Problem ze skórą głowy ~ My scalp problem



Postanowiłam napisać tego posta z trzech powodów. Po pierwsze, może ktoś z podobnym problemem znajdzie coś dla siebie. Po drugie, na blogu powinno być jakieś pełne odniesienie do moich uwag z serii "mam wrażliwą skórę głowy więc...". To "więc" obejmuje między innymi "nie mogę myć głowy balsamem Babydream fur mama, czy płynem Facelle, ani zwykłą odżywką, nie mogę nakładać na skórę odżywek..." i tak dalej.
Po trzecie, mam cichą nadzieję, że ktoś ma może jeszcze jakiś pomysł co to jest i czym to leczyć.
Bo wizytę u dermatologa mam dopiero w sierpniu. (Nie będę narzekała na służbę zdrowia. Zamiast tego optymistycznie i bez cienia ironii (mhm...) poświętuję, że chodzi o sierpień 2013.)

Walczę od ponad roku i nie ma wielkiej poprawy.

Problem polega na tym, że:
1. Mam na skórze głowy białe płatki. Nie, to nie jest łupież. Pojawiały się masowo 3. dnia po myciu (teraz już myję głowę co 2 dni), a 1 i 2 było i jest ich mniej. Czasem 1 dnia są w ogóle niewidoczne, nie pojawiają się nawet kiedy potrę skórę głowy.

2. Skóra mnie swędzi. Niedawno swędziała mnie trochę 2 dnia (a kiedy myłam włosy co 3 i 4 dni, 3. i 4. dnia było już źle) a teraz, dzięki szamponowi neutralnemu Natura Siberica nie swędzi mnie w ogóle, nawet pod koniec 2. dnia. 
Kiedyś przypadkiem zadrapałam się nad karkiem i zszedł mi ze skóry mały strupek. Może wczesniej zadrapałam się wsuwką. Może coś tam się dzieje, ale skóra wygląda normalnie, zdrowo. To miejsce od czasu zadrapania szczególnie swędziało po myciu. Pomagał Cerkogel, a teraz już nie swędzi (dzięki szamponowi Neutralnemu NS.)
Zauważyłam swędzenie jakoś zimą, może w styczniu. Czyli w czasie, kiedy intensywniej zabrałam się za walkę z białym nalotem. A może tylko uświadomiłam sobie, że skóra mnie swędzi a wcześniej drapałam się nieświadomie.

3. Czasem nabudowuje się na niej biała warstwa

Narzeczony powiedział mi ponad rok temu, że mam na głowie białe kropki/płatki. Wcześniej ich nie widziałam, ale pewnie były tam od dawna. Zaczęłam zwracać uwagę na skórę głowy. Odkryłam, że kiedy ją lekko potrę czy podrapię (w celach wyłącznie eksperymentalnych) zostaje mi za paznokciami coś białego i mokrego, a także, że kropek/płatków robi się w tym miejscu więcej.
Niedawno odkryłam też, że skóra mnie swędzi. Pewnie swędziała od zawsze, ale nie zwracałam na to uwagi, po prostu się drapałam. Kiedy zaczęłam czytać o schorzeniach takich jak łojotokowe zapalenie skóry, przy których występuje swędzenie, zauważyłam, że owszem, moja głowa również swędzi. Bo niby dlaczego miałaby być gorsza? :)

Nie mam pojęcia co to jest. Kolejne pomysły (podejrzenia? :) ) widoczne są na poniższej liście. Może gdybym wiedziała, skupiłabym się na produktach przeznaczonych tylko do tego problemu, a w węższej grupie szukanie byłoby łatwiejsze.

Oto, czego już próbowałam: (Zużywałam produkty po kolei i używałam ich na tyle długo, że gdyby miały pomóc, to by pomogły, np. cała butelka szamponu Catzy zanim przeszłam do Nizoralu, kilkanaście aplikacji Cerkogelu etc.)

Pomysł 1. Mam łupież.
1. Head & Shoulders dla kobiet, 400 ml, składnik aktywny: pirytionian cynku. Bez zmian
2. Head & Shoulders 2 w 1 jedwabista miękkość 400 ml: składnik aktywny: pirytionian cynku. Bez zmian, za to włosy miałam naprawdę gładkie.
3. Catzy Healing Shampoo, 200 ml, składnik aktywny: pirytionian cynku. Bez zmian. Włosy wysuszył przerażająco.
4. Nizoral, 4 saszetki, składnik aktywny ketokonazol. Bez zmian.

Pomysł 2. Mam suchą skórę.
1. Szampon Emolium. Bez zmian. Recenzja tutaj
2. Olejowanie. Bez zmian.  (Nie olejowałam głowy celowo. Po prostu przy nakładaniu oleju czy mieszanek olejowych na skórę głowy, co czasem robię kiedy nakładam je na włosy, nie zauważyłam żadnej poprawy.)

Pomysł 3. Mam łuszczącą się skórę.
1. Cerkogel. Usuwa swędzenie, zwłaszcza w miejscu nad karkiem, kiedy jeszcze swędziało. Usuwa też biały tłusty nalot, jeśli używam go w miarę regularnie. Ale na płatki nie wpływa, a próbowałam wszelkich sposobów. Przed myciem, po, na suchą skórę, na mokrą, na długo, na chwilę... 

4. Różne. (Chaos i lekka panika.)
1. Chelatowanie, bo myślałam, że osad na głowie to minerały z twardej wody. Z długości włosów faktycznie usuwa efekty twardej wody. Ale głowa... fakt, że usuwa tłusty nalot, ale to samo robi Cerkogel, a ostatnio po chelatowaniu (pełna wersja, z masażem skóry głowi i olejem kokosowym) skóra zeszła mi z głowy wielkimi płatkami. A następnego dnia pojawiła się na głowie ranka. Siedziałam i płakałam, bo zrobiło się strasznie – krew leci mi z głowy, nie wiem już co robić, nie mam jak dostać się do lekarza.
Nie winię samego chelatowania. Raczej masaż i olej trzymany długo na głowie. Nie można jej męczyć, najwyraźniej, i tyle.

2. Szampon Neutralny Natura Siberica: po kilku użyciach przestała swędzieć mnie skóra głowy. Miejsce nad karkiem nie swędzi zaraz po myciu. 2. dnia nie swędzi mnie skóra głowy. Aż nie mogę w to uwierzyć, po ponad roku batalii. 
Na kropki nie wpływa.

3. Masaż skóry głowy. Myślałam, że coś w rodzaju peelingu usunie martwy naskórek, później umyję głowę i płatki się nie pojawią po myciu, bo i te stare i te nowe, których jeszcze nie ma ale pojawiłyby się 2. czy 3. dnia, zostaną usunięte "na przyszłość" przez masaż i mycie. Bez zmian na lepsze, tylko dotykana skóra bardziej swędzi.

3. Temperatura wody przy ostatnim płukaniu. Zwykle myję letnią, kilka razy próbowałam bardzo ciepłej i lodowatej. Przy lodowatej było mniej kropek, ale tak się dzieje też kiedy mniej dotykam skóry– nie robię skomplikowanych fryzur itp., więc woda mogła nie mieć na to wpływu a uczucie jest tak nieprzyjemne, że nie będę powtarzała eksperymentu. 

4. Dużo dłuższe płukanie po myciu. Bez zmian.

5. Pielęgnacja bez siarczanów.
Mycie odżywką: chociaż włosy mam czyste, to wypada ich sporo, a skóra głowy swędzi bardziej, kropki są zaraz po myciu. Odżywka ich po prostu nie zmywa.
Jakieś 2 lata temu myłam tak włosy kilka miesięcy ale przez wypadanie musiałam wrócić do szamponu. Nie pamiętam swędzenia, ale pewnie nie byłam go świadoma.
Babydream fur mama balsam do kąpieli: używany zanim odkryłam inne poza L'Biotica szampony bez siarczanów. To samo co w przypadku odżywek + tłuste włosy.
Inne szampony bez siarczanów: L'Biotica Biovax do włosów suchych, Emolium: bez zmian. Dopiero Natura Siberica usunęła swędzenie.

Co prawda głowie brak SLE, SLES i innych nie pomógł, ale włosy są szczęśliwsze więc tak już zostało.

6. Silikonów nie używam w szamponach, poza Head&Shoulders gdzie musiałam je znieść, bo nie znałam innych szamponów przeciwłupieżowych. 

7. Częstsze mycie.
Od zawsze myłam głowę co 3 dni, kilka miesięcy temu zmieniłam system na mycie co 3 i 4 dni (środy i niedziele). 4. dnia miałam brudne włosy ale w niedzielę zazwyczaj nigdzie nie wychodzę, więc mogłam sobie na to pozwolić. 
3. dnia kropek była masa, 4. lepiej nie mówić. Podobnie ze swędzeniem, od kiedy je odkryłam. Wcześniej na pewno było tak samo ale nie byłam tego świadoma.
Niedawno zaczęłam myć włosy co 2 dni. Początkowo szamponem Emolium, różnica była tylko taka, że nie dopuszczałam do 3. dnia, z masą kropek i męczącym swędzeniem, a dzień 2. był taki sam jak wtedy, kiedy nie był ostatnim a środkowym dniem w cyklu mycia– trochę kropek, trochę swędzenia. Od kiedy używam szamponu Natura Siberica swędzenia nie ma nawet pod koniec 2. dnia, kropki się nie zmieniły. 
Ale samo mycie częściej niewiele zmieniło. Mogłabym wrócić do mycia co 3 dni, tym razem z szamponem NS i zobaczyć czy głowa będzie mnie swędziała 3. dnia, ale nie mam zamiaru ryzykować.

8. Mycie samą wodą.
Sposób szeroko praktykowany na LHC i UTT. Spróbowałam tylko raz, było znacznie gorzej niż po odżywce – masa kropek, skóra swędziała bardzo. Nie mówiąc o tłustych włosach.

9. Peeling skóry głowy.
Zrobiony kilka dni temu. Cukier, miód, oliwa z oliwek. Nadzieje te same co przy masażu (punkt 3 w kategorii "Różne"), efekt ten sam, czyli bez zmian.

10. Poziom witaminy A.
Znajoma z UTT poleciła mi uzupełnianie witaminy A, jako niezbędnej do zdrowia skóry. Pomyślałam, że może faktycznie mam niedobór, ale przypomniało mi się, że biorę tabletki SuperOptic na oczy, które dostarczają mi dokładnie 100% dziennej dawki tej witaminy. Plus to, co przyjmuję w jedzeniu.

11. Nietrzymanie włosów pod czepkiem i ręcznikiem nawet na moment. Przykrywam tylko koczek z odżywką. Wczoraj, do domowej maseczki Anwen, przykryłam całą głowę i dzisiaj ze względu na kropki (i przeciążoną długość włosów po samej masce) muszę ją umyć.
Do tej samej kategorii działania zalicza się nietrzymanie głowy pod koszulką przy odciskaniu wody. Zawijam tylko długość włosów.
Staram się zdejmować czapkę w sklepach, autobusach...
Na kropki nic nie wpływa, ale białego nalotu na głowie nie mam. Sądzę, że to przez powyższe czynności – nie duszę skóry – a także Cerkogel. 

12. Odżywkę nakładam od uszu w dół, tylko czasem minimalną ilość na włosy blisko skóry, nie na samą skórę. Jeśli nałożę za dużo i za blisko, skóra swędzi. Mycie odżywką (punkt 5) też pogorszyło sprawę, więc problem nie polega na tym, że moja skóra głowy ma za mało odżywienia z zewnątrz.

Co jeszcze planuję wypróbować: (a do sierpnia czasu jest sporo)
1. Salicylol- na złuszczenie naskórka. Blog Łojotokowej Głowy daje mi nadzieję :)
2. Hydrocort- krem z kortyzonem
3. Krem Clotrimazolum 1%- przeciwgrzybiczny
4. Szampon dziegciowy bioarp (Green Pharmacy ma siarczan)
5. Naftalan S

Mam jeszcze kilka produktów na liście, ale albo nie zapowiadają się obiecująco, albo mają ceny, które są dla mnie nie do przejścia zwłaszcza, że nie mam pewności, że zadziałają.

1. Szampon Vichy do suchego łupieżu
2.Szampon La Roche-Posay do wrażliwej skóry głowy
3. Maść Cocois
4. Szampon/lotion Exorex
5. Cygnolina

Jeśli ktokolwiek ma jeszcze jakieś pomysły na kupne lub domowe produkty czy terapie, proszę, niech się nimi ze mną podzieli :)

________________________________________

I have decided to post this for three reasons. First, maybe someone with a similar problem will find something that works. Second, there should be an explanation on the blog, referring to the things I sometimes write, like "I have a sensitive scalp so...". The "so" includes "I can't wash my hair with Babydream fur mama shower balm, or with Facelle gel, or with an ordinary conditioner, I can't apply conditioners on my scalp" etc. Third, I hope that maybe someone has some ideas what is it and how to cure it.
Because I have an appointment with a dermatologist made for August. (I will not complain about the Polish health care system. Instead I will, in a very optimistic way and without the slightest trace of irony (yeah...) celebrate that the August is the 2013 one.)

I've been fighting this thing for more than a year and there has been no great improvement.

The problem is that:
1. I have white flakes on my scalp. No, it's not simple dandruff. They used to appear in great amount on day 3 after washing (now I wash my hair every 2 days) and on day 1 and 2 there were and there still are fewer of them. Sometimes on day 1 they are not visible at all and they don't appear even when I rub my scalp with a finger.

2. My skin itches. Recently it itched a bit on day 2 (when I used to wash my hair ever 3 and 4 days) and now, with Natura Siberica Neutral shampoo it doesn't itch at all, even at the end of day 2. 
Some time ago I accidentally scratched my scalp above the neck and a small scab came off. Maybe I scratched the skin with a bobby pin earlier, or something. And maybe something is going on there. But the skin looks normal and healthy. Since the day I scratched it, it itched a lot just after washing. Cerkogel was helpful, and since I use Natura Siberica Neutral shampoo it doesn't itch at all. 
I noticed itching in winter, maybe in Januray, which means in the time when I started fighting the white layer more intensely. And maybe I only became aware of it then. Maybe it was there earlier, but I was scratching my head unconsciously.

3. Sometimes I have a white gunky build-up on my scalp. 

My fiancé told me more than a year ago that I have white dots/flakes on my scalp. I hadn't noticed them before, but they surely were there. I started to pay attention to my scalp. I have discovered that when I rub it or scratch (just for experimental purposes) there is something white, a gunky substance staying under my nails, and immediately there appear the dots, more of them.
Recently I discovered that my scalp itches. Probably it has always itched, but I never paid attention to it and I simply scratched. When I started reading about illnesses like seborrhoeic dermatitis, which go with itching, I noticed that my scalp itched too. Why would it be worse? ;)

I have no idea what is it. The subsequent guesses (suspicions? ;) ) are listed below. Maybe if I knew what it is, I could focus on products dedicated to the illness, and in a narrow group it would be easier to find something.

Here's what I have tried. (I use the products one by one and I used them long enough to see results, if they were to appear. For instance I used up a whole bottle of Catzy Shampoo before I used Nizoral, I applied Cerkogel several times etc.)

Idea number 1. I have dandruff.
1. Head & Shoulders for women/for damaged hair (names change in various countries), 400 ml. The active ingredient: Zinc pyrithione. No change.
2. Head & Shoulders silky smooth, 2in1, 400 ml. The active ingredient: Zinc pyrithione. No change. But I had really smooth and silky hair.
3. Catzy Healing Shampoo, 200 ml. The active ingredient: Zinc pyrithione. No change. It dried my hair out dramatically.
4. Nizoral, 4 sachets. The active ingredient: ketoconazole. No change.

Idea number 2. I have dry scalp.
1. Emolium shampoo. No change. I wrote a review, which is here.
2. Oiling.  No change. (I never oiled my scalp on purpose. But when I sometimes put oil up there when I oil my length, I see no change.)

Idea number 3. I have flaky scalp.
1. Cerkogel. It removes itching, especially on the place above my neck when it used to itch. It also removes the white gunky stuff, if used regularly. But it doesn't influence the dots, and I used it in many ways. Before washing, after, on dry scalp, wet scalp, I was leaving it for longer time, for a while...

4. Miscellaneous ideas. (Chaos with a hint of panic.) 
1. Chelating. Because I thought that the gunky build up on my scalp are minerals from hard water. It works great for the hair, removing the effects of using hard water. But the scalp... True, it does remove the gunk, but Cerkogel does the same. And last time after chelating (I did the full version, with massage and coconut oil) my skin came off in big flakes. And the next day there appeared a small wound. I sat down and cried, because it became scary – there's blood on my head, I don't know what to do, I can't get to a doctor... 
I don't blame chelating. I blame massage and oil, kept on the scalp for long. My scalp just can't be bothered in that way.

2. Neutral shampoo by Natura Siberica: after a few uses my scalp does not itch any more. Even the place above the neck does not itch after washing, and the whole skin doesn't get itchy even at the end of day 2. I can hardly believe it, after a year of fighting. But it doesn't affect the dots.

3. Scalp massage. I thought that something like scrub would remove dead cells, then I'd wash my scalp and the flakes would not appear after washing because the old ones and new ones – the ones that haven't appeared yet but they would on day 2 or 3 – would be removed "in advance" by the massage and wash. There was no change for the better, and my scalp, when touched too much, itched worse.

3. Water temperature during a final rinse. I usually use lukewarm water. A few times I tried really warm water and icy cold water. After icy cold wash there were fewer flakes, but it also happens sometimes if I don't touch the scalp too much – I don't make complicated updos etc. So the cold water could have no influence on it and the experiment is so unpleasant that I won't repeat it. 

4. Much longer rinsing. No changes. 

5. Sulphate-free routine.
Conditioner-only wash:  I have clean hair, but I shed a lot, and the scalp itches more, dots are visible immediately after washing. Conditioners just don't wash them off. 
About 2 years ago I washed my hair like that for a few months. I had to go back to shampoo because of shedding. I don't remember itching, but it probably was there, I just wasn't noticing it.
Babydream fur mama bathing balm: I used it before I discovered sulphate-free shampoos other than L'Biotica Biovax ones. The same thing happened that I had with conditioner washes + hair was greasy.
Other sulphate free shampoos: L'Biotica Biovax for dry hair, Emolium shampoo. No changes. Only Natura Siberica shampoo has removed itching.

The scalp doesn't feel a difference, but my hair has been happier without sulphates so I stick to this routine.

6.I apply conditioner only from my ears down, sometimes I add minimal amount on the hair closes to the scalp, but not on the scalp. If I use too much there, and it's too close, the scalp itches. Conditioner only washing (see point 5) made the whole matter worse. Therefore, the problem isn't caused by lack of external scalp nourishment.

7. I don't use silicones in shampoos, apart from Head&Shoulders, when I had to cope up with them, because I didn't know other anti-dandruff shampoos.

8. Washing the hair more often.
For long, long time I used to wash my hair every 3 days, a few months ago I switched to washing every 3 and 4 days (Wednesdays and Sundays). On day 4 my hair was greasy, but I don't go out on Sundays, so I didn't care. On day 3 there was a ton of the dots, let's don't talk about day 4. Similarly with itching, since I discovered it. Earlier it was the same, most probably, but I wasn't conscious about it. 
Recently I started washing my hair every 2 days. At the beginning it was the Emolium shampoo, and the difference was that I didn't allow my scalp to get to the "day 3" stage, with a ton of flakes and itching, and day 2 was the same as it was when it was a middle, not the last day in the washing cycle– a bit of dots, a bit of itching. Since I use NS Neutral shampoo I don't have itching even at the end of day 2. Dots haven't changed. 
The more frequent washing didn't change much. I could go back to washing my hair every 3 days with NS shampoo and see if the scalp would itch, but I don't want to risk. 
9. Water only wash.
This washing technique is popular on LHC and UTT. I only tried it once, and it was much worse than after conditioner only washes. A ton of dots, severe itching. And greasy hair.

10. Scalp scrub.
I did it a few days ago. Sugar, honey and olive oil. With the same hopes I had when doing massage (point 3 in the misc. category). Same effects; that is- no change.

11. Vitamin A level.
A friend from UTT told me I should watch my vitamin A levels, since one needs it to have healthy skin. I thought that maybe I have a deficiency, but then I recalled that I take eye supplement that gives me 100% of daily intake of this vitamin, + there is a portion of it in the food I eat.

12. I don't keep hair under a shower cap and a towel even for a moment. I cover only the bun with a conditioner. Yesterday, to make Anwen's home-made mask, I covered my whole head, and today, because of dots (and greasy hair after the mask) I had to wash it.
Same with a T-shirt I use after washing instead of a towel. I don't cover my head with it, I just wrap my length.
I try to take my winter hat off in shops and buses.
Nothing affects the dots, but I don't have this white gunk on the scalp. I think it's due to the things I mentioned above and Cerkogel.

What I want to try: (Because I have a while before August comes)
1. Salicylol- it works as a chemical scrub, a gentle one. Łojotokowa Głowa's blog hives me hope. :)
2. Hydrocort: cortisone cream
3. Clotrimazolum 1% cream: anti-fungal
4. Tar shampoo from bioarp.pl. There is one that is easier to get, by Green Pharmacy, but it has a sulphate.
5. Naftalan S

I have a few more products on the list, but they either don't seem promising or their prices are too high and I don't feel like risking. I have no guarantee they will work.


1. Vichy shampoo for dry dandruff
2.La Roche-Posay shampoo for sensitive scalp
3. Cocois cream
4. Exorex shampoo/lotion
5. Cygnolina

If anyone has any ideas about commercial or natural products or treatments, please share them :)

Komentarze

  1. Świetny i jakże pomocny post.Również miewam problemy ze skórą,głównie to:swędzenie,podrażnienie-odczuwam jakbym miała lekko poparzoną skórę.Stosuję emulsję Emolium i szampon z tej serii-pomaga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za przeczytanie tego wszystkiego :)

      Też się zastanawiam nad emulsją Emolium. Szampon nie pomógł, ale może coś, co jest na głowie dłużej zadziała.

      Usuń
  2. Ja się na tym kompletnie nie znam, z moją głową nie meiwam prawie zadnych problemów, ale trzymam kciuki za Ciebie! Wierzę, że sobie z tym poradzisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :*
      Rany, jak ja Ci zazdroszczę. Chciałabym nie musieć sie przejmować głową, tym, że ledwie mogę ją tknąć... Zazdroszczę osobom, które mogą myć głowę Babydream'em, kłaść olejki... Luzik.

      Usuń
    2. moja skóra głowy jest nieśmiertelna jeśli chodzi o testowanie wszystkiego, jednak olejków się boi. Albo raczej włosy się ich boją bo uciekają nagle w nadmiarze ;P

      Usuń
    3. Mi olej od razu eksmituje włosy, tak samo :) Podobnie jak odżywka. Nawet jeśli przed nałożeniem wyszczotkuję dokładnie słabe włosy, które wypadną, zaraz po nałożeniu oleju czy odżywki lecą sobie nowe.

      Usuń
  3. to wygląda jak łuszczyca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego się boję. Ale jednak wydaje mi się, że trochę to za słabe na łuszczycę. I mam to wyłącznie na głowie.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Luszczyca moze sie rozwijac tylko na skorze glowy...radZe wybrac sie wstepnie chociazby do lekarza pierwszego kontaktu, bo do sierpnia moze Ci sie zrobic zdecydowanie wieksza masakra.

      Usuń
    4. W sumie mogę się wybrać do lekarza pierwszego kontaktu, na to nie trzeba tyle czekać :D
      Ale czy skoro przez ponad rok niewiele się zmieniło (zauważyłam swędzenie, które pewnie było wcześniej) to jest niebezpieczeństwo, że do sierpnia nagle coś się stanie?

      Usuń
    5. Przypomniałam soie,że miałam kilka lat temu podobne objawy-pomogła maśc-no właśnie zapomniałam-ale podobne działanie ma clotrimazolum-Łojotokowa głowa-dziewczyna prowadzi świetny blog.Poszukaj jej -WŁOSOMANIACZKI--jęśli nie masz wejdz na moją stronę i na pasku bocznym mam baner.

      Usuń
    6. Obserwuję ją od jakiegoś czasu, właśnie od niej mam kilka pomysłów na terapię, wspominałam o tym w poście :)

      Usuń
  4. Hej, może przyda Ci się ten blog? http://lojotokowaglowa.blogspot.com/ Dziewczyna walczy z podobnymi problemami i dużo o tym pisze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem :) Właśnie od niej mam sporo pomysłów na to, czym jeszcze potraktować moją głowę :)

      Usuń
  5. Dokladnie mialam ci to samo napisac.Ja mam luszczyce z lojotokowym zapaleniem skory bo to czesto chodzi w parze.I na chwile obecna mam ja takze tylko na glowie...a powiedz mi jak luske zedrzesz to zostaje ci takie czerwone "ognisko" ktore potem spowrotem porasta luska?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic mi nie zostaje... Mam białą skórę głowy jak już zedrę (zmyję w sumie...) tą białą warstwę. Która jest miękka, nie twarda. Nie wiem czy to taka typowa "łuska".

      Usuń
    2. To to bedzie predzej lojotokowe zapalenie skory bo w przypadku luszczycy po zdrapaniu luski zostaje taki krwistoczerwony placek ktory ponownie narasta...

      Usuń
    3. O, to nie mam tak. Łuski nie mam, tylko po chelatowaniu miałam wyraźne twarde płatki. Wkurzyłam głowę olejem i masażem... A poza tym to jest miękki glucik. I pod nim jest biała, błyszcząca radośnie skóra, zero zaczerwienienia.

      Usuń
  6. mam ten sam problem! :( wszędzie szukałam odpowiedzi i niestety nie znalazłam.. właśnie ostatnio myślałam o zakupie szamponu NS neutralnego z nadzieją że pomoże.. + włosy wypadają mi na potęgę! podczas mycia i spłukiwania, rozczesywania, kiedy przejadę po nich dłonią lub je związuję to i tak wychodzą z gumki.. Jestem załamana bo bardzo dużo włosów mi ubyło i zaczyna to strasznie widać.. Nie mam pojęcia co robić. A wyniki badań mam w porządku, mam tylko problemy z nieregularną miesiączką.. żadne oleje, wcierki czy suplementy, nic nie pomaga. Trzymam kciuki za Ciebie, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za trzymanie kciuków :)
      Zaraz dodam do listy na dole wpisu te rzeczy, które dla mnie nie zapowiadają się obiecująco albo są za drogie. Może coś Tobie się przyda :)

      Usuń
  7. mam to samo:) z tym ze u mnie te objawy pojawiaja sie jakby okresowo, raz jest ok, raz horror. Kilka miesiecy temu mialam masakre i probowalam roznych rzeczy, az w koncu to opanowalam: szampon natura siberica neutralny a jak widze ze cos zaczyna byc nie tak to myje dziegciowym z GP, poza tym jak najczesciej staram sie rozcienczac szampon w wywarze z korzenia mydlnicy, myje wlosy co dwa dni bo bez sensu je przetrzymywac i sie meczyc, na skalp moge nakladac jedynie rosyjska maseczke drozdzowa, ktora fajnie lagodzi no i wcierki ktore do tej pory stosowalam i mi nie zaszkodzily to jantar i tonik wzmacniajacy agafii:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie od kiedy zauważyłam to to jest cały czas...
      Czyli jednak szampon dziegciowy. Kupię.
      Też rozcieńczam szampon, 15 ml na jakieś 100 ml wody ale myślałam, żeby zużywać jeszcze mniej i właśnie do tego kupię mydlnicę :)

      I też zauważyłam poprawę znaczną od kiedy nie przetrzymuję włosów.

      Walczymy. To jest COŚ i ma jakąś przyczynę, JAKOŚ działa więc możemy JAKOŚ temu poprzeszkadzać. Szkoda, że trzeba zgadywać.

      Usuń
  8. obawiam się że masz to co ja, czyli ŁZS...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. Łuszczyca to raczej nie jest, bo nie te objawy, ale ŁZS może być... Poczekam do sierpnia, w międzyczasie powalczę...

      Usuń
  9. Ja też to mam, a najgorsze że miałam od małego. Zaczęło się chyba w wieku 8-9 lat i moja mamusia stwierdziła, że mam łupież. Więc co mycie traktowała moją głowę nizoralem. Czasami pomagał, a czasami było gorzej. Jak było gorzej, ktoś poradził jej że małemu dziecku to lepiej rozcieńczyć taki mocny specyfik. I tak go używałam. Potem nastał okres dorastania więc wiadomo, łupież w tym okresie jest "normalny". Headnshoulders więc poszedł w obroty. Chyba każda jego odmiana. I stosowałam go wtedy tylko na skórę głowy. Nie było łupieżu, ale była sucha i swędziała. Ale nie przejmowałam się tym za bardzo. Co z tego, że była czerwona, jak łupieżu nie było? I tak minęło następne parę lat. Aż do przełomu zimy/wiosny 2012r, kiedy to dowiedziałam się o włosomaniactwie i o tym, że kosmetyki mają składy. I próbowałam też wielu rzeczy. Teraz jestem w trakcie zużywania szamponu i emulsji emolium(niezbyt pomogła, chociaż nie mam białych płateczków/kropeczek). Swędzenie trwa. Zauważyłam, że kiedyś pomogło mi mycie odżywką właśnie, skalpik był świetnie ukojony, biały(a nie czerwony jak kiedyś). Ale ostatnio ta metoda niedomywa mi włosów, nie wiem co się dzieje, może ich kondycja się poprawiła czy coś. No i kiedy myłam odżywką to również leciała masa włosów z głowy. I czasem było tak źle że myślałam, że może to właśnie za dużo rzeczy się na skalpie nadbudowuje, więc wtedy traktowałam go peelingiem(szampon z sls + cukier). I osad znikał(chyba nie wspomniałam, ale czasami po dotknięciu skóry głowy palce były takie jakby czymś obklejone), ale swędzenie nie do końca i pojawiały się białe płatki. Obecnie oprócz emolium zaczęłam używać jantar, który od razu koi, chociaż za kilka godzin znów wraca swędzenie- wtedy kładę go na skalp raz jeszcze. I powtarzam ile razy potrzeba. Skalp jest biały, nie ma tych płatków. Mam tylko zastrzeżenia co do tego, czy skóra jest nawilżona no i swędzenie jeszcze nie ustąpiło, ale to dopiero drugi tydzień używania. W każdym razie warto dla natychmiastowego ukojenia, uczucia chłodu.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia w walce z tym czymś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi na swędzenie pomaga szampon Natura Siberica bardzo, ale na kropki NIC, po prostu NIC ich nie rusza. Może spróbuję emulsji Emolium...
      Za to po odżywce też mi lecą włosy. Ktoś kiedyś napisał, że to dlatego, że odżywka jest śliska i wypadają te włosy, które i tak były słabe i by wypadły. Nie zgadzam się z tym kompletnie. Szczotkowałam włosy rzed każdym myciem (teraz już nie, oszczędzam skórę) do momentu aż miałam na niej zero włosów. Po myciu szamponem było ok. Po odżywce leciały mi włosy. Masa zostawała w wannie. Niemożliwe, żeby w ciągu 3 minut osłabiła mi się taka ilość włosów...

      Za to czerwonej skóry nie mam. Zawsze biała, poza tym razem kiedy leciała mi krew bo zadrapałam płatek.

      Cerkogel spróbuj może. Nie jest bardzo drogi, około 15 złotych w Dbam o Zdrowie, a na swędzenie mi pomagał przed szamponem NS. Nawet na to paskudne nad karkiem.

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź :) O Cerkogelu nie słyszałam, poczytam i może kupię, bo właśnie nad karkiem swędzi mnie też często ;/ Emolium to w sumie nie polecam, taki krem wodnisty, koło 30zł za niego trzeba dać, niewydajny i można tylko przed myciem szamponem, bo odzywka go nie zmyje.
      Czyli to chyba ogólna tendencja, z tym że włosy wypadają przy myciu odżywką.

      Usuń
    3. Chyba ogólna tendencja... Kiedyś ktoś napisał, że to pewnie przez to, że odżywka jest śliska- ułatwia wypadanie włosom, które i tak są już wyrwane. Ale jakoś mi to nie gra, przez długi czas dokładnie szczotkowałam włosy tuż przed myciem więc wszystkie słabe włosy i takie, które już wypadły zostawały na szczotce. Po takim szczotkowaniu po szamponie mam zero włosów w sitku prysznica. A po odżywce garść.

      Kuuurczę, już zamówiłam i odebrałam tą emulsję Emolium :( Cena niestudencka, a dzień po zamówieniu wyczytałam właśnie, że to nie lek sam w sobie tylko preparat pomocniczy... Ech. Jak już mam to spróbuję...

      A Cerkogel nadal polecam. Jak po myciu (zanim zaczęłam szampon NS) swędziało mnie nad karkiem, Cerkogel pomagał w 15 sekund. Teraz jak mi się zbierze na głowie taka biała warstwa i swędzi, to kiedy nawet chelatowanie nie pomaga, Cerkogel owszem.

      Usuń
    4. Ja mam dokładnie to samo, chyba z 10 lat się z tym męczę. Czasem bywało lepiej, czasem gorzej. Przez kilka lat pomagał mi szampon przeciwłupieżowy Elseve z odżywką w jednym. Ale i tak nie do końca. Tylko swędzenia nie mialam. Po innych przeciwłupieżowych (w tym Nizoral) włosy miałam jak siano, skórę głowy przesuszoną, a płatki opadały na ramiona i wyglądały jeszcze gorzej niż wcześniej. Od miesiąca czytam blogi wlosowe i pojawiła się nadzieja, że coś na mnie podziala :) zwlaszcza, że teraz znalazłam kogoś z dokładnie takim samym problemem. Pozdrawiam.

      Usuń
    5. Ja właśnie teraz nie mam swędzenia. Stawiam na połączenie Cerkogelu, szamponu Nsutralnego NS i nieprzykrywania głowy po myciu...
      Jest tyle sposobów, jak się czyta blogi i inne strony... Ale jakoś nie jest to bardzo pocieszające... Na przetestowanie większości potrzeba kilkunastu użyć a więc kilku tygodni, mniej lub więcej pieniędzy... Można się sfrustrować.

      Usuń
  10. Też tak mam. Mi pomaga nałożenie odżywki na skórę głowy (dowolnej), jakieś 20 min przed myciem. Zmiękcza mi się wtedy nalot i dobrze zmywa. Cerkogel pomaga, ale tylko jak go stosuje regularnie. Po odstawienie znowu to samo;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi po odżywce tak lecą włosy, że wolę jednak Cerkogel... Szkoda,że płatków nie likwiduje :(

      Usuń
  11. Właśnie dziś byłam z tym u dermatologa. Objawy identyczne jak u Ciebie. Lekarz, po zbadaniu, powiedział, że to ŁZS. Kazał mi Pirolam albo Sebiprox (obydwa bez recepty w aptece) oraz płyn Elocom (na receptę),który leczy stan zapalny (podobno właśnie przez ten stan zapalny swędzi skóra). Płyn mam wcierać codziennie tylko w te miejsca gdzie czuję swędzenie. Po tej kuracji mam stosować na skórę głowy tonik dermatologiczny Squanorm firmy Ducray (ten można kupić bez recepty). Jest to tonik do skóry podrażnionej i z łupieżem. Mam nadzieję, że to mi pomoże, bo wszystkie sposoby, które wymieniłaś na mnie również nie działały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O raany, dzięki, dzięki, dzięki, dzięki za napisanie mi tego!! :):) Zaraz sobie poszukam w aptece tych preparatów, mam nadzieję, że cena mnie nie pozbawi obiadu na kilka dni :D A byłam w aptece i pytałam czy poza tym co stosowałam jeszcze coś zostało. Pani powiedziała, że reszta na receptę... Haha.

      Jeszcze sto razy dziękuję! :*

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że Ci pomoże, bo sama wiem jaka to męka. Ja kupiłam Pirolam w "szamponetce", żeby sprawdzić czy zadziała. Pan doktor powiedział, że tym szamponem mogę myć tylko skórę głowy a włosy innym, żeby nie było dużych kosztów, bo buteleczka niezbyt duża a kosztuje 35zł. Właśnie jestem po pierwszym użyciu i nie chcę zapeszyć, ale na razie nie swędzi.
      Pozdrawiam i trzymam kciuki.

      Usuń
    3. Sprawdzałam sobie na doz.pl ceny i trochę mi radość opadła... 60 ml za ponad 16 złotych to 200 ml za 56 zł. I to ten tańszy szampon. A Droższy jest 26 zł za 60 ml.
      200 ml starcza mi na miesiąc a myję tylko skórę głowy, długość włosów bardzo rzadko. Klapa... 60 zł na miesiąc na szampon to trochę za dużo na moje możliwości :( Ale kupię sobie kilka saszetek. Mam nadzieję, że na te płatki coś pomoże... Bo ze swędzeniem Natura Siberica sz. Neutralny sobie w miarę radzi, chociaż ostatnio słabiej, a to dopiero miesiąc... Szybko przestał działać.

      Staram się myśleć, że to jest coś, jakaś choroba którą na pewno nie tylko ja jedna mam, jest znana, są na nią lekarstwa, skoro coś ją powoduje to musi i być lekarstwo. Trzeba je tylko znaleźć.

      Usuń
  12. Jak dla mnie to też brzmi jak ŁZS ( mój mąż ma) i jemu pomaga tylko szampon Stieprox (ani nizoral ani head and shoulders nie dawały rady). I ŁZS niestety wraca, nie da się tego pozbyć raz na zawsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Zapiszę sobie :)
      Boję się, że to właśnie ŁZS.

      Usuń
  13. Mam takie same objawy.Najgorsze jest to że jednego dnia głowa nie swędzi a innego(po takej samej pielęgnacji)swędzi i trudno znależć winowajcę.Mi też szampon NS pomaga nie swędzi po nim głowa płatki nadal są, ale jest jeszcze taki szampon jak Selsun Blue fakycznie pomaga ale strasznie wysusza włosy.Polecam zrobić taką kurację umyć włosy kilka dni pod rząd tym szmponem żeby oczyścić i później przynajmniej ja mam na jakiś czas spokój z płatkami.Kiedyś dostałam od dermatolog clotzimazol w lynie taki specjalny na skórę głowy(na receptę ) i też było ok. nietsety to powraca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie właśnie przestała swędzieć i panicznie się boję cokolwiek zmienić w pielęgnacji. Ledwo oddycham :)

      Zapisałam sobie szampon na liscie :) Dziękuję!

      Usuń
  14. Ja od siebie polecę jeszcze szampon TheBodyShop Rainforest Shine. Mam identyczny problem jak Ty - swędzącą, wrażliwą skórę głowy i suche płatki, które kiedyś uznawałam za łupież. Podobnie jak u Ciebie, szampony przeciwłupieżowe tylko przesuszyły mi włosy.
    Pomagają mi szampony bez SLS/SLES i ich łagodniejszych odmian, czyli np MLS (ten składnik jest o tyle łagodniejszy, że nie powoduje u mnie swędzenia, ale suche płatki i tak są).
    Pomaga mi właśnie wyżej wspomniany szampon TBS który nie zawiera żadnych sulfatów (siarczanów?), nawet tych łagodniejszych, do tego raz na 7-10 dni stosuję szampon przeciwłupieżowy do skóry wrażliwej Pharmaceris H (tak dla dokładniejszego oczyszczenia i profilaktycznie). 1-2 razy w tygodniu przed myciem nakładam olej na skórę głowy i całe włosy (służy mi olejek Alverde, który jest mieszanką m.in. oleju migdałowego i arganowego). Taki olej dodatkowo nawilża mi skórę głowy, koi ją. Stosując taką pielęgnację problem zniknął prawie całkowicie :) Jednak ja myję włosy codziennie albo prawie codziennie, więc nie wiem, jak byłoby z rzadszym myciem.
    Może coś z tego Ci pomoże :)
    Sama tez planuję zakup tego szamponu NaturaSiberica, wydaje się być idealny. Jeśli się sprawdzi, będę go kupować na zmianę z tym szamponem TBS.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Dodałam sobie do listy szampon TBS :)

      Usuń
  15. Kochana ,badałaś hormony?Podobne objawy ma Kamila Zielińska-znajdziesz ją u mnie Top komentatorki.Polecam jej blog.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa, nie. Chyba nigdy nie miałam żadnych badań pod tym kątem. A może faktycznie by się przydało. Dziękuję za podpowiedź! :)

      Usuń

Prześlij komentarz