Płukanie włosów wodą źródlaną ~ Spring water rinse for hair



Zacznę od tego, że wody źródlanej używam nie tylko do ostatniego płukania, ale i w pewnym stopniu do mycia włosów, tzn. do rozcieńczania szamponu. Tylko tytuł wpisy byłby ciut przydługi ;) Do całej reszty, czyli do moczenia włosów, spłukiwania odżywek i szamponu używam "cudownej" miejskiej wody z kranu.

"Cudowność" wspomnianej miejskiej kranówki skłoniła mnie do tego, żeby po pierwszym objawieniu związanym z wodą źródlaną (kiedy to niepozorna woda z Tesco poskromiła dramatyczną suchość włosów po cassii, o czym pisałam entuzjastycznie tutaj.) kontynuować płukanie wodą źródlaną jako eksperyment po każdym myciu. Bo moje doświadczenia z cassią były przykre. Przez kilkanaście zabiegów nie zadziałało nic, oleje, aloes, miód, nic. Płukanka z wody źródlanej sprawiła, że mimo cassii miałam po tamtym myciu włosy lepsze niż w najlepszych dniach. Teraz najlepsze dni mam prawie co mycie! :)

Na stronie www moich miejskich wodociągów można przeczytać, że w dzielnicy, w której mieszkam woda jest średnio twarda, w skali "Bardzo miękka-miękka-średnio twarda-twarda-bardzo twarda." Czyli jestem w połowie.

W praktyce wygląda to tak, że po kilkunastu (tylko) dniach stania pod prysznicem nowe opakowania żeli i innych kosmetyków mają już sporą ilość szarego, twardego nalotu. Chromowane krany brudzą się praktycznie co użycie. Każda kropla wody zasycha zostawiając szary ślad.
Także "średnio twarda" woda wydaje mi się lekko straszna.

Jednym sposobem usuwania osadów z twardej wody powstających na włosach jest chelatowanie. Dostałam już kilka wiadomości, że dobrze dla Was działa. Bardzo, bardzo się cieszę :)

Drugim sposobem na bardziej doraźne balansowanie efektów twardej wody jest dla mnie właśnie używanie wody źródlanej do płukania i częściowo do mycia włosów.

Do mycia: Szampon w kubeczku lub małej butelce przygotowuję sobie dodając "na oko" około 70-100 ml wody źródlanej do 15 ml szamponu. Tak samo jak było z wodą z kranu.

Do płukania: używam mniej więcej 250 ml wody, czyli naprawdę niewiele. 1.5 litra wody źródlanej z Tesco, której mam zawsze kilkanaście butelek pod biurkiem, kosztuje mnie 59 groszy, więc wpływ na budżet jest zerowy. 
Przed ostatnim płukaniem, czyli spłukiwaniem odżywki, przygotowuję sobie miskę łazienkową oraz rondelek z kuchni. (Lubię słowo "rondelek" :) ) (Myję i płuczę włosy trzymając głowę "do góry nogami".) Dokładnie płuczę włosy z odżywki wodą z kranu po czym przerzucam się na źródlaną. Wylaną na głowę wodę "łapię" w miskę, wyciskam lekko z włosów to, co nie spływa, przelewam do rondelka, znów wylewam na włosy i głowę. Po kilku kolejkach zbieram włosy w kucyk ręką i moczę je w wodzie przez moment. Po czym ostatni raz wylewam wodę na włosy.

Efekty
Taka płukanka przede wszystkim wygładza mi włosy. O tyle, o ile po zwykłym płukaniu są mniej lub bardziej suche i napuszone (zależnie od odżywki) woda źródlana wygładza je prawie idealnie. Nie testowałam jej samej, tzn. bez nakładania przedtem odżywki, ale niedługo pewnie to zrobię. 
Nawet, jeśli jakaś odżywka działa słabo, np. nie wygładza mi włosów od razu po myciu tylko dopiero po nocy, albo zostawia moje stare końcówki napuszone, woda źródlana z łatwością doprowadza wszystko do stanu idealnego.

Biorąc pod uwagę mały kłopot i równie mały koszt, płukanie włosów wodą źródlaną stało się standardowym elementem mojego mycia włosów. Jeśli jestem zmęczona a jest późno, oczywiście odpuszczam, tak samo jak skracam czas trzymania odżywki. Ale większość myć kończy się z wodą z Tesco :)

______________________________

I should start with saying that I use spring water not only to do a final rinse for my hair but also to wash it, partially, that is to dilute shampoo. The title of the entry would be a bit too long, though ;) To everything else,  which means making the hair wet, rinsing conditioners and a shampoo, I use the "miraculous" tap water.

"Miraculousness" of tap water in my city inspired me to continue the rinses as an experiment during every wash. (I used it first with cassia treatment to tame dryness and it was a revelation for me. I wrote about it here.) My experience with cassia was rather sad. With several treatments I didn't manage to find a solution for dryness. Nothing worked: oils, aloe vera juice, honey. A spring water rinse gave me hair that was better then, after cassia, than it usually was on my best hair days. Now I have best hair days after almost every wash! :)

On the official website of my Municipal Water and Sewage Service you can read that in my district the water is "medium hard". The scale is "Very soft-soft-medium hair-hard-very hard." So I am exactly in the middle.

In practice is means that after several (only!) days of standing in the shower, new bottles of gels and other products are covered with a substantial amount of grey, hard build up. Chromed taps get dirty after every use. Every drop of water dried leaving a grey dirty spot. Such "medium hard" water is a bit scary.

One way to remove hard water build-up from hair is chelating. I have received a few messages that it works great for you, which makes me really, really happy :)

Another, immediate way of balancing the influence of hard water on hair for me is precisely using spring water to rinse and, partially, to wash the hair. 

Washing: In a cup or empty small plastic bottle I add around 70-100 ml of spring water to 15 ml of shampoo. I was doing the same thing with tap water.

Rinsing: I use abut 250 ml of water, which is not much. The water I used is really cheap, so it doesn't influence by budget at all.
Before the final rinse, which is rinsing the conditioner off, I prepare a bathroom plastic bowl and a saucepan. (The world for saucepan in Polish is "rondelek". Cute:) ) I wash and rinse my hair keeping my head upside down. I rinse my hair with tap water thoroughly to remove conditioner and then I switch to spring water. 
After pouring the water from a saucepan on my head and hair I catch it into a bowl, squeeze the rest from the hair, and pour it from a bowl to a saucepan. I rinse my hair and head again. After a few turns I gather my hair in a ponytail with my hand and I put it into the spring water. Then I squeeze the water and make final rinse. 

Effects
The rinse makes my hair smooth. If, after a usual rinse with tap water, it's more or less dry and puffy after washing (depending on a conditioner), spring water smooths it out almost ideally. I haven't tested the water alone, i.e. without a conditioner before, but I will soon do it, probably. Even if some conditioner doesn't work well – it doesn't smooth my hair at once, but the smoothness comes after a night, or it leaves my old ends dry – spring water easily makes my hair ideal.

 Considering the low cost and minimal effort, spring water rinse has become a standard element of my wash routine. If I am tired and it's late, I obviously give up, just as I shorten the time of keeping a conditioner on my head. But most washed finish with a Tesco spring water rinse :)

Komentarze

  1. Mimo, że to niewiele, ja bym nie miała do tego cierpliwości, niestety. Ale kiedyś się zmuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to zajmuje + 2 minuty, więc czasowo niewiele tracę. A jeśli chodzi o wysiłek... wprasowywanie odżywki jest gorsze ( :D ) a i tak każda taka rzecz związana z pielęgnacją włosów sprawia mi niesamowitą frajdę :)

      Usuń
    2. Fakt woda miekka nadaje miekkosci wlosom. Jednak woda bardzo miekka mi je placze.

      Usuń
    3. U mnie bez różnicy z plątaniem. Na szczęście;)
      Moje po źródlanej bardziej miękkie w sumie nie są. A wiem, że mogą być bardziej miękkie od standardu, który mam po większości myć. Niektórg odżywki dają mi taki efekt. Główny efekt po wodzie to jednak wygładzenie.

      Usuń
  2. Chyba wypróbuję, bo mam akurat taką w domu. Swoją droga nie wiem skąd ;) No i tak zachwalasz, to musi coś w tym być!
    Ja do ostatniego płukania zazwyczaj używam wody takiej przefiltrowanej.. Sama nie wiem czy to dobry pomysł. (wiesz, jak są takie filtry do zwykłej wody z kranu, żeby potem można z niej zrobić było herbatkę) W sumie to nie zauważyłam różnicy z tą moją płukanką. A chelatowanie już sobie obiecuję i obiecuję i muszę w końcu zrobić :D
    A na mnie, z moimi suchymi włosami Cassia działa cuda :D W ogóle już od dłuższego czasu zastanawiałam się nad użyciem tej zalegającej wody z TESCO, więc przynajmniej wiem co z nią zrobić. Zobaczymy, jakie efekty uzyskam. Dzięki za pomysł!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ proszę :) Zachwalam, bo mnie opadła szczęka z wrażenia. Zwłaszcza po pierwszym razie po cassii. Gdzie zawsze to była tragedia. Serio. Mialam 2x więcej włosów nie dlatego, że były piękne i puszyste tylko dlatego, że były suche. I szorstkie jak druty. Nawet kiedy nie były splątane (a nie plączą się, na szczęście, nawet w błotku z cassii) nie dało się przesunąć palcami przez nie, tak były szorstkie. Jak rzep :D

      Po wodzie nie mogłam uwierzyć :D Było lepiej niż po najlepszej odżywce. Włosy po wodzie przypominają mi czasy używania silikonowego serum, o! :) To jest porównanie :)

      Już miałam zużyć zapas cassii (kupowałam po 5 pudełek, od kiedy robię rzadką 1 paczka starcza mi na ponad 2 użycia a nie na jedno) I dać sobie z nią spokój, ale po wodzie w końcu widzę jej efekty. Wychodzą, kiedy nie ma tej paskudnej suchości :)

      Usuń
  3. A mozesz napisać co konkretnie ma w sobie ta woda? Jaką zawartość minerałów?

    Prywatnie mam odrazę do tesco - pracowałam tam chwilę i nie chcę wracać =D ale się przełamię i po tą wodę się wybiorę. Jeszcze muszę sprawdzić moją domową wodę - mam własną, ze studni, ale wiem ze jest bogata w siarkę więc cholera wie co w niej jeszcze siedzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już piszę:)

      Kationy: wapniowy 42.08 mg/l
      magnezowy 4.86
      sodowy 3.61
      potasowy 1.00

      Aniony: wodorowęglanowy 155.70
      chlorkowy 2.80
      siarczanowy <1.00
      fluorkowy 0.23

      Ja mam Tesco najbliżej i po drodze z uczelni. Przy noszeniu 2-3 zgrzewek wody ważne, żeby było blisko :D A składzik wodny pod biurkiem musi być :D
      Moje Tesco jest małe. Naprawdę. Ma 6 alejek tylko podłużnych i 2 poprzeczne. Same podstawowe rzeczy. Np. półka z produktami do włosów ma może z metr szerokości i z 5 pięter. O kosmetykach BingoSpa nikt tam nie słyszał... Wszystkie Tesco w moim mieście są takie... miniaturowe. Bliżej im do średnich Biedronek niż do pełnowymiarowego Auchan (byłam raz:D, ale pamietam, że spore.)

      Usuń
  4. Bardzo fajny blog :)
    Zapraszam do mnie - blog o odchudzaniu, ćwiczeniach i zdrowym trybie życia. Obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie próbowałam, może się skuszę w najbliższym czasie. Ale wszyscy zawsze powtarzają, że w moim rejonie woda jest dobra dlatego nie boje się jej tak bardzo i wątpię by u mnie była taka ogromna różnica :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz szczęście... Ja myślałam, że jak miasto mniejsze niż 200.000 mieszkańców i jest napisane "średnio twarda woda" to jest ok. A nie jest :(

      Szkoda, że nie mogę sobie zbierać deszczówki ani nie mam jeziorka w pobliżu... ;)

      Usuń
  6. Moje włosy b.lubia nasza miękka wodę, gdy jade do narzeczonego - który ma twardą niestety - włosy sa bardziej napuszone i suchsze niestety;/ Ale jakby grubsze - sądzę że przez naloot.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmieszne jak szybko widać różnicę... ;) U mnie po jednym myciu, czy w jedną czy w drugą stronę.

      Usuń
  7. Do płukania dobra jest też woda w 5l baniaczku z biedronki [koszt rzędu 2zł ]:). na codzień mieszkam w Lublinie i stan wody podobny jak u Ciebie - momentalnie wszędzie robią się zacieki, na kosmetykach, na szklanych miskach które zostawiam do suszenia... koszmar ;/ Po tygodniu płukania taką wodą mam wrażenie że włosy są zwyczajnie... niedomyte? może to dziwnie zabrzmi, ale przybierają wylgąd takich strąko-klusek :D Ostatnie płukanie zawsze wykonuję tą wodą biedronkową i wszystko jest super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... Ja byłam w święta u rodziców, którzy mają miękką wodę i po myciu u nich nie swędziała mnie głowa. Do tego stopnia, że kiedy nie chciało mi się myć głowy wieczorem po podróży, następnego dnia rano byłam zajęta i umyłam całe 24h później- nadal nic nie swędziało. Dlatego nieśmiało ale jednak zastanawiam się, czy skoro koszt jest taki jaki jest, te 2 zł za 5 litrów, to czy by nie myć głowy z butelkowanej wodzie, kompletnie.

      Usuń
  8. Muszę spróbować :) co prawda u siebie w domu mam super wodę, ale ta w moim mieście studenckim niestety do takich nie należy ;/ na początek spróbuję chociaż szampon w mineralnej rozcieńczać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo. U rodziców ok, u siebie wyraźnie gorzej...

      Usuń
  9. A gdzie mieszkasz? Ja nie zauważyłam znacznego wpływu wody na włosy mimo tego, że mieszkam w dużym mieście i szablonowo woda powinna być niedobra.

    OdpowiedzUsuń
  10. Może to dobry pomysł, wypróbuję .

    OdpowiedzUsuń
  11. A jak mam dzbanek (taki http://www.krainawody.pl/352-filtr-dafi-astra.html ) to mogę nim przepłukać włosy? Coś to da?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne :) Te dzbanki odfiltrowują wszystko to, co sprawia, że woda jest twarda i osady zostaja na włosach :)

      Usuń

Prześlij komentarz