Olejowe serum w sprayu I ~ Oil serum spray I


Jakiś czas temu wyczarowałam sobie sporą porcję pierwszego olejowego serum w sprayu. Nazwijmy je "1";) W tej chwili mam już inną wersję (ta sama odżywka, ale olej winogronowy plus rycynowy) a planuję stworzyć jeszcze kilka wariacji, zmieniając oleje i odżywki.

Użyłam 30 ml wody źródlanej + 30 ml oliwki Hipp Pflege-Ol + 30 ml odżywi Garnier Ultra Doux Awokado i Karite.
Sama oliwka Hipp działa na moje włosy świetnie. Podobnie jak odżywka Garniera.

Serum wyszło nieco gęste, ale w porządku. Ładnie pachnie (kocham pudrowy zapach dziecięcych kosmetyków). Łatwo się rozprowadza, z tym, że nie aplikuję mieszanki bezpośrednio na włosy. Nie chcę się nią dzielić ze ścianami i ubraniami, toteż nakładam trochę na dłonie, rozcieram i dopiero wtedy nakładam na włosy. Po jakimś czasie serum w pewnym stopniu "znika" – zapewne odparowuje woda.

Zacznę od tego, że nałożone na suche włosy po myciu (maleńka porcja, 1-2 psiknięcia) świetnie je wygładza i dociąża. W tej kwestii działa w podobny sposób jak Nightblooming Panacea, ale jest lżejsze, mniej lepkie, łatwiej je rozprowadzić. (Co nie znaczy, że moja miłość do NP osłabła. Na to nie ma co liczyć :) )

Drugi sposób: serum nałożone na noc na końce. Skończyło się przesuszeniem końców po myciu.

Trzecia wariacja, którą stosowałam najczęściej: aplikacja na długość i wierzch włosów na głowie (ale nie na skórę głowy) na 2h przed myciem. (Bez dodatkowego olejowania, bez wody źródlanej do ostatniego płukania.) W trakcie mycia miałam gładkie, śliskie włosy tuż po spłukaniu pierwszej w OMO odżywki- Tesco HBM. Po spłukaniu drugiej – Stapiz Sleek Line Repair & Shine, której działanie mam dobrze sprawdzone więc mogę z nią testować różne płukanki i inne cudowności– już nie. Po wyschnięciu włosów końce były dużo bardziej suche niż zwykle bywają z samą maską Stapiz nawet bez olejowania i bez wody źródlanej, więc nałożyłam troszkę mieszanki na suche końce. Po nocy włosy były całkiem gładkie, z kapryśnymi końcami włącznie. (Punkt dla mnie i dla serum!)

Nałożenie serum na dłużej niż 2h przed myciem kończyło się tym, że nie było efektu śliskich włosów nawet w trakcie mycia, za to końcówki za każdym razem były napuszone tuż po myciu. A wiem, że po niektórych produktach czy zabiegach moje włosy schną na gładko. Całe. Od razu. Czyli można, za to serum sprawiało, że końce były gorsze niż zazwyczaj po średnim produkcie.

W końcu postanowiłam sprawdzić jak działa samo serum. Nie tylko bez dodatkowego olejowania czy bez płukania wodą źródlaną, ale też bez odżywki/maski po myciu. Po wyschnięciu, do końca wieczora, włosy były napuszone. Za to następnego dnia gładkie i śliskie, lepiej niż po niektórych odżywkach. Końce  aż do kolejnego mycia pozostały nieco suche.
Podsumowanie
: U mnie ta mieszanka lepiej sprawdza się nakładana na dość krótko. Stawiam na 2 godziny zamiast 12.  Końcówki są zawsze suche po myciu, po nocy za to robią się gładkie. Czy macie jakąś teorię na temat przyczyn? 

 

___________________________________

Some time ago I made myself a decent portion of my very first oil serum spray. Let's call it "1" ;) I already have another version, with the same conditioner but different oil (actually there are two, grape seed oil and castor oil) and I plan to create a few more variations, changing oils and conditioners.


I used 30 ml of spring water + 30 ml of Hipp natural baby oil + 30 ml of Garnier Avocado and Shea conditioner.
Both the oil and the conditioner work great for my hair as separate products.

The serum turned out a bit dense, but that is fine. It smells nice (I adore the powder smell of baby products). It's easy to distribute, but I have to mention that I don't apply it directly on my hair. Since I do not feel like sharing my hair serum with the walls and my clothes, I first apply a portion on my hands and then I spread it on the hair. After a while, the serum partially disappears. I think that's water drying.

I will start with saying that applied on dry hair just after washing (a tiny portion), the serum smooths the hair and weights it down perfectly. In this matter, it works similarly to Nightblooming Panacea, but it's lighter, less sticky and easier to apply. (Which does not mean that I don't love NP any more. Don't count on that. It just won't happen. Ever;) )

Second method: I applied the serum on my ends and left it overnight. The effect was dry ends after washing.

Third variation, used most often: applying the serum on the length of the hair and on top layer of the hair on my head (but not on my scalp) for two hours before washing. (Without any additional oiling and without final spring water rinse.) In the middle of the washing process, just after rinsing the first conditioner in CWC (Tesco HBM) I had really smooth, sleek hair. After rinsing the second conditioner/mask- Stapiz Sleek Line Repair & Shine (I know well how it works alone, so I can use it to test various things, like rinses etc. with it)- the effect was gone. When my hair dried, the ends were much drier than they usually are without oiling, without spring water rinse and with a mediocre conditioner/mask. So I applied a bit of the serum to the ends. After the night I had smooth hair, from roots to ends. (Point for us, me and the serum!)

Applying the serum for more than two hours before washing meant no smooth hair feeling during washing and dry, puffy ends until the end of the day. And I know that after some products or treatments my hair dries smooth. At once. All of it, including the moody ends. But the serum was making my ends worse than they can be with a mediocre product, as I have said.

Finally, I decided to see how the serum works alone. Not only without any additional oiling or spring water rinse, but also without the second C in CWC. When my hair dried, it was rather puffy until the end of the day. In the morning it was smooth and slippery (in the positive way) more than with some conditioners. The ends remained dry until the next wash, though.

To sum up, for me the mix works better when it's applied for shorter period of time. I vote for 2 hours, not for 12. My ends are always dry just after washing, and after a night they usually go smooth. Do you have any theory about that?

 



Komentarze

  1. Może pierwszego dnia po myciu łuski włosa są bardziej rozchylone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno są. To wiem. Prawie zawsze tak mam. Po bardzo niewielu produktach włosy schną mi od razu na gładko. Ale dlaczego po serum + Stapiz jest gorzej niż po samej masce? :)

      Usuń
  2. U mnie włosy zawsze po umyciu są o wiele bardziej napuszone niż np. kolejnego dnia.
    Przez detergenty i ciepłą wodę łuski rozchylają się i szczerze nie mamy na to wpływu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też... Na górze prawie zawsze, dlatego kombinuję z rozcieńczaniem szamponu, za to długość... Długość czasem potrafi schnąć od razu na gładko. Zależnie od 2. odżywki/maski. Ale kurczę, po tym serum długość włosów jest super najczęściej, a końcówki są bardziej napuszone niż po samej masce Stapiz. Nie mam pojęcia dlaczego. Sam Garnier tak nie robi, sam Hipp też nie.
      Zobaczę jak będzie z tą wersją teraz, z olejem winogronowym.

      Usuń
    2. Weź pod uwagę to ze końcówki są bardziej zniszczone od reszty więc mogą zupełnie inaczej reagować na odżywkę niż reszta włosów =)

      Usuń
    3. Tylko to mi przychodzi do głowy, właśnie. Tylko zastanawiam się dlaczego akurat to serum tak działa i dlaczego różnica między końcówkami a resztą włosów jest o wiele większa (długość gładsza a końce bardziej napuszone) niż w przypadku innych produktów.

      Usuń
  3. U mnie nie działa;/
    Wkurza mnie aplikacja - czuję jakiś osad na włosach - już wole tłusty sam olej - przyjemniejsze. A efektów tez nie zauwazyłam;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie idzie dość gładko :)
      Jakiej użyłaś odżywki i oleju ? :)

      Usuń
    2. pamiętam ze raz go zrobiłam ( bo u mnie jak nie ma efektów od razu to niestety nie ma ich pózniej): Isany z babasuu i chyba też hipa. Oba sprawdzone;]
      Zwykłe olejowanie wystarcza moim włosom, zwłaszcza ze odkryłam, że kochają omega 6, a nie reaguja na omega 3 i 9;D Teraz hituje u mnie olej z pestek winogron:D

      Usuń
    3. Moja wiedza nie sięga do rodzajów kwasów omega w olejach. A może przydałoby się poczytać. Wtedy miałabym mniej olejów do przetestowania, mniejsza szansa kupienia czegoś nietrafionego.

      Olej z pestek winogron u mnie też działa super. Chyba pierwszy olej, który cokolwiek zrobił dobrego, bo oliwa, rycyna i kokos- zero. (Chociaż kokos miałam słabej firmy. Spróbuję jeszcze raz z inną.)

      Usuń
    4. Proszę:
      http://czarownicujaco.blogspot.com/2012/04/oleje-podzia-i-troszke-o-budowie.html
      http://czarownicujaco.blogspot.com/2012/06/oleje-szczegoy-wnikania-wedug.html

      Usuń
    5. O, dziękuję! :) Zaraz będę mądrzejsza :D

      Usuń
  4. Myślę, że takie serum u mnie idealnie sprawdziłoby się na końcówki, bo moje włosy bardzo łatwo przeciążyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na końce właśnie działa super, nałożone już na suche włosy. Myślałam, że zostawi je chociaż minimalnie tłuste, ale nie :)

      Usuń
  5. A ta nowa mieszanka Cię nie wysusza? Z tego co wiem, olej rycynowy ma takie zdolności.
    Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się przekonać. Bo póki co sobie zrobiłam nowe serum, ale jeszcze go nie użyłam.
      W 30 ml oleju, rycynowego jest tam tylko 10%. To moja mieszanka do OCM, które się nie sprawdziło. Akurat zostało w sumie 30 ml na serum :) Mam nadzieję,że nie będzie gorzej niż teraz.

      Usuń
  6. Coś czuję, że taka mieszanka obciążyłaby moje włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet zmyta szamponem?
      Nie wiem jak to zabrzmi ale ja nie mam pojęcia o co chodzi z przeciążonymi włosami :D Raz na kilka miesięcy nie uda mi się domyć cięższego oleju, ale to jest po prostu niedomyty olej. Nie wiem jak działa przeciążenie :)

      Usuń
  7. Może i ja sobie zmieszam taką mieszankę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam :) Mnie już samo tworzenie sprawia masę frajdy :)

      Usuń
  8. Mam teorię, moja droga. Ja nie mogłam zapanować nad moimi włosami dopóki nie nauczyłam się ich stylizacji. Końce były raz nawilżone, raz suche jak siano, włosy po umyciu przypominały szopę i zazwyczaj dopiero po kilku godzinach robiły się w miarę gładkie. Nie mogłam dojść do tego który kosmetyk jak na mnie działa, bo za każdym razem był inny efekt.
    Natomiast po stylizacji moje włosy od razu układają się w GŁADKIE LŚNIĄCE fale. Widzę czy jakaś maska sprawdza się czy nie, czy je obciąża, czy wygładza, czy wzmacnia skręt czy nie. Nawet jeśli zamierzam włosy zaraz po wyschnięciu zapleść w warkocz to najpierw je układam i pozwalam im wyschnąć bez żadnego dotykania. Ostatnio nie miałam na to czasu i poszłam spać w wilgotnych, zaplecionych w warkocz włosach, i miałam tak suche szorstkie i paskudne włosy że nie mogłam się doczekać kiedy je umyję.
    Wiem że sporo falowanych dziewczyn też ma taki problem, a rozwiązanie jest banalne =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze btw, nie znasz jakiegoś filmiku jak zrobić tą fryzurę? http://rapuncula.blogspot.com/2013/04/kokon.html próbuję, próbuję i nie wychodzi. Coś muszę robić źle, albo tą pętelkę na początku, albo przeciągam włosy od złej strony...

      Usuń
    2. Znam:D Miałam tą fryzurę w Wigilię :D Właścicielka kanału na YT jest... sama zobaczysz. Rosyjska fryzkerka, z tym, że plecie na manekinie. Świetne ma te fryzury. Niepowtarzalne do kwardatu.
      To chyba ta: :)
      http://www.youtube.com/watch?v=Hd7Uh2j8ySk

      Usuń
    3. No dobra. To teraz zadam dziwne pytanie :D Co z tą stylizacją? Na czym to polega? Raz ugniotłam swoje fale eksperymentalnie i to tyle. Na czym jeszcze polega stylizacja włosów takich jak nasze, falowane? Nie mam bladego pojęcia ;) Ani co, ani jak...

      Włosy zawsze po myciu wyjmuję z koszulki, rozczesuję palcami, robię przedziałek, ewentualnie nakładam odżywkę b/s jeśli nie testuję nowej maski i pozwalam im wyschnąć. Czasem lekko wilgotne związuję z kucyka z kilkoma gumkami. Fakt, że odgniata to włosy, ale za to to jedyny sposób na wygładzenie jaki znam :)

      Usuń
    4. No to się szykuj, bo będzie bardzo szczegółowo =) U mnie to wygląda tak:
      -rozczesuję suche włosy
      -nakładam odżywkę ( czasami)
      -zagarnuję włosy do przodu, pakuję je pod kran ( myję zawsze nad umywalką) i moczę dokładnie
      -polewam przy skórze rozcieńczonym szamponem ( jedną ręką) i spieniam ( drugą ręką). Chwilę myję, przeciągam pianę po całych włosach.
      -spłukuję dokładnie
      -odciskam nadmiar wody najpierw rękoma, później ręcznikiem
      -wracam nad umywalkę, dalej pochylona do przodu nakładam odzywkę/maskę
      -rozczesuję dokładnie włosy palcami, pochylam głowę raz w prawo, raz w lewo i rozplątuję je od samej nasady ( i tutaj możesz zastosować swoją metodę 300 sekund)
      -zawijam w koczek na czubku głowy, zakładam czepek, na to ręcznik i tak sobie chodzę krótszą lub dłuższą chwilę
      -spłukuję odżywkę, znowu odciskam włosy, najpierw dłońmi, potem bawełnianą koszulką
      -jak mam och0otę to nakładam silikonowe serum czy odrobinke olejku
      -odrzucam je do tyłu i znowu rozczesuję palcami, zwracam uwagę żeby nie zostały żadne 'rogi" przy skórze
      -ugniatam włosy koszulką:kładę ją na obie dłonie, przykładam przy końcówkach, dociskam do góry i dociskam do głowy albo łapię włosy w garść i chwilę zaciskam. I tak po kolei ze wszystkimi włosami tak żeby z grubsza nie ociekały wodą ( jeśli ugniatam lekko podeschnięte to już robi się puch, jeśli ugniatam zbyt długo - tak samo. Trzeba nabrać wyczucia). Najpierw przechylam głowę w jedną stronę i ugniatam wszystkie włosy, potem przechylam w drugą stronę i tak samo.
      -biorę w łapy żel. Używam najtańszego za 1,30zł, o genialnym składzie. Nazywa się "super gel anet" i można go znaleźć w sklepach sieci hitpol. Inny tani też się nada. Rozcieram trochę w dłoniach i ugniatam znowu włosy. Jeśli się ma taki tani z prostym składem to trudno przesadzić z ilością. Nakładam żel tak samo jak przy ugniataniu koszulką - najpierw pochylam głowę na jeden bok, potem na drugi. Żel skleja włosy w ładne strączki i dzięki temu się nie puszą.
      -rozkładam na krześle/łóżku miękki bawełniany szalik lub arafatkę. Zginam się w pół, tak żeby czubek głowy był nad podłogą, kładę końce włosów na szaliku i opuszczam głowę, włosy opadając układają się w fale. W końcu dociskam czubek głowy do szalika, i owijam nim głowę, tak żeby nic nie wystawało.
      -chodzę tak jakieś 20 minut. Jak się chodzi za długo to włosy mogą wyjść nie za ładne, takie pomięte
      -zdejmuję szalik i zostawiam włosy rozpuszczone aż do wyschnięcia, nie dotykam ich, nie czeszę. Dopóki nie wyschną są nietykalne.
      -włosy mają zaschnąć w posklejane strączki. Kiedy są już całkiem suche, ugniatam je jeszcze raz suchymi dłońmi, tak żeby strączki zamieniły się w ładne puszyste fale.
      No i to by było na tyle =D Ważne żeby się nie zrażać bo na początku może Ci w ogóle nie wychodzić - ja kilka razy próbowałam się nauczyć tego wszystkiego i nie wychodziło, zniechęcałam się i znowu wracałam. Ważna żeby się nie zrażać =) po jakimś czasie będziesz umiała sobie ze wszystkim poradzić. Ważne jest też żeby sobie wyrobić własną metodę stylizacji, taką jaka Ci najbardziej odpowiada.
      Możesz też przeczytać o stylizacji tutaj:
      http://kokardka-mysi.blogspot.com/2012/11/fale-krok-po-kroku-instruktaz.html
      http://kokardka-mysi.blogspot.com/2012/06/faluj-z-mysia-stylizacja-wosow-w-fale.html
      Tutaj tez jest trochę przydatnych rzeczy: http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=404704
      Sama też napiszę posta o mojej stylizacji, może ktoś na tym skorzysta.
      Miłej zabawy =D

      Usuń
    5. A jeszcze na następny dzień po spaniu jest reanimacja fal jeśli chcesz iść gdzieś w rozpuszczonych, i tu dopiero zaczyna się zabawa i rożne sposoby na to jak to zrobić =D

      Usuń
    6. Co do filmiku - jakie to piękne! Nie mogę wyjść z podziwu, a myśl że sama się tak zaplotę w najbliższym czasie tylko poprawia mi nastrój jeszcze bardziej =D

      Usuń
    7. Teraz nie będę mogła spać bo będę się podniecać tym filmikiem przez całą noc. A wypróbować póki co też nie mogę bo moje włosy jeszcze schną, a ja chcę zrobić sobie zdjęcie do aktualizacji i na bloga.

      Dobra, idę już bo moja paplanina zaczyna być nuda =)

      Usuń
    8. O rany, dzięęęęęęęki! :):):)
      Pokombinuję z żelem. Podejrzewam, że przykrycie mojej głowy ręcznikiem czy szalikiem skończyłoby się swędzeniem... Ale zmodyfikuję Twoje sposoby troszkę, za pozwoleniem ;) Idę szukać jakiegoś żelu! Może to jest właśnie to! Albo coś innego wygładzającego... Coś, czego mogłabym używać po każdym myciu, poza okazjami, kiedy testuję nowe produkty więc chcę je mieć całkiem solo... :) Dzięęęęki! :)))

      Usuń
    9. Ależ proszę Cię bardzo =) żel kup jak najtańszy i z jak najprostszym składem ( mój kosztuje 1,30 i mam 6 czy 7 składników). I próbuj wytrwale, bo na początku nie zawsze jest fajnie =)
      Ja zamierzam zrobić testy różnych utrwalaczy do stylizacji, jak będzie gotowy to cię zawołam ( na razie jest aktualizacja długości, możesz kuknąć i pochwalić, ucieszę się =D).
      O, i koniecznie wypróbuj żel lniany - jest jeszcze tańszy od mojego żelu za 1,30, w 100% naturalny i genialnie nawilża ( od razu uprzedzam ewentualne pytanie: łyżka nasion lnu, szklanka wody, gotować ok 10 minut na malutkim ogniu tak żeby bulgotało, po ugotowaniu od razu przecedzić przez sitko, ostudzić i stosować. Ugotowane nasionka możesz zjeść, są bardzo zdrowe. Żel trzymamy w lodówce.)

      Usuń
    10. Za jakiś czas najdzie mnie na eksperymenty znów i popróbuję :D Po każdym myciu pewnie nie będę się stylizować, bo jak człowiek nigdy nie chodzi w rozpuszczonych włosach, to aż szkoda roboty :P Ale będę się uczyć, żeby jak już będę miała humor na rozpuszczone włosy (cierpliwość bardziej niż humor :D) to niech będzie idealnie :)

      Ha, i jeszcze jestem mądrzejsza o przepis na żel lniany! :) Dziękuję!

      Idę podziwiać Twoje włosy.

      Usuń
  9. Ja nie stosowałam tej mieszanki, ale na pewno pozytywnie by na moje włosy nie wpłynęła :( Lubię Twój blog na bloglovin i fb :*

    W wolnej chwili zapraszam do mnie na news :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Dlaczego myślisz, że nie wpłynęłaby pozytywnie na Twoje włosy? :)

      Usuń
  10. Takie serum to fajna sprawa ;) ja najczęściej robię sobie , gdy nie mam okazji nałożyć oleju na noc, to chociaż 2/3 godziny przed myciem pochodzę z serum ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie podobna mieszanka najlepiej sprawdza się nałożona na włosy około 30-40 minut przed myciem. Używam oliwki babydream, czasem organicznego oleju słonecznikowego, oraz kallosa latte/stapiza sleek line shine & repair. Do tego zdarza mi się dorzucić kilka kropel kwasu hialuronowego 1%, a raz na dwa tygodnie - łyżeczkę nafty kosmetycznej. Na moje włosy działa to bez zarzutu, a najlepszy efekt zawsze otrzymuję po połączeniu takiego serum z płukanką z octu jabłkowego lub ryżowego - super domyka łuski włosa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Suuuuper :) Dzięki za pomysły :)
      Sam Kallos Latte i Stapiz sprawdzają się u Ciebie dobrze? Bo mnie Stapiz pasuje, ale Kallos daje efekt "włosy bez żadnej odżywki" :(

      Usuń
  12. Gather's Fellow Member Livelihood squad is felicitous loan from the financial institution, whether it is a financial establishment habitation loanword or perchance a private banking concern loan piece exploitation seller. topinstantpayday.blog.co.uk/ It's usual for the cant lending money to you to put a hunting for extra money to meet with
    inescapable payments.

    Also visit my web-site; http://www.topinstantpayday.blog.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  13. Po myciu włosów miałam zawsze problem z włosami szukałam w internecie i natrafiłam na sklep BOSCO DESIGN fajne kosmetyki do włosow spełniają swoją rolę

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz