałam ostatnio tyle bzdur kompletnych w internecie w kwestii analizy składów, że uznałam, że nie warto. Nad niektórymi właściwie nie wiadomo, czy się śmiać czy płakać, ale na pewno sieją panikę. bez sensu.

      Usuń
  5. Mam tą maskę. To już moje drugie opakowanie i według mnie przy systematycznym stosowaniu są efekty:) i jeszcze pięknie pachnie:) Pozdrawiam i zapraszam do siebie +dodaję do obserwowanych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoją stosowałam regularnie, kilka myć pod rząd również i właściwie wtedy efekt był minimalnie lepszy. A może tylko bardziej zwracałam na to uwagę...? :)
      Dziękuję :)

      Usuń
  6. Nie miałam jej ;-) ale jakoś mnie nie kusi, przez tą cenę chyba ;-D boje się, że mi nie podpasuje i będzie leżeć i się marnować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A taki litr to straszy w szafce niesamowicie :) Ja wpadłam, kupiłam 500 ml Beauty Formulas Avocado Treatment Wax i stała od Sylwestra do czerwca w szafce. A to tylko pół litra było :)

      Usuń
  7. Ja latem częściej używam masek z silikonami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bezczelnie nie zwracam na to uwagi :) A może właściwie powinnam. Dziękuję za pomysł :)

      Usuń
  8. Bardzo mnie kusi i na pewno ją kiedyś kupię.
    Efekty mnie zachęcają, więc czemu nie ;)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. Powalającego efektu nie ma, byłam rozczarowana po recenzjach, ale jednak działanie jest więcej niż dobre.

      Usuń
  9. Bardzo ją lubię. Ale ciągle mam wrażenie, że kiedyś jej działanie było lepsze, chociaż skład identyczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mam z paroma produktami. Może kiedyś nie wiedziałyśmy co nasze włosy potrafią po dobrych produktach? I działanie się w sumie nie zmieniło ale po czasie wiemy, że to co wydawało się super jest teraz np. tylko bardzo dobre? :)
      Zebrało mi się w nocy na filozofię włosową.

      Usuń
  10. tez Kallos Latte u mnie jest slabiutki, bronie sie przed nim jak moge... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nałożyłam więcej i nagle zaczął działać lepiej :D Nie wiem czy to powód do radości... Cieszyłam się na słabą maskę jako bazę do półproduktów... Ech.

      Usuń
  11. dziś miałam sen z nią w roli głównej, haha :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz