Zdjęcia: włosy na wolności ~ Pictures: hair in the wild

A dzisiaj kilka zdjęć włosów na wolności :) Pierwsze zostało wykonane w domu, reszta na zewnątrz.
~
Today a few pictures of hair in the wild. All apart from the first one were made outside.













Komentarze

  1. Piękne i zdrowe! :) Uwielbiam takie zdjęcia, oddają wygląd włosów na co dzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :):):)

      Sama uwielbiam oglądać takie zdjęcia. Wolę takie "naturalne" niż pozowane w domu aktualizacje :) Co nie znaczy, że tych drugich nie lubię. "Dzikie" zdjęcia po prostu bardziej.

      Czasem troszkę zdziwionych spojrzeń pada, "Ja rozumiem manię zdjęć na fotoblogi, fejsbuki i inne wynalazki ale żeby od tyłu?" :D Cóż... :)

      Usuń
    2. Znam to hehehe :D Dlatego lubię robić zdjęcia na łonie natury, gdzie nie ma tłumów :D Albo robię je o 8 rano ;)

      Usuń
    3. Ja mieszkam przy parku-lesie nad Wisłą. Częściowo nawet nie ma tam betonowych ścieżek, co jest cudowne, są części typowo leśne, nie parkowe :) Ale jest i miejsce na grilla, boisko do siatkówki i piłki nożnej, jest kilka małych zbiorników wodnych... w związku z czym rzadko jest tam pusto :) Chociaż między sesjami ślubnymi a rybakami fotografującymi swoje zdobycze włosy nie powinny aż tak rzucać się w oczy :)

      Usuń
    4. Jej, moje zdjęcia :D

      Usuń
    5. Tak :) Mój fotograf :) :*

      Usuń
    6. Nie lubię kiedy włosomaniaczki pokazuję zdjęcia swoich włosów tylko w wnętrzach i tylko z lampą błyskową - takie zdjęcia są zazwyczaj bardzo przekłamane, oczywiście na korzyść. Na przykład zdjęcie moich włosów z lampą i bez lampy to jak niebo i ziemia.

      Usuń
    7. Niestety musimy do takich zdjęć "zaopatrzyć się" w fotografa. W domu stawiamy aparat na szafce, samowyzwalacz i pstryk ;) Mój TŻ nie ma zdolności fotograficznych a pierwsza próba aktualizacji włosów od tyłu skończyła się wielkim fochem z mojej strony - udane i wyraźne zdjęcia przedstawiały tylko mój zadek :P Nie podszedł do sprawy poważnie :PP

      Usuń
    8. Ja też nie wierzę do końca w stan włosów jeśli widzę zdjęcia we wnętrzu i z lampą... ;) Muszę sobie zrobić jakieś nowe z lampą, mam jedno sprzed roku. Różnica mnie na pewno rozbawi :D

      Fotograf, owszem, wymagany :D Mój ma cierpliwość i talent fotograficzny, więc zawsze się cieszę na zdjęcia w plenerze :D

      Co do szafki... Na I roku w mieszkaniu nie miałam szafki odpowiedniej wysokości... Więc stawiałam na łóżko krzesło, karton od butów, kilka słowników + książka do łaciny, na to aparat... i dopiero wtedy mogłam robić zdjęcie samowyzwalaczem :D

      Usuń
    9. Bydgoskie :)

      Usuń
  2. Zdjęcia ze spacerów - oby takich więcej ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie. Niech tylko słońce wyjdzie :) Może w kwietniu dorosną mi włosy do bioder. Najlepszy sposób na świętowanie (w związku z zakazem kupna odżywek dopóki nie skończę zapasu z szafki. A mogło być tak pięknie, 10 butelek z okazji 90 cm... :) ) to wielka sesja w plenerze :):):)

      Usuń
  3. Ależ zmienia się ich kolor w zależności od oświetlenia. Każde zdjęcie i prawie inny kolor!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmieszne, co? :) Rzadko wyglądają na rude, chociaż chciałabym, żeby wyglądały tak zawsze :) Zdjęcie numer 1 z różowym poblaskiem to mój hit :D

      Najczęściej, tzn. w neutralnym, niebezpośrednim świetle słonecznym, w pokoju, wyglądają tak jak na zdjęciu z żuberkiem. Typowy brąz. Plus pojedyncze złote włosy. Nawet nie refleksy, tylko pojedyncze włosy ;)

      Usuń
  4. Te pierwsze zdjęcia są najlepsze :) Moje włosy też zmieniają kolory w różnych oświetleniach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe czy wszystkie odcienie tak mają... :) I do jakiego stopnia.

      Usuń
  5. Jakie ładne zdjęcia :) chyba muszę moim zrobić ' na wolności' hehe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne :D Zwłaszcza, że pogoda może w końcu nadejdzie ;)

      Usuń
  6. Piękne włosy.
    Takie zdjęcia ,,na wolności,, są najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super zdjęcia:D Uwielbiam takie - są ,,prawdziwe'';)
    Oj gdybym ja miała takiego prywatnego fotografa:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A koleżanki albo kogoś z rodziny się nie da namówić? :)

      Usuń
  8. Jakie długie :) Piękne włosięta ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Twoje włosy są bardzo podobne do moich - tylko dłuższe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Mnie się zawsze wydawało, że mam popularny typ włosów. Takie lekkie fale... A okazuje się, że widzę bardzo niewiele dziewczyn z podobnymi włosami :D
      Czekam aż Twój blog przestanie być w stanie remontu ;) Będą włosowe zdjęcia, przy okazji, między innymi tematami?

      Usuń
    2. Za parę dni powinno pojawić się coś nowego, a blog ruszy z kopyta gdzieś w połowie maja - postanowiłam jeszcze raz przystąpić do matur i na razie skupiam się tylko na nauce. Choć idzie mi kiepsko.
      Włosy też będą, a jakże =) myślałam po prostu o comiesięcznym poście z aktualizacją długości ( mam obsesję na punkcie obcinania - od prawie 1,5 roku włosomaniactwa nie zapuściłam ani centymetra bo ciągle mnie kusi żeby obciąć wszystkie stare włosy i mieć już same nowe, nieskalane prostownicą i szamponetkami) i z jakąś fajną fryzurą. Pewnie też będą ukazywać się posty z moimi próbami krawieckimi i różnymi drobiazgami handmade - ale głównym tematem mają zostać rysunki. Choć jeszcze nie wiem jak to się wszystko rozwinie.

      Jesteś właściwie pierwszą blogerką której włosy uważam za podobne do moich - nawet kwestia grzywki wygląda identycznie =)

      Usuń
    3. Z ciekawości- z czego piszesz jeszcze raz maturę? :)

      To ja się nie mogę doczekać. Krawiectwo i handmande... :):):)

      Ja przez 3 lata zapuściłam... 20 cm. Przez 36 miesięcy :D Czyli ścięłam minimalnie 16 cm, a pewnie więcej. Znacznie więcej. Bo jednak są miesiące, kiedy moje włosy rosną więcej niż 1 cm.
      Na szczęście udało mi się skupić na odżywkach i fryzurach i przestałam myśleć o tym, jak wyglądają moje końcówki i że już bym chciała się dokopać, "dociąć" do tego miejsca, gdzie mam zdrowe włosy.
      Nie powiem, brak dużego lustra w domu pomaga :D ;)

      Usuń
    4. Chemia i biologia rozszerzona - nie zdecydowałam się na żadne studia więc poprawiam i może teraz mi coś spasuje.

      Ostatnio byłam chora i przez te dwa miesiące włosy urosły mi o 7 mm... To mnie zeźliło i teraz regularnie, codziennie wcieram zalegające wcierki, piję drożdże i skrzypokrzywę. I nie obcinam. Choć za parę cm mogłabym się pozbyć idiotycznego cieniowania które sobie niechcący zrobiłam, za kolejne kilka wyrównałabym włosy z grzywką i jeszcze za ociupinkę pozbyłabym się reszty "starych" włosów. Dobrze że mi chłopak zabronił bo już dawno bym to zrobiła, i miałabym włosy może po ramiona, albo i krótsze.

      Usuń
    5. Ja zdawałam polski i angielski R. I nie pamiętam jak znalazłam się na filologii angielskiej. Składałam podania jeszcze chyba na rosyjski z angielskim i na włoski. Ostatnio, będąc na III roku, próbowałam sobie przypomnieć jaki proces myślowy doprowadził mnie na angielski i nie wiem :D
      Nie, że żałuję. To akurat wcale :)

      Podobno choroby z gorączką powyżej 39 stopni C mają już zły wpływ na włosy. Wyczytałam tak dziś w "Zwierciadle". Chociaż wyczytałam też że jakiekolwiek by się miało włosy, maseczka z żółtka w 20 minut sprawi, że będą wyglądały jak z reklamy. Haha. A proteiny nie są dla każdego.

      Pijesz skrzypokrzywę? Skąd tę miksturę się bierze? Pokrzywę mam, piję od stycznia codziennie. Skrzypu do picia szukałam i nie znalazłam, znalazłam tylko taki do stosowania zewnętrznie z dopiskiem "nie spożywać" :( A wolałabym pić niż brać tabletki ze skrzypem i pokrzywą.

      Ja też zanim zajęłam się pielęgnacją w równym stopniu co zapuszczaniem miałam takie okresy, że codziennie myślałam o tym, żeby ściąć końcówki. Na szczęście opanowałam odruch siagania po nożyczki a świadomość, że powoli, co 3 miesiące obcinam te 1-3 cm i dążę małymi kroczkami do zdrowych końcówek mnie uspokaja. Dzieje się, tylko powoli.

      Usuń
    6. Ja myślę teraz o kosmetologii, przedtem była farmacja ale teraz zeszła na drugi plan. Ewentualnie japonistyka - zresztą i tak zamierzam się uczyć japońskiego w przyszłości.

      Co do skrzypokrzywy - idziesz do zielarskiego i kupujesz ziele skrzypu i liść pokrzywy. Może też być w aptece, ale tam jest zazwyczaj drożej. Zdarzają się zioła w torebkach, ale najlepiej kupić te sypane. Skrzyp zawiera krzemionkę, ale żeby ją z niego wyciągnąć, trzeba go gotować, więc ja robię tak: łyżeczkę skrzypu zalewam 1,5 szklanki wody ( część odparuje) i gotuję w garnuszku przykrytym talerzykiem przez 5-10 minut ( zależy kiedy mi się przypomni żeby zdjąć). Niektóre źródła podają że trzeba gotować go nawet przez godzinę, ale to już moim zdaniem przesada. Pokrzywy gotować już nie trzeba, więc gdy już mam ugotowany skrzyp to zdejmuję go z ognia i zaraz do niego wsypuję łyżeczkę pokrzywy, po czym zostawiam pod przykryciem aż wystygnie. Potem wystarczy to przecedzić przez sitko i skrzypokrzywa gotowa.
      Mikstura poza działaniem na porost ma też działanie moczopędne i oczyszczające. Więc lepiej nie pić jej na noc ( mi to nie robi różnicy), a po rozpoczęciu kuracji nią zazwyczaj pojawia się wysyp paskudztwa na twarzy - po jakimś czasie ( kwestia indywidualna) to przechodzi, i cera jest w dużo lepszym stanie niż przed kuracją. Skrzypokrzywa wypłukuje też z organizmu witaminy z grupy B, więc warto do niej pić drożdże, które ich zawierają pod dostatkiem. I jeszcze jedno - w piciu skrzypokrzywy należy robić przerwy, zalecane są 3 cykle picia i 1 przerwy ( czyli np pijesz przez 3 tygodnie, przez jeden robisz przerwę i od nowa). Chociaż są tacy którzy tych przerw nie robią wcale - z tego co się orientuję np. Anwen pije skrzypokrzywę praktycznie codziennie.
      No, to teraz już wiesz chyba wszystko co potrzeba i możesz zacząć pić =)

      Usuń
    7. Idąc do liceum też myślałam o farmacji. A później zobaczyłam co to jest chemia troszkę bardziej skomplikowana niż w gimnazjum i zmieniłam plany :)
      Lubię takie małe, pasjonujące kierunki jak japonistyka. Faza na mangę i anime mi też minęła, ale swego czasu żyłam tylko tym :) W sumie mój kierunek też jest nieco kameralny, mniej niż 50 osób... Wolę tak niż 300 osób na sali, nikt nikogo nie zna, można spać w tylnych rzędach... E tam.

      Moczopędne działanie jak najbardziej sie przyda. Ucieszyłam się już kiedy odkryłam to w pokrzywie. Mam problemy z pęcherzem, także hurra! :)

      Szkoda tylko, że następuje wysyp na twarzy :( Boję się blizn... Już mi trądzik minął, ale zdarzają się wypadki, a jak dostaną motywację od wewnatrz to na pewno się pokażą.

      Dziękuję za informacje :) Skopiuję sobie do pliku i jutro w końcu wpadnę do tego sklepu zielarskiego, który mijam codziennie! :)

      Usuń
    8. Kupiłam, chociaż jednak w aptece, wielki zapas skrzypu i pokrzywy. Czekają na swoją kolej, póki co kilka dni temu zaczęłam pić siemię lniane.

      Usuń
  10. Jak dla mnie - długość idealna. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja zapuszczam dalej ;) Za 0.5 cm biodra, hurra!

      Usuń
  11. You have beautiful hair! Lovely pictures, and it's nice to see how your hair looks different in each picture.

    OdpowiedzUsuń
  12. Great info. Lucky me I discovered your blog by accident (stumbleupon).
    I have book-marked it for later!

    Here is my blog - автобусные рейсы спб кишинев

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz