Pielęgnacja włosów nad karkiem ~ Neck hair care


Wiem, że temat był już poruszany w blogosferze, zwłaszcza ostatnio, zimą :), Podsumuję więc krótko te punkty, które były już opisywane, i dodam coś od siebie, co odkryłam niedawno.

Włosy nad karkiem są podatne na otarcia, plątanie, głównie dlatego, że kiedy nosimy włosy upięte wysoko, krótsze włosy wypadają z upięcia i cały dzień są narażone na zniszczenia. Może nam się czasem nie chcieć dbać o taki szczegół, ale na dłuższą metę włosy mogą tam po prostu przestać rosnąć, bo będą tak kruche i zniszczone, i zostaniemy z suchą, splątaną siateczką włosów z tyłu głowy.

Kilka prostych rad:

1. Ochrona mechaniczna
Ochrona mechaniczna pozwoli nam uniknąć tarcia i osłabiania włosów, oraz plątania i z kolei niecierpliwego rozczesywania i łamania włosów. 
Zwłaszcza zimą uważamy na szaliki, czapki i kołnierze płaszcza. Zanim założymy szal i płaszcz warto wygładzić włosy nawet ręką, by nie zostały wplątane między warstwy materiału. W zasadzie można zacząć od uczesania. Sama dość często noszę włosy upięte wysoko, i już po godzinie krótkie włosy wypadają z koka. Jest znacznie lepiej– włosy trzymają się dłużej i wypada ich mniej– kiedy dodatkowo zaczeszę je przed upięciem. Wystarczy jedno pociągnięcie szczotką od karku w górę, i włosy będą lepiej upięte. (W moim przypadku w dół, bo wysokie upięcia robię głową w dół ;) )
Dobrze mieć przy sobie kilka zapasowych wsuwek, żeby co jakiś czas zebrać luźne włosy i upiąć je z powrotem
Łańcuszki można nosić z zapięciem nieco z boku. I tak samo co chwila się przekręca, przynajmniej mnie, chyba, że wplącze się na stałe we włosy. Wtedy zostaje na karku cały czas, ale wcale nie jest super. Może więc warto już przy zakładaniu zostawić zapięcie z boku, a nie z tyłu. 
Jeśli mamy możliwość, dobrze zamienić łańcuszki z maleńkich kółeczek na takie całkiem gładkie. 

2. Pielęgnacja chemiczna
Zwłaszcza jeśli śpimy z włosami spiętymi na czubku głowy, pomimo satynowej poszewki bardzo dobrze jest zabezpieczyć włosy na karku odżywką. Np. zwykłą odżywką bez spłukiwania, nawet bez silikonów (ja używam silikonowej Gliss Kur Oil Nutritive Magic Serum Spray) albo silikonowym serum lub kropelką oleju.
Podczas mycia, po nałożeniu odżywki/maski na włosy można wytrzeć we włosy na karku film z odżywki, który pozostał na dłoniach. Będą chronione, odżywione i gładsze. 

Teraz coś, na co wpadłam niedawno.
3. Kąpiel i prysznic
Domowe SPA, pachnąca kąpiel, wino, świeczki i książka, leżymy w wannie, większość włosów mamy bezpiecznie spiętą na czubku głowy a włosy znad karku pływają sobie nieszczęśliwe w wodzie z płynem do kąpieli, solą, czy cóż tam jeszcze dodaliśmy. Plus, woda jest najprawdopodobniej znacznie cieplejsza niż ta, którą powinno się myć włosy. 
Nawet bez opcji SPA, często przy zanurzaniu się w wannie zanurzamy się tak głęboko, że włosy na karku dotykają wody. I tak codziennie dostają porcję soli do kąpieli i gorącej wody

Prysznic- podobnie. Przy polewaniu pleców i karku wodą często kierujemy strumień tak wysoko, że włosy też się załapują na codzienną gorącą wodę. A później może i żel pod prysznic. I znów woda. 

W obu przypadkach polecam noszenie bawełnianej opaski do włosów, która podtrzyma te krótkie włoski, wypadające z koka. Jeśli chodzi linię włosów, ja kładę wolną rękę na karku, sprawdzam gdzie zaczyna się linia włosów i staram się nie moczyć tego miejsca. Z czasem można się tego nauczyć na wyczucie. 

Warto też zwracać uwagę na włosy na karki kiedy wycieramy ręcznikiem plecy. Czasami pewnie i kark dostaje porcję tarcia, a włosy tam są średnio szczęśliwe. 

Te kilka małych rzeczy może całkiem zmienić kondycję spodniej warstwy naszych włosów. Sama byłam sceptyczna i niespecjalnie mi się chciało, ale włosy znad karku wołały o pomoc. Już po kilku tygodniach nakładania odżywki przed snem i w trakcie mycia, staranniejszego podpinania i unikania moczenia włosów gorącą wodą i nakładania na nie żeli por prysznic zmiana jest ogromna.

______________________________________

I know that the topic of neck hair care has been discussed, especially recently, in winter :) So I will sum up the things that have been said and I will add something I have discovered a while ago. 

The small hairs above our necks is prone to friction and tangling, mainly because when we wear our hair pinned high up, they slip out of the bun and they are exposed to damage all day long.
Sometimes we may not feel like caring for such a detail, but after a longer time the hair there may simply stop growing, because it will be so delicate and damaged. And we will be left with a mass of dry, tangled hair. 

A bit of advice:

1. Mechanical care
Mechanical care will allow us to avoid friction and weakening the hair, as well as tangling which leads to impatient de-tangling and breakage. 
Especially in winter, it's good to check scarves, winter hats and coats' collars. Before putting a scarf on, let's smooth the hair above the neck with a hand, so that it doesn't get tangled into the layers of the fabric. Actually, we can start with a better updo. I wear my hair high on my head pretty often, and after an hour the shorter hairs fall down. It is way better if in the process of making an updo, we brush it up into the bun or comb it. It will stay in the bun way longer and fewer hairs will fall down. It is enough to make one sweep with a brush from the nape of the neck up, and the hair will stay up. (In my case, it's a sweep down, since, when I make high updos, I do them with my head upside down ;) )
It is good to have a few spare bobby pins or clips, to pin the fallen hairs back up from time to time. 
You can place the snap of your necklace at the side of your neck, not at the back. It moves around anyway, at least in my case, unless it gets tangled in the hair. Then it stays at the back even better and longer than I wish it to stay. Maybe it is worth to place it at a side of your neck at once, then, to avoid tangling.
If we can, let's change chains made of small circles, to ones that are smooth.

2. Chemical care
Especially if we sleep with our hair pinned up, then it's good to protect the hair, even if we have a satin pillowcase. You can use a conditioner (either with or without silicones, I use Gliss Kur Oil Nutritive Magic Serum Spray with silicones), a silicone serum or a drop of oil. During washing process, after applying a deep treatment/conditioner to your hair, you can apply the film of the product that remains on your palms to the neck area. The hair will be protected, nourished and smoother. 

And now something I have discovered recently.
3. Bath and shower
Home SPA night, sweet-smelling bath, wine, candles, a book, we are lying in the bathtub, most of our hair is safely pinned up in a high bun, and the hair above our neck is swimming in hot water, full of bating liquid, salt, or whatever else we have added to the water. Plus, the water is hotter than the one which we should use to washing hair.
Even without the SPA option, very often when we sink in water, we do it so deeply, that the hair touches water. End thus, everyday it get a portion of salt, bathing liquid and hot water. 

Similarly with showers. When we pour water on our back, we often direct the stream high enough to wet the hair. And it receives a portion of hot water everyday. And then maybe shower gel. And more water. 

In both cases I suggest wearing a cotton headband, which will keep the short hair up. When it comes to the hairline, I often put my palm at the nape of the neck, checking where the hairline begins, and I try not to wet that place. With time, you can learn it by heart and you don't have to check it every time. 

Also, it's worth to pay attention to your neck when you wipe your back. The neck probably gets a portion of rubbing with a towel and hair is not happy then.

Those few little things can improve the condition of your hair at the nape of the neck. I was sceptical at the beginning, and a bit lazy, but the hair was asking for help. After a few weeks of applying conditioner before sleeping and during washing, more careful pinning and avoiding applications of hot water and shower gel up there, the change is huge.

Komentarze

  1. Moje włosy nad karkiem na początku włosomaniactwa były masakryczne-siano poplątane, nie dało sie nic zrobić z nimi. Trochę było mi ich szkoda ale je obcięłam dość krótko, zawsze o nich pamiętam przy olejowaniu czesaniu itp. więc już nie sprawiają mi problemów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje byly identyczne. Pomoglo nakladanie malej ilosci odzywki/ maski.

      Usuń
    2. Mnie też to bardzo pomogło. Aż widać różnicę, a to już sporo :) Cieszę się z tego, bo jest bardzo niewiele rzeczy- produktów, czy sposobów- które wiele zmieniają. Zazwyczaj hity typu olej kokosowy przechodzą bez echa. A taki drobiazg jak nakładanie odżywki, chociaż na wiele nie liczyłam, uratował sianko nad karkiem :)

      Usuń
  2. Zabezpieczam je po myciu zawsze jakimś silikonowym serum :)
    No i pamiętam by zawsze je spinać i wplatać do warkocza czy do innych farabeli na mojej głowie;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też podrzucam im porcję silikonu. Ten Gliss Kur ma na chyba już 2. miejscu dimethicone. (Nie mogę teraz zerknąć :( ) Końcówek silikonem nie zabezpieczam, ale biedne baby hair na karku muszą coś dostawać :D

      Usuń
  3. Ja swoje wloski przy karku niestety musialam sciac, bo mimo ze niektore byly dluzsze, wygladaly jak rozdwojone/roztrojone kawalki slomy.. teraz odrosly w dobrym stanie, wystarczyla maska lub odzywka co mycie i foliowy czepek przy kapieli :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz