Podsumowanie 3 lat pielęgnacji ~ 3 years of hair care: summary



Dokładnie 3 lata temu, 3 marca 2010 znalazłam The Long Hair Community. (Trafiłam tam przez  film cudownej TorrinPaige. Google dość długo podrzucało mi tylko Large Hadron Collider, kiedy szukałam LHC ale w końcu dostałam to, o co chodziło.) Samo forum zasługuje na osobnego posta i wkrótce go dostanie :) Angel-a pisała, że czeka. Pamiętam! :)

Dzisiaj jednak będzie podsumowanie trzech lat mojej świadomej pielęgnacji włosów.

Jak już pisałam w mojej historii włosowej, tutaj, po ścięciu włosów przyszło mozolne zapuszczanie, które co kilka miesięcy wracało do punktu wyjścia dzięki niezawodnym fryzjerom. Długo byłam na etapie "chciałabym mieć długie włosy ale jakoś się takie nie stają". A to szczotkowanie mokrych włosów plastikową szczotką, a to -10 cm u fryzjera zamiast 3 cm. 

3 marca zaczęło się szaleństwo :) Mogę śmiało powiedzieć, że zapuszczanie włosów to jedyna moja pasja, która przetrwała dłużej niż kilka miesięcy. 

I właśnie. Moim głównym celem było i jest zapuszczanie włosów. Oczywiście nie da się tego zrobić bez pielęgnacji, więc odpowiednie dbanie o włosy jest tak samo ważne jak comiesięczne mierzenie. W praktyce, pielęgnacji jest dużo więcej niż zapuszczania. W końcu mierzę włosy rzadko a pielęgnuję je codziennie :) Ale jednak pielęgnacja jest dlatego, że chcę zapuścić włosy. Nie jest tak, że głównie je pielęgnuję, dla samej dobrej kondycji, a przy okazji sobie rosną. Pierwszą myślą było i jest zapuszczanie, ale do niego potrzebne jest skupienie na pielęgnacji. (Och, plączę się.) Chodzi mi o to, że możliwe jest dbanie o włosy bez zapuszczania, ale jeśli chce się zapuszczać, nie można tylko siedzieć i czekać aż włosy urosną. Paradoksalnie, szukanie dobrej odżywki musi być ważniejsze niż mierzenie włosów.
Tu chyba powinnam przejść do kolejnego punktu zanim się całkiem zaplączę :)

LHC zarzuciło mnie wiedzą o technikach mycia (OSO, mycie odżywką, samą wodą, sodą, całkowite zaprzestanie mycia etc.), o akcesoriach (grzebień z szerokimi zębami, szczotka z włosia...), masą inspiracji fryzurowych (mam około 200 fryzur w notesie, choć niektóre jeszcze nietknięte) i wpędziło mnie w uzależnienie od ozdób. Kolekcja również doczeka się postu :) Chcecie?

Z większych wydarzeń, przeszłam paniczny etap rzucenia silikonów. LHC znalazłam w momencie, w którym używałam produktów Gliss Kur'a. Wszędzie dimethicone! Uciekać, uciekać! Męczyłam się kompletnie bez sensu jakieś 1.5 roku z bezsilikonową pielęgnacją, w końcu zmądrzałam i wróciłam do silikonowego raju, w którym moim włosom jest bardzo dobrze. (O moim punkcie widzenia w kwestii silikonów, siarczanów i innych szkodliwych i pseudo-szkodliwych składnikach też napiszę.) 
Po próbach z myciem odżywką (wiele tygodni, chyba nawet miesięcy) uznałam, że moja skóra głowy nie znosi odżywek, bardzo wypadają mi włosy, nie chcą przestać chociaż czasu na przyzwyczajenie się miały sporo, i wróciłam do szamponu i OSO. Używam odżywki do mycia kiedy zmywam cassię i oleje.
Próbowałam rozciągnąć mycia. Nie dało się ani o jeden dzień, a próbowałam długo i konsekwentnie. Ostatnio nawet, przez problem ze skórą głowy, musiałam zejść z 3-4 standardowych dni (środa, niedziela) do mycia równo co 2 dni.

Zmiany w pigułce (naprawdę postaram się uniknąć dygresji, a później dygresji od dygresji :) ):

Etap rzucenia silikonów, później powrót.
Nieprzejmowanie się siarczanami do czasu, w ostatnie lato (2012) przestałam ich używać.

Szczotkę z włosia dzika nabyłam, Tangle Teezer również. Jest nam razem dobrze.
Grzebieni przetestowałam kilka, w tym The Body Shop, w końcu rozczesuję włosy palcami i tylko tak jest bezboleśnie i bez uszkadzania włosów.
Nauczyłam się nie słuchać producentów. Nałóż odżywkę i spłucz? Nie ma mowy:) Nałóż, trzymaj 30 minut, spłucz. Wydaje mi się, że mam dziś włosy (poza końcówkami) w świetnej kondycji właśnie dlatego, że długo zostawiałam odżywkę na całą noc. Teraz, kiedy skoncentrowałam się na skórze głowy, już tego nie robię, ale pół godziny wystarcza.
Koszulka zamiast ręcznika!
Noszę włosy upięte. Od 3 lat, codziennie. Poza wyjątkami- spacery z narzeczonym, wielkie okazje. O moich dwóch wyzwaniach fryzurowych też napiszę. (Nad wszystkim panuję! Wszystko mam w notesie! :) )
Śpię też w związanych włosach, albo w koczku na czubku głowy. 
Sama podcinam końcówki! O metodzie, której używam, pisałam tutaj. 
Rozcieńczam szampon. Najpierw rozcieńczałam w butelce, większość szamponu, teraz używam kubeczka, 15 ml szamponu i dużo więcej wody.
Wprasowuję odżywkę. O metodzie 300 sekund pisałam tutaj.
Czytanie składów: zwracam uwagę na siarczany, wysuszające alkohole (których nie chcę), proteiny i silikony (których szukam, silikonów nie chcę w szamponach). Mam też w tabelce z produktami miejsce na glikol propylenowy i parabeny, ale dane i raporty są sprzeczne, więc nie panikuję.
Cassia! Z panią Henne Natur prowadzimy zażartą wojnę od 2 lat. Coś czuję, że trzeba będzie się rozejść. Dam jeszcze szancę Khadi. 
Oleje. Nie znalazłam idealnego. Jedyny, który choć trochę wpływa na moje włosy to winogronowy. Zazdroszczę dziewczynom, które widzą po olejowaniu wielkie zmiany na lepsze.
Odżywka bez spłukiwania. Długo używałam Gliss Kur Wonder Serum Spray Oil Nutritive, ale uznałam, że ma za dużo silikonu. Wolę odżywianie a nie oklejanie w takim stopniu. Kupiłam Nightblooming Panacea. (Recenzję wyczarowałam tutaj.) I to jest jedno z niewielu włosowych cudów i objawień jakie przeżyłam. 
Głębokie odżywianie według ślicznego planu ma miejsce około 4 razy w miesiącu. Cassia, oleje na ciepło, SMT albo inna maska odżywcza, na przykład ta, od Loepsie. W praktyce, są miesiące, kiedy nic takiego nie ma miejsca. Niestety.
Polskie blogi, odkryte niedawno, na początku 2013 roku, nauczyły mnie pielęgnacji wewnętrznej i dodały sporo do pielęgnacji zewnętrznej. Ulepszanie masek, maski domowe, odkryłam humektanty i emolienty, o których muszę jeszcze poczytać. Tym, za co jestem wdzięczna najbardziej, jest pielęgnacja alternatywna. Nie miałam pojęcia o istnieniu takiego sklepu, jak Bioarp! 

Co najbardziej mi pomogło:
-szczotkowanie włosów tylko na sucho, po myciu tylko przeczesywanie palcami
-zostawienie grzebieni na rzecz właśnie palców własnych ;)
-zostawienie zwykłych plastikowych szczotek. Współpracuję z włosiem dzika i Tangle Teezerem.
-Nightblooming Panacea! Jedno z moich niewielu objawień.
-zostawianie odżywki na długo, wiele miesięcy nawet na całą noc
-wprasowywanie odżywki
-noszenie włosów związanych cały czas (nie przepadam za chodzeniem w rozpuszczonych, więc nie jest to żadno poświęcenie)
-rozcieńczanie szamponu

Mogę powiedzieć, że w tej chwili mam włosy w bardzo dobrej kondycji. Poza końcówkami, które są stare, pamiętają prostownicę. Czasem są mniej dociążone niż bym chciała, czasem się puszą, a chciałabym, żeby były gładkie. Kiedyś nie odróżniałam gładkiego od prostego,  myślałam, że będę miała taflę gładkich włosów, ale już wiem, że żadna pielęgnacja nie usunie fal, więc je polubiłam, bardzo. I wiem, że mogą być gładkie! :)

Nadal szukam idealnej pielęgnacji. Szukam dobrego oleju. Na liście masek i odżywek mam do przetestowania około 30 (!) produktów, w domu czeka kilkanaście. W kwestii odżywek -chciałabym przetestować je wszystkie po kolei, powoli, znaleźć kilka- kilkanaście ukochanych, najlepszych, i później kupować tylko je, plus jakieś nowe warte sprawdzenia, które znajdę czy które pojawią się na rynku.
Mam spory kłopot ze skórą głowy, którym zajęłam się dopiero rok temu. Więc do zapuszczania i pielęgnacji włosów doszła mi jeszcze skóra. 

Jeśli chodzi o długość, moje włosy w marcu 2010 miały pewnie około 69 cm. Pierwsze zdjęcie zrobiłam w maju, wtedy też zmierzyłam włosy. Miały 71 cm. (Mierzę włosy w ten sposób.)

Pod koniec lutego, a więc kilka dni temu, miały 89.5 cm. Urosły więc 20.5 cm. Przez 36 miesięcy. Rekordu nie pobiłam ;) Ale jednak co 3 miesiące podcinam włosy, od 1 do 3 cm. Raz obcięłam aż 7 cm. Średni przyrost to 1cm, kiedy mam 1.5 cm to już powód do radości. Czasem miesiąc lub dwa moje włosy uznają za stosowne odpocząć i nie rosnąć w ogóle. Nie czuję, że włosy rosną wolno. Ten 1-1.5 cm w zupełności mi wystarczą.

Mój cel to długość klasyczna, czyli do końca pupy ;), czy do początku ud. U mnie to 114 cm. Jeszcze trochę brakuje. W tej chwili jestem blisko bioder, jeszcze tylko pół cm do tych 90 cm, ale też w marcu ścinam końce. 

Jak znam samą siebie, i manię zapuszczania włosów, przy długości klasycznej uznam, że spróbuję dalej, czyli do czubków palców. A później może do kolan. Zanim zdecydowałam o długości klasycznej, chciałam mieć włosy do kolan, dalej nie, ale kto wie;) Znam osoby, które zaczęły od talii a skończyło się, małymi kroczkami, na kolanach :) 

Maj 2010 ~ May 2010
Luty 2013 ~ February 2013


Exactly three years ago, on 3rd March 2010, I found The Long Hair Community. (I found it thanks to lovely TorrinPaige and her video. Google was giving me Large Hadron Collider for a while, but eventually I got what I was looking for.) The forum itself deserves a separate post, and it will get it, soon.  Angel-a wrote she is waiting for it. I remember :)

Today I will write a summary of 3 years of conscious hair care. 

As I wrote in my hair story, here, after my hair cut, there came the time of growing it back long, slowly. Every few months I would go back to the starting point because of hairdressers and their "trims". For a long time I was trying to have long hair, but somehow it didn't work. I used to brush wet hair with a plastic brush, hairdressers were cutting 10 cm/4" instead of 3 cm/1.2" and so on. 

On the 3rd March insanity begun :) I can easily say that growing long hair is the only hobby of mine which has lasted longer than a few weeks.

So, my main goal has been growing my hair long. Of course, it cannot be done without a proper hair care. Therefore, taking care of the hair is as important as measuring. In practice, there is much more caring than growing. After all, I measure hair much less often than I wash it and use conditioners :) But, still, the care is here because I want my hair long. It is not like I generally care for it, just for the sake of having nice hair, and by the way it grows. My first thought was growing hair and then I learned that I need care for it. (Ok, it's getting messy.) I mean... it is possible to take care of hair without growing it, but it's not possible to grow it without taking care of it. Paradoxically, finding a good conditioner must be more important than measuring. 
I guess I should change topic now, since I'm getting messy in what I'm writing.

LHC bombed me with knowledge about washing techniques (condition-wash-condition, conditioner only, water only, sebum only, baking soda...) about tools (wide tooth comb, boar bristle brush...), a mass of updo inspiration (I have about 200 styles in my notebook, some of them untried) and it made me a hairtoy addict (my hairtoy collection will get it's own blog entry as well. Do you want to see it? :) )

From bigger events, I went through a period of silicone panic. I found LHC in a time when I was usung Gliss Kur products. Dimethicone everywhere! Run away, run away! I struggled with cone-free hair care for about 1.5 year, after all I went back to silicone paradise, in which my hair feels perfect. (I'll also write about my attitude to silicones, sulfates, other bad and pseudo-bad ingredients.)
After a few weeks of even months of conditioner only washing I came to the conclusion that my hair would not get used to it. The transition time was long enough and if it didn't get used to CO, I decided not to continue using the methos. My problem was hair fall. So I went back to conditioner-shampoo-conditioner. 
I tried to stretch washes. It didn't work, even for a day, and I tried to do it for along time. Recently I had to switch from washing every 3 and 4 days (Wednesdays and Sundays) to regular washing every 2 days, because of my scalp problems. 

Changes in a nutshell:
(I will try to avoid digression, and digressions in digressions...):

A phase of being silicone free, then going back to them.
Ignoring sulfates, then, in summer 2012, I dropped using them.
I bought a boar bristle brush and a Tangle Teezer, and we are good together.
I tested a few combs, including The Body Shop comb, and eventually I have decided to finger-comb my hair, it's the only pain-free and damage-free way for me. 
I learned not to listen to manufacturers. Apply a conditioner and rinse? No way. Apply, keep for 30 minutes, rinse. I think that my hair is in so good condition, apart from the old ends, because of keeping conditioners long on my hair, for a few months- even overnight. Now, when my hair is healthier, it needs only 30 minutes. 
T-shirt instead of a towel!
I have worn my hair up. Everyday, for 3 years. There are exceptions- walks with my fiancé  big celebrations. I will also wrote about my two updo challenges. (I control it all! I have all plans in my notebook! ;) )
I sleep in my hair tied. Sometimes in a top knot.
I cut my hair by myself. I described my method here
I dilute shampoo. At the beginning I was using a bottle, and there was more shampoo than water. Now I use 15 ml/ 0.5 UK fl. oz.of shampoo and much more water.
I press my conditioner in the hair. The method is described here.

I read ingredients lists. I pay attention to sulfates and drying alcohols (I avoid these) and I look for protein and silicones. (Though I don't want silicones in shampoos.) In my products table I also have notes about propylene glicol and parabens, but since scientific reports are contradictory, I do not panic.  
Cassia! There is a war between me and Henne Natur cassia, which has lasted 2 years. I will give Khadi cassia a chance, and if it doesn't work, I think I will drop cassia entirely.
Oils. I haven't found an ideal oil yet. The only one having any effect on my hair is grape seed oil. I envy those girls who see impressive changes in their hair after oiling.
Leave-in conditioner. For a longer while I used to use Gliss Kur Wonder Serum Spray Oil Nutritive, but I decided I want nourishment, instead of such amount of silicones. So I bought NightBlooming Panacea. (I wrote a review here.) And it has been one of the very few hair revelations and miracle products I have found. 
Deep treatments, according to my beautiful plan, should take place 3-4 times a month. Cassia, hot oils, SMT or other home-made treatment, for instance this one, invented by Loepsie. In practice, there are months when no such things happen, unfortunately.
Polish blogs, discovered recently, in at the beginning of 2013, taught me inner care and they added a lot to outside hair care. Adding stuff to conditioners, home made treatments, I discovered humectants and emolients. I still have to read a bit about these. The thing for which I am most grateful is showing me the alternative care. I had no idea that shops such as bioarp.pl exist!

What helped me most:
-brushing dry hair, not wet. I only finger-comb my hair after washing.
-dropping combs entirely, and I use my fingers only
-dropping ordinary plastic brushes. I have a boar bristle brush and a Tangle Teezer
-NightBlooming Panacea!
-keeping conditioner on hair for a long time, for a few months I was leaving it overnight
-pressing conditioners into hair
-wearing hair up all the time (I'm don't particularly like wearing it down anyway, so it's not a sacrifice at all)
-diluting shampoo

I can say that now I have very healthy hair:) Apart from the old ends, which remember flat iron. Sometimes my hair is more fluffy than I wish it to be, sometimes it is frizzy, and I would like it to be smooth. In the past, I didn't see a difference between "smooth" and "straight" and I thought that with time and with good hair care I will have straight hair. Now I know that hair care will not remove waves, and I love mine very much. They can be smooth, too! :)

I am still looking for an ideal hair care routine. I am trying to find a good oil. I have about 30 (!) conditioners and deep treatments on my "Things to try" list, which I want to test, several products wait at home. My plan is to find several best products, keep buying them, and sometimes test new products, that I will find or that will appear on the market. 
I have a problem with my scalp, on which I focused a year ago. So, another element that joined hair care and growing, is scalp care.

In terms of length, my hair was about 69 cm/27.1" long in March 2010. I took the first picture and measured my hair for the first time in May, it was 71 cm/27.9" then.  I measure my hair this way.

At the end of February  a few days ago, my hair measured 89.5 cm/32.2". In 36 months it grew 20.5 cm/8". So I did not break any record :) But, after all, I keep trimming my hair every 3 months, about 1-3 cm/ 0.4"-1.2". Once, I cut 7 cm/2.7". My average growth is 1 cm/0.4", when it's 1.5 cm/0.6", it's a reason to be happy. Sometimes I hit a stall for a month or two. I don't feel that my hair grows slowly. The 1-1.5 cm/0.4"-0.6" is enough.

My goal is classic length, which is where your legs meet your butt :) It's 114 cm/44.8" for me. So there's some length to grow, still. For now, I am very close to hip length, I miss 0.5 cm/0.2", hip is 90 cm/35.4" on me, but I trim my ends soon, in March.

As far as I know myself, and the hair growing mania, at classic length I will decide that I want to see if I can grow my hair to fingertip, and then to knee. Before I decided I want classic length,  my first goal was knee. I have never wanted it longer, but who knows. I know people who wanted waist length hair and ended up at knee :)

Komentarze

  1. Czekam cierpliwie o post na temat LHC, chcę o ozdobach bo je uwielbiam:D
    Mi pielęgnacja strasznie sprawia przyjemność, nie sądziłam też że tak mnie pochłonie:D
    Moje też malutko rosną, zupełnie jak Twoje-mają dni, że ani rusz -oj żeby 1,5cm było to byłby naprawdę raj:))
    Dziękuję za metodę ,,wprasowywania'' - dzięki niej włosy nie są w ogóle poplątanej nawet najsłabsza odżywka działa dobrze (bo szkoda mi jakiejkolwiek wyrzucać):)
    Ja na razie marzę o TBL, ale kto wie...:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak się zbiorę do opisania kapryśnej skóry głowy, następne wezmę LHC :) :*
    A post o kolekcji ozdób będzie... raczej... ogromny :D

    Cieszę się bardzo, że działa na Twoje włosy ta metoda :) Mnie też się włosy w ogóle nie plączą. Zero problemów, a myję do góry nogami, co dla niektórych jest nie do wyobrażenia, właśnie przez plątanie się włosów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie dzięki tej metodzie też mogę je tak myć:D
      Wczesniej nie było mowy;))

      Usuń
    2. Naprawdę się cieszę :):):):)
      Ja z kolei tylko raz próbowałam myć włosy na stojąco pod prysznicem. Byłam pewna, że ich nie rozczeszę niczym :D
      Przedtem tak źle było tylko w starych dawnych czasach dzieciństwa, kiedy mama myła mi głowę w wannie zbierając wszystkie włosy na czubku głowy. TO była masakra do rozplątania :D

      Usuń
  3. WOW! wspaniale poprawiła Ci się kondycja włosów! A ile urosły. WOW! Sama wypróbuje Twoją technikę
    Obserwuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Daj znać jak u Ciebie działa ta technika :)

      Usuń
  4. Oszałamiający przyrost. Gęstość też dużo zyskała. Włosy podobne do moich ani prost,e ani kręcone. Ja zapuszczam od roku, porównam sobie za 2 lata i mam nadzieję, że wyniki będą równie imponujące jak Twoje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :) I pomyśleć, że obcięłam w tym czasie około... hmm... 24 centymetry? :) Ciekawe dokąd miałabym włosy, gdybym nie musiała co 3 miesiące podcinać kóńców :)

      Usuń
  5. Zostałaś otagowana, zapraszam do zabawy :)
    douxcharm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Do kolan, no ładnie! Poczekamy, zobaczymy - jeszcze pewnie ze 2-3 lata;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie więcej... ;) Ale czekanie jest fajne :) Lubię to mierzenie, zdjęcia... Tylko już chciałabym mieć uczucie długich włosów. Powolutku się zaczyna, od kiedy są dłuższe niż do łokci, ale jescze trochę brakuje, żebym czuła, że mam długie włosy.

      Usuń

Prześlij komentarz