Odżywka Pantene Intensywna Regeneracja: recenzja ~ Pantene conditioner for normal-thick hair review


 


 Chyba nie próbowałam niczego Pantene od początku włosomaniactwa. Za to bardzo chciałam. Tę odżywkę (właściwie cały zestaw produktów) udało mi się zdobyć do testów, kiedy Pantene wypuszczało odświeżone linie kosmetyków na rynek w połowie zeszłego roku.
Pomimo, że odżywka działa bardzo dobrze, sama prawdopodobnie bym jej nie kupiła. Tłumaczę swoją przewrotność poniżej ;)


Drobiazgi na początek
Producent obiecuje nawilżenie i nieśmiało wspomina o regeneracji. Odżywka pachnie typowo dla produktów Pantene. Ucieszyłam się, mając po dłuższym czasie produkt, który nie pachnie niczym konkretnym, ani wanilią, ani kokosem, ani żadnym owocem. Jest dość gęsta i jednocześnie łatwo rozprowadzić ją na włosach, co przekłada się na sporą wydajność. 

Działanie
Bardzo dobre. Podejrzewam o to alkohol stearylowy. Odżywka działa podobnie jak Nivea Long Repair (♥), również oparta na a. stearylowym. Obie zostawiają moje włosy gładkie, prawie idealnie dociążone, sypkie, błyszczące, ale nie w sztuczny, silikonowo-plastikowy sposób. Magia polega na tym, że jest to efekt "och, dzień dobry, to my, Twoje włosy, jesteśmy cudowne tak po prostu. My, końcówki, też." Odpowiednik makijażowego "właśnie wstałam z łóżka ale i tak wyglądam jak bohaterka filmu o poranku" ;) Tak samo działa na moje włosy właśnie Nivea LR oraz maska Elseve Cement Ceramidy. 

Pomimo to prawdopodobnie nie wrócę do tej odżywki. Z powodu składu. Składy czytam i analizuję, ale nie przejmuję się nimi za bardzo. Na przykład na pewno nie zrezygnuję z odżywki bo na końcu składu znajduje się składnik, który może uczulać. Nauczyłam się nawet nie zwracać uwagi na wysuszające alkohole (jak tutaj, isopropylowy) jeśli nie są na pierwszych miejscach na liście. Szkoda mi rezygnować z dobrze działającego produktu dlatego, że coś może uczulać czy (nadużywane) wysuszać.

Problem z tą odżywką nie polega na tym, co w niej jest. Przynajmniej nie tylko. Nie chodzi na przykład o ten wysuszający alkohol. Problem tkwi w tym, czego w niej nie ma. W porównaniu do Nivei – działanie jest podobne. Ale Nivea ma więcej ciekawych pozycji w składzie (chociaż kilka naturalnych wyciągów, keratyna) a mniej szkodliwych. Toteż do Pantene raczej nie wrócę.

Poniżej zamieszczam analizę składu.

Używałyście tego produktu? Jak się sprawdził? Jeśli nie używałyście – planujecie?


  




I didn't try anything by Pantene since the beginning of my hair obsession. But I wanted to. I received this conditioner (a whole set of products, actually) to test it in the middle of the previous year, when Pantene was releasing their products in a bit refreshed versions.
Despite the fact that it works great, I would not buy it, probably. I will explain this craziness below ;)

Details for the beginning
I hope that ingredients are the same in the Polish version and in other ones...
The manufacturer promises us moisture and mentions regeneration. The conditioner smells typically for a Pantene product. I was glad to have a conditioner that smells... just like a beauty product, not like vanilla, coconut or fruit. It is dense and easy to spread, which means it will last you a longer while.

How it works
Really well. I think it's because of stearyl alcohol. The conditioner works similarly to Nivea Long Repair  one  (♥), which is also based on this alcohol. Both leave my hair smooth, properly heavy, soft and shiny, but not in an artificial, silicone-like way. The magical thing is that the effect is like "oh, hello, it's me, your hair in all my glory. The ends are awesome as well!" It's the counterpart of the make-up "I have just woke up and I look like an actress in a movie" effect ;) Nivea LR does the same for my hair. And Elseve Cement Ceramid deep treatment.

Despite all this, I won't probably go back to this conditioner. Because of ingredients. I do read INCI lists and I do analyse them, but I don't panic. For instance, I surely won't give up a conditioner because it has a thing, at the end of the list, to which one may be allergic. I have even learnt not to worry about a drying alcohol (as in here, we have isopropyl alcohol) if they are not high on the list. I just don't want to give up a conditioner which works great just because it has something that may cause allergy or dry my hair out (if overused).  

The problem of this conditioner is not about what it has. At least not only. The problem lies in what it has not. Comparing it to the Nivea conditioner – the effects are similar. But Nivea has more interesting things on the list (at least a few extracts and keratin) and less bad stuff. Do, I don't think I will go back to Pantene.

Above, you can find ingredients analysis.

Have you used this one? How it worked? If you haven't, do you want to?

  

Komentarze

  1. Chyba nawet bym na nią uwagi nie zwróciła w sklepie. Nie lubię tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś mnie nie kusi;d
    Na wyjścia byłaby dobra, mam Nivee Long Repair i stoi i stoi...A działa tak jak mówisz - bez silikonowo-plastikowego sposobu;) chociaż nivea ma jakies tam olejki i proteiny, a Pantene jak widzę tylko same takie ,,chemiczne''-że tak to nazwę, składniki;d Jesli wiesz o co mi chodzi XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem :) I dokładnie dlatego jej nie kupię, skoro taki sam efekt mam z Niveą. Do której z kolei na 100% wrócę :)

      Usuń
  3. Ja z kolei, nauczona doświadczeniem, wiem że takie alkohole wysuszające nawet pośrodku składu moga mi, działające długotrwale, wysuszyć włosy. Więc raczej się na nia nie skuszę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, że Biosilk (jedwab) nie zdążył wysuszyć mi włosów. Za to serum Pantene z alkoholem na II miejscu owszem. Od razu. (I to jest scalanie końcówek?! No błagam. Użyłam tylko raz czy dwa, żeby być w stanie napisać recenzję zwrotną, skoro dostałam je do testów, i przesusz był natychmiastowy.) Szukałam długo odżywki b/s (Innej niż Ziaja, Ziaja na mnie nie działa) bez alkoholu isporopylowego bo bałam się przesuszenia (nic nie znalazłam :D ) po czym odkryłam, ze moja 1. odżywka w OMO (TEsco HBM) ma ten alkohol i działa super i jako 1. w OMO i jako odżywka do mycia.
      Także, pomimo suchości, moje włosy nie aż tak łatwo wysuszyć. Na szczęście. Chociaż jeśli coś ma wysuszający alkohol na pierwszych miejscach czy przed perfumem, to nie ma u mnie szans.

      Usuń
    2. Tak samo z dużymi odżywkami do używania jako 1. w OMO. Tesco HBM mają alkohol iso. Mrs Potters tak samo (ale kupię, na spróbowanie). Jedyne co nie ma, to Hegron, ale są za rzadkie dla mnie... No i Isana Professional, ale to z kolei dość drogo, 14 zł za 500 ml jak na odzywkę do ochrony przed szamponem a nie do odzywiania... I tak używam Tesco HBM i sprawdze sobie Mrs Potters.
      Mam nadzieję, że za kilka miesięsy nie wylezie mi spod silikonów ( :d ) przesusz i nie powie "mam dość alkoholu isopropylowego, dziewczyno! Zrób coś z tym!"

      Usuń
  4. Nie używałam i nie będę używać, chyba ze przypadkiem, gdzieś, u kogoś. Na pewno jej nie kupię, szczególnie patrząc na skład - nawet po zapachu nie ma w niej nic, co mogłoby mnie zainteresować.
    Warkocz z wczorajszego filmiku dostał już u mnie miano "zesraj się a nie daj się". Po kilku próbach zaczyna mi powoli coś z niego wychodzić - ale kiedy dochodzę do tyłu głowy to brakuje mi drogiego łokcia w lewej ręce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Skład jest... gorzej niż średni, niestety.

      Czasem by się przydały łokcie poruszające się na płaszczyźnie 360 stopni, nie? :D
      Ja tam się nie produkuję z tyły głowy w tym warkoczu. Nawet nie próbuję, co się mam frustrować. Kończę pod/za uchem i już, robię dwa równe warkocze po obu stronach głowy zamiast jednego naokoło :> Może nie wygląda aż tak super, ale nie ląduję na gipsowni, przynajmniej, z łokciem do rehabilitacji.

      Usuń
    2. A ja nie lubię odpuszczać, głupi warkocz nie będzie mnie ograniczał =D

      Masz jeszcze tutaj dużo do poczytania: http://czarownicujaco.blogspot.com/search/label/fale

      Usuń
    3. Ja właściwie nigdy nawet nie myślałam o robieniu go naokoło :D Od razu zmodyfikowałam instrukcję dzieląc go na dwa :)

      Usuń
  5. nie kupię - mam już jeden szit z alkoholem,kolejny by tylko dobił moje szanowne włosy:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słusznie, skoro tak :) Są równie fajne (i lepsze) odżywki z lepszym składem :)

      Usuń
  6. Tej nie miałam, ale od czasu do czasu sięgam po LR.
    Kiedy mam zamiar wymodelować włosy na szczotce sprawdza się wyśmienicie. Pozostawia je miękkie, śliskie i błyszczące :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja żałuję, że Nivea nie robi większych opakowań, tylko 200 ml... Zwłaszcza Long Repair :D Swoją drogą, ostatnio w Carrefour'rze widziałam Pantene 750 ml :) Jak ktoś lubi, to mu się opłaci :)

      Usuń
  7. Z Pantene bardzo lubię tę zieloną maskę z serii Pro-V Intensywna Regeneracja - chociaż czytalam na jej temat różne opinie, dla moich włosów jest idealna :) Odżywki, o której piszesz, nie używałam, ale za to miałam szampon z tej serii. Szału może nie było, ale ogólnie był całkiem ok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maskę też miałam. Chociaż zielone są dwie. Chyba ;) Miałam do kompletu z odżywką, wersję do włosów normalnych i gęstych. Działała właściwie dokładnie jak samo jak odżywka, ale była sporo rzadsza.

      Usuń
  8. tez mam ochotę na cos silikonowego a wiesz moze czy dove zawiera ten wysuszający alkochol?

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie, nie, nie. Wyrzucaj! Ja sama czekam na koniec opakowania i kończę współpracę z tą firmą. Miałam z tej serii szampon, odżywkę i "serum" na końcówki. Dopiero po pewnym czasie zobaczyłam jak moja "regeneracja" zamieniła się w katastrofę... Strasznie mi przesuszyło włosy. Nie mam pojęcia jak je odbuduję, przynajmniej wiem żeby nie ufać już reklamie mówiącej jak te produkty uratują moje końcówki (które przed zastosowaniem wyglądały nawet znośnie patrząc na to co mam teraz ;/)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serum... O rany. Nałożyłam je chyba raz czy dwa, tylko, żeby być w stanie wypełnić ankietę testową i od razu miałam przesusz na końcówkach. Tam chyba wysuszający alkohol jest na 2. czy 3. miejscu. Lekka paranoja. Jasne, że w czymś trzeba rozpuścić niektóre składniki ale jak wrzuca się tyle rozpuszczalnika- wysuszacza to właściwie nie ma sensu wypuszczać serum na rynek. Co z tego że ma jakieś dobre rzeczy (może) skoro są rozpuszczone w tonie alkoholu?
      Nie ma obowiązku znania się na składach, w końcu. Producent powinien dbać o to, żeby wypuszczać bezpieczne produkty... A nie takie, które na 90% prędzej czy później pogorszą stan włosów większości z nas.

      Poza tym... Chciałam zużyć to serum do golenia nóg. Błąd. Użyłam niewielkiej ilości i miałam gigantyczny problem ze zmyciem go ze skóry żelem z SLES. Dlatego nie używam na włosy ciężkich silikonowych produktów :D

      Usuń

Prześlij komentarz